Archive | November 2014

Co dalej z polskim Yad Vashem

Co dalej z polskim Yad Vashem

Napisał(a): Agata Paszkowska w wydaniu 43/2014.


Siedziba Instytutu

Przez lata Żydowski Instytut Historyczny był jedynym instytutem naukowym mniejszości narodowej w Polsce, miejscem pielgrzymek badaczy i turystów z całego świata. Dziś ta zasłużona instytucja przeżywa kryzys – przestało bowiem być jasne, jaki jest jej profil działania i jak rysuje się przyszłość. Wieloletni prymat ŻIH wśród placówek zajmujących się problematyką żydowską osłabł, gdy w latach 90. zaczęło powstawać wiele nowych ośrodków naukowych i muzealnych, m.in. Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny (SŻIH), będące rodzajem patrona społecznego nad państwowym instytutem, jakim jest ŻIH. W połowie lat 90. rzuciło ono hasło budowy Muzeum Historii Żydów Polskich. Autorytarny styl dyrektora Pawła Śpiewaka utrudnia pracę ŻIH. Jedną z najbardziej zaskakujących decyzji dyrektora była likwidacja Działu Naukowego w ŻIH. Żadnemu z trzech dyrektorów Muzeum Historii Żydów Polskich nie udało się porozumieć z Pawłem Śpiewakiem w sprawie współpracy.

Autorytarny styl dyrektora Pawła Śpiewaka utrudnia pracę Żydowskiego Instytutu Historycznego

67 lat ŻIH
Żydowski Instytut Historyczny powstał w 1947 r. W PRL był jedyną instytucją kompleksowo badającą i dokumentującą tragedię Zagłady oraz dzieje Żydów na ziemiach polskich. Naukowy dorobek Bernarda Marka, Artura Eisenbacha, Ruty Sakowskiej, Mariana Fuksa, Maurycego Horna i wielu innych należy do dzieł klasycznych, bez których trudno byłoby wyobrazić sobie nie tylko polską, ale i światową historiografię polskich Żydów. W czasach PRL ŻIH był traktowany jako filia Instytutu Historii PAN, w latach 90. został przekształcony w placówkę naukowo-badawczą. W 2009 r. instytut przestał podlegać Ministerstwu Nauki i został podporządkowany Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Przez lata Żydowski Instytut Historyczny był jedynym instytutem naukowym mniejszości narodowej w Polsce, miejscem pielgrzymek badaczy i turystów z całego świata. Dziś ta zasłużona instytucja przeżywa kryzys – przestało bowiem być jasne, jaki jest jej profil działania i jak rysuje się przyszłość.
Wieloletni prymat ŻIH wśród placówek zajmujących się problematyką żydowską osłabł, gdy w latach 90. zaczęło powstawać wiele nowych ośrodków naukowych i muzealnych, m.in. Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny (SŻIH), będące rodzajem patrona społecznego nad państwowym instytutem, jakim jest ŻIH. W połowie lat 90. rzuciło ono hasło budowy Muzeum Historii Żydów Polskich.

ŻIH a muzeum

Muzeum Historii Żydów Polskich (MHŻP) ma trzech organizatorów: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, miasto stołeczne Warszawę i SŻIH. W ciągu kilkunastu lat stowarzyszenie zgromadziło na cel wystawy głównej niebagatelną sumę ponad 150 mln zł (czyli przeszło 40 budżetów ŻIH z 2012 r.), pozyskaną od zagranicznych i polskich darczyńców.

