Archive | 2016/12/21

Historia konwersji

Historia konwersji

TYSON HERBERGER


Zabytkowa mykwa we Wrocławiu /fot. Gianluca SapienzaZabytkowa mykwa we Wrocławiu /fot. Gianluca Sapienza

HISTORIA KONWERSJI NA JUDAIZM JEST PRAWIE TAK STARA JAK HISTORIA JUDAIZMU. JEŻELI O TYM POMYŚLEĆ, JEST TO NIESŁYCHANIE FASCYNUJĄCE, GDYŻ CZĘSTO POSTRZEGAMY TĘ RELIGIĘ JAKO MOCNO ZAMKNIĘTĄ DLA OSÓB Z ZEWNĄTRZ. JEDNAKŻE JEST FAKTEM: NIE-ŻYDZI STAWALI SIĘ CZĘŚCIĄ NARODU ŻYDOWSKIEGO OD SAMEGO POCZĄTKU JEGO ISTNIENIA. JAK SIĘ PRZEKONAMY, W CIĄGU HISTORII PROCES KONWERSJI STAWAŁ SIĘ CORAZ TRUDNIEJSZY, LECZ ZAWSZE PRZEJŚCIE NA JUDAIZM BYŁO MOŻLIWE.

Abraham i Sara zgromadzili całkiem sporo wyznawców, którzy nie tylko przyjęli monoteizm, ale również postanowili przeprowadzić się do Izraela (Bereszit 12:5). Józef, Mojżesz i inne biblijne postaci żenili się z kobietami, które nie były Żydówkami. Wielu rabinów twierdzi, że przechodziły one jakiś rodzaj konwersji, inni mówią, że nie było takiej potrzeby, gdyż przed górą Synaj nikt z nas nie był Żydem – to przecież tam otrzymaliśmy Torę, tam też zmieszana wielość (mixed multitude) dołączyła do narodu Izraelitów. Klasyczny komentarz Rasziego do tego wersu (Szemot 12:38) mówi, że ta wielość to mieszanka wielu narodów, które przeszły na judaizm.

Później w Tanachu pojawia się Rut – być może najbardziej znana konwertytka w historii Żydów. Biblijna księga zatytułowana jej imieniem opowiada jej niezwykłe losy. Urodzona jako Moabitka, poślubiła Żyda bez dokonywania konwersji. A kiedy on i większość jego krewnych żyjących w Moabie zmarło, Rut nie powróciła do jej przedmałżeńskiego życia. Przeciwnie, powiedziała do Naomi, swojej teściowej, że gdziekolwiek ty pójdziesz, ja tam pójdę, gdziekolwiek zamieszkasz, i ja tam zamieszkam, twój naród będzie moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam i ja umrę, i tam będę pogrzebana. (Księga Rut 1:16 – 17). Zatem Rut podąża za Naomi do Betlejem, gdzie zakochuje się w Boazie. To przecież król Dawid będzie ich wnukiem!

Rabin Joseph Telushkin zauważył, że wyznanie Rut jest bardzo trafne dla judaizmu. Rozpoznaje ona, że nikt nie staje się Żydem przez to, że uwierzy w to, w co my wierzymy. To coś o wiele więcej – stanie się członkiem naszego narodu, akceptacja naszych zwyczajów. Zwyczajnie uwierzyć tak, jak wierzy Żyd, to stanowczo za mało, aby nim zostać. Konwertyta musi w pełni wejść w praktykę życia żydowskiego, we wspólnotę i w wiarę.

Lecz jeśli spojrzymy na proces, przez który przeszła biblijna Rut, Tanach opisuje historię bez Bejt Dinu, egzaminowania jej wiedzy czy sprawdzania praktyki. Nie pada nawet jedno pytanie o opanowanie zasad mukce, czy zrozumienia Żydów jako narodu wybranego. Wydaje się, że Rut niejako przeniosła się do dzielnicy żydowskiej – zaczęła praktykować judaizm i tak została Żydówką.

Z teologicznego punktu widzenia ważne jest, że król Dawid – fundament odkupienia, od którego, jak mówimy, przyjdzie Mesjasz – był potomkiem konwertytki. Gdybyśmy nie zaakceptowali konwertytów pośród nas, nie byłoby nadziei na zbawienie. Tora wciąż nam o tym przypomina.

Proces konwersji na przestrzeni wieków staje się coraz trudniejszy. Poniższa historia z Talmudu Babilońskiego pokazuje, że już dwa tysiące lat temu (tuż przed zburzeniem Drugiej Świątyni) jasnym było, że proces konwersji był przeprowadzany przez rabinów.

