Archive | May 2017

VI edycja festiwalu Simchat Chajim w Jarocinie i Krotoszynie

VI edycja festiwalu Simchat Chajim w Jarocinie i Krotoszynie

REDAKCJA


JUŻ 19 MAJA RUSZA SZÓSTA EDYCJA SIMCHAT CHAJIM FESTIVAL. PRZEZ 9 NIEZWYKŁYCH DNI, W RAMACH FESTIWALU KULTURY ŻYDOWSKIEJ, ODBĘDZIE SIĘ PONAD 40 WYDARZEŃ! ICH SERCEM BĘDZIE JAROCIN ORAZ KROTOSZYN, A NIEKTÓRE Z NICH ZAGOSZCZĄ TAKŻE W KOBYLINIE, KOŹMINIE WIELKOPOLSKIM, ODOLANOWIE, ROZDRAŻEWIE I ZDUNACH. SIMCHAT CHAJIM FESTIVAL JEST ORGANIZOWANY PRZEZ STOWARZYSZENIE KROTOCHWILE WE WSPÓŁPRACY Z KROTOSZYŃSKIM OŚRODKIEM KULTURY, BIBLIOTEKĄ PUBLICZNĄ MIASTA I GMINY JAROCIN ORAZ MUZEUM REGIONALNYM W JAROCINIE.

Simchat Chajim w języku hebrajskim oznacza „radość życia” i właśnie te słowa są motywem przewodnim festiwalu. Pokazuje on bogactwo kultury i dziedzictwa żydowskiego, ale także piękno wielokulturowej historii południowej Wielkopolski.

Różnorodny program z pewnością będzie interesującą podróżą do przeszłości, ale przede wszystkim ukaże wyjątkowość tradycji żydowskiej. A co czeka na mieszkańców? Przede wszystkim pięć koncertów, spotkania z literaturą, sztuką, opowieści o współczesnym Izraelu i spektakle teatralne. Na krotoszyńskim Rynku stanie Strefa Simchat Chajim, czyli centrum festiwalowe.

Szczegółowy program festiwalu znajduje się na stronie simchatchajim.pl/program. Udział w większości wydarzeń jest bezpłatny. Natomiast spektakle i wybrane koncerty są biletowane. Bilety można kupić na stronie simchatchajim.pl/bilety, w JOK Jarocin oraz Krotoszyńskim Ośrodku Kultury w cenie 15 zł w przedsprzedaży, a od 11 maja w cenie 25 zł.

Co w programie?

19 maja w krotoszyńskiej Galerii Refektarz odbędzie się wernisaż wystawy „Ćwiczenia oddechowe” Dawida Marszewskiego. Natomiast w Jarocinie, o godz. 20:00 atmosferę rozgrzeje energiczny zespół Klezmafour, znany również z programu Mam Talent!.

W sobotę (20 maja) od godz. 18:00 podczas jarocińskiej Nocy Muzeów przestrzeń wokół synagogi ponownie wypełni kultura żydowska (ul. Śródmiejska). Odbędą się warsztaty: graficzne, malowania liter i imion hebrajskich, budowania sztetla. Natomiast w budynku dawnej synagogi wysłuchać będzie można wykładu o świętach żydowskich i zobaczyć przedmioty związane z judaizmem, między innymi szofar, talit czy drejdel. Wystawy z Żydowskiego Instytutu Historycznego podkreślą charakter i historię wnętrza. Na zakończenie Nocy Muzeów w rytm muzyki klezmerskiej porwie zespół Sztetl, koncert rozpocznie się o godz. 20:30. Wszystkie wydarzenia w ramach jarocińskiej Nocy Muzeów są bezpłatne. W maju przypada 130. rocznica urodzin światowej sławy grafika Jakoba Steinhardta, dlatego 21 maja jarocińscy cykliści odwiedzą Żerków, miejsce jego narodzin. Rajd rowerowy poprzedzi spotkanie z Mateuszem Franckiewiczem, autorem bloga „Izrael od kuchni”.

