Archive | 2015/07/01

Rocznica spalenia Wielkiej Synagogi w Białymstoku

Rocznica spalenia Wielkiej Synagogi w Białymstoku

Źródło: informacje nadesłane przez Mirosława Szuta oraz własne (wirtualny Szt.)


Ilustracja

Pomnik upamiętniający Wielką Synagogę w Białymstoku (foto: M. Karaszewski)

27 czerwca 2015 r. w Białymstoku odbyła się ceremonia obchodów rocznicy spalenia Wielkiej Synagogi w Białymstoku.

Wielka Synagoga, znajdująca się przy ul. Bożniczej (obecnie Suraskiej), została wzniesiona w latach 1909-1913. W okresie międzywojennym była najokazalszą synagogą białostocką, cieszyła się też największym prestiżem wśród wszystkich bóżnic Białegostoku. Wybudowana wedle projektu Samuela J. Rabinowicza w stylu eklektycznym, łączyła elementy neogotyckie (okna) i neobizantyńskie (kopuły). Wybudowana na planie kwadratu, nakrytą była okazałą kopułą o średnicy 10 m, zwieńczoną iglicą oraz mniejszymi kopułami osadzonymi na alkierzach narożnych. Synagoga otoczona była licznymi małymi bóżnicami cechowymi i prywatnymi.

***Wielka Synagoga byłą świątynią reformowaną, w której kobiety modliły się obok mężczyzn, choć na osobnych galeryjkach, otaczających wnętrze z trzech stron. W okresie międzywojennym, podczas świąt i uroczystości państwowych, w synagodze grała orkiestra Gimnazjum Hebrajskiego.

27 czerwca 1941 r. niemiecka grupa operacyjna Einsatzkommando 8, którą dowodził kapitan Gothar Bürkner, spaliła dzielnicę żydowską wraz z Wielką Synagogą. Niemcy uwięzili w budowli ok. 2 tys. Żydów. Mieszkaniec Białegostoku Szamaj Kizelsztejn po latach, z nieopisanym bólem, wspominał to wydarzenie: ,,Po wywołaniu pożogi [Niemcy] popędzili w kierunku płonącej świątyni wszystkich Żydów, mężczyzn i młodzieńców, których mogli dopaść. Z wnętrza palącej się synagogi rozlegały się krzyki. Niemcy zmuszali Żydów do tego, żeby jedni wpychali drugich do ognia. W wypadku oporu strzelali do wszystkich, którzy się poruszali. Ciała zastrzelonych wrzucano do ognia. (…) Tego dnia Białystok ze swoimi Żydami został opuszczony przez Boga, jeśli taki istnieje?!”

W miejscu, w którym stała synagoga, znajduje się obecnie pomnik w kształcie kopuły zniszczonej bożnicy. Autorami monumentu są Michał Flikier, Maria Dżugała-Sobocińska, Dariusz Sobociński i Stanisław Ostaszewski. Odsłonięcie pomnika nastąpiło w 1995 roku.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dwa procent szans na przeżycie

Dwa procent szans na przeżycie

Mateusz Kamiński


John Calvin niedługo znowu będzie mógł pracować jako sprzedawca, bo odzyskał prawo do zatrudnienia w Kanadzie, które odebrano mu jesienią zeszłego roku. Jednak w tym roku jesień może oznaczać w jego życiu coś gorszego niż utratę pracy. Na czwartego listopada wyznaczono ostateczną datę jego deportacji na Zachodni Brzeg. Deportacji, która będzie oznaczać dla niego śmierć, możliwe że z rąk własnej rodziny. Przyjaciele Johna starają się, jak mogą, by do tego nie dopuścić. Zgodził się o tym porozmawiać.

John Calvin to chyba nietypowe imię i nazwisko dla Palestyńczyka.

Oczywiście, zacząłem go używać w Kanadzie, już po konwersji, aresztowaniu i wyjeździe z Zachodniego Brzegu.

Zdecydowałeś się przejść na chrześcijaństwo i z tego powodu zostałeś aresztowany?

Dokładnie tak. W marcu 2006 roku moja mama podsłuchała, jak rozmawiałem przez telefon z księdzem, prosząc, by mnie ochrzcił. Była bardzo wzburzona, dołączył do tego mój ojciec, który próbował mnie zaatakować nożem. Udało mi się uciec. Ukrywałem się przez kilka miesięcy w innym mieście na Zachodnim Brzegu. A w czerwcu przypadkowo spotkałem mojego ojca w miejscu publicznym. Zaatakował mnie, ktoś wezwał policję, bo dla ludzi wyglądało to jak bójka. Po przyjeździe funkcjonariuszy rozdzielono nas. Wyszło na jaw, jaka historia kryła się za tą sceną i postanowili mnie aresztować z powodu mojej konwersji. Spędziłem w więzieniu kilka tygodni, zanim mnie wypuścili, chociaż może lepiej powiedzieć „wyrzucili”.

