Archive | 2015/08/28

I Saw Hamas’ Cruel and Selfish Game in Gaza

I Saw Hamas’ Cruel and Selfish Game in Gaza

Wojciech Cegielski


Polish reporter Wojciech Cegielski spent a month in Gaza during last summer’s war. He has no doubt Hamas used people as human shields

Who is really to blame fror the Gaza houses destroyed by the IDF in last summer's war?
Who is really to blame fror the Gaza houses destroyed by the IDF in last summer’s war? Credit: AP


In this Saturday, Aug. 2, 2014 file photo, Palestinians look for their belonging after houses were destroyed in an Israeli strike in Rafah, in southern Gaza Strip.AP
I spent a month in Gaza during Operation Protective Edge. It was one of the worst and deadliest months I have seen in my life. The reality there was much more complicated than was seen from a safe distance in Europe or the United States.
Yes, Israel bombed Palestinian houses in Gaza. But Hamas is also to blame for its cruel and selfish game against its own people. I do not have hard evidence, but for me, spending a month in the middle of this hell, it was obvious that they were breaking international rules of war and worst of all, were not afraid to use their own citizens as living shields.

Smoke rises over Gaza after Israel Air Force strikes during Operation Defensive Edge.
Smoke rises over Gaza after Israel Air Force strikes during Operation Defensive Edge. Credit: AP


The first incident happened late in the evening. I was in the bathroom when I’ve heard a loud rocket noise and my Spanish colleague, a journalist who was renting a flat with me near the Gaza beach, started to scream. He wanted to light a cigarette and came to one of the open windows. The moment he was using his lighter, he saw a fireball in front of his eyes and lost his hearing.
From what our neighbors told us later, a man drove up in a pickup to our tiny street. He placed a rocket launcher outside and fired. But the rocket failed to go upwards and flew along the street at ground level for a long time before destroying a building. It was a miracle that nobody was hurt or killed.

Masked Hamas gunmen
Masked Hamas gunmen hold weapons during a rally to commemorate the 27th anniversary of the group in Gaza City, 2014.AP


When we calmed down, we started to analyze the situation. It became obvious that the man or his supervisor wanted the Israel Defense Forces to destroy civilian houses, which our tiny street was full of. Whoever it was, Hamas, Iz al-Din al-Qassam or others, they knew that the IDF can strike back at the same place from which the rocket was fired. Fortunately for us, the rocket missed its target in Israel.
The second story happened in the middle of the day. I was sitting with other journalists in a cafe outside one of the hotels near the beach. During wartime, these hotels are occupied by foreign press and some NGOs. Every hotel is full and in its cafes many journalists spend their time discussing, writing, editing stories or just recharging the phones. Suddenly I saw a man firing a rocket from between the hotels. It was obvious that we journalists became a target. If the IDF would strike back, we all would be dead. What would Hamas do? It would not be surprising to hear about the “cruel Zionist regime killing innocent and free press.”

Gaza media
A foreign journalist, left, embraces her Palestinian news assistant, who burst into tears after discovering his family home was destroyed by Israeli strikes in Gaza. AP


For me, provoking is also creating living shields.
While I was interviewing people on the streets of Gaza, I couldn’t meet anyone who spoke something other than official propaganda. But some Palestinians, when they were sure my microphone was turned off, told me they have had enough but they are afraid. No one would dare to say publicly that Hamas is creating a hell inside Gaza. But they were also asking “what if not Hamas?” The Palestinian Authority government would have no authority there. So if not Hamas, they say, there could be somebody much worse. “The choice is between evil and evil plus,” one of them said.
The reality is much more complicated than can be seen from a distance.


The writer is a foreign news correspondent for Polish Radio.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Incydent ze “świnią” w Jerozolimie

Daniel J PipesIncydent ze “świnią” w Jerozolimie

Daniel Pipes
[Israel Hayom]


Jak może zaświadczyć większość nie-muzułmańskich odwiedzających Górę Świątynną, grupy kobiet krzyczące “Allahu akbar” i inne islamskie slogany, czynią wizytę dość nieprzyjemną. (Zwane Murabitat, wytrwałymi, są opłacane przez islamistyczną organizację).

Sytuacja powtórzyła się 23 lipca, kiedy żydowska grupa odwiedziła święte miejsce; co gorsza, kobiety podążały za grupą także poza Górą Świątynną po ulicach Jerozolimy, grożąc i wyzywając.

Wściekła kobieta należąca do grupy, Avia Morris, lat 20, odpowiedziała do kamery wysłanej przez Centrum Informacyjne Jerozolimy (Markaz A’lam al-Quds) dwoma słowami: “Muhammad khanzeer”, co po arabsku oznacza “Mahomet to świnia” – zwrotem niezwykle obraźliwym.

