Archive | August 2015

Performans TR Warszawa w Muzeum POLIN

Performans TR Warszawa w Muzeum POLIN

Źródło: PAP, oprac. AW


Zdjęcie promujące spektakl "Dokument podróży" Agnieszki Przepiórskiej, fot. Łukasz Konopa / materiały promocyjne TR Warszawa
Zdjęcie promujące spektakl “Dokument podróży” Agnieszki Przepiórskiej, fot. Łukasz Konopa / materiały promocyjne TR Warszawa


Spektakl według projektu aktorki Agnieszki Przepiórskiej pt. “Dokument podróży” to historia młodej kobiety, która odkrywa swoje żydowskie pochodzenie.

Agnieszka Przepiórska jest autorką projektu – spektaklu łączącego działania sceniczne i film mokumentalny, w którym fikcyjni bohaterowie mieszają się z autentycznymi postaciami. Podczas trwania spektaklu odbywa się także rozmowa z widzami, którą prowadzi Jacek Żakowski.

“Ta rozmowa z publicznością jest ważnym elementem spektaklu; widzowie są również aktorami, uczestnikami sztuki. Każdy z widzów ma prawo do zabrania głosu, wyrażenia swej opinii, do przedstawienia własnych refleksji” – podkreśliła Agnieszka Przepiórska.

Bohaterką spektaklu jest młoda, trzydziestoparoletnia kobieta, samotnie wychowująca dziecko. Jej życie może nie jest w pełni harmonijne, ale jednak w pewien sposób uporządkowane i przewidywalne. Tak się dzieje do momentu, gdy przypadkowo dowiaduje się, że historia jej rodziny jest zupełnie inna niż ta, którą znała dotychczas, i że ona wychowana w katolickim domu ma żydowskie korzenie.

Zdjęcie promujące spektakl "Dokument podróży" Agnieszki Przepiórskiej, fot. Łukasz Konopa / materiały promocyjne TR Warszawa
Zdjęcie promujące spektakl “Dokument podróży” Agnieszki Przepiórskiej, fot. Łukasz Konopa / materiały promocyjne TR Warszawa


“Jest to wielki szok dla mojej bohaterki, która przypadkowo ma na imię tak jak ja, czyli Agnieszka” – mówi aktorka. Zwraca się ona ku przeszłości, poszukuje śladów swoich żydowskich przodków, przegląda archiwa, rozmawia z krewnymi. Wyrusza w podróż, do której zaprasza widzów. Trasa tej podróży wiedzie od Suwałk, gdzie jej pradziadkowie mieszkali, aż do Izraela, gdzie ona teraz odnajduje część rodziny. I w pewien sposób buduje na nowo swoją tożsamość, czy lepiej powiedzieć “przymierza się do nowej tożsamości”.

Bohaterka mówi: “co nas łączy – to jest krew. Co to jest ta krew? Ja żyję, oni nie”. To przymierzanie się do nowej tożsamości okazuje się bardzo trudne.

“W tym spektaklu chciałabym stanąć twarzą w twarz z własnym lękiem, chciałabym opowiedzieć o swojej potrzebie miłości, a także o tęsknocie za świadomą, czystą relacją międzypokoleniową” – mówi Przepiórska.

Autorem tekstu jest Piotr Rowicki, zdjęcia wykonał Łukasz Konopa, reżyserii performansu podjęła się Weronika Tofilska, a w spektaklu – obok kreującej rolę głównej bohaterki Agnieszki Przepiórskiej – występują Maria Maj i Jacek Żakowski.

Agnieszka Przepiórska (1979) rozpoczęła swoją drogę zawodową w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu (2005-2008), gdzie pracowała m.in. z Moniką Strzępką, Arturem Tyszkiewiczem, Piotrem Kruszyńskim. Jako niezależna aktorka współpracowała z teatrami w Szczecinie, Zielonej Górze, Bielsku-Białej, Koszalinie. Występowała m.in. w sztukach: “Tak wiele przeszliśmy”, “Królowa dowcipu”, “Kartoteka” w reżyserii Piotra Ratajczaka. Wspólnie z Ratajczakiem, a także dramaturgiem Piotrem Rowickim zrealizowali w Teatrze WARSawy wielokrotnie nagradzane monodramy “I będą święta” oraz “Tato nie wraca”. Od dwóch lat jest w zespole kabaretu Pożar w Burdelu Michała Walczaka.

