Archive | 2016/12/08

FAŁSZYWY BLASK „OGNIA” [ Karolina Panz ]

FAŁSZYWY BLASK „OGNIA”.

Stanisław Obirek


Ogień. jozef_kuras_ogienFoto: Wikipedia

Pani Profesor Barbara Engelking wygłosiła krótką laudację na uroczystości przyznania pierwszej nagrody im. Israela Gutmana za rok 2015 Karolinie Panz.

Najpierw przypomniała niezwykłą postać Israela Gutmana i jego ogromny wkład w poznanie historii Zagłady Żydów polskich, a zwłaszcza warszawskich. Właściwie wszyscy zajmujący się tą problematyką czujemy się jego spadkobiercami. Bez jego pasji i znakomitych opracowań na pewno bylibyśmy w innym punkcie. Upamiętnienie jego wkładu w te badania poprzez ufundowanie nagrody jego imienia – to naturalny odruch Centrum Badań nad Zagładą Żydów, które powstało w 2003 roku.

Pierwszej laureatki nie można było wybrać lepiej. Oto uzasadnienie jakie przedstawiła Profesor Engelking:

„Karolina Panz otrzymuje to wyróżnienie za rzetelne opracowanie problematyki bardzo trudnej, obciążonej stereotypami, zmistyfikowanej, poddawanej manipulacjom i przekłamaniom, ciągle wywołującej gwałtowne emocje i spory. Chodzi o traktowanie Żydów ocalałych z Zagłady przez członków podziemia antykomunistycznego. Choć wcześniej pisano na ten temat wielokrotnie, Karolina Panz z jednej strony zweryfikowała lub uzupełniła ustalenia swoich poprzedników, z drugiej zaś potrafiła powiedzieć nam coś istotnie nowego. Nie tylko o sprawcach tych zbrodni, lecz przede wszystkim o ich ofiarach, traktowanych zwykle czysto instrumentalnie. Podejmowanie tego rodzaju tematyki w dobie promowanego przez władze kultu „żołnierzy wyklętych” i w wyjątkowo niesprzyjającym klimacie politycznym wymaga sporej odwagi. Wymaga też szczególnej dbałości o udokumentowanie stawianych tez i wszechstronne naświetlenie problemu. Z satysfakcją odnotowujemy, że Karolinie Panz udało się sprostać wysokim standardom rzemiosła historycznego”.

To wszystko brzmi uczenie, ale i nieco tajemniczo. Spotkanie w którym uczestniczyłem sprawę nieco rozjaśniło. Dodałbym jeszcze wrażenie ze spotkania, a zwłaszcza chciałbym zachęcić do lektury nagrodzonego artykułu opublikowanego w 11 numerze rocznika wydawanego przez Centrum z 2015 roku: „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”. Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947. Przede wszystkim zdałem sobie sprawę jak ważna jest determinacja i pasja w tego typu badaniach. A przy tym temacie również odwaga.

Tak: w Polsce poruszenie pewnych tematów wymaga po prostu odwagi i przezwyciężenia oporu, przeważnie zresztą niewyrażonego słownie. Każdy, kto próbował badać dzieje wspólnot żydowskich i mechanizmy ich „znikania” w czasie II wojny światowej i w latach bezpośrednio po niech, wie o czym mówię.

Otóż Karolina Panz doskonale sobie z tymi trudnościami poradziła. Co więcej jej odwaga i determinacja została nagrodzona już tam gdzie mieszka, na Podhalu. Otrzymała wiele życzliwych, a nawet serdecznych telefonów: jak dobrze, że ktoś o tym napisał. Wspaniale, że przełamała Pani tabu, czego nikt z nas nie miał odwagi wcześniej zrobić.

Przy zachowaniu proporcji, przypomniała mi ta opowieść telefony, jakie się rozległy do redakcji „The Boston Globe” po opublikowaniu historii księży, którzy molestowali dzieci przez lata i nikt nie miał odwagi o tym napisać (ta historia została przypomniana przez film „Spotlight”, który został nagrodzony Oscarem).

polecił:
Leon Rozenbaum

Ktoś musiał to zrobić jako pierwszy. Dzisiaj dzięki determinacji dziennikarzy tego bostońskiego dziennika wiemy jak wielka była skala nadużyć, jak wiele cierpień małych dzieci, które stały się dorosłe zostało pokryte zmowa milczenia środowiska, które źle pojmowało interes Kościoła. To prawda, że głównym odpowiedzialnym był kardynał Bernard Law, ale faktem jest, że milczenie było możliwe tylko dlatego, że tysiące ludzi z nim współpracowało. Dziennikarzom chodziło tylko o jedno: o ukazanie prawdy – bo wierzyli, że prawda nas wszystkich wyzwoli. I tak się stało. Kościół katolicki przez ujawnienie pedofilskich skandali i przez ukaranie winnych stał się inny. Oczyszczony.

