Archive | May 2017

PO WOJNIE, Z POMOCĄ BOŻĄ, JUŻ NIEBAWEM …

PO WOJNIE, Z POMOCĄ BOŻĄ, JUŻ NIEBAWEM …

PO WOJNIE, Z POMOCĄ BOŻĄ, JUŻ NIEBAWEM …

Pisma Kopla i Mirki Piżyców o życiu w getcie i okupowanej Warszawie
Mirka i Kopel Piżycowie
oprac i wstępem opatrzyła Barbara Engelking i Havi Dreifuss
Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Yad Vashem
Warszawa 2017
ISBN:978-83-63444-49-5

Za mną idzie młoda kobieta. Na plecach nosi tłumok. Niemiec z szatańskim uśmiechem podchodzi do niej, podnosi pejcz i wali w plecak. Rozlega się straszny krzyk ukrytego dziecka. Niemiec wyrywa kobiecie maleństwo i ciska je wraz z tłumokiem pod ścianę. Nieszczęsna chce iść za dzieckiem. Oprawca zatacza się wprost ze śmiechu, bawi go to. Uderzeniem kolby wpycha siną z rozpaczy kobietę z powrotem do szeregu”.
z pamiętnika Mirki Piżyc

Na książkę składają się pisma ojca i córki: Kopla i Mirki Piżyców, którzy sporządzali swoje notatki po ucieczce z warszawskiego getta, w ukryciu po stronie aryjskiej. Kopel był syjonistą, działaczem społecznym, w getcie współorganizował szkolnictwo hebrajskie i chór dziecięcy. Mirka tuż przed wojną zdała maturę, marzyła o medycynie, a w getcie pracowała w domu dziecka.

Zapiski Kopla dotyczą życia w getcie, jego działalności społecznej oraz losów całej rozgałęzionej i bardzo ze sobą związanej rodziny, z której większość osób zginęła.

Mirka opisuje życie w getcie od akcji likwidacyjnej (lipiec–wrzesień 1942 r.) do początków powstania w kwietniu 1943 r., kiedy jej i ojcu udało się wydostać z getta. Młodsza siostra Mirki Rutka z matką wyszły z getta tydzień wcześniej. Wszyscy czworo przeżyli w kryjówkach po stronie aryjskiej. Po wojnie Piżycowie wyjechali do Szwecji, a stamtąd do Izraela.

„W tym okresie pracowałam w (…) domu dziecka mającym pod swą opieką ponad sześćset osieroconych dzieci żydowskich (…). Tułały się po ulicach ghetta, (…) żebrały, wyjadały surowe, zgniłe jarzyny ze śmietników, ogryzały porzucone kości. (…) zostały wzięte pod opiekę (…). Znikły wszy, świerzba uleczona, własne łóżko, pościel, porządne ubranie (…). Pełna miseczka jedzenia (…).
Wieści o wysiedleniu, które zaczęły krążyć po ghetcie, dotarły i do naszych (…) dzieci. (…) Lolek i Jadzia, Henio i Rywcia zasypują mnie pytaniami: «Czy to prawda? Panno Mirko, Panno Mireczko, czy mają nas wysłać? To my znowu nie będziemy mieli gdzie być? Niech Pani powie, że to nieprawda!».
«Ja nie chcę być znowu sam, niech mnie Pani nie zostawia» – łka Mendele, a łzy płyną mu po buzi. Cóż mam ci powiedzieć, mój mały, kochany chłopaczku, czy to, że niestety prawda, straszna, nieubłagana prawda? (…) O nie! Łudź się, póki możesz. I tłumaczę, że internatów nie ruszą (…)”.
Z pamiętnika Mirki PIżyc

SPIS TREŚCI

SPIS TREŚCI
Nota edytorska
Wprowadzenie: Rodzina Piżyców i pozostawione przez nich pisma (Havi Dreifuss)

I. Kopel Piżyc
Teksty o losach Żydów w getcie warszawskim
Święci i czyści
Tarbut
Szczegóły dotyczące działalności na polu kultury hebrajskiej w Warszawie w latach 1939–1942
Szir
Komitet Ścisły
Moja całościowa praca w czasie wojny