Wieczorem 21 maja w Krotoszynie w Kościele pw. Św. Jana Chrzciciela o godz. 19:30 odbędzie się koncert organowy „Jedno drzewo – wspólne korzenie”. W nietypowej iluminacji wnętrza Fary zabrzmi muzyczny dialog łączący Polaków, Żydów i Niemców w wykonaniu Pawła Szukalskiego. Z kolei o godz. 20:00 w Strefie Simchat Chajim zagra Rebeka, jeden z czołowych polskich zespołów wykonujących muzykę elektroniczną. Na oba niedzielne koncerty wstęp wolny.

PRENUMERATA

Przez kolejne dni w Jarocinie i Krotoszynie będzie można zobaczyć spektakle „Opowiadania nie tylko dla dzieci” Teatru Żydowskiego i „Tuwim Julek – para buch, frazy w ruch” Teatru Małe Mi. O Ziemi Świętej opowie ks. Adam Boniecki wraz z Karoliną Przewrocką-Aderet, a dziennikarka i fotografka Grażyna Banaszkiewicz przybliży niezwykłą architekturę oraz wielokulturową codzienność Izraela. Ponadto odbędą się warsztaty kulinarne, warsztaty wycinanki żydowskiej czy czytanki dla najmłodszych. W Strefie Simchat Chajim zaplanowano zajęcia dla seniorów (między innymi joga). 24 maja w Krotoszynie zagra zespół Pan Przecinek & Zespół Depresyjny. Organizatorzy przygotowali również ofertę dla szkół. Młodsze dzieci wezmą udział w warsztatach drukarskich nawiązujących do postaci żydowskiego drukarza z Krotoszyna Bar Loebel Monascha, a młodzież będzie rozmawiać o otwartości i wzajemnych szacunku na warsztatach prowadzonych przez edukatorów z muzeum POLIN.

Festiwal dopełni Koncert finałowy 26 maja o godz. 20:00 w Strefie Simchat Chajim na krotoszyńskim Rynku – zagra Karolina Cicha i Spółka. Artystka jest kompozytorką, wokalistką i multiinstrumentalistką – rozpoznawalną dzięki oryginalnej technice gry na kilku instrumentach jednocześnie. Śpiewa w językach mniejszości narodowych, w tym w jidysz.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


AP refutes claims it helped Nazis

AP refutes claims it helped Nazis

JTA & Arutz Sheva Staff


Associated Press publishes review concluding its staff did not help the Nazis or their cause during World War II.

Associated Press offices in ManhattanReuters

The Associated Press has concluded following a review that its staff did not help the Nazis or their cause during World War II.

German historian Harriet Scharnberg last year revealed archival material which detailed how AP struck a deal with Adolf Hitler’s regime for access inside Nazi-ruled Germany.

In an article for the Studies in Contemporary History journal, Scharnberg revealed that in return for that exclusive access – by 1935 all other international news agencies had been forced to leave Germany – AP signed up to what was known as the Schriftleitergesetz, or editor’s law, which meant it pledged to toe the Nazi party line and not publish any material “calculated to weaken the strength of the Reich abroad or at home.”

On Wednesday, however, AP refuted those claims in its, though the news agency did acknowledge that German staff members clashed with propaganda officials, “with some doing a better job of resisting Nazi demands than others.” It also acknowledged that AP paid the salaries of several photo service employees who were drafted into propaganda units covering the fighting.

But given the restrictions of operating under the totalitarian regime, AP acted as “forthrightly and independently as possible,” the review said.

“We recognize that AP should have done some things differently during this period, for example protesting when AP photos were exploited by the Nazis for propaganda within Germany and refusing to employ German photographers with active political affiliations and loyalties,” the report says.

