Archive | 2015/03/09

Czech Republic President Milos Zeman: We All Must Say ‘I am a Jew’

Czech Republic President Milos Zeman: We All Must Say ‘I am a Jew’

Czech President Miloš Zeman. Photo: David Sedlecký / WikiCommons.

Czech President Miloš Zeman. Photo: David Sedlecký / WikiCommons.

Czech Republic President Milos Zeman on Monday urged the global community to show solidarity with the Jewish people and Israel. His remarks were made in a speech at the 2015 American Israel Public Affairs Committee (AIPAC) conference

“Now we all must say, ‘I am a Jew,’” he told a packed auditorium in Washington, DC. After extended applause from the audience, he repeated the sentiment in Hebrew, saying, “Ani Yehudi.”

“Of course, your discrimination is our discrimination,” he added. “Your victims are our victims.”

Zeman told the gathered AIPAC delegates that expressing solidarity with Israel is the first step in fighting Islamist terrorism. He also advocated for “coordinated and systematic action, under the umbrella of [the UN] Security Council, against the basis of Islamic terrorism.” He denounced the efforts to fight terrorist groups that involve the “massive occupation of territory.”

“No tanks, no infantry, no artillery. But drones, rangers and secret service,” he said. “Never again we shall go, we shall march, like sheep to the slaughter. Never again.”

Zeman concluded his speech by highlighting the ties between the Czech Republic and the Jewish state.

“The Czech Republic has been the single island of democracy in central Europe. And [Israel] is the single island of democracy in the Middle East. And there must be the solidarity between those islands against the ocean of dictatorship.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Kolejna Rocznica Naszych Wyjazdow z “Gdanskiego”

Kolejna Rocznica Naszych Wyjazdow z “Gdanskiego”

Elżbieta Magenheim

Przy Dworcu Gdańskim pod tablicą upamiętniającą wydarzenia Marca 1968 zebrało się wczoraj, ósmego marca kilkadziesiąt osób. Znamy się z różnych miejsc żydowskiej Warszawy. Z Gminy, stowarzyszeń, festiwali, wykładów, wystaw, filmów. Niektórych z nas rok 1968 dotyczył bezpośrednio, niektórzy, bez żydowskich korzeni, żegnali wtedy bliskich przyjaciół.
Nie wiem czy było nam tam wczoraj do łez.
Ci, którzy wrócili niedawno do Polski z tej przymusowej emigracji, a obecni wczoraj, mówili, że przez wyjazd nie zmarnowali życia. To prawda: wyrzucono ich z Polski, odczuwają żal. Ale są znów tutaj. W życiu osiągnęli sporo.
Inni, tacy jak niżej podpisana, pamiętają 1968 rok, jako rok łez i pożegnań na Dworcu Gdańskim. Pamiętam zapłakaną Matkę i wyrzucenie Jej z pracy. A teraz odczuwam żal, że zabrano mi możliwość bywania w Klubie Babel, wyjazdów na żydowskie kolonie, nie poznałam starszych kolegów i koleżanek z TSKŻ.

Nie uważam, że należy składać pod tablicą kwiaty, bo kojarzy mi się to z kwiatami układanymi na grobach tych, którzy odeszli na zawsze. Dworzec Gdański to miejsce, gdzie powinniśmy, co roku spotykać się i rozmawiać o tym, co stało się ze społecznością żydowską w Marcu i po nim. Może wypić wspólnie kieliszek szampana?

Elżbieta Magenheim



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Wzlot i upadek Baracka Obamy

Wzlot i upadek Baracka Obamy

Seth J. Frantzman


19 lutego prezydent USA Barack Obama w Waszyngtonie wygłosił kolejne zdumiewające przemówienie na „Szczycie O Przeciwdziałaniu Stosującemu Przemoc Ekstremizmowi”.

Na początku swojego przemówienia mówił o powstaniu Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, o terroryzmie na Synaju, w Kopenhadze, Paryżu, Somalii, Nigerii i przeciwko Izraelowi i Pakistanowi. „Musimy być niezachwiani w naszej walce przeciwko organizacjom terrorystycznym”.

