Archive | 2016/12/30

Oslo widziane przez pryzmat honoru i hańby

Oslo widziane przez pryzmat honoru i hańby

Richard Landes
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Na zdjęciu palestyński mural z Edwardem Saidem. Said skupił wokół siebie wielu akolitów ideologii “postkolonializmu” reprezentujących wszystkie dziedziny nauk społecznych. Jednakże zachodni uczeni i dziennikarze idący śladami Saida niedoceniali znaczenia dominującej w społeczeństwach muzułmańskich kultury honoru i wstydu i jej wpływu na formy religijności, zjawiska zamazanego przez Saida przy pomocy pogardliwego pojęcia „orientalizmu”.Na zdjęciu palestyński mural z Edwardem Saidem. Said skupił wokół siebie wielu akolitów ideologii “postkolonializmu” reprezentujących wszystkie dziedziny nauk społecznych. Jednakże zachodni uczeni i dziennikarze idący śladami Saida niedoceniali znaczenia dominującej w społeczeństwach muzułmańskich kultury honoru i wstydu i jej wpływu na formy religijności, zjawiska zamazanego przez Saida przy pomocy pogardliwego pojęcia „orientalizmu”

Niewiele niepowodzeń lepiej ilustruje szaleństwo ignorowania dynamiki “honor-hańba” niż “proces pokojowy” w Oslo, którego logika opierała się na zasadzie „ziemia za pokój”: Izrael ceduje ziemię na rzecz Palestyńczyków (większość Zachodniego Brzegu i Gazy), by mogli stworzyć niepodległe państwo; Palestyńczycy zakopują topór wojenny, ponieważ dostają to, czego podobno chcą, bez potrzeby wojny.

Tak więc zakładano, że Palestyńczycy przejdą od zdefiniowanego w ich statutach zobowiązania do odzyskania arabskiego i muzułmańskiego honoru przez wymazanie hańby, jaką jest Izrael, do gotowości zaakceptowania prawomocnego istnienia Izraela. Wiara w taką zmianę opierała się na przekonaniu, że to obiecane ustępstwo na rzecz Izraela da Palestyńczykom to, „czego pragną”, a mianowicie wolność rządzenia sobą w pokoju i godności. Wydawało się to tak oczywistą wygraną dla obu stron, że Gavin Esler z BBC powiedział, że „można to było rozwiązać przez e-mail”[32].

Czego architekci Oslo i ich zachodni sympatycy zupełnie nie wzięli pod uwagę, to łańcucha, który trzymał przewodniczącego Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP), Jasera Arafata w jego rodzinnym świecie honoru. Ten brak zrozumienia nie tylko dominował w kręgach zachodnich (które nie były zagrożone przez takie ryzykowne przedsięwzięcie), ale także w izraelskich kręgach politycznych i wywiadowczych, które miały wiele do stracenia. Jest jasne, że nie tylko kierownictwo polityczne Izraela było zakładnikiem tej urojonej koncepcji, że rozpoczęła się era pokoju z Autonomią Palestyńską; wywiad wojskowy i służba bezpieczeństwa Szin Bet miały kłopoty z wyzwoleniem się z tego samego przekonania. Oficerowie wywiadu nie zawsze pozwalali niepokojącym faktom, by zakłócały ich różowe postrzeganie rzeczywistości[33].

Tylko to, że analitycy zachodni i izraelscy nie potrafili tego dostrzec, nie oznaczało, że prawa honoru-hańby przestały działać. Po uroczystym podpisaniu umowy na trawniku Białego Domu przewodniczący OWP, Arafat, stał się obiektem natężonej wrogości ze strony arabskich i muzułmańskich grup honoru za zhańbienie siebie, swojego ludu, wszystkich Arabów i wszystkich muzułmanów. Kiedy przybył do Gazy w lipcu 1994 r., Hamas stanowczo go potępił: „Jego wizyta jest haniebna i poniżająca, bo dzieje się w cieniu okupacji i w cieniu upokarzającej kapitulacji Arafata przed rządem wroga i przed jego wolą. Nie da się przedstawić porażki jako zwycięstwa”[34]. Edward Said, dumny członek Palestyńskiej Rady Narodowej, quasi-parlamentu OWP, powtarzał to samo co mówił Hamas: kompromisy pociągnęły za sobą upokarzający i „degradujący… akt złożenia hołdu… kapitulację”, która stworzyła stan „bezwolnej służalczości… haniebnie poddając się Izraelowi”[35]. Tak więc ten „postkolonialny” intelektualista mówił językiem gry o sumie zerowej, plemiennym językiem arabskiego i muzułmańskiego honoru-hańby, atakując negocjacje jako haniebne; to był ten sam język, którego unikali ludzie Zachodu, bo mogliby „orientalizować Orient”.

