Archive | 2015/04/13

Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)

Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)
Autorzy

photo: Yarek Shalom 2006-09-06

Cmentarz żydowski na Bródnie, zwany kirkutem praskim jest najstarszą zachowaną żydowską nekropolią w Warszawie.

Od XVI w. warszawscy Żydzi byli grzebani w Grodzisku Mazowieckim, Nadarzynie, Sochaczewie, Węgrowie i Nowym Dworze Mazowieckim. W 1780 r. Szmul Zbytkower, kupiec i bankier króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, wyjednał u monarchy zgodę na utworzenie cmentarza żydowskiego. Zbytkower odkupił od skarbu królewskiego dobra znajdujące się na prawym brzegu Wisły. Biskup płocki Michał Jerzy Poniatowski zezwolił na utworzenie kirkutu, ale w zamian zażądał, by „Żydzi co rok na dzień św. Jana po 10 kamieni łoju dla kościoła parafialnego w Skaryszewie dostarczali”, zabraniając jednocześnie śpiewów i procesji podczas ceremonii żałobnych. 1780 to rok formalnego usankcjonowania przez władzę świecką i duchowną faktu istnienia cmentarza. Pierwsze nagrobki na cmentarzu pojawiły się już w latach 1743–1760. Były to groby z lat: 1743 – Rudy, córki Cwiego; 1757 – Menachema Mendla ha-Kohena oraz 1760 – lewity Mordechaja syna Abrahama[1.1].

W 1784 r. Szmul Zbytkower po uporządkowaniu terenu cmentarza, oddał go pod użytkowanie gminie żydowskiej. W 1785 r. powstało Bractwo Pogrzebowe (hebr. Chewra Kadisza) Pragi, którego pierwszym prezesem był sam założyciel – Jakubowicz. Chociaż istniał już ten cmentarz, Żydzi z Warszawy i okolic nadal wozili ciała swoich bliskich do Sochaczewa lub Grodziska, skarżąc się do władz miejskich na Szmula, że wszystkie miejsca na kirkucie dużo kosztują, a pieniądze idą nie tylko na cmentarz, ale również na synagogę i inne potrzeby społeczeństwa[1.2].

Kiedy w 1806 r. został założony kolejny cmentarz żydowski przy ul. Okopowej, od tego momentu na Bródnie chowano głównie osoby niezamożne. Wedle Loewenberga skierowano na cmentarz praski znaczną liczbę pogrzebów (zwłaszcza bezpłatnych) z innych części Warszawy[1.3].

W 1936 r. wygląd nekropolii przedstawiał się następująco:

Jest tu niewielka ilość grobów z XVIII wieku, nosząca cechy dobrego rzemiosła artystycznego, a często nawet oryginalnej sztuki, pełnej reminiscencyj barokowych i wschodnich. […] Poza tym niewielka ilość grobów z lat 1760–1780 z okresu przed oficjalnym założeniem cmentarza. Na ogół na tym cmentarzu znajduje się mało ciekawych pomników[1.4].

Do najbardziej okazałych nagrobków należały pomniki ustawione w 1881 r. (za sprawą bankiera Ignacego Löwensteina, prawnuka Zbytkowera) w miejsce dawnych nagrobków na sąsiadujących ze sobą grobach Szmula i jego żony oraz zięcia Izaaka Flataua w kwaterze pierwszej. Umieszczono na nich kwieciste napisy w jęz. hebrajskim i polskim, sławiące zasługi i hojność protoplastów rodziny Bersohnów. Na grobie Szmula umieszczono epitafium głoszące, że był „mężem dzielnym, wielkich czynów, szlachetnym i zacnym człowiekiem Sejmu Czterech Ziem”[1.5]. Całość została wykonana wg projektu Dawida Frydlendera.

Na cmentarzu złożono również ciało Abrahama Sterna, członka Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i wynalazcy triangułu mierniczego, mechanicznej młockarni oraz maszyny liczącej; pradziadka Antoniego Słonimskiego. Pochowano tu także żołnierzy z pułku Berka Joselewicza[1.6] oraz żydowskich uczestników powstania listopadowego[1.7].

Czytaj dalej tu: Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


W imię solidarności z Palestyną

W imię solidarności z Palestyną

Hanin Ghaddar
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Członek Hezbollahu zawiesza flagę palestyńską nad olbrzymim plakatem meczetu Al-Aksa w dniu 19 października 2006 r. w libańskim mieście Nabatieh. (AFP/Mustapha Mahmoud)

Członek Hezbollahu zawiesza flagę palestyńską nad olbrzymim plakatem meczetu Al-Aksa w dniu 19 października 2006 r. w libańskim mieście Nabatieh. (AFP/Mustapha Mahmoud)

Od przedszkola Palestyna staje się pulsem naszego życia. Prezentowana jest nam jako wspólna aspiracja ludzi w całym regionie; nasz ostateczny cel i raison d’etre. Ci, którzy chcą wolnej Palestyny, są dobrymi ludźmi; wszyscy inni są źli. To jest sprawa czarnobiała – żadnej szarej przestrzeni na wątpliwości lub zastanowienie się. Nie ma żadnej alternatywy do rozważenia.

