Archive | 2015/08/24

Study of Holocaust survivors finds trauma passed on to children’s genes

Study of Holocaust survivors finds trauma passed on to children’s genes

Helen Thomson


The team’s work is the clearest sign yet that life experience can affect the genes of subsequent generations.
The team’s work is the clearest sign yet that life experience can affect the genes of subsequent generations. Photograph: Mopic/Alamy

Genetic changes stemming from the trauma suffered by Holocaust survivors are capable of being passed on to their children, the clearest sign yet that one person’s life experience can affect subsequent generations.

The conclusion from a research team at New York’s Mount Sinai hospital led by Rachel Yehuda stems from the genetic study of 32 Jewish men and women who had either been interned in a Nazi concentration camp, witnessed or experienced torture or who had had to hide during the second world war.

They also analysed the genes of their children, who are known to have increased likelihood of stress disorders, and compared the results with Jewish families who were living outside of Europe during the war. “The gene changes in the children could only be attributed to Holocaust exposure in the parents,” said Yehuda.

Her team’s work is the clearest example in humans of the transmission of trauma to a child via what is called “epigenetic inheritance” – the idea that environmental influences such as smoking, diet and stress can affect the genes of your children and possibly even grandchildren.

The idea is controversial, as scientific convention states that genes contained in DNA are the only way to transmit biological information between generations. However, our genes are modified by the environment all the time, through chemical tags that attach themselves to our DNA, switching genes on and off. Recent studies suggest that some of these tags might somehow be passed through generations, meaning our environment could have and impact on our children’s health.

Other studies have proposed a more tentative connection between one generation’s experience and the next. For example, girls born to Dutch women who were pregnant during a severe famine at the end of the second world war had an above-average risk of developing schizophrenia. Likewise, another study has showed that men who smoked before puberty fathered heavier sons than those who smoked after.

The team were specifically interested in one region of a gene associated with the regulation of stress hormones, which is known to be affected by trauma. “It makes sense to look at this gene,” said Yehuda. “If there’s a transmitted effect of trauma, it would be in a stress-related gene that shapes the way we cope with our environment.”

They found epigenetic tags on the very same part of this gene in both the Holocaust survivors and their offspring, the same correlation was not found in any of the control group and their children.

Children in the Auschwitz-Birkenau concentration camp.
Children in the Auschwitz-Birkenau concentration camp. Photograph: Imagno/Getty Images

Through further genetic analysis, the team ruled out the possibility that the epigenetic changes were a result of trauma that the children had experienced themselves.

“To our knowledge, this provides the first demonstration of transmission of pre-conception stress effects resulting in epigenetic changes in both the exposed parents and their offspring in humans,” said Yehuda, whose work was published in Biological Psychiatry.

It’s still not clear how these tags might be passed from parent to child. Genetic information in sperm and eggs is not supposed to be affected by the environment – any epigenetic tags on DNA had been thought to be wiped clean soon after fertilisation occurs.

However, research by Azim Surani at Cambridge University and colleagues, has recently shown that some epigenetic tags escape the cleaning process at fertilisation, slipping through the net. It’s not clear whether the gene changes found in the study would permanently affect the children’s health, nor do the results upend any of our theories of evolution.

Whether the gene in question is switched on or off could have a tremendous impact on how much stress hormone is made and how we cope with stress, said Yehuda. “It’s a lot to wrap our heads around. It’s certainly an opportunity to learn a lot of important things about how we adapt to our environment and how we might pass on environmental resilience.”

The impact of Holocaust survival on the next generation has been investigated for years – the challenge has been to show intergenerational effects are not just transmitted by social influences from the parents or regular genetic inheritance, said Marcus Pembrey, emeritus professor of paediatric genetics at University College London.

“Yehuda’s paper makes some useful progress. What we’re getting here is the very beginnings of a understanding of how one generation responds to the experiences of the previous generation. It’s fine-tuning the way your genes respond to the world.”

Can you inherit a memory of trauma?

Researchers have already shown that certain fears might be inherited through generations, at least in animals.

Scientists at Emory University in Atlanta trained male mice to fear the smell of cherry blossom by pairing the smell with a small electric shock. Eventually the mice shuddered at the smell even when it was delivered on its own.

Despite never having encountered the smell of cherry blossom, the offspring of these mice had the same fearful response to the smell – shuddering when they came in contact with it. So too did some of their own offspring.

