Archive | 2015/07/06

The Krakow Yiddish Theatre Postcards – a Crowdsourcing Experiment

The Krakow Yiddish Theatre Postcards – a Crowdsourcing Experiment

David Mazower


Chaim Yoyel Interjects with a Kiss

Chaim Yoyel Interjects with a Kiss

Think of the pulsating energy of Motown’s dawn in Detroit. Or the soaring sounds of early jazz in New Orleans. And now imagine if all that remained of those transformative moments in American music history were a few faded black and white photographs and some scratchy 78 discs.

That’s the reality Yiddish theatre historians face as we try to reconstruct the early decades of our subject. For Detroit and New Orleans, substitute Lemberg, Czernowitz, Kishinev, and Odessa. As the sparks of early Yiddish vaudeville and operetta spread like wildfire across the Jewish world, these centers gained similarly storied reputations in the Yiddish-speaking world. And, as regional powerhouses and wellsprings of new performing talent whose stars frequently moved on to bigger cities and bigger stages, they played a similar role to their American counterparts.

The province of Galicia in the Austro-Hungarian empire contained some of the most intensely Jewish towns and cities in the whole of Europe. In places like Lemberg, Czernowitz, Brody, Tarnopol, Przemysl, and Krakow, the proportion of Jewish residents in the late nineteenth century ranged from 30% to 75%. (Today the region is divided between Poland and Ukraine with different versions of place names in both languages).

No surprise then that Yiddish entertainers emerged from these towns in their hundreds from the 1870s onwards, often from poor and deeply orthodox families. These actors, singers and musicians were a new breed: earthy, quick-witted and khutspedik (cheeky, self-confident). They parlayed precocious talents as mimics and synagogue choristers into careers that often began by leaving home in their early teens. Their stages included courtyards, taverns, outdoor wine gardens, cafes, improvised theatres in fire stations, and local clubs.

What evidence remains of this incubatory moment in Jewish entertainment history?

The short answer is almost nothing. Few performers or local impresarios could afford to hire a photographer to take onstage publicity shots. So all we have are actors’ memoirs, some old 78s of Yiddish music theatre songs (mostly recorded by actors from Gimpel’s Yiddish theatre in Lemberg) and the occasional tattered song-sheet.

Read more: The Krakow Yiddish Theatre Postcards


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pokaz specjalny filmu „Powrót” w reżyserii Adama Zuckera

Pokaz specjalny filmu „Powrót” w reżyserii Adama Zuckera


Co znaczy być młodym Żydem we współczesnej Polsce? Jak budować swoją tożsamość w kraju, który niegdyś był centrum życia żydowskiego a dziś dla wielu jest jedynie zbiorową mogiłą? Bohaterkami filmu są cztery kobiety: wychowana jako katoliczka Kasia, Tusia, która powraca do Polski z Nowego Jorku, gdzie spędziła większą część życia, religijna Maria oraz Katka, imigrantka ze Słowacji, zaręczona z polskim Żydem.

Opowiadają o żydowskości, polskości i żydowskiej ortodoksji. Przyglądają się religii z kobiecej perspektywy. Rozmawiają o wyzwaniach bycia polską Żydówką. Ich poszukiwaniom nowej tożsamości przygląda się Adam Zucker, amerykański reżyser o polsko-żydowskich korzeniach. Filmując je przez kilka lat, tworzy historię odrodzenia – nie tylko swoich bohaterek, ale także życia żydowskiego w Polsce.

„Powrót” miał premierę w Nowym Jorku w październiku 2014 r. W Polsce będzie można go zobaczyć na pokazach specjalnych w Krakowie na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie oraz w Muzeum POLIN. Po projekcji filmu zapraszamy na rozmowę z reżyserem.

6 lipca 2015, godz. 19.00, wstęp wolny.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wielkie przywitanie byłego prezydenta Tunezji w Izraelu

Wielkie przywitanie byłego prezydenta Tunezji w Izraelu

David Horovitz


Były prezydent Tunezji, Moncef Marzouki, w Tunisie, 29 marca 2015 r. (AP Photo/Emmanuel Dunand, pool)

Były prezydent Tunezji, Moncef Marzouki, w Tunisie, 29 marca 2015 r. (AP Photo/Emmanuel Dunand, pool)

Czy Moncef Marzouki nadal uważa, że popłynięcie na pomoc Hamasowi w Gazie zaledwie w trzy dni po tym, jak domowego chowu bandyta zmasakrował dziesiątki turystów i zniszczył stosunkowo dobre imię jego kraju, było najlepszym wykorzystaniem jego czasu i reputacji?