Palestyna w tym sensie nie jest krajem, czy jednostką geograficzną – jest abstrakcyjną wartością, której używamy do mierzenia moralności ludzi. Jest świętym powołaniem i symbolizuje nadzieję, sprawiedliwość, godność. Nie liczysz się, jeśli nie wierzysz w Palestynę, w jej całkowite wyzwolenie i tożsamość.

Każdy używał Palestyny jako miary patriotyzmu, kiedy więc Hezbollah przywłaszczył sobie ruch oporu w 1982 r., musiał przywłaszczyć sobie także Palestynę. I od tego momentu Palestyna jest fundamentem retoryki Hezbollahu. Popularność tej partii wzrosła niesłychanie, bo ludzie już byli uzależnieni od idei solidarności z Palestyną i zakładali, że każdy, kto walczy o jej sprawę, musi być prawy i szlachetny. Kiedy więc sprawa Palestyny została dodatkowo powiązana z usługami, pieniędzmi i miejscami pracy, Hezbollah stał się nie do pokonania.

Palestyna, Jemen i Syria

Wplatając jednak tak wytrwale sprawę Palestyny w swoją propagandę, Hezbollah i jego regionalni sojusznicy nie mogą już usunąć jej z leksykonu, niezależnie od tego, co się dzieje, nawet jeśli ich to już dłużej nie obchodzi.

Hezbollah sprowadził śmierć i zniszczenie na ludzi Libanu, zabijał swoich przeciwników, dokonywał masowych mordów Syryjczyków w wojnie w Syrii, a teraz pomaga wciągnąć cały region w niekończącą się wojnę sekciarską, a wszystko to w imię Palestyny.

W piątek szef Hezbollahu, Hassan Nasrallah wygłosił mowę, w której komentował operację pod przewodem Saudyjczyków przeciwko Huti w Jemenie. Był wyraźnie zaniepokojony tym rozwojem sytuacji i jego przemówienie było wyłącznie potępianiem i absurdalnie żałosnym wezwaniem do dialogu. Każde zdanie jego przemówienia było jednak przeplatane słowami o znaczeniu Palestyny.

Krytykował Saudyjczyków za porzucenie Palestyny. „Jeśli celem wojny w Jemenie jest uratowanie ludu jemeńskiego, to dlaczego Arabia Saudyjska porzuciła lud palestyński na długie dziesięciolecia?” Powiedział także, że najnowsze wydarzenia w Jemenie dowodzą, iż „państwa arabskie nigdy nie uważały Izraela za wroga”.

Ironiczne jest to, że kiedy Nasrallah mówił, jego zwolennicy w mediach społecznościowych używali tych samych sloganów, jakich Partia Boga używa przeciwko Izraelowi i po prostu zastępowali “Jerozolimę” “Mekką”. Fascynujące było obserwowanie, jak retoryka nie zmieniła się ani o jotę, Te same slogany, te same rysunki i ten sam dobór słów były powtarzane nieustannie, ale teraz stosowane do Arabii Saudyjskiej zamiast do Izraela.

Było także ironiczne, że podczas gdy Nasrallah krytykował “obcą interwencję militarną” Arabów w Jemenie, jego wojownicy zajęci byli zabijaniem Syryjczyków w kraju, który nie był ich krajem. Zapewniał, że „wszyscy najeźdźcy przegrają”, podczas gdy jego żołnierze kontynuowali trwającą już czwarty rok inwazję Syrii.

Siła odmowy uznania rzeczywistości

Najciekawszą częścią przemówienia Nasrallaha jest jednak to, że Nasrallah całkowicie zignorował palestyński obóz uchodźców w Syrii – Yarmouk – który od grudnia 2012 r. jest pod oblężeniem sił Assada. Palestyńczycy uwięzieni w Yarmouk przez 300 dni byli bez wody, żywności i podstawowych usług. Według Grupy Działania na rzecz Palestyńczyków w Syrii, Assad torturami zamęczył 357 Palestyńczyków na śmierć, a co najmniej 819 jest zatrzymanych. Udokumentowano co najmniej 2679 śmierci palestyńskich uchodźców w Syrii.

Taak, wszystko to w imię solidarności z Palestyną.

W 2010 r. Fayez Karam, polityk Wolnego Ruchu Patriotycznego (FPM), został aresztowany za szpiegowanie na rzecz Izraela. Przywódca FPM, Michel Aoun, jest ulubionym sojusznikiem Hezbollahu w Libanie, niemniej posiadanie szpiega w tym ruchu w żaden sposób nie zaszkodziło sojuszowi. Karam został zwolniony dwa lata później – choć nie dlatego, że był niewinny – a Hezbollah nadal nie narzekał.

Dlaczego mieliby, skoro najwyższa liczba aresztowanych za szpiegostwo pochodziła z szeregów partii? Całkiem po prostu, bo cała sprawa palestyńska i opór są tylko narzędziami, przy pomocy których Hezbollah ustanawia swoją dominację. A teraz, kiedy walka przesunęła się w regionie w kierunku starcia z krajami sunnickimi, opór nie jest już istotny. Nie mogą jednak przestać mówić o tym, bo ich zwolennicy nadal wierzą, że wszystko to jest wojną regionalną i ingerencja w Syrii jest w jakiś sposób walką przeciwko Izraelowi i o wyzwolenie Palestyny.