Stwierdził dalej, że na społecznościach muzułmańskich spoczywa odpowiedzialność odparcia “kłamstwa, że w jakiś sposób jesteśmy zaangażowani w zderzenie cywilizacji; że Ameryka i Zachód w jakimkolwiek sensie są w stanie wojny z islamem lub dążą do opanowania muzułmanów; lub, że jesteśmy powodem wszystkiego, co złe na Bliskim Wschodzie”.

Potem jednak pojawił się profesor Obama, który zaczął wykład dla publiczności: “Musimy zająć się frustracjami, które wykorzystują terroryści, włącznie z frustracjami ekonomicznymi… kiedy ludzie czują się całkowicie schwytani w pułapkę w swoich zubożałych społecznościach, gdzie nie ma żadnego porządku i żadnej drogi rozwijania się, gdzie nie ma możliwości edukacyjnych, gdzie nie ma żadnych możliwości utrzymania rodziny i żadnej ucieczki przed niesprawiedliwością i poniżeniem korupcji – to napędza niestabilność i chaos, i powoduje, że te społeczności są dojrzałe do działalności rekrutacyjnej ekstremistów”.

Prezydent chce, byśmy zwalczali „frustracje ekonomiczne”.

Obama brnął dalej, mówiąc o edukacji dla dziewczynek i o demokracji. Zagłębiał się w szczegóły, wspominając nie wymienioną z nazwiska „młodą Palestynkę, pracującą nad budowaniem zrozumienia i zaufania z Izraelczykami, ale także próbującą dać wyraz aspiracjom jej ludu”. Powiedział też ludziom: „Świat wie o ataku na Żydów w koszernym supermarkecie w Paryżu; musimy pamiętać o pracowniku tego supermarketu, muzułmaninie, który ukrył żydowskich klientów i uratował im życie”.

To przemówienie spotkało się z krytyką ze strony całego spectrum politycznego, a Peter Bergen z CNN nazwał je “nonsensem”.

Był to najnowszy dziwaczny epizod w całej litanii dziwacznych epizodów, w których prezydent USA mocował się z próbą mówienia o terroryzmie islamskim. Na początku lutego powiedział w wywiadzie dla Vox: „Jest całkowicie uzasadnione, by Amerykanie byli głęboko zatroskani, kiedy mamy grupę gwałtownych fanatyków, którzy obcinają głowy ludziom lub strzelają do grupy przypadkowych facetów w delikatesach w Paryżu”.

Media uchwyciły się owego „strzelania do przypadkowych facetów” i nie zostawiły na nim suchej nitki za tę bezduszną terminologię. 10 lutego spuszczono manto sekretarzowi prasowemu Białego Domu, ale nie był on w stanie wykrzesać z siebie jakiegoś współczucia dla ofiar: „To były osoby, które przypadkowo znalazły się w tych delikatesach i zostały zastrzelone, kiedy tam były”.

Ten najnowszy epizod jest ukoronowaniem całego miesiąca nieudanych wystąpień. Podczas „Narodowego Śniadania z Modlitwą”, tuż po tym, jak pilot jordański został spalony żywcem przez Państwo Islamskie (IS), Obama pouczał słuchaczy: „A żebyśmy nie wsiadali na zbyt wysokiego konia i nie uważali, że jest to unikatowe dla innych miejsc, pamiętajmy, że podczas krucjat i inkwizycji ludzie popełniali straszliwe czyny w imię Chrystusa”. Odgrywając rolę imama powiedział ludziom, że IS „zdradza islam” i cytował hadis, który mówi: „Żaden z was nie wierzy prawdziwie, póki nie kocha dla brata tego, co kocha dla siebie”. Dał wojnie w Syrii etykietkę „wojny sekciarskiej” i twierdził, że ma miejsce „mordowanie muzułmanów i chrześcijan w Nigerii”, wyraźnie niezdolny do przyznania, co i kto stoi za tymi morderstwami. Jak to później wskazali inni, te gafy nie są tak losowe, jak chciałby Obama, ale są częścią starannie zaplanowanej przez ekstremistów islamskich krucjaty religijnej.

Niektórzy ludzie patrzą na Obamę i widzą apologetę islamu. Patrzą na jego pamiętne przemówienie w Kairze w 2009 r., Nowy początek” i widzą, jak obwinia Zachód.

