Archive | July 2015

Przepustka do historii, ale w jakiej roli?

Przepustka do historii, ale w jakiej roli?

Tomasz Zalewski


Ameryka podzielona w ocenie porozumienia nuklearnego z Iranem

ASA/Joel Kowsky/Flickr CC by 2.0

Pod znakiem zapytania pozostaje, czy Obama będzie drugim Reaganem, który w rozmowach z Gorbaczowem zakończył zimną wojnę, czy może Chamberlainem, który ośmielił Hitlera do dalszych podbojów.

Ameryka nie jest jednomyślna w ocenie nuklearnego porozumienia z Iranem. Komentatorzy zgadzają się tylko co do jednego – zawierając je, prezydent Obama przejdzie do historii. Najważniejsze gazety poinformowały o układzie na całostronicowych czołówkach.

Nie wiadomo jednak, czy przyniesie on trwały pokój w stosunkach z Republiką Islamską, czy tylko – jak ostrzegają krytycy prezydenta – odsunie zbrojny konflikt w czasie. Innymi słowy, czy Obama zostanie Reaganem, który w rozmowach z Gorbaczowem zakończył zimną wojnę, czy Chamberlainem, który ośmielił Hitlera do dalszych podbojów (bo i takie porównania w USA się pojawiają).

Demokraci i sprzyjające im media, z „New York Times” na czele, chwalą porozumienie, twierdząc, że praktycznie uniemożliwi on Iranowi wyprodukowanie broni jądrowej przez najbliższe 10–15 lat, a jeśli będzie on oszukiwał, sankcje zostaną przywrócone. Zwolennicy układu przyznają, że nie gwarantuje on utrzymania pokojowego charakteru irańskiego programu atomowego, ale podkreślają – i to jest ich ostateczny argument – że osiągnięcie takiego celu było, zważywszy na nieustępliwość irańskich negocjatorów, po prostu nierealne.

Zdaniem krytyków Obamy, tj. Republikanów, a zwłaszcza proizraelskiej prawicy tej partii, porozumienie jest nic niewarte, bo nie zapewnia wystarczającej kontroli jego przestrzegania. Zwracają np. uwagę, że międzynarodowi inspektorzy z MAEA będą musieli zawiadamiać Teheran na 24 godziny przed zamierzoną kontrolą irańskich instalacji nuklearnych. A tymczasem zniesienie sankcji niesłychanie wzmocni Iran ekonomicznie, ułatwiając przyspieszenie realizacji programu atomowego.

Wszyscy republikańscy kandydaci do nominacji prezydenckiej zapowiedzieli więc, że kiedy ich partia obejmie z powrotem Biały Dom, zerwie „nuklearny układ Obamy”. A przywódcy GOP w Kongresie obiecali uchwalenie ustawy blokującej zniesienie sankcji na Iran. Tyle że Obama taką ustawę zawetuje i Republikanom prawdopodobnie nie uda się jego weta uchylić.

Jednak republikańska opozycja osłabia znaczenie porozumienia, podkreślając jego chwiejność, która odzwierciedla podział Ameryki w sprawie konfliktu z Iranem. Nawet w „NYT” przypomina się, że negocjacje z dyktaturami często nic nie przynoszą – co pokazały układy z Koreą Północną, a ostatnio z Rosją w sprawie Ukrainy.

A „Washington Post” chyba chwycił byka za rogi, pisząc w edytoriale, że los porozumienia z Iranem zależy ostatecznie od tego, czy dialog z nim rozmiękczy reżim ajatollachów i skłoni ich do „powrotu do rodziny narodów”. Bo na to najbardziej liczy Obama.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


FBI: Hitler Didn’t Die, Fled To Argentina – Stunning Admission

FBI: Hitler Didn’t Die, Fled To Argentina – Stunning Admission

by admin in DIASPORA


FBI: Hitler Didn’t Die, Fled To Argentina – Stunning Admission 
Hidden in plain sight. Hitler fled to Argentina and all of the details are available to view on the FBI’s own website:fbi.gov

46

Newly declassified FBI documents prove that the government knew Hitler was alive and well, and living in the Andes Mountains long after World War II.

