Archive | 2017/05/09

Kogo obchodzi Izrael?

Kogo obchodzi Izrael?


Andrzej Koraszewski


Postawione w tytule pytanie nie jest moje, sformułował je tajemniczy mr.off, który w komentarzu pod felietonem „Czy w Izraelu jest bezpiecznie” pisał:

„Kogo etycznego/moralnego i będącego w pełni władz umysłowych obchodzi Izrael, kolonialne, militarystyczne, rasistowskie państwo apartheidu oskarżone przez ŚWIAT o zbrodnie przeciw ludzkości?
Mordujace co 3 dni palestyńskie dziecko i trzymające w więzieniach tysiące palestyńskich dzieci oraz dziesiątki tysięcy ich rodziców walczących – rzucając kamieniami w terrorystów z IDF – o status CZŁOWIEKA!
Okupanci oskarżeni o zbrodnie przeciw ludzkości nie mogą czuć się bezpiecznie.”

Mr.off musi się dniami i nocami interesować Izraelem jeśli posiada tak rozległą wiedzę o maleńkim państwie odległym o tysiące kilometrów. Najwyraźniej śledzi uważnie informacje o tym kraju i chętnie dzieli się tym, co o nich myśli. Tych informacji jest zatrzęsienie. Jerozolima jest stolicą korespondentów zagranicznych (stolica żadnego innego kraju nie przyciąga takiej masy dziennikarzy, a wielu z nich podziela poglądy owego mr.off).

Izrael świętował kilka dni temu 69. rocznicę niepodległości, ale oni obchodzą ją według swojego kalendarza, a według naszego kalendarza przypada ona na 14 maja. Wybrany z ramienia Partii Demokratycznej prezydent Harry Truman był pierwszym mężem stanu, który uznał niepodległy Izrael, a wiadomość o uznaniu przez Stany Zjednoczone niepodległego Izraela została ogłoszona 11 minut po oficjalnym zakończeniu władzy Brytyjczyków w Palestynie.

Sprawa jest niezwykle ciekawa dla tych, których to interesuje, opowiem o tym więcej za chwilę, najpierw jednak współczesność, czyli spotkanie obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych z „prezydentem” „Palestyny”. Dlaczego opatrzyłem ostatnie dwa słowa cudzysłowem? Prezydent Abbas został dwanaście lat temu wybrany na czteroletnią kadencję i od tamtej pory dokłada starań, aby nie kłopotać wyborców chodzeniem do urn. (Według niektórych opinii jest to jego jedyna troska o Palestyńczyków.) Palestyna została uznana przez PRL wiele lat temu, ale chyba nadal nie ma takiego państwa, chociaż teoretycznie dawno temu mogło powstać, gdyby tylko palestyńscy władcy byli tym zainteresowani. Taką opinię wyraził m.in. prezydent Clinton mówiąc, że Arafat popełnił ogromny błąd odrzucając izraelską ofertę pokojową. Bill Clinton musi być gorzej poinformowany niż mr.off i kilku innych.

W dniu 3 maja obchodziliśmy w Polsce święto Królowej Korony Polskiej, zaś „prezydent” „Palestyny” rozmawiał w Białym Domu z prezydentem Trumpem. Wiemy o tym spotkaniu tyle, ile nam powiedziano, a to co powiedziano, jest powodem wielu domysłów i protestów. W Izraelu już sam fakt zaproszenia „prezydenta” „Palestyny” do Białego Domu wywołał niechętne pomruki, natomiast w Autonomii Palestyńskiej stanowcze protesty wywołały domysły, że prezydent Stanów Zjednoczonych mógł zażądać zaprzestania sowitego wynagradzania przez Autonomię ludzi, którzy zabili lub próbowali zabić Żyda.

Oficjalnie dowiedzieliśmy się, iż Trump naciskał, aby władze AP zaprzestały podżegania do przemocy oraz dano nam do zrozumienia, że podczas prywatnego spotkania nalegał na zaprzestanie wypłat dla morderców i ich rodzin.

W dzień po tym spotkaniu doradca Abbasa d/s polityki zagranicznej okupowanej Palestyny (to chyba jakaś żydowska okupacja, w której okupowani mają swój rząd, parlament, swoje więzienia, w których przetrzymują swoją opozycję i swoją prasę, w której piszą co chcą na temat okupanta i z której wyrzucają każdego dziennikarza, który chciałby pisać inaczej), Nabil Shaath, oświadczył, że palestyńscy więźniowie w izraelskich więzieniach są ofiarami „izraelskiej kontroli nad Zachodnim Brzegiem” dodając, że „To absurdalne żądanie by przestać płacić rodzinom więźniów. To byłoby tak, jak żądać od Izraela, by przestał płacić swoim żołnierzom.”