Niemniej sam Arafat używał tego samego języka honoru-hańby po arabsku od momentu podpisania porozumień i przyznania Nagrody Nobla[36].

Sześć miesięcy po powrocie z Tunezji w lipcu 1994 r. na terytoria, które w wyniku porozumienia znalazły się pod panowaniem Palestyńczyków, Arafat bronił swojej polityki przed współwyznawcami muzułmańskimi w Afryce Południowej, nie przez mówienie o “pokoju odważnych”[37], ale przez powołanie się an Traktat Mahometa z Hudajbija, podpisany w sytuacji słabości, zerwany w sytuacji siły. Dla Arabów przekonanych do procesu z Oslo, był to koń trojański, nie zaś (koniecznie) upokarzające ustępstwo; plan honorowej wojny, nie zaś haniebnego pokoju[38]. W kulturach, w których dla honoru “to, co zostało zabrane siłą, musi zostać odebrane siłą”, wszelkie negocjacje są haniebne i tchórzliwe[39].

Ogólnie, dziennikarze i politycy zachodni, włącznie z “obozem pokojowym” w Izraelu, ignorowali wielokrotne przywoływanie Hudajbija[40] przez Arafata. Orędownicy pokoju uważali je za wybieg mający na celu uspokojenie opinii publicznej (co samo w sobie warte jest zastanowienia) i pozostawali przekonani, że w końcu bardziej dojrzałe wezwania społeczności międzynarodowej przeciągną Arafata na stronę rozumowania o wyniku pozytywnym dla obu stron. Praktykujący “dziennikarstwo pokoju” w Izraelu, zazwyczaj świadomie unikali przekazywania zniechęcających informacji, a szczególnie mówienia o znaczeniu Hudajbija[41]. W liczących 800 stron wspomnieniach o fiasku Oslo Dennis Ross, wysłannik USA na Bliski Wschód, który był najgłębiej zaangażowany w negocjacje z przywództwem palestyńskim, nie mówi ani słowa o kontrowersji wokół Hudajbija, mimo tego, że sprawa zgadzała się z jego oceną problematycznego zachowania Arafata i jego „nieprzygotowaniu swoich ludzi na kompromisy niezbędne dla pokoju”[42]. W rzeczywistości grzechem Arafata nie było zaniechanie ale aktywność: systematycznie przygotowywał swoją ludność do wojny tuż pod nosem Izraelczyków i Zachodu.

Zamiast rozważyć implikacje ewidentnych dowodów wiarołomności, ci, którzy popierali proces, atakowali każdego, kto zwracał na nie uwagę. Council on American-Islamic Relations (CAIR), tak zwana organizacja muzułmańskich praw obywatelskich z więzami z tym samym Bractwem Muzułmańskim, którego gałęzią jest Hamas, prowadziła atak w imię obrony reputacji Proroka Mahometa. Daniel Pipes pisał wielokrotnie o przemówieniu Arafata w Johannesburgu, o znaczeniu Traktatu z Hudajbija i o kłopotach, w jakie wpadali ludzie Zachodu, którzy poruszali ten temat. Mimo jego skrupulatnej dokumentacji w opisie historycznym, Pipes wywołał wściekłe potępienia i wczesne oskarżenie o “islamofobię[43].

