Archive | April 2017

Israeli Author Describes American Jewish ‘Nightmare’ After Visiting Synagogues Across US

Israeli Author Describes American Jewish ‘Nightmare’ After Visiting Synagogues Across US

Barney Breen-Portnoy


A visiting Israeli author painted a bleak picture of non-Orthodox Jewish life in the US during a New York City book signing hosted by The Algemeiner last month.

Tuvia Tenenbom — whose newest book is titled The Lies They Tell, which details a trip he took across America — told the crowd at the Center for Jewish History, “In state after state, temple after temple, what I saw and what I witnessed was a nightmare. You see rabbis, or so-called rabbis, leaders, supposed leaders, standing at a podium and all they can tell to their listeners is that Israel is an apartheid state and that Judaism is racism. That’s what they preach.”

Later, he added, “When you see some anti-Jewish thing, if you dig deep and put a magnifying lens to see who’s behind it, over and over and over you find a Jew, and that’s frightening.”

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“New York Times” popiera terrorystów

“New York Times” popiera terrorystów

Fred Maroun
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Wielokrotny morderca, Marwan Barghouti, przedstawiany przez palestyńskiego demonstranta jako symbol wolności i godności (zdjęcie: AFP Photo/Hazem Bader)

16 kwietnia 2017 r. “New York Times” opublikował artykuł terrorysty i skazanego mordercy, Marwana Barghoutiego. Robiąc to, ta niegdyś szacowna gazeta, zamiast być obserwatorem, stała się stroną w konflikcie izraelsko-arabskim.

Można twierdzić, że NYT po prostu próbuje przedstawić wachlarz opinii; jeśli tak jednak jest, to dlaczego nie można znaleźć w NYT artykułów umiarkowanych Palestyńczyków lub Arabów izraelskich, takich jak Khaled Abu Toameh, Bassem Eid, Bassam Tawil, Ray Hanania lub George Deek?

Czy Palestyńczyk musi kierować organizacją terrorystyczną, zabijać Żydów, zostać aresztowany i skazany w sądzie, żeby zasłużyć na uwagę NYT? Czy długa historia obrony praw człowieka Palestyńczyków lub wieloletnia odwaga i prawość dziennikarska nie wystarczają?

Gotowość NYT do udzielenia głosu najbardziej radykalnym i ohydnym elementom społeczeństwa palestyńskiego przekazuje informację, że tacy właśnie Palestyńczycy są, zdaniem tej gazety, reprezentatywni dla swojego narodu i to normalizuje, jeśli nie gloryfikuje ich czyny.

Brak zainteresowania NYT głosami umiarkowanych Palestyńczyków jest fałszywym przekazem, że takie głosy nie istnieją lub nie warto ich słuchać.

Można także argumentować, że mimo swojej przeszłości Barghouti obecnie dąży do pokoju, ale to byłoby błędne. Redaktorzy NYT musieliby to dostrzec, nawet gdyby nie czytali niczego innego poza jego własnym artykułem, który przypuszczalnie redagowali.

Barghouti napisał, że “Izrael, siła okupacyjna, od niemal 70 lat łamie prawo międzynarodowe na rozmaite sposoby”, co znaczy, że uważa, iż cały Izrael jest ziemią okupowaną. Izrael okupuje Zachodni Brzeg od 50lat. „Niemal 70 lat” odnosi się do ogłoszenia niepodległości Izraela w 1948 r., 19 lat przed tym, jak Izrael zajął Zachodni Brzeg i Gazę w wojnie obronnej.

Choć Barghouti mówi o “pokojowych formach oporu”, jest jasne w oparciu o jego przeszłość, że jedynym powodem, dla którego obecnie bierze udział w takich działaniach bez przemocy, jest to, że siedzi za kratkami i nie ma innego wyboru. Gdyby były co do tego jakiekolwiek wątpliwości, zostaną one rozwiane, kiedy w tym samym artykule pisze z dumą o swoim najstarszym synu, który poszedł w jego ślady – zbrodni i terroru.

Niemniej, mimo zbrodniczej przeszłości Barghoutiego i mimo jego nadal trwającego poparcia dla terroryzmu oraz jego sprzeciwu wobec istnienia Izraela w jakichkolwiek granicach, NYT opublikował jego artykuł. Opublikowali bez żadnych zastrzeżeń lub sprostowań. Gdyby ktoś chciał zobaczyć zastrzeżenie, że autor nie reprezentuje poglądów NYT, rozczaruje się. Zamiast tego NYT zakończył artykuł gloryfikującą informacja o autorze: „Przywódca palestyński i parlamentarzysta”.

Publikując artykuł Barghoutiego zespół NYT nie reprezentuje już obiektywnego dziennikarstwa. Stał się w sposób jasny i otwarty tubą zbrodni i terroru.


Od Redakcji

Artykuł wielokrotnego mordercy ilustrowany jest w NYT zdjęciem z demonstracji w Ramallah, na którym rodziny pokazują fotografie palestyńskich więźniów przebywających w izraelskich więzieniach. NYT nie komentuje, nie pyta, ilu ludzi zabili ci więźniowie.


