Archive | May 2017

Światło świętości [Parsza Szemini]

Światło świętości [Parsza Szemini]

Rabin Jonathan Sacks
Tłumaczenie: Wioleta Urbańska
© CHIDUSZ 2017


Ofiara Aarona /fot. Wikipedia

Nadeszła ważna chwila. Przez siedem dni – zaczynając od 23 dnia miesiąca adar – Mojżesz konsekrował Aarona i innych kapłanów. Teraz, w rosz chodesz miesiąca nisan nadszedł czas, aby Aaron rozpoczął swoje zadanie, służąc ludziom w imieniu Boga:

„Nadeszło to ósmego dnia, Mojżesz wezwał Aarona i jego synów, i starszych Izraela, i powiedział do Aarona, weź młodego byka jako ofiarę za grzechy oraz barana bez skazy jako ofiarę całopalną i złóż je przed Panem”.

Jakie jest znaczenie słów „ósmego dnia”, od których pochodzi nazwa naszej sidry – szmone (hebr. osiem)? Aby zrozumieć głęboką symbolikę liczby osiem, musimy odnieść się do historii stworzenia.

Na początku, kiedy wszystko było „zamętem i bezładem”, Bóg stworzył wszechświat. Dzień po dniu akt stworzenia rozszerzał się na kolejne sfery. Jako pierwsze powstały światło i ciemność, wody górne i dolne, morze i suchy ląd. Następnie pojawiły się elementy wypełniające te przestrzenie: słońce, księżyc i gwiazdy, ryby i ptaki; a na końcu zwierzęta lądowe, aż dzieło stworzenia zostało zakończone na człowieku. Po nim nastąpił szabat – dzień siódmy – czas ograniczeń i świętości, kiedy to Bóg, a potem ludzie, z którymi zawarł przymierze, odpoczywali, aby pokazać, że istnieją granice tworzenia („Dlaczego imię Boga to Szadaj? Gdyż on powiedział światu – wystarczy – sze-amar le-olam daj”). Natura jest spójna, każdy jej element ma swoje miejsce, funkcje i godność w całości istnienia. Świętość polega na przestrzeganiu granic i szanowaniu naturalnego porządku.

Oto siedem dni. Jednak na czym polega znaczenie dnia ósmego – dnia po stworzeniu? Aby to zrozumieć, musimy odnieść się do Tory sze-be-al pe, do tradycji ustnej.

Szóstego dnia Bóg podjął najbardziej doniosłą decyzję – stworzyć istotę, która tak jak On, będzie miała zdolność tworzenia. Jest wprawdzie zasadnicza różnica pomiędzy ludzką kreatywnością („coś z czegoś”) a Boską zdolnością tworzenia („czegoś z niczego”) i to właśnie dlatego ludzie są „na obraz Boga”, a nie, jak twierdził Nietzsche, samymi bogami.

Umiejętność tworzenia idzie jednak w parze ze zdolnością do niszczenia. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Każdy nowy wynalazek może być użyty zarówno do tego, aby uzdrawiać, jak i ranić. Każda siła może być przekształcona w dobro, jak i zło. To właśnie dlatego, inaczej niż w przypadku pozostałych elementów boskiej kreacji, biblijny opis stworzenia człowieka rozpoczyna się od słowa „uczyńmy”, jakby zapowiadając ryzyko, które zawiera się w stworzeniu kogoś, kto posiadać będzie zdolność mówienia, kreatywności i wolną wolę. Jedynego stworzenia, które będzie mogło okazać Bogu nieposłuszeństwo i zagrozić porządkowi natury. Niebezpieczeństwo szybko staje się jasne. Bóg mówi pierwszemu człowiekowi, aby nie jadł owocu jednego z drzew. Rodzaj tego drzewa nie ma znaczenia, ważna jest jego symboliczna funkcja. Drzewo ma pokazać, że stworzenie ma granice, a najważniejsza z nich to ta pomiędzy dozwolonym i zakazanym. Właśnie dlatego, nawet w raju, musiało znajdować się coś zakazanego. Kiedy pierwsi ludzie zjedli owoc z zakazanego drzewa, harmonia pomiędzy człowiekiem a przyrodą została zachwiana, ludzkość zatraciła swoją niewinność. Po raz pierwszy doszło do konfliktu pomiędzy przyrodą (światem, który zastaliśmy), a kulturą (światem, który tworzymy). Skutkiem tego konfliktu była utrata raju.

