Archive | 2014/11/02

Grynberg: “Moim krajem jest Polska. Ale być Żydem w Polsce to coś trudniejszego”

Grynberg: “Moim krajem jest Polska. Ale być Żydem w Polsce to coś trudniejszego”

Michał Gostkiewicz


Mikołaj Grynberg

Mikołaj Grynberg (fot. Paweł Żak)

– Chciałby pan być Żydem w tym kraju? – pyta w rozmowie z portalem Gazeta.pl fotograf i pisarz Mikołaj Grynberg. I deklaruje, że jego krajem jest Polska, w której mieszka. Ale w książce “Oskarżam Auschwitz” rozmawia z dziećmi ocalonych z Holocaustu. Dla wielu z nich Polska kojarzy się z piekłem, które przeszli i do którego nie chcą wracać. Grynberg wraca. Nam tłumaczy, dlaczego.

Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: – Rozmawiamy w dniach otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich Polin…

Mikołaj Grynberg*: – To jest szansa dla wszystkich. Dla nas, Żydów – żeby zobaczyć, że tu w przeszłości było życie. Tam jest wiele życia. Ale i dla nas, Polaków, że my tu wszyscy żyliśmy razem.

Ludzie, którzy przeżyli Holocaust, opisywani przez swoje dzieci – pana rozmówców z książki “Oskarżam Auschwitz”, wolą nie pamiętać? Jak matka dwóch bliźniaków, z którymi pan rozmawiał, która ukrywała, kim są.

– To nie jest tak, że oni wolą nie pamiętać. Oni chronią swoje dzieci po to, żeby one nie wiedziały, że są Żydami. Żeby im się nie mógł ten los żydowski przytrafić. Wiadomo, że nikt nie chce pamiętać tych złych rzeczy. Rodzice moich bohaterów nie są w stanie o nich zapomnieć, ale chronią swoje dzieci, nie mówiąc im nic. A czasami nie mówią, bo nie są w stanie do tego wracać słowami. Bo jak wrócą, to koniec, to już nie dadzą rady żyć.

Tylko że dziecko wychwytuje strzępy historii, szuka, pyta i nie dostaje odpowiedzi. Tak jakby zabierali im tożsamość. To “Drugie Pokolenie” nie wie, kim jest. “Matka i ojciec nic mi nie mówią, nie mam tożsamości”.

– To wszystko prawda. Ale mówimy o tym, że ich rodzice starają się zachowywać najlepiej, jak mogą w takiej sytuacji. To jest wszystko, na co ich stać. Są tak straumatyzowani, że więcej nie mogą. Przyjął pan perspektywę tego dziecka, które ma żal, i mówi: “Ale ja się nagle dowiaduję, i nie wiem, kim jestem”. Tak, to jest jedna z wersji tych historii. Ale jeśli próbujemy zrozumieć ocalonych, to ten obraz jest taki, że oni robią wszystko, co są w stanie zrobić – i czasem to nie wystarcza, by być dobrym rodzicem.

Historia właściwie każdego Polaka jest naznaczona II wojną światową do III pokolenia – bo ta wojna wciąż ma wpływ na nasze losy. Historia wielu polskich rodzin zaczyna się w 1939 albo w 1945 r. Bo o tym, co było wcześniej, nic nie wiadomo – dokumenty spłonęły, domy zburzono, ludzie zginęli. Polaków jednak zostało więcej. W przypadku Żydów jest to jeszcze wyraźniejsze – pana bohater siada po wojnie z rodziną do stołu. Rodzina liczy cztery osoby. Bo nikogo innego nie ma. To pokazuje samotność ocalonych i ich rodzin, które próbowali stworzyć.

– My mieszkamy na terenach, które były pod okupacją niemiecką, i wszyscy wiemy, co tu się stało. Podkreślam, że nie chcę tu wracać do licytowania się, kto więcej wycierpiał. Ale żydowskie rodziny przeszły przez coś innego. Z tych rodzin zostały strzępki. Zostały pojedyncze osoby, z gigantycznych rodzin została np. jedna osoba. Która się potem związała z jedyną osobą z jakiejś innej rodziny, i zrobili dziecko. Będąc potwornie samotnymi ludźmi, w żałobie do końca życia. Dziś się mówi o syndromie PTSD – to co powiedzieć o nich…

Tylko to dziecko pyta matkę o przeszłość jak Lilli i słyszy “Zostaw. Idiotka!” I jeszcze raz “zostaw. Idiotka!” i “zostaw. Idiotka!”. Kogo pan rozumie bardziej? To dziecko czy tę matkę? Pan, jako dziecko ocalonych.