Nota z 17 kwietnia 2017: Po opublikowaniu artykułu Barghoutiego, prawdopodobnie z powodu oburzenia polityków izraelskich reprezentujących całe spektrum polityczne, redakcja New York Times dodała notę przyznającą, że Barghouti został skazany za „pięciokrotne morderstwo i członkostwo w organizacji terrorystycznej”. Choć ta nota jest lepsza niż nic, jest to zbyt mało i zbyt późno. Nie ma usprawiedliwienia dla opublikowania artykułu skazanego zbrodniarza i terrorysty, który nigdy nie zmienił swoich poglądów.


Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Warto obserwować jego blog.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim 1943

Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim 1943

   Polin



Polin

scenariusz i reżyseria: Kama Veymont
animacja: Łukasz Rusinek
zdjęcia: Mateusz Gala, Kama Veymont
montaż: Paweł Deliś
nadzór merytoryczny: Łucja Koch
konsultacje historyczne: dr Agnieszka Haska, Robert Szuchta
produkcja: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Film o powstaniu w getcie warszawskim składa się z trzech spójnych części. Pierwsza – przedstawia sytuację Żydów w przedwojennej stolicy oraz historię getta warszawskiego do momentu wybuchu powstania przy użyciu niepublikowanych wcześniej archiwalnych zdjęć i filmów z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, Shoah Foundation i Filmoteki Narodowej. Jego reżyserką jest Kama Veymont, animację stworzył Łukasz
Rusinek.

Sercem filmu jest pokazanie przebiegu powstania w getcie warszawskim, z uwzględnieniem motywów i racji postępowania poszczególnych bohaterów. Chcemy opowiedzieć historię powstania w sposób, w jaki nigdy jeszcze tego nie robił – metodą animacji. Dzięki niej, będziemy mogli pokazać powstanie z całym ładunkiem emocjonalnym i potencjałem dramatycznym. Projektujący animację Łukasz Rusinek poszedł tropem zaproponowanym w słynnych produkcjach: „Walcu z Baszirem” i „Persepolis”.

Ostatnia część to materiał pokazujący upamiętnienie polskich Żydów w przestrzeni współczesnego miasta, na wystawie w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz obecny wygląd miejsc związanych z gettem warszawskim. Zdjęcia to tej części zostały zrobione przy pomocy kamery umieszczonej na dronie.

Do filmu powstał pakiet materiałów edukacyjnych dla nauczycieli dostępny bezpłatnie na www.polin.pl/edu i na www.polin.pl/zonkile.

Więcej o programie edukacyjnym Muzeum POLIN dla szkół na www.polin.pl/edu w zakładce Strefa nauczyciela.

Film został zrealizowany w ramach programu “Żydowskie Dziedzictwo Kulturowe” dzięki wsparciu udzielonemu z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Armia Krajowa: Nie damy broni Żydom

Armia Krajowa: Nie damy broni Żydom

Rafał Kuzak



Marek Edelman wielokrotnie podkreślał, że celem powstania w getcie warszawskim była godna śmierć z bronią w ręku. Jednak w chwili rozpoczęcia starć, tylko niewielki odsetek bojowników posiadał broń palną. Dlaczego było jej tak mało? Odpowiedź jest prosta. Dowództwo Armii Krajowej po prostu nie wierzyło w sens przekazywania Żydom jakiegokolwiek uzbrojenia.

Po utworzeniu w lipcu 1942 r. Żydowskiej Organizacji Bojowej jej głównym celem stało się jak najlepsze dozbrojenie żydowskiego ruchu oporu. Początkowo liczono, że uda się kupić broń na czarnym rynku. Pieniądze nie stanowiły problemu. W getcie przecież mieszkało ciągle wielu bogatych Żydów, którzy dobrowolnie lub pod przymusem sfinansowaliby całą operację. Szybko jednakże okazało się, że było to śmiertelnie ryzykowne przedsięwzięcie.

Potrzebujemy broni. Pomożecie?

Dowódca ŻOB Mordechaj
Anielewicz
(fotografia z książki „Armia Izaaka”).

Jak słusznie zauważa w swojej nowej książce „Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów” Matthew Brzeziński, na targowisku w pobliżu Dworca Centralnego, gdzie handlowano bronią, kręciło się pełno kanciarzy i informatorów Gestapo. W efekcie ŻOB jednorazowo mogła kupić zaledwie jeden lub dwa pistolety, gdyż w tym czasie większe zamówienie wzbudziłoby podejrzenia.

W tej sytuacji żobowcom nie pozostawało nic innego jak liczyć na wsparcie ze strony polskiego podziemia niepodległościowego.

Pierwszy krok w tym względzie stanowiło uznanie 11 listopada 1942 r. przez Armię Krajową istnienia Żydowskiej Organizacji Bojowej. Gdy tylko do tego doszło przystąpiono do negocjacji w sprawie dostaw broni dla getta. Od samego początku szły one jednak jak po grudzie. W pewnym momencie zdawało się nawet, że prośba zostanie w ogóle zignorowana.