Muzeum od ubiegłego roku ma już stałą i imponującą siedzibę przy ul. Anielewicza 6 w Warszawie, naprzeciwko pomnika Bohaterów Getta. Choć dopiero pod koniec października zostanie otwarta wystawa główna, od początku podjęło bardzo aktywną działalność. Tylko od kwietnia do grudnia 2013 r. odwiedziło je ponad 190 tys. osób, w tym 38,5 tys. wykupiło bilety na imprezy płatne. Do tej pory liczba zwiedzających doszła do 350 tys. Tymczasem oficjalne wystawy ŻIH odwiedza rocznie niecałe 30 tys. osób, a w planach na rok 2014 instytut zakładał, że bilety wykupi w nim 12,5 tys. Dodajmy, że muzeum ma kilkakrotnie większy budżet, dwukrotnie większy personel, wyższe pensje i bardziej rozbudowaną współpracę międzynarodową, jest też skuteczniejsze w fundraisingu, czyli pozyskiwaniu wsparcia finansowego. Jeszcze przed otwarciem wystawy głównej zaczęło więc rzucać cień na dotychczasową formułę i rutynę działań ŻIH. Instytut ma problemy z dostosowaniem się do tej sytuacji, w ogóle coraz gorzej radzi sobie ze swoją tożsamością.

Mamy do czynienia z dwiema placówkami o zbliżonym profilu działania, podlegającymi temu samemu ministerstwu. Instytucje te łączy ciało społeczne w postaci SŻIH – będącego właścicielem budynku i zbiorów ŻIH, a zarazem jednym z organizatorów MHŻP. Klarowne zasady współpracy między instytutem, stowarzyszeniem i muzeum nie zostały jednak wypracowane. Jak się wydaje, wina spoczywa głównie na dyrekcji ŻIH. Od 2011 r. dyrektorem instytutu jest Paweł Śpiewak, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Jedną z jego ważniejszych decyzji było wymówienie umowy trójstronnej o współpracy między ŻIH, SŻIH i MHŻP. Mimo że od tego czasu w muzeum zmieniło się już trzech dyrektorów, żadnemu nie udało się porozumieć ze Śpiewakiem w sprawie umowy o współpracy. Również w relacjach ze SŻIH dyrektor Śpiewak zdecydował się na krok bez precedensu. Wszyscy poprzedni dyrektorzy ŻIH stali na stanowisku, że właścicielem zbiorów jest społeczność żydowska działająca poprzez SŻIH. Tymczasem Śpiewak przedłożył opinię prawną, w której podważa prawo stowarzyszenia do zbiorów zgromadzonych w budynku przy ul. Tłomackie 3/5.

Taka konfrontacyjna postawa jest fatalna dla ŻIH również dlatego, że w ostatnich latach prawie 99% środków pozyskiwanych przez SŻIH od polskich i amerykańskich filantropów wydawano na muzeum. Gdy nowy, działający od 2011 r. zarząd SŻIH chciał zmienić tę sytuację, nie natrafił na odpowiedzialnego partnera. W najnowszym raporcie z działalności SŻIH napisano: „Stowarzyszenie złożyło również w 2013 r. propozycję prowadzenia działań fundraisingowych na rzecz różnego rodzaju projektów Instytutu. Niestety, nie otrzymaliśmy od Instytutu materiałów umożliwiających nam prowadzenie działań w tym zakresie”.

Takie placówki jak Żydowski Instytut Historyczny i Muzeum Historii Żydów Polskich należy traktować nie jak rywali, ale jak organizmy mające się uzupełniać. Warunkiem tego uzupełniania się powinno być nakreślenie zasad współpracy i rozdzielenie sfer aktywności. Tymczasem instytut usiłuje powielać działalność muzeum. W ostatnich latach podjął prawdziwą ofensywę wystawienniczą, ale w tej sferze porównanie go z MHŻP jest jak postawienie Dawida obok Goliata. Zwłaszcza że z niezrozumiałych względów w ŻIH zlikwidowana została wieloletnia wystawa dotycząca Zagłady, chętnie odwiedzana przez wycieczki szkolne i izraelskie. Dobór tematyki ekspozycji za czasów dyrektora Śpiewaka okazał się nietrafiony – wśród wystaw czasowych sporo było nastawionych na niszowego odbiorcę, np. poświęconych sztuce współczesnej, na których już dzień po otwarciu zabrakło zwiedzających.

