Archive | 2016/02/10

Palestyńskie działania na rzecz “pokoju”

Palestyńskie działania na rzecz “pokoju”

Guy Milliere tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jaser Arafat (L) i Mahmoud Abbas na plakacie propagandowym Fatahu.
Tekst arabski: “Jemu ufamy” na górze i pod spodem: „Wzywam was do
utrzymania jedności narodowej.” “To jest cenniejsze od nas wszystkich.”

Jaser Arafat (L) i Mahmoud Abbas na plakacie propagandowym Fatahu. Tekst arabski: “Jemu ufamy” na górze i pod spodem: „Wzywam was do utrzymania jedności narodowej. To jest cenniejsze od nas wszystkich”.

Izrael ma potężną armię i kwitnącą, dynamiczną gospodarkę. Ale Izrael, to bardzo mały kraj, jest chyba najbardziej zagrożonym narodem na świecie. Ponieważ zaś czyny terrorystyczne popełnione przeciwko Izraelczykom niemal nigdy nie są opisane jako czyny terrorystyczne, Izrael jest jedynym krajem uznanym za winnego bronienia się przeciwko terroryzmowi. Izrael jest także jedynym krajem żyjącym obok terytorium pod rządami terrorystów i proszonym, by nie traktował atakujących go bojówek jako terrorystów.

22 grudnia 2015 r. parlament grecki jednogłośnie zatwierdził wniosek wzywający premiera, Alexisa Tsiprasa do uznania „państwa Palestyny”.

Prezydent Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmoud Abbas, który był z wizytą oficjalną w Atenach, skorzystał z okazji, żeby powiedzieć, że AP nie będzie dłużej akceptować nazywania jej inną nazwą i że zostaną wydane paszporty z nazwą „Państwo Palestyna”.

Wiceminister spraw zagranicznych Izraela, Tzipi Hotevely, zareagowała mówiąc, że Mahmoud Abbas idzie “błędną drogą, która nie zaprowadzi go do nikąd”. Były ambasador Izraela w Kanadzie, Alan Baker, w raporcie dla Jerusalem Center for Public Affairs napisał, że jest to “wyraźne i rażące złamanie porozumień z Oslo”.

Abbas wybrał, być może, “błędną drogę’, ale wydaje się nią iść, niewątpliwie mając nadzieję na to, że kolejne kraje uznają nieistniejące “państwo Palestyna”.

Abbas nieustannie łamie okrzyczane niegdyś porozumienia z Oslo – ale były one łamane od samego początku. Praktycznie rzecz biorąc, porozumienia te nie istnieją. Były oparte na ułudzie i kłamstwach.

Ułudą było, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP) może stać się szacownym, przestrzegającym prawa rządem, wyrzec się przemocy i przestrzegać porozumienia.

Kłamstwem było twierdzenie, że OWP, reprezentujące “naród palestyński”, była gotowa wymienić “terytoria za pokój” i rzeczywiście pragnęła stworzenia państwa żyjącego w pokoju obok Izraela.

Ułuda została szybko rozbita. W 1993 r., natychmiast po podpisaniu Porozumień z Oslo, przewodniczący Jaser Arafat podczas wizyty w Johannesburgu porównał je do rozejmu z Hudajbija, tymczasowego porozumienia, jakie Mahomet podpisał z plemieniem Kurajszytów w 628 r. W rozejmie Mahomet obiecał nie atakować plemienia przez dziesięć lat; ale dwa lata potem, kiedy zebrał więcej wojska, złamał rozejm, zaatakował pełną siłą i zmasakrował Kurajszytów.

Kiedy w kilka dni później Arafat został przewodniczącym Autonomii Palestyńskiej, nie marnował czasu i pokazał, że AP nadal jest OWP i że nie wyrzekł się absolutnie niczego.

Od tego czasu mordercze ataki na Izrael nie ustawały. Zmniejszyła się ich liczba dopiero, kiedy Izrael zbudował obronną barierę bezpieczeństwa.

W dziesięcioleciu po Oslo w atakach terrorystycznych zginęło 1400 Izraelczyków; tysiące innych odniosło rany, ale przeżyło – są tylko okaleczeni.

