Archive | 2015/08/23

Pierwszy zachodni dziennikarz w Państwie Islamskim

Pierwszy zachodni dziennikarz w Państwie Islamskim

Wojciech Osiński


JÜRGEN TODENHÖFER z islamskimi bojownikami

JÜRGEN TODENHÖFER z islamskimi bojownikami

Musimy głośno powiedzieć, że ISIS nie jest małą aberracyjną grupą terrorystyczną, lecz przybierającą na sile potęgą gotową do popełnienia największego ludobójstwa w historii. Uważam, że ISIS ma z islamem tyle wspólnego, co Ku-Klux-Klan z chrześcijaństwem.

Jürgen Todenhöfer: Byłem niegdyś sędzią i nauczono mnie, że zanim wygłoszę werdykt, muszę zapoznać się zarówno z wersją oskarżyciela, jak i oskarżonego. Chciałem poznać Państwo Islamskie od wewnątrz i bez jakichkolwiek uprzedzeń. Pobyt w Mosulu utwierdził mnie w przekonaniu, że ISIS jest najgroźniejszą organizacją przestępczą w najnowszej historii. Proszę zauważyć, że mimo nalotów islamscy terroryści kontrolują już terytorium o wielkości Wielkiej Brytanii.

Jednak szczególnie przygnębiającym doświadczeniem były dla mnie rozmowy z niemieckimi dżihadystami, ludźmi niekiedy naprawdę inteligentnymi i wyczulonymi na problemy społeczne, a mimo to ulegającymi praniu mózgu przez samozwańczych imamów. To często zwykli chłopcy z dobrych rodzin, którzy dziś deklarują gotowość do popełnienia najokrutniejszych zbrodni. Jak to możliwe? W Niemczech pokutuje opinia, że ISIS rekrutuje jedynie osoby o islamskim pochodzeniu, co mija się z prawdą. Wśród terrorystów znaleźli się najzwyklejsi Niemcy z dziada pradziada. Sądziłem, że po zbrodniach z czasów III Rzeszy niemiecka młodzież nie będzie już podatna na tego rodzaju pokusy, ale to jest wciąż możliwe. To dzieje się tu i teraz, na naszych oczach.

Negocjowałem z przedstawicielami ISIS prawie pół roku, głównie drogą e-mailową i przez Skype’a. W końcu udało się nam [autor pojechał z synem – przyp. red.] uzyskać ten dokument. To była niewątpliwie wędrówka na krawędzi, co więcej, złamano kilka zasad zawartych w umowie.

Przed nami pewne osoby podpisały podobny kontrakt i nigdy nie wróciły. James Foley, mój serdeczny kolega [ścięty przez dżihadystów – przyp. red.], z którym przebywałem swego czasu w Bengazi, miał ponoć też taką kartkę w kieszeni.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Izrael jest najbardziej stabilnym i rozwiniętym krajem w regionie.

Izrael jest najbardziej stabilnym i rozwiniętym krajem w regionie.

Salman Masalha


Izraelski intelektualista, Druz: Izrael, który Arabowie nazywają “fałszywym państwem” jest najbardziej stabilnym i rozwiniętym krajem w regionie

Salman Masalha (Zdkjęcie: library.osu.edu)

W artykule w saudyjskim dzienniku „Al-Hayat”, z siedzibą w Londynie, izraelski Druz, poeta, pisarz, eseista i tłumacz, Salman Masalha, napisał, że upór krajów arabskich, aby nie odnosić się do Izraela przy pomocy jego właściwej nazwy, ale raczej jako do „państwa gangów”, „fałszywego państwa” lub „sztucznego tworu”, pokazuje ich lekceważenie rzeczywistości i tego, że Izrael, który zapuścił korzenie w regionie i odnosi sukcesy, zostawia narody arabskie daleko w tyle. Artykuł, napisany z okazji 67 Dnia Niepodległości Izraela, porównuje niestabilność w krajach arabskich regionu – w Jemenie, Libii, Iraku, Syrii, Libanie, Palestynie – ze stabilnością krajów nie arabskich – Iranu, Turcji i Izraela – i zastanawia się, czy powody arabskich kłopotów nie leżą w nich samych.Poniżej podajemy fragmenty artykułu Masalha:

W tym tygodniu Izrael obchodził 67 Dzień Niepodległości. Nie jest łatwo mówić o tym wydarzeniu w arabskiej gazecie, ponieważ samo wspomnienie nazwy Izraela wzbudza na arabskiej arenie wiele emocji. W ciągu ostatnich dziesięcioleci, nazwa Izraela była, w wyobraźni ludów arabskich, powiązana z nazwą Palestyny i [palestyńskiej] Nakby. Tyle atramentu zmarnowano i tak wiele godzin audycji poświęcono dyskusjom na temat tak zwanego „podstawowego problemu Arabów”.