“However, suggestions that AP at any point sought to help the Nazis or their heinous cause are simply wrong. Due in large part to the AP’s aggressive reporting, the dangers of the Nazis’ ambitions for domination in Europe and its brutal treatment of its opponents were revealed to the wider world.”

According to AP’s own article on the review, the news agency’s reporting in the 1930s “alerted readers in the United States to the acts of anti-Semitism and cruelty of the Nazi regime both in words and photos.”

The yearlong review was written by Larry Heinzerling, an adjunct assistant professor at the Columbia Graduate School of Journalism and retired AP deputy international editor, and AP investigative researcher Randy Herschaft.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


PM Netanyahu just ROCKED the world in this 2 minute speech

PM Netanyahu just ROCKED the world in this 2 minute speech

Are Jewish communities in Judea and Samaria an obstacle to peace?

Are the millions of Arabs living inside Israel obstacles to peace?

Prime Minister Netanyahu makes it clear that ethnic cleansing and judenrein are terms that will no longer be a part of the future of the Land of Israel.

Ethnic cleansing for peace – what the Arab side proposes – is nothing more than blatant hatred of Jews and Israel.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rachela

Rachela

EWA HENRY


Za cały salon miała służyć niewielka ława i rozkładana sofa, na której od czasu do czasu nocował Jason lub raz czy dwa do roku Miriam, której każda wizyta kończyła się wzajemnymi zarzutami: Miriam”- że matka jest too Jewish i Racheli, że Miriam nie jest” Jewish enough! Po czym kanapa pozostawała nierozłożona przez następne pół roku.

Rachela Gothelf była jedną z tych osób, o których po latach myśli się – ta miła starsza pani, którą odwiedzaliśmy w domu starców. Po chwili uświadamiamy sobie (właściwie bardzo często nie uświadamiamy sobie tego nawet po długiej chwili), że wcale tak często jej nie widywaliśmy. W ostatnim roku jej życia odwiedziliśmy ją może raz czy dwa, za każdym razem tłumacząc się mętnie, że w zeszłym miesiącu wirus, a w poprzednim praca. Wiedząc, że te tłumaczenia są bardziej obraźliwe niż nasza u niej nieobecność.

Rachela”- osoba praktyczna”- przed laty zdecydowała się na Baycrest Jewish Senior Centre, bo stąd wszędzie bliziutko… Bliziutko do domu opieki, a stamtąd tylko krok do szpitala geriatrycznego “- żadnych kłopotów dla rodziny, której zresztą Rachela prawie nie miała. ”

Do Baycrest zabrała ze sobą tylko łóżko ze starym, solidnym materacem i kilka drobiazgów. Stary komplet z jadalni okazał się zbyt duży na kuchenną wnękę, krzesła przeważały liczbowo ewentualnych gości, za radą więc Mani nabyła tzw. zestaw śniadaniowy z dwoma metalowymi krzesłami i stołem pokrytym laminatem. Za cały salon miała służyć niewielka ława i rozkładana sofa, na której od czasu do czasu nocował Jason, lub raz czy dwa do roku Miriam, której każda wizyta kończyła się wzajemnymi zarzutami: Miriam”- że matka jest too Jewish (zbyt żydowska) i Racheli, że Miriam nie jest Jewish enough (wystarczająco żydowska)! Po czym kanapa pozostawała nierozłożona przez następne pół roku.

Zarzuty obu na tyle niedorzeczne, że żydowskość Racheli od nieżydowskości Miriam oddzielała przepaść pomiędzy światem już nieistniejącym, którego Miriam nie miała okazji i możliwości poznać, a światem dzisiejszym, w którym Rachela zawsze była outsiderem. Na pewno nie miały podłoża religijnego – Rachela nie miała wielkiego pożytku z religii. Żaden z Bogów nie sprawdził się, szczególnie w Oświęcimiu. Zorganizowanej religii poddawała się tylko na tyle, na ile było to konieczne i w zasadzie całymi tygodniami ograniczała się niemal całkowicie do używania windy szabatowej w dni świąteczne “- z tego prostego powodu, że inna w te dni w Baycrest nie działała.