W 2000 r. powstały Brygady Męczenników Al-Aksa – “wojskowe” skrzydło “umiarkowanej” partii rządzącej Autonomią Palestyńską, Fatahu. Kiedy Brygady Męczenników Al-Aksa organizowały zamachy samobójcze i podkładały bomby, znaczenia nabrały także inne islamskie grupy terrorystyczne, szczególnie Hamas i Palestyński Islamski Dżihad.

Autonomia Palestyńska od początku stworzyła antyizraelskie i antyżydowskie media. Założono szkoły AP i natychmiast zaczęły uczyć, że nienawiść do Żydów jest ważna.

Przywódcy Autonomii Palestyńskiej prowadzili negocjacje z Izraelem, ale AP nigdy nie uznała Izraela jako państwa narodu żydowskiego.

AP nigdy nie przestała żądać niewinnie brzmiących ustępstw – “trujących pigułek”, które oznaczałyby zniszczenie Izraela. Wśród nich “prawa powrotu” dla niemal równie wielu Palestyńczyków, ilu liczy populacja Izraela. To żądanie jest stałe i oznaczałoby demograficzne przytłoczenie Żydów Palestyńczykami – tak jakby od Francji zażądano przyjęcia 60 milionów muzułmanów.

Niestety, Palestyńczycy tylko nasilili przemoc. Było ponad 11 tysięcy ataków rakietowych na kraj, który jest mniejszy od Wyspy Vancouver. Większość jednak przywódców politycznych i dziennikarzy na Zachodzie uparcie odmawia zobaczenia tych faktów.

Zmuszano kolejne rządy izraelskie do zachowania się tak, jakby nie widziały niekończących się ataków na swoje państwo. Izraelczykom powiedziano, że mają się zachowywać, jak gdyby mieli naprzeciwko siebie ludzi, z którymi rzeczywiście mogą się dogadać. To tak jak gdyby Francji rozkazano osiągnięcie porozumienia z Al-Kaidą.

Powiedzenie premiera Icchaka Rabina, że Izrael jest zmuszony by „prowadzić negocjacje jak gdyby nie było terroryzmu” powtarza się nieustannie Izraelczykom, jak gdyby ataki terrorystyczne nie były dokonywane na nich każdego dnia.

Niektóre rządy izraelskie oferowały oddanie Palestyńczykom niemal wszystkiego. W 2008 r. Ehud Olmert posunął się tak daleko, że zaproponował całkowite wycofanie się z Judei i Samarii (całego Zachodniego Brzegu) i rezygnację z izraelskiej kontroli nad Starym Miastem w Jerozolimie; wielu izraelskich polityków i dowódców wojskowych mówiło mu, że takie wycofanie jest propozycją samobójstwa. Palestyńczycy odrzucili to, nie kłopocząc się nawet przedstawieniem własnej propozycji.

Z czasem kłamstwa zdobyły posłuch. Czyny terrorystów palestyńskich przestano określać jako akty terroru, a zaczęto mówić o nich jako o „oporze” przeciwko „okupacji”.

Autonomia Palestyńska próbuje teraz zyskać uznanie jako “Państwo Palestyna” w nadziei, że słowa staną się rzeczywistością, mimo że podpisała zobowiązanie do negocjacji, co znaczy, że oni także musieliby coś ofiarować – może zakończenie podżegania (na co już zgodzili się w Oslo, ale nigdy nie wprowadzili w życie); zakończenie konfliktu, może chociażby uznanie Izraela.

Autonomia Palestyńska ma teraz status “członka obserwatora” prze ONZ. Abbas, sprawujący obecnie jedenasty rok swojej czteroletniej kadencji, przyjmowany jest wszędzie jako prawomocny prezydent. Nie mówi – i nie mówi tego nikt inny – że nie byłby dzisiaj wśród żywych, gdyby nie chronił go Izrael. Hamas od dawna próbuje go zabić i zastąpić jego rząd własnym.

Niemal nikt nie odważa się przetłumaczyć na angielski krwiożerczych wypowiedzi, jakie Abbas wygłasza po arabsku.