– Rozumiem ich obydwoje. Tak długo jestem w tym zanurzony, że rozumiem ich obydwoje i myślę, że dlatego zdecydowałem się o tym pisać. Gdybym był rzecznikiem jednej ze stron, tylko dolewałbym oliwy do ognia. Między tymi pokoleniami, to prawda, jest konflikt. Dlatego, że ludzie, którzy przeżyli wojnę, wychowują dzieci, a te dzieci mają ambicje, chcą coś więcej. I w niektórych rodzinach rodzice ich troszkę hamują. Mówią: “przestań! Masz co jeść? Dom, dach nad głową? Po co się wystawiasz na inne, niebezpieczne sprawy?”. A młodzi wychowali się w świecie, w którym już nie ma tej wojny – fizycznie, bo w domu nadal ją mają, jest zawsze punktem odniesienia.

Czytaj dalej tu: Grynberg: “Moim krajem…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Isil jihadists ‘offered teenager $25,000 to carry out bombings in Vienna’

Isil jihadists ‘offered teenager $25,000 to carry out bombings in Vienna’

By Justin Huggler, Berlin


Christmas decoration at Graben, Vienna, Austria

The Graben is one of the most famous streets in Vienna’s city centre Photo: Rex Features

A 14-year-old boy suspected of planning a series of bombings in Vienna reportedly offered $25,000 (£16,000) by Islamic State of Iraq and the Levant to carry out attacks

A 14-year-old boy suspected of planning a series of bombings in Vienna was reported on Thursday to have been offered $25,000 (£16,000) by the Islamic State of Iraq and the Levant (Isil) to carry out the attacks amid claims that two other youths recruited in the same way remain at large.

The arrested youth has not been named by authorities, but has been identified by the Austrian media as Mertkan G, the son of Turkish immigrants, who has lived in the country for eight years. He was arrested on Tuesday but details are only now emerging about his case.

Among the sites in which he has admitted planning to plant explosives is Vienna’s Westbahnhof station, one of the busiest in the country, used by 40,000 travellers each day.

Austrian officials have refused to comment on reports that he was recruited over the internet by the Islamic State of Iraq and the Levant and promised a payment for carrying out the bombings. But a spokesman for prosecutors said that the 14-year-old was in touch with “various different contacts”.

He had confessed to planning to plant a series of bombs in crowded areas around Vienna, said Michaela Obenaus, a spokesman for the prosecutors’ office in the boy’s home city of St Pölten.

Despite his youth, he reportedly reconnoitred potential target sites “like a professional”. He is not believed to have built any bombs by the time of his arrest, but he had researched bomb-making extensively on the internet, and made specific inquiries about purchasing certain parts.

The Austrian authorities have spoken only of “unconventional explosive devices”, but, according to local media reports, he was planning to build improvised cluster bombs similar to those used in the 2013 Boston marathon bombings.

It appears he was not planning a suicide attack: he has reportedly confessed that he wanted to travel to Syria to fight alongside jihadist groups there, and saw a successful bombing campaign as his ticket to join.

A report in Kronen Zeitung newspaper claimed that he was actively recruited over the internet by Isil and promised a “special position” as a reward for carrying out the bombings, as well as the payment of $25,000. The newspaper claimed that two other youths were recruited to carry out attacks in similar fashion and remained at large.

But other local newspapers reported that Austrian investigators believed Mertkan G may have been a so-called “lone wolf”, working entirely on his own. The boy, who lived with his parents in St Pölten, a small city not far from Vienna, was known locally for speaking out in favour of Isil and other jihadist groups, but the reports said his friends did not take him seriously.

His plans were reportedly uncovered after concerned teachers at his school contacted police to say he had been speaking threateningly. After that, Austrian intelligence began monitoring his internet activity. He has been remanded in custody while investigations continue.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com