Archive | 2015/07/25

Julian Tuwim: niepokorny poeta

Julian Tuwim: niepokorny poeta

Michał Zygmunt


Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA

Julian Tuwim, fot. archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA

Urodził się w 1894 roku w Łodzi, w mieszczańskiej rodzinie żydowskiej, zasymilowanej i dalekiej od religijności. Tam spędził pierwsze 22 lata życia. To, co istotne, zaczęło się jednak w Warszawie, gdzie Tuwim przeniósł się w roku 1916 na studia. Na frontach I wojny światowej waliły się zaborcze potęgi, a grupa sztubaków, którzy przejdą później do historii polskiej literatury, kładła podwaliny pod sukces “Skamandra”. Skamandryci, “poeci dnia dzisiejszego”, czerpiąc z mowy potocznej, odnieśli wielki, czytelniczy sukces. Tuwimowi do gwiazdorskiego statusu wystarczył jeden wiersz. “Wiosna” zyskała mu miano skandalisty, “żydowskiego pornografa”, piewcy rui i porubstwa.

Ganiały za nim dziewczyny, jego erotyki robiły furorę wśród niewyżytych gimnazjalistów. “Jest chudy, szybki, dziki” — zachwycała się Kazimiera Iłłakowiczówna. Irena Krzywicka opisywała go jako gorącego południowca, o intrygującym, mocno zakrzywionym nosie. Zachwycała się też konwersacjami z Tuwimem, nabierającymi szybko “irracjonalnego, fantastycznego charakteru”.

Mimo powodzenia u kobiet Tuwim miał poważne kompleksy na punkcie swego wyglądu. Najpoważniejszym problemem było znamię na policzku, zwane czule “myszką”. Wierze w siebie nie sprzyjała też silna agorafobia. Z jej powodu poeta często był poddenerwowany i zestresowany. Współcześni uważali go jednak za pięknego; nawet mężczyźni doceniali i wspominali jego urodę, by wymienić tylko Ilię Erenburga czy Jarosława Iwaszkiewicza.

Nie stronił od flirtów; bodaj najgłośniejszym była relacja z Janiną Broniewską, żoną Władysława, lubiącą zrewanżować się mężowi za seryjną niewierność. Ich niedopowiedziana gierka nabrała szczególnego smaczku w związku z aresztowaniem przez sanacyjne władze lewicowego poety Adama Ważyka. Broniewska udała się po pomoc do autora “Lokomotywy”, dobrze ustosunkowanego w kręgach sanacyjnej władzy, od lat współpracującego z piłsudczykami. Tuwim usiłował się wykręcić, okropnie mu się nie chciało tej sprawy załatwiać, ale w końcu interweniował (skutecznie), komentując “czegóż bym ja, dla Ciebie, Janeczko, nie zrobił”. Wedle wersji oficjalnej, w zamian dostał ponoć czułego całusa w czółko…

Związki z sanacją zaczęły rozpadać się w życiu poety w roku 1929. Napisał wtedy słynny wiersz “Do prostego człowieka”, za który zebrał gromy z obu stron politycznej barykady. Pacyfistyczna wymowa tekstu nie spodobała się ani prawicowcom, ani lewicy. Tuwim nie mógł jednak pisać inaczej. Rok temu obserwował piłsudczykowską milicję strzelającą do manifestacji prowadzonej przez Adolfa Warskiego; z krwią robotników płynącą po ulicach odeszła jego namiętność do sanacji. Odtąd zawsze wspierał przyjaciół mających problemy z władzą. Gdy w 1931 roku aresztowano Wata i Broniewskiego, Tuwim woził im do więzienia paczki, a dzięki protekcji przyjaciela, wpływowego generała Wieniawy-Długoszowskiego, załatwił aresztantom dostawy wódki.

Podziwiał kobiety opozycjonistki. Janinie Broniewskiej i Wandzie Wasilewskiej mówił kiedyś: “Jak ja wam zazdroszczę. Wy się nie boicie, ja się śmiertelnie boję”. Ciężko pracował, pisząc pod kilkunastoma pseudonimami, artykuły, skecze, wiersze dla dzieci i dla dorosłych, słuchowiska, zbiory dowcipów. Odpowiedział też licznym krytykom, atakującym go nieustannie na łamach mediów, dedykując im “Wiersz, w którym grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, by go w dupę pocałowali”.