Palestyńscy przywódcy fałszują historię, a wielu Europejczyków kupuje to. Wielu wierzy obecnie, że naród palestyński istniał od “starożytnych czasów” i jest jednym z najbardziej “uciskanych” narodów na ziemi.

Palestyńscy przywódcy często oznajmiają – a Kościoły chrześcijańskie nawet nie protestują – że Jezus był Palestyńczykiem. Zaprzeczają temu, że urodził się jako Żyd w żydowskiej rodzinie. Zażądali od UNESCO (której „Palestyna” jest pełnym członkiem od 2011 r.), by uznać starożytne miejsca żydowskie za miejsca islamskie – i zgodzono się na ich żądanie! Zgodnie z rezolucją uchwaloną 21 października 2015 r. przez Konferencję Ogólną UNESCO, Grób Racheli jest teraz “meczetem Bilal bin Rabah ” a Grota Patriarchów w Hebronie jest „Meczetem Ibrahimi”.

W większości mediów zachodnich Judea i Samaria przedstawiane są jako “okupowane terytoria palestyńskie”, a Izrael jako “władze okupacyjne”.

Obecność Żydów na Zachodnim Brzegu – domu Żydów przez niemal 4 tysiące lat – przedstawiana jest jako „nielegalne wtargnięcie”. Ludzie, którzy podobno mdleją na samą myśl o czystce etnicznej gdziekolwiek, nie mają problemu z żądaniem wygnania wszystkich Żydów z Judei i Samarii – oraz z przyszłego „Państwa Palestyna”.

Te kłamstwa postawiły Izrael w niebezpiecznej pozycji.

Izrael ma potężną armię i kwitnącą, dynamiczną gospodarkę. Ale Izrael, to bardzo mały kraj, jest chyba najbardziej zagrożonym narodem na świecie. Ponieważ zaś czyny terrorystyczne popełnione przeciwko Izraelczykom niemal nigdy nie są opisane jako czyny terrorystyczne, Izrael jest jedynym krajem uznanym za winnego bronienia się przeciwko terroryzmowi. Izrael jest także jedynym krajem żyjącym obok terytorium pod rządami terrorystów i proszonym, by nie traktował ich bojówek jako terrorystów.

Wielu Europejczyków zgodnie z przypisywaną Josephowi Goebbelsowi sentencję, że jeśli powiesz wystarczająco wielkie kłamstwo i będziesz je powtarzać, ludzie w końcu w nie uwierzą, daje się nabrać.

Izrael jest obecnie – wyłącznie z powodu propagandy i fałszowania historii – najbardziej chyba demonizowanym narodem w historii.

Jest to kraj poddany nieustannej ofensywie dyplomatycznej przez swoich wrogów, a także przez ludzi – takich jak J Street i New Israel Fund – którzy nazywają siebie “przyjaciółmi”. Izrael jest jedynym krajem, od którego nieustannie oczekuje się “więcej ustępstw” wobec wrogów, którzy nawet nie ukrywają swoich ludobójczych zamiarów.

Umowy Oslo określano jako akt pokoju. W rzeczywistości – dla Palestyńczyków – były aktem wojny.

Były olbrzymim zwycięstwem dla OWP, która od tego momentu mogła przejść do kolejnych zwycięstw. Palestyńczycy ruszyli do zrealizowania swojego nigdy nie zarzuconego planu przejęcia Izraela “etapami” zgodnie ze swoim “Planem dziesięciu punktów”.

Obecny rząd izraelski, podobnie jak jego poprzednicy, przyjmuje postawę obronną i wydaje się radzić sobie ze status quo.

Trwają nikczemne ataki ze strony zadufanych ludzi nienawidzących Żydów, którzy udają, że nie lubią tylko Izraela. Ruch BDS nieustannie próbuje zdobyć pole; na szczęście Izrael rozszerzył stosunki handlowe z Dalekim Wschodem, gdzie są one kwitnące. Unia Europejska postanowiła niedawno poprosić swoich członków, by opatrzyli dyskryminującymi etykietkami produkty przedsiębiorstw żydowskich działających poza “granicami 1967”, które były tylko linią zawieszenia broni (na żądanie Arabów) – i nigdy nie były granicami. Kampania szkalowania Izraela narasta i szerzy swój jad.

