Archive | November 2014

Spotkanie w Klubie TSKŻ w 76. rocznicę “Nocy kryształowej”


Spotkanie w Klubie TSKŻ w 76. rocznicę “Nocy kryształowej”


Reichskristallnacht

W najbliższą niedzielę, 9 listopada o godz 15.00, zapraszamy do Warszawskiego Klubu TSKŻ na wykład dr Małgorzaty Stolarskiej-Fronia p.t. „SZTUKA RASOWO NIECZYSTA – POLITYKA NARODOWYCH SOCJALISTÓW WOBEC ARTYSTÓW ŻYDOWSKICH W LATACH 1933 – 1938”

„W Niemczech prześladowania Żydów rozpoczęły się dużo wcześniej, niż w wielu innych krajach europejskich. Od 1933 r. sztuka, podobnie jak inne dziedziny aktywności społecznej, kulturalnej i zawodowej podporządkowane były kryterium „czystości rasy”. Artyści pochodzenia żydowskiego, a także działacze kulturalni, kolekcjonerzy i mecenasi sztuki pozbawieni zostali prawa do wykonywania swoich zawodów. Tym ostatnim zagrabiano też mienie, na które składały się cenne dzieła sztuki. Swoistą gettoizacją sztuki było stworzenie w 1933 roku Kulturbundu, związku, który zrzeszał żydowskich twórców, kontrolując jednocześnie ich działalność. To wtedy powstało pojęcie „sztuki zwyrodniałej” (niem. Entartete Kunst), a wokół sztuki zaczęto tworzyć antyawangardowy dyskurs, zawierający elementy antysemickie”.

Z tymi wydarzeniami związane jest pojęcie antysemityzmu, będące połączeniem przemocy symbolicznej i fizycznej stosowanej przez narodowych socjalistów z planem całkowitego wyeliminowania pamięci o Żydach z historii kulturalnej Europy.

Organizowane przez narodowych socjalistów wystawy Wielka Wystawa Sztuki Niemieckiej w Domu Sztuki w 1937 r. oraz wystawa Sztuka Zwyrodniała miała stworzyć i utrwalić podział na sztukę dobrą (zgodną z polityką NSDAP) i szkodliwą, która powinna zostać wyeliminowana ze społeczeństwa niemieckiego. Tragiczna noc z 9 na 10 listopada 1938 roku, kiedy to spalono kilkaset synagog, w wielu przypadkach wybitnych dzieł architektury europejskiej, stanowiła kulminację prześladowań Żydów w Niemczech jeszcze przed wybuchem wojny i wyraźną już zapowiedź eskalacji stosunku do mniejszości żydowskiej w krajach opanowywanych przez hitlerowskie Niemcy, prowadzącej do realizacji programu całkowitej eksterminacji.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tad Taube – sponsor pamięci Kim jest największy daroczyńca Muzeum Historii Żydów Polskich?

Tad Taube – sponsor pamięci Kim jest największy darczyńca Muzeum Historii Żydów Polskich?

Marcin Marczak


Tad Taube

Tad Taube fot: Taube Philanthropies

– Jestem żydem, Amerykaninem i kapitalistą. Dlatego dałem pieniądze na budowę muzeum w Warszawie – mówi “Newsweekowi” Tad Taube, największy darczyńca otwartego właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich. Grupa filantropów której przewodzi przekazała właśnie otwartemu muzeum ponad 50 milionów złotych.

Newsweek: Kiedy uznał Pan, że przeznaczy pieniądze na muzeum upamiętniające polskich Żydów?
Tad Taube: Mniej więcej 10 lat temu podczas lunchu w Pałacu Prezydenckim, na który prezydent Aleksander Kwaśniewski zaprosił kilkunastu amerykańskich filantropów w tym mnie. Dał nam mocno do zrozumienia, że upamiętniające Żydów muzeum może stanąć w Warszawie. W pałacowym foyer stał nawet model budynku – oczywiście zupełnie inny od obecnego budynku. W tym czasie okazało, że władze Warszawy przyznały grunt obok pomnika Bohaterów Getta, a polski rząd ogłosił, że będzie finansował wzniesienie gmachu.

Okazało się, że pieniądze o prywatnych darczyńców są potrzebne na ekspozycję stałą. Początkowo chodziło o 7 milionów złotych zabezpieczenia dla banków. Widząc zaangażowanie Polaków uznałem, że warto im pomóc. Szybko okazało się, że jest nas więcej i że jesteśmy w stanie zebrać 35 milionów złotych, które budowniczy muzeum liczyli uzyskać od prywatnych darczyńców. Ostatecznie ja i ludzie, których udało mi się pozyskać dla sprawy przekazaliśmy ponad 50 milionów.

