Archive | 2016/04/13

W Teatrze Żydowskim trwają próby do musicalu o Marcu ‘68

W Teatrze Żydowskim trwają próby do musicalu o Marcu ‘68

Krzysztof Bielawski


Premierę musicalu zaplanowano na 29 kwietnia 2016 r. Będzie częścią obchodów jubileuszu 65-lecia Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich.

Musical wyreżyserowała Monika Strzępka, tekst i dramaturgię opracował Paweł Demirski, muzykę skomponował Jan Suświłło. Na scenie wystąpi kilkudziesięciu znakomitych aktorów, m.in. Gołda Tencer, Alina Świdowska, Dawid Szurmiej i Jerzy Walczak.

Reżyserem musicalu jest Monika Strzępka (fot. Marta Kuśmierz)

Koniec lat 60. XX w. stanął pod znakiem buntu pierwszego powojennego pokolenia. Na Zachodzie dążono do zmiany przestarzałych struktur państwowych. Również w Polsce i Czechosłowacji studenci protestowali przeciw cenzurze i polityce wewnętrznej.

Jerzy Walczak podczas przygotowań do musicalu (fot. Marta Kuśmierz)

Jak twierdzą twórcy musicalu, należy zadać pytanie czy Marzec ‘68 był konfliktem wyłącznie narodowościowym, czy też wpisuje się w ogólny kontekst społeczny, polityczny i gospodarczy tamtych czasów. „Protesty z 1968 r. nabrały charakteru mitycznego. Stały się symbolami rewolucji, wyzwolenia i emancypacji, «apetytu na wolność». Ich uczestnicy stanowią dziś elitę polityczną i intelektualną. Również w Polsce ludzie Marca odegrali ogromną rolę w transformacji ustrojowej, a część z nich wciąż jest obecna na scenie politycznej. Co zostało po głoszonych przez nich wówczas hasłach? Czy Marzec 1968 był wyjątkowy na tle ówczesnych wydarzeń?”.

O tym zaśpiewają artyści Teatru Żydowskiego.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Narodowa galeria fryzur

Narodowa galeria fryzur

Michał Bojanowski


Artur Szyk z żoną i dziećmi, 1929. Od 1921 do 1937 r. artysta mieszkał z rodziną w Paryżu, skąd wyjechał do Wielkiej Brytanii, potem do USA. /fot. "Świat utracony. Żydzi polscy."
Artur Szyk z żoną i dziećmi, 1929. Od 1921 do 1937 r. artysta mieszkał z rodziną w Paryżu, skąd wyjechał do Wielkiej Brytanii, potem do USA. /fot. “Świat utracony. Żydzi polscy.”

Oglądam twarze. Jedna po drugiej. Setki fotografii, można przyjrzeć się tysiącom osób.

Czekają na przykład w kolejce do biura, nagle, podejrzewam, ktoś podchodzi i robi im zdjęcie. Pyta, czy nie mają nic przeciwko? Zupełnie ignoruje ich obecność albo szantażuje, że nic nie załatwią, jeśli nie zapozują. Stoją więc niezbyt jeszcze przyzwyczajeni do fotografowania. Trochę zaskoczeni.

Są tacy, którzy szykują się cały poranek, ubierają najlepsze stroje, pudrują twarze, zmieniają uczesanie. U najlepszego fotografa w Warszawie są już od dawna umówieni i chcą posłać krewnym do Stanów zdjęcia swoich dzieci, żon, przyjaciół. Są bardzo piękni i zachwycające są ich fryzury.

Byłem wczoraj u fryzjera z tym albumem. Próbował mnie czesać à la „Makabi” z Nowego Sącza. Chłopaki niby od stóp do głów w sporcie, a jednak żaden nie zapomniał o tym, co ma na głowie. Fryzjer zachwycił się, zamówił album, będzie ożywiał stare fotografie.

Chłopcy z Podhala, pięściarze z Katowic, lekkoatletki z Krakowa, z pięknie ułożonymi włosami. Widocznie nikt nie wpadł jeszcze na pomysł golenia głów, pięściarze mają piękne ciała i bujne czupryny. Podobno tuż przed wojną ci najbardziej sprawni, pewnie właśnie pięściarze z Katowic, zdążyli uciec z Polski. Reszta gdzieś tam poznikała.

Niektórzy próbują emigrować. Niestety więcej osób żegna, niż wyjeżdża. Tłumy na dworcu w jakimś niezrozumiałym uniesieniu odprowadzają cadyka z Góry Kalwarii. Dlaczego cadyk nie pociągnął ich wszystkich za sobą?

