Archive | 2017/05/25

Terroryzm trwa, bo jest skuteczny

Terroryzm trwa, bo jest skuteczny

Alan M. Dershowitz
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Fox News. / foto: google.com

Za każdym razem, kiedy horrendalny atak terrorystyczny zabija i rani niewinne ofiary, załamujemy ręce i obiecujemy wzmożone środki bezpieczeństwa oraz podjęcie innych niezbędnych środków zapobiegawczych. Nie widzimy jednak, jak wielką rolę w zachęcaniu, motywowaniu i podżeganiu do terroryzmu odgrywają przyjaciele i sojusznicy.

Jeśli mamy mieć jakąkolwiek szansę na zredukowanie terroryzmu, musimy dobrać się do jego podstawowej przyczyny. Nie jest nią bieda, brak praw, rozpacz ani żadna inna tego rodzaju wymówka oferowana jako wyjaśnienia, jeśli nie usprawiedliwienie, terroryzmów jako czynów rozpaczy. Wręcz przeciwnie. Wielu terrorystów, takich jak sprawcy zamachów z 9/11 było ludźmi wykształconymi, zamożnymi, mobilnymi, a nawet odnoszącymi sukcesy. Dokonali racjonalnej analizy kosztów i zysków i zdecydowali zamordować niewinnych cywilów z jednej prostej przyczyny: wierzyli, że terroryzm działa.

Tragiczne jest to, że mieli rację. Społeczność międzynarodowa nagradza terroryzm, karząc równocześnie tych, którzy próbują z nim walczyć rozsądnymi środkami. Z muzułmańskim terroryzmem wszystko zaczęło się od decyzji Jasera Arafata i innych palestyńskich grup terrorystycznych zastosowania terroryzmu jako głównego sposobu wniesienia kwestii palestyńskiej na pierwszy plan trosk społeczności międzynarodowej. Sprawa palestyńska nie zasługuje na taką pozycję. Traktowanie Tybetańczyków przez Chiny, Kurdów przez większość świata arabskiego i Czeczenów przez Rosję jest gorsze lub przynajmniej równie złe. Społeczność międzynarodowa i media w większości ignorują ich reakcje na to traktowanie, bo starali się oni o rozwiązanie swoich problemów głównie w ramach prawa a nie na drodze terroryzmu.

Palestyńczycy wybrali inną taktykę. Porywanie samolotów, mordowanie sportowców olimpijskich w Monachium, zabicie dzieci izraelskich w Ma’alot i wiele innych potworności terrorystycznych dokonanych przez terrorystów palestyńskich wzniosło ich sprawę ponad wszystkie inne sprawy w społeczności broniącej praw człowieka. Choć Palestyńczycy nadal nie mają państwa – ponieważ dwukrotnie odrzucili hojne oferty państwowości – ich sprawa nadal dominuje ONZ i liczne grupy praw człowieka.

Inne pragnące zwrócić na siebie uwagę grupy wyciągnęły naukę z sukcesu terroryzmu palestyńskiego i naśladują stosowanie tej barbarzyńskiej taktyki. Także dzisiaj, kiedy władze palestyńskie twierdzą, że odrzucają terroryzm, nagradzają rodziny zamachowców-samobójców i innych terrorystów dużymi pakietami finansowymi, co podnosi liczbę zamachowców i ich niewinnych ofiar. Gdyby sprawca masakry w Manchesterze był Palestyńczykiem, i gdyby masakra miała miejsce w Izraelu, władze palestyńskie wypłaciłyby jego rodzinie majątek za zamordowanie tak wielu dzieci. Istnieje określenie na ludzi i organizacje, które płacą ludziom za zabijanie niewinnych cywilów: nazywa się to współudział w morderstwie. Gdyby mafia oferowała nagrody za zabijanie jej oponentów, nikt nie miałby sympatii dla tych, którzy oferują te nagrody. Niemniej kierownictwo palestyńskie, które to właśnie robi, jest z szacunkiem witane i honorowane na całym świecie.