Przedmioty nigdy do niej naprawdę nie przyrosły. Dopóki spełniały swoją funkcję, były dokładnie tym, czym być powinny”- przedmiotami do siedzenia, spożywania posiłków, przedmiotami do zdobienia ścian, co nie znaczy, że było jej obojętne, czym te ściany zdobi. Przywiązanie do przedmiotów nie było w zwyczajach Racheli Gothelf. Do bibelotów nie miała najmniejszego sentymentu, nie ukrywała zniecierpliwienia, kiedy Mania lub Ethel rok po roku obdarowywały ją durnymi wieszaczkami z widoczkiem na Morze Martwe czy świeczniczkiem z napisem “Pamiątka z Hajfy”. Izrael przestał dla niej istnieć w 54. Polska mogła równie dobrze zniknąć z mapy świata w 1942, od kiedy nie zostało w niej nic, co Rachela kochała. Stanowczo nie mogła sobie pozwolić na przywiązanie do miejsc, które były już tylko bólem.

W Baycrest, w słoneczne dni, wysiadują przed budynkiem bielutcy staruszkowie, kruchutcy jak figurki z porcelany. Pastelowe staruszki w beżowych spodniach z poliestru. Wszystkie z jednakową trwałą”- prześwitującym barankiem w kolorze strawberry blonde (w każdy trzeci wtorek miesiąca przychodzi dziewczyna z salonu na Bathurst Street, bierze grosze i nie trzeba nawet ruszać się z mieszkania). Wystawiają do słońca poplamione wiekiem dłonie, oparte na główkach lasek, wyciągają żylaste nogi. Mania i Ethel od lat okupują ławkę przy drzwiach wejściowych. Nie umknie im obecność żadnego z odwiedzających. Tym bardziej nieobecność.

– Fuck! – rzuca Miriam pod nosem, nawigując z parkingu tak, by ominąć gwardię honorową.
– Havahju Myhiam!?
– Just great, Mrs. Lebowitz! And how are YOU?
– Oh, oh, oh…

Przeciskamy się pospiesznie między laskami i chudymi nogami do windy. Jak na złość jest sobota i winda staje na każdym piętrze. Ale uciekłyśmy Mani i jej opowieści o wnuku”- ortodoncie Samuelu, który nic a nic nie chce się ustatkować, nicpoń jeden, na którego matka się skarży, że odkąd kupił to piękne mieszkanie w downtown, nie chce przychodzić na obiady do domu. – Tak, tak, czuję ten ból”- mruczy pod nosem Miriam, której syn nie był na rodzinnym obiedzie odkąd dostał dwa lata za sprzedaż narkotyków.

Później wysłucha od Racheli za bycie niegrzeczną wobec Mani. Rachela nie przepada za Manią i Ethel, ale czuje solidarność z tymi kobietami, z których każda, tak jak ona, spożywa samotnie śniadanie przy stole z laminatu. I obiad. I kolację. Każda z nich ma w części “salonowej” rozkładaną kanapę, rozkładaną niezmiernie rzadko, zdjęcia wnuków na mikroskopijnej etażerce. Maleńkie mieszkanka zorganizowane jak “tygodniowe” pudełeczka na lekarstwa. Co niedzielę wieczór przychodzi pielęgniarka środowiskowa i rozdziela do przedziałków z nazwami dni tygodnia na wieczku różowe, zielone, niebieskie pastylki. I tak płynie tydzień, od poniedziałku do piątku odmierzany tabletkami na ciśnienie, artretyzm, cukier, cholesterol, smutek, samotność. Na brak pamięci. I na pamięć.

