Archive | 2015/03/25

Polinizacja historii. O wystawie stałej Muzeum Historii Żydów Polskich

Polinizacja historii. O wystawie stałej Muzeum Historii Żydów Polskich

Konrad Matyjaszek


Przedstawienie historii Żydów i Polaków to duże wyzwanie – wymaga pogodzenia odmiennych wniosków i interpretacji oraz znalezienia odpowiedniego języka dla wyrażenia zarówno jasnych stron wspólnej przeszłości, jak i bolesnej traumy. Czy unikanie trudnych tematów jest rozwiązaniem tego problemu?

„Jeśli konieczna jest nieustająca żałoba na ziemi ludobójstwa Żydów, wymaga ona zupełnie innego imaginarium” niż to dostarczane przez patriotyczno-narodowe mitologie, pisze Maria Janion w eseju o polskich wyobrażeniach własnych [1]. Wydawać się może, że dla twórców warszawskiego Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, kolejnej dużej stołecznej ekspozycji historycznej po Muzeum Powstania Warszawskiego, słowa te stanowiły istotny punkt odniesienia. Wystawę główną otwarto w październiku 2014 r., zaś mieszczący ją budynek, szklano-betonową bryłę autorstwa fińskiego architekta Rainera Mahlamakiego, udostępniono odwiedzającym już półtora roku wcześniej, przy okazji 70. rocznicy powstania w warszawskim getcie. Budowla znajduje się naprzeciw pomnika upamiętniającego powstanie z 1943 roku i Zagładę żydowskiej Warszawy, na działce przecinanej na skos przez niewidoczną oś przedwojennej ulicy Zamenhofa, głównej drogi na Umschlagplatz, pośrodku zbudowanego na gruzach Muranowa. Na ziemi ludobójstwa Żydów. Przez rozcinający budowlę na dwie części hall wejściowy, uformowany krzywoliniowymi ścianami na kształt geologicznej rozpadliny, odwiedzający dochodzą do tylnej części budynku, skąd schody prowadzą w dół. Tam, sześć metrów poniżej poziomu muranowskiego gruntu, znajduje się wystawa główna. Jeśli chodzi o „ziemię” wspomnianą przez Janion – nie da się być bliżej.

mhzp2

Fotografie: M. Starowieyska, D.Golik / Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Bliskość Muzeum Historii Żydów Polskich względem Zagłady jest tak samo wyraźna w przestrzeni narracyjnej, jak w przestrzeni architektonicznej. W przestrzeni narracji – zarówno tej komunikowanej przez wystawę główną, jak i w narracji na temat muzeum – dochodzi jednak do nagłej zmiany kierunku patrzenia. Usytuowawszy Muzeum w bliskości wobec przestrzeni Zagłady, jego twórcy zdecydowali się na skonstruowanie symetrycznej opozycji pomiędzy tą przestrzenią a powstałą w niej instytucją. „Opowiadamy o życiu” – deklarowała Barbara Kirshenblatt-Gimblett, dyrektor programowa wystawy głównej, po czym dodała, że „ostatnią rzeczą, której potrzebowała Polska, było muzeum Holokaustu”. Podobne deklaracje zabrzmiały jeszcze wyraźniej w ustach Dariusza Stoli, dyrektora Muzeum, który zapowiedział: „tworzymy muzeum życia, a nie śmierci”, które nie jest przy tym muzeum antysemityzmu, którego utworzenie – zdaniem Stoli – pozostawałoby raczej w gestii samych antysemitów.

polecil: Vlady Rozenbaum

Umieszczenie realizującej te wytyczne muzealnej narracji w miejskiej przestrzeni, która z opowieścią tą gwałtownie kontrastuje, buduje dynamikę omawianej ekspozycji. Podczas przyglądania się bliżej tej dynamice, warto zapytać o wpływ powściągliwości twórców Muzeum wobec muranowskiej ziemi na szanse zaistnienia postulowanej przez Janion żałoby. Przede wszystkim zaś należy przyjrzeć się strukturze komunikowanego przez wystawę główną imaginarium.

Czytaj dalej tu: Polinizacja historii...


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


New Orleans Student Group Launches Petition to Divest From Palestinian Authority

New Orleans Student Group Launches Petition to Divest From Palestinian Authority

The University of New Orleans. Photo: Wikimedia Commons.