Równocześnie palestyński polityk wypowiedział kilka ciepłych słów na temat prezydenta Trumpa, który powiedział kilka ciepłych słów na temat „prezydenta” Abbasa.

Co jest interesujące, prezydent Donald Trump wyraził nadzieję, że on szybko do tego pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami doprowadzi.

Ktoś obserwujący amerykańską politykę zagraniczną mógłby dojść do wniosku, że przynajmniej od czasów Jimma Cartera amerykańscy prezydenci obsesyjnie zajmują się załatwianiem pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami i może to zakrawać na jakieś syzyfowe prace. Trudno w tej sytuacji powiedzieć, czy optymizm Trumpa jest uzasadniony, czy też przekaże obowiązek szybkiego ustanowienia pokoju w tym zakątku świata swojemu następcy (lub następczyni).

Badacze sygnałów przekonują, że Donald Trump ma radykalnie inne podejście do tej kwestii niż Barack Obama, co wydaje się być zgodne z prawdą, ale nie znaczy, że okaże się ono bardziej skuteczne. Żądanie zaprzestania zachęcania do terroru poparte argumentami finansowymi może mieć większy wpływ na władze okupowanej Autonomii niż praktykowane przez Baracka Obamę zapewnienia o solidarności i wiecznej przyjaźni z Palestyną. Problem w tym, że trwające od stu lat podżeganie czyni wszelkie władze Autonomii Palestyńskiej więźniami społeczeństwa, które o żadnym pokoju z Izraelem nie chce nawet słyszeć, gdyż wymagałoby to uznania prawa Izraela do istnienia, a to byłoby zaprzeczeniem wszystkiego, czego Palestyńczyków od pokoleń uczono.

Pesymiści obawiają się, że za kolejne 69 lat kolejny prezydent USA będzie obiecywał rychły pokój na tym skrawku ziemi, a kto wie, może również będzie naciskał na kolejnego palestyńskiego „prezydenta”, żeby przestał przetrzymywać Palestyńczyków w obozach dla uchodźców.

Tak czy inaczej Donald Trump w tym przypadku wyszedł na realistę stwierdzając, że jest gotów do współpracy z Izraelem i Palestyńczykami, by doprowadzić do porozumienia, dodając jednak, że „Jakiekolwiek porozumienie nie może być narzucone przez Stany Zjednoczone czy inny kraj. Palestyńczycy i Izraelczycy muszą współpracować, by osiągnąć takie porozumienie, które pozwali obydwu narodom żyć, modlić się i rozkwitać w pokoju.”

Co będzie dalej tego oczywiście nie wiemy, Abbas robi dobrą minę do złej gry, Trump okazał dobrą wolę rozmawiania z obydwoma stronami, ale ani przez moment nie udawał, że wierzy w dobre intencje Abbasa i jego drużyny, co od czasu uznania Arafata za gołębia pokoju i prawomocnego przedstawiciela Palestyńczyków jest intrygującą nowością.

Tymczasem minęła rocznica niepodległości Izraela obchodzona według żydowskiego kalendarza, którą niektórzy izraelscy Arabowie, mimo, iż ich żydowski kalendarz nie interesuje, celebrowali jako Dzień Nakby, czyli tragedii spowodowanej niespodziewanym niepowodzeniem masakry żydowskich mieszkańców Palestyny. (Ciekawe dlaczego Niemcy nie obchodzą swojej Nakby 8 maja.) Zbliża się 14 maja i (według naszego kalendarza) ci, których to interesuje, zauważą, że jest to 69 rocznica ogłoszenia niepodległości żydowskiego państwa.

Żydom obiecano własne państwo sto lat temu, co nam, Polakom, po odzyskaniu własnego państwa bardzo się podobało i okrzyk „Żydzi do Palestyny” był powszechnym zawołaniem różnych mr.off sprzed stu lat. „Kolonialny projekt” był deklaracją, że kara za przeciwstawianie się Rzymianom się skończyła i Żydzi mogą już wrócić do swojego kraju. Deklaracja była traktowana poważnie przez jej autora, lorda Balfoura, ale napotkała na poważny opór zdecydowanej większości zachodnich polityków, w tym mających tu najwięcej do powiedzenia Brytyjczyków. Kolonialne dobra tureckie zostały podzielone na mandaty, tworzono kolejne kraje arabskie, jednak zgoda na utworzenie państwa żydowskiego jakoś nie przechodziła przez gardło. Koszmar Holocaustu nie przekonał Brytyjczyków, żeby umożliwić Żydom europejskim ucieczkę przed nazistami, zaś arabskie zapowiedzi, że dokończą dzieła Hitlera, skłoniły ich wyłącznie do uzbrojenia Legionu Arabskiego w brytyjską broń i wsparcia go brytyjskimi oficerami.