Spektakl “Dokument podróży” powstał we współpracy z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Był prezentowany przez trzy dni: 17, 18 i 19 lipca 2015 roku w POLIN.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Hiszpania, żydowski raper i BDS

Hiszpania, żydowski raper i BDS

Liat Collins
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Matisyahu w Sonos Studio 20 maja 2014 w Los Angeles. (zdjęcie: JEROD HARRIS/GETTY IMAGES FOR SONOS/AFP)

Matisyahu w Sonos Studio 20 maja 2014 w Los Angeles. (zdjęcie: JEROD HARRIS/GETTY IMAGES FOR SONOS/AFP)

“Całe życie czekam, bo modlę się, by ludzie powiedzieli, że nie chcą więcej walczyć, że nie będzie więcej wojen i nasze dzieci będą się razem bawić…”

– “Pewnego dnia” w wykonaniu Matisyahu

Te słowa mogą brzmieć niewinnie – marzenie o pokoju i harmonii na świecie – ale śpiewak hip-hop, Matisyahu, który je śpiewa, został napiętnowany jako ten, który fałszuje główną melodię dorocznego festiwali muzycznego w Benicassim pod Walencją w Hiszpanii. Jak to ujął Herb Keinon z “Jerusalem Post”: “Jeśli planujesz wyprawę na Festiwal Sunsplash Rototom Reggae w Hiszpanii w tym tygodniu, lepiej nie mów językiem Hebrajczyków. Bo jeśli to robisz, mogą cię wykopać”.

Grzechem Matisyahu było to, że jest Żydem. Ten znany śpiewak zdobył sławę, kiedy jeszcze był ultra ortodoksyjnym Żydem o wyraźnym wyglądzie chasyda. Kilka lat temu zgolił pejsy i brodę, zdjął strój chasyda, ale nadal jest dumnym Żydem: amerykańskim Żydem, nie Żydem izraelskim.

To najwyraźniej wystarczyło organizatorom festiwalu.

Pod ostrym naciskiem lokalnego ruchu BDS (Bojkot, dywestycje, sankcje) zażądali od Matisyahu, by wyraźnie oświadczył, jakie jest jego stanowisko w sprawie syjonizmu i konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Matisyahu nie dał się zastraszyć i napisał na Facebooku: “Chcieli, żebym napisał list lub nagrał wideo z wyjaśnieniem mojego stanowiska wobec syjonizmu i konfliktu izraelsko-palestyńskiego, żeby ugłaskać ludzi z BDS. Kierownictwo festiwalu nalegało, bym wyjaśnił moje osobiste poglądy; co brzmiało jak wyraźny nacisk, bym zgodził się z politycznym programem BDS.

Było rzeczą oburzającą i obraźliwą, że jako jedynego żydowsko-amerykańskiego artystę, który miał wystąpić na tym festiwalu, próbowali zmusić mnie do politycznych oświadczeń. Czy od jakiegokolwiek innego artysty wymagano politycznych oświadczeń, by mógł występować?”

Jak pisał Douglas Murray w eseju opublikowanym przez Gatestone Institute: „Hiszpania ma własne problemy graniczne. Być może odtąd hiszpańskich artystów powinno się wypytywać o ich stanowisko polityczne zanim pozwoli im się występować za granicą? Może reszta świata powinna żądać od wszystkich artystów z Hiszpanii podpisania oświadczenia lub nagrania wideo popierającego niepodległość Katalonii, jeśli ma się im pozwolić na publiczne występy?”

Po wrzawie, która nastąpiła, organizatorzy festiwalu wycofali się i ponownie zaprosili Matisyahu, ale szkody już się dokonały. A może nie: festiwal był szerzej omawiamy w mediach niż kiedykolwiek wcześniej w historii 22 lat jego istnienia, a wrzawa odsłoniła coraz paskudniejsze aspekty BDS. Wezwanie do „bojkotu, sankcji, dywestycji” wobec Izraela może zaczynać się od Zielonej Linii, ale nigdy się tam nie zatrzymuje.

I nie ma to nic wspólnego z pokojem, wymianą kulturalną i prawami człowieka.

Jak pisałam w zeszłym tygodniu, na nowym poziomie absurdu pomieszanego z hipokryzją norweski festiwal filmowy odmówił pokazania nagrodzonego izraelskiego filmu dokumentalnego o niepełnosprawnych dzieciach. Według reportera z „Yediot Aharonot”, Roya Zafraniego, film „Inni marzyciele” został odrzucony, ponieważ organizatorzy nie chcieli pokazywać izraelskiego filmu, który nie opisywał „okupacji” w takiej czy innej negatywnej formie.

