Archive | December 2016

Just don’t call us traitors

Just don’t call us traitors

Avi Shamir


Last night I saw this eye-catching headline in the Times of Israel: “Nearly Half of Israeli Jews Say Left Not Loyal to the State — Poll” and the first thing that came to mind was a line from an old Shlomo Artzi song: “Half the nation hates the other half.”

This sentiment, which was brought to light in the Midgam Research Institute’s telephone survey, is not a uniquely Israeli problem. It resounds with the recent shocking elections in the United States, which roused Donald Trump’s “silent supporters” to scorn anyone who embraces tolerance. It also rings true in England, France and other democracies where all those who question certain backward-looking policies of their governments are branded as disloyal, with little or no distinction between “disloyal” and “traitor.”

The only difference between American, English, French and Israeli dissidents and their counterparts in undemocratic regimes, Iran, for example, is that the former groups have the right to criticize while the latter dissenters rot in dungeons. But what the Israeli poll didn’t probe into may be more disturbing: some, hopefully not most, right-wing Israeli “loyalists” wouldn’t mind silencing the critics of our own ultra-religious nationalist government the way the Iranians do.

In an Israeli context, the science of testing the pulse of the nation with presumed accuracy by questioning the loyalty of millions of its citizens has yielded results that are as clear as a ringing alarm bell. An Israeli pollster can pick up a phone and blatantly ask anyone if he/she thinks Israeli leftists are disloyal, and many will answer: “Yes, they are traitors!”

And so, my response to “nearly half” of Israeli Jews is: How dare you!

How dare you suggest that anyone who holds dear to them Herzl’s vision of the rebirth of the Jewish nation in their ancestral homeland a traitor?

How dare you imply that your ultra-religious nationalist misrepresentation of the secular liberal Jewish State and its founding fathers, Herzl, Weizmann, Katznelson, Ben Gurion, Sharett, et al, is somehow more valid than the modern perspective of the Israeli left? And if you lack the debating skills to argue your point, how dare you call them traitors?

How dare you call any Israeli who seeks to normalize relations with the Arab world, believes that this hope is a vital part of the Zionist dream and is willing to pay the price, a traitor?

And on a more personal level: How dare you suggest that I’m a traitor? Because, without knowing anything about me and many more like me, that is precisely what you’re doing with your hateful words. You’re saying that the son of a holocaust survivor who was fed Jewish suffering with mother’s milk is a traitor. You’re implying that an Israeli-born Jew who was raised in the “goldene medina” and returned to Israel because the Israeli half had more meaning and substance than the American half is a traitor. And you’re also suggesting that the father of two IDF soldiers is a traitor. At least give me as much credit as, God forbid, a terrorist who would sentence me to death for being a Zionist.

Since we’re all in the same boat, and before that boat sinks, I have a suggestion: Let’s agree to disagree without all the name calling and traitor talk. Let’s at least come to an understanding that our reason for being here in this would-be paradise in the Middle East is a sign of a common denominator that’s supposed to bind us. And in the spirit of dialogue, please explain to us how Greater Israel has accomplished more than Lesser Israel, as you probably look down on Tel-Aviv and its environs on the right side of the green line. Explain to us how successive right-wing governments of your own choosing have failed consistently to bring us any closer to security and normalization with our neighbors. Explain how the security cooperation we now have with the Palestinian Authority leaves us worse off than the good old days before Oslo, that belittled Rabin-Peres legacy that your chosen leaders have depreciated and are so unwilling to fulfill.

And while you’re doing all your explaining, remember: whatever you think of me and my kind, keep it to yourself. Just don’t call me traitor. And I won’t call you what I think of you.


Avi Shamir

Avi Shamir is a freelance writer, editor, translator and the author of “Saving the Game,” a novel about baseball. A Brooklyn College graduate with a BA in English, Avi has contributed to the Jerusalem Post, The Nation, Israel Scene, In English and The World Zionist Press Service


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


„Autor Solaris” – pierwszy dokumentalny film biograficzny o Stanisławie Lemie

„Autor Solaris” – pierwszy dokumentalny film biograficzny o Stanisławie Lemie

Marcin Zwierzchowski,
Aleksandra Żelazińska


Stanisław LemStanisław Lem Lucjan Fogiel/EAST NEWS

Film w reżyserii Borysa Lankosza stara się odpowiedzieć na pytania, które padają od lat i do tej pory nie doczekały się odpowiedzi.