W Izraelu minister sprawiedliwości, Ajelet Szaked, zaproponowała prawo, które wymaga od organizacji pozarządowych (NGO) działających w Izraelu, by zadeklarowały wszystkie dotacje od obcych rządów. „Rażąca interwencja obcych krajów w sprawy wewnętrzne Izraela poprzez finansowanie [NGO] jest bezprecedensowym zjawiskiem, które łamie wszystkie reguły i normy stosunków między krajami demokratycznymi” – powiedziała.

Ta propozycja jest krokiem we właściwym kierunku: w Stanach Zjednoczonych organizacje finansowane zza granicy są poddane ostrym ograniczeniom.

Trzeba zrobić więcej. W Izraelu rozmaite NGO pod pretekstem “wolności słowa” rozprowadzają podżegającą, antyizraelską propagandę. Są wrogami wewnętrznymi. Fałszują dowody i wysyłają je do krajów, które chcą zaciągnąć Izrael – ale żaden inny kraj – przed Międzynarodowy Trybunał Karny. Takie NGO powinny być traktowane jako wrogowie wewnętrzni, którymi są.

Jaser Arafat przewodniczący Autonomii Palestyńskiej, przez ostatnie lata jego życia, ponieważ zachęcał do zamachów samobójczych i podżegał dzieci do szukania śmierci jako męczennicy, miał od rządu izraelskiego nakaz pozostawania, w swoim pałacu prezydenckim, Muqata, w Ramallah.

Ponieważ Mahmoud Abbas, obecny przywódca palestyński oskarżył Żydów izraelskich o “bezczeszczenie” meczetu Al Aksa “brudnymi stopami” i powiedział, że “krew wylana w obronie miejsca świętego jest czysta”, ponosi on bezpośrednią odpowiedzialność za obecną falę mordowania Żydów izraelskich. Rząd izraelski powinien wydać podobny nakaz z wyjaśnieniem, że Abbas jest człowiekiem, który jest winny podżegania do mordowania niewinnych cywilów i nie może mieć pozwolenia na swobodę ruchów.

Rząd izraelski mógłby także uczciwie powiedzieć, że żadne negocjacje nie są możliwe z organizacją, która popiera terroryzm i uczy dzieci nienawiści do Żydów.

Rząd izraelski mógłby pójść jeszcze dalej i wyjaśnić światu, że sama Autonomia Palestyńska jest organizacją terrorystyczną i zerwać z nią wszystkie stosunki polityczne, gospodarcze i finansowe.

Świat zachodni powinien prosić Izrael, by przestał wspierać organizację – Autonomię Palestyńską – która codziennie popiera terroryzm; a Izrael powinien poprosić świat zachodni, by przestał wspierać organizację – Autonomię Palestyńską – która popiera terroryzm i pracuje nad stworzeniem jeszcze jednego państwa terrorystycznego – szczególnie w czasach, kiedy zagrożenie międzynarodowym terroryzmem jest tak silne i wszechobecne.

Oczywiście, wielu przywódców europejskich odpowiedziałoby prawdopodobnie, że widzą tylko jedno państwo terrorystyczne: Izrael. To absurdalne, ale sąd UE w grudniu 2014 r. usunął Hamas z listy UE organizacji terrorystycznych.

Obecnie, kiedy chaos nasila się na Bliskim Wschodzie, “kwestia palestyńska” zdecydowanie nie jest główną troską krajów muzułmańskich w regionie. Głównym celem Arabii Saudyjskiej jest przetrwanie irańskich prób zdestabilizowania jej. Pewni przywódcy saudyjscy mogą nawet uważać obecnie, że Izrael jest sojusznikiem.

W Egipcie priorytetem jego prezydenta, Abdela Fattaha Al-Sisiego, jest walka z śmiertelnym wrogiem na Synaju.