Kilka miesięcy temu pisałam, że piosenkarka Achinoam Nini, lepiej znana za granicą jako Noa, także spotkała się z próbą zamknięcia jej ust, kiedy występowała w Hiszpanii. Jak na ironię Nini, która reprezentowała Izrael na Eurowizji 2009 razem z arabsko-izraelską Mirą Awad, jest żarliwą i jawną działaczką na rzecz pokoju. W odróżnieniu od Matisyahu próbuje przekazać wyraźne przesłanie polityczne podczas swoich występów – przesłanie o koegzystencji.

BDS jest jednak częścią ideologii wyjątkowo złowieszczej skrajnej lewicy. Zwolennicy BDS nie chcą normalizacji. Nie chcą niczego poza delegitymizacją, demonizacją i, w ostatecznym rachunku, destrukcją Izraela.

BDS País Valencià i RESCOP, dwie grupy, które stały za próbą zakazu występu dla Matisyahu, wystosowały długą i szczegółową obronę swojego rozumowania. Na przykład, w punkcie 8. oświadczenia piszą: „Jako obywatele posiadający sumienie, którzy także nie cierpią wszystkich postaci rasizmu i podżegania rasistowskiego, nasze wezwanie do wykluczenia występu Matisyahu jest zasadnym, ‘zdroworozsądkowym’ bojkotem artysty, który odmawia wyparcia się swojego haniebnego podżegania rasistowskiego i pełnego nienawiści przesłania. Religijna lub etniczna tożsamość Matisyahu jest całkowicie nieistotna dla naszego wezwania, by wykluczyć jego występ”.

Oczywiści, że jego religijna i etniczna tożsamość jest nieistotna: naciskaliby na każdego, kto okazuje jakieś poparcie dla Izraela, niezależnie od tego kim byłby i skąd by pochodził.

Popatrzmy na wypadek Emmy Carter. Według doniesienia „Yediot Aharonot” z tego tygodnia turystka brytyjska, która zakochała się w Tel Awiwie, musiała zamknąć konto na Facebooku po zamieszczeniu następującego zdania: „Jest kilka czynników, które rozważam, kiedy lubię jakieś miejsce – ludzie, żywność i architektura! Wszystkie całkowicie spełnione w Izraelu…”

Carter chwaliła ciepłą postawę Izraelczyków, których spotkała, poczucie bezpieczeństwa – i system antyrakietowy Żelazną Kopułę – oraz sklepy z lodami otwarte 24 godziny na dobę.

Tego było za dużo. Carter odkryła, kim są jej prawdziwi przyjaciele z Facebooka: oskarżono ją o popieranie „państwa apartheidu” i kraju, który kradnie ziemię palestyńską – jak gdyby ludzie, którzy nigdy nie byli w Izraelu wiedzieli więcej niż ktoś, kto właśnie wrócił z tego kraju i sam go oglądał.

Carter powiedziała, że kiedy wybierała się do Tel Awiwu, żeby towarzyszyć przyjaciółce, która chciała tam obchodzić swoje 40. urodziny, „Jako Angielka wszystko, co wiedziałam o Izraelu, to że były tam wojny w Gazie”.

I to jest wszystko, co wiedzieliby wszyscy, gdyby BDS zrealizowało swoje plany. Według artykułu w „Yediot” Carter musiała zamknąć swoje konto na Facebooku, ponieważ ataki na nią (i na Izrael) piętrzyły się, a Facebook ostrzegł ją, że jej post był „obraźliwy”.

Wiele grup BDS i propalestyńskich jest dumnych z posiadania żydowskich członków i bardzo starannie podkreślają, że nie są antysemitami. Niech Bóg broni.

Podczas wojny zeszłego lata w Gazie otrzymałam e-mail od grupy o nazwie BDS Italy, tak przepełniony przekonaniem o własnej nieomylności i wyższości moralnej skrajnej lewicy, że roześmiałam się, mimo że rakiety nadal waliły w nas w ilości około 100 dziennie.

“BDS Italy wyraża jednoznaczne i absolutne potępienie haniebnych plakatów rozklejonych w Rzymie przez neofaszystowską grupę, Militia, jak również ogólną kooptację [sic] sprawy palestyńskiej przez skrajną prawicę, by szerzyć antysemityzm. BDS Italy potępia antysemityzm jako ideologię rasistowską i reakcyjną i potępia użycie cierpień palestyńskich jako pretekstu i narzędzia do szerzenia tej ohydnej ideologii. Szczególnie potępiamy faszystowskie wezwanie do bojkotu żydowskich przedsiębiorstw, wezwanie, które zawiera oburzającą ‘czarną listę’. BDS Italy notuje, że kampania Bojkot, Dywestycja, Sankcje (BDS) przeciwko Izraelowi… nie ma nic wspólnego z ohydnymi i podłymi manewrami faszystów starych i nowych”.