Kiedy 15 maja 1948 roku pięć arabskich armii napadło na liczący sobie jeden dzień Izrael, Europa nie była pewna, czy ma coś przeciwko temu.

Obrona przed kolejnym aktem zagłady odbywała się na polach bitew na ziemi Izraela, ale wiele zależało również od uznania tego młodego państwa przez świat. Watykan oczywiście stanowczo odmówił, dając wcześniej do zrozumienia, że gotów jest takie uznanie rozważyć, jeśli żydzi nawrócą się katolicyzm. Prezydent Harry Truman miał w tej kwestii inne zdanie.

Jeff Dunetz przypomniał dramatyczne okoliczności decyzji prezydenta Trumana.

„Żydowskie państwo – pisał – miałoby krótką historię, gdyby nie upór prezydenta Harry’ego Trumana, pierwszego światowego przywódcy, który uznał Izrael, a zrobił to mimo sprzeciwów swojego Sekretarza Stanu, Georga Marshalla, mającego wówczas większą popularność w Ameryce niż Truman.”

Podczas narady poprzedzającej decyzję o uznaniu Izraela przedstawiciel Departamentu Stanu, Robert Lovett, w przekonaniu, że stanowisko Trumana podyktowane jest wyłącznie zimną kalkulacją i pogonią za głosami wyborców, przekonywał, że ta decyzja nie przysporzy prezydentowi popularności. Kiedy to nie wpłynęło na postawę Trumana, poinformował, że do Palestyny przyjadą Żydzi z krajów komunistycznych i że będzie to kolejne państwo komunistyczne. George Marshall nie ukrywał swojego osobistego zaangażowania i podniesionym głosem powiedział, że w przypadku uznania Izraela wycofa swoje poparcie dla Trumana.

Truman uznał jednak, że w tej sprawie nie wolno mu ustąpić i nie ustąpił.

Tego samego dnia podpisał poniższy dokument.

Zapewne już wtedy toczyły się spory o przymiotnik „żydowskie”, i jak łatwo zauważyć, prezydent przekreślił słowo „Jewish” zastępując je określeniem „nowe państwo Izrael”.

W dzień później amerykańska prasa donosiła o wojnie. Pięć regularnych armii i dziesiątki tysięcy arabskich ochotników ruszyły w nadziei dokończenia nazistowskiej Zagłady.

Pomoc nie przyszła, pierwsza partia broni z Ameryki do Izraela dotarła dopiero w roku 1960 podczas prezydentury Kennedy’ego. Pomoc nie przyszła również z Europy. Biedni Europejczycy patrzyli na ciąg dalszy swojej długiej tradycji podchwyconej teraz przez świat arabski. (Jedynym krajem, który dostarczył Izraelowi trochę zdobycznej niemieckiej broni była Czechosłowacja. Do dziś nie natrafiłem na porządny opis tego, jak w Pradze zapadały decyzje w tej sprawie.)

A jednak to uznanie Izraela przez Trumana było ważne. Kiedy w 1961 roku Ben Gurion spotkał się z Trumanem w Nowym Jorku, po długiej i serdecznej rozmowie powiedział na pożegnanie, że jako cudzoziemiec nie może wiedzieć jakie miejsce Truman zajmie w historii Ameryki, ale jego decyzja i upór, żeby natychmiast po ogłoszeniu niepodległości uznać państwo Izrael, zapewniły mu na wieczność miejsce w historii Żydów.

Harry Truman wyszedł wyraźnie poruszony. Kiedy Ben Gurion w chwilę później wychodził z hotelowego pokoju jeden z korespondentów zapytał, dlaczego prezydent Truman miał łzy w oczach. Ben Gurion w swoich pamiętnikach napisał:

„Sądzę, że wiem, to były łzy człowieka, który był szkalowany i na którego posypały się kalumnie, który oparł się siłom we własnej administracji, które chciały go złamać. To były łzy człowieka, walczącego skutecznie o cel, co do którego słuszności był głęboko przekonany.”
Przez 69 lat Izrael nie zaznał ani jednego dnia pokoju, jego istnienie jest nieustającą wojną o przetrwanie. Bronił się przeciwko napaściom regularnych armii i broni się przeciw codziennym atakom terrorystów.