JNS.org – A group of students at the University of New Orleans has launched an initiative to both combat the Boycott, Sanctions and Divestment (BDS) movement against Israel and call on the U.S. government to stop funding the Palestinian Authority (PA).

The “Allies of Israel” group, which calls itself a “grassroots college organization dedicated to the promotion of the Jewish state of Israel as a sovereign nation rooted in Jewish principles, and serving as a haven for Jews all over the globe,” issued a petition intended “to raise awareness about the human rights abuses perpetrated by the Palestinian Authority against the Palestinians and Israelis in the West Bank; to call for accountability in the foreign aid given to the Palestinian Authority and ensure it is not used to persecute Palestinians or Israelis.”

The campaign was organized by pro-Israel student activist Chloe Valdary, who told the Haym Salomon Center that “in order to give expression to the Jewish struggle for freedom, my organization ‘Allies of Israel’ has launched a campaign to symbolically divest from the Palestinian Authority.”

“Because we understand many Palestinians are employed by the PA, we do not wish to literally pull off the shelves products which are produced by the PA,” Valdary said. “However, we do seek to stand in solidarity with our Palestinian brothers and sisters who are imprisoned and persecuted by the PA. This includes Palestinian women, gays, religious minorities and political dissidents. In addition, we stand in solidarity with Jews in Israel and around the world and call upon the PA to cease sponsoring, financing, and/or encouraging the lynching of Jews and the segregation of Jews from areas that are currently off limits to Jews in Israel.”

Valdary told the Louisiana-based publication Hayride that the petition is “actually pro-Palestinian” because “we (the U.S.) send aid to the PA, and instead of using it to build infrastructure and a good community for their people, they pocket the money and actually persecute their own people.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kina żydowskie w Warszawie w dwudziestoleciu międzywojennym

Kina żydowskie w Warszawie w dwudziestoleciu międzywojennym

Katarzyna Czajka


Kino jidysz stanowiło wyjątkowy przejaw kultury żydowskiej – jedynie w Polsce i w Stanach Zjednoczonych produkowano filmy w tym języku, tworzyło się środowisko aktorów, reżyserów i scenarzystów związanych niemal całkowicie z kinem żydowskim.
Wide 223966

Jednak kino jidysz jest tylko pewnym elementem obecności Żydów w kinematografii polskiej okresu dwudziestolecia międzywojennego. W przeciwieństwie do dzisiejszych kin, które są̨ ostatnim ogniwem w procesie produkcji i dystrybucji filmu, w dwudziestoleciu właściciele kin byli zaangażowani zarówno w dystrybucję, jak i w reklamę̨, a często także produkcję filmu. Wiele kin było bezpośrednio powiązanych z wytwórniami filmowymi (np. kino „Atlantic” czy „Sfinks”), niekiedy miały tych samych właścicieli.

To właśnie obserwacja działalności tak rozumianych przedsiębiorstw kinowych dobrze ukazuje, jak trudno nakreślić́ granice między tym co polskie, a tym co żydowskie w kinematografii dwudziestolecia. Co więcej, nawet przy lekturze prasy filmowej trudno wyodrębnić́ informacje dotyczące żydowskich właścicieli kin – opisując problemy „kiniarzy” autorzy artykułów nie wyodrębniali tej grupy, podobnie jak nie podkreślali żydowskiego charak- teru wybranych kin. Ów brak tematyki żydowskiej pojawia się̨ także w recenzjach gdzie np. nie podaje się̨ informacji o wersji językowej filmu.

