Archive | 2015/04/30

Winie Europe

Winie Europe

[ Res Publica Nowa, August 2002 ]

Henryk Grynberg

Henryk Grynberg – prozaik, poeta, eseista i dramaturg. Od 1967 roku mieszka w Stanach Zjednoczonych. Opublikowal miedzy innymi powiesci: Zydowska wojna, Zwyciestwo, Zycie ideologiczne, Kadisz, Memorbuch (nominowany do nagrody “Nike” 2000) oraz tomy opowiadan: Ekipa “Antygona”, Drohobycz, Drohobycz. Ostatnio wydal wraz z Janem Kostanskim Szmuglerów (2001).

[*  artykul artykul publikowany ze zgoda autora w na stronach Reunion68 ]


W zydowskiej szkole uczono mnie, ze powinienem byc dumny z tego, ze jestem Zydem. Wydawalo mi sie to nielogiczne. Z czego mam byc dumny? Z wrogosci i pogardy?

Chrzescijanska Europa wypiera sie swoich zloczynców i morderców. Nazywa ich neopoganami, Hunami, Azjatami. Natomiast bogobójcy, krwiopijcy, krwawi bolszewicy, przemozni bogacze to w jej jezyku bez zastrzezen Zydzi.

“Jezeli ze spuscizny europejskiej wymazalibysmy wiare, milosc i chrzescijanska wrazliwosc sumienia, Europy w ogóle by nie bylo” – powiedzial kardynal Lustiger (w wywiadzie dla “Biuletynu Prasowego KAI” 51). I on, i ja przezylismy Holokaust jako dzieci i jako chrzescijanie, ale ja sie nawrócilem i w te spuscizne nie wierze. Przezylem (stracilem) w Europie pól zycia i widzialem bardzo malo wiary, jeszcze mniej milosci, a najmniej sumienia, które notabene jest zydowskiego pochodzenia. Dlaczego arcybiskup Paryza tak bardzo wierzy w Europe? Szolem Alejchem odpowiedzialby przypowiescia o robaku, który zyje w chrzanie i jest przekonany, ze nie ma nic slodszego na swiecie.

Niewiele brakowalo, zebym i ja pozostal chrzescijaninem, tez nie tylko ze strachu i tez widziano we mnie przyszlego ksiedza, ale ciesze sie, ze wrócilem do Zydów. Pomordowanych w Europie przez Europejczyków. Chrzescijanie protestuja, gdy sie mówi, ze przez chrzescijan, wedlug nich mordercy nie mogli byc “prawdziwymi chrzescijanami”, ale dziecmi chrzescijanstwa byli niewatpliwie. Przez europejska kulture, powie Aron Appelfeld, cudem ocalaly rówiesnik Lustigera. Na jednym ze zjazdów dzieci Holokaustu ktos powiedzial, ze kazdy naród jest zdolny do takiej zbrodni. I tak, i nie. Niezbedne sa pewne warunki i okreslona kultura – jak europejska.

Matka przywiozla mi z Izraela doskonalosc geometryczna, zydowska gwiazde elegancko wyrzezbiona ze zlota. Byl to ostatni jej prezent i nosilem ja na szyi na jej czesc. W Ameryce nikt nawet nie spojrzal. Tylko raz, w klubie korpusu dyplomatycznego, gdzie ambasada PRL pokazywala Zaklete rewiry, dobry film z dobrej, przedwojennej ksiazki, który Glos Ameryki mi kazal zobaczyc. Tego popoludnia bylo goraco w Waszyngtonie, wiec poszedlem w rozpietej koszuli. Myslalem, ze to bedzie zwykly seans w ciemnosci, a tu rozswietlona, krysztalowa sala, szampan i dyplomaci z calego sowieckiego obozu. Niektórzy nieznacznie sie usmiechali, a skosnoocy nawet do mnie zagadywali, pytajac, co to za znak, tylko radca kulturalny polskiej ambasady, który byl gospodarzem imprezy, uciekal na mój widok z jednego konca sali w drugi, scigany przez ironiczne spojrzenia kolegów i konkurentów. A do tego z szampanskiej sali zjezdzalo sie do kina winda, na która trzeba bylo dlugo czekac, a potem dlugo jechac twarza w twarz i radca krecil glowa we wszystkie strony, zeby mojej gwiazdy nie widziec. Podobnie zachowywali sie pasazerowie na lotnisku w Mediolanie, gdzie wyladowalem po 15 latach amerykanizacji i zapomnialem zapiac koszule, a pogranicznik badajacy mój paszport obrzucil mnie mroznym spojrzeniem. I tak samo na tlocznym lotnisku w Brukseli, gdzie wysiadlem z dwustoma mlodymi Zydami z Ameryki. Jedni w haftowanych jarmulkach, inni z gwiazdkami jak ja, szlismy rzedem, zeby nie pogubic sie w tlumie, dlugim szpalerem spojrzen – nieprzyjaznych, zdumionych, w najlepszym razie wystraszonych. Czarterowe autobusy zabraly nas stamtad do Kolonii, gdzie przesiedzielismy noc w odosobnionym hangarze pod bronia automatyczna niemieckiej strazy, zeby nic nam sie nie stalo, az nad ranem zabral nas izraelski samolot. To bylo wiele lat temu i nie nosze juz mojej pieknej, zydowskiej gwiazdy, kiedy lece do Europy. I dziwie sie coraz bardziej, ze Zydzi tam jeszcze mieszkaja.

W zydowskiej szkole uczono mnie, ze powinienem byc dumny z tego, ze jestem Zydem. Wydawalo mi sie to nielogiczne. Z czego mam byc dumny? Z wrogosci i pogardy? Teraz wiem, ze dobrze, kiedy motloch nami pogardza, i ze zle by bylo, gdyby nas wielbil. I jestem dumny, ze nie zdezerterowalem jak Lustiger. Jak katolicka swieta Edyta Stein, która opuscila swój lud w potrzebie i przylaczyla sie do tych, co wystawili go na Zaglade, a podzielila zydowski los z przyczyn od siebie niezaleznych. Nazywam ja dezerterka, ale nie winie. Nie winie nikogo, kto w Europie boi sie i nie chce byc Zydem. Ja tez balem sie i nie chcialem. Ja winie Europe.