On April 30 1945, Adolf Hitler committed suicide in his underground bunker. His body was later discovered and identified by the Soviets before being rushed back to Russia. Is it really possible that the Soviets have been lying all this time, and that history has purposely been rewritten?

No one thought so until the release of the FBI documents. It seems that it is possible that the most hated man in history escaped war torn Germany and lived a bucolic and peaceful life in the beautiful foothills of the Andes Mountains.

The Intelligence Community Knew.

Recently released FBI documents are beginning to show that not only was Hitler and Eva Braun’s suicide faked, the infamous pair might have had help from the director of the OSS himself, Allen Dulles.

In one FBI document from Los Angles, it is revealed that the agency was well aware of a mysterious submarine making its way up the Argentinian coast dropping off high level Nazi officials. What is even more astonishing is the fact that the FBI knew he was in fact living in the foothills of the Andes.

Who is the Mysterious Informant?

In a Los Angeles letter to the Bureau in August of 1945, an unidentified informant agreed to exchange information for political asylum. What he told agents was stunning.

The informant not only knew Hitler was in Argentina, he was one of the confirmed four men who had met the German submarine. Apparently, two submarines had landed on the Argentinian coast, and Hitler with Eva Braun was on board the second.

The Argentinian government not only welcomed the former German dictator, but also aided in his hiding. The informant went on to not only give detailed directions to the villages that Hitler and his party had passed through, but also credible physical details concerning Hitler.

While for obvious reasons the informant is never named in the FBI papers, he was credible enough to be believed by some agents.

The FBI Tried to Hide Hitler’s Whereabouts.

Even with a detailed physical description and directions the FBI still did not follow up on these new leads. Even with evidence placing the German sub U-530 on the Argentinian coast shortly before finally surrounding, and plenty of eye witness accounts of German official being dropped off, no one investigated.

Even More Evidence is Found:

Along with the FBI documents detailing an eye witness account of Hitler’s whereabouts in Argentina, more evidence is coming to light to help prove that Adolf Hitler and Eva Braun did not die in that bunker.

In 1945, the Naval Attaché in Buenos Aires informed Washington there was a high probability that Hitler and Eva Braun had just arrived in Argentina. This coincides with the sightings of the submarine U-530. Added proof comes in the form of newspaper articles detailing the construction of a Bavarian styled mansion in the foothills of the Andes Mountains.

Further proof comes in the form of architect Alejandro Bustillo who wrote about his design and construction of Hitler’s new home which was financed by earlier wealthy German immigrants.

Irrefutable Evidence that Hitler Escaped:

Perhaps the most damming evidence that Hitler did survive the fall of Germany lies in Russia. With the Soviet occupation of Germany, Hitler’s supposed remains were quickly hidden and sent off to Russia, never to be seen again. That is until 2009, when an archeologist from Connecticut State, Nicholas Bellatoni was allowed to perform DNA testing on one of the skull fragments recovered.

What he discovered set off a reaction through the intelligence and scholarly communities. Not only did the DNA not match any recorded samples thought to be Hitler’s, they did not match Eva Braun’s familiar DNA either. So the question is, what did the Soviets discover in the bunker, and where is Hitler?

Even former general and President Dwight D. Eisenhower wrote to Washington.

It was not only General Eisenhower who was concerned over Hitler’s compete disappearance, Stalin also expressed his concerns. In 1945…..


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Julian Tuwim: niepokorny poeta

Julian Tuwim: niepokorny poeta

Michał Zygmunt


Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA

Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA

Urodził się w 1894 roku w Łodzi, w mieszczańskiej rodzinie żydowskiej, zasymilowanej i dalekiej od religijności. Tam spędził pierwsze 22 lata życia. To, co istotne, zaczęło się jednak w Warszawie, gdzie Tuwim przeniósł się w roku 1916 na studia. Na frontach I wojny światowej waliły się zaborcze potęgi, a grupa sztubaków, którzy przejdą później do historii polskiej literatury, kładła podwaliny pod sukces “Skamandra”. Skamandryci, “poeci dnia dzisiejszego”, czerpiąc z mowy potocznej, odnieśli wielki, czytelniczy sukces. Tuwimowi do gwiazdorskiego statusu wystarczył jeden wiersz. “Wiosna” zyskała mu miano skandalisty, “żydowskiego pornografa”, piewcy rui i porubstwa.