II. Mira Piżyc
Pamiętnik od czasu wielkiej akcji likwidacyjnej do wybuchu powstania w getcie warszawskim
Fotografie

III. Kopel Piżyc
Zapiski z aryjskiej strony
Spis wydarzeń
Różne zapiski z aryjskiej strony
Moja biblioteka 2800 [szt.]


Praca naukowa finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki” w latach 2014-2017

Publikacja wydana w koedycji z YAD VASHEM. The International Institute 
for Holocaust Research. The Center for Research on the Holocaust in Poland


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ANTISEMITISM- Holocaust Encyclopedia

Holocaust Encyclopedia – ANTISEMITISM

llustration from an antisemitic children’s primer. The sign reads “Jews are not wanted here.” Germany, 1936.
— US Holocaust Memorial Museum

The word antisemitism means prejudice against or hatred of Jews. The Holocaust, the state-sponsored persecution and murder of European Jews by Nazi Germany and its collaborators between 1933 and 1945, is history’s most extreme example of antisemitism.

In 1879, German journalist Wilhelm Marr originated the term antisemitism, denoting the hatred of Jews, and also hatred of various liberal, cosmopolitan, and international political trends of the eighteenth and nineteenth centuries often associated with Jews. The trends under attack included equal civil rights, constitutional democracy, free trade, socialism, finance capitalism, and pacifism.

The specific hatred of Jews, however, preceded the modern era and the coining of the term antisemitism. Among the most common manifestations of antisemitism throughout history were pogroms, violent riots launched against Jews and frequently encouraged by government authorities. Pogroms were often incited by blood libels—false rumors that Jews used the blood of Christian children for ritual purposes.

In the modern era, antisemites added a political dimension to their ideology of hatred. In the last third of the nineteenth century, antisemitic political parties were formed in Germany, France, and Austria. Publications such as the Protocols of the Elders of Zion generated or provided support for fraudulent theories of an international Jewish conspiracy. A potent component of political antisemitism was nationalism, whose adherents often falsely denounced Jews as disloyal citizens.

The nineteenth century xenophobic “voelkisch movement” (folk or people’s movement)—made up of German philosophers, scholars, and artists who viewed the Jewish spirit as alien to Germandom—shaped a notion of the Jew as “non-German.” Theorists of racial anthropology provided pseudoscientific backing for this idea. The Nazi party, founded in 1919 and led by Adolf Hitler, gave political expression to theories of racism. In part, the Nazi party gained popularity by disseminating anti-Jewish propaganda. Millions bought Hitler’s book Mein Kampf (My Struggle), which called for the removal of Jews from Germany.

With the Nazi rise to power in 1933, the party ordered anti-Jewish economic boycotts, staged book burnings, and enacted discriminatory anti-Jewish legislation. In 1935, the Nuremberg Laws racially defined Jews by “blood” and ordered the total separation of so-called “Aryans” and “non-Aryans,” thereby legalizing a racist hierarchy. On the night of November 9, 1938, the Nazis destroyed synagogues and the shop windows of Jewish-owned stores throughout Germany and Austria (an event now known as the Kristallnacht pogrom or Night of Broken Glass). This event marked a transition to an era of destruction, in which genocide would become the singular focus of Nazi antisemitism.


Resources

Burleigh, Michael. The Racial State: Germany 1933-1945. New York: Cambridge University Press, 1991.
Wistrich, Robert S. Antisemitism: The Longest Hatred. New York: Pantheon Books, 1991.
Ben-Itto, Hadassa. The Lie That Wouldn’t Die: The Protocols of the Elders of Zion. London: Vallentine Mitchell, 2005.
Levy, Richard S., editor. Antisemitism: A Historical Encyclopedia of Prejudice and Persecution. Santa Barbara, CA: ABC-CLIO, 2005.
Parkes, James W. Antisemitism. London: Valentine, Mitchell, 1963.
Poliakov, Leon. The History of Anti-Semitism. Philadelphia: University of Pennsylvania Press, 2003.

