Archive | 2015/03/10

Wraca baba z wojny i mówi…

Wraca baba z wojny i mówi…

Paula Szewczyk


Partyzantki z oddziału Sidora Kowpaka, Armia Czerwona.

Nie żal jej było zastrzelić Niemca, ale po strzale do źrebaka miała wyrzuty sumienia. W czasie „tych dni” do spodni wkładała strzępy koszuli, ale maszerując i tak zostawiała za sobą krwawe ślady. Nigdy nie zjadła już na obiad kurczaka, bo za bardzo przypomniał jej ludzkie mięso. Na rosyjskich frontach II wojny światowej walczyło aż milion kobiet. Olsztyński teatr Jaracza wystawia sztukę na podstawie prozy Swietłany Aleksiejewicz i pyta, ile wojna ma w sobie z kobiety.

Ich udział w II wojnie światowej nie ogranicza się tylko do ról łączniczek. Całymi dniami gotowały hektolitry kaszy, prały dziesiątki mundurów czy męskich majtek, niektóre wstępowały do marynarki, kryły się w okopach, brały udział w walkach frontowych. To Swietłana Aleksijewicz zebrała głosy kobiet w jedno miejsce i sprawiła, że ich historie mogły zostać opowiedziane. Dziś po wydany w Polsce w 2010 roku tekst „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” sięga teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, starając się nie tylko poszerzyć wyobrażenie o wojnie o kobiece spojrzenie, ale także zadać pytanie o to, jak po traumatycznych przeżyciach wrócić do codzienności.

Choć reżyser Krzysztof Popiołek podkreślił w rozmowie z newsweek.pl, że zależało mu na ukazaniu uniwersalizmu opowiadanych historii, nie da się ukryć, że pojawienie się w spektaklu samych kobiet wysyła ze sceny wyraźny komunikat – „Wojna…” w wydaniu olsztyńskiego teatru ma zdecydowanie sfeminizowany charakter. Tu czas historyczny II wojną światową jest dopiero na drugim planie, na pierwszy wysuwają się małe wojny poszczególnych kobiet, m.in. sanitariuszki noszącej amputowane nogi, słuchającej wyznań i ostatnich próśb dziesiątek umierających mężczyzn (grana przez Katarzynę Kropidłowską) czy żołnierki czołgającej się we frontowych błocie, która liczy, ilu Niemców udało się jej zabić (w tej roli Milena Gauer). Zestawienie ośmiu, pozornie niezwiązanych ze sobą opowieści, w Jaraczu scala się w jeden wspólny głos kobiecej zbiorowości. Sama Aleksijewicz uznawana jest za autorkę powieści zbiorowej, choć treść „Wojny” nie spodobała się krytykom – skończona jeszcze w 1983 roku książka, wywołała falę komunistycznego oburzenia z powodu dyskredytującego obrazu bohaterstwa kobiety radzieckiej.

Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie,

Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, “Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, reżyseria Krzysztof Popiołek. Fot. Archiwum Teatru im. Stefana Jaracza.

I rzeczywiście na olsztyńskiej scenie heroizm miesza się z wątpliwościami, słabość z determinacją, walka z przeżywaniem spraw codziennych. Wojna ma swoje kolory, zapachy i dźwięki, żołnierze rozpoznawani są przez kobiety po kolorze włosów czy sylwetce, nie randze i stopniu. Spektakl Popiołka uzmysławia, że opowieść uzależniona jest od opowiadającego, a doniosłe historyczne momenty przybierają bardzo osobisty charakter. Najstarsza kobieta, w jej rolę wcieliła się Hanna Wolicka, widziała z pewnością o wiele więcej niż to, co decyduje się powiedzieć. Dla niej historia jest sprawą prywatną, wojną marzeń, nadziei i rozczarowań. „Na wojnie starzeje się dusza, potem już nigdy nie byłam młoda” powie przekonująco w jednym z kluczowych momentów.

Czytaj dalej tu: Wraca baba z wojny i mówi…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Jakie antidotum na radykalny islam?