Ganiały za nim dziewczyny, jego erotyki robiły furorę wśród niewyżytych gimnazjalistów. “Jest chudy, szybki, dziki” — zachwycała się Kazimiera Iłłakowiczówna. Irena Krzywicka opisywała go jako gorącego południowca, o intrygującym, mocno zakrzywionym nosie. Zachwycała się też konwersacjami z Tuwimem, nabierającymi szybko “irracjonalnego, fantastycznego charakteru”.

Mimo powodzenia u kobiet Tuwim miał poważne kompleksy na punkcie swego wyglądu. Najpoważniejszym problemem było znamię na policzku, zwane czule “myszką”. Wierze w siebie nie sprzyjała też silna agorafobia. Z jej powodu poeta często był poddenerwowany i zestresowany. Współcześni uważali go jednak za pięknego; nawet mężczyźni doceniali i wspominali jego urodę, by wymienić tylko Ilię Erenburga czy Jarosława Iwaszkiewicza.

Nie stronił od flirtów; bodaj najgłośniejszym była relacja z Janiną Broniewską, żoną Władysława, lubiącą zrewanżować się mężowi za seryjną niewierność. Ich niedopowiedziana gierka nabrała szczególnego smaczku w związku z aresztowaniem przez sanacyjne władze lewicowego poety Adama Ważyka. Broniewska udała się po pomoc do autora “Lokomotywy”, dobrze ustosunkowanego w kręgach sanacyjnej władzy, od lat współpracującego z piłsudczykami. Tuwim usiłował się wykręcić, okropnie mu się nie chciało tej sprawy załatwiać, ale w końcu interweniował (skutecznie), komentując “czegóż bym ja, dla Ciebie, Janeczko, nie zrobił”. Wedle wersji oficjalnej, w zamian dostał ponoć czułego całusa w czółko…

Związki z sanacją zaczęły rozpadać się w życiu poety w roku 1929. Napisał wtedy słynny wiersz “Do prostego człowieka”, za który zebrał gromy z obu stron politycznej barykady. Pacyfistyczna wymowa tekstu nie spodobała się ani prawicowcom, ani lewicy. Tuwim nie mógł jednak pisać inaczej. Rok temu obserwował piłsudczykowską milicję strzelającą do manifestacji prowadzonej przez Adolfa Warskiego; z krwią robotników płynącą po ulicach odeszła jego namiętność do sanacji. Odtąd zawsze wspierał przyjaciół mających problemy z władzą. Gdy w 1931 roku aresztowano Wata i Broniewskiego, Tuwim woził im do więzienia paczki, a dzięki protekcji przyjaciela, wpływowego generała Wieniawy-Długoszowskiego, załatwił aresztantom dostawy wódki.

Podziwiał kobiety opozycjonistki. Janinie Broniewskiej i Wandzie Wasilewskiej mówił kiedyś: “Jak ja wam zazdroszczę. Wy się nie boicie, ja się śmiertelnie boję”. Ciężko pracował, pisząc pod kilkunastoma pseudonimami, artykuły, skecze, wiersze dla dzieci i dla dorosłych, słuchowiska, zbiory dowcipów. Odpowiedział też licznym krytykom, atakującym go nieustannie na łamach mediów, dedykując im “Wiersz, w którym grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, by go w dupę pocałowali”.