Czy w Izraelu jest bezpiecznie pytała autorka felietonu, który sprowokował mr.off do napisania swojego komentarza? Jej refleksja była związana z podróżą jerozolimskim tramwajem na trasie, na której kilka dni wcześniej terrorysta pchnął nożem brytyjską turystkę raniąc ją śmiertelnie. Autorka o pisze, że Palestyńczyk był prawdopodobnie chory psychicznie. Nie informuje, czy uważa wszystkich Palestyńczyków za chorych psychicznie, czy tylko niektórych, ani jakie może być źródło tych psychicznych chorób. Ten chory psychicznie zamachowiec miał 57 lat. Większość palestyńskich zamachowców to ludzie młodzi, często wręcz dzieci.

„Prezydent” Abbas publicznie zapewnił prezydenta Stanów Zjednoczonych: “Panie prezydencie, zapewniam pana, że wychowujemy naszą młodzież, nasze dzieci, nasze wnuki w kulturze pokoju”. Prawdopodobnie był równie przekonany o swojej uczciwości, prawdomówności i moralności jak mr.off.

A kogo interesuje Izrael? Niestety wszystkich, nie wszystkich jednak w ten sam sposób.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Community Leaders for Failing to Confront ‘Institutional Antisemitism’

San Francisco State University Slammed by Faculty, Community Leaders for Failing to Confront ‘Institutional Antisemitism’

Rachel Frommer


San Francisco State University. Photo: Wikipedia.

San Francisco State University (SFSU) was condemned repeatedly this week by Jewish faculty members and community leaders for failing to confront “institutional antisemitism,” according to reporting by a local paper, the J Weekly.

SFSU President Leslie Wong was accused in a series of letters sent by the campus Hillel of being complacent in the face of an increasingly “hostile” campus climate toward Jews, including failing to reject student groups’ anti-normalization policy of not engaging with Zionists or those perceived as pro-Israel, which has left many Jewish students feeling isolated on campus.

A main focus of the Jewish community’s complaints have been the handling by SFSU generally, and Wong specifically, of an April 2016 event featuring Jerusalem Mayor Nir Barkat, which was quickly interrupted by protests. Last month, a frustrated Barkat canceled a speaking engagement on campus that was meant to be a redo of the previous year’s event because, according to the mayor, the administration and staff provided no support for the program. He said SFSU hastily threw the event together without reaching out to Jewish student groups to help organize the event and failed to properly publicize it.

Wong was accused of having extended the invitation as a political stunt.

Though SFSU launched an investigation into the 2016 Barkat protest, no students were punished. Faculty told J Weekly they were disappointed by the lack of results produced by the 11-month inquiry, and that new protocols introduced to prevent shout-downs of speakers have not been properly implemented. Wong created two new posts last summer in response to the Barkat debacle — a director of human relations and of equity programs — but both positions remain empty.

According to J Weekly, in correspondence between Wong and Jewish leaders about the Barkat matter, the president was “sympathetic to Jewish concerns” but “resented the amount of time they took up.” In minutes of a June 2016 meeting provided by SFSU Jewish studies professor Marc Dollinger, Wong also suggested that Hillel was to blame for the disaster.

In a February 2017 incident currently being investigated, Hillel claims it was surreptitiously and deliberately excluded from a campus fair on human rights.

On Thursday, the school’s Hillel director, Ollie Benn, wrote in the paper that SFSU “keeps the organized Jewish campus community at arm’s-length, excludes our students from participating in campus events, allows speakers we invite to be shouted down and refuses to publicly stand against intolerance when it’s directed at the Jewish community.”

He demanded that the university “no longer allow the abrogation of Jewish students’ rights to speak, listen and participate in campus life.”

In a J Weekly editorial, Wong was called on to “step up and lead” the campus in the face of a “litany of [anti-Jewish] abuses.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Setki tysięcy młodych Jordańczyków popierają ISIS

Dziennikarze jordańscy: setki tysięcy młodych Jordańczyków popierają ISIS – a władze nie zajmują się tym

 Z. Harel


Rosnąca liczba zamachów terrorystycznych dokonywanych przez związanych z ISIS obywateli jordańskich, wraz z rosnącą liczbą młodych Jordańczyków wstępujących do organizacji salaficko-dżihadystycznych, które walczą w Syrii i w Iraku[1], powoduje wielki niepokój w Jordanii.

