Archive | 2017/05/16

Odzyskane miasto Żydów

Odzyskane miasto Żydów

(AW)


Wyznawcy judaizmu zostali stąd wyproszeni w 1492 roku na podstawie hiszpańskiego dekretu stawiającego innowierców przed alternatywą: nawrócenie na katolicyzm albo wygnanie. Pół tysiąclecia po tych zdarzeniach żydowska diaspora Palermo zaczyna się odradzać, w czym wspiera ją miejscowa diecezja.

Palermo / Foto: Filipe Frazao / Shutterstock

Arcybiskup Palermo Corrado Lorefice przekazał Żydom nieużywaną kaplicę, która wkrótce zamieni się w pierwszą od pięciuset lat sycylijską synagogę. Zdaniem wielu czas był ku temu najwyższy. – Społeczność żydowska jest częścią Palermo, częścią jego historii. Żydzi mieszkali tutaj przez piętnaście stuleci – zauważa Evelyne Aouate, urodzona w Algierii i wychowana w Paryżu emigrantka, która przyjechała tutaj badać swoje korzenie i to miejsce uczyniła swoim nowym domem. Ów dom przed wiekami był znany jako Giudecca, stara dzielnica żydowska Palermo. Położona w centrum miasta okolica pełna jest wąskich uliczek o nazwach przywołujących historię, jak Piazza Meschita, od arabskiego słowa oznaczającego zarówno kościół, jak i synagogę, czy Via dei Calderai, od kotlarzy, których sklepy mieściły się tu praktycznie od zawsze.

Od paru lat te miejsca oznakowane są w trzech językach – po włosku, hebrajsku i arabsku – w uznaniu dla bogatej przeszłości miasta. Jednakże “hebrajskie nazwy są niewłaściwie, zrobiono je źle”, w formie transliteracji, która nie brzmi dobrze, zauważa Maria Antonietta Ancona, emerytowana anestezjolog na co dzień posługująca się swoim żydowskim imieniem Miriam. – Nie przetłumaczyli ich, tylko zmienili włoskie litery na hebrajskie, co nie miało sensu – krytykuje.

Wie, o czym mówi, ponieważ zaczęła studiować hebrajski dziesięć lat temu w ramach swojej konwersji na judaizm. Jak wielu innych członków wyłaniającej się żydowskiej wspólnoty Palermo także Ancona – wychowana w wierze katolickiej, mimo że jej ojciec był Żydem – zaczęła odkrywać swoje korzenie 30 lat temu z powodu “naglącej potrzeby” zaakceptowania swojej żydowskiej tożsamości.

Nowa świątynia żydowska w Palermo
Nowa świątynia, przy Vicolo Meschita, w części miasta, gdzie kiedyś znajdowała się wielka synagoga, powstanie w byłej barokowej kaplicy Santa Maria del Sabato, Świętej Maryi od Soboty. Niecodzienna nazwa jak na kościół – przyznaje Luciana Pepi, nauczycielka kultury, filozofii i języka hebrajskiego na Uniwersytecie w Palermo, a przy tym nawrócona Żydówka oraz aktywna członkini miejscowej żydowskiej społeczności. – Niektórzy badacze wysunęli hipotezę, jakoby nazwa ta odnosiła się do świętowanego tu przed wiekami szabatu [będącego dla Żydów dniem odpoczynku] – podaje Pepi.

Niedawno Pepi, Ancona i Aouate (przewodzące wysiłkom na rzecz otwarcia nowej synagogi) usiłowały dostać się do kaplicy, walcząc z kłódką na żeliwnej bramie. Ostatecznie udało im się wejść do środka. Oczom trzem kobiet ukazało się wtedy łagodnie oświetlone wnętrze, w którym zniszczone drewniane siedzenia i łuszcząca się żółta farba informowały o dziesięcioleciach zaniedbania. Bogato zdobiony ołtarz wciąż mieści się w apsydzie, jednak krzyże i święte figury już stąd zabrano. – Tak to właśnie wygląda – skomentowała Aouate. – Jest tu pięknie, lecz pozostaje jeszcze wiele rzeczy do zrobienia.

Wśród tych rzeczy do zrobienia będzie też zapoznanie mieszkańców Palermo z historią, o której wielu z nich nigdy nie słyszało. Przez długie lata “historyczne książki pomijały informacje o żydowskich śladach w tym mieście, jakby chciały ją wymazać”, zauważa Ancona. A Pepi dodaje: – Palermo nie znało swojej własnej historii.

