Co dalej z Teatrem Żydowskim w Warszawie?
– Teatr polsko-żydowski
Aneta Kyzioł,
26 sierpnia 2014
Przez wiele lat warszawski Teatr Żydowski chciał być strażnikiem pamięci o narodzie, zmierzał w kierunku historii, folkloru, specyficznego skansenu. Czy pod nową dyrekcją stanie się także miejscem żywej, współczesnej sztuki?
Po śmierci Szymona Szurmieja 16 lipca minister kultury Małgorzata Omilanowska napisała, że zakończyła się pewna epoka. Bardzo długa epoka. Szurmiej rządził na placu Grzybowskim przez niemal pół wieku. Był nie tylko dyrektorem teatru, ale także wieloletnim szefem stowarzyszeń i towarzystw żydowskich (przewodniczącym Komisji Koordynacyjnej Organizacji Żydowskich w RP, członkiem Światowego Kongresu Żydów, wiceprezydentem Światowej Federacji Żydów Polskich, członkiem Egzekutywy Europejskiego Kongresu Żydów oraz członkiem Prezydium Światowego Komitetu Kultury Żydowskiej), w latach 1985–89 był posłem na Sejm PRL, także wiceprzewodniczącym sejmowej komisji kultury i członkiem Narodowej Rady Kultury. W wolnej Polsce bez sukcesu startował w wyborach z list SLD. Jego huczne benefisy (ostatni odbył się w ubiegłym roku na 90 urodziny artysty) uświetniały głównie gwiazdy PRL oraz politycy lewicy.
Repertuar teatru także bardziej przypominał peerelowską estradę, z odwołaniami do przedwojennego kabaretu i domieszką klasycznego repertuaru jidysz, niż teatr dramatyczny. Patronami repertuaru Teatru Żydowskiego Szurmieja nie były, jak sugeruje nazwa teatru: Estera Rachel i Ida Kamińskie – wybitne aktorki dramatyczne i reżyserki, matki teatru żydowskiego – ale, co najwyżej, sławiący z humorem przedwojenny Chełm Isaac Bashevis Singer i malujący anioły nad Witebskiem Marc Chagall. Na widowni dobrze czuli się jedynie fani montaży szmoncesów i przedwojennych szlagierów, i to tylko ci, którym nie przeszkadzało, że pod nowym tytułem oglądają stale tę samą treść. Opis przedstawienia „Dla mnie Bomba!”: „taniec, rewia, piosenki, skecze, żarty, anegdoty oraz hity najlepszych kabaretów”, można przeklejać do niemal każdej produkcji. Tytuły mówią same za siebie: „Marienbad”, „Ach! Odessa – Mama…”, „Koszałki Opałki”, „Noc całego życia”, „Pół żartem, pół serio”…
Zamiast głośnych premier w pamięci zostawały kolejne huczne benefisy dyrektora. Oraz zaskoczenie, że w XXI w. w publicznym teatrze dyrektor bez problemu może zatrudniać trzy pokolenia swojej rodziny – w Żydowskim grają i reżyserują dzieci Szurmieja (Jan, Lena, Małgorzata i Dawid) oraz dzieci Jana i wnuki Szymona (Joanna Szurmiej-Rzączyńska i Jakub Szurmiej), wicedyrektorką od 2009 r. jest żona Szymona – Gołda Tencer, aktorka oraz założycielka i szefowa Fundacji Shalom z siedzibą w teatrze.
Specyficzna instytucja
„Ojczyzną Żydów jest pamięć” brzmi życiowe credo Szurmiejów. – Nie ma kultury jidysz bez kultury polskiej, Szolem Asz powiedział: „Wisła szemrze po żydowsku” – cytuje Gołda Tencer. – To jest specyficzny teatr, mamy misję ocalenia pamięci o tych, którzy zginęli, tych zamordowanych 6 mln. Zginął naród, ale nie zginęła wielka literatura, kultura, historia, nie poszły z dymem krematoriów.
Po śmierci Szymona Szurmieja nadszedł moment,….
Czytaj dalej tu: Co dalej z Teatrem Żydowskim…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com