Jej chrzescijanska etyka pochodzi od zydowskiej, ale jest kilka podstawowych róznic. Chrzescijanie modla sie, zeby Bóg przebaczyl ich wrogom, a Zydzi – zwlaszcza po Holokauscie – przeciwnie. Chrzescijanska modlitwa jest godna podziwu, a zydowska – szczera. Zydzi i w slad za nimi chrzescijanie wierza, ze sa wybrani, ale Zydzi nigdy nie glosili, ze wszyscy inni sa potepieni. Dlatego nie zaluje, ze wrócilem do Zydów.

Europejska szkola starannie wymija spuscizne zydowska. Bada kazde slówko na kazdej skorupce greckiej i rzymskiej, na kazdym sredniowiecznym kamieniu, a ignoruje setki tysiecy hebrajskich slów, z których wyszlo prawie wszystko, co uchodzi za wartosci chrzescijanskie. Dlatego dzieci Europy tak malo sie nauczyly. Dlatego tak barbarzynskie jej wojny (lokalne, swiatowe, domowe), systemy i metody wladzy. Dla mnie spuscizna europejska, której sie nie da wymazac, to inkwizycja, tajna policja, Hitler, Stalin (tu i ówdzie Moczar) i ogien. Jek plonacych na stosach, hebrajskie pergaminy na stosie w srodku Paryza, dlugie milenium zbrodni zbiorowej, zakonczone najwiekszym stosem w dziejach. Wyjatkowosc europejskiego barbarzynstwa polega na tym, ze przez tysiac lat niszczono nie tylko najbardziej bezbronna grupe etniczno-religijna, ale i starozytna kulture, której ten swiat ma najwiecej do zawdzieczenia, i o malo jej nie zgladzono ze szczetem. Wandale talibanscy pozbawili swiat dwóch cennych posagów z kamienia, co przetrwaly póltora tysiaca lat, a europejscy kilku milionów bezcennych pomników z krwi i kosci, które przetrwaly tysiace lat.

Europejskiej szkole, rzekomo racjonalistycznej, nie przeszkadzal zaden absurd w odniesieniu do Zydów. Ludzi, którzy stworzyli Boga, sluzyli Mu przez tysiace lat i doslownie z Jego imieniem na ustach umierali, przedstawiano jako bogobójców i zdrajców, a Boga jako antysemite, choc w podstawowym misterium chrzescijanstwa Jezus jest przeciez Zydem, a Judasz chrzescijaninem. Ludzi, którzy nie odstapili od swojej religii. Zdradzanych w kazdym pokoleniu. W calej Europie do dzis. Przez chrzescijan, komunistów, liberalów. Kto w tym strasznym uniwersalnym misterium jest naprawde Judaszem? – retoryczne pytanie.

Europa ma na swoim sumieniu wiecej zbrodni niz cala reszta swiata, a jej XX wiek pobil rekordy wszystkich czasów. To ona urodzila Hitlera. Tylko w Europie wychowanej na micie antyzydowskim mozna bylo tak zdeprawowac sumienia. W Europie, gdzie – jak pisze Bogdan Wojdowski – “przez dwa tysiace lat Zyd sluzyl do mszy na etacie diabla”. Zyd, który odkryl sumienie, oparl sie hellenizmowi, wynalazl panaceum dla uciemiezonych, zwane wiara chrzescijanska, i zalozyl Kosciól, który przeklal go jako diabla.

W pojednawczym dokumencie Pamietamy: refleksje nad Szoa Kosciól wyrazil zal za postepowanie chrzescijan wobec Zydów “na przestrzeni wszystkich wieków” uznal Holokaust za “najwazniejsze wydarzenie” XX wieku i nazwal “symbolem zdziczenia” i “zbawcza przestroga”. Lecz równoczesnie staral sie jak czula matka zlagodzic przewinienia swoich dzieci, stawiajac eufemistyczne pytania retoryczne: “Czy nazistowskie przesladowania Zydów nie byly ulatwione przez antyzydowskie uprzedzenia obecne w umyslach i sercach niektórych chrzescijan?” “Czy antyzydowskie uczucia wsród chrzescijan nie czynily ich mniej wspólczujacymi lub bardziej obojetnymi na przesladowania Zydów?” “Czy chrzescijanie udzielili wszelkiej mozliwej pomocy przesladowanym, zwlaszcza Zydom?” I bardzo niesmialo przyznajac, ze byli tacy, co “potrafili nawet wykorzystac sytuacje dla wlasnych celów”, i tacy, “którymi powodowala zwykla zawisc”. Nie nienawisc, bron Boze.

Zyd, który przezyl Szoa, odpowiada na to: Nazistowskie przesladowania nie byly “ulatwione”, lecz umozliwione; nie przez “uprzedzenia”, ale nienawisc; nie “niektórych chrzescijan”, tylko wiekszosci. Antyzydowskie uczucia czynily ich nie “mniej wspólczujacymi lub bardziej obojetnymi”, lecz wrecz chetnymi uczestnikami zbrodni. Zydzi nie wymagali “wszelkiej mozliwej pomocy” – wystarczyloby, zeby ich nie wydawano. Nie o to chodzi, ze chrzescijanie “nie byli w stanie podniesc glosu w protescie”, lecz ze denuncjowali po cichu. Wielu Zydów radzilo sobie po aryjskiej stronie, pomagali sobie nawzajem, kupowali pomoc – dziesiec razy wiecej by ich przezylo, gdyby ich nie wydawano lub wydawano tylko dla korzysci materialnych, a nie z nienawisci i przekonania, ze spelnia sie chrzescijanski obowiazek. Nie jest istotne, “jak wielu chrzescijan w krajach okupowanych lub rzadzonych przez nazistów i ich sprzymierzenców bylo przerazonych”, ale jak wielu sie z nimi sprzymierzylo przeciwko Zydom (Austria, Vichy, Chorwacja, Litwa, Lotwa, Wegry, Rumunia, Ukraina, Slowacja ksiedza Tiso).