Newsweek: Wiele osób było chętnych by dotować muzeum?
Tad Taube: Pozyskiwanie ludzi dla tej sprawy nie było łatwe. Chodziliśmy od drzwi do drzwi odwiedzając Żydów mieszkających w regionie zatoki San Francisco, ale ich percepcja Polski w tamtym czasie nie była najlepsza. Ot, choćby nieżyjący już Jack Tramiel, założyciel firmy Commodore, a potem właściciel Atari. Gdy usłyszał o pomyśle zaczął się śmiać twierdząc, że postradałem zmysły. Ale kiedy zabrałem go do Polski stał się jednym z najbardziej szczodrych darczyńców i niczym gorliwy neofita zachęcał do tego innych.

Newsweek: A Pan ma prywatne powody do zaangażowania się w budowę?
Tad Taube: Urodziłem się w Krakowie i jako dziecko, latem 1939 r. wyemigrowałem do USA. To wolny rynek w USA dał mi możliwość zrobienia dużych pieniędzy: handlowałem nieruchomościami, zarządzałem firmą produkującą słynne w latach 70. koszule non-iron, produkowałem półprzewodniki w Dolinie Krzemowej. I nagle okazało się, że Polska, którą odwiedzałem za komuny idzie w tę samą stronę – kapitalizmu i wolnego rynku. To dobry – moim zdaniem – kierunek. Zresztą, gdy bylem tu w 1988 r. w Warszawie był jeden sklep, a Krakowski rynek wyglądał jak pustynia. A dziś chyba nie muszę nic mówić.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jakie emocje budzi słowo „Żyd”?

Jakie emocje budzi słowo „Żyd”?

kf, jk


„Żyd” – to słowo, które nadal budzi wiele emocji. W kontekście otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich dyskutowali o nim goście programu „Bez retuszu” w TVP Info. Dominikanin, o. Marek Nowak uważa, że Żyd to jeden ze znajomych. Prof. Jacek Leociak, historyk – że słowo to jest jednak nacechowane negatywnie. – Zależy gdzie ucho przyłożyć – tak odpowiedział z kolei Tomasz Terlikowski, publicysta, choć jak dodał, ta negatywna treść powoli się wypłukuje.

– Ja się z tym słowem obyłem, mam dużo znajomych Żydów, dlatego bardzo często „Żyd” to jeden ze znajomych – mówił o. Nowak. Zdaniem prof. Leociaka w języku polskim słowo „Żyd” jest nacechowane negatywnie. Historyk powołał się na przysłowia. Zaznaczył, że podobnie jest w języku codziennym. Pytany, czy to znaczy, że Polacy są antysemitami, odparł: „Nie, mówimy o języku”. – Moja wypowiedź dotyczy języka, a nie antysemityzmu.

Polacy to antysemici?

Zdaniem Aleksandra Smolara kiedyś to słowo było kiedyś – jak powiedział – obsceniczne; dzisiaj to się zmienia. – U inteligencji pewnie bardziej – dodał. – A jeśli pyta pan o problem antysemityzmu, to są badania. Ponad 20 proc. Polaków (…) uważa, że Żydzi zamordowali Jezusa, ponad 20 proc. uważa, że były mordy rytualne – powiedział. Dodał, że są różne formy antysemityzmu, m.in. antysemityzm polityczny, polegający na poglądzie, że Żydzi rządzą światem, są bogatsi. – Są silnie obecne w Polsce. Ale to się słabo przekładało na politykę. We Francji byłą partia otwarcie antysemicka, w Polsce takiej nie było – zauważył.

Czytaj dalej / obekzyj video tu: Jakie emocje budzi słowo „Żyd”?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jerzy Stuhr: chciałbym, żeby Kaczyński się śmiał

Jerzy Stuhr: chciałbym, żeby Kaczyński się śmiał

Joanna Stanisławska


Ja sobie tego przecież nie wymyśliłem! W centrum Warszawy, przy ulicy Marszałkowskiej kupiłem broszurkę “Kto jest Żydem w Polsce” i przeczytałem tam nie tylko, jak rozpoznać Żyda, ale też dowiedziałem się, że naprawdę nazywam się Jozef Fajngold
Jerzy Stuhr

 

Jerzy Stuhr

Chciałbym, żeby Jarosław Kaczyński śmiał się na “Obywatelu”. Wtedy bym wiedział, że trafiłem pod strzechy. Cel tego filmu zostałby maksymalnie zrealizowany: nie kłóćmy się, ale się roześmiejmy. Przyznajmy sami przed sobą, że czasem jesteśmy śmieszni – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską aktor i reżyser filmowy i teatralny Jerzy Stuhr.

Joanna Stanisławska: – Kiedy przy okazji “Pokłosia” mocno oberwało się pańskiemu synowi, był pan wstrząśnięty. Teraz jednak sam pan wsadza kij w mrowisko, rozbudowując w “Obywatelu” wątek relacji polsko-żydowskich. I to w takim kierunku, który z pewnością nie spodoba się tym, którzy krytykowali tamten film.