Określenie przez orędowników BDS wpisywania na czarną listę przedsiębiorstw, których właścicielami są Żydzi, jako „oburzające” jest szczególnie absurdalne.

Czym jest BDS jeśli nie czarną listą firm kojarzonych z państwem żydowskim? E-mail, jaki otrzymałam w zeszłym tygodniu od BDS South Africa, próbował wyjaśnić, dlaczego kampania wybrała Woolworth do bojkotu konsumenckiego.

„Kilku detalistów w Afryce Południowej ma jakiegoś rodzaju kontakty handlowe z Izraelem. Bojkotowanie ich wszystkich równocześnie nie jest wykonalne, więc skupiamy nasze kampanie i przechodzimy od jednego celu do drugiego, aż osiągniemy nasz cel… Choć poszczególne czereśnie w Woolworth mogą nie pochodzić z nielegalnego osiedla izraelskiego, dostawca najprawdopodobniej – według różnych doniesień – działa w osiedlach, co czyni zarówno dostawcę, jak Woolworth winnymi naruszenia prawa międzynarodowego. Ponadto jest dobrze udokumentowane, że izraelskie firmy rolnicze używają głównego dostawcy wody w Izraelu, Mekorot, który działa nielegalnie w nielegalnych osiedlach izraelskich. Woolworth jest tego świadomy, ale nie wyjaśnił, czy jakikolwiek produkt izraelski pochodzi z firm, które używają Mekorot”.

Według tego kryterium powinni bojkotować Palestyńczyków, nie zaś popierać ich: zarówno Autonomia Palestyńska na Zachodnim Brzegu, jak Hamas w Gazie używają elektryczności dostarczanej przez Izrael; oficjele AP i członkowie Hamasu regularnie otrzymują leczenie w szpitalach izraelskich; i jak najdalszy od unikania akademickich instytucji izraelskich, założyciel BDS, Omar Barghouti, studiował na uniwersytecie w Tel Awiw.

Jak zawsze, moją odpowiedzią, jest przeciwstawianie się bojkotowi kupowaniem produktów izraelskich.

Jeśli indywidualni zwolennicy BDS chce bojkotować wszystko, co Izrael oferuje w dziedzinie kultury, medycyny i technologii, to jest to ich prawem, chociaż ich życie będzie uboższe, krótsze i bardziej nieszczęsne.

Czy nie byłoby jednak lepsze promowanie prawdziwej koegzystencji? „Pewnego dnia”, jak mógłby powiedzieć Matisyahu każdemu, kto nie jest zbyt uprzedzony, by go wysłuchać.


Liat Collins

Urodzona w Wielkiej Brytanii, osiadła w Izraelu w 1979 roku i hebrajskiego uczyła się już w mundurze IDF, studiowała sinologię i stosunki międzynarodowe. Pracuje w redakcji “Jerusalem Post” od 1988 roku. Obecnie kieruje The International Jerusalem Post.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Atak na Gęsiówkę

Atak na Gęsiówkę

Tomasz Szarota [ Artykuł opublikowany w Polityce nr 31/2003 ]


Wyzwolenie obozu w Warszawie

Z militarnego punktu widzenia powstańcy warszawscy zamiast 5 sierpnia 1944 r. Gęsiówkę atakować, mogli ją obejść. Podjęli jednak inną decyzję. Dlaczego?

Po upadku powstania w getcie warszawskim, rozkazem Himmlera z 11 czerwca 1943 r. na terenie ruin utworzony został obóz koncentracyjny, zwany potocznie Gęsiówką (od ul. Gęsiej). Przywożeni z innych obozów oraz z krajów okupowanej Europy więźniowie-Żydzi mieli za zadanie wydobywanie z ruin zdatnych do użytku materiałów budowlanych, wywożenie gruzu oraz plantowanie terenu. Obóz w kwietniu roku następnego stał się filią Majdanka.

