Archive | 2015/08/20

Sabina Baral: – SPOTKANIA AUTORSKIE


Sabina Baral
ZAPISKI Z WYGNANIA
Premiera 8 czerwca 2015

download SPOTKANIA AUTORSKIE


Download the PDF file .


komentarze:

Przejmujące opowiadanie-dokument z wydarzeń marcowych, z 1968 roku. Przymusowa emigracja opisana oczami młodej dziewczyny, która wraz z rodziną opuszcza Polskę. Przypomnienie tych dramatycznych wydarzeń staje się równocześnie przestrogą dla przyszłych pokoleń przed wszelkimi rodzajami nienawiści, ksenofobią, antysemityzmem.

Ewa Lipska
Poetka, Krakow

Książka Sabiny Baral to notatki z czasów tuż po moczarowskiej czystce, kiedy wygnani z Polski Żydzi musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Autorka była wtedy nastolatką; wraz z rodzicami wyruszyła w 1968 r. do Wiednia, a później do Rzymu i Detroit. Zostawili we Wrocławiu prawie cały dobytek. „Zapiski” Baral są jednak mocnym oskarżeniem nie tylko PRL, ale również współczesnej Polski. Autorka opowiada o zawodowych sukcesach, które odniosła w USA, ale nie może wybaczyć władzom III RP, że nie otrzymała z powrotem polskiego paszportu, a rodziców musiała pochować w San Francisco, z dala od rodzinnych stron. Ważny, bardzo emocjonalny zapis wędrówki, którą zgotowano garstce ocalonych z Zagłady i pokoleniu ich dzieci.

CZYSCIEC
NEWSWEEK NR. 32/2015
Łukasz Saturczak
Dziennikarz działu Kultura

Sabina poprzez swoje wspomnienie wyjazdu kreśli kompleksowy obraz momentu, w którym dotychczasowe życie przestaje nie tylko istnieć, ale i w ogóle się liczyć, a tysiące osób wkraczają w pustkę emigracji i konieczność budowania swojej egzystencji od podstaw. Był to zaledwie początek długiej podróży która od kilkudziesięciu lat trwa nadal – w sercach i umysłach wszystkich, którzy emigrowali oraz wszystkich, którzy zostali.

Takich właśnie niezwykłych ludzi straciła w wyniku przymusowej emigracji Polska, tak wyglądał cały – niezwykle upokarzający – proces wyjazdu tysięcy osób. Wyjazdu z biletem tylko z jedną stronę.

Golda Tencer
Dyrektor i Aktorka w Teatrze Zydowskim
Warszawa

Banalność zła, to już powiedziano, ale Pani daje tego świadectwo, takie własne, prywatne, rodzinne, Zła niemieckiego, zła polskiego… Nieodżałowana Teresa Torańska wydała cały tom relacji tego pokolenia “Jesteśmy. Rozstania 68”, ale to jednak były teksty dziennikarskie, reporterskie, próba odmalowania szerokiej panoramy.

A tu, u Pani jest – jak w skupiającej soczewce – mikrokosmos tej zbrodni, tych kilkunastu tysięcy pojedynczych zbrodni.
Czytając Pani spokojną, wyważoną, nie obfitującą w “suspensy” story miałem ochotę krzyczeć z bezsilnej wściekłości.
Dziękuję Pani z całego serca za piękną, ważną lekturę!

Piotr Cegielski
dziennikarz, dyplomata, krytyk, autor
Sztokholm

Połączenie Twojej historii z historią 68 roku. Wyraźne oskarżenie ludzi i braku sprzeciwu wobec podziału społeczeństwa. 
wstrząsająca,
naprawdę wrażenie…
wstrząsające
w tej chwili czytając porównuję z innymi relacjami…. faktycznie napisałąś książkę, pod którą mogłoby się wielu podpisać

Adam Kraszewski
Poznan

„Zapiski z wygnania” to przede wszystkim opowieść o młodej dziewczynie, która wiele lat później opisuje, jak w jednej chwili zmieniło się całe jej życie. To opis dwóch podróży: rzeczywistej i wewnętrznej, opowieść
o dojrzewaniu i poszukiwaniu własnej tożsamości. Mniej w niej po-
lityki, więcej osobistych zmagań, historii, wyznań: na temat Polski
i Wrocławia, tego, kim była i kim jest teraz; opowieść o miejscach
i ludziach, miłości, zaufaniu, relacjach z rodzicami.