Równocześni Iran jest zajęty szerzeniem terroryzmu i dążeniem do własnej broni nuklearnej, jak również międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Iran bije także rekordy w egzekucji własnych obywateli; liczbie więźniów politycznych przetrzymywanych pod sfingowanymi zarzutami; ratowaniem tego, co pozostało z reżimu Assada w Syrii i, z pomocą Rosji, wzmacnianiem siły grupy terrorystycznej Hezbollahu w Libanie.

Zarówno Iran, jak Państwo Islamskie nie ukrywają ludobójczych zamiarów wobec Izraela. Niedawno ajatollah Ali Chamenei, “Najwyższy Przywódca” Iranu, ogłosił swój plan zniszczenia Izraela.

Pośrodku tego wszystkiego John Kerry powiedział niedawno coś słusznego: “Okoliczności” doprowadziły “do poważnego rozważenia możliwości upadku Autonomii Palestyńskiej”.

Fala morderstw wywołana przez Abbasa na początku września miała katastrofalne skutki dla finansów Autonomii Palestyńskiej. Po odejściu Mahmouda Abbasa próba przejęcia AP przez Hamas lub ISIS jest praktycznie rzecz biorąc nieunikniona.

Kerry poprawnie powiedział, że “kilku ministrów izraelskich jasno przedstawiło sprzeciw wobec państwa palestyńskiego”. Byłoby ściślejsze powiedzenie, że kilku ministrów izraelskich wydaje się uważać, że tworzenie państwa, któremu pisane jest zostanie państwem terrorystycznym, byłoby wyjątkowo złym pomysłem.

Kilka dni temu premier Izraela, Benjamin Netanjahu, powiedział wysokim urzędnikom rządowym, że Izrael musi “zapobiec upadkowi Autonomii Palestyńskiej, ale być przygotowany na wypadek jej upadku”.

Sondaże opinii publicznej pokazują, że ponad 75% Arabów izraelskich definiuje się jako Izraelczycy i że ponad 60% spośród nich w pełni akceptuje definicję Izraela jako kraju żydowskiego. Sondaże pokazują również, że 18% Arabów izraelskich popiera przemoc przeciwko Żydom.

Przez dwadzieścia lat Arabowie izraelscy i Arabowie żyjący w Judei i Samarii byli zatruwani propagandą Autonomii Palestyńskiej – z podręczników; przez oficjalne działania władz, takie jak nazywanie stadionów, ulic i placów publicznych imionami terrorystów, jak również przez media kontrolowane przez rząd AP. Naród palestyński zasługuje na lepsze przywództwo niż ma. Ich obecni destrukcyjni przywódcy i prawdopodobnie jeszcze bardziej destrukcyjni przywódcy, którzy przyjdą po nich, nie powinni być zachęcani – ani przez zdradziecką Europę, ani przez nikogo innego.


Guy Millière

Francuski eseista, profesor literatury francuskiej na uniwersytecie w Paryżu, autor 27 książek na temat Europy, Stanów Zjednoczonych i Bliskiego Wschodu.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wojna Facebooka z wolnością słowa

Gatestone InstituteWojna Facebooka z wolnością słowa

Douglas Murray


W chwili obecnej, Facebook usuwa komentarze, które prawie wszyscy zakwalifikowaliby jako rasistowskie – równocześnie z postami, o których tylko jakiś pracownik Facebooka decyduje, że są “rasistowskie.”

◾Mroczna rzeczywistość społeczeństwa, w którym wyrażanie opinii większości zostaje sklasyfikowane jako przestępstwo, już jest widoczna w Europie. W ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia o tym, że do obywateli holenderskich przychodzi policja i przestrzega przed publikowaniem w mediach społecznościowych postów o nastawieniu kontra masowej migracji.

◾Zamiast przemocy, wolność słowa jest jednym z najlepszych sposobów na to, by można było dać upust swojej frustracji i uczuciom. Gdy zabroni się mówić o frustracjach, pozostaje tylko przemoc.

◾Na szybkowar nakładana jest przykrywka dokładnie w momencie, gdy podkręca się gaz. Prawdziwa “inicjatywa odwagi obywatelskiej” wyjaśniłaby zarówno Merkel, jak i Zuckerbergowi, że ich polityka może mieć tylko jeden skutek.