Jerzy Stuhr: Chciałem ten film zrobić przede wszystkim szczerze. Od 40 lat uczę studentów, że asekuranctwo zabija odwagę twórczą. A teraz sam miałbym zrobić unik?

Joanna Stanisławska: Zamiast uniku zdecydował się pan na konfrontację. Chłosta pan nas, Polaków i wytyka nasze narodowe wady, a my tego nie lubimy. Unikamy rozpraw z czarnymi kartami naszej historii.

– Opowiadam o swoim życiu i miałbym udawać, że nie było w nim antysemityzmu? Kiedy do mojego domu na wsi przyjeżdżają w odwiedziny Włosi, słyszę, jak sąsiad ze swojego pola komentuje: “O, znowu tę żydowską mowę słychać!”.

Czytaj dalej tu: Jerzy Stuhr: chciałbym, żeby Kaczyński się śmiał


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

Opcja niemiecka

Opcja niemiecka

&nbsp:


Piotr Zychowicz Opcja niemiecka Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z III Rzeszą

Piotr Zychowicz Opcja niemiecka Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z III Rzeszą • Wydawnictwo Rebis

Mit Polski niewinnej, Polski nieskalanej choćby próbą nawiązania współpracy z niemieckim okupantem upada pod ciężarem dowodów, które spoczywają zarówno w polskich jak i niemieckich archiwach. Ta ciemna plama na naszej historii miast stać się przyczynkiem do refleksji, stała się dla Piotra Zychowicza powodem do wyrażenia dumy z postawy zdrajców i kolaborantów.

Historii należy się uczyć, bowiem tylko z niej możemy wyciągnąć nauczki na przyszłość. Historia uczy nas o skutkach popełnionych błędów i nakazuje nam dogłębnie analizować sytuację geopolityczną, w której znaleźli się historyczni przywódcy. Biada jednak tym, którzy z analizy dziejów wyciągną zbyt daleko idące wnioski. Mogą się bowiem posunąć do gloryfikacji zdrady.

Ze smutkiem stwierdzam, iż Piotr Zychowicz osiągnął ten etap w swojej najnowszej książce. Opcja niemiecka jest bowiem książką, w której mamy do czynienia z gloryfikacją zwykłej zdrady. Czymże bowiem innym było porozumienie się z wrogiem wbrew polityce legalnego rządu? Czym z kolei były próby porozumienia się oficerów polskiego podziemia ze śmiertelnym wrogiem narodu polskiego?

Sama książka zaczyna się od nadużycia. Autor stara się udowodnić, że polska polityka mogła być analogiczna do francuskiej. Utworzenie kadłubowego państwa, które mogło stać się alternatywą dla polityki Sikorskiego. Solidna, wg Autora argumentacja przypomina żale mieszkańca Syberii, który chciałby założyć uprawę bananów, na którą nie pozwala mu polityka Kremla. Autor ignoruje bowiem źródła historyczne, zapowiedzi niemieckiej polityki, a także zwykłą geografię, zgodnie z zasadą, że im bardziej fakty przeczą jego tezom, tym gorzej dla faktów.

Być może nie oceniałbym książki Piotra Zychowicza zbyt surowo, gdyby nie fakt, iż alergicznie reaguję na wszelkiej maści hagiografię. Należę bowiem do tego pokolenia, które było karmione w szkole opowieściami o Leninie w Poroninie i eposach o bohaterach czystych jak łza. Tak więc wszelkie kwieciste sformułowania i apele o zapamiętanie takiego czy innego zdrajcy interesów Polski mogły wywołać u mnie tylko niechęć do piszącego takie słowa. Niechęć tę pogłębiły jeszcze inne tezy Autora. Otóż Piotr Zychowicz postawił cezurę czasową, po której niemożliwym była takowa współpraca na połowę 1940 roku. Postawa ta, godna jest historyków analizujących okupację tylko przez pryzmat Generalnej Guberni. Dla Piotra Zychowicza ofiary mordów na trenie Górnego Śląska, Wielkopolski czy Pomorza były zupełnie pozbawione znaczenia, a o ich męczeńskiej śmierci można było zapomnieć w imię polsko -niemieckich stosunków.

Adam Kraszewski

Adam Kraszewski

Kolejnym grzechem pierworodnym Piotra Zychowicza jest zarzut braku pluralizmu w polskiej armii podziemnej. Tu zapewne każdy z nas się tylko żachnie. Armia z reguły oparta jest na sformalizowanej strukturze, w której rozkaz winien być wykonany. Armia podziemna działająca w bardziej skomplikowanych warunkach musi być o wiele bardziej zdyscyplinowana. Czyżby to umknęło uwadze publicysty historycznego? A może zdecydowany antykomunizm odebrał Autorowi zdolność logicznego myślenia, co dowodzić może fakt uznania generała Sikorskiego za sowieckiego kolaboranta….

Czytaj dalej tu: Opcja niemiecka


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com