Obie placówki zajmują się masową edukacją. Skoro w ŻIH pracuje ok. 20 naukowców, a w MHŻP ledwie kilku, wydawałoby się, że możliwy jest podział, zgodnie z którym edukację gimnazjalistów i licealistów prowadzi muzeum, edukację nauczycieli zaś – ŻIH. Jednak nawet tego nie udało się osiągnąć.

Potencjał i problemy

Bez wątpienia jednym z największych atutów ŻIH jest kilkunastoosobowy zespół naukowy zajmujący się wszystkimi okresami historii polskich Żydów. Jeśli szukać elementów, które różnicowałyby ŻIH i MHŻP, badania naukowe wydają się jednym z najoczywistszych.

W tym kontekście zaskakująca była decyzja dyrektora Śpiewaka o zlikwidowaniu Działu Naukowego ŻIH. Dokonano tego mimo braku pełnej akceptacji Rady Programowej ŻIH, skupiającej kilkunastu znanych badaczy spoza grona pracowników instytutu. W miejsce Działu Naukowego powołano Dział Opracowywania Zbiorów, czego konsekwencją stało się zawężanie badań do archiwistycznego opracowania wyboru źródeł z zasobów ŻIH.

Jednym z największych sukcesów naukowych ŻIH w ostatnim okresie ma być edycja sławnego archiwum Emanuela Ringelbluma, stworzonego w warunkach konspiracyjnych w getcie warszawskim. Tyle że kilka wydanych ostatnio tomów nie wywołało zachwytu specjalistów. Wzbudziły one krytyczne uwagi, np. Stephana Lehnstaedta na łamach prestiżowego izraelskiego pisma „Yad Vashem Studies”, zarówno co do niejasnej koncepcji edycji, jak i niedostatecznej współpracy międzynarodowej przy tym projekcie. Skądinąd jeśli po prawie 70 latach przechowywania w ŻIH archiwum Ringelbluma opasłe tomy dokumentów wychodzą z zaledwie kilkustronicowymi wstępami, pojawia się pytanie, czy to reklama czy antyreklama instytutu.

Traktowanie naukowców w ŻIH w ostatnich latach wielokrotnie zadziwiało. Dla potrzeb oceny ich pracy dyrektor Śpiewak zaproponował, by zdobycie tytułu doktora habilitowanego (co jest okupione przynajmniej kilkoma latami pracy) było punktowane na poziomie kilku wykładów popularnych. W poprzednim roku sześciu doktorów, z których wszyscy należeli do NSZZ „Solidarność” i zostali tym samym uznani za krnąbrnych, skierowano na rok do pracy przy sporządzaniu elektronicznych fiszek dokumentów. Zadania takie należą kompetencyjnie do archiwistów i bibliotekarzy, a wiele z nich mogliby w zasadzie wykonywać licealiści. Dwoje badaczy, w tym sekretarz Działu Naukowego dr Piotr Weiser, postanowiło w takiej atmosferze odejść z ŻIH. Kolejna dwójka oddała sprawę do sądu. Dyrekcja instytutu przegrała proces, a jej działania zostały uznane przez niezawisły sąd za bezprawne.

Nie można ukrywać, że na sytuację w ŻIH rzutuje autorytarny styl kierowania nim przez Pawła Śpiewaka. Stosunki w zakresie praw pracowniczych i związkowych w ŻIH odbiegają od podstawowych standardów i dobrych praktyk w nauce. Zajmujący się od kilku lat monitorowaniem praw pracowniczych Związek Syndykalistów Polskich (www.zsp.net.pl) przyznał dyrektorowi Śpiewakowi drugie miejsce w konkursie na Najgorszego Pracodawcę Roku 2013. Dyrektor ŻIH uplasował się zaraz za siecią marketów Dino, a przed agencją ochrony Impuls.