Wypowiedzenie słowa „Izrael” nigdy nie było łatwe dla Arabów, począwszy od ich przywódców na intelektualistach skończywszy. Nazwa Izraela jest czasami pisana w cudzysłowie, w ramach próby ignorowania rzeczywistości, którą piszący widzą na ziemi. Radzenie sobie z tą rzeczywistością stało się swego rodzaju retorycznym konkursem w arabskim dyskursie; niektórzy nie zadowalają się cudzysłowem, zaszli tak daleko, by zakazać wspominania tej nazwy w piśmie arabskim, zastępując je terminem „państwo gangów”. Później arabska retoryka stała się jeszcze bardziej namiętna i do tej serii [epitetów] dodano nowy termin – „fałszywe państwo”. Cały ten arogancki upór w arabskim dyskursie nie jest zakończony i trwa do dziś, z dodatkiem takich epitetów jak „wykolejone państwo” lub „sztuczny twór””.

W tym kontekście należy wspomnieć, że kiedy powstało państwo Izrael, liczbę państw arabskich można było policzyć na palcach dwóch rąk, ale teraz w regionie wykluła się taka liczba raczkujących krajów arabskich, które są jednocześnie sztuczne, że liczenie ich wymaga palców obu rąk i nóg, a i to może nie wystarczyć. Czy nie jest zrozumiałe, że wszystkie kraje tego regionu, a w rzeczywistości wszystkie kraje współczesnego świata, są sztuczne?

Tak więc, podczas gdy propagatorzy tego arabskiego dyskursu mają głowy schowane w piasku, Izrael coraz bardziej zapuszcza swoje korzenie w regionie – podczas gdy z drugiej strony, w [arabskim] dyskursie ma na celu wzbudzanie emocji i mobilizowanie [tychże emocji] aby służyły tym, którzy nadal uciszają zdrowy rozsądek w umysłach ludzi. W rzeczywistości, dyskurs o Palestynie… był w rzeczywistości niczym więcej niż narzędziem używanym przez arabskich przywódców, aby uniknąć [przyznania], że te państwa arabskie są równie fałszywe… I tak po upływie tych lat, a znaleźliśmy się siedem dekad później, podczas których rodziliśmy się, dorastaliśmy i zestarzeliśmy się na tym kawałku ziemi, co widzimy wokół siebie? Niewątpliwie, każdy Arab, który cokolwiek rozumie stoi przed tymi samymi pytaniami: „Gdzie są te państwa gangów – gdzie są te fałszywe twory?”

Tylko gwoli ścisłości, [zróbmy] parę prostych obliczeń. „Radosny Jemen” [2] jest bardziej nieszczęśliwy dzisiaj niż był przed niepodległością. Libia, kolejny sztuczny twór, powróciła do swoich korzeni i do podziałów plemiennych, które poprzedzały jej ustanowienie. „Fałszywe państwo irackie” jest [też] podzielone pomiędzy sekty i etniczne grupy. „Fałszywe państwo syryjskie” uległo awarii, i zostało wygaszone w morzu krwi i zbrodni [popełnionych] przez „ruch oporu” [czyli oś Syria, Iran i Hezbollah], bez odkupienia w zasięgu wzroku.

Co do Libanu… Ten Liban, ze swoim maleńkim terytorium i dużą populacją, nie może [nawet] wybrać prezydenta… Ten podmiot urodził się, żyje i umrze przez sekty. Każda z tych sekt ma lidera, i każda z nich wybiera własnego dożywotniego lidera.