Władze palestyńskie gloryfikują także terrorystów przez nazywanie parków, stadionów, ulic i innych miejsc publicznych nazwiskami masowych morderców naszych dzieci. Nasz „sojusznik”, Katar, finansuje Hamas, który Stany Zjednoczone poprawnie ogłosiły za organizację terrorystyczną. Nasz wróg, Iran, także finansuje, ułatwia i zachęca terroryzm przeciwko Stanom Zjednoczonym, Izraelowi i innym demokracjom zachodnim, bez ponoszenia żadnych prawdziwych konsekwencji. Narody Zjednoczone gloryfikują terroryzm przez umieszczanie przedstawicieli państw, które wspierają terroryzm, na wysokich stanowiskach władzy i honoru, i z otwartymi ramionami witają promotorów terroryzmu.

Z drugiej strony Izrael, który wiedzie na świecie w wysiłkach zwalczania terroryzmu sensownymi i legalnymi środkami, jest atakowany przez społeczność międzynarodową bardziej niż jakikolwiek inny kraj na świecie. W Organizacji Narodów Zjednoczonych promotorzy terroryzmu są traktowani lepiej niż przeciwnicy terroryzmu. Taktyka bojkotu, dywestycji i sankcji (BDS) jest skierowana wyłącznie przeciwko Izraelowi, nie zaś przeciwko wielu narodom, które wspierają terroryzm.

Terroryzm będzie trwać tak długo, jak długo przynosi owoce. Owoce mogą być różne dla różnych spraw. Czasami jest to narzędzie rekrutacji. Czasami doprowadza do ustępstw, jak to było w wielu krajach europejskich. Niektóre kraje europejskie, które obecnie dręczy terroryzm, nawet uwalniały uwięzionych terrorystów palestyńskich. Anglia, Francja, Włochy i Niemcy były wśród tych krajów, które uwolniły terrorystów palestyńskich w nadziei zapobieżenia atakom terrorystycznym na swojej ziemi. Ich samolubna i niemoralna taktyka obróciła się przeciwko nim: spowodowała tylko, że stały się jeszcze bardziej kuszącym celem dla morderczych terrorystów.

Niezależnie jednak od tego, jak działa terroryzm, fakt, że działa, utrudni, jeśli nie uniemożliwi, zatrzymanie jego wściekłego szerzenia się na całym świecie. Żeby przestał być skuteczny, świat musi zjednoczyć się w decyzji, by nigdy nie nagradzać terroryzmu i zawsze karać tych, którzy mu pomagają.


Alan M. Dershowitz
Amerykański prawnik i komentator spraw międzynarodowych. Emerytowany wykładowca prawa konstytucyjnego (w 1967 roku w wieku lat 28 został najmłodszym profesorem zwyczajnym prawa w historii Harvard Law School).
Dershowitz jest autorem wielu książek, wśród których najgłośniejszą jest The Case for Israel (2003). Jest to książka, z którą można się zgadzać lub nie, ale która jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto próbuje zrozumieć zawikłany obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz sposobu postrzegania Izraela przez resztę świata.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dokumenty z obozów i gett – Trafiły do Muzeum Auschwitz

Ocalał z Holocaustu, całe życie zbierał dokumenty z obozów i gett. Trafiły do Muzeum Auschwitz

mmw/gp /
Źródło: PAP/ TVN24 Kraków


Obszerną kolekcję dokumentów związanych z niemieckimi obozami, w tym Auschwitz, oraz gettami, zgromadzoną przez ocalałego z Holokaustu Władysława Ratha przekazała do Muzeum Auschwitz jego rodzina. Zbiór składa się z 1893 dokumentów i 29 fotografii. (http://www.tvn24.pl)

– Mój mąż całe życie coś kolekcjonował. Na początku lat 70. XX w. zaczął zbierać m.in. listy i dokumenty związane z obozami koncentracyjnymi. Jako ktoś, kto przeszedł te straszne czasy, widział rzeczy, które są niewyobrażalne, rozpoczął tworzenie kolekcji składającej się finalnie z bardzo wielu różnych materialnych świadectw – powiedziała mieszkająca w Wiedniu Ewa Rath, wdowa po Władysławie Rath.