Znana badaczka polskiego antysemityzmu, dr Alina Cała, przewodnicząca Solidarności w ŻIH, jako formy skierowanego przeciw niej mobbingu wymienia: przydział zadań niezgodnych z kwalifikacjami, obrażanie i upokarzanie zarówno publiczne, jak i w kontaktach z dyrekcją, utrudnianie pracy naukowej, pomijanie przy przyznawaniu premii, zastraszanie, zablokowanie grantu Ministerstwa Nauki na tłumaczenie na angielski jej pracy „Żyd – wróg odwieczny? Antysemityzm w Polsce i jego źródła”, kilkakrotne próby zwolnienia. Podobne praktyki, zdaniem dr Całej, stosowane są wobec innych członków związku. Próby mediacji ze strony Rady Programowej ŻIH zawiodły. W tej sytuacji kilkudziesięciu znanych naukowców i ludzi kultury z Polski i ze świata zwróciło się na początku października do minister kultury prof. Małgorzaty Omilanowskiej z apelem w obronie dr Aliny Całej. Dyrektor grozi jej po raz kolejny zwolnieniem, a czuje się tak pewnie, że używa w korespondencji urzędowej ŻIH nieprzysługującego mu tytułu profesora belwederskiego.

Jaka przyszłość

Jeśli chciałoby się wzmocnić funkcję badań naukowych instytutu, należałoby również się zastanowić nad formułą jego organizacji prawnej. W tej sprawie można przypomnieć list napisany przez naukowców ŻIH już w 2008 r.: „Jedyną szansę poprawy sytuacji stanowi radykalna zmiana jego statusu prawnego. Problem w tym, że możliwe obecnie do zastosowania rozwiązania prawne, regulujące działalność instytutów naukowych oraz instytucji kultury, nie uwzględniają swoistości i złożonej struktury ŻIH (dział naukowy, archiwum, biblioteka, muzeum, dział dokumentacji zabytków), ograniczają możliwości jego rozwoju i skazują na upadek. Pamięć o polskich Żydach, także jako część historii Polski, potrzebuje tej zasłużonej instytucji, która przetrwała liczne dziejowe burze. Bez wątpienia jej dalsze funkcjonowanie uzależnione jest od uchwalenia przez Sejm osobnej ustawy o Żydowskim Instytucie Historycznym, która pozwoliłaby prowadzić działalność na zasadach odpowiadających jego szczególnej strukturze. Ustawy, która oddałaby sprawiedliwość ludziom i kulturze, których już nie ma”.

List ten podpisało ok. 300 wybitnych naukowców i ludzi kultury z Polski i ze świata. Został on jednak przez Kancelarię Premiera zignorowany.
Pod koniec 2013 r. wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka zwróciła się do premiera Tuska z interpelacją, w której pytała o dalsze losy instytutu. Pisała m.in.: „Dziś po otwarciu Muzeum Historii Żydów Polskich funkcja naukowo-badawcza ŻIH powinna zostać wzmocniona i pogłębiona – jako bardzo ważne dopełnienie misji MHŻP. Instytut ma wszelkie atrybuty, by stać się międzynarodowym centrum badań nad życiem i zagładą Żydów polskich oraz wschodnioeuropejskich. Powinien stać się ośrodkiem działań edukacyjnych na różnych poziomach – od gimnazjalnego po uniwersytecki, z uwzględnieniem kursów dla nauczycieli, w których organizacji ŻIH ma wieloletnie doświadczenie. ŻIH jest w stanie z powodzeniem współpracować ściśle z podobnymi mu ośrodkami zagranicznymi, jak Instytut im. Dubnowa w Lipsku, ośrodek badań nad antysemityzmem na Technische Universität w Berlinie czy nowojorskie YIVO. Stać się może i powinien centrum badawczym przyciągającym badaczy z całego świata, tym bardziej że to w Polsce znajduje się podstawowa baza źródłowa dla badań nad przeszłością polskich Żydów”.