Watykanska komisja nie omieszkala przy okazji podjac jeszcze jednej a dosc nachalnej próby uniwersalizacji Holokaustu, twierdzac, ze “ostateczne rozwiazanie” bylo “skierowane przeciw calej ludzkosci”. Podejrzenia budzi takze to, ze do straszliwych ludobójstw popelnionych na Ormianach, Cyganach, w Afryce, Zwiazku Sowieckim, Kambodzy, Chinach i na Balkanach doczepiono “dramat, jaki jest udzialem Bliskiego Wschodu”. Holokaust sprawil, ze Kosciól zaczal przyznawac sie do swoich grzechów przeciwko Zydom. Czego jeszcze trzeba, zeby sie zdobyl na szczerosc?

W slynnym eseju Biedni Polacy patrza na getto (1987) Jan Blonski pisal o winie zaniechania ludzkiego obowiazku wobec Zydów jako rodzaju winy zbiorowej. Która, wedlug Jaspersa, obciaza nie tylko uczestników zbrodni, lecz i tych, co sie nie sprzeciwiaja, niedostatecznie sprzeciwiaja czy chocby zyja w swiecie zla. Jaspers przeoczyl akceptacje zbrodni we wlasnym domu, wine wieksza od tamtych trzech, za która jest takze wieksza kara, bo w takim domu nie moze byc wiecej prawdziwej radosci. Rozklad moralny poholokaustowej Europy najlepiej przedstawil Friedrich Dürrenmatt w Wizycie starszej pani, najgenialniejszym europejskim dramacie. “Wizyta” przeciagnela sie i bedzie trwala tak dlugo, az Europa rozliczy sie z nia i oczysci swój domu. Co byc moze nigdy nie nastapi, bo wielkie klamstwo, które doprowadzilo do wielkiej zbrodni, wcale sie nie skonczylo. Przeciwnie, zaciera sie kolaca prawde, zamazuje sie, rozwadnia, uniwersalizuje: nie tylko Zydzi gineli; 11 milionów zginelo, w tym 6 milionów Zydów; 6 milionów zginelo, “w wiekszosci” Zydzi. Stad pomniki “mieszkanców”, “obywateli”, “ofiar faszyzmu”. I oswiecimska Droga Krzyzowa, i krzyze, i swieci. Owszem, mozna zanegowac i wyrugowac Zydów z Holokaustu jak w swoim czasie z Kosciola. Jesli udalo sie raz, moze udac sie po raz drugi. Wystarczy przez kilka wieków powtarzac, ze Holocaust “skierowany byl przeciwko calej ludzkosci”.

Grabiac i mordujac Zydów przez wieki, Europa potrzebowala odtrutki psychicznej. Jak oskarzanie Zydów o mord rytualny. Jeszcze jeden wielki paradoks, bo – jak podkreslila Anna Sobolewska w recenzji z mojego Memorbucha – przeciez to Zydzi byli ofiarami powtarzanego przez wieki mordu rytualnego. Zydzi oskarzani o porywanie i zabijanie chrzescijanskich dzieci byli przy tym najlepszym alibi dla zboczenców, dzieciobójców, wiec dzis mozna sie tylko domyslac, co naprawde sie stalo z tysiacami dzieci rzekomo uprowadzonych przez Zydów. Na tej samej zasadzie spiskowcy hitlerowscy i stalinowscy orkarzali Zydów o spisek przeciw swiatu, a islamscy czynia to dzis. Takze oprawcy i donosiciele w bylym komunistycznym imperium zla, których jest dziesiec razy wiecej niz wszystkich Zydów na ziemi, robia sobie z nich mydlo do mycia brudnych rak. Optymisci twierdza, ze bywaly pogodne okresy, ze oskarzen nie rzucano nieustannie. Owszem, nieustannie – w nabozenstwach, literaturze, sztuce – zawsze wisialy nad zydowskimi glowami. Jeden z obrazów w sandomierskim kosciele przez setki lat ukazywal, jak Zydzi wytaczaja z chrzescijanskiego dziecka krew. I wisi tam do dzis – jako dzielo sztuki, spuscizna.

Nigdy “zydowskie zbrodnie” nie byly Europie tak niezbedne, jak po Holokauscie. Dlatego bacznie sledzi kazdy ruch izraelskiego wojska i krzyczy “masakra”, “ludobójstwo”. I zaczyna juz wolac o sankcje – po raz pierwszy od Trzeciej Rzeszy – i odszkodowania za swoje budynki w Palestynie. Izraelskiego dowódce, w którego strefie okupacyjnej chrzescijanscy bojówkarze dopuscili sie masowego mordu na muzulmanach, maluje na plakatach z Saddamem Husajnem i Miloszeviciem. Do sankcji nie doszlo, bo nie dopuscili Niemcy, nie mieli smialosci – jeszcze. Do odszkodowan tez nie, bo jeszcze sie nie rozliczono z budynków zydowskich w Europie.

Nie mogac znalezc “zydowskich zbrodni” w swiecie fizycznym, szuka sie w metafizyce. Podczas oblezenia betlejemskiego kosciola Narodzenia Panskiego w prestizowej europejskiej gazecie ukazal sie rysunek Boskiego Dzieciatka w zlobku z podpisem “Czy znowu chcecie mnie zabic?”. Ile klamstwa mozna zmiescic w jednym krótkim zdaniu? Ile zaklamania i bezwstydu trzeba, azeby nawet po ukrzyzowaniu milionów wyznawców Boga jedynego wraz z milionem dzieci ukazywac ich jako bogobójców i dzieciobójców? A krwaworekich, którzy uciekajac przed reka sprawiedliwosci, wdarli sie przemoca do kosciola, wiedzac, ze Zydzi nie narusza tego miejsca uwazanego przez chrzescijan za swiete, jako co? Obronców swietosci, niewinnosci owegoz Dzieciatka? Ten jeden obrazek i podpis powiedzial wiecej niz tysiac slów o mentalnosci, która przetrwala 2 tysiace lat i Holokaust i nie zmienila sie ani na jote.

Europa zaluje Zydów w kazda rocznice Holokaustu, ale nie w chwilach biezacych. W czerwcu 1967, kiedy armie arabskie uzbrojone przez wschodnio-europejskich antysemitów podeszly do zydowskiej oazy i jej los wydawal sie przesadzony, oddzialy miedzynarodowe usunely im sie z drogi, spokojnie czekajac na nowa rzez, i dopiero zwyciestwo Zydów wzbudzilo ogólne zaniepokojenie. Podobnie bylo w pazdzierniku 1973. Dlaczego Europa nie przejmuje sie losem Zydów w “dramacie Bliskiego Wschodu”, tylko losem ich wrogów? Dlaczego protestuje, kiedy Zydzi zabijaja smierc, a milczy – jak podczas Holokaustu – kiedy smierc wchodzi do zydowskich domów? To nie tylko dla nafty europejscy “pacyfisci” obcalowuja Arafata, bronia Saddama Husajna i pokrzykuja na Ameryke, ze smie stawac po zydowskiej stronie.