Następnego dnia izraelska policja aresztowała Morris. Pomimo tego wideo z incydentu zaczęło krążyć po internecie i mogło przyczynić się do niedzielnych zamieszek na Górze Świątynnej.


Komentarze:

1) Morris tak tłumaczyła sytuację i swoją reakcję, jak przytacza “Jerusalem Post”:

“Przez cały, liczący 40 minut spacer po Starym Mieście aż do Góry Świątynnej, podążała za nami grupa arabskich kobiet wołająca Allah Akbar i Itbach al-Jahud [Zabić Żydów po arabsku] a także wiele przekleństw. Poprosiliśmy policję, by postarała się je od nas odseparować. Zamiast tego nadal pozwalała ona kobietom obrażać wiarę żydowską i Żydów w naszym najświętszym miejscu na świecie”.

Morris wiedziała, że zostanie natychmiast aresztowana, jeśli powie cokolwiek na Górze Świątynnej, więc pozostawała spokojna, podobnie jak i reszta grupy. Jednak ta sama grupa kobiet powróciła, gdy tylko Żydzi opuścili Górę Świątynną. Morris powiedziała, że nie może już milczeć – kobiety kontynuowały wyzwiska, a nawet stosowały symbol państwa islamskiego.

“W tym momencie uznałam, że jeśli czegoś nie powiem, jeśli dalej będziemy chować głowy w piasek to będziemy niczym Żydzi na wygnaniu, którzy boją się ciągle i nie potrafią walczyć o swoje. Zdecydowałam więc, że muszę coś odpowiedzieć i wybrałam “Mahomet to świnia” […] po tym wreszcie nas zostawiły”.

Jak na ironię ta taktyka podziałała, przynajmniej krótkoterminowo.

2) Do takich sytuacji dochodzi cały czas: islamiści chodzą po ulicach, a ofiary islamistycznej agresji muszą płacić za to cenę. Geert Wilders został zamknięty w celi dla własnej ochrony, synagogi we Francji przypominają fortece. Nawet prezydent Egiptu śpi w tajnym miejscu, obawiając się islamistycznego ataku.

3) jest to zgodne z serią zachowań, która ma swój początek jeszcze w 1997 roku: Izraelskie władze aresztujące nie-muzułmanów za obrazę islamskich uczuć. O szczegółach można przeczytać tutaj: “Israelis Insult Muslims, Face Criminal Charges”.

4) Areszt ten może skończyć się poważnymi kłopotami. Co jeśli tysiące Izraelczyków wrzucą do internetu nagrania, w których wygłaszają słowa “Muhammad khanzir”? Czy policja aresztuje ich wszystkich? A jeśli nie, to jak zachowa się w przypadku Morris?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


F-35. Ostatni prawdziwy samolot?

F-35. Ostatni prawdziwy samolot?

Marcin Marczak


090423-F-5957S-284
Myśliwiec F-35 Lightning II / fot. US Air Force/Julianne Showalter

– F-35B, który może startować z prowizorycznych polowych lotnisk i pokładów lotniskowców, zapewnia naszemu Narodowi przewagę i zmienia styl, w jakim walczymy i zwyciężamy – w wygłoszonym 31 lipca przemówieniu generał Joseph Dunford, były dowódca amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej nie szczędził patosu. W zasadzie to trudno mu się dziwić. Dunford na początku października zostanie Szefem Komitetu Połączonych Sztabów, czyli amerykańskim generałem numer jeden, a „jego” Marines jako pierwsi dostali nowe, trudne do wykrycia dla wrogich radarów zabawki. 31 lipca gotowość do walki ogłosił liczący 10 samolotów F-35C dywizjon stacjonującym w bazie Yuma w Arizonie.

Jednak jego 50 pilotom i 500 członkom obsługi maszyn trudno będzie uciszyć krytykę, którą zbiera program budowy pierwszego samolotu piątej generacji. W USA nikt już niemal nie pamięta, że F-35 miał przenieść lotnictwo wojskowe daleko w XXI wiek. Bardziej żywa jest pamięć o ogromnych kosztach, czteroletnim opóźnieniu i o tym, że ostatnio w bezpośrednim starciu Lightning II, jak nazywana jest maszyna F-35 w wojskowym kodzie, przegrał z wywodzącym się konstrukcyjnie z lat 70. myśliwcem F-16. I nic to, że tzw. dog fighting, czyli bezpośrednia walka wojskowych odrzutowców, tak barwnie odmalowana w filmie „Top Gun” dziś praktycznie się nie zdarza, bo o wszystkim decydują samolotowe radary i wystrzeliwane z kilkudziesięciu kilometrów pociski. A zbudowanego w technologii stealth F-35 radarem namierzyć trudno.