Mesechet Szabat przekazuje opowieść o człowieku, który chciał dokonać konwersji. Przyszedł on do rabina Szamaja i oznajmił: „chciałbym przejść na judaizm, o ile jesteś w stanie nauczyć mnie wszystkiego, co potrzebuję wiedzieć w czasie, kiedy będę ustać na jednej nodze”. Dla rabina Szamaja była to niedorzeczność. Jak długo może ktoś ustać na jednej nodze? Minutę? Dziesięć minut? Może pół godziny, a może i godzinę, jeżeli potrafi dobrze zachować równowagę. Szamaj uznawszy, że jest niemożliwością nauczyć kogoś w tak krótkim czasie, jak być Żydem, nakazał tej osobie odejść.

Poszedł więc ów człowiek do Hilela, drugiego wielkiego rabina tego czasu i poprosił o to samo. Rabin przybrał zgoła inną postawę niż Szamaj i powiedział, że z radością wyjaśni judaizm w tak krótkim czasie. Wszystko, co można powiedzieć, streszcza w trzech zdaniach: „Nie czyń bliźniemu, co tobie nie miłe. Wszystko inne jest komentarzem. Idź i studiuj to”. W taki oto sposób rabin Hilel zaakceptował potencjalnego kandydata dokonując tym samym procesu konwersji.

Przechodzenie na judaizm przeszło zmianę od dość wydawałoby się nieuregulowanego do jasno sprecyzowanego systemu, który bezwzględnie wymaga (choć trochę) rabinicznej edukacji przed przystąpieniem do konwersji oraz akceptacji rabinów, jako potwierdzenia, że konwersja jest oficjalnie uznana.

Na przestrzeni kolejnego tysiąca lat widzimy wielu różnych konwertytów, począwszy od przywódców sanhedrynu (najwyższego sądu żydowskiego), aż po autora oficjalnego tłumaczenia Tory (Targum Onkelosa). Faktycznie wygląda na to, że niektórzy, a być może nawet wszyscy Chazarowie, konwertowali na judaizm w tym samym okresie czasu.

Niektórzy naukowcy utrzymują, że wszyscy aszkenazyjscy Żydzi są właściwie potomkami Chazarów, nie zaś biblijnych Żydów. Jeżeli mają oni rację (a temat ten jest po dziś dzień mocno dyskutowany, genetycy nadal prowadzą na ten temat badania), oznaczałoby to, że Aszkenazyjczycy pochodzą właśnie od konwertytów, nie zaś od urodzonych Żydów.

Większość jednak naukowców twierdzi, że doszło tutaj do pomieszania izraelskich Żydów oraz konwertytów.

W średniowiecznym Egipcie Rambam (Majmonides) spisał podstawy prawa żydowskiego (opierając się na wytycznych Talmudu oraz późniejszych uczonych), które są używane aż do dzisiaj. W Misznej Tora opisuje, jak powinien wyglądać proces konwersji: rabini powinni uczyć konwertytów pewnych trudnych oraz łatwych aspektów prawa żydowskiego i dzięki temu sprawdzić, czy dana osoba akceptuje Torę.

Widać tutaj znaczącą różnicę pomiędzy Majmonidesem a Hilelem, który zalecił nie czynić drugiej osobie tego, czego sami od niej nie chcielibyśmy doświadczyć. Nie zmienia to faktu, że proces konwersji u Majmonidesa nadal jest bardzo różny od tego, który obowiązuje dzisiaj.

W przeciągu ostatnich ponad 800 lat konwersja przyciągała wiele osób, pomimo, że przecież judaizm nie jest religią misyjną. Nie wierzymy, że każdy powinien być Żydem, aby być w Olam ha-Ba (żydowskiej wersji raju). Właściwie wierzymy, że łatwiej jest nie-Żydom, gdyż są oni zobligowani do przestrzegania tylko siedmiu micwot przekazanych przez Boga za czasów Noego.

Z kolei Żydzi są rozliczani z 613 przykazań Tory, dlatego często rabini zniechęcają do konwersji. Dlaczego ktokolwiek chciałby zostać Żydem z całą tą dodatkową pracą, jaką musi wykonywać, z antysemityzmem, trudnościami, z jakimi łączy się opuszczenie swoich tradycji rodzinnych? Jednakże, jeżeli ludzie rzeczywiście pokazują, że chcą być częścią narodu żydowskiego, akceptujemy ich. Widzimy ich zaangażowanie podczas całego procesu konwersji. Ceremonia konwersji odbywa się wtedy, gdy wspólnota uzna daną jednostkę za Żyda.