Po latach nieodpowiadania na takie apele pytanie o charakter odrębności programowej i organizacyjnej ŻIH przy pełnym otwarciu MHŻP stawia już nie grupa naukowców czy środowisko wokół instytutu, ale samo życie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


PFLP Terror Group Linked to Jerusalem Synagogue Atrocity

The Iranian Connection? PFLP Terror Group Linked to Jerusalem Synagogue Atrocity Backed by Tehran


PFLP supporters celebrate the Har Nof terrorist attack. Photo: Twitter

The Popular Front for the Liberation of Palestine (PFLP,) the Palestinian terrorist group widely believed to have carried out today’s terrorist attack on a synagogue in Jerusalem’s Har Nof neighborhood in which four people were killed, has seen its star fade since its heyday during the 196os and 70s, when the organization was notorious for airline hijackings and other atrocities. But signs are emerging that Iran is reviving the group’s flagging fortunes.

Eclipsed by the Fatah faction of Palestinian Authority President Mahmoud Abbas, as well as by Islamist organizations like Hamas and Islamic Jihad, the PFLP has been relatively quiet over the last two decades. Political support for the group among Palestinians has dropped correspondingly; a 2013 poll by AWRAD, a Palestinian NGO, registered 3 percent support for the PFLP in the event of an election, as against 39.4 percent for Fatah and 16.1 percent for Hamas.

Last year, however, the PFLP apparently found a new sponsor in the form of Iran. According to Middle East website Al Monitor, the Islamist regime in Tehran “has resumed its financial and military support” of the Marxist PFLP “in order to strengthen its alliance with the ‘Palestinian resistance forces’ and not limit itself to only supporting Islamist movements such as Hamas and Islamic Jihad.”

According to Al Monitor, a source who spoke on the condition of anonymity said that “several meetings were held between the PFLP leadership abroad and Iranian officials in Beirut, Damascus and Tehran under the auspices of Lebanese Hezbollah terrorist organization. Those meetings resulted in reviving direct support to the PFLP.”

“Following the resumption of Iranian support, there will soon be a dramatic increase in the strength of the PFLP’s military wing, the Abu Ali Mustafa Brigades, after the internal reorganization of the group is completed,” the source told Al Monitor.

The Abu Ali Mustafa Brigades – named after Abu Ali Mustafa, a former Secretary-General of the PFLP, who was killed in an Israeli military operation in Ramallah in 2001 – acknowledged its involvement in this morning’s attack without claiming outright responsibility. The terror group declared in a statement that it “praised” and “commended” the “heroic operation carried out this morning by our fellow comrades in PFLP, martyrs Ghassan and Odai Abu Jamal.” (The two Abu Jamal terrorists, who were shot dead by Israeli police, have been identified as cousins.)

The statement made no distinction between “Zionists” and “Jews.” “We commend any act aiming at uprooting Jewish occupation which is desecrating our homeland. This operation, like many other heroic ones, comes as a natural response to the crimes perpetrated by the Israeli occupation and as a form of popular resistance,” it said.

A spokesman for the Abu Ali Mustafa Brigades named “Abu Jamal” had briefly addressed in the earlier Al Monitor report the extent of Iranian backing for the group.

“We have received and continue to receive military training for our personnel in Damascus and Beirut at the hands of Hezbollah trainers, and maybe also from Iran, but I have no information on any other type of support,” Abu Jamal said.

Dr. Matthew Levitt, director of The Washington Institute for Near East Policy’s Stein Program on Counterterrorism and Intelligence, told The Algemeiner in an email that it’s “unclear how much Iran has been supporting PFLP, but Iran operates on a pay for performance basis, so as they’ve picked up pace, we think the relationship has improved.”

A briefing authored by Levitt in March observed that opposition among Palestinians to peace talks with Israel had boosted rejectionist groups. “As the tempo of negotiations between the main parties picks up speed, more radical actors have reemerged to violently oppose the process, from Palestinian Islamic Jihad (PIJ) and the Popular Resistance Committees, to Salafi jihadist groups, to Marxist factions such as the Popular Front for the Liberation of Palestine (PFLP),” Levitt wrote.

Strikingly, today’s assault in Jerusalem comes just 6 days before the November 24 deadline for a final agreement over Iran’s nuclear program. A similar deadline in July was overshadowed by Israel’s decision to invade Gaza in response to Hamas rocket attacks.

