Archive | May 2017

20 procent Polaków nie chciałoby Żyda za sąsiada

JEWISH.PL20 procent Polaków nie chciałoby Żyda za sąsiada

Admin


Fot. pixabay.com

20 procent Polaków nie chciałoby Żyda za sąsiada, a 30 procent za członka swojej rodziny. 18 procent Polaków nie akceptuje zaś Żydów jako obywateli swego kraju. To wyniki najnowszego badania Pew Research Center.

Wyniki badania zostały opublikowane w środę. Ankietowano mieszkańców 18 krajów: Armenii, Białorusi, Bośni, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Gruzji, Węgier, Kazachstanu, Łotwy, Litwy, Mołdawii, Polski, Rumunii, Rosji, Serbii i Ukrainy.

Na pytania odpowiadało od 1500 do 2500 mieszkańców każdego kraju.

W całym regionie 57 procent respondentów akceptuje Romów jako obywateli kraju, jako członków rodziny zaakceptowałoby ich jedynie 19 procent. 2/3 mieszkańców zaakceptowałoby muzułmanów jako obywateli, ale w swoich rodzinach widziałoby ich zaledwie 27 procent badanych.

W Armenii aż 1/3 respondentów odpowiedziała, że Żydzi nie powinni być obywatelami ich kraju.

Margines błędu wynosi w tym badaniu od 3,3 do 4,5 procent, w zależności od kraju.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Odzyskane miasto Żydów

Odzyskane miasto Żydów

(AW)


Wyznawcy judaizmu zostali stąd wyproszeni w 1492 roku na podstawie hiszpańskiego dekretu stawiającego innowierców przed alternatywą: nawrócenie na katolicyzm albo wygnanie. Pół tysiąclecia po tych zdarzeniach żydowska diaspora Palermo zaczyna się odradzać, w czym wspiera ją miejscowa diecezja.

Palermo / Foto: Filipe Frazao / Shutterstock

Arcybiskup Palermo Corrado Lorefice przekazał Żydom nieużywaną kaplicę, która wkrótce zamieni się w pierwszą od pięciuset lat sycylijską synagogę. Zdaniem wielu czas był ku temu najwyższy. – Społeczność żydowska jest częścią Palermo, częścią jego historii. Żydzi mieszkali tutaj przez piętnaście stuleci – zauważa Evelyne Aouate, urodzona w Algierii i wychowana w Paryżu emigrantka, która przyjechała tutaj badać swoje korzenie i to miejsce uczyniła swoim nowym domem. Ów dom przed wiekami był znany jako Giudecca, stara dzielnica żydowska Palermo. Położona w centrum miasta okolica pełna jest wąskich uliczek o nazwach przywołujących historię, jak Piazza Meschita, od arabskiego słowa oznaczającego zarówno kościół, jak i synagogę, czy Via dei Calderai, od kotlarzy, których sklepy mieściły się tu praktycznie od zawsze.

Od paru lat te miejsca oznakowane są w trzech językach – po włosku, hebrajsku i arabsku – w uznaniu dla bogatej przeszłości miasta. Jednakże “hebrajskie nazwy są niewłaściwie, zrobiono je źle”, w formie transliteracji, która nie brzmi dobrze, zauważa Maria Antonietta Ancona, emerytowana anestezjolog na co dzień posługująca się swoim żydowskim imieniem Miriam. – Nie przetłumaczyli ich, tylko zmienili włoskie litery na hebrajskie, co nie miało sensu – krytykuje.

Wie, o czym mówi, ponieważ zaczęła studiować hebrajski dziesięć lat temu w ramach swojej konwersji na judaizm. Jak wielu innych członków wyłaniającej się żydowskiej wspólnoty Palermo także Ancona – wychowana w wierze katolickiej, mimo że jej ojciec był Żydem – zaczęła odkrywać swoje korzenie 30 lat temu z powodu “naglącej potrzeby” zaakceptowania swojej żydowskiej tożsamości.