Rachela siada czasem z Ethel i Manią na ławce przed wejściem. Ethel cicha i jękliwa”- typ słuchacza, Mania”- lider, prawdziwy survivor, każda część jej ciała, każdy organ to historia sama w sobie. Historia Mani cierpienia”- jej wrzody, żylaki, cysty jak usprawiedliwienie wobec ciotek, wujów, babć i dziadków, sióstr, braci, kuzynów, którzy zginęli w getcie, Oświęcimiu i Przemyślu. Mania dozuje skrzepy, zatory i krwotoki. Mani porody”- dramat w trzech aktach, wątroba Mani – powieść, w której Mania odzyskuje siebie z popiołów swojej rodziny “- kawałek po kawałku.

Rzeczy zaczęły ubywać z życia Racheli tuż po śmierci Jakiera, Miriam wyprowadziła się, Racheli nie było wiele potrzebne. Nic nie miało jakiejś szczególnej wartości. Jakier nie był już pierwszej młodości, kiedy przyjechali z Izraela do Kanady. Nie było więc wielkiego żalu, kiedy trzeba było zredukować mieszkanie do kawalerki w Baycrest. Zbyt wiele stołów, kredensów, etażerek obróciło się za nimi w zgliszcza, by nadawać im znaczenie ponad to, czym były. Co nagromadzone, poczęło łuszczyć się jak stara farba olejna. Warstwa po warstwie.

Wiedziała też, że w Baycrest pomieszka może 6-7 lat, a w następny etap nie zabierze ze sobą wiele, nawet z tego okrojonego gospodarstwa. W domu opieki nie będzie już sobie gotować, dostanie łóżko ortopedyczne, a posiłki będą jej przynosić na plastikowych tackach.

Rachelę powoli zaczynało ogarniać poczucie nieważkości. Przedmioty zaczęły zatracać ciężkość, nie chciały pozostawać na swoich miejscach, nie wiadomo skąd zaczęły wyskakiwać kanciaste taborety, szuflady najeżały się nożami, kubki się przewracały (dlatego od teraz musiały być plastikowe). Jedynie jej własne ciało stawiało coraz większy opór. Zadecydowano więc, że “najlepiej będzie” jeśli przeniesie się Rachelę do centrum geriatrycznego. Ciekawe, jak względne w życiu jest to, co “będzie najlepiej”.

Zanim się obejrzała, Rachela nie miała już nawet własnego obrazka na ścianie, bo nagle nie było już ścian, tylko kolorowe zasłonki wokół szpitalnego łóżka, przy którym co rano stawał denerwujący młody doktor w typie ortodonty Samuela.

– Jak się dzisiaj mamy?! – wołał entuzjastycznie na pół oddziału. – Wyglądamy kwitnąco!

Rachela zastanawiała się, co sprawia, że ci ludzie wokół zachowują się jakby nie tylko ciało odmówiło jej posłuszeństwa, ale i rozum. Zdarzało jej się zapominać pewne rzeczy, spowolniały jej procesy myślowe, ale ciągle jeszcze była świadoma tego, że posiada imię i nazwisko, o czym bezczelny trzydziestoparolatek z kosmetycznie udoskonalonym uśmiechem zdawał się zapominać. Wiedziała jednak, że jeśli powie to Samuelo-podobnemu, to zostanie jej to poczytane za starczą złośliwość. Zostaną uniesione brwi, wymienione spojrzenia ponad i poza Rachelą:

– Widzisz, co z nią mamy? – powiedzą okrągłe oczy “Samuela” i wysunięta do przodu dolna warga.
-“No cóż, czegóż można się spodziewać… “- odpowie uniesiony kącik ust i wzniesiona pytająco brew Miriam.

Prawdę mówiąc, Rachela straciła grunt w tym świecie zdalnie wymienianych informacji bez słów ponad jej głową. Nie miała już energii, a i prawdę mówiąc nie widziała sensu by wywalczać sobie prawo bytu w rzeczywistości, w której nie miała już punktu zaczepienia. Otaczały ją gładkie ściany, urzędowe meble, pościel, plastikowe sztućce.