Mędrcy zastanawiali się nad chronologią zdarzeń w tej narracji. Według nich dramat stworzenia i nieposłuszeństwa Adama i Ewy miał miejsce szóstego dnia. W dniu, w którym zostali stworzeni, otrzymali również zakaz spożywania z drzewa, zakaz ten następnie złamali i zostali wygnani z raju. Ich karą było jednak nie tylko wygnanie. Gdy dzień miał się ku końcowi i nadchodziła noc, po raz pierwszy Adam i Ewa doświadczyli ciemności. W swoim miłosierdziu Bóg odroczył jednak wyrok i pozwolił im na pozostanie w ogrodzie Eden jeszcze przez jeden dzień – szabat. Przez cały ten dzień słońce nie zachodziło, kiedy jednak zaczęła zbliżać się noc, Bóg pokazał pierwszym ludziom, jak rozpalać ogień. Światło niebios zaczynało gasnąć wraz z kończącym się szabatem. Adam obawiał się węża, który mógłby zaatakować go w ciemności. Dlatego też Bóg rozświetlił jego umysł i nauczył go, jak używając krzesiwa rozpalić ogień i jak wykorzystywać go do własnych potrzeb. Właśnie ten moment, według mędrców, upamiętniamy podczas hawdali, gdy na zakończenie szabatu zapalamy świecę i w ten sposób rozpoczynamy nowy tydzień.

Jest zatem zasadnicza różnica pomiędzy światłem dnia pierwszego („I rzekł Bóg: niech się stanie światło…”) oraz światłem dnia ósmego. Światło dnia pierwszego pochodziło bezpośrednio od Boga. Światło dnia ósmego mogło zaświecić, gdyż Bóg nauczył nas je wzniecać. Symbolizuje to nasze „partnerstwo z Bogiem w dziele stworzenia”. Nie ma nic piękniejszego od tego, jak Bóg pozwala nam razem z nim przynosić światu światło. Szabat upamiętnia dzieło, jakiego Bóg dokonał. Ósmego dnia (mocej szabat) świętujemy naszą zdolność do tworzenia jako istoty stworzone na obraz Boga i jego partnerzy.

Aby w pełni zrozumieć mędrców, należy odwołać się do jednego z najstarszych na świecie mitów: do historii Prometeusza. Według Greków bogowie byli zasadniczo wrogo nastawieni wobec ludzi. Zeus chciał zachować tajemnicę rozpalania ognia, jednak Prometeusz wykradł kilka iskier i nauczył ludzi go używać. Kiedy jego występek wyszedł na jaw, Zeus ukarał go przywiązaniem do skały, tak aby wątroba Prometeusza była w nieskończoność rozszarpywana przez orła. W tym kontekście możemy zobaczyć prawdziwie rewolucyjny charakter judaizmu. Wierzymy w to, że Bóg chce, aby ludzie korzystali ze swojej siły, ale w sposób odpowiedzialny, kreatywny i przestrzegając granic, które stanowią o integralności natury. Rabiniczna wersja tego, jak Bóg nauczył Adama i Ewę rozpalania ognia, jest dokładnym przeciwieństwem historii o Prometeuszu. Akt miłości Boga przejawia się w nadaniu godności ludziom, których stworzył na swój obraz. Nie ukrywa przed nami tajemnic wszechświata. Nie chce, aby ludzie żyli w stanie nieświadomości czy poddaństwa. Bóg, który tworzy, uprawomocnia nas do tego, abyśmy też tworzyli i pokazuje nam, jak to robić. Chce, abyśmy strzegli świat, który On powierzył nam w opiekę. Takie jest właśnie znaczenie dnia ósmego – ludzki odpowiednik pierwszego dnia stworzenia.