Nowa świątynia żydowska w Palermo
Nowa świątynia, przy Vicolo Meschita, w części miasta, gdzie kiedyś znajdowała się wielka synagoga, powstanie w byłej barokowej kaplicy Santa Maria del Sabato, Świętej Maryi od Soboty. Niecodzienna nazwa jak na kościół – przyznaje Luciana Pepi, nauczycielka kultury, filozofii i języka hebrajskiego na Uniwersytecie w Palermo, a przy tym nawrócona Żydówka oraz aktywna członkini miejscowej żydowskiej społeczności. – Niektórzy badacze wysunęli hipotezę, jakoby nazwa ta odnosiła się do świętowanego tu przed wiekami szabatu [będącego dla Żydów dniem odpoczynku] – podaje Pepi.

Niedawno Pepi, Ancona i Aouate (przewodzące wysiłkom na rzecz otwarcia nowej synagogi) usiłowały dostać się do kaplicy, walcząc z kłódką na żeliwnej bramie. Ostatecznie udało im się wejść do środka. Oczom trzem kobiet ukazało się wtedy łagodnie oświetlone wnętrze, w którym zniszczone drewniane siedzenia i łuszcząca się żółta farba informowały o dziesięcioleciach zaniedbania. Bogato zdobiony ołtarz wciąż mieści się w apsydzie, jednak krzyże i święte figury już stąd zabrano. – Tak to właśnie wygląda – skomentowała Aouate. – Jest tu pięknie, lecz pozostaje jeszcze wiele rzeczy do zrobienia.

Wśród tych rzeczy do zrobienia będzie też zapoznanie mieszkańców Palermo z historią, o której wielu z nich nigdy nie słyszało. Przez długie lata “historyczne książki pomijały informacje o żydowskich śladach w tym mieście, jakby chciały ją wymazać”, zauważa Ancona. A Pepi dodaje: – Palermo nie znało swojej własnej historii.

To się jednak zmienia, głównie wskutek działań Aouate oraz niewielkiej grupy zapaleńców, wśród nich katolików, którzy 25 lat temu założyli Sycylijski Instytut Studiów Żydowskich działający na rzecz odbudowania żydowskiej tożsamości wyspy. – Powolutku staramy się ożywić tę pamięć – twierdzi Aouate.

Także badacze wypełnili wiele luk w historii sycylijskich Żydów. Z dokumentów wynika, że wyznawcy judaizmu mieszkali tutaj od pierwszego wieku naszej ery i pozostali na wyspie do wydania dekretu w 1492 roku. Był czas, gdy przebywało tutaj 51 żydowskich społeczności, wśród których grupa z Palermo była najliczniejsza i najważniejsza.

Historycy twierdzą, że dekret zmienił losy co najmniej 35 tys. sycylijskich Żydów, w tym 5000 mieszkańców Palermo. Niektórzy zdecydowali się zostać, przyjmując katolicyzm wbrew swej woli. Inni – zwani tu marranami – wyznawali odtąd swoją wiarę w sekrecie.

Co znajduje się w miejskich archiwach?
Archiwa miejskie Palermo niedawno zaprezentowały ślady nowszych krzywd wyrządzonych sycylijskim Żydom. Wśród nich są dokumenty pochodzące z lat po wydaniu przez Mussoliniego w 1938 roku rasistowskich ustaw: Żydzi byli wtedy bezceremonialnie zwalniani z pracy na miejscowym uniwersytecie i w ratuszu, w imię “obrony włoskiej rasy”, jak podano w jednym miejscu.

Trzeba było sporo czasu, zanim społeczność Żydów zaczęła się odbudowywać. – Po raz pierwszy przyjechałam tutaj w 1959 roku i przez 20 lat miałam się za jedyną Żydówkę w Palermo – opowiada Aouate. Lata mijały, a ona poznawała innych Żydów i z czasem jej eleganckie mieszkanie w Palermo stało się miejscem spotkań tej społeczności. Trudno ocenić, jak liczna byłaby to grupa. – To zależy, czy uznacie za Żydów wszystkich, których matka lub ojciec byli Żydami, a tych będzie wielu, ale nie każdy z nich uważa siebie za Żyda, zauważa Aouate.