Koncentrujac uwage na Zydach, Europa nie dostrzega noza na swoim gardle. Jak w latach 30. Jak w starogreckiej tragedii nosi w swoim charakterze swój los. Zydzi tez powtarzaja swoje bledy pomimo dlugiego doswiadczenia. Jak kolaboranci z Judenratów, nie chca spojrzec prawdzie w oczy. Wciaz trudno im sie pogodzic z mysla, ze ich wrogowie wola mordowac, niz kolaborowac.

Przez pól wieku tysiace SS-manów z róznych krajów Europy otrzymywalo od Niemiec pensje “za wierna sluzbe”. Pól wieku po Holokauscie Niemcy stali sie znów potega i nie chca wiecej byc “wiezniami historii” – jakby to byla za wysoka kara. A najliberalniejsi wolni demokraci upominaja sie o prawo do antysemityzmu – jak wolnosc, to wolnosc. A co, jesli zazadaja jeszcze wiecej? Naprawde wiele zalezy od tego, z jakimi ma sie do czynienia “liberalami” i “pacyfistami” i skad oni sie biora. “Zniszczenie syjonistycznego wroga jest najwazniejszym celem w swiecie” – oswiadczyl przed sadem nawrócony na islam Niemiec, któremu w 1997 nie udal sie napad terrorystyczny w Izraelu. Juz wyroslo nowe pokolenie. Juz znów z jednej strony nagonka, a z drugiej mordercy. Znowu jest rok 1938 i plona synagogi. A tchórzliwa Europa chce jak wtedy rzucic Zydów wilkom, zeby ja zostawily w spokoju. Europa, co tak uroczyscie zaluje, ze nie uczynila wtedy “wszystkiego”.

Europa nigdy naprawde nie zaakceptowala emancypacji Zydów. Dlatego usiluje zepchnac panstwo zydowskie do defensywy, do statusu petenta, pariasa, Zyda. Którego nie ma, którego zamordowala. Po milenium bezkarnego zabijania Zydów trudno jej pogodzic sie z tym, ze wiecej na to nie pozwalaja. Po wiekach pogardy nie moze wybaczyc im rycerskiego prowadzenia wojny, które tak bardzo kontrastuje z bezecenstwem i okrucienstwem jej wojen. Suwerenna wladza zydowska, i to w najswietszych miejscach, jest nieznosna drzazga psychiczna dla Europy, gdzie wladza tradycyjnie pochodzila od Boga, z wrodzonego przywileju i oznaczala godnosc. Totez hierarchowie koscielni w Jerozolimie pienia sie przed kamerami. Woleliby ja w rekach Arabów, Otomanów, mameluków, aby tylko nie Zydów, którzy w przeciwienstwie do tamtych nie zrobili im nic zlego. Albowiem nie ma logiki w tym, co europejski Kosciól lagodnie nazywa “niechecia”. A jest za to ciezki kompleks, który sprawia, ze nawet na krawedzi wojny swiatowej z muzulmanami Europa woli ich anizeli Zydów.

Wedlug wiary, która, jak twierdzi kardynal Lustiger, jest nieodlaczna czescia europejskiej spuscizny, Zydzi mieli istniec tylko po to, zeby cierpiec za rzekome winy. W rzeczywistosci jednak nasze istnienie przeszkadzalo Europie zapomniec o jej wlasnych, rzeczywistych winach, a nigdy nie bylismy tak niewygodnymi swiadkami i takim wyrzutem sumienia jak po Holokauscie. Totez nie nalezy sie dziwic, ze sie nie nawrócila, ze przeciwnie, jej antysemityzm przybiera na sile. Moja znajoma w Warszawie praktykuje judaizm i na wszystkich odrzwiach jej mieszkania jest mezuza, tylko nie wejsciowych, gdzie najbardziej powinna byc. Dlaczego? – zapytalem. Nie zwariowalam – odpowiedziala. Przed Holokaustem mezuza oznaczala z zewnatrz kazde zydowskie mieszkanie, i w Polsce, i w calej Europie, a gdzie dzis w Europie Zyd nie boi sie wystawic mezuzy? Poczatkowo zamierzalem zatytulowac niniejszy esej “W Europie bez zmian”, ale bylby to oczywisty blad. Zmiany sa, i to znamienne.

Dzisiejsi “pacyfisci” z nieodzownymi europejskimi intelektualistami i pisarzami o pawich piórach przypominaja glupców z lat 30., którym przyklaskiwal Hitler, i “obronców pokoju” z lat 40-50., którym przewodzil Stalin, ale róznia sie ostentacyjnym antysemickim znakiem. Którego sie nie krepuja, choc kazdy dzis na swiecie wie, ze antysemityzm jest narzedziem mordu. A najlepiej Europa, która nas ukrzyzowala i umyla rece, i – nie moze nam tego wybaczyc.

Europa zaluje Zydów w kazda rocznice Holokaustu, ale nie w chwilach biezacych. W czerwcu 1967, kiedy armie arabskie uzbrojone przez wschodnio-europejskich antysemitów podeszly do zydowskiej oazy i jej los wydawal sie przesadzony, oddzialy miedzynarodowe usunely im sie z drogi, spokojnie czekajac na nowa rzez, i dopiero zwyciestwo Zydów wzbudzilo ogólne zaniepokojenie. Podobnie bylo w pazdzierniku 1973. Dlaczego Europa nie przejmuje sie losem Zydów w “dramacie Bliskiego Wschodu”, tylko losem ich wrogów? Dlaczego protestuje, kiedy Zydzi zabijaja smierc, a milczy – jak podczas Holokaustu – kiedy smierc wchodzi do zydowskich domów? To nie tylko dla nafty europejscy “pacyfisci” obcalowuja Arafata, bronia Saddama Husajna i pokrzykuja na Ameryke, ze smie stawac po zydowskiej stronie.