Jordania stała się ostatnio celem wielu zamachów terrorystycznych. Najnowszy atak miał miejsce 18 grudnia 2016 r., kiedy komórka czterech obywateli jordańskich uderzyła w szereg celów w mieście Karak; uzbrojeni ludzie strzelali do patrol i budynku bezpieczeństwa w mieście, zaszyli się w X-wiecznym zamku krzyżowców Karak i prowadzili wielogodzinną wymianę ognia z jordańskimi siłami bezpieczeństwa aż zostali zabici. Podczas walki zginęło czterech funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, oraz dwóch cywilów i turysta kanadyjski[2]. Podczas przeszukania wynajętego mieszkania członków komórki w mieście Al-Katraneh znaleziono pięć pasów samobójczych wypełnionych materiałami wybuchowymi i gotowych do użycia oraz inne materiały wybuchowe. Państwo Islamskie (ISIS) przyjęło na siebie odpowiedzialność za ten atak[3]. Dochodzenie pokazało, że trzech członków komórki odsiedziało kary więzienia za próbę dołączenia do Państwa Islamskiego (ISIS)[4].

Po ataku rozpoczęto pościg, by złapać poszukiwanych mężczyzn w prowincji Karak, podczas którego zginęło dalszych czterech funkcjonariuszy oraz jeden z poszukiwanych. Jeden z aresztowanych przyznał podczas przesłuchania, że to on zdobył broń i fundusze dla komórki terrorystycznej[5]. Później były dowódca Jordańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego, ‚Atef  Al-Saudi, ujawnił, że komórka planowała operację terrorystyczną na dużą skalę przeciwko kilku celom w Jordanii, którą miano przeprowadzić 31 grudnia 2016 r.[6]

Materiały wybuchowe znalezione w mieszkaniu terrorystów w Al-Katraneh. Źródło: Al-Ghad (Jordania), 19 grudnia 2016.

Ten atak jest jednym w serii operacji terrorystycznych przeprowadzonych w ostatnich latach przez Jordańczyków. Poprzednio, w listopadzie 2015 r. jordański oficer armii otworzył ogień w bazie szkoleniowej Al-Muwakkar w pobliżu stolicy Ammanu i zabił trzech kolegów oraz trzy osoby personelu bezpieczeństwa z USA i Afryki Południowej[7]. W marcu 2016 r. ujawniono inspirowaną przez ISIS komórkę terrorystyczną w obozie dla uchodźców w pobliżu Irbid i udaremniono atak na dużą skale, który był na etapie planowania do przeprowadzenia w Jordanii[8]. W czerwcu 2016 r. aktywista salaficko-dżihadystyczny, który przyjął ideologię ISIS, zastrzelił pięciu członków Departamentu Wywiadu Ogólnego Jordanii w obozie dla uchodźców Al-Baka na północ od Ammanu[9]. W lutym 2017 r. U.S. Congressional Research Service opublikowała raport podający statystyki, gdzie Jordania zajmowała drugie miejsce, za Tunezją, na liście państw o największej liczbie swoich obywateli w ISIS, a od 2011 r. około 4 tysiące Jordańczyków dołączyło do tej organizacji w Syrii i Iraku[10].

Po wydarzeniach w Karak stało się jasne, że Jordania zaostrza kary dla tych, którzy biorą udział w działalności terrorystycznej. Na przykład, w styczniu i lutym 2017 r. aktywiści jordańscy skazani za należenie do ISIS i szerzący jego idee, otrzymywali dłuższe wyroki więzienia niż wydawane poprzednia za to samo przestępstwo. Źródło z jordańskiego wymiaru sprawiedliwości ujawniło, że sąd zdecydował narzucać ostrzejsze kary w próbie walki z ideologią ekstremistyczną i terroryzmem i wzmocnić element odstraszania[11]. 5 marca 2017 r. kilku członków komórki terrorystycznej w Irbid i strzelec z incydentu w obozie dla uchodźców Al-Baka zostali powieszeni[12]. Rzecznik rządu jordańskiego, Muhammad Al-Moumini powiedział, że egzekucje miały na celu wysłanie komunikatu odstraszającego oraz wyrażenia pragnienia Jordanii walki z terroryzmem i ekstremizmem[13].