Sabina Baral pokazuje trudną drogę, którą przeszła – od momen-
tu „wyjazdu” z Polski aż po przyjazd z rodzicami do USA, gdzie
mieszka do dziś. Opisuje podróż przez miasta i kontynenty, spot-
kania z ludźmi, poznawanie ich – często tragicznych – losów. […]

Interesujący jest początek książki, w którym odnajdziemy opis młodości autorki we Wrocławiu, wspomnienia miasta i jego miejsc oraz ludzi. A później ten, mało powiedziane, trudny moment, w którym trzeba wszystko zostawić, sprzedać, rozdać – wtedy przedmioty i miejsca, może z pozoru nieistotne nabierają symbolicznego znaczenia, nie da się ich zabrać, trzeba o nich zapomnieć, podrzeć pamiętnik, aby nikt nie mógł już go przeczytać. Trzeba zapomnieć o Polsce, bo powrotu już nie ma.

Dorota Kozlowka
MAGAZYN ZYDOWSKI CHIDUSZ
ISSN 2353-7612 5-6/2015 (Nr 18-19)
Wroclaw

Read the book and thought it was great!!!! Of everything that we read about “wygnanie”, your narrative is the most personal, penetrating, and sincere – so, thanks for rekindling dormant thoughts and emotions..

Carl and Eva Fromm
Pasadena, California

…To mnie zatkalo to mnie unioslo i zabralo w tamte lata
dziekuje
pieknie piszesz

Cezary Drozd
Stuttgart

Jestem wstrząśnięta. Kiedy wcześniej myślałam, czy rozmawiałam o wydarzeniach ’68 roku nie wiedziałam i nigdy nie przyszło mi do głowy w jakich warunkach to wszystko się odbywało. Brak mi słów, żeby określić to co czułam czytając o poniżaniu i odbieraniu wszystkiego co było podstawą, korzeniami życia wypędzanych ludzi.

Czuję obrzydzenie w stosunku do tych pazernych, szarych urzędasów, od których woli zależało czy będzie można zabrać ze sobą kolejną pamiątkę rodzinną, wspomnienie dzieciństwa czy po prostu cenny przedmiot. Ich bezczelne wykorzystywanie swojej pozycji, wyszarpywanie dla siebie co tylko można było zabrać wyjeżdżającym, wprost okradanie tych ludzi – to jak jakiś koszmarny film. A jednak tak było. I to w cywilizowanym kraju?

Ciąg dalszy, po wyjeździe z Polski jest ogromnie wzruszający. Odnajdywanie siebie w nowych warunkach, szukanie swojego miejsca, w którym będzie można zacząć życie od nowa – na pewno tych trudnych lat nigdy się nie zapomina.

Elzbieta Sacewicz
Warszawa

Przeczytałam książkę z zapartym tchem. To bardzo poruszająca, pouczająca i autentyczna historia. Cieszy mnie to, że miałaś w sobie tyle odwagi by sie nią podzielić; zmierzyć się z przeszłością raz jeszcze. Poradziłaś sobie znakomicie.

Zadbam o to aby moja rodzina i przyjaciele poznali nasza przejmującą historie.

Alex Isacov
Toronto

“Zapiski” przeczytałam jednym tchem. Wspaniale opisałaś dramat marcowej emigracji wielu wspanialych ludzi. Podziwiam Cię, że podjęłas ten trudny temat i zadanie wykonalas na szóstkę.

Elzbieta Mochnacka
Gliwice

Te nasze losy tak rozne i tak podobne; dobrze ze znalazly swoja opowiesc i dobrze ze po polsku i w Polsce wydane. Na pewno podaruje te ksiazke moim siostrzencom i ich dzieciom (juz dwudziestolatkom) mieszkajacym w Polsce i nie znajacym szczegolow naszej historii z wielu historycznych, i nie tylko, powodow.

Dr. Ewa Herbst
Researcher, Biomedical and Electronic Engineering, Medical Technology
Edgewater, NJ

Przeczytalam ksiazke z zapartym tchem, cala od razu, po prostu pochlonelam! Ogromnie mi sie podobala. Osobista, ciekawa i wazna! W dalszym ciagu jestem pod jej wrazeniem. Gratuluje z calego serca.