Jerusalem of Gold – Yerushalayim shel Zahav -Ofra Haza- with English Lyrics

Jerusalem of Gold – Yerushalayim shel Zahav -Ofra Haza- with English Lyrics

Yael Lavie



“Jerusalem of Gold” (Hebrew: ירושלים של זהב‎, Yerushalayim Shel Zahav) is a popular Israeli song written by Naomi Shemer in 1967. The original song described the Jewish people’s 2000-year longing to return to Jerusalem; Shemer added a final verse after the Six-Day War to celebrate Jerusalem’s unification under Israeli control.
At that time, the Old City was under Jordanian rule; Jews had been barred from entering, and many holy sites had been desecrated. Only three weeks after the song was published, the Six-Day War broke out. The song was the battle cry and morale booster of the Israeli troops. Shemer even sang it for them before the war and festival, making them among the first in the world to hear it. On 7 June, the Israel Defense Forces captured the eastern part of Jerusalem and the Old City from the Jordanians. When Shemer heard the paratroopers singing “Jerusalem of Gold” at the Western Wall, she wrote a final verse, reversing the phrases of lamentation found in the second verse. The line about shofars sounding from the Temple Mount is a reference to an event that actually took place on 7 June.
This beautiful version is from the late OFRA HAZA.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Co mnie uwiera

Co mnie uwiera

Stanisław Krajewski


Nie twierdzę, że chrześcijanie muszą być antysemitami, choć są Żydzi, którzy tak sądzą. Braterstwo Żydów i chrześcijan jest możliwe. Uważam jednak, że za żydowską nieufnością wobec chrześcijaństwa stoją głębokie racje.

Pisać o antysemityzmie w polskim Kościele? Pierwsza reakcja: nie, nie jest to temat dla mnie. Czuję opór, bo pisałbym z zewnątrz. Bardzo nie lubię pouczania przez osoby spoza Kościoła w stylu „ja wam powiem, na czym polega prawdziwy katolicyzm”. Taka postawa wydaje mi się żenująca. Niech negatywnie piszą katolicy, którzy swój Kościół znają od środka. Po chwili przychodzi jednak myśl inna. Może powiem coś, co dla katolików nie jest oczywiste? A przy tym zachowam życzliwość i powstrzymam się od pustego pouczania?

Doświadczenia historyczne sprawiły, że w Polsce spotyka się podejście, które antysemityzm rozumie jako zabijanie Żydów. Wtedy można z czystym sumieniem utrzymywać, że nic takiego nie ma u nas miejsca. Tym sposobem myślenia kierował się zapewne kard. Józef Glemp, kiedy podczas ceremonii otwarcia Kongresu Teologów Polskich w 1989 r. mówił: „Prawda jest taka, że u nas w Polsce (…) nie ma antysemityzmu. Naprawdę nie ma”. Brak wyczucia innych wymiarów i sposobów ekspresji postaw antyżydowskich można wręcz uznać za specyficzną formę antysemityzmu.

Innym przekonaniem, którego konsekwencje są dla wielu katolików trudne do uchwycenia, a oczywiste dla wszystkich mniejszości religijnych, jest utożsamianie Polaka z katolikiem. Wspominając o tym, nie próbuję podważać roli, jaką w polskiej tradycji odgrywał katolicyzm. Jednak usuwanie poza nawias niekatolików, nawet jeśli bez złej woli i nieświadomie, jest formą dyskryminacji.

Wiara w mord rytualny

Żydzi bywają przewrażliwieni i nieraz w zachowaniu polskich katolików zbyt pochopnie dopatrują się antyżydowskich nastawień. Niemniej jednak stereotypowe wyobrażenie Żyda jako tego, który ma pieniądze i władzę, zwodzi i mąci, wciąż jest wyraźnie obecne w życiu społecznym. Nie chcę się szerzej rozpisywać na temat tej złowrogiej figury, która dla wielu ludzi – również związanych z Kościołem, np. tym jego skrzydłem, które dysponuje własną, promowaną w wielu kościołach rozgłośnią radiową – stanowi centralny punkt obrazu świata. Nie tylko dlatego że o tym lepiej opowiedzieć mogą katolicy; również dlatego że tej formy antysemityzmu nie postrzegam ani jako specyficznie polskiej, ani jako specyficznie katolickiej. Aby się o tym przekonać, wystarczy sobie uświadomić, że jeden z ministrów (zapewne prawosławny) w obecnym rządzie greckim twierdzi, że kryzys gospodarczy w jego kraju wynika z faktu, iż to Żydzi nie płacą podatków. Różne warianty takich przekonań nie są poglądami; to raczej ekspresja pewnej, opartej na uprzedzeniach wizji świata.