Kiedy piszę te słowa, Moncef Marzouki, człowiek, który do zeszłego roku był prezydentem Tunezji, znajduje się na pokładzie zarejestrowanego w Szwecji statku o nazwie „Marianne”, wraz z tuzinem innych „działaczy praw człowieka”, eskortowany do portu w izraelskim mieście Aszdod, po próbie złamania blokady bezpieczeństwa nałożonej przez Izrael na Strefę Gazy.

Podczas gdy prezydent Marzouki był na morzu w misji do Gazy, jeden z jego rodaków, Seifeddine Rezgui, zamordował z zimną krwią dziesiątki niewinnych ludzi, głównie Brytyjczyków i innych europejskich wczasowiczów, którzy błędnie sądzili, że mogą spędzić bezpieczne wakacje w jego kraju.

Rezgui, lat 23, kiedyś entuzjasta breakdance i kibic Real Madrid z dyplomem uniwersyteckim, zradykalizował się w Tunezji; podobno nigdy nie podróżował za granicę. Morderca domowego chowu. I zamienił się w ekstremistycznego islamistycznego masowego mordercę niezmiernie szybko – możliwe, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

Wiele tysięcy Tunezyjczyków jest podobnie indoktrynowanych perwersyjną wersją islamu, która ze straszliwą przewidywalnością owocuje teraz morderczymi zbrodniami na całym Bliskim Wschodzie i daleko poza nim; podczas gdy Tunezja próbuje stworzyć demokratyczną stabilność, dostarczyła więcej rekrutów islamskim grupom ekstremistycznym, jak najbardziej włącznie z Państwem Islamskim, niż jakikolwiek inny naród na ziemi. Ta rzeka rekrutów płynęła z pełną szybkością podczas trzech lat prezydentury Marzoukiego.

Propalestyńscy działacze na pokładzie Marianne, 28 czerwca 2015. (Freedom Flotilla III)

Propalestyńscy działacze na pokładzie Marianne, 28 czerwca 2015. (Freedom Flotilla III)

Kiedy Marynarka Izraelska eskortuje go do portu, czy były prezydent największego na świecie dostawcy ekstremistów zastanowił się przez chwilę? Czy poświęcił chwilę na introspekcję? Jak wpłynęła na niego wiadomość o akcie barbarzyństwa Seifeddine Rezguiego?

Zrozumiał już, że masakra na plaży w Sousse zniszczyła przemysł turystyczny jego kraju, który niewątpliwie próbował rozwijać podczas swoich lat u władzy. Przypuszczalnie zrozumiał, że stosunkowo dobre imię Tunezji – głównego chyba beneficjenta Wiosny Arabskiej, która zamieniła się w gorzką i krwawą zimę arabską – jest teraz głęboko splamione niewinną krwią, którą Rezgui rozlał z takim mdlącym entuzjazmem.

Jest jednak niemal z pewnością zbyt dużym wymaganiem poproszenie go, by rozpatrzył na nowo logikę i skuteczność przerwanej podróży do Gazy.

Pomoc materialna, jaką przewoziła “Marianne”, niewiele pomogłaby Gazie. Izrael systematycznie dostarcza nieskończenie więcej pomocy. Dodatkowy towar, po sprawdzeniu przez służby bezpieczeństwa, można przewieźć drogą lądową. Oczywiście, mimo rzekomych celów humanitarnych, był to pokaz demonizacji Izraela i akcja wzmacniania pozycji Hamasu: demonizacji Izraela jako rzekomego źródła cierpienia Gazańczyków, wzmacnianie Hamasu przez próbę podważenia blokady morskiej, która nie pozwala islamistycznym rządcom Gazy na importowanie broni do jej użycia przeciwko Izraelowi.

Wyobrażam sobie, że prezydent Marzouki jest głęboko przekonany, iż Izrael jest złą stroną w tym równaniu, a Hamas jest legalnym ruchem oporu walczącym za sprawę palestyńską i za obywateli Gazy. Bo inaczej dlaczego miałby wybrać się w tę podróż?

Ale w ten sam weekend, w którym młody Tunezyjczyk, zatruty przez mrocznych fanatyków, zastrzelił dziesiątki niewinnych ludzi w kraju, którego prezydentem był Marzouki, on sam żeglował po morzach na rzecz islamskiej organizacji ekstremistycznej, strategicznie zaangażowanej w zatruwanie młodych umysłów i zdecydowanej na wysyłanie swoich rekrutów, by mordowali. Czy pan prezydent widzi przerażającą ironię? Prawdopodobnie nie.

Tunezyjski uzbrojony bandzior Seifedinne Rezgui

Tunezyjski uzbrojony bandzior Seifedinne Rezgui

Czytaj dalej tu: Wielkie przywitanie byłego…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com