Prof.Elzbieta Glaser
Dept. of Biochemistry and Biophysics
Stockholm University
Sztokholm

Ksiazka jest znakomita, czyta się bez opamiętania. Masz “lekkie pióro” PISZ DALEJ. Talentu nie można marnować, to grzech … A książka? Szkoda, że tak szybko się ją czyta.

Jerzy Wójcikowski
Warszawa

Jestem wzruszona. Wspaniala szczerosc przezycia. Opisalas to tak jak sie czulo, bardzo prawdziwie, swietny jezyk. Mam nadzieje ze ksiazka zmieni u niektörych sposöb widzenia emigracji marcowej.

Sofia Tracz, MD
Stockholm

Probowalam dawkowac czytanie. Okazalo sie, ze nie ma mowy. Wciaga jak dobry film od ktorego nie odchodzi sie, a potem zaluje sie, ze sie skonczylo. Nawet obiadu nie zgotowalam. Fantazja!

Czytajac opinie innych zastanawialam sie co jest w tej ksiazce, ze ludzie w ten sposob sie wypowiadaja… Nagie fakty, spokoj i rownowaga. To chyba to.

Jola Bronstein
Philadelphia

To znakomita ksiazka. Prosta a jednak gleboka, pisana bez sentymentalizmu a wzruszajaca, osobista a jednoczesnie oddajaca przezycia setek, jesli nie tysiecy z tych, ktorzy wyjechali z Polski z “nasza wycieczka”.

Moje osobiste doswiadczenia byly nieco inne (tata uwazal, ze nie ma dla mnie szans w Polsce a ja dlugo sie wahalam, wyjechalam prawie rok pozniej niz Ty, sama, z Warszawy prosto do Sztokholmu, gdzie warunki byly inne i gdzie bylo nas duzo, za to zadnej rodziny i jezyk calkiem obcy) a jednak zgadzam sie z Ewa Harley, ze dobrze byloby, zeby ksiazka ukazala sie po angielsku, bo chcialabym, zeby ja przeczytali moi synowie, synowe i – kiedys – wnuki.

Elzbieta Sachs, Ph.D.
Nowy Jork

Ksiazka o nas, dla nas ! Thank you.

Sophie Walfish
Nowy York

Dzieki za ta ksiazke. Gdyby ona mogla trafic pod strzechy….
Nikt tak dobrze nie opisal tej polskiej czesci, tego ponizenia, niecheci urzednikow i schodzenia z drogi zeby nam dokopac. Feeling thankful.

Majka Elczewska
Nowy Jork

Dziękuję. Opisy prawdziwych przeżyć i wydarzeń są historią prawdziwą. Nie są skażone interesem politycznym czy narodowym. Właściwa historia jest historią ludzi, a nie systemów.

Robert Blaszak
Wroclaw

Przeczytalem przez kilka godzin i sie bardzo wzruszylem. Pieknie od serca napisalas ta smutna historie ktora nie powinna sie powtarzac.

Twoj wyjazd i wyjazd mojej rodziny tak podobny, przezylem na nowo czytajac Twoje mysli. Znowu mialem 24 lata i ta podroz w nieznane bez prawa powrotu.. Jestes pierwsza osoba z ktora nawiazalem kontakt ktora przeszla ta tragedie. Przed moim wyjazdem poznalem kilka dziewczyn w moim wieku ktore sie przygotowywaly na ten wyjazd. Dania, Szwecja, Izrael, wyjechaly wyszly za maz tak ze kontakty sie urwaly juz ich nie znalazlem.

Zobaczylem swoje doswiadczenie w Twoim zyciu i poczulem sie czescia wspolnoty ktora laczyla i laczy takich jak my wygnancow..

Twoja ksiazka jest bardzo potrzebna dla mlodego pokolenia zeby moglo poznac historie swojej ojczyzny i byc moze nie dopuscic do tej smutnej powtorki…

Jerzy Jurek Kepinski
Boston

Książkę przeczytałam z zapartym tchem. Dzisiaj postanowiłam przeczytać poraz drugi, powoli….

Ewa Zdziech
Swinoujscie

Prosze nie przestawaj na tej pierwszej… Pisz…pisz…pisz…. Dziekuje za juz i prosze o jeszcze.

Barbara Poludniak
Katowice

Przeczytałam książkę jednym tchem. Swietnie napisana, duże tempo i trafia w sedno. Dziękuje.