Krzyki protestu w zasadzie powstrzymały krytyków od badania dowodów budzących wzrastający niepokój działań. Zamiast tego entuzjaści pokoju uważali Arafata i kierownictwo palestyńskie za pełnoprawnych, nowoczesnych partnerów, którzy chcą dobra własnego narodu i którym można ufać, że dotrzymają zobowiązań. Większość sądziła, że Arafat, kiedy nadarzy się okazja, wybierze niedoskonałą sytuację o sumie pozytywnej, wygraną dla obu stron, zamiast gry o sumie zerowej – wszystko lub nic – jeden wygrywa, drugi przegrywa. „Wierzyli” w przywódców palestyńskich i zawstydzali każdego, kto odważył się sugerować, że Palestyńczycy nadal trzymają się kurczowo atawistycznego pragnienia zemsty. Tak więc, kiedy Jerozolima i Waszyngton przygotowywali się do wielkiego finału procesu pokojowego w Camp David latem 2000 r., media Arafata przygotowywały Palestyńczyków na wojnę[44]. I żaden z kluczowych decydentów nie zwracał na to najmniejszej uwagi.

Niezdolność zrozumienia dynamiki zachowania honoru (poprzez walkę z Izraelem) i unikania hańby (spowodowanej pójściem na kompromis z Izraelem) od początku skazało Oslo na porażkę. Ludzie zaangażowani w ten proces, którzy sądzili, że byli “tak blisko” i że gdyby tylko Izrael dał trochę więcej, udałoby się, zostali zwyczajnie wykiwani[45]. Dla palestyńskich decydentów nigdy nic nie było „blisko”. Także pomyślna umowa doprowadziłaby do wojny. Istotnie, według tej logiki, im lepsza dla Palestyńczyków umowa – tj. „słabszy” Izrael – tym więcej agresji towarzyszyłoby wprowadzaniu jej w życie[46].

Od redakcji: Jest to fragment znacznie dłuższego artykułu z Medforum. Link do całości jest w angielskim.


Richard Allen Landes

Amerykański historyk, wykładowca na Boston University, dyrektor bostońskiego Center for Millennial Studies. Autor szeregu książek o średniowieczu i ruchach apokaliptycznych. Obserwator konfliktu na Bliskim Wschodzie (to on ukuł pojęcie „Pallywood” na wyprodukowane ze statystami filmy mające być „dowodami” przeciwko Izraelowi). Jest również autorem dwuczęściowej druzgoczącej analizy tzw. „Raportu Goldstone’a”.
“Goldstone’s Gaza Report, Part I: A Failure of Intelligence”, Middle East Review of International Affairs (MERIA), January 2010.
“Goldstone’s Gaza Report, Part II: A Miscarriage of Human Rights,” Middle East Review of International Affairs (MERIA), January 2010.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


How Germany smuggled ‘the most grisly of weapons’

How Germany smuggled ‘the most grisly of weapons’ – Vladimir Lenin – back into Russia

Robert Fulford


Vladimir Ilyich Ulianov (1870-1924) better known as Lenin (6th-R) addresses his supporters celebrating in October1918 in Moscow the first anniversary of Bolshevik revolution.Vladimir Ilyich Ulianov (1870-1924) better known as Lenin (6th-R) addresses his supporters celebrating in October1918 in Moscow the first anniversary of Bolshevik revolution.

Readers of history are always fascinated by those events that seem unimportant at first but end up shaping reality. In the winter of 2016-2017 we are approaching the centenary of the most famous such event, the return of Vladimir Ilich Lenin from exile.

It began as the Kaiser’s generals realized they were losing the war against Britain, France, Canada and other allies — and American troops were on their way. But to the Germans, the immediate problem was Russia. In the Triple Entente, Russia was on the side of the West, so Germany had to fight a two-front war. They couldn’t consolidate their armies in a single force that would overwhelm France and Britain.

German spies reported that many Russians wanted to withdraw from the war with its casualties and food shortages. At the same time, British and French diplomats were doing their best to hold the alliance together.

Soviet Communist leader Joseph Stalin (1879 – 1953), right, with Soviet leader Vladimir Ilyich Lenin (1870 – 1924), in Gorky (Nizhny Novgorod / PhotoCredit Keystone/Getty)

Winston Churchill, in his dramatic prose, later summed up the decision of the Germans: “They turned upon Russia the most grisly of weapons. They transported Lenin in a sealed truck like a plague bacillus from Switzerland to Russia.”