On the other hand, offspring of mice that had been conditioned to fear another smell, or mice who’d had no such conditioning had no fear of cherry blossom.

The fearful mice produced sperm which had fewer epigenetic tags on the gene responsible for producing receptors that sense cherry blossom. The pups themselves had an increased number of cherry blossom smell receptors in their brain, although how this led to them associating the smell with fear is still a mystery


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Negocjator – Saeba Erekata, wykazuje coraz większą radykalizację

Stanowisko głównego negocjatora palestyńskiego, Saeba Erekata, wykazuje coraz większą radykalizację

Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, potwierdził, że 23 lipca 2015 r. Saeb Erekat, przez ostatnich dwadzieścia lat główny negocjator Autonomii Palestyńskiej (AP) w trwających rozmowach z Izraelem (chociaż obecnie w charakterze nieoficjalnym), spotkał się w Jordanii z Sylvanem Szalomem, izraelskim ministrem odpowiedzialnym za negocjacje. Abbas powiedział, że podczas tego spotkania Erekat postawił warunki, iż AP wznowi negocjacje i spełni zobowiązania z poprzednich porozumień, tylko jeśli Izrael zaprzestanie rozbudowy osiedli i uwolni 30 więźniów palestyńskich. Niedawno Abbas mianował Erekata, którego wielu Palestyńczyków obarcza odpowiedzialnością za trwające niepowodzenia rozmów z Izraelem, na sekretarza generalnego OWP, zastępując Jasera Abd Rabbo, którego Abbas wyrzucił z tego stanowiska. Palestyńscy dygnitarze i publicyści uważają mianowanie Erekata na to stanowisko za wyraz zaufania Abbasa do Erekata oraz za sygnał, że Abbas widzi w nim kandydata do objęcia po nim urzędu prezydenta AP.

W ostatnich latach Erekat wyraźnie zajął sztywniejsze stanowisko wobec Izraela; przewodził również krokom zmierzającym do oskarżenia Izraela przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Niektórzy oceniają, że postawa Erekata ma na celu przedstawienie patriotycznego i wojowniczego wizerunku, by zamaskować jego mizerne osiągnięcia w negocjacjach, a równocześnie zmobilizować poparcie publiczne dla jego przyszłej kandydatury na prezydenta AP.

Saeb Erekat (zdjęcie: Aawsat.net)

Sztywność stanowiska Erekata wobec Izraela przejawiała się w następujących sprawach: wezwanie do umiędzynarodowienia konfliktu izraelsko-palestyńskiego i zwołania konferencji międzynarodowej; popieranie ekonomicznego bojkotu Izraela; przedstawianie Hamasu jako ruchu, który nie angażuje się w działalność terrorystyczną.

Erekat oskarża także Izrael o odrzucenie rozwiązania w postaci dwóch państw, o próbę usunięcia Abbasa z jego stanowiska i o bycie państwem terrorystycznym takim jak Państwo Islamskie (ISIS). Utrzymuje on również, że działania Izraela w wojnie w Gazie w lipcu-sierpniu 2014 r. były równoznaczne z eksterminacją Gazańczyków.

Poniżej podajemy przegląd wypowiedzi Erekata w rozmaitych sprawach:.

Umiędzynarodowienie konfliktu

Erekat przewodniczy komisji, której zadaniem jest udokumentowanie i zebranie świadectw w przygotowaniu do postępowania karnego przeciwko Izraelowi przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (ICC) i działa w tej sprawie jako części aktywności AP w celu umiędzynarodowienia konfliktu. W przemówieniu do Palestyńskiej Rady Narodowej w Jordanii powiedział, że obecną strategią palestyńską jest ustanowienie statusu Palestyny jako kraju pod okupacją i dołączenie Palestyny do dalszych międzynarodowych umów i paktów. „Chcemy konferencji międzynarodowej, by zakończyć okupację” – powiedział [1]. Podczas spotkania w kwietniu 2015 r. z przedstawicielem ONZ, Nikołajem Mładenowem, poprosił o zwołanie konferencji międzynarodowej, która obejmowałaby stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i inne właściwe strony pod auspicjami ONZ “w celu ustalenia harmonogramu wycofania izraelskich sił okupacyjnych z państwa Palestyny do granic z 4 czerwca 1967 r.” [2]

Podczas spotkania z przedstawicielami społeczności międzynarodowej w styczniu 2015 r. Erekat wezwał społeczność międzynarodową do “poparcia wysiłków pozwania Izraela przed Międzynarodowy Trybunał Karny w odpowiedzi na nowe plany budowy w osiedlach, które niszczą opcję dwóch państw i ostatecznie eliminują szansę na osiągnięcie pokoju” [3].