Tak czy inaczej do niedawna trudno było skompletować minjan, kworum 10 bądź więcej dorosłych mężczyzn Żydów do odmawiania niektórych modlitw. (…)

Zmienić to może turystyka: Palermo zachęca do zwiedzania licznych stanowisk żydowskich w mieście, w tym paru naznaczonych minionym cierpieniem. Mykwa, w której dokonywano rytualnej kąpieli, została odnaleziona pod podwórzem w Palazzo Marchesi, gdzie w XVI wieku znajdywały się biura inkwizycji. W późniejszym okresie, między rokiem 1601 a 1782, Palazzo Chiaramonte-Steri, dziś część Uniwersytetu w Palermo, służył za więzienie oraz trybunał inkwizycji. Na jego murach zachowały się pełne lęku bazgroły wyryte przez więźniów, niektóre z nich po hebrajsku. Dopiero trzy lata temu w Palazzo Steri ponownie zapłonęły świecie chanukowe, namacalny dowód na to, że uniwersytet i miasto są gotowe uznać swoje żydowskie dziedzictwo.

Duchowy lider tej społeczności, rabin Pierpaolo Pinhas Punturello, emisariusz ”Szawei Israel”, organizacji z siedzibą w Jerozolimie wspierającej osoby badające swoje żydowskie korzenie, zauważył rosnące zainteresowanie żydowskim dziedzictwem Sycylii oraz innych partii południowych Włoch. – Za każdym razem, gdy tam jadę, spotykam ludzi zaciekawionych swoim pochodzeniem, gotowych je badać – opowiada rabin.

Dialog międzyreligijny
Zorganizowanie sycylijskiej synagogi byłoby więc naturalnym kolejnym krokiem na tej drodze. W czerwcu ubiegłego roku Aouate, Pepi i Ancona zapytały arcybiskupa, czy nie użyczyłby im nieużywanego kościoła. Trzy tygodnie później Lorefice zgodził się udostępnić miejsce kultu. Według Pietra Magro, odpowiedzialnego za dialog międzyreligijny z ramienia archidiecezji w Palermo, arcybiskup z radością przychylił się do prośby środowisk żydowskich. – Kościół pod wezwaniem Dziewicy od Soboty wydał się dogodnym miejscem, gdyż mieści się w dzielnicy żydowskiej i mamy nadzieję, że niebawem będzie gotów – powiedział Magro.

Wkrótce mają rozpocząć się prace restauracyjne. Miasto pokryje większość związanych z nimi kosztów. Wspólnotę Żydów też czeka wiele wydatków: potrzeba wielu rzeczy, od arki do przechowywania zwojów Tory po skomplikowane systemy zabezpieczeń, wylicza Aouate. – I jeszcze chcielibyśmy piękną menorę! – wykrzykuje.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Polscy Żydzi w Kostaryce


Polscy Żydzi w Kostaryce

ADMIN


„Jacobo należał do pokolenia wychowanego w ciszy po Zagładzie” – pisze Anna Pamuła o jednym z bohaterów swojej nowej książki. Cisza ta dotyczyła polskich Żydów, którzy w latach 20. i 30. wyemigrowali do Ameryki – niezależnie od tego, do jakiego kraju ostatecznie trafili. Udało im się uciec przed wojną, ale często nie udało im się sprowadzić rodzin. Nie zarobili dostatecznie dużo w odpowiednim czasie. Polska pozostała cmentarzem, o którym nie chcieli rozmawiać.

Dwudziestolecie międzywojenne nie było czasem przychylnym dla Żydów mieszkających w Polsce. Tu był ich dom, tu prowadzili swoje sklepy, tu ich dzieci chodziły do szkoły. Ze sztetlami związali swoje życie i nie chcieli tego zmieniać. Sytuacja ekonomiczna, a często również społeczna, doprowadziła do tego, że musieli szukać dla siebie innego miejsca na ziemi. Chcieli płynąć do Ameryki, która kojarzyła się z łatwo zdobywanym bogactwem. Nie wszystkim się udało. Pół tysiąca polskich Żydów wylądowało w Kostaryce, gdzie ich dzieci i wnuki żyją do dzisiaj.

Czy chcieli wrócić? Chociaż na chwilę? Niektórzy wracali – zarówno przed wojną, jak i długo po niej. W Polsce nie mają już niczego, co by ich trzymało. Tylko wspomnienia po dawno zapomnianych twarzach, wpisy w księgach metrykalnych i obraz miejsca, które ich nie chciało. Polska to cmentarz.