O to samo chodzi w konfrontacji z dokumentami jakie skrywają archiwa, czy to w Nowym Targu czy w Zakopanem, czy w Krakowie czy w Warszawie. Po prostu wszędzie. Ale też chodzi o wydobycie prawdy, którą jako społeczeństwo w sobie nosimy. Zapewne większość z nas pragnie jej ujawnienia bo wierzy, że ona nas wyzwoli. I tak na pewno się stanie jeśli powstanie więcej takich tekstów jak ten opublikowany przez Karolinę Panz.

A chodziło tylko o przypomnienie twarzy tych, którzy zginęli zupełnie niepotrzebnie. Jedynym powodem było to, że żyli i znaleźli się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. W tym sensie mógł zginąć każdy. W historiografii zgodnej z polityką historyczną pisze się, że celem zabijania była walka z instalowanym w Polsce komunizmem.

Czy tak w istocie było? Z mozolnej historycznej rekonstrukcji wyłania się obraz człowieka, którego jednym ze sposobów na życie było zabijanie. Józefa Kurasia, pseudonim „Ogień”. Ale zabijał nie tylko działaczy komunistycznych. W ferworze zabijania ginęły dzieci i kobiety.

Dziś ta postać jest przypominania i czczona jako bohaterska.

Karolina Panz stawia pytanie: czy słusznie? Lektura jej artykułu jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć tragiczne losy Żydów w powojennej Polsce (od razu chcę dodać, że podobnych tekstów jest więcej, ale piszę o tym, bo ten został wyróżniony). Tych nielicznych ocalałych z Holocaustu, którzy próbowali w swoich rodzinnych miejscowościach odbudować swoje życie. Z trudem przeżyli by zginąć. Zupełnie bez powodu i niepotrzebnie.

Jak wspomniano, tekst powstał w oparciu o niezwykle staranną kwerendę archiwalną. Niemal każde zdanie jest opatrzone przypisem i wskazaniem na źródło. Lektura jest porażająca właśnie dzięki tej pieczołowitości. Czytając ten obszerny (prawie 50-stronicowy) tekst Czytelnik jest prowadzony przez Autorkę poprzez labirynt zeznań, tłumaczeń, usprawiedliwień i racjonalizacji. Czasem zaprzeczeń i przeinaczeń. Jednak najbardziej przejmująca jest cisza, która pogrążyła ofiary w całkowitej niepamięci.

Niepamięć o ofiarach została przerwana. Wydobyte z niebytu twarze (są w tekście reprodukowane cudem odnalezione fotografie) patrzą na nas i domagają się upamiętnienia. Pamięć o nich rzuca cień na bezkrytycznie czczonych „bohaterów”. Jednym z nich jest właśnie Józef Kuraś „Ogień”. Blask jakim świeci ten ogień jest fałszywy, bo przebłyskują przezeń twarze niewinnych ofiar. Zresztą nie tylko żydowskich, ale i polskich i słowackich. One wszystkie zasługują na wydobycie z niepamięci.

Oddajmy na koniec głos Karolinie Panz:

„Nie sposób oprzeć się wrażeniu, ze przywracanie sławy i pamięci żołnierzy wyklętych, w tym przypadku „Ognia” i jego podkomendnych, odbywa się niejednokrotnie kosztem pamięci o ich ofiarach i konsekwencjach wyrządzonego zła”.

No właśnie. Warto tak uprawianą politykę historyczną skorygować.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Palestyńczycy: Znęcanie się nad dziećmi w stylu dżihadystów

Gatestone InstitutePalestyńczycy: Znęcanie się nad dziećmi w stylu dżihadystów
Gdzie są grupy “praw człowieka”?

Khaled Abu Toameh Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Dzieci od dawna stanowią integralną część “wojskowych” parad rozmaitych grup palestyńskich w Strefie Gazy. Ale ten rodzaj znęcania się nad dziećmi nie wydaje się przeszkadzać organizacji praw człowieka ani Funduszowi Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF), którego deklarowanym celem jest “praca na rzecz świata, w którym każde dziecko ma uczciwe szanse w życiu i prawo do rozwoju i spełnienia swojego potencjału – na korzyść lepszego świata” Wydaje się, że UNICEF nie sądzi, by jego mandat rozciągał się na dzieci palestyńskie, które są wykorzystywane, by służyły interesom grup islamistycznych.

W Strefie Gazy dzieci uczy się nie tylko nienawiści do Izraela, ale także przygotowuje je do dżihadu (świętej wojny) przeciwko “syjonistycznemu wrogowi”. Hamas, Ruch Islamskiego Dżihadu i inne radykalne ugrupowania, widzą dzieci jako przyszłych “żołnierzy” w wojnie o unicestwienie Izraela. Wychowują dzieci, by uważały zamachowców-samobójców i dżihadystów za wzory osobowe.