Na pokaz filmu „Autor Solaris” zaprosiło 11 grudnia Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w ramach spotkania poświęconego pisarzowi z udziałem znawców jego literatury i życiorysu. Dokument był też wyświetlany w listopadzie na kanale TVP Kultura. Film wyreżyserował Borys Lankosz, za produkcję odpowiada Magdalena Lankosz.

Warto go zobaczyć? Odpowiedzmy od razu: tak, jak najbardziej. Przede wszystkim dlatego, że scenarzysta filmu, dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Orliński, nie próbował przedstawiać nam Lema pisarza, zamiast tego pokazując Lema człowieka. „Autor Solaris” to więc dokument nie o książkach, ale o tym, kto je pisał i w jakich okolicznościach.

Oczywiście, bibliografia Stanisława Lema jest tu osią historii, nierzadko też zagłębiamy się w genezy i analizy kolejnych tekstów. Wszystko jednak przywoływane jest tu ze względu na wydarzenia z życia Lema, książki stają się więc zwierciadłami jego poglądów czy sytuacji życiowej. Znamiennym jest, że brakuje w filmie skrótów fabuł choćby najpopularniejszych pozycji, co wyraźnie sugeruje, że jest to pozycja dla tych, którzy twórczość Lema znają i cenią.

Co więc widzimy w „Autorze Solaris”? Historię życia wybitnego pisarza, od narodzin, przez dzieciństwo, studia, pierwszą pracę, wojnę, wyjazd z Lwowa do Krakowa, pierwsze próby pisarskie, kolejne książki i opowiadania, recenzje na świecie, inne publikacje, aż do śmierci w lutym 2006 r. To film biograficzny o człowieku doświadczonym wojną, próbującym odnaleźć się w ustroju komunistycznym, rozczarowanym światem, a w końcu odchodzącym od pisarstwa na rzecz publicystyki.

Ogromną wartością „Autora Solaris” są tu nie tylko wywiady z wieloma znawcami i bliskimi Lema, ale także mnóstwo materiałów z samym pisarzem, również z prywatnych archiwów.

Narzekać można tylko na to, że film trwa ledwie niecałą godzinę. „Autora Solaris” można obejrzeć tutaj.

W listopadzie nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazał się zaś obszerny wybór felietonów pisarza „Planeta LEMa”, aktualnych dawniej i dziś, niezwykle przenikliwych, momentami kontrowersyjnych. Lem nie pisze tu wyłącznie o swojej twórczej pracy, przeciwnie, ważniejsze są wątki, które go przez lata zajmowały: rozwój informatyki, postęp cywilizacyjny, zagadnienia socjologiczne, wreszcie polityka.

„Chciałem zająć się nieszczęściem, które szykują nam bracia Kaczyńscy – opcje skrajnie prawicowe, które się ostatnio w Polsce pojawiły, okropnie mi się nie podobają” – to zdanie wybrano na puentę całej książki. Prorocze jak wiele rzeczy, których Lem jest autorem, niezależnie od tego, czy zajmował się akurat powieścią, czy publicystyką.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Swastyka? Tak się tylko państwu wydaje!”. Białostoccy neonaziści znowu triumfują

“Swastyka? Tak się tylko państwu wydaje!”. Białostoccy neonaziści znowu triumfują

mako


Członkowie Nacjonalistycznego Stowarzyszenia Zadruga świętują Noc KupałyCzłonkowie Nacjonalistycznego Stowarzyszenia Zadruga świętują Noc Kupały

Swarga - miniatura

Prokuratura Rejonowa w Białymstoku umorzyła śledztwo ws. spalenia swastyki przez pogan z neonazistowskiej organizacji Zadruga. – To państwo widzicie tam swastykę – przekonuje.

Białostocka Prokuratura uznała, że pogańska, neonazistowska organizacja Zadruga nie propagowała faszyzmu, kiedy w Noc Kupały spaliła ogromną swastykę, czytamy w białostockiej Wyborczej. Zdaniem prokurator Aliny Sapieżko w ogniu stanął… wczesnosłowiański symbol słońca “swarga”. Nieważne, że brakowało mu 4 ramion, a stowarzyszenie ma historię nawoływania do nienawiści.