Teraz rozumiemy symboliczne znaczenie tego dnia w odniesieniu do Przybytku. Jak już wcześniej zauważyliśmy, paralele językowe w Torze pokazują, że konstrukcja Miszkanu na pustyni miała odzwierciedlać stworzenie świata przez Boga. Przybytek miał być miniaturą wszechświata stworzoną przez człowieka. Tak jak Bóg stworzył świat po to, by mogli w nim mieszkać ludzie, tak Izraelici na pustyni zbudowali Przybytek jako symboliczny dom dla Boga. To było ich dzieło stworzenia.

Wszystko zatem musiało zacząć się ósmego dnia, tak jak wtedy, kiedy Adam i Ewa zaczęli używać swojego potencjału twórczego. Tak jak Bóg nauczył ludzi, jak rozpalać ogień, wieki później pokazał Izraelitom, jak stworzyć miejsce dla Boskiej obecności, aby towarzyszyło im światło – Światło Boga w postaci ognia, w którym składa się ofiary i w postaci światła płynącego z menory. Jeśli pierwszy dzień symbolizuje Boskie dzieło stworzenia, to dzień ósmy obrazuje dzieło stworzenia, którego dzięki instrukcjom Boga, dokonuje człowiek.

Możemy teraz zrozumieć znaczenie innego ważnego tematu zawartego w Szemini, a mianowicie spisu dozwolonego i zakazanego pożywienia. Wiele razy tłumaczono zasady dotyczące pokarmów. Niektórzy uważają je za motywowane przyczynami higienicznymi. Zwierzęta, które mogą być chore, nie powinny być spożywane. Inni postrzegają te zasady, jako naukę dyscypliny i powściągliwości. Jak mówił Raw: „Przykazania zostały dane, aby udoskonalić ludzkość”. Jednak są też tacy, którzy uważają, że nie należy dopatrywać się w nich logiki, lecz traktować je po prostu jako nadane przez Boga. Z tego punktu widzenia świętość – nasze spojrzenie na Nieskończoność – przekracza ludzkie pojmowanie.

Niemniej jednak najłatwiejsze, a zarazem najbardziej przenikliwe wyjaśnienie daje nam parsza Szemini: „Albowiem Ja Wiekuisty Bóg Wasz: poświęcajcie się, a bądźcie świętymi, bom Ja święty […] Aby rozróżniać [lehawdil] między czystem, a nieczystem, i między zwierzęciem, które jadanem być może, a zwierzęciem, które jadanem być nie ma”.

Podobne stwierdzenie pojawia się później, w księdze Wa-jikra (20:24-26): „Jam Wiekuisty, Bóg Wasz, który wyróżniłem [hiwdalti] was spośród ludów! A tak rozróżniajcie [we-hiwdaltem] między bydłem czystem, a nieczystem i między ptactwem nieczystem, a czystem, a nie splugawiajcie dusz waszych bydłem i ptactwem i czemkolwiek, co się porusza na ziemi, które wyróżniłem [hiwdalti], aby je poczytać za nieczyste dla Was. I będziecie mi świętymi, bom święty Ja, Wiekuisty, i wyróżniłem [we-awdil] Was spośród ludów, abyście byli Moimi”.

Najważniejsze są słowa „święty” i „lehawdil” – (rozróżniać) pojawiają się w tych fragmentach odpowiednio siedem i pięć razy.