W komunikacie prasowym w marciu 2015 r. Erekat wyjaśnił: „Różne strony, w tym USA, próbują wyperswadować nam zwracanie się do Międzynarodowego Trybunału Karnego, a ja mówię im, że my jesteśmy ofiarą i że każdy, kto obawia się kary, musi zaprzestać zbrodni. Do zbrodniarza trzeba się zwrócić i zobowiązać go do zaprzestania zbrodni… Izrael popełnił takie zbrodnie jak wywłaszczenie ziemi, uwięzienia, burzenie domów, wygnanie i zabójstwa. Zatrzymywanie przez Izrael pieniędzy podatkowych AP jest piractwem w pełnym sensie tego słowa.. Świat musi zażądać, by przekazał te pieniądze. Ten krok jest zbrodnią wojenną… Będziemy pracować nad umiędzynarodowieniem problemu palestyńskiego” [4].

Kiedy w lutym 2014 r. AP starała się przedstawić propozycję rezolucji w ONZ o zakończeniu okupacji, Erekat ostrzegał: „Jeśli USA [użyją] veta, by udaremnić żądanie arabskie, by Rada Bezpieczeństwa ustaliła datę zakończenia izraelskiej okupacji terytoriów 1967 r., Palestyńczycy będą kontynuowali działania przyłączenia się do 522 porozumień międzynarodowych i zaprzestaną jakiejkolwiek koordynacji [działań w sprawie] bezpieczeństwa z Izraelem” [5]. Te wypowiedzi Erekata wywołały ostrą reakcję rzeczniczki Departamentu Stanu, Marie Harf, która 19 lutego 2015 r. powiedziała: “Oczywiście, niepokoją nas niedawne wypowiedzi głównego negocjatora palestyńskiego Saeba Erekata, Cały czas mówimy, że ważne jest stworzenie pozytywnej atmosfery wokół tych dyskusji” [6].

W czerwcu 2014 r. wyciekła krytyka Erekata, że Abbas zwleka ze zwróceniem się do ICC. Erekat zażądał głosowania w Komitecie Wykonawczym OWP i chociaż 13 członków poparło Erekata, a tylko czterech poparło Abbasa, Abbas uparcie opierał się podjęciu decyzji w tej sprawie. Erekat powiedział mu otwarcie: „[Premier izraelski] Netanjahu odarł cię z całej władzy. Potrzebujesz pozwolenia od izraelskiego podpułkownika z [kwatery głównej Izraelskich Władz Cywilnych] Bethel, by pojechać do Jordanii i [ten oficer także] ustala ile pojazdów będzie w twojej kawalkadzie”. Później komentował: „Izraelczycy umyślnie poniżają Abbasa” [7].

W lutym 2014 r. Erekat ostrzegł, że jeśli zawiodą wysiłki sekretarza stanu USA, Johna Kerry’ego, by uratować negocjacje, AP ma “plan ataku [polegający na] prawnych roszczeniach przeciwko Izraelowi w Hadze [tj. w ICC]” [8].

W maju 2015 r. Erekat mówił o “znaczeniu bojkotu UE wszystkich kategorii produktów izraelskich” [9].

Hamas nie jest ruchem terrorystycznym

(…)

Czytaj daqlej tu: Stanowisko głównego…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Czarne i białe, i czytane w farsi

Czarne i białe, i czytane w farsi

Rutie Blum
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Ajatollah Ali Chamenei napisał 416-stronicową książkę poświęconą kwestii nieuniknionego końca Izraela.Ajatollah Ali Chamenei napisał 416-stronicową książkę poświęconą kwestii nieuniknionego końca Izraela. Zdjęcie: www.sajed.ir via Wikimedia Commons.
Zdjęcie: www.sajed.ir via Wikimedia Commons.