Zaledwie kilka tygodni temu Facebook został zmuszony, by ustąpić, gdy okazało się, że pozwala on na publikowanie postów o treści antyizraelskiej, natomiast cenzoruje równoważne wpisy antypalestyńskie.

O jednym z najbardziej mrocznych wydarzeń ubiegłego roku praktycznie nie powiedziano nic. We wrześniu, niemiecka Kanclerz Angela Merkel spotkała się z twórcą Facebooka, Markiem Zuckerbergiem, podczas Oenzetowskiego szczytu zrównoważonego rozwoju w Nowym Jorku. Gdy zajęli swoje miejsca, wciąż włączony mikrofon Kanclerz Merkel nagrał Merkel pytającą Zuckerberga, co można by zrobić, aby powstrzymać pojawianie się na Facebooku postów o treściach antyimigracyjnych. Zapytała ona, czy była to kwestia, nad którą pracował, a ten zapewnił ją, że owszem.

W tym czasie, chyba najwięcej ujawniającym aspektem tej wymiany zdań był fakt, że Kanclerz Niemiec – dokładnie w momencie, w którym jej kraj przechodził jedno z najbardziej znaczących wydarzeń w swojej powojennej historii – w ogóle zamartwiała się, jak powstrzymać niechęć opinii publicznej wobec jej polityki, wyrażaną na mediach społecznościowych. Teraz jednak wydaje się, że debata ta przyniosła ważkie skutki.

W ubiegłym miesiącu, Facebook zapoczątkował coś, co określił mianem “Inicjatywy odwagi obywatelskiej online,” której celem, jak twierdzi, ma być wymazanie “mowy nienawiści” z Facebooka, konkretnie przez usuwanie komentarzy “promujących ksenofobię.” Facebook współpracuje z oddziałem wydawnictwa Bertelsmann, który ma na celu identyfikowanie, a następnie eliminowanie “rasistowskich” postów z serwisu internetowego. Działania te są skupione przede wszystkim na niemieckich użytkownikach Facebooka. Podczas wprowadzania nowej inicjatywy, dyrektor ds. operacyjnych Facebooka, Sheryl Sandberg, wyjaśniła, że “Mowa nienawiści nie ma miejsca w naszym społeczeństwie, nawet w Internecie.” Dodała, “Facebook nie jest miejscem służącym rozpowszechnianiu mowy nienawiści czy podżeganiu do przemocy”. Oczywiście, Facebook może robić, co tylko zapragnie na swojej stronie. Niepokojące jest to, co ta organizacja wysiłków i zaburzonego myślenia ujawnia odnośnie wydarzeń w Europie.


Masowe przemieszczenie się milionów osób – z Afryki, Bliskiego Wschodu oraz innych obszarów – do Europy, odbywa się w rekordowo szybkim czasie i stanowi istotne wydarzenie w historii kontynentu. Jak pokazały wydarzenia w Paryżu, Kolonii i Szwecji, nie jest to wcale seria wydarzeń tylko z pozytywnymi konotacjami.

Oprócz obaw odnośnie konsekwencji dla bezpieczeństwa związanych z przybyciem milionów osób, których tożsamość, przekonania i zamiary są nieznane oraz, w tak znacznej liczbie, niemożliwe do poznania, wielu Europejczyków jest głęboko zaniepokojonych tym, że przepływ ten zwiastuje nieodwracalne zmiany w strukturze ich społeczeństwa. Wielu Europejczyków nie chce stać się tyglem dla Bliskiego Wschodu i Afryki, ale pragnie zachować choć część swojej tożsamości i tradycji. Wydaje się, że to nie mniejszość odczuwa zaniepokojenie obecnym stanem rzeczy. Sondaż po sondażu pokazują, że znaczna większość społeczeństwa w każdym kraju europejskim jest przeciwna imigracji w skali, z jaką mamy teraz do czynienia.

Złowieszczym postępowaniem Facebooka jest to, że usuwane są komentarze, które prawie wszyscy zakwalifikowaliby jako rasistowskie równocześnie z postami, o których tylko jakiś pracownik Facebooka decyduje, że są “rasistowskie.”