Pod koniec września 1939 roku Tuwim został zaproszony publicznie, na falach radzieckiego radia, do zajętego przez Sowiety Lwowa. Elita polskich lewicowych pisarzy miała tam dostać możliwość swobodnej pracy twórczej. Twórca “Wiosny” uciekł jednak do Kazimierza, gdzie chciał przeczekać wojnę, licząc na szybką klęskę Niemiec. Kilka dni później musieli z żoną uciekać dalej, w stronę granicy rumuńskiej. Podróż przeżyli cudem; poeta wspominał, że po wyjeździe ze Stanisławowa dostali się pod niemiecki nalot. Nad głową latały mu potrzaskane kawałki domów i aut, wśród eksplozji zaginął bagaż Tuwimów. Dotarli jednak do Rumunii, a stamtąd, via Jugosławia i Włochy, do Francji.

W Paryżu znalazł się wraz ze Słonimskim, Lechoniem i Grydzewskim. Znajomy “biały” Rosjanin doradzał, by porzucili mrzonki o kulturze i kupili taksówkę, póki czas, pisarze zdecydowali się jednak wydawać “Wiadomości Polskie”, kontynuujące tradycje “Literackich”. Ich “Ziemiańską” była kawiarnia “Regence”. Tuwim tęsknił jednak za Polską i bardzo w Paryżu cierpiał. Nie mógł pisać, czuł się obco, umierał z nudów, wreszcie popadł w depresję. Podobnie było w Rio de Janeiro, gdzie uciekł z Lechoniem, a także w Nowym Jorku. “Wracać, wracać jak najszybciej!” — pisał. Wrócił do tworzenia tylko dzięki rywalizacji z Lechoniem, który wyzwał go na poetycki pojedynek. W wyniku zmagań powstały słynne “Kwiaty polskie”.

Po ataku Niemiec na ZSRR Tuwim zdecydowanie opowiedział się za sojuszem Polski z Sowietami. Ta deklaracja przypieczętowała rozpad “Skamandra”. Przyjaźń z Lechoniem rozleciała się, decyzji przyjaciela nie akceptował też Grydzewski. Wiosną 1943 roku z politycznych przyczyn Tuwim odmówił mu napisania tekstu o śmierci przywódców polskiego Bundu z rąk Sowietów. Wierzył w ich niewinność, jednak sprawa sojuszu z ZSRR była dla niego ważniejsza.

Do Polski chciał wrócić w glorii i chwale. Grunt pod powrót przygotowywał w intensywnej korespondencji z Borejszą i Kruczkowskim, kierującymi życiem literackim w socjalistycznej Polsce. W czerwcu 1946 roku w Gdyni witały go tłumy. Dostał mieszkanie w Warszawie, sekretarkę i sowicie opłacaną posadę dyrektorską w Teatrze Nowym. Adoptował sześcioletnią sierotkę wojenną o imieniu Ewa i prowadził z żoną spokojne, komfortowe życie, dzielone między pracę literacką, ojcostwo i udział w pracach związku literatów. Zgodnie z wytycznymi socrealizmu Tuwim napisał głośny wiersz “Do narodu radzieckiego”, opiewający wielkość Stalina, gdy jednak było trzeba, interweniował u prezydenta Bieruta, ratując aresztowanych “karłów reakcji”, jak w sprawie poety Jerzego Kozarzewskiego, prawnuka Norwida.

Tuwim, jako zasymilowany Żyd, miał do swoich rodaków bardzo złożony stosunek. W młodości odczuwał głęboką niechęć wobec ortodoksów. Nie znosił “tych umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej”. Pisał: “Najwyższy czas panowie obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, śród którego mieszkacie”. Był rozdarty między polskością i żydostwem. Uważał się za Polaka, jednak wyraźnie różniącego się od “aryjskich” współbraci. Różnić miał go bardziej żywiołowy, semicki temperament. Nie wierzył w asymilację, a za najlepsze rozwiązanie kwestii żydowskiej uważał syjonizm, mimo iż sam syjonistą nigdy nie był. Jako Żyd w pełni zdefiniował się dopiero we wstrząsającym liście “My, Żydzi polscy” opublikowanym w 1944 roku w Tel Awiwie. “Jestem Polakiem, bo bardziej nienawidziłem polskich faszystów, niż faszystów innych narodowości” — pisał. Do Żydów zwracał się: “Przyjmijcie mnie, bracia, do tej zaszczytnej wspólnoty niewinnie przelanej krwi”.