Jacobo prowadził swego czasu warsztaty dla kostarykańskich Indian, mieszkających w rezerwatach. „By wzmocnić ich poczucie pewności jako grupy mniejszościowej, opowiadał historię migracji polskich Żydów do Kostaryki” – pisze Anna Pamuła. „Po prelekcji wódz Indian podszedł do Jacobo. Powiedział, że jest mu przykro z powodu nieszczęść, które spotkały jego klan. Gdyby tylko wiedzieli, jakie Żydzi mieli wtedy kłopoty w Europie, to Indianie przyjęliby ich do siebie”. Zrobiliby to, czego nikt inny zrobić nie chciał.

Anna Pamuła napisała ciekawą książkę o poszukiwaniu niewielkiej społeczności, nie tylko w archiwach, ale też na miejscu – w Kostaryce, do której udała się, by osobiście porozmawiać z bohaterami swoich badań. Przy okazji zaprzyjaźniła się z nimi, pomagając im przywrócić rodzinną historię na karty własnej pamięci. Te poszukiwania nie dobiegły końca. Wciąż jeszcze wiele jest do odkrycia. „Chajka…” przede wszystkim wzrusza, ale może i zachęca do rozejrzenia się wokół. Czy kogoś nam nie brakuje?

KM

Anna Pamuła „Polacos. Chajka płynie do Kostaryki”, wyd. Czarne


POLACOS
CHAJKA PŁYNIE DO KOSTARYKI
ANNA PAMUŁA
DATA PREMIERY:   19 KWIETNIA 2017

Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski.

Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jacobo i Judko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco.

W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów. Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym.

Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Melanie Phillips in bombshell interview

Melanie Phillips shut-down Israel’s leftist media in this bombshell interview


Yaakov AchiMeir, host of “See the World” on Israeli TV, hosts Melanie Phillips, British journalist, author and public commentator, for an eye-opening perspective on where anti-Israel ideas and sentiments originate. It is hard to believe that Phillips needs to come to Israel and explain the basic facts on Israeli television.
In the surreal reality of Israel and her Middle Eastern neighbors, the unbelievable seems reasonable: a British journalist defending Israel’s right to exist to the people of Israel.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Szwedzi namiętnie krytykują Izrael

Szwedzi namiętnie krytykują Izrael

Seth J. Frantzman
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Karykatura opublikowana w najbardziej szacownym dzienniku szwedzkim „Dagens Nyheter”

Pani Minister Spraw Zagranicznych Szwecji, Margot Wallström, z zadowoleniem przyjęła najnowszą rezolucję UNESCO, potępiającą działania Izraela w Jerozolimie i określającą Izrael jako okupanta Jerozolimy. Co więcej, Szwecja była siłą napędową tej rezolucji UNESCO i próbowała skłonić inne państwa UE do poparcia jej i potępienia Izraela. W oświadczeniu opublikowanym przez rząd Szwecji czytamy: “Podczas negocjacji Szwecja konsekwentnie dążyła do jedności UE w sprawie tej rezolucji i była gotowa na ustępstwa, by zachować tę jedność”. I dalej: „Jednak, ponieważ UE, niestety, nie była w stanie pozostać jednomyślna, Szwecja zagłosowała za rezolucją”. Było to jedyne państwo UE, które głosowało za tą rezolucją.

Rezolucja o żydowskiej okupacji Jerozolimy jest tylko czubkiem góry lodowej obsesji obecnego rządu szwedzkiego na punkcie Izraela. Dlaczego ten kraj skandynawski z populacją 9 milionów i własnymi problemami społecznymi, leżący tak daleko od Bliskiego Wschodu, ogarnęła obsesja na punkcie Izraela? Działania Margot Wallström są jedynie najnowszym symptomem tendencji Szwecji do skupiania się na Izraelu i pragnienia udziału w decydowaniu o losie Izraela. Ta działaczka partii socjaldemokratycznej została ministrem spraw zagranicznych w 2014 r. i wkrótce potem Szwecja uznała państwo Palestynę. W tym czasie Wallström powiedziała, że uznanie Palestyny było symbolicznym wyrazem szwedzkiego oddania sprawie pokoju, “pozytywnym zastrzykiem w dynamikę procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie”. W 2016 r. pani minister odwiedziła Zachodni Brzeg i tweetowała: “Powrót z Palestyny. Konieczne jest działanie, by uratować rozwiązanie w postaci dwóch państw. Osiedla i wyburzenia niszczą możliwości i nadzieję na pokój”.