Koncentrujac uwage na Zydach, Europa nie dostrzega noza na swoim gardle. Jak w latach 30. Jak w starogreckiej tragedii nosi w swoim charakterze swój los. Zydzi tez powtarzaja swoje bledy pomimo dlugiego doswiadczenia. Jak kolaboranci z Judenratów, nie chca spojrzec prawdzie w oczy. Wciaz trudno im sie pogodzic z mysla, ze ich wrogowie wola mordowac, niz kolaborowac.

Przez pól wieku tysiace SS-manów z róznych krajów Europy otrzymywalo od Niemiec pensje “za wierna sluzbe”. Pól wieku po Holokauscie Niemcy stali sie znów potega i nie chca wiecej byc “wiezniami historii” – jakby to byla za wysoka kara. A najliberalniejsi wolni demokraci upominaja sie o prawo do antysemityzmu – jak wolnosc, to wolnosc. A co, jesli zazadaja jeszcze wiecej? Naprawde wiele zalezy od tego, z jakimi ma sie do czynienia “liberalami” i “pacyfistami” i skad oni sie biora. “Zniszczenie syjonistycznego wroga jest najwazniejszym celem w swiecie” – oswiadczyl przed sadem nawrócony na islam Niemiec, któremu w 1997 nie udal sie napad terrorystyczny w Izraelu. Juz wyroslo nowe pokolenie. Juz znów z jednej strony nagonka, a z drugiej mordercy. Znowu jest rok 1938 i plona synagogi. A tchórzliwa Europa chce jak wtedy rzucic Zydów wilkom, zeby ja zostawily w spokoju. Europa, co tak uroczyscie zaluje, ze nie uczynila wtedy “wszystkiego”.

Europa nigdy naprawde nie zaakceptowala emancypacji Zydów. Dlatego usiluje zepchnac panstwo zydowskie do defensywy, do statusu petenta, pariasa, Zyda. Którego nie ma, którego zamordowala. Po milenium bezkarnego zabijania Zydów trudno jej pogodzic sie z tym, ze wiecej na to nie pozwalaja. Po wiekach pogardy nie moze wybaczyc im rycerskiego prowadzenia wojny, które tak bardzo kontrastuje z bezecenstwem i okrucienstwem jej wojen. Suwerenna wladza zydowska, i to w najswietszych miejscach, jest nieznosna drzazga psychiczna dla Europy, gdzie wladza tradycyjnie pochodzila od Boga, z wrodzonego przywileju i oznaczala godnosc. Totez hierarchowie koscielni w Jerozolimie pienia sie przed kamerami. Woleliby ja w rekach Arabów, Otomanów, mameluków, aby tylko nie Zydów, którzy w przeciwienstwie do tamtych nie zrobili im nic zlego. Albowiem nie ma logiki w tym, co europejski Kosciól lagodnie nazywa “niechecia”. A jest za to ciezki kompleks, który sprawia, ze nawet na krawedzi wojny swiatowej z muzulmanami Europa woli ich anizeli Zydów.

Wedlug wiary, która, jak twierdzi kardynal Lustiger, jest nieodlaczna czescia europejskiej spuscizny, Zydzi mieli istniec tylko po to, zeby cierpiec za rzekome winy. W rzeczywistosci jednak nasze istnienie przeszkadzalo Europie zapomniec o jej wlasnych, rzeczywistych winach, a nigdy nie bylismy tak niewygodnymi swiadkami i takim wyrzutem sumienia jak po Holokauscie. Totez nie nalezy sie dziwic, ze sie nie nawrócila, ze przeciwnie, jej antysemityzm przybiera na sile. Moja znajoma w Warszawie praktykuje judaizm i na wszystkich odrzwiach jej mieszkania jest mezuza, tylko nie wejsciowych, gdzie najbardziej powinna byc. Dlaczego? – zapytalem. Nie zwariowalam – odpowiedziala. Przed Holokaustem mezuza oznaczala z zewnatrz kazde zydowskie mieszkanie, i w Polsce, i w calej Europie, a gdzie dzis w Europie Zyd nie boi sie wystawic mezuzy? Poczatkowo zamierzalem zatytulowac niniejszy esej “W Europie bez zmian”, ale bylby to oczywisty blad. Zmiany sa, i to znamienne.

Dzisiejsi “pacyfisci” z nieodzownymi europejskimi intelektualistami i pisarzami o pawich piórach przypominaja glupców z lat 30., którym przyklaskiwal Hitler, i “obronców pokoju” z lat 40-50., którym przewodzil Stalin, ale róznia sie ostentacyjnym antysemickim znakiem. Którego sie nie krepuja, choc kazdy dzis na swiecie wie, ze antysemityzm jest narzedziem mordu. A najlepiej Europa, która nas ukrzyzowala i umyla rece, i – nie moze nam tego wybaczyc.

W konflikcie zydowsko-filistynskim, który sie nigdy nie skonczyl, Europa wystepuje jak zwykle po niewlasciwej stronie i do tego bezwstydnie udaje autorytet moralny. To nie tylko pragmatyzm naftowy, który w cynicznym swiecie wydaje sie zrozumialy. Latem 1967, przed sama ucieczka z Europy, spotkalem w Domu Pracy Twórczej starszego pana z Interpressu, który na osobnosci skarzyl mi sie ze lzami w oczach, ze musi tlumaczyc z polskiego na angielski wstretne antysemickie broszury na eksport. Mord rytualny, spisek “medrców Syjonu”, zydowskie pieniadze, szescioramienna gwiazda ze swastyka, Izraelczycy w hitlerowskich mundurach, “zydowski rasizm” – wszystko to zostalo umiejetnie zasiane w arabskich umyslach i przynosi dzis plony wieksze, niz sie spodziewano. Europa od wieków roznosi po kontynentach swoja antyzydowska zaraze i moge smialo powtórzyc za moim dobrym znajomym, zydowskim publicysta poholokaustowego pokolenia, który podpisuje sie wymownym pseudonimem Dawid Warszawski, ze “antysemityzm to europejski wklad w dorobek ludzkosci”. Podobnie jak i rasizm, który przyplynal i wciaz przyplywa do Ameryki z Europy. Który w Ameryce opada, a w Europie przeciwnie, przybiera – proporcjonalnie do liczby przybyszów z jej bylych kolonii. Juz jest wiecej meczetów w Europie, niz bylo synagog, i wiecej muzulmanów, niz bylo Zydów, a muzulmanie nawet nie próbuja do niej sie dostosowac i w przeciwienstwie do Zydów wcale jej sie nie boja. Tak zle bylo z Zydami? Jeszcze za nami zatesknicie.