Jakim sposobem osoba, której rodzina ma powiązanie z Hamasem, decyduje się na konwersje na chrześcijaństwo?

Moja rodzina nie ma „powiązań” z Hamasem. Moja rodzina jest jedną z rodzin, które Hamas założyły. Kiedy miałem 14 lat, zacząłem kwestionować ich przekonania i, jak wielu nastolatków, budowałem własny światopogląd. Nie byłem w dobrych kontaktach z rodziną, przynajmniej nie z tą najbliższą. Uciekłem z domu i wyjechałem do Izraela. Zostałem aresztowany za przekroczenie granicy bez pozwolenia. W więzieniu zostałem seksualnie zaatakowany przez innego Palestyńczyka. Nieważne, co dokładnie mi zrobił, ważne to, co mnie spotkało później ze strony moich żydowskich, izraelskich strażników, pracowników socjalnych i nawet naczelnika więzienia. Oni wszyscy zachowywali się, jakby ich głównym celem było pomóc mi przejść przez to i upewnić się, że nie będę z tego powodu cierpiał całe życie. To wszystko było całkowitym zaprzeczeniem tego, co uczono mnie na temat Żydów. Wychowywałem się będąc przekonanym, że misją Żydów jest zniszczenie nas. Przez nas mam na myśli muzułmanów, bo wtedy nim jeszcze byłem. W rzeczywistości okazało się to całkowitą nieprawdą. Z tego powodu zacząłem ponownie myśleć na temat mojego światopoglądu i rozpadł on się całkowicie. Zostałem wypuszczony z więzienia, zdystansowałem się od mojej rodziny, nie chciałem być z nimi dalej utożsamianym. Pracowałem prawie 24 godziny na dobę. Biorąc pod uwagę tamtą kulturę, jest prawie niemożliwe, aby opuścić Hamas. Traktowane jest to jako zdrada karana śmiercią i każdy, nawet nastolatek, wie o tym. Nie uważałem się za muzułmanina już kiedy miałem 16 lat. Trzy lata później przeczytałem „Kod Leonarda Da Vinci”, który miał dużo odniesień do historii chrześcijaństwa, Kościoła i Biblii. Wcześniej nic o tym nie wiedziałem. W jakiś sposób doprowadziło mnie to do rozmowy z kimś, kto przekonał mnie, żebym przeczytał chrześcijańską Biblię. Zrobiłem to cztery razy, od początku do końca, od Księgi Rodzaju do Apokalipsy Świętego Jana. Uznałem to za fascynujące, czułem powiązanie duchowe i to doprowadziło do konwersji.

Ale twoja konwersja nie jest jedynym powodem, przez który możesz stracić życie, jeśli wrócisz na Zachodni Brzeg?

Teraz już nie. Odkąd trzy lata temu ujawniłem się jako gej, ludzie mają już dwa powody, żeby mnie zabić.

Jak znalazłeś się w Kanadzie?

W tym samym roku, w którym zostałem aresztowany przez władze palestyńskie, dostałem zaproszenie do szkoły biblijnej w Toronto, ale w tamtym czasie nie skorzystałem z niego. Po opuszczeniu więzienia kilka tygodni później zbiegłem do Jordanii i tam zaakceptowałem zaproszenie, aby zostać studentem w Kanadzie i tak się tam znalazłem.

Kiedy przyjechałeś do Kanady, sądziłeś, że będziesz chciał tam zostać?

Trochę mi zajęło dostosowanie się, miałem szok kulturowy, ale pół roku później zrozumiałem, że w tym kraju czuję się jak w domu i że chcę tu zostać.

Jak wygląda obecnie twoja sytuacja prawna?