Być świętym, to znaczy rozróżniać, rozpoznawać i szanować Boski porządek stworzenia. Pierwotnie, według tego, co mówi nam Tora, zarówno ludzie, jak i zwierzęta, byli wegetarianami („Oto oddaję Wam wszelkie ziele rozsiewające nasienie, będące na powierzchni całej ziemi […] wam niechaj będą na pokarm”.). Po potopie ludzie otrzymali zgodę na jedzenie mięsa, jednak bez krwi, która jest oznaką świętości życia. Takie ustępstwo zostało uczynione ze względu na ludzką zdolność do przemocy. To tak, jakby Bóg powiedział: jeśli musisz zabijać, zabijaj zwierzęta, nie ludzi. Niemniej jednak lud Izraela miał być wzorem wyższego ideału. Mógł zabijać zwierzęta na swoje pożywienie, ale tylko te, które najlepiej przedstawiały Boski porządek. Tak więc płazy zostały zakazane ze względu na brak określonego miejsca. Inne były wyłączone ze względu na brak określonej formy: stworzenia morskie, które nie mają łusek i płetw, zwierzęta lądowe, jeśli nie przeżuwają lub nie mają wyraźnie zaznaczonego rozdzielonego kopyta. Stworzenia, które żerują na innych istotach, również są zakazane. Ogólny sens przepisów dotyczących pożywienia polega na wezwaniu ludzi do świętości – dozwolone jest spożywanie tylko tych zwierząt, które są najlepszym przykładem porządku i ładu.

Najlepiej będzie, jeśli zacytuję w tym momencie słowa Leona Kassa z książki „Hungry Soul” („Głodna dusza”):

“Przepisy dotyczące spożywania pokarmów z Księgi Kapłańskiej wyposażają człowieka-zwierzę w wyróżniającą go postawę uczciwości: hołdując regule racjonalnego rozdzielenia, celebrują nie tylko racjonalność samego człowieka, ale także jego otwartość na zrozumienie tajemnicy ucieleśnionych form. […] To, co niskie, zostaje postawione wysoko (lub przynajmniej nieco wyżej) poprzez przyznanie, że jest zależne od tego, co wysoko. To, co wysokie, zostaje postawione niżej, zdemokratyzowane, jak również przyznaje mu się konkretną formę ekspresji w codziennym życiu. Monotonia naszego istnienia i upływ czasu zostają uświęcone, kiedy podział na pozostałe dni i Dzień Siódmy zostaje wprowadzony w formie szabatu. Podobnie uświęcana jest prozaiczna czynność jedzenia, kiedy przestrzegane są Boskie przykazania, mające na celu przypominać o tym, że to Bóg jest najwyższym prawodawcą”.

Ludzie jako zwierzęta uświęcani są poprzez zdolność do rozróżniania, rozpoznawania i respektowania granic natury.

Teraz widzimy nadzwyczajny i bliski związek pomiędzy tymi pięcioma zagadnieniami:

  1. Stworzenie wszechświata
  2. Budowa świątyni
  3. Prawa dotyczące pokarmów
  4. Ceremonia hawdali na zakończenie szabatu
  5. Liczba osiem.

Prenumerata

Historia stworzenia pokazuje nam, że przyroda to nie tylko ślepa walka rywalizujących ze sobą sił, w której wygrywa najsilniejszy, a siła jest najważniejszym darem. Wręcz przeciwnie: wszechświat jest z założenia dobry. Jest to miejsce harmonii, to zrozumiały projekt jednego twórcy. Harmonia ta jednak jest stale w obliczu zagrożenia ze strony ludzkości. W przymierzu z Noem Bóg ustanowił minimalne granice dla wszystkich ludzi, w przymierzu zaś z Izraelem ustanowił wyższy kodeks świętości. Cechą świętości, tak jak tworzenia, jest zachowanie granic, pośród których wszystko, co żywe, otrzymuje to, co mu należne.

Podziały wewnątrz Świątyni reprezentują granice, które tworzone są w przestrzeni. Prawa dotyczące pożywienia, czyli oddzielanie zakazanego od dozwolonego, to granice, które tworzy się w życiu podczas jedzenia, czyli najbardziej naturalnej czynności, jaką wykonuje człowiek. Kapłan, człowiek, który najpełniej uosabia świętość, jest definiowany poprzez umiejętność rozróżniania (zadaniem Kohena jest „odróżnianie” [lehawdil] pomiędzy sacrum i profanum, pomiędzy nieczystym i czystym – po raz kolejny, najważniejszymi słowami są „święty” i „lehawdil” – „odróżniać”).