Patologiczną obsesję Wallström na punkcie Izraela ujawniają jednak inne jej wypowiedzi. W grudniu 2015 r. twierdziła, że Izrael dokonuje “egzekucji pozasądowych” Palestyńczyków. Mówiła, że Izrael “irytuje nas” nie spełnianiem żądań Szwecji.

W listopadzie 2015 r., po atakach terrorystycznych w Paryżu, pisała: “Oczywiście mamy powód do niepokoju, nie tylko w Szwecji, ale na całym świecie, ponieważ tak wielu radykalizuje się. Tutaj, raz jeszcze, powracamy do sytuacji takiej, jak sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie Palestyńczycy widzą, że nie ma przyszłości. Musimy albo zaakceptować rozpaczliwą sytuację, albo uciec się do przemocy”.

Pani Wallström często nawiązuje do Izraela i Żydów. W lutym delegacja szwedzka pod kierownictwem minister handlu, Anne Linde, pojechała do Iranu. Delegacja, która składała się głównie z kobiet, otrzymała instrukcję, by nałożyły hidżaby dla zasłonięcia włosów, żeby nie obrazić Irańczyków, a także założyły obszerne płaszcze, by zakryć swoje kształty. Kiedy decyzje o przebraniu delegacji skrytykowano, Wallström broniła tej decyzji. “To oczywiście jest sprawa dyplomatyczna. On [krytyk] doskonale o tym wie. I mam wrażenie, że widziałam go w jarmułce. Skoro mówi, że należy przestać podporządkowywania się regułom Iranu, mam nadzieję, że nie przestał respektować tego, jak należy zachowywać się i ubierać w synagodze”.

Porównała więc kraj, który zmusza kobiety do noszenia hidżabu i zakrywania włosów, kraj, który karze kobiety za śpiewanie, który zabrania kobietom brania udziału w zawodach sportowych, z politykiem, który okazuje szacunek odwiedzając żydowską świątynię. W pewnym sensie porównała judaizm jako religię z reżimem irańskim. Żydzi mają oczywiście wybór, kiedy i gdzie chcą nosić jarmułkę lub nakrycie głowy, kobiety irańskie tego wyboru nie mają. Dla pani Wallström jest to tym samym. I dlaczego wskazała na Żydów, maleńką mniejszość, kiedy mówiła o Iranie? Z tego samego powodu, dla którego wskazuje na Izrael w UNESCO i z tego samego powodu, dla którego zamiast potępić bigoterię i nietolerancję, które doprowadziły do zamachów ISIS w Paryżu, obwiniała Izrael.

Pani minister chce “uratować” rozwiązanie w postaci dwóch państw.Pani minister chce “uratować” rozwiązanie w postaci dwóch państw.

Obsesja rządu szwedzkiego na punkcie Izraela pokazuje, jak działa nowy antysemityzm. W okresie przed powstaniem państwa Izrael Żydzi byli „innym” w Europie. Obwiniano ich o mordy rytualne, często atakowała ich prasa, powielając stereotypy jako wędrownych kramarzy, ludzi bez korzeni, chciwych bankierów i właścicieli „białych niewolników”. Cokolwiek budziło negatywne skojarzenia, przypisywano to Żydom. Jeśli negatywne było posiadanie pieniędzy, to Żydzi mieli za dużo pieniędzy, jeśli negatywnym było nieuprawianie ziemi, to Żydzi byli mieszczuchami, jeśli była to bieda, to Żydzi byli nędzarzami. Europejczycy byli skromni i honorowi, Żydzi byli „obleśni”. Jeśli uważano przywiązanych do ziemi chłopów za porządnych ludzi, to antysemici twierdzili, że Żydzi są „kosmopolitami”. Żydom w ogóle nie wolno było mieszkać w Szwecji aż do końca lat 1700. Żydom nie wolno było zawierać mieszanych małżeństw i nie mieli praw obywatelskich do połowy XIX wieku. Choć w latach 1930. było tam tylko około 7 tysięcy Żydów, Szwecja uchwaliła prawo przeciwko rytualnemu ubojowi zwierząt i urządzano demonstracje przeciwko imigracji żydowskiej. Niemniej, podczas Holocaustu około 8 tysięcy Żydów duńskich i 900 Żydów norweskich znalazło schronienie w Szwecji. Ale antysemityzm żyje i narasta w Szwecji. Martin Ericson z uniwersytetu w Lundzie pisze: “Z lewej strony Żydów obwiniano o to, że są kapitalistami, wśród pewnych części lewicy antysemickie uprzedzenia zabarwiły krytykę polityczną państwa Izrael w kwestii konfliktu palestyńskiego… Z prawej strony Żydów oskarża się natomiast o to, że stali zarówno za komunizmem, jak ogólnie za ruchem robotniczym”. W latach 2000. częste stały się ataki na Żydów w Malmö i zaczęło być niebezpieczne noszenie na ulicy jarmułki. Karykatury w gazetach szwedzkich atakują Żydów. Między innymi użyto stereotypów antysemickich, by skrytykować Trumpa i Netanjahu.