As for the PFLP, prior to today’s attack, the group was still making news for its terrorist outrages of several decades ago. Last week, a Canadian court ruled in favor of extraditing academic Hassan Diab to France because of his alleged role in the October 3, 1980, bombing of a synagogue in Paris which took the lives of four people – Diab is said to have been active in the PFLP. Also this month, a jury in Detroit found Rasmieh Odeh, a 67 year-old Palestinian immigrant, guilty of not disclosing, when she applied for U.S. citizenship, that she had been convicted for terrorist actions in Israel in 1969 that were linked to the PFLP.

Designated as a terrorist organization by the European Union, the U.S. and Canada, the PFLP has, in recent years, carried out only a handful of terrorist attacks, in marked contrast to Hamas and Fatah-affiliated groups. Among the PFLP’s more recent outrages were the assassination of Israeli Tourism Minister Rehavam Ze’evi in 2001 and a 2004 suicide bombing in Tel Aviv’s Carmel Market in which three people were killed.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


CNN apologizes for mistake in Jerusalem terror attack coverage

CNN apologizes for mistake in Jerusalem terror attack coverage


Jerusalem terror attack

CNN’s initial report on terror attack‏. (photo credit:screenshot)

CNN ran a headline stating that four Israelis and two Palestinians were killed in the attack, failing to note that the two Palestinians were the terrorists.

CNN apologized Tuesday night for mistakes in its coverage of the earlier terror attack on a synagogue in Jerusalem.

CNN ran a ticker that read, “4 Israelis, 2 Palestinians dead in Jerusalem,” failing to note that the two Palestinians were the terrorists.

Later, CNN apologized for the headline, writing: “As CNN updated its reporting on the terrorist attack on the synagogue in Jerusalem earlier today, our coverage did not immediately reflect the fact that the two Palestinians killed were the attackers. We erred and regret the mistake.”

However, in a separate reporting gaffe, CNN superimposed their preliminary coverage of the terror attack with the headline: “Deadly attack on Jerusalem mosque.”

CNN

The Foreign Ministry issued a directive to its delegations around the world calling on them to immediately protest to media outlets distorting reports about the attack.

The directive followed a number of examples of what the ministry said was poor reporting, including the CNN ticker and a headline in the French daily Le Monde that read “Six killed in Jerusalem,” giving a distorted picture of what happened by lumping the perpetrators with the victims.

Following a protest from the embassy in Paris, Le Monde changed the headline to read that four Israelis and “two Palestinian attackers” were killed.

Foreign Ministry spokesman Emmanuel Nachshon said that from Israel’s perspective, “tendentious reports and lies are meant to distort the reality, to defame Israel and in practice (if not always by intent) give a back-wind to terror.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mikołaj Grynberg: W tym miejscu pękło

Mikołaj Grynberg: W tym miejscu pękło

Katarzyna Kubisiowska


Mikołaj Grynberg

W najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” Katarzyna Kubisiowska rozmawia z Mikołaj Grynbergiem, autorem właśnie wydanej książki „Oskarżam Auschwitz”. „Kiedy te straszne historie zaczęły do mnie docierać, pomyślałem, że każdy dorosły człowiek musi w którymś momencie trafić do obozu” – mówi Grynberg.

Ka­ta­rzy­na Ku­bi­siow­ska:  Mi­ko­łaj, czy Ty je­steś szczę­śli­wym czło­wie­kiem?

Mi­ko­łaj Gryn­berg: Szczę­ścia­rzem je­stem, to na pewno: mogę zaj­mo­wać się tym czym chcę, mam żonę, dzie­ci, tatę, mia­łem mamę i dziad­ków. Co nie zna­czy, że czę­sto się uśmie­cham.

Kie­dyś uśmie­cha­łeś się czę­ściej?

Kie­dyś byłem bła­znem, wy­głu­pia­łem się, a wszy­scy wokół się śmia­li, to było ab­so­lut­nie na­tu­ral­ne.