Podczas ceremonii hawdali, kiedy zaczyna się dzień ósmy, towarzyszymy Bogu w dziele stworzenia. Tak jak On, zaczynamy od stworzenia światła i przystępujemy do rozróżniania („Błogosławiony jesteś Ty […] oddzielający święte od powszedniego, światło od ciemności…”). Ósmy dzień to wielka chwila, w której Bóg powierza Jego dzieło ludziom, z którymi zawarł przymierze. Tak postąpił podczas budowania Przybytku, tak postępuje też z nami.

Ta wizja obrazuje kapłański głos w judaizmie. To wizja wielkiego piękna. Pokazuje ona świat jako miejsce porządku, w którym wszystko ma miejsce i godność pośród silnie zróżnicowanej układanki stworzenia. Być świętym to strzec tego porządku, wypełniać zadanie, które powierzył nam Bóg. Jest to wyzwanie zarówno intelektualne, jak i moralne: należy umieć zauważać granice i ograniczenia natury oraz mieć pokorę niezbędną do strzeżenia i uchronienia świata dla dobra przyszłych pokoleń.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Anti-Semitic incidents down 12% worldwide, but rising in US, UK

 

Anti-Semitic incidents down 12% worldwide, but rising in US, UK

 JTA


Researchers at Tel Aviv University say that while the number of violent attacks in Europe is falling, Jew hatred on American campuses is on the rise

Illustrative photo of Jews in Paris, January 12, 2015. (AFP Photo/Joel Saget)

The number of anti-Semitic incidents worldwide decreased by 12 percent in 2016 despite a spike in cases in the United Kingdom and the United States, Tel Aviv University’s watchdog on anti-Jewish racism said. The data was published Sunday, ahead of Israel’s national Holocaust Remembrance Day, in the annual “Antisemitism Worldwide” report by the Kantor Center for the Study of Contemporary European Jewry at Tel Aviv University.

The report is a global overview combining surveys from recognized watchdogs from dozens of countries, including nearly all European Union member states. The decrease in the overall number of incidents mirrored a decline in the number of violent assaults, from 410 in 2015 to 361 the previous year, the report said.

Bucking the overall decrease in incidents from 2015 was the recording in 2016 of 1,309 incidents in the United Kingdom alone, constituting a 36 percent increase over the 2015 tally.

The Community Security Trust, the British-Jewish charity that compiles the report in Britain, said in February it could not attribute the increase to any single trigger, citing instead a “combination of events and factors,” including an unprecedented public debate about anti-Semitism within the Labour Party, terrorist attacks in Western countries and the June referendum in which a majority of voters supported a British exit from the European Union.

In the United States, “there was an alarming rise of 45 percent in anti-Semitic incidents on university campuses, where Jewish students are facing increasing hate and intolerance,” Moshe Kantor, president of the European Jewish Congress, said in a statement about the report.

The swastika daubed on the Jewish Community Center in northern Virginia, April 11, 2017. (Screenshot from NBC Washington via JTA)

It was a reference to a study conducted by the anti-Semitism watchdog group AMCHA Initiative, which reviewed acts of anti-Semitism at 113 public and private colleges and universities with the largest Jewish undergraduate populations. Last year, 433 anti-Semitic incidents were reported, compared to 309 in 2015. However, the report’s findings and methodology were challenged by the American-Israeli Cooperative Enterprise, among other critics.

In Austria, where approximately 8,000 Jews live, the number of anti-Semitic incidents rose slightly in 2016 to 477 from 465 the previous year — when the figure had jumped by roughly 200, the country’s Forum Against anti-Semitism said.

In France, authorities recorded a 58 percent drop last year in anti-Semitic incidents in a report that identified only far-right perpetrators and questioned the existence of a new anti-Semitism by Muslims over Israel’s actions. The report attributed the decrease to the deployment of troops around Jewish institutions. In 2001, the SPCJ security group of the Jewish community documented a 71 percent decrease to 219 cases. In 2004, SPCJ recorded 974 incidents.

In addition to the French government’s explanation for the decrease, there is “the fact that more Jews avoid appearing in public spaces with identifying attributes such as Yarmulke and a Star of David,” the Kantor Center said in a statement about its report.