Dokumenty i fotografie

Jak podkreśliła, wspólnie z mężem uważali, że zbiór powinien trafić do muzeum. – Wiem, że istnieje wielkie Muzeum Yad Vashem w Izraelu, ale uważam, że ta kolekcja powinna powrócić do miejsca, w którym życie stracił ojciec mojego męża i które jest wielkim symbolem zbrodni tamtych czasów. Auschwitz-Birkenau to coś szczególnego w dziejach wojny i nazizmu, to była maszyna do mordowania ludzi – podkreśliła Ewa Rath. Paweł Sawicki z biura prasowego muzeum mówił, że większość dokumentów dotyczy zagłady i prześladowań ludności żydowskiej w Trzeciej Rzeszy i na terenach okupowanych przez Niemców, losów deportowanych do obozów, w tym do Auschwitz, a także przetrzymywanych w gettach. W kolekcji znajdują się też dokumenty dotyczące więźniów przebywających w obozach pracy przymusowej, obozach internowania, jak i jeńców osadzonych w oflagach i stalagach. W zbiorach jest m.in. korespondencja obozowa Eryka Pawliczka, który uciekł z Auschwitz 21 kwietnia 1944 r., a także list wysłany z tego obozu przez więźnia pierwszego transportu Polaków z 14 czerwca 1940 r. Edwarda Holzchakera.

“Wystrzelona kula przeszła mu po czaszce”

Szczególne miejsce zajmują cztery karty pocztowe wysłane z Auschwitz w ramach tzw. Briefaktion. Aby uspokoić nastroje panujące wśród Żydów przebywających w getcie Theresienstadt w Protektoracie Czech i Moraw, władze KL Auschwitz zezwoliły więźniom deportowanym stamtąd na wysłanie kart pocztowych z krótką informacją, iż nadawcy przebywają w obozie pracy w Birkenau.

– Karty pocztowe na rozkaz władz obozowych były antydatowane, co esesmani uzasadniali tym, że czas ich wysłania opóźni się z uwagi na konieczność poddania korespondencji cenzurze. W chwili, kiedy trafiły do odbiorców, ich nadawcy już zginęli, zgładzeni w komorach gazowych w Birkenau – powiedział szef archiwum Muzeum Wojciech Płosa. Wśród dokumentów jest m.in. książeczka wojskowa urodzonego w Wiedniu Amona Goetha, organizatora i komendanta obozu w Płaszowie, który był odpowiedzialny za nadzorowanie akcji likwidacyjnej krakowskiego getta. Goeth charakteryzował się niezwykłym okrucieństwem wobec więźniów.

– W getcie mój mąż był świadkiem tego, jak Goeth strzelał do ludzi. Kazał im nosić belki i mój mąż, wówczas 16-letni chłopiec, który był niższy od dorosłych mężczyzn, też te belki nosił. Dlatego, że był niższy, pewnego razu wystrzelona kula przeszła mu po czaszce, nie naruszając kości, ale zabijając osobę idącą przed nim – powiedziała Ewa Rath. Wiele dokumentów dotyczy gett. – Interesującymi dokumentami są talony na posiłki wydawane w getcie łódzkim dla Żydów zatrudnionych w miejscowych zakładach pracy i warsztatach. Znakomitą ilustracją codzienności getta w Terezinie mogą być przykłady banknotów, jakie wyłącznie na potrzeby tego getta władze nazistowskie wprowadziły tam do obiegu – powiedział Wojciech Płosa. W kolekcji Władysława Ratha są też dokumenty ilustrujące losy Żydów uciekających przez nazizmem z Niemiec i Austrii. To karty pocztowe wysyłane z Szanghaju do rodzin w Wiedniu przez osoby, którym udało się szczęśliwie dotrzeć do Azji. Dyrektor Muzeum Piotr Cywiński podkreślił, że jest to największy zbiór dokumentów, jaki pozyskało archiwum placówki od wielu dekad.