To jest tło relacji obecnego rządu szwedzkiego z Izraelem. Przeniósł on tradycyjny antysemityzm, który obwinia Żydów za wszystkie problemy w społeczeństwie, na obwinianie Izraela za problemy w społeczności międzynarodowej. To dlatego Izrael jest obierany w ONZ za cel nie tylko nieproporcjonalnego potępienia, ale często jako jedyny kraj, który zostaje potępiony. Światowa Organizacja Zdrowia potępia Izrael, Międzynarodowa Organizacja Pracy potępia Izrael zaś organizacje oraz komisje ONZ zajmujące się sprawami kobiet potępiają Izrael, ignorując sytuację kobiet w Arabii Saudyjskiej, Iranie i innych krajach. Nieustanna obsesja na punkcie Izraela, często popierana przez rządy krajów takich jak Szwecja, nie dlatego jest tak silna, że Izrael w większym stopniu łamie prawa człowieka niż wiele innych krajów, ale wyłącznie dlatego, że kraje islamskie w ONZ działają jak jeden blok, strzegąc się wzajemnie przed potępieniem, a to samo dotyczy państw afrykańskich i państw UE. Izrael jest zawsze tym, który nie pasuje do żadnego bloku, jest „Żydem” wśród narodów świata. Tak jak za dawnych czasów w Szwecji obecność kilku tylko Żydów była zbyt wielka i narzucono im restrykcje w wykonywaniu zawodów, imigracji, gdzie mogli mieszkać i jak mogli zarzynać zwierzęta na mięso, tak w 2017 r. Izrael jest ograniczony i obwiniany o wszystko. Obwiniany za terror w Paryżu, mówi się mu, że nie może mieć prawa do Jerozolimy, tak jak kiedyś Żydzi nie mieli praw obywatelskich w Europie, obecnie Izrael nie ma prawa do własnej stolicy, po prostu dlatego, że w 1947 r. w większości europejska ONZ postanowiła, że Jerozolima będzie „miastem międzynarodowym”.

Nieustanne potępianie i obsesja na punkcie Izraela w Europie i w społeczności międzynarodowej jest nowym antysemityzmem. Nienawiść do Żydów i potrzeba „Innego” została przeniesiona ze szczebla lokalnego na szczebel międzynarodowy. Żydzi byli kiedyś wpychani do gett w Europie, ale dzisiaj mówi się Izraelowi, by pozostał w czymś w rodzaju getta w społeczności międzynarodowej. Wytknięto Izraelowi, i tylko Izraelowi, traktowanie kobiet i prawa pracowników, podczas gdy traktowanie kobiet i prawa pracowników są znacznie lepsze w Izraelu niż w wielu krajach na świecie. Zamiast być w czołówce walki z międzynarodowym antysemityzmem rząd Szwecji i innych państw UE aż nazbyt często idą stadnie wraz z tłuszczą.

Powoli niektóre kraje zaczynają rozumieć, że biorą udział w międzynarodowej nagonce antysemickiej na Izrael i kilka państw UE zaczęło odmawiać udziału w tej farsie. Wielka Brytania przysięgła, że będzie przeciwstawiać się Radzie Praw Człowieka ONZ i innym organizacjom, które przyjmują niemal wyłącznie antyizraelskie rezolucje, ale nie przyjmują żadnych rezolucji przeciwko innym państwom. 100 Senatorów USA zażądało, by ONZ zatrzymała tę obsesję na punkcie Izraela.