Dopiero pod naciskiem samego Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego, dowódca AK gen. Grot-Rowecki zdecydował o przerzuceniu niewielkiej partii uzbrojenia za mury dzielnicy żydowskiej. Wcześniej wszakże – zgodnie z tym co pisze w swojej książce Matthew Brzeziński:

W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.

Bojownicy ŻOB ruszyli do walki z Niemcami mając tylko jeden cel: zginąć z bronią w ręku. Dowództwo Armii Krajowej nie miało zamiaru ułatwiać im tego i nie zgodziło się na przekazywanie większych partii uzbrojenia za mury getta. Na zdjęciu Niemcy obserwują płonące budynki podczas powstania w getcie.

Na to z kolei nie chciał się zgodzić dowódca ŻOB, Mordechaj Anielewicz. Ostatecznie stanęło na tym, że w liście wysłanym do Roweckiego zapewnił on, iż decyzje rządu polskiego są dla nas wiążące. Taka deklaracja mimo wszystko nie przekonała „Grota”, a wręcz pogłębiła jego wątpliwości. Dobitnie świadczył o tym meldunek, wysłany w grudniu 1942 r. do Londynu, w który pisał:

Żydzi poniewczasie z różnych grupek, również komuniści, zgłaszają się do nas po broń […]. Tytułem próby wydałem trochę pistoletów, nie mam pewności, czy w ogóle tę broń użyją.

Zawiedzione nadzieje.

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Matthew Brzezinskiego,
„Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów” (Znak 2013).

Wspomnianych pistoletów było w sumie „aż” dziesięć, z tego cztery okazały się zupełnie niezdatne do użytku. Dla Anielewicza i innych żydowskich przywódców w getcie, przekazanie tak małej dostawy było bolesnym ciosem. Nie tego się spodziewali po wielomiesięcznych negocjacjach.

Stojący na czele syjonistów Icchak Cukierman uznał to nawet nie tyle za brak zaufania, co po prostu za przejaw antysemityzmu. Po latach napisał w swoich wspomnieniach: Łatwiej im było powiedzieć: „Nie wierzę ci, ty się nie bronisz” niż „Nienawidzę cię”.

Sytuacja zmieniła się nieznacznie po 18 stycznia 1943 r. Właśnie tego dnia Żydzi z warszawskiego getta po raz pierwszy chwycili za broń i skierowali ją przeciw swoim oprawcom. Od kul bojowników ŻOB zginęło kilku Niemców biorących udział w kolejnej akcji wysiedleńczej. W efekcie przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego uznali, że należy wznowić dostawy broni dla Żydów planujących wzniecenie powstania.

Nie wszyscy akowcy jednakże chcieli pogodzić się z taką decyzją. Przykładowo por. Bolesław Nanowski „Zadora”, ze stołecznego kontrwywiadu AK, 11 lutego 1943 r. jasno stwierdził, że:

Nie można liczyć na taki opór Żydów, dla którego warto by było dawać im broń. Straty Niemców nie wyrównają wartości broni, a opór Żydów nie zasłuży nawet na zaszczytną wzmiankę o honorze polskich Żydów.

Jego głos wcale nie był odosobniony. Dlatego też do 19 kwietnia Armia Krajowa dostarczyła ŻOB zaledwie jeden ręczny karabin maszynowy, jeden pistolet maszynowy, 50 pistoletów i rewolwerów oraz kilkadziesiąt granatów.

Nastawienie dowództwa AK względem bojowników ŻOB uległo niewielkiej zmianie dopiero po tym jak ci zaczęli strzelać do Niemców. Na zdjęciu generał Jürgen Stroop i żołnierze jednostek pomocniczych na Umschlagplatzu w trakcie powstania w getcie.

Za mur przerzucono także pewną ilość materiałów wybuchowych oraz nafty. Dodatkowo członek „Bundu”, inżynier Michał Klepfisz, został przeszkolony w zakresie konstruowania bomb i granatów. Wszystko to było ułamkiem tego na co liczyli żobowcy. I tylko w minimalnym stopniu wspomogło powstanie.

Trzeba zaznaczyć, że powodem tak skromnych dostaw były nie tyle małe zapasy broni, jaką w tym czasie posiadała AK, ale w dalszym ciągu przede wszystkim postawa gen. Grota-Roweckiego. Nadal bowiem odnosił się ze sceptycyzmem wobec sympatii politycznych i lojalności Żydowskiej Organizacji Bojowej. Zaowocowało to tym, że w dniu wybuchu powstania w getcie tylko jeden na dziesięciu walczących miał szanse na – jak to ujął Marek Edelman – godną śmierć z bronią w ręku.


Źródła:

Matthew Brzezinski, Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów, Społeczny Instytut Wydawniczy 2013.
Alina Cała, Antysemicki świat antywartości, „Rzeczpospolita”, 16 czerwca 2009.
Marek Edelman, Rudi Assuntino, Wlodek Goldkorn, Strażnik. Marek Edelman opowiada, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 1999.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com