W końcu lipca 1944 r. Niemcy przystąpili do jego ewakuacji. W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia, w obozie, którego załogę stanowiło ok. 90 esesmanów, przebywało ok. 430 żydowskich więźniów. Tego samego dnia 50 z nich skierowali Niemcy do prac porządkowych w rejonie byłego Umschlagplatzu. Tam zostali uwolnieni przez oddział Kedywu. Wśród pozostałych najwięcej było, jak uważa Bronisław Anlen (więzień tego obozu), obywateli polskich, potem Greków, Węgrów i Francuzów, ale nie brakło także obywateli belgijskich, holenderskich i czeskich.

Obłędna radość

Dlaczego zaatakowano Gęsiówkę? Złożyło się na to kilka powodów. Być może najistotniejszym było wyciągnięcie ze zdobytego przez powstańców bunkra ogłuszonego oficera SS, jak się niebawem okazało podczas przesłuchań (tłumaczem był niedawno zmarły Jan Rossman, Niemca pojmał Eugeniusz Kecher-Kołczan), zastępcy komendanta Gęsiówki.

To on przekazał wiadomość o żydowskich więźniach, która spowodowała, że kilku dowódców w powstańczych oddziałach, wśród nich dowódca Brody Jan Kajus Andrzejewski-Jan i dowódca Zośki Ryszard Białous-Jerzy udali się do Radosława, by uzyskać odeń zgodę na zaatakowanie obozu. Dowódca obawiał się zbyt dużych strat własnych, nie chciał nawet o tym słyszeć. Przekonał go argument, że w natarciu będzie można wykorzystać jeden ze zdobytych czołgów, a sukces uzyskać dzięki zaskoczeniu.

Atak na Gęsiówkę 5 sierpnia 1944 r. przeprowadzili żołnierze plutonów Alek i Felek harcerskiego batalionu Zośka, decydującą jednak rolę odegrał czołg Pantera, dowodzony przez Wacława Micutę. Czołgiem kierował Zdzisław Moszczeński-Ryk, celowniczym działa był Jan Bagiński-Myszkowskips. Bajon, radiostrzelcem Jan Zenka-Walek, zamkowym zaś żyjący dziś w Warszawie Witold Bartnicki ps. Wiktor Kadłubek. Niemcy nie dostrzegli narysowanej na czołgu biało-czerwonej szachownicy i lilijki – sądzili, że ul. Okopową jedzie ich pojazd. Ten nagle skręcił pod kątem prostym na wysokości byłej ul. Smoczej, zmiótł znajdujące się po drodze dwie barykady, ogniem działa zlikwidował dwie wieże strażnicze i po chwili wyłamał bramę obozu. Załoga niemiecka uciekła w popłochu, szukając schronienia w budynkach Pawiaka.

Relacjonuje Witold Bartnicki: „Tłum pasiaków wysypuje się na plac. Więźniów jest bardzo dużo. Wszyscy rozradowani do najwyższego stopnia. Entuzjastyczne okrzyki. Radość dochodząca niemal do obłędu. (…) Stary, zgrzybiały Żyd stoi przed czołgiem, milczy, ręce uniósł do góry. Śmieje się z wykrzywioną dziwnie twarzą i tylko łzy ciekną mu po policzkach. Jestem niesłychanie zakłopotany. Za co oni nam dziękują? Bez słowa ściskamy mu ręce”.

Podobnie zapamiętał te chwile Juliusz Bogdan Deczkowski-Laudański: „Zobaczyłem Kołczana otoczonego przez kilku Żydów, którzy usiłowali całować go po rękach. Kołczan szarpał się, wyrywał, nie mógł zrozumieć dziękczynnych słów wypowiadanych w językach: francuskim, greckim, węgierskim, niemieckim, hebrajskim. (…) Nagle zobaczyłem znajomego z Pawiaka. – Miodowski! – zawołałem. Znajomy poznał mnie, bo wydawszy jakiś okrzyk podbiegł, złapał za szyję i zaczął na zmianę całować i mówić wzruszonym głosem: – Kilka dni temu esesmani wybrali siedemnastu spośród nas i bez żadnego powodu rozstrzelali. Wiesz, jest ze mną mój brat. Też krawiec. Pamiętasz?”. Tak się składa, że na jednym ze zdjęć wykonanych po zdobyciu Gęsiówki (patrz reprodukcja) znalazł się właśnie także Bronisław Miodowski, po wojnie zamieszkały w Paryżu Bernard Miodon.