Jeśli chodzi o Palestynę – to, podobnie jak Izrael i pozostałe kraje regionu, jest „fałszywym państwem”… Wiele lat temu, dwa państwa zaczęły tworzyć się na tym terenie, jedno w Gazie, a drugie na Zachodnim Brzegu. Dziś, dekady później, Palestyńczycy odkrywają, że ich problem nie jest już „podstawowym problem arabskim”, i że ich Nakba nie jest wcale większa niż Nakby innych Arabów, ponieważ [na przykład] Wielka Syria doświadcza znacznie większej Nakby, która przesłania palestyńską”.

I tak oto doszliśmy do sytuacji, w której każdy Arab przejmuje się własnymi problemami, a wszyscy mówią o tym, co osobiście ich absorbuje – czyli o swoich własnych kłopotach. Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się wokół nas w tym regionie, zobaczymy, że najbardziej stabilne kraje nie są arabskie, i że są one silnymi i dobrze rozwiniętymi podmiotami – od Iranu, przez Turcję, po to co Arabowie nazywają „fałszywym tworem”, a świat nazywa „Izraelem”.

W związku z tym, jak powinniśmy opisać naszą sytuację? Być może w ten sposób: „Sami tworzymy nasze problemy”, jak mówi popularne powiedzenie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


W szyderczym spojrzeniu wroga: antysemiccy Żydzi

W szyderczym spojrzeniu wroga: antysemiccy Żydzi

Fred Maroun
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Norman Finkelstein

Norman Finkelstein

Nienawidzący Izraela, wykorzystują antysyjonistycznych Żydów jako przykład stanowiący “dowód”, iż antysyjonizm nie jest antysemityzmem. Jak widać po wysokim odsetku Żydów wśród fałszywych aktywistów na rzecz pokoju, którzy są antyizraelskimi ekstremistami i apologetami Hamasu, antysyjonistyczni Żydzi odgrywają szczególnie ważną rolę w koalicji międzynarodowej, której celem jest delegitymizacja i zniszczenie państwa żydowskiego. Według ich teorii, ponieważ istnieją Żydzi, którzy nienawidzą Izraela, więc nienawidzenie Izraela nie jest antysemityzmem. „Chcesz mi powiedzieć, że ci Żydzi są antysemitami?” – pyta mnie z szyderczym uśmieszkiem antysyjonista. Tak, to właśnie mówię. Antysyjonistyczni Żydzi są antysemitami, tak samo jak wszyscy inni antysyjoniści.

Według Bernarda Lewisa, emerytowanego profesora Badań Bliskowschodnich w Princeton University, antysemici uważają, że Żydów trzeba “sądzić według innych standardów niż stosowane do wszystkich innych ludzi”. Strona internetowa “Dictionary.com” definiuje antysemityzmjako: “dyskryminację, uprzedzenia, lub wrogość wobec Żydów”. Te definicje nie wymagają, by antysemici nienawidzili indywidualnych Żydów, co jest naiwną definicją antysemityzmu, której syjoniści chcieliby, byśmy używali. Poza niewielką grupą autentycznie nienawidzących samych siebie Żydów, Żydzi-antysemici wcale nie nienawidzą siebie; w rzeczywistości mają o sobie bardzo wygórowaną opinię, wyobrażając sobie, że są jedynymi prawdziwymi Żydami, zbawcami moralności żydowskiej i poświęcającymi się obrońcami pokoju.

Wielu antysyjonistów – Żydów i nie-Żydów – ma bardzo wysokie wykształcenie. Potępiają Izrael, wiedząc doskonale o wojnach, kampaniach terrorystycznych i próbach ludobójstwa skierowanych przeciw Żydom izraelskim. Potępiają Izrael, wiedząc doskonale, że metody, jakimi broni się Izrael, są znacznie bardziej etyczne niż metody używane przez jego wrogów do atakowania Izraela. Wykształceni antysyjoniści udają, że nie wiedzą tego wszystkiego, ale antysyjonistyczni Żydzi nie muszą udawać, choć wielu i tak to robi. Antysyjonistyczni Żydzi dumnie mówią, że ich celem jest poprawienie zachowania Żydów, pozwalając nie-Żydom martwienie się o poprawę zachowania wrogów Izraela.