Dzieci w tym świecie nie marzą o zostaniu lekarzami, pilotami lub inżynierami. Zamiast tego marzą o zniszczeniu Izraela i “wyzwoleniu Palestyny”. W rzeczywistości całe pokolenie Palestyńczyków, szczególnie tych w Strefie Gazy, zostało wychowane na wzorach zamachowców-samobójców i każdego, kto zabija Żyda. Uczy się je, że przy wystarczającej liczbie poświęceń, zniszczenie Izraela nie jest niemożliwym marzeniem. Tylko oni ucieleśniają przyszłą nadzieję Palestyńczyków na zobaczenie Izraela wymazanego z powierzchni ziemi. Zapomnij o zostaniu lekarzem: waszym zadaniem jest kontynuowanie tego, czego nie udało się osiągnąć waszym ojcom.

A cały czas zarówno lokalne, jak międzynarodowe organizacje praw człowieka odwracają wzrok. Ich zdaniem rekrutowanie dzieci palestyńskich do szeregów islamistycznych grup terrorystycznych nie stanowi żadnego znęcania się nad dziećmi.

Nie tylko jednak grupy praw człowieka przymykają oczy na to znęcanie się nad dziećmi. Autonomia Palestyńska (AP), która może przetrwać tylko polegając na darczyńcach z Zachodu, także schowała głowę w piasek jeśli chodzi o te niepokojące praktyki, które rozprzestrzeniły się w Gazie w ostatnich latach.

Choć AP nie ma żadnej kontroli nad Strefą Gazy, można by oczekiwać, że jej przywódcy, a szczególnie prezydent Mahmoud Abbas, potępi wykorzystywanie dzieci i pranie im mózgów. Abbas i inni przywódcy AP nie rozumieją, że te dzieci stanowią także realne zagrożenie dla nich samych. Zradykalizowane dzieci mają zakodowaną nie tylko nienawiść do Żydów, ale także do każdego przywódcy palestyńskiego, który twierdzi, że stara się o pokój z Izraelem. Trucizna wstrzykiwana w umysły i serca tych dzieci powróci, by prześladować przywódców palestyńskich, którzy siedzą bezczynnie, kiedy palestyńskie dzieci są indoktrynowane.

To właśnie te maltretowane przez dżihad dzieci za kilka lat zwrócą się przeciwko tym przywódcom, którzy zatruwają ich serca i umysły, ponieważ uznają tych przywódców za zbyt “umiarkowanych”. Ponadto, podżeganie pcha Palestyńczyków w ramiona Hamasu i Islamskiego Dżihadu, dwóch grup, które uważane są za politycznych przeciwników kierownictwa AP i ostro przeciwstawiają się pokojowemu porozumieniu z Izraelem.

Uderza fakt, że dzieciom nie pierze się mózgów w tajemnicy, za zamkniętymi drzwiami. Wręcz przeciwnie; dzieje się to wszystko w biały dzień, a odpowiedzialni za nie chwalą się tym i zapraszają świat, by zobaczył, jak przygotowują następne pokolenie dżihadystów.

Obozy letnie, gdzie dzieci przechodzą szkolenie wojskowe, nie są nowością w Strefie Gazy. Działały na długo zanim Hamas przemocą przechwycił władzę nad Strefą. Teraz jednak nikt nie musi czekać, aż dzieci będą miały wolne ze szkoły i wybierać się do takiego obozu, żeby zobaczyć te sceny. Dzieci ubrane w mundury wojskowe i wymachujące karabinami automatycznymi można teraz zobaczyć w całej Strefie Gazy niemal co drugi tydzień. Rodzice są na ogół “dumni”, że ich synowie i córki uczą się, że dżihad jest jedynym sposobem “wyzwolenia Palestyny”.

Weźmy, na przykład, niedawny wiec zorganizowany przez wspierany przez Iran Ruch Islamskiego Dżihadu w Palestynie z okazji jego 29 rocznicy powstania. Zadeklarowanym celem tej grupy jest zniszczenie Izraela i ustanowienie suwerennego państwa islamskiego. Wiec był także upamiętnieniem rocznicy zabicia przywódcy grupy, Fathi Szikakiego, który został zastrzelony 26 października 1995 r. przed Diplomat Hotel w Sliema na Malcie, przypuszczalnie przez agentów izraelskich.

“Gwiazdami” na wiecu były dziesiątki chłopców i dziewczynek, którzy przyszli – a właściwie, zostali przyprowadzeni – na wiec, by wyrazić poparcie dla Ruchu Islamskiego Dżihadu w Palestynie i jego celów.