Zasadniczo więc Nasrallah uważa, że nie ma niczego do powiedzenia, a ponieważ sytuacja wymaga zdrowego rozsądku, którego nie posiada, wyciąga Palestynę i wszystko wychodzi w praniu. Oczywiście, jego zwolennicy będą klaskać.

Gdyby Hezbollah porzucił Palestynę w swojej retoryce, ludzie mogliby zrozumieć, że Nasrallah w rzeczywistości mówi im, że mają porzucić swoje życie i rodziny, i dołączyć do irańskiej armii, żeby zabijać sunnitów. To mogłoby być mało skuteczne, prawda?

In the name of Palestine
NOW., 31 marca 2015

Hanin Ghaddar

Libańska dziennikarka, która kieruje angielską edycją NOW – internetowego magazynu w Bejrucie. Studiowała literaturę angielską w Bejrucie oraz otrzymała z Woodrow Wilson International Center for Scholars stypendium na projekt „Kobiety arabskie po Rozbudzeniu i wzroście islamizmu”. Komentuje często w mediach arabskich, jej artykuły były publikowane również na łamach „New York Times” i „Foreign Policy”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mordowanie ateistów w Bangladeszu

Mordowanie ateistów w Bangladeszu

Andrzej Koraszewski


Washiqur Rahman

Washiqur Rahman

To już trzeci mord w stosunkowo krótkim czasie. W stolicy Bangladeszu w poniedziałek 30 marca trzech mężczyzn zarąbało maczetami blogera, Washiqura Rahmana. Rahman prowadził ateistyczny blog, w którym krytykował religię, a w szczególności radykalny islamski fanatyzm. Jego mordercami byli studenci szkół religijnych, dwóch z nich zatrzymano, trzeci zdołał uciec.

Zaledwie miesiąc temu w podobny sposób zamordowano na ulicy pisarza i blogera, doktora Avijita Roy’a. Dwa lata temu, 15 lutego 2013 architekt, ateista i bloger, Ahmed Rajib Haider, został znaleziony przed swoim domem w kałuży krwi.

Prasa wielokrotnie pisała o wezwaniach duchownych w Bangladeszu do zabijania ateistów blogerów. Co prawda konstytucja tego kraju gwarantuje swobodę wyznania i wolność słowa, w praktyce chroni jednak swobodę wzywania do mordów. Kiedy w styczniu 2013roku niesłychanie popularny wśród młodzieży bloger, Asif Mohiuddin , został zaatakowany przez czterech nożowników, w szpitalu został aresztowany pod zarzutem bluźnierstwa. Równocześnie władze aresztowały siedmiu innych blogerów-ateistów. Mohiuddin został zwolniony z aresztu w wyniku krajowych i międzynarodowych protestów, ale władze zamknęły jego blog. Wywołało to protesty na ulicach Dhaki, co skłoniło władze do ponownego aresztowania blogera i zamknięcie dziennika, który stanął w jego obronie.

Zabity w poniedziałek 30 marca, Washiqur Rahman, prowadził swój blog pod pseudonimem, który po zamordowaniu miesiąc temu Avijita Roya zmienił na #iamavijit. Baner jego blogu miał motto „słów nie można zabić”.

W całym świecie muzułmańskim narasta połączony z terroryzmem fundamentalizm religijny, zaś władze i elity intelektualne demonstrują swoją gotowość do ustępstw wobec przemocy.

Ultraortodoksyjni liberałowie, również w Bangladeszu, gotowi są stawiać znak równości między pobożnymi mordercami, a tymi, którzy zaledwie domagają się poszanowania konstytucji i wartości zapisanych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Na tydzień przed zamordowaniem Rahmana znany intelektualista z Dhaki, doktor Rupak Bhattacharjee, w eseju o śmierci Avijita Roya, pisał, że Roy był sam winny swojej śmierci. Te wypociny miały szumny tytuł: „Wzrost religijnego ekstremizmu i ateizmu”. Możemy powiedzieć, że znamy ten typ bredni z naszego polskiego podwórka. Znajdujemy je również w prasie angielskojęzycznej, francuskiej czy niemieckiej. Cuchnący strach każe tym ludziom wyrzec się wartości, za które inni gotowi są umierać.

Intelektualista z Bangladeszu pisze o „dwóch ekstremistycznych grupach” i przekonuje swoich czytelników, że ateiści są nietolerancyjni wobec „każdego kto wierzy w Boga”.

Ten nadęty myśliciel kończy swój esej o zamordowanym pisarzu słowami:

Trzeba wymagać, aby ci młodzi blogerzy strzegli się przed bezmyślną radykalną interpretacją wiary w tak tradycjonalistycznym społeczeństwie, jakim jest Bangladesz, ponieważ wielu kończy prowokując nagie emocje i powoduje zakłócenie społecznej harmonii.

Czytaj dalej tu: Mordowanie ateistów w Bangladeszu


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com