Po zamachu terrorystycznym w Karak prasa jordańska opublikowała kilka artykułów stwierdzających, że w Jordanii działa wiele komórek terrorystycznych i nie można ich dłużej określać jako „uśpione”. Napisali, że kręgi populacji popierające ISIS wzrosły i rozszerzyły się i uaktywniły w dokonywaniu zamachów. Poważni dziennikarze jordańscy ostrzegali, że kraj nie traktuje sytuacji poważnie – aż do zarzutu niedbalstwa – i dodali, że jeśli państwo nie wypracuje poważnej strategii do opanowania tego, sytuacja tylko się pogorszy. W kilku artykułach argumentowano, że aparaty bezpieczeństwa zajmują się tym problemem w sposób niewystarczający i że istniej potrzeba reformy ideologicznej i moralnej oraz rozwinięcia umiarkowanego dyskursu religijnego. Równocześnie prasa opublikowała także artykuły zalecające egzekucję tych, którzy zostają skazani za terroryzm, bo taka ostra kara będzie stanowić odstraszenie.

Niniejszy raport [nie spolszczony] jest przeglądem dyskusji w tej sprawie w prasie jordańskiej.

Al-Ghad Editor-In-Chief: There Are Active Terrorist Cells In Jordan, But Authorities Are Lax In Dealing With Them

Jumanah Ghanimat, editor-in-chief of the daily Al-Ghad, argued that there are terrorist cells in Jordan inspired by takfiri ideology, and called for combatting extremism by reforming values and ideology. She wrote: „The dangers Jordan faces from takfiri ideology are real and visible, [so the attack] in Karak is not surprising… In truth, these are not ‚sleeper cells,’ as they are often called, but rather ‚active cells’ that plan and constantly seek to terrorize, murder, and destroy society’s ideology and values… This danger is spreading, and this is well known.

„However, what is even worse is that this is being dealt with using traditional means, which often border on leniency or laxity. Jordan has withstood this test as well, but this reminds us that 2016 saw more than one terrorist incident. There are no assurances that this won’t happen again, seeing as how public opinion polls show that hundreds of thousands of people in our society are sympathetic to this stream, even subconsciously. This requires [us] to begin a long process of reforming our ideology and values.”[14]

Senior Journalist: Terrorist Brigades Will Move Freely Among Us

Senior Al-Ghad writer Fahd Al-Khitan warned about what Jordan could face when young people who left to join ISIS return to the country, and called for „paralyzing these savage brigades and uprooting them from society.” He wrote: „The small circle of terrorists killed during the incident at Karak Castle or apprehended during the investigation includes some who fought with ISIS and returned to Jordan, or some who tried to join the group but were arrested. No fewer than 400 Jordanian young people in both these categories are currently in Jordanian prisons, and their numbers are only expected to increase… Hundreds of Jordanians are currently fighting with ISIS, and it is not inconceivable that they are considering returning to Jordan, especially if Mosul and Al-Raqqa are liberated from the organization’s control.

„According to current legal procedures, anyone [who left to join ISIS and] returns to Jordan will be prosecuted; this has happened, and is still happening, with their [returning] comrades, among them members of the Al-Qatraneh terrorist cell [that carried out the Karak attack]. Two or even five years [later,] they will be released from prison and once again engage in their terrorist activities.

„This is what happened to most of those who were prosecuted for being members of or joining terrorist organizations in Syria, and to the extremists who are currently out of prison, of whom there are no fewer than 500. If we add to that the hundreds [predicted] to return from Syria, who are highly skilled fighters, we will have terrorist brigades moving freely in society…

„The recent developments are a warning sign for the future, unless we immediately formulate a new strategy to deal with the threats on our doorstep – and, too, formulate a comprehensive method to paralyze these savage brigades and uproot them from society.”[15]

Educator: Many Jordanians Feel That Governments Tolerate The Hotbeds Of Terrorism

Zulikha Abu Risha, a journalist, educator, and columnist for Al-Ghad, implicitly accused successive Jordanian governments of tolerating religious extremism in society – thus allowing hotbeds of terrorism to spring up. She discussed whether any lesson would be learned from the events in Karak: „Against the backdrop of the serious and despicable crime in Karak, outraged social media users have accused [successive Jordanian] governments’ long-term tolerance towards the hotbeds of terrorism… Social networks have condemned the governments, and some state institutions, for the tolerance that they showed in dealing with these hotbeds, where violence against the state in the name of Islam is incited… [Users on] these [social] networks also condemned the dangerous role that has been played by propagandists and preachers in mosques, as well as in religious associations, youth camps, schools and universities, satellite TV channels, and social media.