Toczy się dyskusja, czy osoba staje się Żydem po wynurzeniu się z mykwy, czy może jest już Żydem wcześniej a mykwa jest potwierdzeniem i uznaniem przez wspólnotę jego żydowskiego statusu? Ostatecznie rabin Hilel powiada „konwertyta, który chce konwertować” – zakładając, że konwertyci byli konwertytami jeszcze zanim przeszli na judaizm.

Proces konwersji od czasów Rambama stał się jeszcze bardziej złożony. Współcześnie judaizm wymaga od konwertytów nie tylko znajomości kilku zagadnień prawa, lecz konieczna jest również znajomość praktycznych zasad codziennego życia żydowskiego, jak również udowodnienie, że jeszcze przed konwersją kandydat żyje zgodnie z regułami halachy. Współczesny judaizm sprawdza ponadto, czy dana osoba opuściła wcześniejszą religię.

Oznacza to, że przejście na judaizm, które było pozornie natychmiastowe dla Rut, jednominutowy dla człowieka, który przybył do Hilela, kilkuminutowe dla konwertyty u Rambama, może teraz trwać nawet kilka lat. Dlaczego to się zmieniło? Co się właściwie stało?

Jest wiele możliwych wyjaśnień, jednakże najbardziej logicznym jest to, że społeczeństwo w ogóle, jak również społeczność żydowska, przeszły poważne przeobrażenia.

Mówi się, że dawniej Żydzi mieszkali w wyłącznie żydowskich społecznościach, nawet jeśli nie każdy był religijny, to normy, jakie obowiązywały, były religijne. W czasach Rut nikt nie dołączyłby do wspólnoty żydowskiej nadal mieszkając w nieżydowskiej części miasta. Konwertyta nie wpadłby zapewne na pomysł, aby zostać Żydem i nadal jeść wieprzowinę oraz bezcześcić szabat. Można było zaobserwować postawy pewnych osób, które nie przestrzegały tradycji (Tanach jest pełny przypadków, gdzie prorocy nawołują ludzi do powrotu do tradycji) – jednak jest oczywiste, że tamte odstępstwa od tradycji nie były normą.

Pod koniec istnienia Drugiej Świątyni w Izraelu znajduje się wiele mieszanych miast. Oznaczało to, że konwertyta może być w stanie żyć do pewnego stopnia zarówno w żydowskim jak i nie żydowskim świecie. Za tą zmianą idzie reakcja rabinów, którzy zaczynają proces formalizowania oraz nadzorowania konwersji.

W średniowieczu sytuacja była bardziej złożona – droga konwersji była nieco bardziej problematyczna za czasów Majmonidesa. Po oświeceniu i emancypacji wszystko się dodatkowo komplikuje. Nagle pojawili się świeccy Żydzi nie żyjący w religijnych wspólnotach, a jednak zachowujący swoją tożsamość. Inni zaś utworzyli inne formy judaizmu, które zrywały z tradycją łącznie z możliwością jedzenia wieprzowiny i przesunięcia szabatu na niedzielę. W takim świecie potencjalny konwertyta widział Żydów, którzy nie tylko nie przestrzegali tradycji, ale również udowadniali, że nowe formy judaizmu, które tworzyli, są absolutnie żydowskie.

Ponadto, gdy Żydzi przestali funkcjonować tylko w zamkniętych społecznościach i zaczęli kształcić się w nieżydowskich szkołach, poziom ich wiedzy o judaizmie diametralnie się zmniejszył. Łącząc to potencjalny konwertyta mógłby być mocno zdziwiony bądź tkwić w błędzie, co rzeczywiście do praktyki życia żydowskiego należy, a co nie. Próbując zaś o to pytać swoich żydowskich sąsiadów, bardzo często mógł pozostać bez rzeczowej odpowiedzi.

Rzeczywistość ostatnich kilkuset lat wymusiła więc stworzenie systemu, który zapewni dogłębną edukację. Program zaczął stopniowo coraz bardziej skupiać się na prawie żydowskim, jednakże niektóre gminy (jak na przykład wrocławska) wymagają również zaangażowania w życie kulturalne. Zostanie Żydem to nie tylko kwestia religii i praktyki życia codziennego, to również dołączenie do narodu żydowskiego. A w związku z tym proces konwersji wymaga również znajomości historii, muzyki, potraw i innych elementów kultury.

Każdy Żyd jest więc konwertytą, bądź potomkiem konwertyty. I jest to dobre. Jak naucza Midrasz Tanchuma: „Konwertyci są drożsi Bogu niż Żydzi, którzy stali przy Górze Synaj”. Szanujmy więc tych, którzy porzucili swoje dotychczasowe życie, ażeby dołączyć do narodu żydowskiego.