Pod koniec września 1939 roku Tuwim został zaproszony publicznie, na falach radzieckiego radia, do zajętego przez Sowiety Lwowa. Elita polskich lewicowych pisarzy miała tam dostać możliwość swobodnej pracy twórczej. Twórca “Wiosny” uciekł jednak do Kazimierza, gdzie chciał przeczekać wojnę, licząc na szybką klęskę Niemiec. Kilka dni później musieli z żoną uciekać dalej, w stronę granicy rumuńskiej. Podróż przeżyli cudem; poeta wspominał, że po wyjeździe ze Stanisławowa dostali się pod niemiecki nalot. Nad głową latały mu potrzaskane kawałki domów i aut, wśród eksplozji zaginął bagaż Tuwimów. Dotarli jednak do Rumunii, a stamtąd, via Jugosławia i Włochy, do Francji.

W Paryżu znalazł się wraz ze Słonimskim, Lechoniem i Grydzewskim. Znajomy “biały” Rosjanin doradzał, by porzucili mrzonki o kulturze i kupili taksówkę, póki czas, pisarze zdecydowali się jednak wydawać “Wiadomości Polskie”, kontynuujące tradycje “Literackich”. Ich “Ziemiańską” była kawiarnia “Regence”. Tuwim tęsknił jednak za Polską i bardzo w Paryżu cierpiał. Nie mógł pisać, czuł się obco, umierał z nudów, wreszcie popadł w depresję. Podobnie było w Rio de Janeiro, gdzie uciekł z Lechoniem, a także w Nowym Jorku. “Wracać, wracać jak najszybciej!” — pisał. Wrócił do tworzenia tylko dzięki rywalizacji z Lechoniem, który wyzwał go na poetycki pojedynek. W wyniku zmagań powstały słynne “Kwiaty polskie”.

Po ataku Niemiec na ZSRR Tuwim zdecydowanie opowiedział się za sojuszem Polski z Sowietami. Ta deklaracja przypieczętowała rozpad “Skamandra”. Przyjaźń z Lechoniem rozleciała się, decyzji przyjaciela nie akceptował też Grydzewski. Wiosną 1943 roku z politycznych przyczyn Tuwim odmówił mu napisania tekstu o śmierci przywódców polskiego Bundu z rąk Sowietów. Wierzył w ich niewinność, jednak sprawa sojuszu z ZSRR była dla niego ważniejsza.

Do Polski chciał wrócić w glorii i chwale. Grunt pod powrót przygotowywał w intensywnej korespondencji z Borejszą i Kruczkowskim, kierującymi życiem literackim w socjalistycznej Polsce. W czerwcu 1946 roku w Gdyni witały go tłumy. Dostał mieszkanie w Warszawie, sekretarkę i sowicie opłacaną posadę dyrektorską w Teatrze Nowym. Adoptował sześcioletnią sierotkę wojenną o imieniu Ewa i prowadził z żoną spokojne, komfortowe życie, dzielone między pracę literacką, ojcostwo i udział w pracach związku literatów. Zgodnie z wytycznymi socrealizmu Tuwim napisał głośny wiersz “Do narodu radzieckiego”, opiewający wielkość Stalina, gdy jednak było trzeba, interweniował u prezydenta Bieruta, ratując aresztowanych “karłów reakcji”, jak w sprawie poety Jerzego Kozarzewskiego, prawnuka Norwida.

Tuwim, jako zasymilowany Żyd, miał do swoich rodaków bardzo złożony stosunek. W młodości odczuwał głęboką niechęć wobec ortodoksów. Nie znosił “tych umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej”. Pisał: “Najwyższy czas panowie obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, śród którego mieszkacie”. Był rozdarty między polskością i żydostwem. Uważał się za Polaka, jednak wyraźnie różniącego się od “aryjskich” współbraci. Różnić miał go bardziej żywiołowy, semicki temperament. Nie wierzył w asymilację, a za najlepsze rozwiązanie kwestii żydowskiej uważał syjonizm, mimo iż sam syjonistą nigdy nie był. Jako Żyd w pełni zdefiniował się dopiero we wstrząsającym liście “My, Żydzi polscy” opublikowanym w 1944 roku w Tel Awiwie. “Jestem Polakiem, bo bardziej nienawidziłem polskich faszystów, niż faszystów innych narodowości” — pisał. Do Żydów zwracał się: “Przyjmijcie mnie, bracia, do tej zaszczytnej wspólnoty niewinnie przelanej krwi”.