Proszę nas nie łączyć z jakimś faszyzmem

Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga działa od 2006 roku. Choć razem z ONR-em brało udział w akcjach promujących ksenofobię i rasizm, nie uważa się za organizację faszystowską. Obchody Nocy Kupały też podobno nie miały takiego charakteru. Miały po prostu nawiązywać do polskiej tradycji pogańskiej. – W toku dochodzenia osoby przesłuchiwane zaprezentowały właśnie takie stanowisko. Były wręcz oburzone, że utożsamia się je z jakimś faszyzmem – powiedział prokurator Andrzej Stelmaszuk, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.

Propagowali faszyzm, czy nie?

Prokuratura nie zauważyła, żeby Zadruga propagowała faszyzm albo nawoływała do nienawiści. – Po pierwsze, było to publiczne prezentowanie, a nie propagowanie, a po drugie, znaczenie ma: co było prezentowane – argumentuje Stelmaszuk. A jego zdaniem, nie była to swastyka. Nie zgadza się z nim Łukasz Jurczyszyna, dyrektor Centrum Interwencji Społecznych Collegium Civitas. Jego zdaniem decyzja prokuratury jest “kolejnym przykładem pobłażania środowisku nacjonalistycznemu, kiedy ewidentnie łamie prawo”. – Jeżeli w tym momencie nikt się tym nie zajmie, bezkarność ich ośmieli i dojdzie do tragedii – ostrzega.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Karolina Panz przemowienie na wręczeniu nagrody im. Israela Gutmana

Karolina Panz przemowienie na wręczeniu nagrody im. Israela Gutmana

Centrum Badań nad Zagładą Żydów Centrum Badań nad Zagładą Żydów



5 grudnia 2016 r. wraz z prezentacją najnowszego numeru rocznika “Zagłada Żydów. Studia i Materiały” Karolina Panz została uhonorowana pierwszą nagrodą im. Israela Gutmana dla autora najlepszego artykułu naukowego na temat zagady Żydów opublikowanego w 2015 roku

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Czy Żydzi powinni przepraszać?

Czy Żydzi powinni przepraszać?

Ze’ew Żabotyński
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Mosaic Magazine po raz pierwszy przetłumaczył na angielski esej Ze’ewa Żabotyńskiego z 1911 r. pod tytułem Zamiast przepraszania. W eseju Żabotyński pisze, jak Żydzi powinni reagować na oszczerstwo o rytuale krwi, które nadal było wówczas popularne, a jego rada stosuje się bardzo dobrze do podobnych oszczerstw rzucanych na Żydów i syjonistów dzisiaj.

Poniżej podajemy fragmenty tego eseju:

Przyjrzawszy się bacznie obecnemu zamiłowaniu do oskarżeń o mord rytualny, człowiek doznaje bardzo przygnębiającego uczucia – uczucia, które trudno jest znieść wrażliwemu człowiekowi. Pomyślcie tylko: te rzeczy mówią o nas – o mnie, o tobie, o twojej matce! Za każdym razem więc, kiedy Żyd rozmawia z nie-Żydem, musi pozostawać świadomy, każdy z nas, że nasz rozmówca może w tym właśnie momencie kulić się i myśleć: „Skąd mam wiedzieć, czy ty także nie popijałeś ze szklanki po mordzie rytualnym?” Spróbuj to pojąć! Kiedy dochodzi do tego, to jest to gorsze niż cokolwiek, co musieliśmy znieść w tym kraju-więzieniu.

Mogę sobie wyobrazić, że wrażliwy człowiek – jeśli zastanowi się nad tym oskarżeniem i wszystkimi jego konsekwencjami – może zwariować z urazy i rozpaczy, a przynajmniej będzie łkać i wyrywać sobie włosy z głowy. Osoba mniej wrażliwa, ale nadal naiwna, może odczuwać potrzebę wybiegnięcia na ulice i chwytania przechodniów za klapy, i próbowania przekonania ich, aż ochrypnie, że to jest oszczerstwo i że nie jesteśmy winni niczego podobnego.