In addition to incidents perpetrated by culprits associated with far-right causes, many cases feature radical left-wing characteristics, Kantor said.

“We are now witnessing that the targeting of Jews is no longer the sole domain of the far right. The far-left are now using the same messages, tactics and agenda,” he said.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Edukacja w Szwecji: “Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót”

Gatestone InstituteEdukacja w Szwecji: “Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót”

Göran Adamson
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zamrażanie wolności słowa: Högskola Väst w Trollhättan, Sweden. (Zdjęcie: University West)

Szwedzka muzułmanka ubrana całkowicie na czarno z białą, upudrowaną twarzą siedziała spokojnie pośrodku sali. Prowadziłem wykład o Johnie Stuarcie Millu na szwedzkim uniwersytecie Väst Högskola. Co powiedziałem? Powiedziałem, że choć religia może nie być prawdą, nadal daje ludziom poczucie przynależności i ufności, jakiego nie może dać społeczeństwo liberalne. Liberalna zupa jest rzadka i większość z nas chce czegoś treściwszego, jakiegoś rodzaju politycznego gulaszu jako danie główne. Kiedy ludzie mówią, że społeczeństwo liberalne jest puste, właściwie mają na myśli: nie potrafię nadać mojemu życiu żadnego celu, czy ktoś uprzejmie mógłby zrobić to za mnie? Proszę, dajcie mi jakiś wspaniały ideał, według którego mam żyć, bo sam niczego nie mogę wymyślić. Pustka? No cóż, to może być inne określenie na nieskończone możliwości.

Dwa dni później ta studentka muzułmańska przysłała mi e-mail. Oskarżyła mnie o brak “neutralności”. Napisała, że nazwałem ludzi religijnych “żałosnymi”. Nie zrobiłem tego. Oskarżyła mnie o szkalowanie islamu, jej jako kobiety i jako indywidualnej studentki.

Jeśli chodzi o islam, to w ogóle go nie wspomniałem, a jeśli chodzi o nią, to nigdy przedtem jej nie widziałem. Być może, w swojej próżności sądziła, że wykład był o niej; w rzeczywistości wykład był o Johnie Stuarcie Millu. Napisała (i to mną trochę wstrząsnęło), że będzie mnie miała “pod obserwacją”; podpisała się: “Studentka ubrana w swoją dumę”. To smutne, że nie umiała znaleźć czegoś innego do poczucia dumy. Była dumna ze swojego poddaństwa, nie zaś ze swoich osiągnięć. Jeśli nie potrafisz nadać sensu swojemu życiu, może ktoś się wtrąci i zrobi to za ciebie.

Poza tym jej e-mail był pełen postmodernistycznego nonsensu, takiego jak nauka jako “wiara”, tak samo jak religia. W rzeczywistości, nauka jest wątpliwością opartą na wiedzy, podczas gdy religia jest pewnością opartą na wierze. Daliśmy jej narzędzia postmodernizmu i teraz demoluje tkankę społeczeństwa zachodniego. Zastanawiałem się, czy “zdekonstruuje” także Koran?

Ale właściwie nie przejąłem się jej e-mailem. Studenci mają prawo mówić najrozmaitsze rzeczy, może nawet pisać niestosowne listy do swoich profesorów. Jak to ktoś powiedział: jest prawem człowieka “nie pojmować”. Wystarczy mówić. Jeśli student nie rozumie podstawowych zasad uniwersytetu – swobody badań, potrzeby kwestionowania naszych poglądów – uniwersytet pokaże je studentowi. Nie odpowiedziałem więc i spokojnie czekałem na następny krok mojego wydziału.

Kilka dni później wydział wysłał e-mail z żądaniem przyjścia na spotkanie. Ale ona go nigdy nie dostała. Był do mnie. Jak dziwnie, pomyślałem, ale poszedłem tam i przedstawiłem wybałuszającej oczy pani administrator rozwój nowoczesnego uniwersytetu jako miejsca dyskusji nieskrępowanej przez władzę państwową ani przez kościół; mówiłem o zasadach wolności słowa i cytowałem Karla Poppera, Milla, George Orwella, Woltera i innych. Wyglądała na zadowoloną.