Smu­tek po­ja­wił się po śmier­ci mamy?

Wtedy roz­sy­pał mi się świat i przez lata cięż­ko go było po­zbie­rać. Mama zgi­nę­ła w wy­pad­ku sa­mo­cho­do­wym w roku 2002. Do jej śmier­ci dużo prze­by­wa­li­śmy razem, ga­da­li­śmy, by­li­śmy za­przy­jaź­nie­ni. W su­te­re­nie na Żo­li­bo­rzu wy­naj­mo­wa­li­śmy pra­cow­nię, mama przy­cho­dzi­ła tam ry­so­wać i szyć, zaj­mo­wa­ła się pro­jek­to­wa­niem ubrań.

Po jej śmier­ci Mi­ko­łaj Ło­ziń­ski spre­zen­to­wał mi ne­ga­tyw z jej por­tre­tem. Je­cha­li kie­dyś razem po­cią­giem, Mi­ko­łaj zro­bił mamie zdję­cie. Za­czą­łem robić od­bit­ki i cią­gle coś było nie tak, mama nie wy­glą­da­ła na nich jak żywa. Za­wie­si­łem całą pra­cow­nię zdję­cia­mi, jak w fil­mie o ja­kimś czu­bie i przez rok tam nie przy­cho­dzi­łem. Potem ją zli­kwi­do­wa­łem.

A potem jeź­dzi­łeś po całym świe­cie i fo­to­gra­fo­wa­łeś ko­bie­ty. Z tego zro­dził się album „Dużo ko­biet”.

Do­pie­ro wtedy uro­dzi­łem się jako autor. Wresz­cie po­czu­łem, że mam coś do po­wie­dze­nia. Wcze­śnie byłem fo­to­gra­fem re­kla­mo­wym i za­ra­bia­łem kupę kasy. Kiedy za­czą­łem robić swoje rzezy, na­tych­miast dra­stycz­nie zbied­nia­łem. Ale czu­łem się au­to­rem.

Rok przed śmier­cią mama mó­wi­ła mi, że się mar­twi, że nie robię tego co bym chciał. Gdy umar­ła za­pa­dłem się. Ale to on spo­wo­do­wał, że do­ko­pa­łem się do rze­czy przed­tem prze­ze mnie igno­ro­wa­nych, które były czę­ścią pej­za­żu ro­dzin­ne­go.

Cho­dzi o hi­sto­rie z prze­szło­ści?

Ta mojej mamy nie na­le­ża­ła do spek­ta­ku­lar­nych. Jej ro­dzi­ce zo­sta­li de­por­to­wa­ni z Fran­cji – dzia­dek w 1942 r. za udział w ruchu oporu i bycie Żydem, a bab­cia – rok póź­niej za to samo. Oby­dwo­je tra­fi­li do Au­schwitz. Moją trzy­let­nią mamę po­cząt­ko­wo przy­gar­nę­ła kon­sjerż­ka, potem opie­ko­wa­li się nią roz­ma­ici opo­zy­cjo­ni­ści, w końcu tra­fi­ła do róż­nych fran­cu­skich domów dziec­ka. Była też w jed­nym pro­wa­dzo­nym przez wnuka Ka­ro­la Mark­sa.

Babci udało się przejść marsz śmier­ci. Dzia­dek 8 maja 45 roku w Ber­gen Bel­sen zmarł na tyfus.

To tylko fragment wywiadu. Całość w najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kazanie dla Obamy

Kazanie dla Obamy

Malgorzata Koraszewska


Zbliża się data 24 listopada 2014, data spełnienia przez Teheran warunków porozumienia z Zachodem. Prezydent Obama wysłał ciepły list do Najwyższego Przywódcy, zachęcając go do wspólnej walki z ISIS. List nie został jednak przyjęty życzliwie. (Więcej filmów i tekstów na podobne tematy znajdziesz na stronie Listy z naszego Sadu )



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com