W 2011 roku złożyłem wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Niespełna rok później nadanie statusu zostało zawieszone przez Kanadyjską Agencję Służb Granicznych. Poszedłem na przesłuchanie i zostałem skonfrontowany z paragrafem, który mówi, że jeśli jesteś członkiem organizacji terrorystycznej lub nim byłeś, nie masz prawa do azylu w Kanadzie. Definicja „członkostwa” nie jest jasna czy zdefiniowana, tego typu organizacje nie mają przecież „kart członkowskich”, więc oceniane jest to indywidualnie. Po pierwszym przesłuchaniu otrzymałem decyzję na moją korzyść. Uznano, że nie podpadam pod ten konkretny paragraf i że bycie członkiem mojej rodziny nie jest równoznaczne z byciem członkiem Hamasu. Niestety, niedługo później Agencja odwołała się od tej decyzji. W sierpniu 2014 roku ich apelacja została uznana i mój wniosek oddalono, decyzja przyszła z nakazem ekstradycji. Chciałem wnieść o sądowe rozpoznanie sprawy, ale uznano, że nie mam do tego prawa, natomiast moja sprawa znowu jest rozważana na niższym poziomie, gdzie ocenia się przede wszystkim stopień zagrożenia, jaki mam stanowić. Zwróciłem się do ONZ, bo ta organizacja może użyć nacisku na rząd kanadyjski, aby wyraził zgodę na sądowe rozpatrzenie mojej sprawy. Na wszelki wypadek sprawdzam też, jakie będą moje możliwości, jeśli to wszystko zawiedzie. W takim przypadku może uzyskam status uchodźcy w USA czy Wielkiej Brytanii albo jakimś państwie europejskim, ale tam moje szanse będą podobne jak w Kanadzie.

Czy ktoś ci pomaga w tej walce?

Mam sporo przyjaciół, którzy powołali komitet, wysyłają petycje i starają się znaleźć sposób, aby zatrzymać nakaz deportacji. Zaczęli kampanię na rzecz pokrycia opłat prawnych, założyli stronę na Facebooku, prowadzą starania w mediach społecznościowych, jest to grupa przyjaciół z kościołów, organizacji politycznych, w których działałem, aktywistów LGBTQ i moi najbliżsi przyjaciele.

Jakie masz szanse na pozostanie w Kanadzie?

2 procent.

Dlaczego dokładnie tyle?

To nie jest dokładnie tyle a odrobinę mniej. Jest to ilość osób w mojej sytuacji, którym przyznaje się prawo pobytu w Kanadzie.

A jakie jest prawdopodobieństwo, że zginiesz, jeśli wrócisz na Zachodni Brzeg?

Sto procent. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Przyjaciele Johna zbierają pieniądze na wynajęcie prawnika i uiszczenie opłat koniecznych aby jego sprawę przedstawić przed ONZ i reprezentować go w sądzie. (http://www.gofundme.com/savejohncalvin). Pomóc można również poprzez podpisywanie petycji do kanadyjskiego rządu (https://www.change.org/p/canadian-government-allow-john-calvin-to-stay). Warto też polubić stronę „Ratujmy Johna Calvina” na Facebooku (https://www.facebook.com/savejohncalvin).


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel – Why We Have Never Met Aliens

Israeli Physician Explains ‘Why We Have Never Met Aliens’

Jewish Press Staff


Israeli physician Dr. Yuval Rabinovich reviews possible reasons ‘why we have never met aliens.

Even in our local solar system there are numerous moons and planets for a celestial traveler to choose from.

Even in our local solar system there are numerous moons and planets for a celestial traveler to choose from. Photo Credit: Jcpag2012 / Wikimedia Creative Commons

In Israel, a family physician based in Arad ponders things much more profound than simple medical matters. Dr. Yuval Rabinovich, clinical director of one of the HMO clinics in the small northern Negev city is also a writer and inventor. Rabinovich recently contributed two articles to the HaYadan.org.il scientific forum on the issue of extra-terrestrial existence. Following is the first of the two articles, translated exclusively for JewishPress.com by Dr. Rabinovich himself.

* * * * *

When I was fourteen, I eagerly read Erich von Däniken’s “Chariots of the Gods? Unsolved Mysteries of the Past” in which he describes encounters between humans and aliens as being influential over human history and culture. The author claims the establishment has conspired against him to hide the truth. The opening sentence is, “It took courage to write this book and it takes courage to read it”, a brilliant opening that places the reader on the author’s side.

In the book he refers to ‘Drake’s equation.’ Suppose a constant rate of new stars are in formation. Some of these stars have planets. On some of these planets there are life-enabling environments. On some of these, life indeed was formed. On some of these, intelligent life evolved. On a few of these, a technology that enables sending signals to outer space was developed. Multiply this number in the amount of time that has passed since this technology was developed and you have a large number of civilizations in space.

To this day, fans of UFO theories present Drake’s equation as a claim.
When Doctor Frank Drake postulated his equation in 1961, he merely tried to point out the factors one has to take into account. The biggest change that has taken place since Drake’s equation was published is that planets that surround stars have indeed been discovered. This does not change the fact that was undoubtedly clear to Drake himself — that we simply do not know the magnitude of any factor of the equation.