Ciesze sie kazdego dnia, ze wyrwalem sie z jej szponów i ze moge patrzec na nia z dystansu Ameryki, która stworzyli uchodzcy i wygnancy jak ja. Dla których tak samo jak dla mnie nie bylo w Europie miejsca. Ameryka, która powstala z protestu przeciwko Europie, przerosla ja pod prawie kazdym wzgledem, a zwlaszcza moralnym, i wyciaga ja za kazdym razem z gówna. Tak bylo w 1918, w 1944-45, w 1948 (plan Marshalla). Bez Ameryki Europa nie przetrwalaby zimnej wojny. Nie wylazlaby nawet z lokalnego ludobójstwa balkanskiego, które raz jeszcze ukazalo plytkosc i kruchosc jej wartosci, jej prawdziwa spuscizne. Wyobrazmy sobie, ze Ameryka zniknela i zostawila ja sama wobec inwazji z poludniowego wschodu, która juz sie rozpoczela. Europa istnieje juz tylko na gwarancjach amerykanskich. Tego nie mówi zaden amerykanski maz stanu, dyplomata ani zwyczajny, taktowny Amerykanin. Ja sie nie musze krepowac.

Chrzescijanska Europa wypiera sie swoich zloczynców i morderców. Nazywa ich neopoganami, Hunami, Azjatami. Natomiast bogobójcy, krwiopijcy, krwawi bolszewicy, przemozni bogacze to w jej jezyku bez zastrzezen Zydzi. Odwzajemnie sie wiec odwrotnym disclaimerem: W Europie zyja, uchowaly sie, miliony porzadnych ludzi, dobrych chrzescijan, wielu z nich sprzeciwiajac sie jej spusciznie, wspomagalo i ratowalo Zydów, ale ja ich nie utozsamiam z tym, co nazywam Europa.

Szczerze podziwiam jej stara architekture, literature, muzyke, rzezbe, malarstwo, teatr, ale to piekno jest dla mnie zaprawione gorycza. Pamietam ostrzezenie mojego znakomitego profesora Aleksandra Sergiejewicza Isaczenki, ze Rosja to nie tylko literatura, muzyka i balet, i w ten sam sposób patrze na fornir Europy. Obawiam sie, ze Bóg dal za wygrana. Cale szczescie, ze jeszcze Ameryka czuwa.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Cały świat ma na rękach krew ofiar Holokaustu. Polacy nie są wyjątkiem

Cały świat ma na rękach krew ofiar Holokaustu. Polacy nie są wyjątkiem

Jakub Bierzyński


“I tu dochodzimy do sedna sprawy – wszyscy jesteśmy winni współudziału w zbrodni Holokaustu – jedni uczynkiem, inni zaniedbaniem. Cała Europa, cały świat ma na rękach krew ofiar Holokaustu. Polacy nie są wyjątkiem. W rocznicę powstania w getcie dostałem do wpięcia w klapę żonkila z hasłem „łączy nas pamięć”. To piękne hasło jest niestety fałszywe. Pamięć na razie nas nie łączy, pamięć nas dzieli.

Wikimedia Commons / Jurgen Stroop

Wypowiedź dyrektora FBI Jamesa Comeya wywołała w Polsce prawdziwą burzę. Jednogłośny chór potępienia „antypolskich oszczerstw” wykluczył jakąkolwiek refleksję na ten temat. Liczne głosy domagają się spraw sądowych w obronie dobrego imienia naszej ojczyzny. Siła i skala tej reakcji nasuwa podejrzenia, że coś jednak jest na rzeczy. Czy polska opinia publiczna nie chce tym jednorodnym krzykiem zagłuszyć jakiejś istotnej zadry w naszej zbiorowej świadomości? O czym jeszcze chcieliby zapomnieć Amerykanie, Francuzi, Szwajcarzy, czy choćby sami Żydzi?

Czy nasza reakcje na słowa Comeya nie ujawnia głęboko ukrytych podświadomych zbiorowych lęków? Gdy ktoś oskarża Polaków o zbrodnie na Ukraińcach lub Niemcach wypędzonych z Ziem Zachodnich, nie budzi to kontrowersji tego rzędu, jak wtedy, gdy dotykamy, jak widać, otwartej rany w polskiej świadomości – rany Holokaustu.

W obowiązującej powszechnie narracji role podzielone są bardzo jednoznacznie. Ubrany w czarny mundur esesman morduje sparaliżowanego przerażeniem Żyda. Dla nas, Polaków, napisano rolę niemego świadka obezwładnionego skalą i okrucieństwem tej zbrodni. Zachód i tak zwani „dobrzy Niemcy” o Holokauście dowiadują się po wojnie. Śmierć sześciu milionów ludzi jest sprowadzona do aberracji psychicznej Adolfa Hitlera i ślepego posłuszeństwa wykonawców tej zbrodni. Zdaję sobie sprawę, że taki obraz historii bardzo ułatwiał wszystkim pogodzenie się z tragedią Holokaustu. Każdy dostał swoje małe alibi w tej zbrodni.

Nurtuje mnie parę banalnych wręcz naiwnych pytań. Co się stało z majątkiem trzech milionów polskich obywateli? Zniknął? Jaką część Niemcy byli w stanie wywieźć do Rzeszy? Co oprócz dzieł sztuki, kosztowności i złota opłacało im się zabrać? Co stało się z resztą? Trzy miliony ludzi to całkiem sporo, a byli to w dużej części rzemieślnicy kupcy i mieszczanie – ludność miejska akumulująca kapitał od pokoleń. Wszystko zniknęło? Razem z karczmami, mieszkaniami, kamienicami, fabryczkami? Niemcy wywieźli?