Kilka dni później przyszedł kolejny e-mail. Teraz zostałem wezwany na konsultacje z panią dziekan wydziału i z główną administratorką. “Zobaczcie – powiedziałem – to jest uniwersytet. Wiecie co to znaczy?” Twierdziły, że wiedzą. “A czy wiecie, dlaczego jestem tutaj?” Dałem im odpowiedź: “Żeby wykładać o Johnie Stuarcie Millu”.

I kontynuowałem: “Dziesięć lat temu napisałem artykuł o Ideomeneo – operze Mozarta, którą odwołano w Berlinie, bo mogłaby obrazić wrażliwość muzułmańską. Tytuł artykułu brzmiał: Oświecenie może zakończyć się jako mały wtręt w historii. Czy wiecie na czym polega Oświecenie?”

Patrzyłem na nie a one wpatrywały się we mnie.

“Chcemy tylko, żebyś wyjaśnił, co się zdarzyło” – powiedziały. Odparłem: “Właśnie to zrobiłem. Miałem wykład o Millu. Oczywiście, jeśli ktoś jest fanatykiem religijnym, to musi być przerażony Millem. Jeśli tak, to co robi na uniwersytecie? To muszę jej przyznać”.

“Ona jest po prostu ciekawą studentką” – powiedziały. Pokiwały wzajem do siebie głowami. “Studiowała prawo i oczywiście jest zainteresowana przetestowaniem takiej sprawy. Jest zdolną studentką, bardzo zdolną studentką”. Dwie wykształcone kobiety myliły atak na nowoczesny świat z czymś, co uważały za akcję “niezależnej” studentki, której należy się szacunek. To była rozdzierająca serce scena.

“Czy rozmawiałyście z nią?” – zapytałem.

“No cóż, nie, nie rozmawiałyśmy”.

“Może należałoby. Mogłybyście pomówić z nią o uniwersytecie i o wolności słowa.”

Wtedy sprawy przybrały interesujący obrót. Dostałem e-mail od “koordynatora opieki zdrowotnej”. Moje zdrowie? Czy coś z nim jest niedobrze? Sądziłem, że była to kwestia różnicy opinii. Myślałem o “psychiatrii represyjnej” w Związku Radzieckim, o Arthurze Koestlerze i o George’u Orwellu.

Koordynator opieki zdrowotnej okazał się człowiekiem praktycznym. Powiedział mi, że jego zadaniem jest “zakończenie całej tej sprawy”.

“A studentka?” – zapytałem.

“Nigdy się nie pokazała” – odparł.

“Nie przyszła?”

“Nie”.

“Szkoda – powiedziałem – Rzuca oskarżenia i groźby, a potem odmawia rozmowy. Czy to właściwa postawa, jeśli chce się czegoś dowiedzieć?” Uśmiechnął się słabo i myślałem, że zgodziliśmy się co do tego.

Po co chodzić na uniwersytet? Jeśli tylko chcesz potwierdzenia swoich poglądów, idź do szkoły koranicznej. Dlaczego ta młoda kobieta uczęszcza na uniwersytet, skoro mówimy rzeczy, których nie może znieść? Robi to, bo chce byśmy my zmienili się.

Trzy? Pięć? Straciłem rachubę, jak wiele razy byłem wzywany. Wiem jednak, że wysłałem setki listów podczas mojej “sprawy”. Ostatecznie, po niekończących się miesiącach, po tym jak prawnicy i Bóg wie kto jeszcze “przeprowadzili staranne dochodzenie w sprawie Milla, mnie i wykładu” zostałem “uniewinniony”. Mój wykład o Millu, zdecydowały “władze” jednak “nie był dyskryminujący”. W całej tej sprawie jest jednak bardzo poważna strona. Student nacisnął przycisk D – Dyskryminacja – i wykładowca uniwersytecki został rzucony w otchłań biurokracji. Totalny koszt? Nawet nie pytajcie.

“Kto zechce wykładać o Millu, skoro takie rzeczy mogą się zdarzyć? – zapytałem ich. – Czy rozumiecie konsekwencje ustępowania na każdym kroku wrogom otwartego społeczeństwa?”