Są oburzeni tym, że masakra w Fort Hood w 2009 r. dokonana przez majora Nidala Hassana, została nazwana „przemocą w miejscu pracy”, podczas gdy było jasne, że Hassan przed zamachem kontaktował się z duchownym muzułmańskim Anwarem Al-Awlakim. Była także wypowiedź szefa NASA, Charlesa Boldena z 2009 r., że jego najważniejszą misją, powierzoną mu bezpośrednio przez prezydenta, jest „znalezienie sposobu wyciągnięcia ręki do świata muzułmańskiego i znacznie większe zaangażowanie w kontakty z narodami, w których dominują muzułmanie, by pomóc im czuć się dobrze w kwestii ich historycznego wkładu w naukę, matematykę i inżynierię”.

W pewnym sensie, elaboraty radykalnej prawicy oskarżającej Obamę, że w rzeczywistości jest muzułmaninem, a już na pewno nie jest obywatelem amerykańskim, pomogły chronić Obamę przed dyskusją o jego prawdziwych wadach. Ludzie tacy jak Dinesh D’Souza, autor The Roots of Obama’s Rage, twierdzili, że “prawdziwy Obama jest człowiekiem ukształtowanym przez doświadczenia bardzo inne niż doświadczenia większości Amerykanów; jest znacznie bardziej obcy, bardziej zdeterminowany i wykładniczo znacznie bardziej niebezpieczny niż to sobie kiedykolwiek wyobrażaliście”. Obama jest przedstawiany jako słabeusz, uniwersytecki radykał powiązany z ekstremistami palestyńskimi, wychowany w niechęci do Ameryki.

W ostatni weekend były burmistrz Nowego Jorku, Rudy Giuliani, powiedział: “Nie wierzę, a wiem, że powiedzenie tego jest straszną rzeczą, ale nie wierzę, że prezydent kocha Amerykę”. Takie komentarze mogły pomóc Obamie, bo jego wrogowie w końcu powodują, że zapominamy, co się naprawdę zdarzyło.

Pamiętacie 2008 r., kiedy Obama został wybrany? Paul Krugman napisał w artykule w “New York Times”: “Jeśli wybranie naszego pierwszego afro-amerykańskiego prezydenta nie porusza cię, jeśli nie powoduje łez w twoich oczach i dumy z twojego kraju, to coś jest z tobą niedobrze”. Wiele było takich uczuć. Żartobliwy rysunek w gazecie pokazywał wiwatujący świat, krzyczący „Yes They Can”, sugerując, że Ameryka może odejść od swojej historii dyskryminacji rasowej (zapominając, że większość świata jest w objęciach rasizmu równie paskudnego, jak ten amerykański). Wyśmiewany przez prawicę jako człowiek z „kompleksem Mesjasza” Obama wzrastał w siłę, zdobywając Nagrodę Nobla bez ruszenia jednym palcem.

Czytaj dalej tu: Wzlot… Baracka Obamy


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


39 Breathtaking Places to See Before You Die

39 Breathtaking Places to See Before You Die

1 | Bagan, Myanmar
Image credits: Martin Sojka

Our world is filled with indescribable beauty, both man-made and natural, and it’s hard to say whether a single lifetime would truly be enough to truly experience all of it. Most of us will probably never see everything that the world has to offer us, but it’s worth a shot! Here are 40 incredible places around the world that are definitely worth adding to your bucket list.

Some consider travel to be a luxury or even an unnecessary burden, while others consider it to be vitally important to living a fulfilled life. Still others don’t even have the opportunity to make that decision. But if you are afflicted with a case of wanderlust, you know that seeing the world’s sights can be a deeply moving and valuable experience.

My personal favorite is ecological tourism – climbing mountains, exploring deserts or simply in drinking in the sights of the countryside. However, you can’t deny the appeal of some of the man-made structures as well – from the epic, ancient grandeur of the Pyramids of Giza to the sunny charm of sea-side villages in Greece.

It’s a wonderful and beautiful world we live in, so make sure to see as much of it as you can before you kick the bucket! Here’s an excellent quote from St. Augustine that will hopefully inspire you to get your foot out the door: “The world is a book and those who do not travel read only one page.”

2 | Zhangye Danxia Landform in Gansu, China
Images credits: Melinda Chan

Czytaj dalej tu: Places to See Before You Die


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com