Joanna Stahl
Gothenberg

Bylam w Krakowie kupilam twoja ksiaszke przez dwa dni nie moglam oderwacz sie od niej jest wzruszajaca ciekawa piszesz pszepieknie nie mam slow! dziekuje I mam nadzieje ze bedziesz pisala dalej.

Ela Geller-Drukman
Haifa

Byłem wtedy mieszkańcem Zebrzydowic przez które przejeżdżały pociągi z pasażerami z biletami w jedną stronę – do Wiednia. Wiele razy widziałem o różnych porach dnia i nocy przepełnioną poczekalnię w baraku dworcowym. Widziałem ludzi żegnających się z płaczem w oczach. I pamiętam także relacje wielu, którzy opowiadali wymieniając nazwiska celników i wojskowych, o ich gigantycznych zarobkach i w późniejszym okresie o ich willach i zasobach materialnych.

“Zapiskami z wygnania” zainteresowałem moich przyjaciół i zachęciłem do jej lektury. Jeszcze raz szczerze Pani gratuluję wspaniałej książki!

Stanislaw Karpeta
Mikołow


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ŻYDZI W POWSTANIU WARSZAWSKIM

ŻYDZI W POWSTANIU WARSZAWSKIM

Jerzy Klechta



W walkach powstańczych 1944 roku brali udział nie tylko Polacy. Piękną kartę zapisali Słowacy. Pracowali w gazowni na Czerniakowie. W porozumieniu z kierownictwem Armii Krajowej utworzyli 535. pluton Słowaków.

W powstaniu walczyło też kilku przedstawicieli innych narodowości, nie zabrakło nawet Nigeryjczyka, Augusta Agbola O’Browna, który w Warszawie mieszkał jeszcze przed wojną. Oddzielny rozdział Powstaniu Warszawskim zapisali polscy Żydzi.

Najgłośniejszym wydarzeniem Powstania Warszawskiego związanym z Żydami było odbicie więźniów obozu koncentracyjnego „Gęsiówka”, przy ul. Anielewicza. Więźniowie byli wykorzystywani do prac na terenie zburzonego przez hitlerowców getta (wyszukiwanie w ruinach kosztowności, rozbiórka domów).

W obozie rozstrzeliwano skazańców przywiezionych z Pawiaka. Zwłoki palono na miejscu. Obóz powstał wiosną 1943 r. na terenach wzdłuż ul. Gęsiej, od ul. Zamenhofa do ul. Okopowej – jako filia obozu koncentracyjnego w Majdanku.

1 sierpnia 1944 r. oddział Kedywu dowodzony przez por. Stanisława J. Sosabowskiego ( ps. „Stasinek”) wyzwolił około 50 Żydów zatrudnionych pracach przy Umschlagplatzu. Większość z nich wyraziła chęć walki w powstańczych szeregach. Był wśród nich m. in. Chaim Goldstein, członek francuskiego ruchu oporu i więzień KL Auschwitz.

5 sierpnia żołnierze Armii Krajowej z harcerskiego batalionu „Zośka”, po trwającym półtorej godziny natarciu opanowali obóz, po czym uwolnili 348 przetrzymywanych tam więźniów.

Udział w Powstaniu Warszawskim brały kobiety – Żydówki.

„O godzinie siedemnastej usłyszałam strzały – pisała Adina Blady-Szwajger, lekarka i łączniczka ŻOB – Wybiegłam na schody. Tego wrażenia nie zapomnę. Po schodach zbiegał – oficer polski! W mundurze Brygady Karpackiej! Wszyscy płakali i ja z nimi. W suterenie urządzano szpital polowy. Podeszłam do komendanta. Był to major »Pobóg«, przedstawiłam się, powiedziałam kim jestem i natychmiast zostałam zaliczona w poczet personelu szpitala”.

W szeregi powstańcze wstępowały nawet dzieci. Walczyła młodzież żydowska. Stawali w szeregach obok polskich rówieśników. Bohaterskimi czynami zapisali się bracia: Zalman „Miki” i Perec „Cwaniak” Hochmanowie.

Uratowani z piekła, jakim była likwidacja getta, handlowali papierosami na pl. Trzech Krzyży. W Powstaniu Warszawskim służyli jako łącznicy, w działającym na terenie Śródmieścia batalionie „Sokół”. Stanowili „gwardię przyboczną” legendarnego szefa oddziału, Antoniego Godlewskiego („Antek Rozpylacz”).