Skąd ten uporczywy żydowski antypolonizm? Skąd ten paniczny lęk? 19 kwietnia minęła rocznica powstania w getcie. Widziałem wiele wycieczek żydowskiej młodzieży w Warszawie. Dlaczego chodzą zawsze w grupach chronione przez ochroniarzy? Dlaczego rosły mężczyzna na światłach własnym ciałem z rozłożonymi rękami ochraniał przechodzącą przez jezdnię młodzież, jakby obawiał się, że przypadkowy kierowca z rozmysłem wjedzie w tłum młodych ludzi w jarmułkach? Skąd panujące wśród Żydów przeświadczenie o tradycyjnym, głębokim polskim antysemityzmie? Czy to mit? Gdzie są korzenie tego mitu? Dlaczego wciąż jest żywy? Jako człowiek dojrzały, który całe dorosłe życie przeżył w wolnej Polsce zadaję sobie pytanie – co musieliśmy im zrobić skoro tak panicznie się nas Polaków boją? Czy to uzasadnione reakcje potomków ofiar wobec potomków „niemych świadków”? Czy ten lęk i polska histeria wobec wszelkiego oskarżenia o współudział nie mają tego samego źródła? Pytania te nurtowały mnie przez ostanie pięć lat.

Myślę, że warto rozpocząć dyskusję nad naszą zbiorową świadomością w kontekście tych pytań. Warto podjąć dyskusję ponieważ wyparcie i zaprzeczenie nie są skutecznymi środkami rozwiązania problemu, z którym zmagamy się od ponad siedemdziesięciu lat.

Czarno-biały obrazek kata, ofiary i świadka, jest z gruntu fałszywy. Rola kata jest bez wątpienia najmniej dyskusyjna. Zbrodnia na narodzie żydowskim była wymyślona, zaplanowana i dokonana przez nazistowski reżim z poparciem zdecydowanej większości niemieckiego społeczeństwa. Niemcy do tej pory rozliczają się z tej zbrodni. Robią to konsekwentnie i gorliwie. Może dlatego dzisiaj Berlin jest najpopularniejszym kierunkiem młodej, żydowskiej emigracji z Izraela. Czy nie świta nam, Polakom w głowie trudne pytanie – dlaczego dzisiaj Żydzi lepiej się czują w kraju potomków zbrodniarzy niż w kraju potomków „niemych świadków”? Dlaczego antysemityzm niemiecki nie jest tematem światowej prasy podczas, gdy my musimy się z niego stale się tłumaczyć? Co takiego się stało w naszej historii, że mamy taki oto paradoks? Czy świat oszalał? Może czas spróbować ten fenomen zrozumieć?

James Comey nie ma racji wymieniając Niemców, Węgrów i Polaków w jednym kontekście. Wielu sprawiedliwych wśród narodów świata to Polacy, lecz setki tysięcy z nas to szabrownicy. Majątek trzech milionów ludzi nie zniknął – został rozszabrowany. Prawie w całości. Do Niemiec trafiła niewielka i najcenniejsza jego część. Reszta została przywłaszczona przez Polaków. Jak masowe musiało być to zjawisko łatwo można sobie wyobrazić. Andrzej Ledder w swojej książce „Prześniona rewolucja” uznaje je za jeden z najważniejszych elementów społecznej rewolucji, która po cichu dobyła się w Polsce w czasie wojny i tuż po niej. Calek Perechodnik – autor wspomnień pod tytułem „Spowiedź i jeden z najbardziej wiarygodnych świadków Zagłady, pisze o tym jak przyglądająca się przemarszowi żydowskich więźniów gawiedź krzyczy – „oddajcie buty, już nie będą wam potrzebne”. Mechanizm przywłaszczania majątku żydowskiego opisany jest w jego relacji bardzo dokładnie. Rozpoczął się już we wrześniu 1939 roku, gdy zamożni Żydzi w lęku przed wywłaszczeniem przepisywali swe majątki – nieruchomości, fabryki i sklepy – na rzecz zaufanych Polaków. Przywłaszczenia dóbr żydowskich odbywało się poprzez czarny rynek w zamian za żywność, pomoc i schronienie, przez masowy szaber w opustoszałych dzielnic żydowskich i likwidowanych gettach, a także przez przypadki pogromów takich jak te w Jedwabnem czy Kielcach.

Czasy powszechnej śmierci, wojny i zniszczenia niosą ze sobą moralną degrengoladę. Legalizacja bandytyzmu na Żydach wyzwoliła w ludziach żądzę grabieży. Pamiętajmy, że przedwojenna Polska to kraj wiejskiej nędzy i analfabetyzmu. Kraj zacofany po wielowiekowej traumie wewnętrznego niewolnictwa polskiego chłopstwa i ponad stu latach zniewolenia zaborów. To upodlenie i nędza była pożywką dla polskiego antysemityzmu. Łatwy, legalny i pochwalany odwet na wiecznym wrogu – bogacącym się na chłopskiej krwawicy Żydzie – karczmarzu, Żydzie kramiarzu, był ogromną pokusą. Już przed wojną dochodziło na tym tle do starć pomiędzy chłopstwem polskim a Żydami. W czasie wojny te starcia przerodziły się w pogromy takie jak Jedwabnem. Nie stąd jednak bierze się niechęć współczesnych Żydów wobec Polaków. Nie stąd bierze się lęk. Zjawiska czynnego udziału w pogromach było stosunkowo rzadkie. Tak jak rzadkie były przypadki czynnej bezinteresownej pomocy sprawiedliwych. Tak, rzadkie – sześć i pół tysiąca sprawiedliwych na 3 miliony ofiar to w języku statystyki zjawisko rzadkie, nawet bardzo rzadkie. Lęk przed „polską tłuszczą” miał podłoże materialne. Były getta w Polsce nie ogrodzone i nie strzeżone (Otwock, Piotrków Trybunalski). Żydzi w nich mieszkający nie uciekali. Zazwyczaj nie mieli gdzie uciekać, a w otoczeniu swoich czuli się bezpieczniej niż we wrogim, aryjskim świecie za murem lub po prostu po drugiej stronie ulicy. Jak bardzo wrogi musiał być to świat skoro nie uciekali? Wiara w przeżycie wśród swoich była większa niż nadzieja na pomoc po drugiej, polskiej stronie. Czy to nie przerażający fakt? Czy nie nasuwa nam, Polakom żadnej refleksji? Nadal jesteśmy niemym świadkiem?