22 stycznia 2014 – historia / CHIDUSZ 03 – 01/2014


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The False Controversy About Jerusalem

The False Controversy About Jerusalem

by Morton A. Klein and Daniel Mandel


The US Embassy in Tel Aviv. Photo: Wiki Commons. The US Embassy in Tel Aviv. Photo: Wiki Commons.

The media is abuzz with reports that President-elect Donald Trump intends to honor his pre-election promise to implement the 1995 Jerusalem Embassy Act and move the body from Tel Aviv to Jerusalem. The law’s implementation has been deferred by successive presidents, most recently last week by President Obama.

Why has the act, which passed by massive majorities in the Senate (93-5) and House (374-37), remained a dead letter for 21 years?

Fear of enraging the Arab street and the Muslim world — most of which has reconciled neither with Israel’s existence nor even the peoplehood of the Jews — is the short answer.
The clamor and fixation on Jerusalem, which is quite recent in Muslim history, has led many to conclude that the city is holy to Islam, and therefore moving the US Embassy before a peace settlement is obtained would be premature.

As it happens, however, it is propaganda and a lie that Jerusalem is holy to Islam or central to Palestinian-Arab life. Though Jerusalem does possess Muslim shrines, including the Dome of the Rock and Al Aqsa Mosque, history shows that the city itself holds no great significance for Islam.

Jerusalem is not mentioned even once in the Quran. References in the Quran and hadith to the “farthest mosque,” an allusion that some claim is to the Al Aqsa Mosque, clearly doesn’t refer to a mosque that didn’t exist in Muhammad’s day.

Indeed, the site of the biblical temples is called the Temple Mount, not the Mosque Mount, and –– in contrast to innumerable Palestinian Authority statements today –– was acknowledged as such for decades in the Jerusalem Muslim Supreme Council’s publication, A Brief Guide to the Haram Al-Sharif. This publication states on page four that “its identity with the site of Solomon’s Temple is beyond dispute.” (After 1954, all such references to the biblical temples disappeared from the publication).

During the illegal annexation and rule of the historic eastern half of Jerusalem by Jordan (1948-67), Amman remained the country’s capital, not Jerusalem.

Under Jordanian rule, Jews were entirely driven out; the Old City’s 58 synagogues were destroyed; and Jewish gravestones were used to pave roads and for latrines. Jewish access to the Western Wall was forbidden, in contravention of Article 8 of the 1949 Israeli-Jordanian armistice.

Indeed, the eastern half of the city became a backwater; infrastructure like water and sewage were scanty or non-existent and its Christian population, which was denied the right to purchase church property in the city, also declined. No Arab ruler, other than Jordan’s King Hussein, ever visited east Jerusalem. As Israeli elder statesman Abba Eban put it, “The secular delights of Beirut held more attraction.”

Significantly, neither the PLO’s National Charter nor the Fatah Covenant, drafted during Jordanian rule, even mention Jerusalem, let alone call for its establishment as a Palestinian capital.

This would never be obvious from the tenor and content of Palestinian, Arab and Muslim pronouncements on the city today.

Conversely, Jerusalem, the capital of the biblical Jewish kingdoms, is the site of three millennia of Jewish habitation — hence the “Jerusalem 3000” celebrations initiated by the government of Yitzhak Rabin.

The holiest of Judaism’s four holy cities, Jerusalem is mentioned 669 times in the Bible and alluded to in countless prayers. Major Jewish rituals, including the conclusion of the Passover Seder and Yom Kippur service, end with the age-old affirmation, “Next year in Jerusalem.”

Jerusalem is the only city in the world in which Jews have formed a majority since the 1880s. Today, Jerusalem, in addition to being home to Judaism’s greatest sanctuaries, is the seat of the Knesset, the Supreme Court, the National Library and the Hebrew University. Its population is two-thirds Jewish.

And it was only under unified Israeli rule since 1967 that the city as a whole has been revitalized, enjoyed stunning growth and, at last, full freedom of religion for its mosaic of faiths — precisely what would be threatened by its re-division, as is already obvious in the Christian exodus from Palestinian-controlled Gaza and Bethlehem.

Transferring the US Embassy to Jerusalem would acknowledge the reality of the city as Israel’s capital and ultimately help consign to oblivion the fiction that Israel can be detached from it. Whatever the contours of any future peace settlement, there is no good reason for President-elect Trump to defer implementing the Jerusalem Embassy Act any longer.

Morton A. Klein is National President of the Zionist Organization of America (ZOA). Dr. Daniel Mandel is Director of the ZOA’ s Center for Middle East Policy and author of H.V. Evatt & the Establisment of Israel (Routledge, London, 2004).


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com