„Now there is a new trend: Under the watchful eye of the Education Ministry, schools invite young propagandists to teach the [next] generation memorization of everything that requires the elimination of the mind, and inculcate obedience. No one invites authors, poets, pundits, musicians, and artists, who will ask questions and cultivate brainstorming. While scientific research in other countries is at its peak, some of our universities offer lectures for the general public dealing with demons, spells, and other such nonsense. What is catastrophic is that all this is done in the name of Islam! …

„Can we learn [a lesson] from the red card that the crime in Karak has held up to us all? Is it possible?”[16]

Expert On Islamist Groups: ISIS Supporters In Jordan Once Provided Ideological Support To Action; The State’s Handling Of The Situation Is Superficial And Ineffective; We Must Strengthen The Moderate Religious Discourse

Following the Karak attack, Muhammad Abu Rumman, a researcher at the Center for Strategic Studies at the University of Jordan who specializes in Islamist groups and is also a columnist for Al-Ghad, wrote in a series of columns about a turning point among some ISIS supporters in Jordan – as marked by the evolution of shows of support for ISIS to actual terrorist activity. Calling for reexamining the methods for dealing with ISIS supporters before it is too late, he noted: „There is a worrying change among ISIS circles [in Jordan]… manifested by a move from supporting, sympathizing with, and agreeing ideologically with ISIS to action by groups and cells that directly serve the organization’s agenda… Part of this group of ISIS supporters and sympathizers, which once limited itself to the philosophical, informational, and ideological levels, has now moved on to the practical level. This does not necessarily require direct orders or guidance [from ISIS], but only believing in the group’s ideas, in accordance with [its] new action dynamic, and carrying out ‚lone wolf’ or ‚sleeper cell’ [terrorist] operations… It is important to thoroughly understand these signs and developments, in a way that will trigger a change in how [we] tackle the challenge of terrorism and extremism…”[17]

In a follow-up column, Abu Rumman stated: „We cannot settle for the security approach alone in tackling [extremism]… The approach [we take] requires protecting the younger generation from falling into the trap of extremism, and, later, into the trap of terrorism. This is a challenge that the state has begun to address, but its steps are still slow, superficial, and ineffective. On the other hand, there is a need to assess our strategies and methods of addressing those who have [already] been ensnared by the organization [ISIS]. We are talking about thousands of youths… How will we take care of them?!

„The important question is: Is prison alone sufficient? I think the complete opposite. Also, the current plan of dialogue in prisons is weak and ineffective. Even worse is the possibility that prisons will become centers for recruiting, training, teaching, and indoctrinating members of the organization – as is already happening, especially among the newer [recruits] – instead of being rehabilitation centers.

„If the events of Karak pass and we do not learn from them and ponder the question of how to deal with the important challenges and questions they pose, we will have made a grave error. These people carry the attributes of an ISIS society, which includes families. The fear is that tomorrow we will face women and children who have joined this ideology, as has happened in other societies and countries.

„The national plan to fight terrorism is unconvincing, and the efforts [in this direction] that are currently invested in the cultural, social, and civil areas are not serious. This makes the danger that many young people will fall into the trap [of extremism] a real concern.”[18]

In a third column, Abu Rumman wrote: „We must redefine the phenomenon itself, since we are discussing a phenomenon with two aspects – sociopolitical and religious-cultural-ideological – and we must address both. Regarding the first [sociopolitical] aspect, it is vital not to isolate the issue of the young people from the political, social, and cultural circumstances… [and it is vital] to create the political and social conditions and atmosphere that are needed to develop a culture of moderation instead of one of extremism…

„It is important to develop the public space, which in recent decades has been pushed aside, and has collapsed. There should be informal activities in schools and universities to strengthen civil society and its role in incorporating young people [into society], and sports and youth clubs and so on should be bolstered.

„On the religious-cultural level… we must strengthen the linchpins of enlightenment and moderate religious discourse, strengthen the modern understanding of Islam, and cultivate independent national religious leaders – whether by formulating an independent and reliable view of official religious institutions and esteeming these institutions, or by conducting dialogue with moderate Islam and providing opportunities and platforms for it in the media and political arenas.

„The most important thing is to reexamine the strategy of dealing with those involved in [terrorist] activities, classify them by [social] stratum and group, and provide them with a ‚exit point.’ through which they can rebuild their lives and break free of the chains of extremist culture.