Ktoś jednak, kto jest ślepy od urodzenia (a mamy wielu takich ludzi) może przyjąć inną postawę. Będzie pocieszał się znanymi, kojącymi frazesami: że nikt naprawdę nie wierzy w takie absurdy; że nawet ci, którzy rzucają te oskarżenia, sami w nie nie wierzą; że oszczerstwo o rytuale krwi jest jedynie taktyką polityczną; że cała rozsądna część społeczności chrześcijańskiej (która naturalnie stanowi jej większość) nigdy nie słucha takich oszczerstw, a wręcz jest nimi zgorszona – jednym słowem – wszystko jest w najlepszym porządku…

Nie jestem jednym z tych wrażliwych ludzi, którzy płaczą w zdumieniu, ani nie jestem jednym z tych naiwnych ludzi, którzy się usprawiedliwiają, ani jednym z tych ślepych od urodzenia, którzy nie widzą, co dzieje się przed ich nosem. Muszę odciąć się jak najbardziej zdecydowanie od tej ostatniej kategorii. Jest bardzo przyjemnie i wygodnie wyobrażać sobie, że twoi wrogowie są szarlatanami i oszustami, ale na długą metę ten rodzaj uproszczonego wyjaśnienia psychologii wroga zawsze prowadzi do najgorszych rezultatów. W żadnym razie ci wszyscy nasi wrogowie nie są głupkami i w żadnym razie nie wszyscy są kłamcami. Stanowczo doradzam moim współwyznawcom, by nie łudzili się w tej sprawie.

… Od kilku już lat Żydzi w Rosji aż nazbyt często znajdują się na ławie oskarżonych. Nie jest to ich winą. Co jednak definitywnie jest ich winą, to że zachowują się jak ludzie sądzeni za przestępstwo. Nieustannie usprawiedliwiamy się najgłośniej jak potrafimy. Przysięgamy, że nie jesteśmy rewolucjonistami, nie unikamy żołnierskich obowiązków i nie sprzedaliśmy Rosji Japończykom.

Wtedy wyskakuje [żydowski terrorysta socjalistyczny, Jewno Fiszelewicz] Azef i zaczynamy przysięgać, że nie jesteśmy winni, że nie wszyscy jesteśmy tacy jak on. Wyskakuje [żydowski zabójca, anarchista, Dimitri Grigoriewicz] Bogrow i raz jeszcze wciągają nas za karki na ławę oskarżonych i raz jeszcze przyjmujemy na siebie rolę, jaką nam wmuszają i zaczynamy się usprawiedliwiać.

Teraz podnieśli wrzawę o mord rytualny i raz jeszcze przyjęliśmy na siebie rolę oskarżonego przed sądem: przyciskamy ręce do serca, drżącymi palcami przerzucamy sterty starych dokumentów, którymi nikt się nie interesuje i przysięgamy na prawo i lewo, że nie konsumujemy tego płynu, że nigdy ani kropla nie dotknęła naszych warg, niechaj Bóg uderzy mnie piorunem…

Jak długo jeszcze będzie to trwało? Powiedzcie mi przyjaciele, czy nie jesteście już zmęczeni tymi korowodami? Czy nie jest najwyższa pora w odpowiedzi na wszystkie te oskarżenia, nagany, podejrzenia, oszczerstwa i potępienia – obecne i przyszłe – założyć ręce na piersiach i głośno, wyraźnie, zimno przedstawić jedyny argument. który ta publiczność potrafi zrozumieć: dlaczego wszyscy nie pójdziecie do diabła?

Jakimi ludźmi jesteśmy, że musimy usprawiedliwiać się przed nimi? I kim oni są, by wymagać tego od nas? Jaki jest sens całej tej komedii stawiania całego narodu przed sądem, skoro werdykt znany jest z góry? Jaką korzyść przynosi nam dobrowolne uczestniczenie w tej komedii, rozjaśnianie tych nikczemnych i upokarzających procesów naszymi mowami obrończymi?

Nasza obrona jest bezużyteczna i beznadziejna, nasi wrogowie w nią nie uwierzą, a ludzie obojętni nie zwrócą na nią uwagi. Czas na przepraszanie minął.

…Myślimy, że nasza nieustanna gotowość poddania się bez szemrania rewizjom, wywracaniu kieszeni, przekona wreszcie ludzkość, że jesteśmy honorowymi ludźmi. Nieustannie mówimy: “Spójrzcie na nas! Jesteśmy takimi gentlemanami! Nie mamy niczego do ukrycia!”

Ale to jest błąd. Prawdziwi gentlemani nigdy nie pozwoliliby nikomu na przeszukiwanie ich mieszkań, ich kieszeni lub ich dusz z jakiejkolwiek przyczyny. Tylko ludzie inwigilowani są przygotowani na rewizje w każdej chwili dnia i nocy. I w tej sytuacji ustawiamy się, kusząc niebezpieczeństwo: załóżmy, że wrobią nas w kradzież?