Lenin was already a formidable socialist leader but he was exiled from Russia by a tsarist court. The Germans hoped that if they could smuggle him back into Russia, he might take control and end his country’s part in the war. They did, and he did, and under his direction the Soviet Union was born.

The Germans organized the railway cars for the journey, protected by a squad of their own troops. The journey took eight days and stretched 3,200 k.m. Lenin treated it as his private office, frequently calling meetings to give orders about everything from food to when toilet breaks should be taken. Catherine Merridale, an expert on Russian history, has recently written a convincing, highly readable book about the trip, Lenin on the Train (Holt).

A dodgy air hung over the whole business. Widespread talk of revolution sometimes produces hucksters who wonder what’s in it for them. In this story the huckster is a Russian named Alexander Parvus, a low-rent leftist journalist.

Arrested by the Russian police for his minor part in the 1905 revolution, he was sentenced to Siberia and escaped to Germany. Having met and talked to Lenin, Trotsky and other revolutionaries, he decided he was an expert on Russian socialism. Soon he was briefing the German foreign ministry, for a fee, while also reporting to the revolutionaries. The Germans gave him money to pass along to various Russian socialists, so that they could create unrest. He diverted enough of it to become affluent.

Lenin had been living in exile, in Zurich, planning how he would some day put into practice the principles of Karl Marx. After Tsar Nicholas II was forced to abdicate and a Provisional Government took shaky control of Russia, Lenin grew deeply frustrated. It looked as if history was running away from him. He read in the papers about liberal reforms, but that meant Russia was heading for parliamentary democracy, postponing the violent revolution it needed, in his view. Lenin had nothing to do except organize the Swiss socialists and dream about smashing Zurich’s chic restaurants.

At that point Alexander Parvus came to him with a proposition. The Germans would finance and manage a trip to Russia. Lenin bargained. How many colleagues could he take with him? (About 30.) Parvus apparently believed that if everything worked out, Lenin would give him a good job in the new Russia. But Lenin had his suspicions and gave him nothing. Parvus never saw Russia again. He died in Germany.

When they arrived in Finland, the last passport-check before Russia, Lenin was alarmed that soldiers on the Russian side were backed up by British allied troops. A British officer, who knew about Lenin, sent a wire to the provisional government, suggesting it would be a mistake to admit him. He got a reply that Russia was now a democratic society and of course Lenin, a Russian citizen, could be admitted. Harold Gruner was an MI-5 officer on duty that night. He played for time while hoping some sensible decision would be made.

He strip-searched Lenin, examined his books and papers and asked “what-is-your-business” questions. Britain’s ambassador in Stockholm had suggested Lenin be admitted in the normal way. As a junior officer, Gruner felt he had to comply. For years after, colleagues teased him for “locking the stable door while the horse was out, or rather in.” Gruner tried to forget the whole nasty business but Lenin didn’t forget. He ordered Gruner shot as soon as he took power in Russia, according to Merridale. But Lenin’s orders weren’t followed as quickly then as later. In 1918 Gruner joined the unsuccessful British intervention against the Bolsheviks in Siberia. Merridale adds an ironic coda: “Gruner notched up not one but two heroic failures, for which a grateful George V awarded him an OBE.”

In a narrow sense, the project was a success. Lenin, once deposited in Russia, became the dominant figure in the post-tsarist state, eventually making peace. But that only meant that Germany managed to lose the war on one front rather than two.

And in the east, Lenin created a more dangerous enemy. When Hitler attacked Russia in 1941, the Soviets fought back with such tremendous effect that they destroyed much of Germany and made colonies out of five nearby nations. They even added a chunk of Germany to their portfolio of properties and maintained their empire for half a century. But then, as Merridale says, Lenin’s journey was the scheme of a Great Power, and when Great Powers try something like this, they always get it wrong.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Writer apologizes for defending Obama’s Israel policy

Writer apologizes for defending Obama’s Israel policy

Fox News     Fox News



Bloomberg View columnist Eli Lake explains why he is now apologizing for the times he defended President Obama to his pro-Israel friends

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com