Archive | 2017/05/01

Edukacja w Szwecji: “Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót”

Gatestone InstituteEdukacja w Szwecji: “Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót”

Göran Adamson
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zamrażanie wolności słowa: Högskola Väst w Trollhättan, Sweden. (Zdjęcie: University West)

Szwedzka muzułmanka ubrana całkowicie na czarno z białą, upudrowaną twarzą siedziała spokojnie pośrodku sali. Prowadziłem wykład o Johnie Stuarcie Millu na szwedzkim uniwersytecie Väst Högskola. Co powiedziałem? Powiedziałem, że choć religia może nie być prawdą, nadal daje ludziom poczucie przynależności i ufności, jakiego nie może dać społeczeństwo liberalne. Liberalna zupa jest rzadka i większość z nas chce czegoś treściwszego, jakiegoś rodzaju politycznego gulaszu jako danie główne. Kiedy ludzie mówią, że społeczeństwo liberalne jest puste, właściwie mają na myśli: nie potrafię nadać mojemu życiu żadnego celu, czy ktoś uprzejmie mógłby zrobić to za mnie? Proszę, dajcie mi jakiś wspaniały ideał, według którego mam żyć, bo sam niczego nie mogę wymyślić. Pustka? No cóż, to może być inne określenie na nieskończone możliwości.

Dwa dni później ta studentka muzułmańska przysłała mi e-mail. Oskarżyła mnie o brak “neutralności”. Napisała, że nazwałem ludzi religijnych “żałosnymi”. Nie zrobiłem tego. Oskarżyła mnie o szkalowanie islamu, jej jako kobiety i jako indywidualnej studentki.

Jeśli chodzi o islam, to w ogóle go nie wspomniałem, a jeśli chodzi o nią, to nigdy przedtem jej nie widziałem. Być może, w swojej próżności sądziła, że wykład był o niej; w rzeczywistości wykład był o Johnie Stuarcie Millu. Napisała (i to mną trochę wstrząsnęło), że będzie mnie miała “pod obserwacją”; podpisała się: “Studentka ubrana w swoją dumę”. To smutne, że nie umiała znaleźć czegoś innego do poczucia dumy. Była dumna ze swojego poddaństwa, nie zaś ze swoich osiągnięć. Jeśli nie potrafisz nadać sensu swojemu życiu, może ktoś się wtrąci i zrobi to za ciebie.

Poza tym jej e-mail był pełen postmodernistycznego nonsensu, takiego jak nauka jako “wiara”, tak samo jak religia. W rzeczywistości, nauka jest wątpliwością opartą na wiedzy, podczas gdy religia jest pewnością opartą na wierze. Daliśmy jej narzędzia postmodernizmu i teraz demoluje tkankę społeczeństwa zachodniego. Zastanawiałem się, czy “zdekonstruuje” także Koran?

Ale właściwie nie przejąłem się jej e-mailem. Studenci mają prawo mówić najrozmaitsze rzeczy, może nawet pisać niestosowne listy do swoich profesorów. Jak to ktoś powiedział: jest prawem człowieka “nie pojmować”. Wystarczy mówić. Jeśli student nie rozumie podstawowych zasad uniwersytetu – swobody badań, potrzeby kwestionowania naszych poglądów – uniwersytet pokaże je studentowi. Nie odpowiedziałem więc i spokojnie czekałem na następny krok mojego wydziału.

Kilka dni później wydział wysłał e-mail z żądaniem przyjścia na spotkanie. Ale ona go nigdy nie dostała. Był do mnie. Jak dziwnie, pomyślałem, ale poszedłem tam i przedstawiłem wybałuszającej oczy pani administrator rozwój nowoczesnego uniwersytetu jako miejsca dyskusji nieskrępowanej przez władzę państwową ani przez kościół; mówiłem o zasadach wolności słowa i cytowałem Karla Poppera, Milla, George Orwella, Woltera i innych. Wyglądała na zadowoloną.