“Bardzo cenne”

– Są bardzo cenne. Ukazują zarówno dzieje obozów, jak i gett. Niezwykła pasja, z którą ocalały z Zagłady Władysław Rath zgromadził tak niesamowitą kolekcję, budzi olbrzymi podziw – powiedział. – To jedno z największych pozyskań. Postanowiliśmy, że powstanie specjalny zespół archiwalny nazwany imieniem pana Władysława, a to po to, by zachować pamięć o tych wszystkich ludziach ale też i o tej osobie, która postanowiła zebrać tą unikalną kolekcję – mówi Sawicki.

Władysław Rath urodził się 20 marca 1924 r. Dzieciństwo spędził w Krakowie. W chwili wybuchu wojny miał 15 lat. Cała jego rodzina została przeniesiona do krakowskiego getta. Jego ojciec został deportowany do Auschwitz, gdzie zginął, a matka została zamordowana w nieznanym miejscu. W czasie pobytu w getcie Władysław Rath m.in. zmuszony był do zajmowania się psami Amona Goetha, komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Wraz z siostrą Dorotą pracował w fabryce Emalia Oskara Schindlera. Oboje uratowali się dzięki wpisaniu na “Listę Schindlera”, dzięki czemu zostali przeniesieni z Krakowa do fabryki w Bruennlitz i doczekali wyzwolenia. Dorota Rath była jedną z osób, które po zakończeniu działań wojennych przeprowadziły Oskara Schindlera do strefy amerykańskiej z obawy, iż Sowieci mogą go zaaresztować.

Po wojnie Władysław Rath wrócił do Krakowa, a w 1951 r. przeniósł się do Wiednia. Zmarł w 1996 r. Muzeum apeluje o przekazywanie wszelkiego rodzaju dokumentów i przedmiotów związanych z historią i ofiarami KL Auschwitz. Jak podkreślił Paweł Sawicki każdy obiekt może mieć swoje olbrzymie znaczenie i powinien odnaleźć swoje miejsce w zbiorach Miejsca Pamięci. Tu będą one chronione, konserwowane, badane i eksponowane. Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jewish Students Mustered A Rare Unity To Protest This Palestinian Activist

Jewish Students Mustered A Rare Unity To Protest This Palestinian Activist

Aimee Levitt


In a rare show of unity, Jewish students supportive of Israel at Northwestern University came together from different viewpoints Monday night to protest a convicted terrorist’s appearance on campus.

The protesters—about 100 students—included members of J Street U, the student arm of the dovish Israel lobby; Wildcats for Israel, a group more closely aligned with the American Israel Public Affairs Committee, and Hillel, the campus Jewish center.

Northwestern University’s president, Morton Schapiro, was also among those demonstrating outside the hall where Students for Justice in Palestine held an event whose speakers included Rasmea Odeh, who was convicted by a military court in Israel for a 1969 supermarket bombing that killed two students.

Dressed in black, the demonstrators held candles and carried placards with pictures of Edward Joffe and Leon Kanner, the two students killed in the bombing. Printed signs on other placards said, “May their memories be for a blessing.”

The protesters stood silently in two long rows outside Northwestern’s Tech building in suburban Evanston, where the campus SJP chapter was sponsoring an event to commemorate the Nakba—Arabic for “catastrophe”—a kind of counter-observance to mark the date on which Israel was established in 1948.

For Palestinians, the date marks the period during which approximately 700,000 Arabs were expelled from their homes by Israeli forces or fled, and thousands more were killed during the Israeli War for Independence. In 1998 Palestinian leader Yasser Arafat declared May 15 Nakba Day, a time of commemoration and protest in the Palestinian territories and Palestinian communities throughout the world.

But it was the appearance of Odeh, not the commemoration itself that sparked the protest. The Palestinian was released from Israeli prison after her conviction in a 1979 prisoner exchange. Her supporters maintain that her confession was extracted under torture and sexual assault. Many years later, the Israeli Supreme Court did find that the Shin Bet, Israel’s domestic security agency, had, in fact, frequently tortured Palestinian prisoners. But there has been no confirmation of Odeh’s claim, and Israel continues to deny it.

