Archive | 2015/07/28

Bohaterowie naszego pokolenia – cudzoziemcy walczący z Państwem Islamskim

Bohaterowie naszego pokolenia – cudzoziemcy walczący z Państwem Islamskim

Seth J. Frantzman


Ceylan Ozalp, żołnierka kurdyjskiej Peszmergi, która popełniła samobójstwo, kiedy zginęli jej wszyscy towarzysze, a jej samej zabrakło amunicji.

Ceylan Ozalp, żołnierka kurdyjskiej Peszmergi, która popełniła samobójstwo, kiedy zginęli jej wszyscy towarzysze, a jej samej zabrakło amunicji.

W świecie, w którym tak wielu czerpie inspirację z IS, oni są świadectwem, że w ludzkości istnieje kręgosłup moralny i są jednostki gotowe do walki, kiedy stają przed złem.
“Dlaczego pojechałem? Bo nie mogłem siedzieć dłużej bezczynnie i patrzeć na gwałcenie i zarzynanie niewinnych kobiet i dzieci. ISIS [Państwo Islamskie znane także jako ISIL lub IS] jest rakiem i trzeba go zniszczyć zanim rozprzestrzeni się dalej”.

Ten cytat przypisywany jest Ashleyowi Dyballowi z Brisbane w Australii, który, według doniesień, przybył do Iraku 5 maja, by dołączyć do sił Kurdów syryjskich w wojnie przeciwko ekstremistom islamskim. Jego przyjaciel, Reece Harding, także z Australii, miał 23 lata, kiedy zabiła go mina w czasie walk.

“Mam jego obrzynek i użyję go, żeby go pomścić”, cytuje się słowa Dyballa.

Ojciec Hardinga w Australii powiedział reporterom, że “z wszystkimi informacjami, które krążą w Internecie o ludziach obcinających ludziom głowy, zabijających dzieci, gwałcących i bijących kobiety, myślę, że tego rzeczywiście było już dla niego za dużo. Harding i Dyball dołączyli do rosnącej listy cudzoziemców, w większości angielskojęzycznych, którzy pojechali do Syrii, by walczyć przeciwko IS. Ocenia się, że liczba cudzoziemców walczących wraz z kurdyjską YGP, do której dołączyło najwięcej ochotników, wynosi między 200 a 400. W lutym Jordan Matson, weteran armii USA, który był jednym z pierwszych ochotników, powiedział Fox News że razem z nim służy około 40-50 cudzoziemców. Powiedział dziennikarzowi, że miał dość oglądania masakr Jazydów, chrześcijan i innych przez ekstremistów. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka ochotnicy pochodzą z Europy, Australii, Ameryki Północnej i Południowej.

Tę garść mężczyzn przytłacza jednak osłupiająca liczba cudzoziemskich wojowników, którzy tłoczą się, by przyłączyć do ich przeciwników. Sądzi się, że jest ponad 20 tysięcy cudzoziemców, którzy dołączyli do szeregów IS, a ponad 5 tysięcy spośród nich przybyło z Europy. Ponad 1200 ochotników jest z Francji, jak również 500-600 z Wielkiej Brytanii i z Niemiec.

Ciekawe jest rozważenie diametralnie różnych motywów tych dwóch grup. W maju kobieta jazydzka porwana przez IS w zeszłym roku w Iraku, opowiedziała reporterom, że sprzedano ją za 34 dolary australijskiemu członkowi IS, Chaledowi Szarroufowi. Ta 19-latka mówiła, jak „dziewczynki i matki wciągano za włosy na ciężarówki bydlęce i zabierano do Mosulu”, bastionu Państwa Islamskiego w Iraku, „gdzie dzielono je według wieku i stanu cywilnego zanim zmuszano do przejścia na islam i sprzedawano”.