Nie jest jednak łatwo zatrzymać antysemityzm. Nowe badanie w Niemczech pokazało, że wielu zgadza się ze zdaniem: “W oparciu o politykę Izraela mogę zrozumieć ludzi, którzy mają coś przeciwko Żydom”. Żaden inny naród nie jest obwiniany i nienawidzony za politykę rządu jakiegoś kraju. Nikt nie nienawidzi katolików za to, co robi Irlandia. Nikt nie nienawidzi Persów z powodu Iranu. Nikt nie nienawidzi Arabów z powodu zbrodni Al-Kaidy. Ale Żydzi… kiedy chodzi o Żydów, duże liczby Europejczyków i innych mówią, że nienawiść do Żydów jest akceptowalna z powodu Izraela. Nowy antysemityzm skupia się na Izraelu i nienawidzi Izraela w sposób, w jaki nie jest nienawidzone żadne inne państwo. Polityka Izraela nie jest gorsza niż polityka Birmy. Nigdy jednak nie widzisz kogoś, kto nienawidzi birmańskiej restauracji z powodu birmańskiej junty lub nienawidzi buddystów za to, co dzieje się z Rohingjami. Oczywiście, że nie. Ale nienawiść do Izraela i Żydów jest akceptowalna. I przekształca się w nienawiść międzynarodową w miejscach takich jak ONZ i w obsesję na punkcie Izraela.

Nie ma absolutnie żadnego powodu, by państwo takie jak Szwecja w ten sposób angażowało się w to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Być może powinno bardziej zajmować się własnymi problemami i problemami swoich sąsiadów, jak również Rosji i UE. Mają tam wystarczająco dużo do roboty. Dlaczego wpychają nos do Izraela? Dlaczego ten neokolonializm rządu szwedzkiego jest tak silny? Dlaczego dręczy ich idea, że muszą „rozwiązać” problem Bliskiego Wschodu, muszą „uratować” proces pokojowy? Rząd szwedzki nie zauważa 12 milionów ludzie wysiedlonych przez walki w Syrii ani 500 tysięcy zabitych. Nie zauważa ludobójstwa Jazydów i masowych czystek etnicznych dokonywanych przez ISIS. Nie zajmuje się nawet pilnowaniem własnych członków ISIS. W rzeczywistości Szwecja oferuje zasiłki i mieszkania powracającym zbrodniarzom wojennym z ISIS. Po Belgii i Danii Szwecja ma największą liczbę członków ISIS per capita ze wszystkich krajów europejskich. Dlaczego zrodziła tak wielu ludobójców ISIS w neonazistowskim stylu? Dlaczego obwinia Izrael za ISIS, zamiast spojrzeć na własny system edukacyjny, który rodzi nietolerancję, bigoterię, antysemityzm i ludobójców z ISIS?

Faktem jest, że przerzucanie wszystkich win na Izrael jest częścią nowego antysemityzmu. Dla rządów europejskich Izrael jest łatwym celem. Nie chcą spojrzeć na własną politykę, nie chcą pytać, dlaczego ich kraje stworzyły tysiące bigotów ISIS lub dlaczego w, na przykład, Niemczech jest kilkanaście ataków dziennie na uchodźców. Łatwiej jest nienawidzić Izrael niż być samokrytycznym, łatwiej obwiniać Izrael za ISIS niż obwiniać za jego siłę tolerowaną we własnym kraju mowę nienawiści. Łatwiej jest obwiniać Izrael niż ryzykować kontrakty na ropę naftową podpisane w Rijadzie lub Teheranie. Instynktowna reakcja, by zawsze mówić o Izraelu, roztrząsać sprawy Izraela i „procesu pokojowego”, wbijać szpile Izraelowi i znajdować sposób poruszenia sprawy Izraela i Żydów w każdej rozmowie, jest częścią nowego antysemityzmu. Niestety, rząd Szwecji jest tego najlepszym przykładem.


Seth J. Frantzman

Publicysta “Jerusalem Post”. Zajmował się badaniami nad historią ziemi świętej, historią Beduinów i arabskich chrześcijan, historią Jerozolimy, prowadził również wykłady w zakresie kultury amerykańskiej. Urodzony w Stanach Zjednoczonych w rodzinie farmerskiej, studiował w USA i we Włoszech, zajmował się handlem nieruchomościami, doktoryzował się na Hebrew University w Jerozolimie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com