W walkach powstańczych brali również udział członkowie Żydowskiej Organizacji Bojowej, którym udało się przeżyć powstanie w getcie warszawskim (m.in. Marek Edelman i Icchak Cukierman).

W Powstaniu Warszawskim 1944 wzięło udział około 1000 Żydów.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Nazistowski pociąg ze złotem znaleziony na Dolnym Śląsku?

Nazistowski pociąg ze złotem znaleziony na Dolnym Śląsku?

ŁR/Telegraph.co.uk, TVN24.pl


Góry Sowie kompleks Riese II wojna światowa historia

Góry Sowie kompleks Riese II wojna światowa historia

O nazistowskim, wypchanym po brzegi kosztownościami pancernym pociągu od dziesięcioleci krążą na Dolnym Śląsku legendy. Być może właśnie odnalazło go dwóch mężczyzn.

A przynajmniej tak utrzymują w liście, jaki za pośrednictwem kancelarii prawnej wysłali do starosty wałbrzyskiego. W dokumencie poinformowali, że znaleźli poszukiwany od dekad pociąg – opancerzony, mierzący ponad 150 metrów długości, a także posiadający stanowiska ogniowe. I domagają się zapisanego w ustawie znaleźnego (czyli 10 proc. wartości skarbu).

„Działając w imieniu naszych mocodawców (…) zawiadamiamy o znalezieniu przez wspólników (…) pociągu pancernego z czasów II wojny światowej” – czytamy w piśmie, które opublikował serwis Daminfo.pl. Co znajduje się wewnątrz składu? Z dokumentu wynika, że chodzi o „przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne”.

Asystentka starosty wałbrzyskiego potwierdziła, że wspomniane pismo od dwóch poszukiwaczy skarbów, Polaka i Niemca faktycznie wpłynęło. Starosta skontaktował się już z odpowiednimi służbami, które są gotowe działacz, by zabezpieczyć skarb.

Dwa złote pociągi

Historycy i poszukiwacze skarbów dystansują się jednak od sensacyjnych informacji o znalezisku z czasów II wojny światowej i studzą hurraoptymizm wszystkich entuzjastów. – Mamy tu dwa evergreeny poszukiwawcze, czyli dwa złote pociągi – stwierdziła na antenie TVN24 Joanna Lamparska, autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska. – Jeden ma znajdować się pod górą Sobiesz koło Piechowic, a drugi właśnie w okolicach Wałbrzycha – dodała.

– Mogli znaleźć pociąg, ale to nie znaczy, że znaleźli też znajdujący się w nim skarb – ocenił na antenie Radia ZET Tadeusz Słowikowski, znany poszukiwacz skarbów, którego cytuje brytyjski dziennik „The Telegraph”.

Najtrudniejsze dopiero przed nami

Jej zdaniem do mówienia o historycznym odkryciu jeszcze daleka droga. Najpierw władze muszą dotrzeć do pociągu, następnie pociągiem i jego zawartością zajmą się eksperci, którzy zweryfikują, czy naprawdę odnaleziono nazistowski skład z czasów II wojny światowej. Jeśli okaże się, że to rzeczywiście słynny pociąg ze złotem, będzie trzeba wydobyć i jego, i znajdujący się w nim ładunek. A to gigantyczna operacja logistyczna, generująca olbrzymie koszty. – Potem już tylko światowa sława – z uśmiechem podsumowała Lamparska.

Pociąg widmo

Historia osnutego tajemnicą pociągu ze złotem sięga ostatnich dni II wojny światowej. Kiedy radzieckie wojska zbliżały się do Wrocławia, naziści zdecydowali o przetransportowaniu wszelkich zgromadzonych łupów w bezpieczniejsze miejsce. Oficjalnych dokumentów potwierdzających, co przewoził pociąg nigdy jednak nie znaleziono. Zdaniem historyków i poszukiwaczy skarbów to nie przypadek – kosztowności zostały zgromadzone nielegalnie i naziści nie chcieli zostawiać dowodów wiążących ich bezpośrednio z drogocennym ładunkiem. Jak głosi jedna z legend, „pociąg widmo” miał zniknąć w niewyjaśnionych okolicznościach gdzieś w okolicy gór na polsko-czeskiej granicy.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com