Wielu tych cudzoziemców, którzy pojechali do Iraku i Syrii, żeby wesprzeć Państwo Islamskie, przechwalało się w Internecie gwałceniem kobiet i mówiło o radości zabijania. Jest to niezwykła rzecz w tej wojnie w Syrii i Iraku: mężczyźni z miejsc takich jak Australia i Wielka Brytania zobaczyli te same obrazy w Internecie i jedna grupa oburzyła się i stara się chronić słabego, podczas gdy druga zobaczyła okazję dania upustu swoim hobbesowskim skłonnościom hedonistycznym. Najlepsi, poszli walczyć ramię w ramię z Kurdami, najgorsi poszli walczyć wraz z IS.

To jest nadzwyczajna sprawa i nasuwają się porównania do Brygad Międzynarodowych, które poszły walczyć w hiszpańskiej wojnie domowej przeciwko faszyzmowi w latach 1930., co rozsławiły książki takie jak Komu bije dzwon. Ale moralna klarowność w wojnie przeciwko IS jest wręcz większa niż w walce z faszyzmem w latach 1930. Ludzie często zapominają, ale prawdziwe rozmiary zła nazizmu nie były jeszcze znane w latach 1930. IS dumnie rozgłasza swoje masowe morderstwa od ponad roku. Przechwala się masakrą Camp Speicher w Iraku, w które zginęło 1700 młodych kadetów, szyitów irackich. Przechwala się sprzedawaniem i gwałceniem kobiet jazydzkich.

Pamiętam, jak w zeszłym roku, zanim zamknięto wiele kont Twittera IS, mężczyźni o wyraźnie brytyjskim pochodzeniu przechwalali się, co zrobią z “kuffar”. Rozkoszowali się masowym zabijaniem, jeden z nich, nazywający siebie Abu Yazid, napisał: „Mamy wspaniały plac zabaw dla dzieci. Zamiast basenu z małymi piłkami, do którego mogą wskoczyć, jest to basen głów kuffar”. Australijczyk z hasłem Twittera @ hafsozzie napisał: “Ktoś zainteresowany 1 z 7 jazydzkich niewolnic na sprzedaż 2500 dolarów każda nie martwcie się bracia ona was nie rozczaruje” i dołączył zdjęcie tych kobiet.

Amerykanin nazywany “Scott” powiedział gazecie “Independent”, że kiedy walczył w Iraku razem z kurdyjską peszmergą, zabili wojownika IS i odkryli, że jego karabin był ozdobiony kością z ludzkiego kręgosłupa.

Powiedział: “Jeśli to nie brzmi satanicznie, to nie wiem co innego mogłoby brzmieć satanicznie”.

Ale to nie jest sataniczne; ci nikczemni ludzie z IS byli w rzeczywistości urodzeni i wychowani na Zachodzie. To nie są jacyś niepiśmienni ludzie z Bliskiego Wschodu, przez dziesięciolecia chowani na nienawiści, którzy tłumnie dołączyli do IS, ale ludzie z dzielnic bogatych i dzielnic klasy średniej z całej Europy, Ameryki i Australii. W szkole mieli lekcje o demokracji i o prawach człowieka. Oni są dowodem moralnego załamania się społeczeństw zachodnich spowodowanego brakiem klarowności moralnej i triumfem relatywizmu moralnego.

8 lipca BBC opublikowała artykuł dyskutujący, czy jest nielegalne wywieszanie flagi IS w Londynie, po tym jak pojawiły się zdjęcia mężczyzny idącego koło Westminster z małym dzieckiem i niosącego czarną flagą IS. Debata powinna jednak była być nie o tym, czy było to nielegalne, ale o tym, dlaczego nikt nie protestował. Mężczyzna szedł dumnie obok centrum władzy Wielkiej Brytanii niosąc flagę, która reprezentuje masowe morderstwa i niewolnictwo, i nikogo to nie obchodziło.

To jest prawdziwe świadectwo moralności Zachodu.