Nowa książka Chameniego mająca 416 stron, zatytułowana Palestyna, jestpoświęcona kwestii nieuniknionego upadku Izraela z rekomendacją na tylnej okładce, która określa autora jako “chorążego dżihadu dla wyzwolenia Jerozolimy”.

Według Taheriego, książka jest dostępna jedynie w farsi, ale trwa praca już nad tłumaczeniem na arabski. Jak pisze Taheri, w książce “Chamenei… używa trzech słów [w stosunku do Izraela]. Jednym jest ‘nabudi’, co znaczy ‘unicestwienie’. Drugim jest ‘imha’, co znaczy ‘zanikanie’ i wreszcie jest ‘zaval’, co znaczy ‘usunięcie w cień’”.

Ruthie Blum

W 1978 r. rewolucja zainspirowana przez ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego zaczynała wrzeć w Iranie. Celem było obalenie Szacha Mohammada Rezy Pahlaviego i zastąpienie jego autokratycznego, prozachodniego reżimu rządzoną przez mułłów teokracją. W tym okresie prowadzącym do powrotu Chomeiniego z 14-letniego wygnania, administracja prezydenta USA, Jimmy Cartera, była w trakcie porzucania szacha, wieloletniego sojusznika amerykańskiego i szukania do tego usprawiedliwienia politycznego i moralnego.

Ta ostatnia część była drobiazgiem.

Carter, otoczony przez radykalnych „ekspertów irańskich”, którzy zapewniali go, że Chomeini praktycznie rzecz biorąc jest świętym – mądrym, starym przywódcą religijnym, bez ambicji politycznych, którego siła była wyłącznie duchowa – mógł spokojnie spać nocami, także kiedy po raz pierwszy personel jego ambasady w Teheranie został wzięty jako zakładnicy. Tak, był „pierwszy raz”, w lutym 1979 r., dwa tygodnie po powrocie Chomeiniego do Iranu i dziewięć miesięcy przed słynnym, pełnym już kryzysem wzięcia zakładników, który trwał 444 dni.

W owym czasie znany orientalista, Bernard Lewis, obecnie profesor emeritus Badań Bliskowschodnich w Princeton, chciał dowiedzieć się, kim w rzeczywistości jest Chomeini.

“Zrobiłem więc to, co człowiek normalnie robi w moim zawodzie: poszedłem do biblioteki uniwersyteckiej i poszukałem jego prac” – powiedział mi w wywiadzie, jaki przeprowadzałam do książki To Hell in a Handbasket: Carter, Obama, and the Arab Spring.

Tym, co znalazł Lewis, był zbiór przemówień Chomeiniego pod tytułem Islamic Government. Przeczytał to jednym tchem i był zaszokowany.

Ujawniało to filozofię państwowości islamskiej z użyciem najostrzejszej możliwej retoryki, by potępić nie-muzułmanów i wzywać do szerzenia prawa szariatu na całym świecie.

Uznawszy, że coś musi zostać zrobione, by zdemaskować ajatollaha i jego zamiary, Lewis skontaktował się z redaktorką działu opinii “New York Times”, Charlotte Curtis, i zaproponował, że napisze artykuł o tej książce.

Curtis odrzuciła propozycję.

“Nie sądzę, by naszych czytelników interesowała praca jakiegoś perskiego autora” – powiedziała.

To jest tylko jeden przykład wielu zróżnicowanych technik, na jakie Biały Dom i media współdziałali, by tworzyć w rzeczywistości fakty oparte na urojeniach. Brzmi znajomo?

Z pewnością ta historia przychodzi na myśl, kiedy czyta się artykuł Amira Taheriego w sobotnim “New York Times”, w którym ten urodzony w Iranie intelektualista opisuje nową książkę, jaką właśnie otrzymał, napisaną przez następcę Chomeiniego, ajatollaha Alego Chameneiego, obecnego najwyższego przywódcę Iranu.

Książka mająca 416 stron, zatytułowana Palestyna, jest poświęcona kwestii nieuniknionego upadku Izraela z rekomendacją na tylnej okładce, która określa autora jako “chorążego dżihadu dla wyzwolenia Jerozolimy”.

Według Taheriego, książka jest dostępna jedynie w farsi, ale trwa praca już nad tłumaczeniem na arabski. Jak pisze Taheri, w książce “Chamenei… używa trzech słów [w stosunku do Izraela]. Jednym jest ‘nabudi’, co znaczy ‘unicestwienie’. Drugim jest ‘imha’, co znaczy ‘zanikanie’ i wreszcie jest ‘zaval’, co znaczy ‘usunięcie w cień’”.