Oddajmy też głos jednej z ocalonych. W tekście opublikowanym w 1946 r. w „Kuźnicy” Zofia Zamsztejn-Kamieniecka pisała: „Oddział powstańców, który odbił (Gęsiówkę) od kilku już dni bił się bez przerwy. Chłopcy byli pomęczeni, brudni, obrośnięci. Znalazł się fryzjer Francuz i madziarski golibroda. Znalazł się również Grek-muzykant, który nie zapomniał o swojej mandolinie – szybko nauczył się melodii polskiego hymnu. Grał, a oczy świeciły mu szczęściem. Francuzi śpiewali Marsyliankę, powstańcy polscy – partyzanckie piosenki. To był obraz wzruszający i symboliczny”.

Losy uratowanych

Nie jesteśmy dziś w stanie odpowiedzieć na pytanie, co stało się z większością uratowanych przez powstańców Żydów, nie wiemy, ilu z nich, obcokrajowców, powróciło po wojnie do swych ojczyzn. Być może niektórzy jeszcze żyją. Bez wątpienia najwięcej informacji posiadamy o tych, którzy przyłączyli się do powstańczych oddziałów. Bronisław Anlen zamierzał o nich napisać książkę, w 1968 r. nawiązał kontakt najpierw z zamieszkałym w Szwajcarii Wacławem Micutą, potem z innymi żołnierzami Zośki. W relacji przekazanej Anlenowi Wacek pisał: „Po walce, zmęczony i potłuczony skokami czołgu, poszedłem na samotny spacer do części obozu poprzednio zdobytej. Ku memu zdumieniu zastałem na rozległym placu dwuszereg więźniów we wzorowym porządku wojskowym. Na czele oddziału stał więzień, który poprawną komendą postawił oddział na baczność i zameldował mi: »Panie poruczniku, podchorąży (czy podporucznik?) Henryk Lederman z – tu wymienił nazwę pułku piechoty – melduje batalion żydowski gotowy do boju«. Moje zdumienie przerodziło się we wzruszenie i podziw dla tych ludzi, których bestialstwo niemieckie nie tylko nie złamało, ale którzy potrafili w warunkach obozu koncentracyjnego zorganizować się i być gotowymi do walki przy pierwszej nadarzającej się okazji. O tym zdarzeniu zameldowałem natychmiast Radosławowi. (…) Płk Radosław pozwolił mi zatrzymać oddział”.

Z tą samą prośbą zwrócił się do niego także dowódca Zośki. Białous wspomina: „Zgoda na zaciąg i umundurowanie przyjęta została przez uwolnionych z najwyższym entuzjazmem. Z jakim gorączkowym pośpiechem zrzucali oni swe pasiaki, by ubrać się w mundury (zdobyczne niemieckie panterki – T.S.), które do niedawna mieli prawo nosić jedynie ich prześladowcy. Ile radości promieniało z twarzy tych, którym tylekroć śmierć zaglądała w oczy. Zygmunt (Zbichorski – T.S.) i Wacek dobierali mechaników do obsługi czołgów i samochodów. Fil (Ludwik Michalski – kwatermistrz oddziału – T.S.) poszukiwał kucharzy. Zgłaszali się krawcy, szewcy i fryzjerzy. Każdy chciałby walczyć w oddziale, który ich uwolnił i widziałem pewien zawód w oczach tych, których musiałem przekazać innym oddziałom”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Zofia Kossak-Szczucka nie chciała być wspólnikiem mordercy

Zofia Kossak-Szczucka nie chciała być wspólnikiem mordercy

mk


Powitanie powracającej w 1957 r. do Polski Zofii Kossak-Szczuckiej, fot: PAPCAF
Powitanie powracającej w 1957 r. do Polski Zofii Kossak-Szczuckiej, fot: PAP/CAF


“Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala” – pisała Zofia Kossak-Szczucka w reakcji na rozpoczęcie wielkiej akcji likwidacji w warszawskim getcie.

10 sierpnia 1889 urodziła się Zofia Kossak-Szczucka, później Kossak-Szatkowska, gorliwa katoliczka, pisarka, uczestniczka ruchu oporu, członkini organizacji “Żegota”. Przeżyła obóz Auschwitz-Birkenau i Pawiak. Za ratowanie Żydów otrzymała medal “Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Zmarła 9 kwietnia 1968.

Pisarka z rodowodem

Zofia była wnuczką malarza Juliusza Kossaka. Jej kuzynkami były poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i pisarka Magdalena Samozwaniec. Dzieciństwo i młodość spędziła na Lubelszczyźnie i na Wołyniu, gdzie przeżyła piekło rewolucji bolszewickiej. Swoje wspomnienia z tego okresu opisała w “Pożodze”, która jednocześnie stała się jej debiutem literackim. Książka traktowana jest jako dokument tego co się działo w czasie I wojny światowej na kresach wschodnich.