I tak się oto zupełnie przypadkiem składa, że ta kwestia “rasistowskiej” mowy wydaje się obejmować wszelką krytykę bieżącej katastrofalnej polityki imigracyjnej Unii Europejskiej.

Decydując o tym, że “ksenofobiczny” komentarz w reakcji na kryzys jest także “rasistowski”, Facebook przedstawia poglądy większości Europejczyków (którzy, należy to podkreślić, są przeciwni polityce Kanclerz Merkel) jako poglądy “rasistowskie”, więc określa większość Europejczyków mianem “rasistów.” Jest to polityka, która odegra istotną rolę w pchnięciu Europy w katastrofalną przyszłość.

Nawet, jeśli niektóre komentarze, których tak bardzo obawia się Facebook, są w jakiś sposób “ksenofobiczne”, pojawiają się poważne pytania, czy takie komentarze powinny być zabronione. Zamiast przemocy, wolność słowa jest jednym z najlepszych sposobów na to, by można było dać upust swojej frustracji i swoim uczuciom. Gdy zabroni się mówić o frustracjach, pozostaje tylko przemoc. W Republice Weimarskiej, by podać tylko jeden przykład, istniało wiele ustaw odnośnie mowy nienawiści, których celem było ograniczenie wypowiedzi “nie podobających się” państwu. Ustawy te w żaden sposób nie zapobiegły rozwojowi ekstremizmu, a jedynie uczyniły męczenników z osób, które były ścigane za nieprzestrzeganie ich, oraz przekonały jeszcze większą liczbę osób, że nadszedł czas, by przestać mówić.

Mroczna rzeczywistość społeczeństwa, w którym wyrażanie opinii większości zostaje sklasyfikowane jako przestępstwo, już jest widoczna w Europie. W ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia z Holandii informujące, że do obywateli holenderskich przychodzi policja i przestrzega przed publikowaniem na Twitterze i innych mediach społecznościowych postów o nastawieniu kontra masowej migracji.

W tej toksycznej mieszance Facebook, świadomie bądź nie, odegrał swoją rolę. Na szybkowar nakładana jest przykrywka dokładnie w momencie, gdy podkręca się gaz.

Prawdziwa “inicjatywa odwagi obywatelskiej” wyjaśniłaby zarówno Merkel, jak i Zuckerbergowi, że ich polityka może mieć tylko jeden skutek.


Douglas Murray, brytyjski pisarz, dziennikarz i komentator, mieszka w Londynie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


How the Western media and world leaders have Israeli blood on their hands

How the Western media and world leaders have Israeli blood on their hands

Barry Shaw


When people of sound minds display clear signs of deviation from reality it demands of us to examine the symptom and expose the defect.

For quite some time, Israelis and others that have clear-eyed views of the world have been increasingly troubled by leading influence and opinion makers who seem to have wandered off into some unvirtuous virtual world of their own.

From an Israeli perspective, it is a world where the roles of victim and aggressor have been flipped, where the language of legality and illegality has been switched, falsehood is promoted as news and truth goes missing.

Let’s begin at the top with the much criticized statements made by United Nations chief, Ban Ki Moon, about the ongoing Israeli-Palestinian conflict. When he said that “Nothing excuses terrorism,” this was simply a throat clearing exercise before going on to do just that, excuse Palestinian terrorism.

While Israel is enduring daily assaults by Palestinian terrorists for six months, the Secretary-General said about the murder of Israelis. “It is human nature,” he said, “to react to occupation…”

No, it is not “human nature” to grab a knife or a gun and go hunting for Israeli Jews to kill, including the targeting of young women and children, and for someone of Moon’s stature to say such things is appalling.

He claimed that Palestinians are provoked by “despair” when the truth is they are driven by the religious imperative and the hope of achieving fame and glory exhorted and incited by their corrupt leadership. It is not “occupation” that incites the violence. It is the continuous Palestinian terrorism and rejectionism that prolongs the “occupation.” How can it be otherwise, the Palestinians have constantly rejected offers of statehood since 1947 and beyond.