Taheri mówi, że strategia Chameneiego na zniszczenie Izraela nie opiera się na antysemityzmie, który opisuje jako „zjawisko europejskie [ale raczej na] ‘dobrze ustalonych zasadach islamskich’”, wśród nich, “że ziemia, która dostaje się pod rządy muzułmańskie, nigdy nie może zostać ponownie oddana nie-muzułmanom”.

Chamenei wylicza trzy powody, dla których Izrael, nazywany przez niego “guzem rakowym”, jest w centrum uwagi: jest „sojusznikiem amerykańskiego Wielkiego Szatana”; prowadzi wojnę z muzułmanami i dlatego jest „wrogim niewiernym”; i okupuje Jerozolimę, „trzecie najświętsze miasto islamu”.

Taheri mówi, że Chamenei wyobraża sobie osiągnięcie celu wyeliminowania Izraela “przez długi okres działań wojennych o niskiej intensywności, zaprojektowanych tak, by uczynić życie Żydów izraelskich tak nieprzyjemne, jeśli nie niemożliwe, iż opuszczą kraj”.

Chociaż program nuklearny nie jest wspomniany w tej książce, zdaniem Taheriego jest tam sugestia, że “uzbrojony nuklearnie Iran zmusi Izrael do pomyślenia dwa razy zanim podejmie akcję militarną przeciwko republice islamskiej”.

Chamenei przechwala się tym, jak już udało mu się uczynić życie Izraelczyków nieznośnym przez ataki terrorystyczne z Libanu i Gazy oraz program rekrutowania terrorystów na Zachodnim Brzegu i zakładania jednostek w stylu Hezbollahu.

“Interweniowaliśmy w sprawy antyizraelskie i doprowadziliśmy do zwycięstwa w 33-dniowej wojnie Hezbollahu przeciwko Izraelowi w 2006 r. i w 22-dniowej wojnie Hamasu z Izraelem w Strefie Gazy” – pisze z dumą Chamenei, wskazując także na to, że świat jest „zmęczony Izraelem”.

Musi być zachwycony tym, jak rzeczy doskonale się układają. Obserwowanie odrazy przywódców amerykańskich organizacji żydowskich do premiera Benjamina Netanjahu musi być po prostu na turbanie Chameniego kolejnym znaczkiem osiągniętego sukcesu, jak lubieżne nacięcie na kolbie karabinu.

Weźmy na przykład czwartkowy atak na Netanjahu Malcolma Hoenleina, wiceprzewodniczącego Konferencji Prezesów Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich. Chociaż Hoenlein nie jest przyjacielem grup lewicowych, takich jak J Street, także on rzucił się na Netanjahu za zaapelowanie do Żydów w USA o sprzeciwienie się układowi nuklearnemu z Iranem.

Zdaniem Chameneiego, cała pozycja Izraela sypie się, tak jak to przewidywał.

Z jego słów wynika jasno, podobnie jak ze słów Chomeiniego przed nim, że ajatollahowie myślą o anihilacji Izraela na poważnie i wcale tego nie ukrywają. Wiemy, że mówili prawdę w swoich groźbach i obietnicach, właśnie dlatego, że je spełniali i spełniają.

Co doprowadza nas do prezydenta Obamy, którego zdolność zamazywania prawdy w celu spełnienia własnych gróźb i obietnic daleko przekroczyła zdolności Cartera.

Obama nie widział książki Chameneiego ani nie kazał przetłumaczyć jej na angielski. Prawdopodobnie również nie pofatygował się, żeby przeczytać artykuł Taheriego. Jego treść zresztą nie naruszyłaby jego zamiaru dotrzymania umowy w sprawie programu nuklearnego Iranu, niezależnie od wszystkiego i nie przebierając w środkach. Dosłownie.

My, pozostali, powinniśmy jednak pamiętać, jak Carter wręczył Iran radykalnym islamistom na talerzu, islamiści panują tam po dziś dzień – i nie miejmy złudzeń, że rozmiary oferowanych ustępstw nie są wielkie.


Ruthie Blum

Amerykańsko-izraelska dziennikarka, publicystka Jerusalem Post.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com