…Powodem, że nie jesteśmy lubiani, nie są te wszystkie oskarżenia rzucane na nas; nie, rzucają oskarżenia, ponieważ nas nie lubią.

To dlatego jest tak wiele oskarżeń; to dlatego są tak różne i tak sprzeczne. Jednego dnia ludzie krzyczą, że wyzyskujemy biednych, następnego, że siejemy socjalizm i prowadzimy biednych do rewolty przeciwko ich wyzyskiwaczom. Pewna gazeta polska twierdziła niedawno, że Żydzi podzielili Polskę i dali ją Rosjanom, podczas gdy setki gazet rosyjskich twierdzą, że Żydzi chcą podziału Rosji i dania jej Polsce. Włosi mówią, że ataki na nich w mediach europejskich są organizowane przez Żydów, a Turcy mówią, że Żydzi podpuścili Włochy, by pochwyciły Trypolis [w inwazji 1911 r. na Libię osmańską].
Jakie jest sens reagowania na cały ten wrzask i szczekanie zaprzysięgłymi oświadczeniami, zapewnieniami i przysięgami? Nie ma sensu i takie zachowanie powinno być nie do pomyślenia. Gdy tylko zbijemy jeden argument, rodzi się inny. Nie ma granic ludzkiej złośliwości i głupoty.
Nie mamy za co przepraszać. Jesteśmy narodem, jak wszystkie inne narody; nie mamy pretensji do bycia lepszymi. Jednym z pierwszych warunków równych praw jest to, że rezerwujemy sobie prawo posiadania własnych szubrawców, tak jak inne narody mają swoich. Tak, mamy wywrotowców, handlarzy kobietami, dezerterów. Nie tylko mamy ich, ale tym, co jest dziwne, jest fakt, że mamy ich tak niewielu w obecnej sytuacji. Inne narody mają obfitość tego rodzaju zasobów ludzkich, jak również defraudantów, pogromiarzy i sadystów. I co z tego? Żyją obok siebie jak sąsiedzi i nie mają wobec tego żadnych skrupułów.

W ostatecznym rachunku to, czy nas lubią, czy nie, nie powinno czynić nam żadnej różnicy. Nie praktykujemy mordu rytualnego i nigdy nie praktykowaliśmy; jeśli jednak absolutnie muszą wierzyć, że „istnieje ta jedna sekta…”, no cóż, niech sobie wierzą we wszystko, co podsunie im wyobraźnia. To nie jest nasza sprawa i dlaczego miałoby nas to niepokoić? Czy nasi sąsiedzi rumienią się ze wstydu, bo chrześcijanie w Kiszyniowie wbijali gwoździe w oczy żydowskich niemowląt [podczas krwawego pogromu z 1903 r.]? Ale skąd. Chodzą z wysoko uniesionymi głowami – i słusznie, bo lud jest suwerenny, nie jest odpowiedzialny przed nikim i nie jest zobowiązany do tłumaczenia się, nawet kiedy zdarza się coś, co wymaga tłumaczenia.

Dlaczego mielibyśmy godzić się na wpychanie nas na ławę oskarżonych – my, którzy przez stulecia słyszeliśmy te same oszczerstwa i wiemy, co to stanowi, dla nas i dla nich? Nie mamy obowiązku zdawać nikomu sprawozdania, nie jesteśmy na egzaminie i nikt nie ma prawa żądać od nas odpowiedzi na każde oskarżenie, jakie mu przyjdzie ochota na nas rzucić. Byliśmy tu przed nimi i będziemy po ich odejściu. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Nie będziemy inni i nie chcemy być inni.

Ze’ev (Władimir) Żabotyński
Urodził się w 1880 roku w Odessie, zmarł w 1940. Jeden z przywódców rosyjskiego ruchu syjonistycznego. Pisarz, żołnierz i poeta. Podczas pogromów w Rosji organizował oddziały samoobrony (czego mu nigdy nie wybaczono). Wspólnie z Josephem Trumpeldorem organizował brytyjski Legion Żydowski, który brał udział w wyzwalaniu Palestyny w 1918 roku, w późniejszym okresie organizował żydowskie grupy samoobrony w Palestynie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com