„Extremism, terrorism, and violence are a system of views related to frustration, disappointment, nihilism, and religious stagnation. We face a long and arduous historic task, but it is a necessary ‚rescue mission’ for the coming generation and societies.”[19]

Journalist: We Have Not Taken The Necessary Steps To Deal With The Extremism That Is The Source Of Terrorism; Executing Terrorists Will Deter Terrorist Supporters

Al-Dustour columnist Hussein Al-Rawashdeh addressed a report by the U.S. Congressional Research Service that cited data on the number of Jordanians who joined ISIS in Syria and Iraq. Al-Rawashdeh contended that Jordan has not taken the necessary steps to deal with extremism, even though this is easier than dealing with its results. He wrote: „If 4,000 Jordanians have joined ISIS in Syria and Iraq since 2011… then how many have joined other organizations like Jabhat Al-Nusra? And more importantly, how many of the extremists who identify with these organizations have remained in our country?… As part of diagnosing [the problem], we must admit that we have environments that produce and export extremism. These environments… have one thing in common, which is the extremism that can suddenly become terrorism, and this raises questions regarding the way we have chosen to handle [this problem, questions] that require clear and decisive answers…

„[In this context] we made two mistakes: First, we have not established centers to monitor extremist ideology in order to map it and examine its trends and the ways it attracts and recruits [people], and how it hides and spreads; and we have not unlocked the mystery of the methods used by [those who preach] this ideology, the groups [in society] it targets, and the tools it uses. The second mistake was not presenting convincing answers and narratives in order to debunk the ideas [of extremist ideology] and then deal with it…

„We have not taken the necessary steps to deal with the phenomenon of extremism, as we did to deal with terrorism, despite the fact that extremism is the chief producer of all terrorist actions, and despite the fact that nipping it in the bud is easier and more promising than dealing with its results. In fact, not only were the policies and tools we adopted to deal with extremism inadequate; sadly, they have actually increased extremism, simply because they were unconvincing and were not closely examined.”[20]

One month earlier, Al-Rawashdeh wrote about Jordan’s execution of several terrorists and the message this execution sent: „Condemning those involved in terrorism and holding them to account have become necessary, not just for the victory of justice and law, but also to prove that the country is serious about dealing with this threat that assaults our society and about blocking the path for those who identify with [terrorism]… Among the stern messages sent by the country with this wave of executions was a warning to terrorist organizations that are trying to expand their activity in order to reach us. This message reflects the state’s serious desire to continue its war against terrorism outside our borders and to combat [terrorism] aggressively if it tries to infiltrate [our country]… [Another message] was addressed to supporters of terror in [Jordan]… Its purpose is deterrence, and its point is that the fate of anyone who considers committing a crime is now known and clearly defined, and there is no place to be remiss and lax in addressing this matter… The executions bolstered the ability of the state and society to wage war on terrorism and its supporters.”[21]


*Z. Harel is a research fellow at MEMRI.

[1] See MEMRI Special Dispatch No. 6380, Jordanian MP Whose Son Carried Out An ISIS Suicide Bombing Joins Fight Against Extremism, April 7, 2016.
[2] Al-Ghad (Jordan), December 19, 2016.
[3] See MEMRI JTTM report ISIS Claims Responsibility For Attack In Karak, Jordan, December 20, 2018.  
[4] Al-Ghad (Jordan), December 21, 2016.
[5] Al-Ghad (Jordan), December 21, 2016.
[6] Al-Dustour (Jordan), January 2, 2017.
[7] Al-Quds Al-Arabi (London), November 10, 2015.
[8] Al-Rai (Jordan), February 2, 2017.
[9] Aljazeera.net, June 7, 2016; Al-Rai (Jordan), June 7, 2016.
[10] Fas.org/sgp/crs/mideast/RL33546.pdf.
[11] Al-Quds Al-Arabi (London), January 24, 2017, February 22, 2017.
[12] Al-Rai (Jordan), March 4, 2017.
[13] Al-Ghad (Jordan), March 5, 2017.
[14] Al-Ghad (Jordan), December 20, 2016.
[15] Al-Ghad (Jordan), December 24, 2016.
[16] Al-Ghad (Jordan), December 20, 2016.
[17] Al-Ghad (Jordan), December 20, 2016.
[18] A-Ghad (Jordan), December 21, 2016.
[19] Al-Ghad (Jordan), December 23, 2016.
[20] Al-Dustour (Jordan), April 3, 2017.
[21] Al-Dustour (Jordan), March 5, 2017.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com