Dla antysemickich Żydów jest złem, jeśli Izrael zabija terrorystów w sytuacji jakiegokolwiek ryzyka dla cywilów wroga, niezależnie od tego, co mogą zrobić terroryści, by zapewnić, że cywile są w zasięgu niebezpieczeństwa. Dla antysemickich Żydów także zabicie terrorystów jest złem , bo ich zdaniem musi się znaleźć inne sposoby na ugłaskanie i zreformowanie terrorystów. Antysemicki Żyd, Norman Finkelstein, mówił o atakach Izraela na Hamas w Gazie jako o „masakrze”, a nawet sugerował, że był to “Holocaust”. Dla antysemickich Żydów Izrael zachowuje się etycznie tylko wtedy, kiedy jest całkowicie rozbrojony i znosi ataki bez bronienia się, ponieważ jednak Izrael ośmiela się bronić, antysemiccy Żydzi nie wahają się przed używaniem najdzikszej retoryki przeciwko Izraelowi, jakiej nie użyliby wobec nikogo innego.

Jak najdalsi od nienawidzenia wszystkich Żydów antysemiccy Żydzi kochają infantylny i idealistyczny wizerunek Żydów, który upichcili we własnych umysłach. Zachwycają się koncepcją Żydów, którzy potrafią oprzeć się wszelkiej konieczności samoobrony. Antysemiccy Żydzi kochają obraz Żydów przekazany przez Mahatmę Gandhiego, który “radził Żydom w Niemczech nazistowskich, żeby ani nie uciekali, ani nie stawiali oporu, ale raczej oferowali się do zabicia przez swoich wrogów”. Dla Naomi Wolf, judaizm praktykowany w jej synagodze, nie jest wystarczająco dobry, by dorastać do jej idealnych standardów judaizmu; oczekuje od Żydów potępienia państwa żydowskiego za to, że się broni i powtarza bez żadnego kwestionowania antysemickie kłamstwo, że Izrael dokonuje “ludobójstwa” w Gazie.

Gdyby Żydzi w Izraelu zachowywali się w sposób, w jaki Żydzi typu Wolf i Finkelstein chcą, by się zachowywali, nigdy nie byłoby państwa żydowskiego, bo Izrael nie przeżyłby żadnej wojny ani kampanii terrorystycznej. Antysemicka Żydówka, Greta Berlin także radośnie propaguje rozwiązanie w postaci jednego państwa i “powrót” wszystkich uchodźców palestyńskich, także Palestyńczyków urodzonych po 1948 r. poza Izraelem. Antysemiccy Żydzi zamykają oczy na każde zagrożenie Izraela: militarne lub demograficzne.

Nic dziwnego, ponieważ Izraelczycy są w pełni świadomi konieczności bronienia swojego kraju, praktycznie wszyscy antysemiccy Żydzi żyją poza Izraelem, chociaż są wyjątki, takie jak Amir Hetsroni, którzy zazwyczaj bardzo chcą opuścić Izrael (co zreszta Hetsroni zrobił). Większość antysemickich Żydów mieszka w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie nic im nie zagraża i gdzie ich decyzja zostania antysyjonistą jest wysławiana przez hordy antysemitów zarówno w USA, jak w reszcie świata. Ci Żydzi odkryli, że bycie antysyjonistą jest łatwym sposobem zdobycia renomy “dobrego Żyda” w salonowych tłumach, które patrzą na aktywizm antyizraelski jak na najmodniejsze wdzianko.

Niewiele można zrobić, by zmniejszyć liczbę egocentrycznych i samolubnych Żydów, którzy postanowili sprzedać naród żydowski i dać jego wrogom powód do szyderczych uśmieszków. Nie wolno nam jednak wahać się przed nazwaniem wprost ich antysemityzmu. Kiedy ktoś oznajmia, że antysyjonizm nie jest antysemityzmem i podaje przykład antysyjonistycznych Żydów, musimy mówić otwarcie i bardzo jasno: antysyjonistyczni Żydzi są antysemitami, a jak ujmuje to Alan Dershowitz: “Czemu nie? Gertrude Stein i Alice Toklas kolaborowały z Gestapo”.

Trzeba potępiać żydowskich antysemitów równie silnie, jak potępiamy każdego, kto nienawidzi Izraela i kto osądza Izrael według niemożliwych do spełnienia standardów, jednocześnie nie wymagając jakichkolwiek standardów zachowanie od wrogów Izraela.


Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com