Magazyn „Chidusz” Prenumerata

Zaaferowani, roześmiani. Na środku fotografii numer trzysta dwadzieścia siedem w tłumie żegnających stoi mężczyzna. Lekko odchyla głowę do tyłu, trochę zły, już żałuje, że nie jest w pociągu. I drugi, równie przystojny (z piękniejszymi włosami) zawstydzone brwi unosi do góry i wpatruje się w obiektyw, on też lepiej wyglądałby z pociągu. Na pierwszym planie chłopiec o bardzo proporcjonalnej twarzy i zbyt odstających uszach. On raczej nie przeżyje wojny i nie myśli o emigracji, bo dzieciństwo, jakie by nie było, wspomina się dobrze.

Przeglądam twarze tych, co umarli za wcześnie. Mógłby to być album rodzinny, gdyby była jeszcze jakaś rodzina. Jeśli pominąć podpisy do zdjęć, jest do przejrzenia w siedem godzin. Lecz jeśli gdzieś na zdjęciu dostrzegam Kaina, nagle czas oglądania wydłuża się do siedemdziesięciu siedmiu pełnych i zegarowych.

Nie ma takiej wystawy w żadnym żydowskim muzeum (ani w tych żydowskich, które nie nazywają się żydowskimi), która byłaby lepszą galerią ostatniego dwudziestolecia (ostatniego czy dwudziestolecia powinno umieścić się w cudzysłowie?). Narodowa galeria fryzur, ogólnopolski konkurs na największe zadziwienie, rekord Guinessa w niefarcie losu osób umieszczonych na jednym zdjęciu (pobity w jednej książce czterysta sześćdziesiąt razy).

Nie doceniamy zdjęć, a szwaczka z Białegostoku, która protestuje przeciwko braku pracy (zresztą z tym miastem wciąż same problemy), docenia i wierzy, że jej los się odmieni, gdy zobaczą ją w Warszawie i świecie przy pustej maszynie. ∎


Świat utracony. Żydzi polscy. Fotografie z lat 1918 – 1939
Autorzy: Leszek Dulik i Konrad Zieliński
Wydawca: ŻIH i Boni Libri


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mogiły wojenne

Mogiły wojenne

Dział Dokumentacji z Żydowskiego Instytutu Historycznego w współpracy z Komisją Rabiniczną ds. Cmentarzy prowadzi badania dotyczące poszukiwań żydowskich grobów i miejsc egzekucji z czasów drugiej wojny światowej.

Projekt ten wspierany jest przez Claims Conference (The Conference on Jewish Material Claims Against Germany) i będzie trwał do połowy 2017 roku.

Jednym z naczelnych celów projektu jest poszukiwanie zapomnianych mogił ofiar Holokaustu, odtwarzania przebiegu egzekucji oraz personaliów ofiar. Badania opierają się na kilku filarach. Pierwszy z nich to ostatni żyjący świadkowie zagłady polskich Żydów, którzy znają lokalizację grobów, drugi to dokumenty historyczne z Archiwów Żydowskiego Instytutu Historycznego i Instytutu Pamięci Narodowej, w których szukamy wiedzy na temat przebiegu Ostatecznego Rozwiązania w danej miejscowości oraz trzeci, czyli badania georadarowe. Dzięki tak różnorodnym narzędziom udaje nam się dotrzeć do zapomnianych miejsc kaźni i pochówku polskich Żydów, wyznaczyć granice mogił oraz ocalić od zapomnienia imiona i nazwiska ofiar. Zebrane informacje; dane personalne, zdjęcia, wywiady i mapy zostaną włączone w zbiory Działu Dokumentacji ŻIH. Wszelkie badania i prace są prowadzone bez naruszania mogił z uwagi na prawo i tradycję żydowską, wg której niezwykle istotna jest zasada nienaruszalności grobu.

Badania, które prowadzimy mają na celu odnalezienie grobów żydowskich z czasów drugiej wojny światowej, zaznaczenie ich na mapie i ustalenie tożsamości osób w nich spoczywających. Zaczęliśmy nasze poszukiwania od powiatu łomżyńskiego. W następnej kolejności



Pierwsza podróż badawcza

W pierwszą podroż w ramach projektu wybraliśmy się w połowie lipca 2015 roku. Naszym celem były gminy: Miastkowo, Nowogród i Śniadowo, a zadaniem odnalezienie mogił Żydów zamordowanych na tym terenie w trakcie Holocaustu. Przed wyjazdem, na podstawie dokumentów z Instytutu Pamięci Narodowej oraz Żydowskiego Instytutu Historycznego, przygotowaliśmy listę egzekucji, jakie miały miejsce na terenie badanych gmin. Mieliśmy w ten sposób jakiś punkt odniesienia w naszych poszukiwaniach, choć wkrótce miało się okazać, że między tym, co na papierze a tym, co w rzeczywistości jest duża różnica.

Po przyjeździe do danej miejscowości pierwsze kroki kierujemy zazwyczaj do Urzędu Miasta lub Gminy, gdzie zbieramy nazwiska i adresy najstarszych mieszkańców miejscowości, jak również spotykamy się z wójtem lub sekretarzem gminy, którym przedstawiamy zagadnienie zapominanych i nieupamiętnionych żydowskich grobów wojennych.