Artykuły o “samotnych ludziach Zachodu”, którzy wstępują do IS, jak artykuł z 27 czerwca w “New York Times” o 23-letniej Amerykance, nauczycielce ze szkółki niedzielnej w wiejskiej społeczności, ujawniają zaskakującą prawdę. Ci sami Amerykanie, którzy są oburzeni w sprawie flagi konfederackiej, chętnie akceptują dzisiejsze niewolnictwo. Ludzie, których obraża swastyka nazistowska, obejmują jej dzisiejszego odpowiednika. W odróżnieniu od IS naziści nie reklamowali komór gazowych, ale mordercy z Iraku i Syrii z dumą zamieszczają filmy wideo ludzi palonych żywcem lub topionych, jak tych dwóch działaczy z NGO pod nazwą „Rakka jest po cichu masakrowana”, których egzekucję sfilmowali 5 lipca.

Dziesiątki tysięcy ludzi z dostępem do najwyższego standardu życia w historii ludzkości, największego dostępu do powszechnego wykształcenia i z największą wolnością, chętnie przyjmują antytezę tego, co zostało im dane.

Z drugiej strony tego medalu, zaledwie maleńka grupa ludzi naprawdę nienawidzi IS i naprawdę wierzy w obronę słabych i prześladowanych w Syrii i Iraku. Tylko garstka. Nie witają ich po powrocie do domu jako bohaterów. Nie otrzymują żadnego wsparcia finansowego. Wymawia się puste słowa „nigdy więcej”, ale kiedy jest możliwość rzeczywistego zatrzymania tych potworności, poziom determinacji jest śmiesznie niski. Sześćdziesiąt dwa narody niby walczy z IS, ale kiedy islamiści ustawili ludzi i zabili ich w jasny dzień w Palmirze, miejscu chronionym przez UNESCO, nikt niczego nie zrobił. IS nie mogłoby tego zrobić, gdyby było w odwrocie. Kiedy CNN opublikowała listę 25 zagrożonych miejsc, nie kłopotała się nawet wspomnieniem miejsc archeologicznych, które IS zniszczyło. Program sponsorowany przez USA szkolenia wojowników opozycji syryjskiej, wyszkolił tylko 60 ludzi, według oświadczenia sekretarza obrony USA, Asha Cartera 7 lipca. To jest prawdziwa historia wspierania opozycji syryjskiej: kilka milionów dolarów i 60 przeszkolonych ludzi.

Nasze pokolenie powinno widzieć w Dyballu, Hardingsie i takich jak oni bohaterów naszych czasów. W świecie, w którym tak wielu czerpie inspirację z IS, oni są świadectwem, że są ludzie z kręgosłupem moralnym, gotowi do walki, kiedy ludzkość staje przed złem. Zło odnosi sukces, kiedy dobro nic nie robi. Garść dobrych ludzi reagujących na to, co Abraham Lincoln nazywał „lepszymi aniołami naszej natury”, poszło na dalekie pola walki, by bronić słabych. Wielu już zapłaciło za to życiem. Nie wolno ich zapomnieć. Na każdych 100 cudzoziemców, którzy dołączyli do IS, tylko jeden dołączył do Kurdów. Ale wyrazistość moralna tego 1 procenta warta jest całej reszty.


Seth J. Frantzman

Publicysta “Jerusalem Post”. Zajmował się badaniami nad historią ziemi świętej, historią Beduinów i arabskich chrześcijan, historią Jerozolimy, prowadził również wykłady w zakresie kultury amerykańskiej. Urodzony w Stanach Zjednoczonych w rodzinie farmerskiej, studiował w USA i we Włoszech, zajmował się handlem nieruchomościami, doktoryzował się na Hebrew University w Jerozolimie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Iran Vows to Buy Weapons Anytime, Anywhere

Iran Vows to Buy Weapons Anytime, Anywhere

Adam Kredo


Abbas Araghchi / AP

Abbas Araghchi / AP

A senior Iranian official who led the negotiations with world powers that led to the recent nuclear deal said that the Islamic Republic will continue to import and export arms freely across the globe without restriction, according to recent comments flagged by the CIA’s Open Source Center.