Kilka dni później przyszedł kolejny e-mail. Teraz zostałem wezwany na konsultacje z panią dziekan wydziału i z główną administratorką. “Zobaczcie – powiedziałem – to jest uniwersytet. Wiecie co to znaczy?” Twierdziły, że wiedzą. “A czy wiecie, dlaczego jestem tutaj?” Dałem im odpowiedź: “Żeby wykładać o Johnie Stuarcie Millu”.

I kontynuowałem: “Dziesięć lat temu napisałem artykuł o Ideomeneo – operze Mozarta, którą odwołano w Berlinie, bo mogłaby obrazić wrażliwość muzułmańską. Tytuł artykułu brzmiał: Oświecenie może zakończyć się jako mały wtręt w historii. Czy wiecie na czym polega Oświecenie?”

Patrzyłem na nie a one wpatrywały się we mnie.

“Chcemy tylko, żebyś wyjaśnił, co się zdarzyło” – powiedziały. Odparłem: “Właśnie to zrobiłem. Miałem wykład o Millu. Oczywiście, jeśli ktoś jest fanatykiem religijnym, to musi być przerażony Millem. Jeśli tak, to co robi na uniwersytecie? To muszę jej przyznać”.

“Ona jest po prostu ciekawą studentką” – powiedziały. Pokiwały wzajem do siebie głowami. “Studiowała prawo i oczywiście jest zainteresowana przetestowaniem takiej sprawy. Jest zdolną studentką, bardzo zdolną studentką”. Dwie wykształcone kobiety myliły atak na nowoczesny świat z czymś, co uważały za akcję “niezależnej” studentki, której należy się szacunek. To była rozdzierająca serce scena.

“Czy rozmawiałyście z nią?” – zapytałem.

“No cóż, nie, nie rozmawiałyśmy”.

“Może należałoby. Mogłybyście pomówić z nią o uniwersytecie i o wolności słowa.”

Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót. Dostałem e-mail od “koordynatora opieki zdrowotnej”. Moje zdrowie? Czy coś z nim jest niedobrze? Sądziłem, że była to kwestia różnicy opinii. Myślałem o “psychiatrii represyjnej” w Związku Radzieckim, o Arthurze Koestlerze i o George’u Orwellu.

Koordynator opieki zdrowotnej okazał się człowiekiem praktycznym. Powiedział mi, że jego zadaniem jest “zakończenie całej tej sprawy”.

“A studentka?” – zapytałem.

“Nigdy się nie pokazała” – odparł.

“Nie przyszła?”

“Nie”.

“Szkoda – powiedziałem – Rzuca oskarżenia i groźby, a potem odmawia rozmowy. Czy to właściwa postawa, jeśli chce się czegoś dowiedzieć?” Uśmiechnął się słabo i myślałem, że zgodziliśmy się co do tego.

Po co chodzić na uniwersytet? Jeśli tylko chcesz potwierdzenia swoich poglądów, idź do szkoły koranicznej. Dlaczego ta młoda kobieta uczęszcza na uniwersytet, skoro mówimy rzeczy, których nie może znieść? Robi to, bo chce byśmy my zmienili się.

Trzy? Pięć? Straciłem rachubę, jak wiele razy byłem wzywany. Wiem jednak, że wysłałem setki listów podczas mojej “sprawy”. Ostatecznie, po niekończących się miesiącach, po tym jak prawnicy i Bóg wie kto jeszcze “przeprowadzili staranne dochodzenie w sprawie Milla, mnie i wykładu” zostałem “uniewinniony”. Mój wykład o Millu, zdecydowały “władze” jednak “nie był dyskryminujący”. W całej tej sprawie jest jednak bardzo poważna strona. Student nacisnął przycisk D – Dyskryminacja – i wykładowca uniwersytecki został rzucony w otchłań biurokracji. Totalny koszt? Nawet nie pytajcie.

“Kto zechce wykładać o Millu, skoro takie rzeczy mogą się zdarzyć? – zapytałem ich. – Czy rozumiecie konsekwencje ustępowania na każdym kroku wrogom otwartego społeczeństwa?”