Powaga czasów po Zagładzie nie zniwelowała jego legendarnego poczucia humoru, aktywnego do ostatnich chwil życia. Gdy 27 grudnia 1953 roku zasłabł w zakopiańskim pensjonacie, zdołał jeszcze zapisać na serwetce swoje ostatnie słowa: “Dla oszczędności zgaście światło wiekuiste, gdyby kiedyś miało mi zaświecić”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą

Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą

Daniel Pipes  Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński


Barack Obama ogłasza umowę z Iranem 14 lipca.

Barack Obama wielokrotnie sygnalizował w ostatnich sześciu latach, że jego głównym priorytetem w polityce zagranicznej nie są Chiny ani Rosja ani też Meksyk, lecz właśnie Iran. Chciał przywrócić Iran społeczności międzynarodowej i zamienić republikę islamską po prostu w jeszcze jednego jej członka, tym samym kończąc całe dekady wrogości i sporów.

Sam w sobie jest to cel słuszny: zawsze warto zmniejszać liczbę wrogów (przywodzi to na myśl wizytę Nixona w Chinach). Problem leży jednak, oczywiście w wykonaniu.

Dwóch najmądrzejszych w grupie (dwóch Irańczyków) nie ma krawatów i wygląda na najbardziej zadowolonych.

Sposób w jaki prowadzono negocjacje z Iranem był beznadziejny, a administracja Obamy niespójna, kapitulująca, przesadzająca a nawet zwodnicza. Najpierw domagała się pewnych koncesji, by wkrótce potem ustępować. Sekretarz stanu John Kerry ogłosił, nieprawdopodobnie, że posiada “wiedzę absolutną” na temat tego, co Irańczycy robi ze swoim programem nuklearnym i dlatego nie ma potrzeby przeprowadzania inspekcji, które ustalą stan początkowy. W jako sposób człowiek dorosły, a co dopiero wysoko postawiony urzędnik, może powiedzieć coś takiego?

Administracja zwodziła Amerykanów także w kwestii ustępstw. Po Wspólnym Planie Działania z listopada 2013 roku, administracja przedstawiła dokument, który Teheran nazwał niedokładnym. Zgadnijcie kto miał rację? Irańczycy. W skrócie, rząd USA pokazał, że nie jest godny zaufania.

Umowa dziś podpisana kończy okres sankcji, pozwala Irańczykom ukrywać wiele z ich działań na polu nuklearnym, brak jej mechanizmu na wypadek zwodniczych działań Iranu a dodatkowo wygasa ona w nieco ponad dekadę. Szczególnie rzucają się w oczy dwa problemy: Irańska droga do broni atomowej stała się teraz prostsza i oficjalna. Teheran otrzyma “bonus” przy podpisaniu umowy w wysokości około 150 miliardów dolarów, który znacznie zwiększy jego możliwości agresji na Bliskim Wschodzi i poza nim.

Stany Zjednoczone, nie mówiąc już o reszcie krajów grupy P5+1, mają znacznie większy potencjał ekonomiczny i militarny niż Iran, co czyni ustępstwa z umowy zadziwiające.
Spośród wszystkich pomyłek administracji na arenie międzynarodowej w ostatnich sześciu latach, żadna nie była tak katastrofalna: ani Chiny budujące wyspy, ani zajęcie przez Rosję Krymu, ani wojny domowe w Libii, Jemenie, Syrii i Iraku. Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą.

Uwaga skupia się teraz na Kongresie, który będzie oceniał teraz tą umowę, prawdopodobnie najgorszą w historii Ameryki. Kongres musi odrzucić tą umowę. Republikańscy senatorowie i reprezentanci mają w tej kwestii wyrobione zdanie; czy Demokraci staną na wysokości zadania i dostarczą głosów dla odrzucenia weta prezydenta? Będą musieli poczuć powagę sytuacji.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com