To się jednak zmienia, głównie wskutek działań Aouate oraz niewielkiej grupy zapaleńców, wśród nich katolików, którzy 25 lat temu założyli Sycylijski Instytut Studiów Żydowskich działający na rzecz odbudowania żydowskiej tożsamości wyspy. – Powolutku staramy się ożywić tę pamięć – twierdzi Aouate.

Także badacze wypełnili wiele luk w historii sycylijskich Żydów. Z dokumentów wynika, że wyznawcy judaizmu mieszkali tutaj od pierwszego wieku naszej ery i pozostali na wyspie do wydania dekretu w 1492 roku. Był czas, gdy przebywało tutaj 51 żydowskich społeczności, wśród których grupa z Palermo była najliczniejsza i najważniejsza.

Historycy twierdzą, że dekret zmienił losy co najmniej 35 tys. sycylijskich Żydów, w tym 5000 mieszkańców Palermo. Niektórzy zdecydowali się zostać, przyjmując katolicyzm wbrew swej woli. Inni – zwani tu marranami – wyznawali odtąd swoją wiarę w sekrecie.

Co znajduje się w miejskich archiwach?
Archiwa miejskie Palermo niedawno zaprezentowały ślady nowszych krzywd wyrządzonych sycylijskim Żydom. Wśród nich są dokumenty pochodzące z lat po wydaniu przez Mussoliniego w 1938 roku rasistowskich ustaw: Żydzi byli wtedy bezceremonialnie zwalniani z pracy na miejscowym uniwersytecie i w ratuszu, w imię “obrony włoskiej rasy”, jak podano w jednym miejscu.

Trzeba było sporo czasu, zanim społeczność Żydów zaczęła się odbudowywać. – Po raz pierwszy przyjechałam tutaj w 1959 roku i przez 20 lat miałam się za jedyną Żydówkę w Palermo – opowiada Aouate. Lata mijały, a ona poznawała innych Żydów i z czasem jej eleganckie mieszkanie w Palermo stało się miejscem spotkań tej społeczności. Trudno ocenić, jak liczna byłaby to grupa. – To zależy, czy uznacie za Żydów wszystkich, których matka lub ojciec byli Żydami, a tych będzie wielu, ale nie każdy z nich uważa siebie za Żyda, zauważa Aouate.

Tak czy inaczej do niedawna trudno było skompletować minjan, kworum 10 bądź więcej dorosłych mężczyzn Żydów do odmawiania niektórych modlitw. (…)

Zmienić to może turystyka: Palermo zachęca do zwiedzania licznych stanowisk żydowskich w mieście, w tym paru naznaczonych minionym cierpieniem. Mykwa, w której dokonywano rytualnej kąpieli, została odnaleziona pod podwórzem w Palazzo Marchesi, gdzie w XVI wieku znajdywały się biura inkwizycji. W późniejszym okresie, między rokiem 1601 a 1782, Palazzo Chiaramonte-Steri, dziś część Uniwersytetu w Palermo, służył za więzienie oraz trybunał inkwizycji. Na jego murach zachowały się pełne lęku bazgroły wyryte przez więźniów, niektóre z nich po hebrajsku. Dopiero trzy lata temu w Palazzo Steri ponownie zapłonęły świecie chanukowe, namacalny dowód na to, że uniwersytet i miasto są gotowe uznać swoje żydowskie dziedzictwo.

Duchowy lider tej społeczności, rabin Pierpaolo Pinhas Punturello, emisariusz ”Szawei Israel”, organizacji z siedzibą w Jerozolimie wspierającej osoby badające swoje żydowskie korzenie, zauważył rosnące zainteresowanie żydowskim dziedzictwem Sycylii oraz innych partii południowych Włoch. – Za każdym razem, gdy tam jadę, spotykam ludzi zaciekawionych swoim pochodzeniem, gotowych je badać – opowiada rabin.

Dialog międzyreligijny
Zorganizowanie sycylijskiej synagogi byłoby więc naturalnym kolejnym krokiem na tej drodze. W czerwcu ubiegłego roku Aouate, Pepi i Ancona zapytały arcybiskupa, czy nie użyczyłby im nieużywanego kościoła. Trzy tygodnie później Lorefice zgodził się udostępnić miejsce kultu. Według Pietra Magro, odpowiedzialnego za dialog międzyreligijny z ramienia archidiecezji w Palermo, arcybiskup z radością przychylił się do prośby środowisk żydowskich. – Kościół pod wezwaniem Dziewicy od Soboty wydał się dogodnym miejscem, gdyż mieści się w dzielnicy żydowskiej i mamy nadzieję, że niebawem będzie gotów – powiedział Magro.