Specyficznie polskim przykładem antyjudaizmu jest natomiast sprawa obrazu w sandomierskiej katedrze. Spór toczył się latami, a teraz ma być zakończony, choć gdy sytuacji przyjrzeć się bliżej, nie jest to wcale takie pewne. Obraz przedstawia Żydów mordujących chrześcijańskie dziecko, aby uzyskać krew do celów rytualnych. Dzieło Karola de Prevot pochodzi z XVIII w. i jest jednym z elementów wystroju kościoła, obrazującego różne okropności, które spotykały sandomierskich katolików. Dlatego wiele osób w odpowiedzi na argument, że obraz nadaje się tylko do muzeum, odpowiadało, iż stanowi fragment większej całości i nie należy go usuwać. Jednak nie ma wątpliwości, że jest to obraz fałszywy i oszczerczy. Pokazuje rzekomą męczeńską śmierć niewinnych dzieci, podczas gdy jedynymi faktycznymi i niewinnymi ofiarami byli Żydzi, których stracono na przełomie wieku XVI i XVII w wyniku dwu procesów o mord rytualny. Chociaż potrzeba sprostowania fałszywej i oszczerczej wymowy obrazu wydaje się niewątpliwa, przez całe lata nie udawało się umieścić tabliczki z wyjaśnieniem. A przecież wielokrotnie zabiegała o to Polska Rada Chrześcijan i Żydów oraz wiele różnych osób, w tym katoliccy biskupi. Przez osiem lat obraz był zasłonięty, rzekomo w celu renowacji; dopiero w zeszłym roku umieszczono napis, który głosi m.in., że „Żydzi nie mogli dokonywać i nie dokonywali mordów rytualnych. Z powodu podobnych oskarżeń byli często prześladowani i mordowani, jak to wydarzyło się również w Sandomierzu. Począwszy od XIII wieku, papieże zabraniali rozpowszechniania tego rodzaju fałszywych zarzutów Odkui bronili Żydów przed nimi”. Przedtem dobra wola kolejnych hierarchów kierujących lokalnym kościołem najwyraźniej przegrywała z miejscowymi układami, które chroniły obowiązujący status quo. W moim przekonaniu ostatecznym źródłem sprzeciwu było po prostu to, że gospodarze kościoła i tamtejsi notable wierzyli w żydowski mord rytualny. Co więcej, zapewne nadal weń wierzą. Znajoma opowiadała mi, że jedna z przewodniczek pojawienie się nowej tabliczki skwitowała słowami: „To Żydzi kazali ją umieścić”.

Chrześcijańskie uprzedzenia

Postawy takie jak opisana powyżej nie ulegają łatwo przemianom, nawet jeśli zwrot inicjują najwyższe kościelne autorytety. Ich źródłem nie są bowiem fakty, ale głęboko zakorzenione uprzedzenia. Czy owe uprzedzenia są jakoś powiązane z chrześcijaństwem? Otóż uważam, że tak. Powodem jest, najprościej mówiąc, widzenie w Żydach tak fundamentalnych przeciwników Jezusa, że w prostej linii prowadzi to do utożsamienia Żyda ze złem, a ostatecznie z diabłem. Nie chcę przez to powiedzieć, że chrześcijaństwo jest w nieunikniony sposób połączone z widzeniem w Żydach uosobienia mocy piekielnych, staram się jedynie wskazać, że obecność negatywnych skojarzeń nie jest powiązana z religią chrześcijańską przypadkowo. Nie powstały one wyłącznie pod wpływem czynników społecznych, takich jak rywalizacja ekonomiczna, czy historycznych – przez długi czas Żydzi byli w Europie jedyną poważną mniejszością religijną, a miało to miejsce w okresie, gdy religia była jedną z głównych składowych wpływających na kształt cywilizacji. Wrogi stosunek do Żydów nie wynika z ogólnej niechęci wobec mniejszości. Przyczyną jest nieuniknione skądinąd napięcie między chrześcijaństwem a tradycją żydowską.