Joint Strike Fighter (JSF)

Nadzieje związane z F-35 były ogromne. Program budowy samolotu wielozadaniowego, który jednocześnie spełniałby wymagania trzech rodzajów amerykańskich sił zbrojnych: Lotnictwa (US Air Force), Marynarki Wojennej (do US Navy należą samoloty stacjonujące na lotniskowcach) i Korpusu Piechoty Morskiej (maszyny pionowego startu wspierające ataki lądowe, zdolne do operowania z okrętów desantowych, lotniskowców i polowych lotnisk) wystartował 15 lat temu. Głównie prowadziły go USA które miały zakupić łącznie 2,4 tys. maszyn wszystkich wersji. Ale uniwersalność samolotu, jego nowoczesności i założenie, że uda się obciąć koszty sprawiły, że szybko w projekt F-35 zaangażowały się także Wielka Brytania, deklarując zakup około 140 maszyn, a po niej kolejni chętni: Turcja, Holandia, Singapur, Norwegia i inni.

Joint Strike Fighter ma zadowolić każdego, bo budowano go w trzech wersjach, które dzieliłyby 80 proc. podzespołów, a kolejne 20 proc. Byłoby zależnych od potrzeb.

I wiele wskazuje na to, że tak uniwersalną maszynę faktycznie udało się zbudować. Choć samoloty w wersjach dla marynarki wojennej i lotnictwa wojskowego wejdą do służby w 2017 i 2019 r. to ich testy wydają się obiecujące. Sęk w tym, że już dziś program ma 4 lata opóźnienia, jego koszty są niemal dwukrotnie większe od planowanych, a postęp, którego w czasie rozwoju F-35 dokonali producenci dronów okazał się tak wielki, że nawet na korytarzach Pentagonu słychać szmer niezadowolenia. Krytycy JSF twierdzą, że 400 miliardów dolarów, które amerykańskie siły zbrojne wydadzą na F-35 w ramach 30 letniego programu można było spożytkować znacznie bardziej skutecznie, inwestując właśnie w bezpilotowce. Jak, szacuje „Wall Street Journal” F-35 w swojej najdroższej wersji – zdolnej do pionowego startu, czyli tej, która właśnie weszła do służby, kosztuje 134 miliony dolarów za sztukę. A samoloty, mimo, że gotowe lecieć w bój i tak czekają jeszcze na dodatkowe oprogramowanie, które będzie dostarczone w 2017 r. Dlatego narzekają nie tylko księgowi. Samolot spotyka się też z coraz mniejszym entuzjazmem wojskowych.

Ostatni prawdziwy samolot?

Brytyjczycy – drugi największy udziałowiec projektu F-35 – już stwierdzili, że zamiast planowanych 150 samolotów zakupią na razie 48maszyn na swój nowy lotniskowiec HMS Queen Elizabeth. Jeszcze bardziej bolesny cios zadał producentom maszyny sekretarz marynarki (w USA ma rangę ministra) Ray Mabus, któremu podlegają amerykańskie marynarka wojenna i piechota morska. W kwietniu mocno zredukował szanse na dalszy rozwój maszyny. – F-35 to niemal na pewno ostatni pilotowany przez człowieka myśliwiec uderzeniowy jaki zamówił Departament Marynarki – mówił Mabus, któremu podlegają Marynarka Wojenna i Korpus Piechoty Morskiej.

Czy oznacza to koniec lotnictwa morskiego? Takiego jak dziś znamy – owszem. Zdaniem Mabusa pilotowane przez ludzi maszyn zastąpią coraz bardziej autonomiczne, uzbrojone drony zdolne do misji długodystansowych. Są wielokrotnie tańsze od typowych samolotów i nie narażają życia pilota. ”Dlatego powołałem urząd wiceszefa departamentu marynarki (wiceministra) do spraw autonomicznych środków walki” – napisał Mabus w oświadczeniu. Jego zdaniem zmiana zacznie się pod koniec lat 30 XXI wieku, gdy zakończą się przewidziane obecnie dostawy F-35, a z pokładów lotniskowców zaczną znikać najnowsze wersje maszyn wielozadaniowych F/A-18.

Jaka przyszłość czeka zatem lotnictwo? Pozostanie wiara, że maszyny nie zbuntują się jak w Terminatorze i oglądanie archiwalnych zdjęć, na których piloci z „Top Gun” odlatują ku zachodzącemu słońcu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com