Wkrótce mają rozpocząć się prace restauracyjne. Miasto pokryje większość związanych z nimi kosztów. Wspólnotę Żydów też czeka wiele wydatków: potrzeba wielu rzeczy, od arki do przechowywania zwojów Tory po skomplikowane systemy zabezpieczeń, wylicza Aouate. – I jeszcze chcielibyśmy piękną menorę! – wykrzykuje.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Polscy Żydzi w Kostaryce


Polscy Żydzi w Kostaryce

ADMIN


„Jacobo należał do pokolenia wychowanego w ciszy po Zagładzie” – pisze Anna Pamuła o jednym z bohaterów swojej nowej książki. Cisza ta dotyczyła polskich Żydów, którzy w latach 20. i 30. wyemigrowali do Ameryki – niezależnie od tego, do jakiego kraju ostatecznie trafili. Udało im się uciec przed wojną, ale często nie udało im się sprowadzić rodzin. Nie zarobili dostatecznie dużo w odpowiednim czasie. Polska pozostała cmentarzem, o którym nie chcieli rozmawiać.

Dwudziestolecie międzywojenne nie było czasem przychylnym dla Żydów mieszkających w Polsce. Tu był ich dom, tu prowadzili swoje sklepy, tu ich dzieci chodziły do szkoły. Ze sztetlami związali swoje życie i nie chcieli tego zmieniać. Sytuacja ekonomiczna, a często również społeczna, doprowadziła do tego, że musieli szukać dla siebie innego miejsca na ziemi. Chcieli płynąć do Ameryki, która kojarzyła się z łatwo zdobywanym bogactwem. Nie wszystkim się udało. Pół tysiąca polskich Żydów wylądowało w Kostaryce, gdzie ich dzieci i wnuki żyją do dzisiaj.

Czy chcieli wrócić? Chociaż na chwilę? Niektórzy wracali – zarówno przed wojną, jak i długo po niej. W Polsce nie mają już niczego, co by ich trzymało. Tylko wspomnienia po dawno zapomnianych twarzach, wpisy w księgach metrykalnych i obraz miejsca, które ich nie chciało. Polska to cmentarz.

Jacobo prowadził swego czasu warsztaty dla kostarykańskich Indian, mieszkających w rezerwatach. „By wzmocnić ich poczucie pewności jako grupy mniejszościowej, opowiadał historię migracji polskich Żydów do Kostaryki” – pisze Anna Pamuła. „Po prelekcji wódz Indian podszedł do Jacobo. Powiedział, że jest mu przykro z powodu nieszczęść, które spotkały jego klan. Gdyby tylko wiedzieli, jakie Żydzi mieli wtedy kłopoty w Europie, to Indianie przyjęliby ich do siebie”. Zrobiliby to, czego nikt inny zrobić nie chciał.

Anna Pamuła napisała ciekawą książkę o poszukiwaniu niewielkiej społeczności, nie tylko w archiwach, ale też na miejscu – w Kostaryce, do której udała się, by osobiście porozmawiać z bohaterami swoich badań. Przy okazji zaprzyjaźniła się z nimi, pomagając im przywrócić rodzinną historię na karty własnej pamięci. Te poszukiwania nie dobiegły końca. Wciąż jeszcze wiele jest do odkrycia. „Chajka…” przede wszystkim wzrusza, ale może i zachęca do rozejrzenia się wokół. Czy kogoś nam nie brakuje?

KM

Anna Pamuła „Polacos. Chajka płynie do Kostaryki”, wyd. Czarne


POLACOS
CHAJKA PŁYNIE DO KOSTARYKI
ANNA PAMUŁA
DATA PREMIERY:   19 KWIETNIA 2017

Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski.

Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jacobo i Judko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco.

W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów. Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym.

Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Melanie Phillips in bombshell interview

Melanie Phillips shut-down Israel’s leftist media in this bombshell interview


Yaakov AchiMeir, host of “See the World” on Israeli TV, hosts Melanie Phillips, British journalist, author and public commentator, for an eye-opening perspective on where anti-Israel ideas and sentiments originate. It is hard to believe that Phillips needs to come to Israel and explain the basic facts on Israeli television.
In the surreal reality of Israel and her Middle Eastern neighbors, the unbelievable seems reasonable: a British journalist defending Israel’s right to exist to the people of Israel.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com