Wreszcie sprawa została zamknięta. Albo tak sądziłem. Niedawno powiedziano mi, że studentka wniosła sprawę do “Ombudsmana Dyskryminacji” (Diskrimineringsombudsmannen) – najwyższej w Szwecji instancji w takich sprawach. Studentka rozstaje się z latami walki o prawa kobiet – z sufrażystkami i z symbolami feminizmu, z socjalistami i liberałami maszerującymi, nawołującymi, demonstrującymi – robi to z własnej wolnej woli. Korzysta ze swojej wolności tylko po to, by się jej pozbyć.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss

The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss

JORDAN HOFFMAN


First released 40 years ago, ‘The Memory of Justice’ uses the Nuremberg Trials as a springboard for unanswerable questions. A newly restored version will be streaming on HBO from April 24

NEW YORK — Marcel Ophuls demands your time. Moreover, the 89-year-old documentary film director, born in Germany and holding French and American citizenship, deserves it.

The son of German-Jewish director Max Ophuls (a giant of world cinema whose films include “The Earrings of Madame de…” and “Lola Montès”), Marcel began his career as an actor and assistant director to his father in France, where his family fled during World War II. He made some successful films, including the Jean-Paul Belmondo – Jeanne Moreau romp “Banana Peel,” but in time he turned toward documentaries, making some of the most important works about the 20th century’s darkest moments.

His most lasting achievements can be seen as a trilogy. In 1969 he released “The Sorrow and the Pity,” a penetrating exposé into the culture of French collaboration during WWII. If you remember the “Annie Hall” joke about “a four-hour documentary on Nazis,” this is the one they are talking about. And that length is actually selling it a tad short.

In 1988 he won the Academy Award for “Hotel Terminus: The Life and Times of Klaus Barbi,” a thorough examination into the life of the Nazi war criminal, his capture and trial. It’s four hours and 27 minutes, and absolutely staggering.

In between these two highly-regarded works was a middle child: “The Memory of Justice,” released in 1976. A bold and philosophical project, Ophuls himself recently referred to it as “flopp[ing] pretty badly when it came out [but] the best work I ever did in my life, or at any rate the most personal and the most sincere of my films.”

 

Thanks to Martin Scorsese’s The Film Foundation, Steven Spielberg’s Righteous Persons Foundation and a handful of other organizations, this four hour and 38-minute movie — the longest of the bunch — was recently retrieved from the vault, cleaned up, given new subtitles and had all the original audio reinstated, ridding it of dubs.

So, what is “The Memory of Justice”?

Much of it focuses on the Nuremberg Trials, but it is far more than a beat-by-beat explanation of that process. It uses Nuremberg as a springboard to ask unanswerable questions. What is justice in the face of an atrocity like the Holocaust? Should the victors in a war be the ones to sit in judgement? And how can those same victors charge people with the death of innocents after blasting Dresden and Hiroshima to bits?

Director Marcel Ophuls in a still from his movie ‘The Memory of Justice.’ (Courtesy HBO)

read more: The four-and-a-half-hour Nazi documentary you can’t afford to miss


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


It Will Only Be Weeks Before The NSA Starts Using THESE!

It Will Only Be Weeks Before The NSA Starts Using THESE!

    Technion


 

The Technion, Israel’s Institute of Technology, is a place not only for high level technology students to work hard. It’s a place of creativity and innovation. There is no other way to explain these incredible robots they designed, which mimic almost perfectly the movement of phenomenon which are found naturally in the world.
The number of possible applications of these robots is incalculable. The snake robots are already being used in surgery on organs which are hard to reach and to search for survivors of natural disasters in building ruins. It is clear how many of these robots could be used to fight terror organizations and criminals, and to gather intelligence information.

These ingenious robots, created by the Technion’s finest students and professors of the Mechanical Engineering, Electrical Engineering, and Computer Science departments, are a glimpse into the future, opening a multitude of possibilities to help make our world a better, safer, and more enjoyable place.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com