Chciałbym, aby nie dopatrywać się w tej tezie więcej, niż zostało powiedziane. Nie twierdzę, że chrześcijanie muszą być antysemitami, choć są Żydzi, którzy tak sądzą. Uważają oni, że antysemityzm jest jednym z filarów Europy, a właściwie – filarów chrześcijańskiej Europy. Myślę, że to stwierdzenie ma charakter zbyt radykalny i jednostronny. Braterstwo Żydów i chrześcijan jest możliwe. Chrześcijanie mogą być postrzegani jako przyjaciele i sojusznicy. Najlepiej świadczy o tym żydowska deklaracja Dabru Emet z 2001 r. Uważam jednak, że za żydowską nieufnością wobec chrześcijaństwa stoją głębokie racje. Chrześcijanie, patrząc na Żydów z perspektywy swojej religii, bardzo łatwo wchodzą w sferę oczekiwań, a brak spełnienia tych oczekiwań traktują jako zachowanie błędne, niedojrzałe, zaślepione, a nawet wrogie wobec samego chrześcijaństwa. Podstawowe oczekiwanie związane jest oczywiście z uznaniem Jezusa za postać centralną dla wiary. A na ten krok, uznanie nadnaturalnego statusu osoby Jezusa, nie decydują się nawet Żydzi bardzo przychylni chrześcijaństwu. Jeśliby bowiem to uczynili, staliby się w zasadzie chrześcijanami. Tak się dzieje w wypadku tzw. Żydów mesjańskich. Ponieważ są oni chrześcijanami, prawie wszyscy inni Żydzi uznają ich za ludzi, którzy wyszli poza ramy definiujące tradycję judaizmu. W judaizmie nie ma potrzeby odnoszenia się do Jezusa, budowania swojej religijności w nawiązaniu do Niego – czy to w sposób pozytywny, czy negatywny. Owszem, w tradycji judaizmu odnajdujemy wątki antychrześcijańskie i prześmiewcze opisy Jezusa, ale w żaden sposób nie są one konstytutywne dla samorozumienia judaizmu. Ta względna nieistotność Jezusa jest faktem nawet dla tych Żydów, którzy doceniają rolę chrześcijaństwa w historii świata i uznają pozytywną rolę Kościoła. Rozumiem, że z perspektywy chrześcijańskiej ta „zatwardziałość” może być denerwująca. Może nawet musi być denerwująca. Niektórych teologów katolickich, również polskich, uważających się za znawców judaizmu to zdenerwowanie prowadzi wręcz do wniosku, że judaizm to przede wszystkim odrzucenie Jezusa. To bzdura! W tezie tej jest tyle samo prawdy, co w stwierdzeniu, że chrześcijaństwo to przede wszystkim odrzucenie Mahometa.

Nadzieja nawrócenia, jaką nieraz żywią chrześcijanie, przez zachowujących związek z własną tradycją Żydów odbierana jest jako zagrożenie. Wiem, że rezygnacja z misyjnej roli chrześcijaństwa jest bardzo trudna. Ale przecież nie jest niemożliwa. Zaangażowani w dialog katolicy gotowi są uznać misję nawracania za zbędną. I nie chodzi tu o ludzi niepewnych swojej wiary, przekonanych o tym, że „każdy niech wierzy w to, w co wierzyć chce”. Z perspektywy teologicznej zasadnicze – a nie tylko czasowe, wynikające z sytuacji historycznej – porzucenie pragnienia nawracania Żydów może wynikać z dwojakiego rodzaju racji. Pierwszą jest rezygnacja z misyjności w ogóle. Wydaje się to trudne do pogodzenia z podstawowymi założeniami chrześcijaństwa, niekiedy jednak się zdarza. O takim rozwiązaniu wspominał np. pod koniec życia ks. Stanisław Musiał. Drugą racją prowadzącą do rezygnacji z podejmowania misji wobec Żydów jest uznanie, że to właśnie Żydzi nie są właściwym celem misjonarzy. Takie podejście bywa określane mianem teologii dwóch dróg zbawienia: Żydzi mają swoją drogę, a chrześcijanie swoją. Pierwszą rozbudowaną próbę ujęcia tej idei podjął przed niemal 100 laty Franz Rosenzweig. Według niego najwyższa religijna prawda biblijna musi się wyrażać na dwa sposoby: poprzez zgodne z tradycją życie Żydów oraz poprzez chrześcijańskie misje wobec pogan.