Mówiąc o wkładzie żydowskiej ludności Warszawy w historię kinematografii stolicy, trzeba zacząć́ nieco wcześniej niż̇ w roku 1918. Już̇ przed I wojną światową w Warszawie czynnych było kilkadziesiąt kinematografów. Trzeba tu zaznaczyć, że pod tą kategorią rozumiano nie tylko teatry świetlnie (jak wówczas nazywano budynki specjalnie przystosowane lub wybudowane w celu pokazywania w nich filmów), ale także zwykłe drewniane budy, w których stojąca publiczność́ mogła popatrzeć́ na kilka minut migających obrazków. Wśród kin warszawskich naczelne miejsce należało do kinoteatru Aleksandra Hertza – „Sfinks” otwartego w 1909 r. przy Marszałkowskiej 116 (później przeniosło się̨ na uli- cę Senatorską do galerii Luksenburga) oraz do „Iluzjonu” Mordechaja Towbina (otwarty w 1908 r. przy Marszałkowskiej 118). Ci dwaj przedsiębiorcy oprócz prowadzenia eleganckich kin w centrum Warszawy posiadali też własne przedsiębiorstwa zajmujące się̨ produkcją filmów – ,,Siłę” (Towbin) oraz ,,Sfinksa” (Hertz). W owych pierwszych latach obecności kin w Warszawie rywalizacja tych dwóch przedsiębiorców zdominowała rynek warszawski, ale także nadawała ton całej ówczesnej polskiej produkcji filmowej. Obaj przedsiębiorcy niemal jednocześnie zdecydowali się̨ na produkcję pierwszych w historii polskiej kinematografii filmów patriotycznych, narażając się̨ tym samym na problemy z rosyjską cenzurą. Ofiarą cenzury padła jedna z pierwszych polskich produkcji filmowych o tematyce aktualnej, Pruska kultura za której produkcją stał Towbin – film został skonfiskowany przez władze carskie, zanim jeszcze ktokolwiek zdołał go zobaczyć́. Pokaz filmu odbył się̨ dopiero po wybuchu I wojny światowej. Sam film opowiadał o strajku dzieci we Wrześni. Mniej więcej w tym samym czasie Hertz wyprodukował konkurencyjny film Słodycz grzechu (także o tematyce patriotycznej), który uniknął problemów z cenzorem. Już̇ te pierwsze produkcje pokazują̨, że dla ówczesnych producentów żydowskich liczyła się przede wszystkim widownia, która w tym okresie była bardzo zainteresowana produkcjami o tematyce patriotycznej.

Trzeba tu zaznaczyć́, że obaj przedsiębiorcy zasadniczo różnili się̨ sposobem prowadzenia biznesu. O ile Aleksander Hertz stawiał raczej na silną i rozpoznawalną markę̨, chciał zasłużyć́ na opinię mecenasa kultury, o tyle Mordechaj Towbin nie cofał się̨ przed niczym, by pokonać́ konkurencję. Słynął z fikcyjnych bankructw, prowadzenia podwójnej księgowości i niechęci do regulowania zobowiązań́. Choć słynne stało się zdanie Towbina o konkurencie: ,,Hertz to taki sam złodziej jak ja, tylko w białych rękawiczkach”, to jednak jego działania świadczą̨ o braku jakichkolwiek skrupułów w grze rynkowej. Gdy Hertz zaprosił na występy do Polski niezwykle wtedy popularnego aktora Maxa Lindera, Towbin zgłosił się do niego z propozycją współpracy – aktor po występach w wynajętej sali Filharmonii miałby wystąpić́ w kinie Towbina. Gdy Hertz jasno dał do zrozumienia, że jakakolwiek współpraca jest niemożliwa, Towbin podając się za konkurenta odebrał Lindera z dworca, po czym podejmując gościa w hotelu zadzwonił do Hertza i zmusił go, by ten podzielił się z nim zyskami z pokazów zaplanowanych na czas pobytu aktora w Polsce. Hertz chcąc nie chcąc musiał przystać́ na tę niekorzystną propozycję, gdyż była ona bardziej opłacalna od odwołania pokazów. Ostatecznie rywalizację zakończyło aresztowanie Towbina w 1914 r. za machlojki finansowe, których szczegółów jednak nie wyjaśniono. O tym, jak głośne było to wydarzenie, może świadczyć́ fakt, że informowano o nim na pierwszych stronach gazet. Pomimo ostrej konkurencji było oczywiste, że Hertz stał się już wtedy potentatem na rynku filmowym, a także zgodnie ze swoim planem – mecenasem kultury. Jego spółka produkcyjna – Towarzystwo udziałowe „Sfinks” (założone wraz z Alfredem Silberlastem i Józefem Koernerem) produkowała jeden do dziewięciu filmów rocznie, miedzy innymi Meira Ezofowicza, a już w 1913 r. zaczęto rozważać́ zekranizowanie trylogii Henryka Sienkiewicza. Gdy kino Towbina zaczęło pokazywać Quo Vadis (ówczesny wielki przebój kinematografii włoskiej), Hertz założył spółkę̨ „Sokół”, która miała wyprodukować polską wersję filmu. Trzeba tu ponownie zaznaczyć́, że dla obu producentów kwestia tematyki filmu była drugorzędna wobec możliwych zysków, jakie mogła przynieść́ produkcja.

Czytaj dalej tu: Kina żydowskie w Warszawie...


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com