So what do we actually know?

First of all, that Earth is quite unique. It is the only planet in the solar system that has a large amount of liquid water throughout the year. Earth also has a huge moon; we know of no other planet with such a relatively big moon. We also know that our entire solar system is located at the edge of the galaxy, where density of space objects is low.

We also know according to fossil records that life on earth were extincted almost entirely at least five times. The last extinction was the one in which all dinosaurs perished. The special thing about this extinction is that we believe we know what happened; a large celestial body (meteorite) hit the earth causing a nuclear winter that darkened the earth 65 million years ago.

Big animals do not survive big extinctions. But if size is evidence of complexity and if complexity is required for an intelligent species to evolve, it is still not understandable why none has evolved until 5 million years ago, when our still-not-very-intelligent ancestors made their first steps.

And there was enough time for that. Multicellular vertebrates walked the earth at least 300 million years. The dinosaurs were by no means less complex than modern animals, and still, no species that was technological enough to change its environment has ever evolved. We know modern relatively clever animals: elephants, dogs, dolphins, chimpanzees. Not one of them has come close to developing a language that can describe abstract ideas.

It is reasonable to assume that simple life on our planet formed as soon that suitable conditions exist, although direct evidence is lacking, since organisms that do not have hard organs do not leave fossil records. Some success in creating self-replicating molecules was achieved, however, even in-vitro.

But intelligent life is an entirely different matter. We do not know the precisely required conditions, but during hundreds of millions years of terrestrial animal existence it happened only once, and quite recently.

Is there any connection between having a huge moon to evolution of intelligent life? Maybe, but in this I am purely speculating. The moon enables tide, potentially creating drying niches where animals may be trapped and forced to develop terrestrial enabling mechanisms. The moon is also a light origin at night, thus may provide some advantage to an intelligent creature. Again, this is mere speculation.

Is the a connection between evolution of intelligence and our peripheral location in the galaxy? If dinosaur extinction is typical to the danger that big animals face, probably yes. In the center of the galaxy, celestial bodies collide much more frequently, leaving less time to evolve. Eventually, any civilization has to acquire the means to eliminate the danger of falling meteorites. We have not acquired this technology yet, even though we evolve where such collisions are less frequent, a privilege that is specific to the edge of the galaxy.

Our hardships in conquering outer space are not over yet. What are the chances of inventing writing? I do not know. But 99.8% of the length of human existence it managed without writing, which first appeared about 5,500 years ago.

We also know that Man has produced artificial radio signals only for about 120 years, a tiny fraction of Earth’s history. The first signals were very weak. But even if we assume that the first signals traveled through space and somebody actually listens to them, there is still a huge distance to cross. The distance to the closest stars spans dozens of light years, a non-traversable limit, we know.

There are many reports of encounters with aliens, human abductions by aliens, high speed unidentified flying objects and so on, all nourishing theories of encounters with aliens allegedly covered by governments. Naturally, some science fictions stories also deal with it, without pretending to describe actual events. It is noticeable that no reports existed before such science-fiction stories were published.

Science fiction stories have been around for centuries at least, even more if one considers ancient texts like Epic of Gilgamesh and Ezekiel’s chariot vision. But apparently the first known story of a hostile encounter between humans and aliens was in 1898, Herbert George Wells’ “The War of the Worlds”. The story is told about aliens from Mars invading Earth to conquer the planet, and deploying terror and destruction along the way.

Other stories of the same genre have been published. The best (and most frightening) in my opinion is from 1951, Robert Heinlein’s “The Puppet Masters”. In this book aliens obtain mind control over the humans they contact.

The first reports of UFOs appear in 1947. The first abduction report is probably Antônio Vilas-Boas’, a Brazilian farmer, in 1957, who was not just abducted. Although the abductor was a male alien, on the spaceship there was a female alien that had sexual intercourse with the captive. From 1961 abduction reports multiplied. Usually the captives were from English speaking countries, mostly the USA.

In 1997, the director-general of Israel’s Ministry of Science, the late Zvi Yanai, addressed the subject: “One of the characteristics of pseudo-science is that time does not increase understanding of the phenomenon. Indeed, after 50 years of alleged encounters with UFOs and aliens, we know no more about them today than we did fifty years ago. Such is the case with Loch-Ness dinosaur, astrology, parapsychology, chirology and other similar beliefs.”

Nowadays nearly everyone has a photo-capable smart-phone and still no reliable documentation of a human-alien encounter. It seems that we will have to keep solving our problems ourselves.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com