Zostało takie zdjęcie – 80. urodziny Racheli – kawałek tortu na papierowym talerzyku, jakiś napój w styropianowym kubku, okolicznościowa, plastikowa cerata na stole. Wszystko bezosobowe, nietrwałe, jednorazowe.

Rachela powoli traciła kształt”- rozpływała się w tymczasowości. Kiedy zmarła, naturalne wydawało się, że pochowano ją w taniutkiej tekturowej trumnie (każdą inną sama Rachela uznałaby za bezsensowny zbytek). Po czym przykryto ją betonową płytą, taką samą jak tysiące innych wokół na potężnym torontońskim cmentarzu Mount Sinai – płytą, która pozostała bezimienna, bo nikt nie zadał sobie trudu by umieścić na niej Racheli nazwisko.

Po pogrzebie rabin poinformował Miriam, że zgodnie ze zwyczajem niestosowne jest odwiedzanie grobu przez przynajmniej miesiąc. Pouczenie na tyle bezcelowe, że wiadome było, że już nikt nigdy nie odwiedzi grobu Racheli.

Co jakiś czas Miriam deklaruje, że rozsypie na jej grobie Jasona, (który przeżył babkę tylko o kilka lat). Byłoby to oczywiście niezgodne z prawem rządzącym tym miejscem”- choć nie wiem czy prochy Jasona zaszkodziłyby sprawiedliwym torontońskim księgowym, ortodontom i radcom prawnym bardziej, niż hektolitry pestycydów pryskanych w trosce o murawę pokrywającą ich doczesne szczątki.

Nie ma jednak sensu odwodzić jej od tego pomysłu, który nie zostanie zrealizowany z tego prostego względu, że Rachela się zgubiła”- nikt już nie pamięta, gdzie została pochowana.

Ewa Henry


EWA HENRY – Absolwentka York University, w Kanadzie od 1989. Felietonistka, ilustratorka, wyjadaczka chlebów z niejednego pieca – ten powszedni wyrabiająca w multimediach. Feministka, wyznawczyni społeczeństwa obywatelskiego. Wielbicielka ludzi i kotów. Matka Tymka.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israeli Soldiers reject Breaking the Silence’s lies

‘You’re a Liar,’ Israeli Soldiers Tell Breaking The Silence Activist in Hard-Hitting New Video

Ben Cohen


Members of the IDF’s Caracal battalion in training. Photo: Wiki Commons.

An Israeli veterans organization has released a hard-hitting new video attacking “Breaking the Silence” – an Israeli NGO that publishes what it says are the anonymous testimonies of Israeli soldiers who participated in abuses against Palestinians – for “lying” about an incident in which a Palestinian prisoner was allegedly beaten unconscious.

The group, Reservists on Duty, said that the original Hebrew version of the video had garnered one million views, triggering their decision to release it in English as well. “Organizations promoting BDS such as Students for Justice for Palestine use testimonies provided by Breaking the Silence to further their agenda of demonizing Israel and attempting to curtail Israel’s right to defend itself from murderous terror,” said Reservists on Duty Executive Director Amit Deri.

The video focuses on the claim of a Breaking the Silence activist, Dean Issacharoff, who claimed at a protest rally that he was compelled by his commanding officer to tie up and beat a Palestinian prisoner while his soldiers watched. “I grabbed him by the neck and started to knee him in the face and chest until he was bleeding and unconscious,” Issacharoff claimed.

The soldiers in the video, who served with Issacharoff in the army, strenuously deny his version of events. A number of them are filmed looking directly into the camera and telling Issacharoff, “you’re a liar.” Another soldier asks, “Where do you come up with this stuff?”

“Your soldiers trusted you and you spat on them,” says another.

Watch the video below:

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com