“I know the narrative of her defenders,” said Michael Simon, the executive director of Northwestern Hillel. “We’re hesitant to say, point blank, ‘We invited a murderer.’ Her defenders dispute that. But there’s no dispute that she was a member of the Popular Front for the Liberation of Palestine.”

The PFLP, one of the constituent groups that makes up the Palestine Liberation Organization, was in the 1970s and 1980s a hardline Marxist-Leninist organization responsible for multiple attacks targeting civilians.

“In my book, she’s a terrorist,” Simon said. “We feel it is very disturbing for a student group to uplift this particular voice.” At the same time, Simon acknowledged careful consideration about the wisdom of publicly protesting the event.

“To bring a speaker of this notoriety is an attempt to gain a lot of attention,” he said. “We recognize that any response by us may provide them with publicity and attention, so we’re trying to be careful to calibrate our response.”

The demonstrators stood lined up outside the lecture hall, forming a sort of gauntlet for anyone who wanted to enter the building. Some students who were passing through just wanted to go to class. The Palestinian students on their way to the lecture, however, walked more slowly, wearing kafiyas as a sign of national pride.

In the United States, Odeh has become known as an activist on behalf of Arab immigrant women. After emigrating here from Jordan in 1994, following her prison release, she obtained a law degree and became associate director of the Chicago Arab American Action Network. But in 2013, Odeh was arrested for failing to disclose her imprisonment on her immigration form. This past March, she agreed to a plea deal that will strip her of her citizenship and force her to leave the country in exchange for not going to jail.

Nevertheless, the judge who sentenced her told the Detroit Free Press that he respected Odeh’s work in America. “I’m convinced she’s been involved in doing a lot of good work in helping Arab immigrant women,” he said. “She’s changed, she’s reformed.”

“Rasmea’s record speaks for itself,” said Marcel Khalil Hanna, one of the leaders of SJP. “The way Zionist organizations function is predictable. They’re very reactionary. This is an event to support someone who is fighting for her rights, and there is pushback.” He felt that the vigil by the Jewish students was disrespectful toward Palestinians, considering it was Nakba Day. “They frame it as supporting the sanctity of life,” he said, “but they show which lives they value.”

At the SJP event, Odeh’s speech was brief. She denounced what she called the “racist” American judicial system and spoke on behalf of the 1,500 Palestinian prisoners in the Israeli-occupied West Bank who have been on a hunger strike for the past month to demand better treatment.

“I am going to have to leave you all sometime in the next few months,” she told the crowd of approximately 50 students and guests from the community, “but I will continue to watch the U.S. Aside from Israel, this is the main front in the battle for Palestinian rights. You must continue to fight American Zionism.”


Aimee Levitt reports regularly on Chicagoland for the Forward. Contact her at feedback@forward.com. Follow her on Twitter, @aimeelevitt


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


6 charged with incitement to hate after spewing anti-Semitic abuse on Munich bus

6 charged with incitement to hate after spewing anti-Semitic abuse on Munich bus

JTA (Berlin)


BERLIN (JTA) — Six people have been charged with incitement to hate after spewing anti-Semitic abuse at passengers on a Munich city bus.

Only an unmarried couple from Munich attempted to intervene in the weekend incident on a bus reportedly packed with some 40 passengers.

According to news reports, the alleged perpetrators are all from Munich and Ebersberg and range in age from 18 to 33. Police said witnesses reported the “most harmless” of the shouted slurs included “Juden raus!” — “Get rid of the Jews.”

Most of the passengers reportedly did nothing. After one woman addressed the group and asked them to stop, they aimed their abuse at her. Police said her boyfriend’s intervention prevented further escalation.

The bus driver stopped on the Donnersberger Bridge and called police, the Munich-based Suddeutsche Zeitung newspaper reported. The six were apprehended, asked for identification and charged with incitement to hate and insulting passengers. Reportedly none of them were known
members of a right-wing radical group.

Bavaria has seen a rise in anti-Semitic criminality, with 176 anti-Jewish crimes reported in the state in 2016, a 33 percent increase over the previous year.

In Munich, the increase was 50 percent, to 37 incidents last year from 24 in 2015. All the perpetrators in those incidents came from a far-right extremist background.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com