Tad Taube – sponsor pamięci Kim jest największy darczyńca Muzeum Historii Żydów Polskich?
Marcin Marczak

Tad Taube fot: Taube Philanthropies
– Jestem żydem, Amerykaninem i kapitalistą. Dlatego dałem pieniądze na budowę muzeum w Warszawie – mówi “Newsweekowi” Tad Taube, największy darczyńca otwartego właśnie Muzeum Historii Żydów Polskich. Grupa filantropów której przewodzi przekazała właśnie otwartemu muzeum ponad 50 milionów złotych.
Newsweek: Kiedy uznał Pan, że przeznaczy pieniądze na muzeum upamiętniające polskich Żydów?
Tad Taube: Mniej więcej 10 lat temu podczas lunchu w Pałacu Prezydenckim, na który prezydent Aleksander Kwaśniewski zaprosił kilkunastu amerykańskich filantropów w tym mnie. Dał nam mocno do zrozumienia, że upamiętniające Żydów muzeum może stanąć w Warszawie. W pałacowym foyer stał nawet model budynku – oczywiście zupełnie inny od obecnego budynku. W tym czasie okazało, że władze Warszawy przyznały grunt obok pomnika Bohaterów Getta, a polski rząd ogłosił, że będzie finansował wzniesienie gmachu.
Okazało się, że pieniądze o prywatnych darczyńców są potrzebne na ekspozycję stałą. Początkowo chodziło o 7 milionów złotych zabezpieczenia dla banków. Widząc zaangażowanie Polaków uznałem, że warto im pomóc. Szybko okazało się, że jest nas więcej i że jesteśmy w stanie zebrać 35 milionów złotych, które budowniczy muzeum liczyli uzyskać od prywatnych darczyńców. Ostatecznie ja i ludzie, których udało mi się pozyskać dla sprawy przekazaliśmy ponad 50 milionów.
Newsweek: Wiele osób było chętnych by dotować muzeum?
Tad Taube: Pozyskiwanie ludzi dla tej sprawy nie było łatwe. Chodziliśmy od drzwi do drzwi odwiedzając Żydów mieszkających w regionie zatoki San Francisco, ale ich percepcja Polski w tamtym czasie nie była najlepsza. Ot, choćby nieżyjący już Jack Tramiel, założyciel firmy Commodore, a potem właściciel Atari. Gdy usłyszał o pomyśle zaczął się śmiać twierdząc, że postradałem zmysły. Ale kiedy zabrałem go do Polski stał się jednym z najbardziej szczodrych darczyńców i niczym gorliwy neofita zachęcał do tego innych.
Newsweek: A Pan ma prywatne powody do zaangażowania się w budowę?
Tad Taube: Urodziłem się w Krakowie i jako dziecko, latem 1939 r. wyemigrowałem do USA. To wolny rynek w USA dał mi możliwość zrobienia dużych pieniędzy: handlowałem nieruchomościami, zarządzałem firmą produkującą słynne w latach 70. koszule non-iron, produkowałem półprzewodniki w Dolinie Krzemowej. I nagle okazało się, że Polska, którą odwiedzałem za komuny idzie w tę samą stronę – kapitalizmu i wolnego rynku. To dobry – moim zdaniem – kierunek. Zresztą, gdy bylem tu w 1988 r. w Warszawie był jeden sklep, a Krakowski rynek wyglądał jak pustynia. A dziś chyba nie muszę nic mówić.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