Abbas Araghchi, Iran’s deputy foreign minister, said that he insisted during the negotiations that Iran be able to purchase and ship military hardware at any time and from any place, according to the comments made on state-controlled television.

Araghchi vowed “to buy weapons from wherever possible, and [said that Iran] is to provide weapons to whomever and whenever it considers appropriate,” according to a translation of his comments made by the Open Source Center.

The issue of Iran’s ability to purchase and move arms has emerged as a key concern among critics of the Obama administration’s deal. As part of the agreement, Iran will allowed to import and export weapons.

Araghchi claimed that the deal goes further. Iran will not adhere to any current restrictions of its arms trade, he said.

This could complicate efforts by Western nations to rein in Iran’s rogue behavior in the Middle East and elsewhere. Iran has played a central role in arming militias in Yemen and in backing President Bashar al-Assad in Syria. The terror group Hezbollah is also a top recipient of Tehran’s financial and military support.

“When they [the P5+1] said that they were not going to lift weapons and missiles sanctions, or at least not immediately, we explicitly told them that there could be no agreement because we will not sacrifice our national security for anything,” Araghchi was quoted as saying during the interview with an Iranian television network.

“With regards to our national security, our defense systems, and our missiles systems, we are not even willing to negotiate, let alone compromise,” Araghchi claimed he told the global powers in the negotiating room.

Araghchi went on to insist that “if you want to have an agreement in which sanctions imposed on us for weapons and missiles will continue, then we will not agree.”

He continued: “Whenever we consider it necessary for our own security, [or] to help our allies in the region we will provide weapons. … We don’t feel shy. We will provide weapons to whomever and whenever we consider appropriate. And we will buy weapons from wherever we can.”

This demand “was made clear to the other party,” according to the Open Source Center’s analysis.

Critics of the nuclear deal have also raised concerns about other parts of the deal that will allow Iran to continue work on ballistic missiles and nuclear enrichment.

Senior Iranian officials have also declared in recent days that no American inspectors will be permitted to enter any Iranian nuclear site. No inspectors—American or otherwise—will be allowed to enter Iran’s military sites, these officials claimed.

Javad Zarif, Iran’s foreign minister, said in a recent interview that the United Nations version of the nuclear deal—which was recently approved by the Security Council—leaves all restrictions on Iran’s ballistic missile program as “non-binding.”

“The next redline was refusal to allow inspection or refusal to accept any restrictions in the defence and missile spheres, which has been fully achieved through the deal. This is even stipulated in a UNSC resolution in an acceptable form, and this has been reported to the Supreme Leader’s office,” said Zarif on Iranian radio, referring to Ayatollah Ali Khamenei.

“Through severe resistance of the [Iranian] negotiating team, the opposite party fully abandoned its previous request of the inspection and verification of the missile programme and tests,” Zarif claimed, according to a translation of his remarks made by the BBC.

Michael Rubin, a former Pentagon adviser and expert on rogue regimes, expressed concern that less than a week after the deal was announced, Iran is already challenging U.S. claims about what the agreement does.

“It’s embarrassing enough when the supreme leader and Revolutionary Guards suggest less than full acceptance of the nuclear deal, but the agreement isn’t even a week old and already Iran’s chief negotiator is contradicting Secretary of State John Kerry,” Rubin said. “Call it the Tehran two-step: one step forward, and two back. The only interesting thing is how Kerry and crew are going to rationalize Araghchi’s statements.”

Rubin said the deal is becoming more problematic as the world learns more details about it.

“This nuclear accord will not bring peace; rather, it has simply opened the floodgates to murder and mayhem on a scale the region hasn’t seen in decades,” Rubin said. “The Iranians are basically saying they will provide rocket-propelled grenades and explosively-formed projectiles anytime, anywhere. Only when they say anytime, anywhere, they actually mean it.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com