Powaga czasów po Zagładzie nie zniwelowała jego legendarnego poczucia humoru, aktywnego do ostatnich chwil życia. Gdy 27 grudnia 1953 roku zasłabł w zakopiańskim pensjonacie, zdołał jeszcze zapisać na serwetce swoje ostatnie słowa: “Dla oszczędności zgaście światło wiekuiste, gdyby kiedyś miało mi zaświecić”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą

Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą

Daniel Pipes  Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński


Barack Obama ogłasza umowę z Iranem 14 lipca.

Barack Obama wielokrotnie sygnalizował w ostatnich sześciu latach, że jego głównym priorytetem w polityce zagranicznej nie są Chiny ani Rosja ani też Meksyk, lecz właśnie Iran. Chciał przywrócić Iran społeczności międzynarodowej i zamienić republikę islamską po prostu w jeszcze jednego jej członka, tym samym kończąc całe dekady wrogości i sporów.

Sam w sobie jest to cel słuszny: zawsze warto zmniejszać liczbę wrogów (przywodzi to na myśl wizytę Nixona w Chinach). Problem leży jednak, oczywiście w wykonaniu.

Dwóch najmądrzejszych w grupie (dwóch Irańczyków) nie ma krawatów i wygląda na najbardziej zadowolonych.

Sposób w jaki prowadzono negocjacje z Iranem był beznadziejny, a administracja Obamy niespójna, kapitulująca, przesadzająca a nawet zwodnicza. Najpierw domagała się pewnych koncesji, by wkrótce potem ustępować. Sekretarz stanu John Kerry ogłosił, nieprawdopodobnie, że posiada “wiedzę absolutną” na temat tego, co Irańczycy robi ze swoim programem nuklearnym i dlatego nie ma potrzeby przeprowadzania inspekcji, które ustalą stan początkowy. W jako sposób człowiek dorosły, a co dopiero wysoko postawiony urzędnik, może powiedzieć coś takiego?

Administracja zwodziła Amerykanów także w kwestii ustępstw. Po Wspólnym Planie Działania z listopada 2013 roku, administracja przedstawiła dokument, który Teheran nazwał niedokładnym. Zgadnijcie kto miał rację? Irańczycy. W skrócie, rząd USA pokazał, że nie jest godny zaufania.

Umowa dziś podpisana kończy okres sankcji, pozwala Irańczykom ukrywać wiele z ich działań na polu nuklearnym, brak jej mechanizmu na wypadek zwodniczych działań Iranu a dodatkowo wygasa ona w nieco ponad dekadę. Szczególnie rzucają się w oczy dwa problemy: Irańska droga do broni atomowej stała się teraz prostsza i oficjalna. Teheran otrzyma “bonus” przy podpisaniu umowy w wysokości około 150 miliardów dolarów, który znacznie zwiększy jego możliwości agresji na Bliskim Wschodzi i poza nim.

Stany Zjednoczone, nie mówiąc już o reszcie krajów grupy P5+1, mają znacznie większy potencjał ekonomiczny i militarny niż Iran, co czyni ustępstwa z umowy zadziwiające.
Spośród wszystkich pomyłek administracji na arenie międzynarodowej w ostatnich sześciu latach, żadna nie była tak katastrofalna: ani Chiny budujące wyspy, ani zajęcie przez Rosję Krymu, ani wojny domowe w Libii, Jemenie, Syrii i Iraku. Umowa Obamy z Iranem może skończyć się katastrofą.

Uwaga skupia się teraz na Kongresie, który będzie oceniał teraz tą umowę, prawdopodobnie najgorszą w historii Ameryki. Kongres musi odrzucić tą umowę. Republikańscy senatorowie i reprezentanci mają w tej kwestii wyrobione zdanie; czy Demokraci staną na wysokości zadania i dostarczą głosów dla odrzucenia weta prezydenta? Będą musieli poczuć powagę sytuacji.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pałac Buckingham otwiera podwoje dla turystów

Pałac Buckingham otwiera podwoje dla turystów

Autor: Maciej Woroch / Źródło: Fakty TVN


Drzwi do pałacu szeroko otwarte – królowa Elżbieta II zaprasza i pokazuje, jak w Pałacu Buckingham wygląda życie od kuchni. Już od jutra każdy może poczuć się jak VIP i przekonać się, że przygotowanie bankietu na 170 osób to prawdziwie ekstremalna przygoda.


 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com