Kogo zmienia dialog?

Trudno mi powiedzieć, jak rozpowszechnione są w Polsce powyższe przeformułowania tradycyjnej teologii. Na pewno są prawie nieobecne jako element oficjalnego przekazu teologicznego. Zarazem jednak widzę, że znajdują odzwierciedlenie w myśleniu różnych osób, również takich, które funkcjonują w samym sercu polskiego Kościoła. Jedną z konsekwencji odrzucenia tradycyjnej teologii jest rezygnacja z teologii zastępstwa, czyli określania Kościoła jako Nowego Izraela w tym znaczeniu, że jako nowy zastąpił stary, przez co rola Izraela dobiegła końca.

O tym, jak trudne jest odejście od dawnego sposobu myślenia, świadczy historia polskiego tłumaczenia fragmentu wielkopiątkowej modlitwy „za Żydów”. Przez stulecia była w nim mowa o „wiarołomnych Żydach”. W roku 1960 sformułowanie zostało nieco osłabione, ale nadal pojawiało się tam odniesienie do „ludu zaślepionego”, przebywającego w „ciemnościach”. Taki język uznawany był przez katolików za właściwy. W wersji przejściowej z 1965 r. nie ma mowy o zaślepieniu, choć wciąż jest obecna modlitwa o to, by Żydzi uznali Jezusa, „Odkuipiciela wszystkich ludzi”. Następnie pojawia się stwierdzenie mówiące o tym, że Żydzi to populus acquisitionis antiquae, co od 1979 r. na język polski tłumaczone było jako „lud, który niegdyś był narodem wybranym”. Kwestia kościelnych formuł liturgicznych nie powinna być moją sprawą. Wspominam o niej nie po to, by zabierać temat teologom katolickim, ale by podzielić się moimi doświadczeniami. Znani i wpływowi polscy duchowni przez lata bezskutecznie zabiegali o skorygowanie niewłaściwego tłumaczenia. Kilka lat temu zapytałem o to ówczesnego prymasa abp. Henryka Muszyńskiego. Zapewnił mnie, że sprawa jest na dobrej drodze, ale na pytanie, dlaczego trwa to aż tak długo, rozłożył bezradnie ręce. To zaskakujące i zastanawiające, że nawet prymas nie mógł przemóc inercji oficjalnych agend Kościoła. Tłumaczenie zostało skorygowane zgodnie z łacińskim oryginałem (lud czy naród „pierwszego wybrania” lub „lud wcześniej nabyty”) dopiero w 2009 r. Dla mnie oznacza to, że wiara w adekwatność starego tłumaczenia, a zatem w teologię zastępstwa, miała się dobrze wśród decydentów w polskim Kościele. I – można przypuszczać – ma się nadal. Według mnie jest to argument za głębokim zakorzenieniem postawy antyżydowskiej w mentalności polskich katolików.

Ewolucja kościelnych postaw wobec Żydów, którą obserwuję od dziesięcioleci, napawa mnie ostrożnym, ale jednak optymizmem. Obchodzenie Dnia Judaizmu to fakt godny wielkiego uznania, choć wiem, że moi katoliccy przyjaciele narzekają nieraz na fasadowość tych uroczystości. Tegoroczny apel oficjalnego Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem, wzywający do pamiętania o „przestrzeni żydowskiej w Polsce” i o „śladach polsko- -żydowskiej przeszłości”, jest wzruszający. Obawy budzi natomiast kierunek ewolucji zachowań w Europie i na świecie. Liberalne porządki są kontestowane przez ludzi o postawach antyliberalnych, często konserwatywnie religijnych. Wzmacniają się postawy zamknięte, niechętne wobec obcych, pełne złości i frustracji reakcje wywoływane poprzez szybkie przemiany cywilizacyjne. Ofensywa radykalnego, agresywnego islamu rodzi zrozumiały przestrach, a to rzutuje na nasz stosunek do religii jako takiej. Jest to podejście krótkowzroczne, często powiązane ze swoistym „fundamentalizmem antyreligijnym”, który stanowi odpowiedź na coraz powszechniejszy fundamentalizm religijny. Również judaizm nie jest wolny od tego typu postaw. W Izraelu można usłyszeć głosy, które co do charakteru nie różnią się od wypowiedzi fundamentalistycznych ugrupowań muzułmańskich. Na szczęście religijni szowiniści nie mają tam mocy wykonawczych. Renesans fundamentalizmu nie ominie również Polski. Trudno dziś przewidzieć, jakie przybierze formy. Obawiam się, że odwoła się do wciąż żywych i dobrze znanych stereotypów, utożsamiających Żydów ze złem. Napawająca optymizmem ewolucja stosunku katolików do Żydów i judaizmu może przez to ulec zahamowaniu. I to niepokoi mnie szczególnie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Plane Hijacker, Terrorist… Female Icon?