Wouldn’t it be more honest to admit that Palestinian terror is not about the absence of their state but the existence of the Jewish state?

Anyone remotely interested in truth can research what is actually said and written by Palestinian leaders to see this is correct. Yet, the anti-Israel campaigning ignores the facts and twists a narrative to suit a bias.

The facts are so clear and indisputable. Israel has not occupied another people’s land because the disputed territories never belonged to any other people. The facts are that the Jews are entitled to hold and settle the territories under spate of international laws and signed agreements including as a legally permitted defense against further aggression and belligerence.

The false narrative of a negative “occupation” has become so prevalent and widespread that it ignores or justifies horrendous bloody attacks against innocent Israeli Jews whose murders and injured are denied mention by much of the Western media as Palestinian terror is tippexed out of their headlines as it was recently by America’s CBS’s “3 Palestinians killed as daily violence grinds on.”

This appalling false storyline hid the truth that the three Palestinians attacked and killed a 19 year old girl, Hadar Cohen, and badly wounded another girl as they came into Jerusalem on a killing spree armed with knives, rifles and explosives.

It took four attempts, under growing social media protest, before CBS formulated a headline that almost matched what actually happened.

CBS is not alone. The BBC, Sky News, and other mainstream media outlets have been repeatedly guilty of untruthful reporting that regularly block out the fact that it is always Israeli Jews that are the target for Palestinian killers.

Why do they do this? Why is it that Jewish victims of Palestinian terror do not exist in the mind of many Western news editors? It is not just the expression “Islamic terrorist” that escapes the Western political and editorial truth test, it is also the words “Palestinian terror” that either cannot speak its name, or can be justified by blaming the victim, Israel.

They do it because this does not fit their mindless propaganda and imagery of Palestinian victimhood at the hands of Israelis.

They fail to adequately report, if they report at all, on the anti-Semitic nature of the incitement campaign that drives crazed minds to pick up a weapon and kill Jews. Editors and diplomats sanitize the Jew hatred and the Islamic exhortations for fear of outraging their readers, viewers, and constituents. This message would damage the progressive secularism of perceived values of human rights that has, for too long, placed the Palestinians as their poster-child idol of their global campaign of sympathy for the oppressed and downtrodden, an image that radically needs to be debunked.

It is appalling hypocritical how champions of the Palestinian cause, under the banner of human rights, turn their backs on the awful human rights record of the Palestinians as documented by the Palestinian Independent Commission for Human Rights which received, in 2015, 292 complaints of torture, maltreatment and physical assault in the West Bank by the Palestinian Authority and 928 in the Gaza Strip at the hands of Palestinian Hamas.

Western media and the international community not only swerve mentioning the Israeli victims of Palestinian terror. They also fail to highlight these crimes inflicted by the Palestinian leadership on their own people. It doesn’t fit their agenda.

As such, they fail in their moral duty to inform and effect change.

When they deliberately ignore the heinous abuses of the Palestinians while, at the same time, foster their demands to pressure Israel and support the creation of a morally degenerate, abusive, corrupt, fractured and undemocratic regime, the Western media and the international community become tainted with the moral decay that is prevalent in much of the Middle East.

By covering up and supporting Palestinian deadly aims they have the blood of innocent Israelis on their hands as they aid and abet a malevolent and murderous Palestinian agenda.


Barry Shaw is a motivator and initiator of global groups in support of Israel. He is also the Senior Associate for Public Diplomacy at the Israel Institute for Strategic Studies. He has authored two books highlighting Israel’s position in a difficult and dangerous world. He writes leading articles covering ongoing events and issues affecting Israel that are widely read. Barry is an inspiring speaker giving the facts and truth of Israel and her enemies in an enlightened manner not expressed by many Israeli experts. Barry was the co-founder of the Netanya Terror Victims Organization following a spate of Palestinian terror attacks, including numerous suicide bombings, on his hometown of Netanya.

He served as a member of the Knesset Forum on Israel’s Legitimacy in the last Knesset. Barry made Aliyah from Britain over 30 years ago. After living on kibbutz and serving in the IDF in Gaza and Lebanon, he now lives in Netanya.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com