W Miastkowie udało nam się dotrzeć do Pana Edwarda, który zabrał nas do lasu między miejscowościami Miastkowo i Tarnowo zwanego Cendrowizna i wskazał miejsce, w którym została zabita trzyosobowa żydowska rodzina, rodzice z małoletnim synem. Pan Edward był świadkiem pędzenia Żydów do lasu i z odległości kilkunastu metrów obserwował egzekucję z ukrycia.Ciała pomordowanych miały zostać wrzucone do okopu i ledwie przysypane ziemią. Las Cendorwizna ma bogatą i dramatyczną historię wojenną.Okopy i rowy strzelnicze z czasów wojny są tam do tej pory widoczne, jak również pochodzące z tamtych czasów znacznej wielkości zagłębienia ziemi, które jak się później okaże stały się leśnymi mogiłami. Innymi słowy, Las Cendrowizna był w czasie II WS schronieniem dla działających na tym terenie partyzantów oraz ludności cywilnej w tym Żydów, którzy szukali w nim schronienia przed niechybną śmiercią. W świetle zebranych do tej pory dokumentów Las Cendrowizna jawi się, jako jedna wielka zbiorowa mogiła, co potwierdza jeden ze świadków, który zapamiętał ekshumacje dużej zbiorowej mogiły gdzieś na obrzeżach lasu. Nie wiadomo ile takich mogił znajduje się nadal w tym lesie. Z Miastkowa udaliśmy się to sąsiedniego Tarnowa, gdzie wśród mieszkańców szukaliśmy informacji na temat dwóch Żydów rolnika Eliasza Kawki i rzeźnika, którzy mieli zostać zabici w Tarnowie w 1941r. Niestety nikt ze spotkanych mieszkańców miejscowości nie słyszał o tym zdarzeniu.Jednym z powodów słabej orientacji mieszkańców tych terenów w wojennej historii swoich rodzinnych miejscowości może być fakt, że w czasie wojny wielu mieszkańców tych miejscowości zostało przesiedlonych i wróciło w swoje rodzinne strony dopiero po wojnie, w związku z tym nie wiedzą, co działo się w ich miejscowościach w czasie niemieckiej okupacji.

Do końca dnia krążyliśmy po przysiółkach wokół Cendrowizny szukając wśród mieszkańców informacji na temat jego wojennej historii.
Następny dzień rozpoczęliśmy od spotkania w Urzędzie Gminy Nowogród, gdzie szukaliśmy informacji na temat okoliczności śmierci młodego mężczyzny, syna miejscowego kowala, który miał zostać zamordowany na polu pod miastem. Z jednym z urzędników udaliśmy się na nowogrodzki cmentarz żydowski, na którym zachowało się do dnia dzisiejszego sporo kamieni nagrobnych. Próbowaliśmy również bezskutecznie dotrzeć do zbiorowej mogiły ok. 250 Polaków i Żydów w miejscowości Sławiec.

Kolejne na naszym szlaku było Szczepankowo w gminie Śniadowo. W Szczepankowie spotkaliśmy się ogromną życzliwością i gościnnością, spotkani mieszkańcy miejscowości bardzo chętnie podejmowali temat żydowskich mogił wojennych. Szczególnie panowie Henryk i Stanisław z żoną, świadkowie tamtych wydarzeń obszernie i szczegółów zrelacjonowali nam przebieg likwidacji lokalnej żydowskiej społeczności. W ich relacjach najczęściej przewijało się nazwisko wielopokoleniowej rodziny Konow/Koniów, która przed wojną prowadziła młyn w Szczepankowie. Z dokumentów archiwalnych wynika, że Jankiel Kon wraz z żoną, córką i teściową ukrywał się w leśnej ziemiance w Lesie Szymańce i tam też zginęli. Ta wersje wydarzeń potwierdzają nasi rozmówcy, niestety żaden z nich nie potrafił wskazać dokładnego miejsca.

Ze Szczepankowa udaliśmy się do Śniadowa. Dzięki życzliwości i pomocy pracowników Urzędu Gminy dotarliśmy do najstarszych mieszkańców miejscowości, którzy opowiedzieli nam, jak zapamiętali ostatnie dni śniadeckich Żydów. Z ich relacji wynika, że grupa Żydów, prawdopodobnie ze Śniadowa, ukrywała się w okolicznych lasach.Kryjówka została zdradzona, wszyscy zginęli. Nasi rozmówcy wspominali również o zbiorowym grobie w sąsiedniej wiosce Truszkach Sabkach. Nie ma pewności, czy jest to mogiła tych ukrywających się lesie czy jeszcze innej grupy osób przywiezionej z nieznanego kierunku.



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com