W 1923 roku Zofia Kossak-Szczucka osiadła w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim. Po śmierci pierwszego męża ponownie wyszła za mąż w 1925 roku za Zygmunta Szatkowskiego.
Okres międzywojenny to dla Zofii Kossak-Szczuckiej czas intensywnej pracy pisarskiej. Powstały wtedy jej wielkie powieści historyczne, m.in. trylogia “Krzyżowcy”, “Król trędowaty”, “Bez oręża”, przetłumaczona na 16 języków. Poza tym wydała wówczas książki poświęcone Śląskowi m.in. “Nieznany kraj”, “Wielcy i mali”, utwory dla dzieci i młodzieży “Kłopoty Kacperka góreckiego skrzata”, “Topsy i Lupus”, “Bursztyny” i opowieści hagiograficzne “Szaleńcy Boży”.

II wojna światowa

Po wybuchu wojny ziemie, na których mieszkała zostały wcielone do III Rzeszy. Pisarka wraz z rodziną została zmuszona do natychmiastowej ucieczki do Warszawy. Tutaj zaangażowała się w pracę konspiracyjną, redagowała podziemną prasę oraz stanęła na czele Frontu Odrodzenia Polski, tajnej organizacji katolickiej, będącej kontynuacją przedwojennej Akcji Katolickiej. Była współredaktorką pierwszego pisma podziemnego – “Polska Żyje”.

Dla niej protest oznaczał aktywne działanie, dlatego powstała „Żegota”

Z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej i związanej z PPS Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej, 27 wrzesnia1942 roku powstał Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom. Stał się on zalążkiem powołanego 4 grudnia 1942 roku przy Delegaturze Rządu RP na Kraj Rady Pomocy Żydom o kryptonimie “Żegota”.

Nazwa “Żegota”, zaproponowana przez Zofię, pochodziła od imienia jednego z konspiratorów w III części “Dziadów” Adama Mickiewicza.

“W getcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. Nie istnieje dla nich nadzieja ratunku, nie nadchodzi znikąd pomoc. Ulicami przebiegają oprawcy, strzelając do każdego, kto się ośmieli wyjść z domu. Strzelają podobnie do każdego, kto stanie w oknie. Na jezdni walają się niepogrzebane trupy (…). Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala. Zabieramy przeto głos my, katolicy-Polacy” – pisała Zofia Kossak-Szczucka, w Proteście, który był reakcją na rozpoczęcie wielkiej akcji likwidacji w warszawskim getcie.

Polacy protestowali nie tylko słowem, protestowali również czynem, pomagając prześladowanym Żydom. Robili tak pomimo grożącej za to kary śmierci.

Wspomnienia Zofii Kossak-Szczuckiej z II wojny światowej (11.04.1963 r.)

Z Wołynia do Kornwalii – biografia Zofii Kossak-Szczuckiej. Audycja Witolda Malesy z cyklu “Biografie niezwykłe”. (Dwójka, 8.04.2008 r.)

Pomagali Żydom

“Żegota” działała od 1942 do 1945 roku i była jedyną państwową instytucją pomagającą Żydom w okupowanej Europie. W jej prace angażowali się ludzie reprezentujący różne poglądy polityczne i społeczne.

Członkowie “Żegoty” nieśli pomoc materialną, zapewniali schronienie, środki do życia, opiekę lekarską, a także fałszywe dokumenty Żydom ukrywającym się poza gettem. Rada otrzymywała środki finansowe od Delegatury Rządu RP na uchodźstwie, organizacji żydowskich, zwłaszcza Bundu i z datków od obywateli. W “Żegocie” aktywnie działali między innymi Irena Sendlerowa i Władysław Bartoszewski.

Dzięki wcześniejszym kontaktom Zofii z klasztorami “Żegota” we współpracy ze wspólnotami zakonnymi, między innymi marianów i urszulanek, zaopatrywała Żydów w katolickie metryki chrztu, które pomagały im ocaleć. Wystawiono około 60 tysięcy takich fałszywych dokumentów. Organizacja dostarczała konspiracyjnej prasie informacje dotyczące zagłady Żydów. Wydawała także własne ulotki i kolportowała plakaty.