Większość dzieci pojawiła się w polowych mundurach wojskowych, niektórzy z prawdziwymi karabinami automatycznymi lub z ich atrapami, w przepaskach na głowach z nazwą zbrojnego skrzydła grupy: Brygady Al-Kuds. (Szybkie przypomnienie: Brygady są odpowiedzialne za serię zamachów samobójczych i innych ataków terrorystycznych na izraelskich cywilów i żołnierzy. Są także odpowiedzialne za wiele rakiet wystrzelonych na Izrael w ostatnich latach.) Dzieci wychwala się i celebruje jako “wilczki i kwiaty”.

Wiec, który ściągnął tysiące Palestyńczyków, przeprowadzono pod hasłem “Dżihad jest naszym ponownym narodzeniem”. Co znaczy, że grupa zatwierdza swoje zobowiązanie do prowadzenia świętej wojny z Izraelem i Żydami, aby osiągnąć swój cel założenia państwa islamskiego w stylu ISIS. Później grupa dumnie ogłosiła, że jednomiesięczne niemowlę o imieniu Szam al-Zak było najmłodszym uczestnikiem wiecu. Grupa zamieściła także zdjęcie niemowlęcia w mundurze wojskowym.

Ruch Islamskiego Dżihadu w Gazie zorganizował niedawno wiec, na którym dzieci pojawiły się w mundurach polowych, niektóre z prawdziwymi karabinami maszynowymi lub atrapami. Dumnie oznajmili, że dziewczynka mająca jeden miesiąc, o imieniu Szam Al-Zak, była najmłodszą Palestynką na wiecu.

Zwracając się do tłumu przez satelitę, sekretarz generalny Islamskiego Dżihadu, Ramadan Szallah, raz jeszcze przypomniał swoim zwolennikom o potrzebie stosowania “walki zbrojnej” jako jedynego środka zniszczenia Izraela. “Palestyńczycy i ich przyszłe pokolenia nie pójdą na kompromis ani nie oddadzą swojego prawa do Palestyny, która jest naszą ojczyzną – podkreślił Szhallah. – Dżihad jest drogą do zwycięstwa i wyzwolenia”.

Niepokoi w tym wiecu Islamskiego Dżihadu nie tylko liczba dzieci, które pojawiły się na czele w mundurach i z bronią, ale także wielka liczba dorosłych uczestników.

Według źródeł w Stefie Gazy, dziesiątki tysięcy Palestyńczyków brało udział w wiecu Islamskiego Dżihadu. Niektóre rodziny przybyły z różnych części Strefy Gazy dwa lub trzy dni wcześniej, żeby zapewnić sobie miejsce blisko podium.

Ta wielka frekwencja jest dowodem na szerokie poparcie Islamskiego Dżihadu, który stał się drugą co do wielkości grupą zbrojną w Strefie Gazy, po Hamasie. Tak wielka frekwencja jest także oznaką wzmożonej radykalizacji Palestyńczyków, szczególnie w Strefie Gazy i “masowego powrotu do islamu”. Jak na ironię, wielu zwolenników tej grupy to byli członkowie Hamasu, niezadowoleni, bo uważają, że Hamas nie jest wystarczająco islamski i jest zbyt “miękki” wobec Izraela.

Tak więc mamy do czynienia w wykorzystywaniem dzieci, ale także z rosnąca radykalizacją wśród Palestyńczyków. W społeczeństwie, w którym napicie się kawy z Żydem uważane jest za przestępstwo, łatwo zobaczyć, w jakim kierunku zmierzają Palestyńczycy. Jest tylko kwestią czasu zanim wiele z tych dzieci, które pojawiają się na “wojskowych” wiecach Islamskiego Dżihadu i Hamasu, i wchłaniają truciznę swoich przywódców, wybierze się na misję zabicia Żydów w nadziei zastąpienia Izraela państwem islamskim. Dzieci są uczone, że w konflikcie nie chodzi o osiedla, nielegalne placówki, granice ani punkty kontrolne, ale o samo istnienie Izraela. Co świat jest gotowy zrobić, by przeciwdziałać temu maltretowaniu dzieci? UNICEF i inne organy międzynarodowe mogą nie mieć czasu na zajmowanie się obecnie takimi sprawami, ponieważ są zbyt zajęte myśleniem o kolejnej rezolucji potępiającej Izrael.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Natan Tenenbaum. Hybrydy, listopad 1988 r.

Natan Tenenbaum. Hybrydy, listopad 1988 r.

MrBibularz



Fragmenty występu Natana Tenenbauma w roku 1988, w czasie Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej, który odbył się w w studenckim klubie Hybrydy w Warszawie. Spotkanie prowadził Stefan Friedman.
Natan Tenenbaum zmarł 23 lutego 2016 r. w Sztokholmie.

Nagranie amatorskie, z widowni, kiepskiej jakości – ale w obliczu braku nagrań Tenenbauma lepsze takie niż żadne…

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com