Plane Hijacker, Terrorist… Female Icon?

Zahava Raymond


In an article about female jihadis in the International Business Times [IBT], Yasmin Alibhai-Brown equates Israelis who fought to defend Israel with Palestinian terrorists – who she merely describes as “female fighters.” She writes:

The unending Palestinian struggle has produced female fighters. Leila Khaled, for example, a member of the Popular Front for the Liberation of Palestine [PFLP], hijacked four planes in the stormy late sixties. In her last attempt in 1970, the plane was forced to land in Heathrow. Khaled was holding two hand grenades. She was held in Ealing police station, five minutes away from where I live. They sent her back. Khaled is still alive and involved in the struggle for a Palestinian state.

The PFLP is an internationally recognized terror organization responsible for dozens of attacks against Israelis over the decades, including suicide bombings, rocket attacks, shootings, and in 2014, the barbaric murder of five Jewish worshippers in a synagogue in Jerusalem.

Last year in a speech she made in Germany, Khaled called for an intifada, referred to terrorists and mass murderers as heroes and martyrs, and said “negotiations will be held only with knives and weapons. That is what the Palestinian people are like.” She was a guest of honor for the extremist BDS movement in South Africa, which masquerades as a human rights group but denies Israel’s legitimacy – and actually promoted her as both a plane hijacker and “freedom fighter.” She recently began a hunger strike in solidarity with imprisoned Palestinian terrorists and murderers who have been on a hunger strike for the past few weeks.

Khaled is not involved in the struggle for a Palestinian state; she is encouraging the murder of innocent Israelis and the destruction of the Jewish state.

For Yasmin Alibhai-Brown, it is not enough to whitewash Palestinian terrorism against civilians; she must delegitimize Israeli defense against that terrorism by equating the two. She immediately follows her paragraph on Palestinians by saying:

Haganah was the Zionist militant armed organisation active in the British Mandate of Palestine until the late early forties. Twenty percent of their fighters were women.

HonestReporting has documented many examples of Alibhai-Brown’s biases and extreme views, including:

  • Comparing Israeli actions to Jihadism as well as Nazism, dismissing Israeli self-defense as “vicious and misdirected”
  • Claiming that Israel is “more wicked and dangerous” than Hamas
  • Distorting Israeli history
  • Accusing Israel of apartheid

So it is no wonder that she disparages the Israeli Haganah, which was founded in 1920 to protect the lives of Jews in Israel against attacks by Arabs, as they realized they could not depend on British forces. Alibhai-Brown, referring to female fighters in general explains “Such females were driven – rightly or wrongly – by burning political passions.” Except that the Haganah was not a political organization; its sole purpose was to save Jewish lives. The Haganah, once Israel was declared a state, became the official Israeli Defense Forces, which to this day continues its mission:

To defend the existence, territorial integrity and sovereignty of the state of Israel. To protect the inhabitants of Israel and to combat all forms of terrorism which threaten the daily life.

There is of course a clear difference between those who target innocent civilians in attacks, and those who defend the civilians; between Palestinian terrorists and their Israeli targets. Unless you are Yasmin Alibhai-Brown.

Please let the IBT know your concerns about Alibhai-Brown misleading readers with her biased journalism – info@ibtimes.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com