Aresztowanie i udział w powstaniu

W 1943 roku Zofia Kossak-Szczucka została aresztowana i uwięziona w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Wspomnienia z tego okresu opisała w książce “Z otchłani”. Z obozu przeniesiono ją do warszawskiego Pawiaka i skazano na śmierć. Dzięki staraniom polskich władz podziemnych została uwolniona w 1944 roku, na krótko przed wybuchem Powstania Warszawskiego, w którym wzięła czynny udział.

Po zakończeniu wojny i objęciu władzy przez komunistów znalazła się w Częstochowie pod przybranym nazwiskiem. – Był taki moment, kiedy nowe władze przysłały list na jej prawdziwe nazwisko. Ktoś musiał wiedzieć o niej coś więcej – mówiła historyk literatury prof. Anna Nasiłowska.

Przymusowa emigracja

Została wezwana do Warszawy do Jakuba Bermana, który powiedział jej, że wie o jej roli wobec Żydów, wie też, że pomogła jego rodzinie, wobec tego ma dla niej tylko jedną radę, żeby wzięła paszport tylko w jedną stronę i uciekła z Polski. – Nie była to dla niej prosta decyzja, bo ona uważała, że emigracja nie jest właściwym wyborem i nie chciała emigrować – mówiła profesor.
Zofia Kossak-Szczucka wyjechała najpierw do Szwecji, a stamtąd do Anglii, gdzie nie została dobrze przyjęta przez koła emigracji londyńskiej. Wyniosła się z mężem z Londynu i osiadła w Kornwalii. Po 10 latach pobytu w Anglii, w 1957 roku powróciła do kraju.

Zmarła 9 kwietnia 1968 w Bielsku-Białej, pochowano ją na cmentarzu parafialnym w Górkach Wielkich.

Za swą działalność w czasie II wojny światowej została odznaczona medalem “Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rocznica śmierci Mosze Kusewickiego — kantora Wielkiej Synagogi na Tłomackiem

Rocznica śmierci Mosze Kusewickiego — kantora Wielkiej Synagogi na Tłomackiem

Mosze Kusewicki urodził się 9 czerwca 1889 roku w Smorgoniach na Wileńszczyźnie.

Wide warsaw cantor moshe koussevitzky at the warsaw ghetto 10th anniversary memorial meeting in new york city
Wide warsaw cantor moshe koussevitzky at the warsaw ghetto 10th anniversary memorial meeting in new york city


Mosze Kusewicki urodził się 9 czerwca 1889 roku w Smorgoniach na Wileńszczyźnie w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej o muzycznych tradycjach. Jego ojciec Awigdor był nauczycielem śpiewu, matka Alta — pianistką, a trzej bracia – Jakub, Simcha i Dawid, tak jak Mosze, zostali kantorami. Kusewicki uczył się śpiewu pod kierunkiem ojca, a później sławnych wileńskich kantorów. W 1920 r. zaczął karierę kantorską — był głównym kantorem w synagogach w Wilnie (od 1920 r.) i Warszawie (od 1927 r.).

Kusewicki miał w swoim repertuarze utwory świeckie, dzięki którym zdobył międzynarodową sławę — koncertował w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jego wspaniały tenor spinto zapewnił mu miejsce w czołówce nie tylko kantorów, ale i śpiewaków operowych. Porównywano go z głosami Jana Kiepury i Enrico Caruso.

W 1938 roku wystąpił w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Mimo że miał propozycje bycia kantorem w wielu innych synagogach na świecie, nigdy nie zrezygnował ze śpiewania w Wielkiej Synagodze w Warszawie.


Tygodnik Ilustrowany P. Boczkowski 1878r


Po wybuchu II wojny światowej, wraz żoną Rają i dziećmi: Aleksandrem i Sonią, znalazł się w Związku Radzieckim. Tam kontynuował karierę wokalną — śpiewał m.in. w Operze Gruzińskiej w Tibilisi. Mosze Kusewicki został nagrodzony przez Józefa Stalina Orderem Zasługi. Po wojnie wrócił do Polski by w 1947 wyemigrować do Stanów Zjednoczonych r. (zamieszkał w Nowym Jorku). Występował w Carnegie Hall oraz Boston’s Symphony Hall, a po licznych pozytywnych recenzjach amerykańskich krytyków, podpisał kontrakt z wytwórnią RCA Victor. Od 1952 roku, Mosze Kusewicki był kantorem kongregacji Beth El na Brooklynie.

Mosze Kusewicki zmarł 23 sierpnia 1965 roku Nowym Jorku. 23 sierpnia obchodziliśmy 50. rocznicę jego śmierci.



Fasada Glownej Biblioteki Jud. / K. Wojutynski 1936-1939r


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com