Wreszcie sprawa została zamknięta. Albo tak sądziłem. Niedawno powiedziano mi, że studentka wniosła sprawę do “Ombudsmana Dyskryminacji” (Diskrimineringsombudsmannen) – najwyższej w Szwecji instancji w takich sprawach. Studentka rozstaje się z latami walki o prawa kobiet – z sufrażystkami i z symbolami feminizmu, z socjalistami i liberałami maszerującymi, nawołującymi, demonstrującymi – robi to z własnej wolnej woli. Korzysta ze swojej wolności tylko po to, by się jej pozbyć.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss

The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss

JORDAN HOFFMAN


First released 40 years ago, ‘The Memory of Justice’ uses the Nuremberg Trials as a springboard for unanswerable questions. A newly restored version will be streaming on HBO from April 24

NEW YORK — Marcel Ophuls demands your time. Moreover, the 89-year-old documentary film director, born in Germany and holding French and American citizenship, deserves it.

The son of German-Jewish director Max Ophuls (a giant of world cinema whose films include “The Earrings of Madame de…” and “Lola Montès”), Marcel began his career as an actor and assistant director to his father in France, where his family fled during World War II. He made some successful films, including the Jean-Paul Belmondo – Jeanne Moreau romp “Banana Peel,” but in time he turned toward documentaries, making some of the most important works about the 20th century’s darkest moments.

His most lasting achievements can be seen as a trilogy. In 1969 he released “The Sorrow and the Pity,” a penetrating exposé into the culture of French collaboration during WWII. If you remember the “Annie Hall” joke about “a four-hour documentary on Nazis,” this is the one they are talking about. And that length is actually selling it a tad short.

In 1988 he won the Academy Award for “Hotel Terminus: The Life and Times of Klaus Barbi,” a thorough examination into the life of the Nazi war criminal, his capture and trial. It’s four hours and 27 minutes, and absolutely staggering.

In between these two highly-regarded works was a middle child: “The Memory of Justice,” released in 1976. A bold and philosophical project, Ophuls himself recently referred to it as “flopp[ing] pretty badly when it came out [but] the best work I ever did in my life, or at any rate the most personal and the most sincere of my films.”

 

Thanks to Martin Scorsese’s The Film Foundation, Steven Spielberg’s Righteous Persons Foundation and a handful of other organizations, this four hour and 38-minute movie — the longest of the bunch — was recently retrieved from the vault, cleaned up, given new subtitles and had all the original audio reinstated, ridding it of dubs.

So, what is “The Memory of Justice”?

Much of it focuses on the Nuremberg Trials, but it is far more than a beat-by-beat explanation of that process. It uses Nuremberg as a springboard to ask unanswerable questions. What is justice in the face of an atrocity like the Holocaust? Should the victors in a war be the ones to sit in judgement? And how can those same victors charge people with the death of innocents after blasting Dresden and Hiroshima to bits?

Director Marcel Ophuls in a still from his movie ‘The Memory of Justice.’ (Courtesy HBO)

read more: The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


It Will Only Be Weeks Before The NSA Starts Using THESE!

It Will Only Be Weeks Before The NSA Starts Using THESE!

    Technion


 

The Technion, Israel’s Institute of Technology, is a place not only for high level technology students to work hard. It’s a place of creativity and innovation. There is no other way to explain these incredible robots they designed, which mimic almost perfectly the movement of phenomenon which are found naturally in the world.
The number of possible applications of these robots is incalculable. The snake robots are already being used in surgery on organs which are hard to reach and to search for survivors of natural disasters in building ruins. It is clear how many of these robots could be used to fight terror organizations and criminals, and to gather intelligence information.

These ingenious robots, created by the Technion’s finest students and professors of the Mechanical Engineering, Electrical Engineering, and Computer Science departments, are a glimpse into the future, opening a multitude of possibilities to help make our world a better, safer, and more enjoyable place.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com