Jakie antidotum na radykalny islam?

Tłumaczył: Mateusz J. Fafiński


Murat Yetkin, redaktor naczelny “Hürriyet Daily News

“Radykalny islam jest problemem, umiarkowany islam jest rozwiązaniem” jest moim mottem od 2002 roku. Oznacza to, że wiele problemów islamu może zostać rozwiązanych dopiero, gdy muzułmanie porzucą islamizm, który jest próbą powrotu do średniowiecza i zdecydują się na bardziej współczesną, umiarkowaną i dobrosąsiedzką wersję swojej wiary.

Wielu nie zgadza się z tą analizą, jednak nikt dotychczas nie zaproponował innego rozwiązania. Teraz, Murat Yetkin, redaktor naczelny “Hürriyet Daily News” w Turcji zaproponował nowe rozwiązanie w niedawnym artykule “Antytezą radykalnego islamu nie jest umiarkowany islam, lecz sekularyzm”.

Uznaje on moje rozwiązanie za stare i zdyskredytowane. “Gdy radykalny ruch islamistyczny zaczął zyskiwać na sile, politycy na Zachodzie […] próbowali rekrutować «umiarkowanych»”, wspierając ich “nie zdając sobie sprawy z tego, że mieli oni stać się nowymi radykałami”. Yetkin widzi tego typu tendencje w Afganistanie, Pakistanie, Iraku, Egipcie i Syrii.

Uważa, ze prawdziwą antytezą radykalnego islamu nie jest umiarkowany islam, lecz raczej “oddzielenie spraw państwa od religii”. Sekularyści, nie zwrócą się przeciwko Zachodowi. Yetkin wzywa do odnowy sekularyzmu Atatürka i zgadza się z niedawnym wystąpieniem przywódcy tureckiej opozycji Kemala Kılıçdaroğlu, w której wzywał on muzułmanów do przyjęcia sekularyzmu jako “antidotum na terror”.

Odpowiadam. Zacząć należy od tego, ze sekularyzm ma dwa różne znaczenia:

1) Oddzielenie kościoła od państwa: Ten rodzaj sekularyzmu, do którego zdaje się odnosić Yetkin, nie jest “antidotum na terror” (wystarczy wspomnieć komunistów), lecz faktycznie pozwala uniknąć konfliktów religijnych. Sekularyzm wyrósł z okresu wojen religijnych w siedemnastowiecznej Europie, dając szansę ucieczki od przemocy inspirowanej wiarą. To, co udało się w Europie cztery stulecia temu, może zadziałać w krajach muzułmańskich dziś.

Yetkin ma rację promując świecki porządek. Robię to samo, wzywając zachodnie rządy do walki z islamistami, do ostrożnej współpracy z tyranami i ciągłego wspierania liberałów i sekularystów.

2) Areligijność: Sekularyzm oznacza także odrzucenie wiary – podobnie jak agnostycyzm czy ateizm. Powoli areligijność zaczyna się rozprzestrzeniać wśród muzułmanów; organizacje byłych muzułmanów, niespotykany wcześniej fenomen, pojawiły się w dwunastu krajach. Jedna z analiz pokazuje, że 25% mówiących po arabsku została ateistami.

Jednak nawet jeśli te (wysokie) liczby są prawdziwe, to nadal 75% populacji pozostaje wierząca. Umiarkowany islam odnosi się właśnie do nich i oferuje solidne idee, które pozwalają zastąpić islamizm. W tym sensie Yetkin nie ma racji, bowiem areligijność nie może wypełnić duchowych pragnień większości muzułmanów. Może to zaś zrobić umiarkowany islam. Jest więc głównym rozwiązaniem problemu radykalnego islamu.

Częściowo jednak zgadzam się z Yetkinem: razem, umiarkowany islam i sekularyzm są odpowiedzią na radykalny islam; jest nią także konwersja. Niemal wszystko, co odciąga muzułmanów od islamistycznej mentalności.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com