Przerażająca zbrodnia Holokaustu skalała sumienia wszystkich jej uczestników. Calek Perechodnik, sam żydowski policjant, szczegółowo opisuje własny udział w niemieckiej zbrodni włącznie z odpowiedzialnością za wysłanie na śmierć swojej żony i dzieci, nie mówiąc o niezliczonych żonach i dzieciach swoich znajomych, sąsiadów i najbliższych. Nie umniejsza swojej roli i udziału judenratów, które przygotowywały listy osób przeznaczonych na wywózkę i śmierć. Istniało tylko jedno kryterium kolejności na listach – zamożność. Ci, którzy nie mieli pieniędzy na wykupienie się z transportu do Treblinki szli pierwsi. Hannah Arendt w relacji z procesu Eichmanna jednoznacznie wskazała na współudział władz żydowskich w zbrodni. Mało tego, z odwagą zapierającą dech w piersiach, twierdziła, że bez ich pomocy, ta zbrodnia byłaby niemożliwa.

Zbrodnia ludobójstwa na milionach ludzi, popełniona w trakcie bezwzględnej wojny demoluje poczucie moralności wszystkich uczestników i świadków. Nikt nie wyszedł niepokalany. Nikt nie wyszedł bez winy. Zachodni alianci także. Jan Karski już w 1943 roku osobiście informował Roosvelta o skali zbrodni na Żydach w Polsce. Niestety alianci mieli inne priorytety. Inne priorytety mieli także sami Żydzi z ruchu syjonistycznego. Jak mówił Davidowi Landau’owi Simon Perez w biografii Ben Guriona kierownictwo ruchu syjonistycznego w Palestynie wiedziało o zborni holocaustu od 1942 roku, gdy pierwsza grupa Żydów z Polski posiadających brytyjsko-palestyńskie obywatelstwo dotarła do Palestyny wypuszczona przez Niemców w wymianie na jeńców wojennych. „Opowiedziały o gettach i masowych mordach, o obozach śmierci i pogłoskach o „ostatecznym rozwiązaniu”. W Ameryce niewielka grupa pod kierownictwem Petera Bergsona, rewizjonisty z Palestyny, (…….), prowadziła niezmordowaną kampanię domagającą się od żydowskich przywódców, a zwłaszcza sojuszników, żeby skupili wysiłki na natychmiastowym ratowaniu ludzi, a nie na snuciu powojennych planów dla Palestyny. (….) Dyskusja nad tą kwestią sprowadziła się do stawiania pytań o to, jaką cenę zapłacił Izrael za nakierowane na jeden cel dążenie do państwowości ,co jest winny Żydom z diaspory (……).,” Co ciekawe, w całej 230 stronicowej biografii twórcy państwa izraelskiego kwestia Shoah zajmuje jedynie 9 stron! Dziewięć stron poświęconych pogromowi 6 milionów członków narodu, któremu to narodowi Ben Gurion poświęcił całe życie. Na pytanie, dlaczego los diaspory żydowskiej w Europie nie był priorytetem polityki zagranicznej działaczy ruchu syjonistycznego w czasie wojny Szymon Peres odpowiada „nie zgadzaliśmy z tym, jak żyli, nie zgadzaliśmy się i z tym, jak umierali”

Niemy świadek to propagandowy mit – wymyślony przez zakompleksiony naród przerażony wizją konfrontacji z własną rolą w historii. Jak długo będziemy się bronić przed tą prawdą? Jak długo będziemy wskazywać innych jako także i bardziej winnych? Tak, polityczne elity krajów alianckich w czasie wojny są współodpowiedzialne za Holokaust. Odpowiedzialne przez zaniedbanie. Tak, sami Żydzi są współodpowiedzialni – przez fiksację na jednym celu – powstaniu państwa żydowskiego, nie oglądając się na los potencjalnych jego obywateli. Tak, my Polacy także jesteśmy współodpowiedzialni za tę zbrodnię, przez masowy rabunek na ofiarach w trakcie jej trwania i na tym co po niej zostało.

Nikt nie jest bez winy. Skazani na śmierć zostali zupełnie sami. Przeklęci, skazani na samotność nieszczęściem, nieodwołalnym wyrokiem. Faszystowscy zbrodniarze zjednali sobie przychylność i pobłażanie dla tej zbrodni całego świata. Tam, gdzie zachowali struktury państwowe – jak rząd Vichy – w sposób zorganizowany, tam gdzie ich nie było we wschodniej Europie – spontaniczny. Łącznie ze szwajcarskimi bankierami zamieniającymi złoto z żydowskich zębów na czyste funty i dolary czy Watykanem, który zorganizował watykańską drogę do Ameryki Południowej dla hitlerowskich zbrodniarzy po wojnie.

I tu dochodzimy do sedna sprawy – wszyscy jesteśmy winni współudziału w zbrodni Holokaustu – jedni uczynkiem, inni zaniedbaniem. Cała Europa, cały świat ma na rękach krew ofiar Holokaustu. Polacy nie są wyjątkiem. W rocznicę powstania w getcie dostałem do wpięcia w klapę żonkila z hasłem „łączy nas pamięć”. To piękne hasło jest niestety fałszywe. Pamięć na razie nas nie łączy, pamięć nas dzieli. Może gdybyśmy dopuścili do dyskusji na ten temat zamiast zakrzykiwać przebłyski trudnej prawdy histerycznym wrzaskiem, łatwiej by nam było zrozumieć własną historię. Zrozumieć historię Żydów, zrozumieć tę niewyobrażalną zbrodnię. Warto ją zrozumieć, by nigdy nie mogła się powtórzyć w przyszłości.

Jakub Bierzyński dla WP

Jakub Bierzyński

autor: Jakub Bierzyński – Założyciel i prezes zarządu domu mediowego OMD. Jeden z założycieli SMG/KRC Poland, największej w Polsce agencji badań rynkowych. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Socjologii. Pracował jako asystent nauczając statystyki, metodologii badań społecznych, analiz komputerowych i metod badań rynkowych. Założyciel ruchu Manus Puris – przeciwdziałającego korupcji w biznesie


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Palestyńczycy w Jarmuk mają pecha

Palestyńczycy w Jarmuk mają pecha

Khaled Abu Toameh

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Część Jarmuk, koło Damaszku po zniszczeniach spowodowanych walkami. (Źródło: RT zrzut z ekranu)

Kiedy w zeszłym tygodniu terroryści Państwa Islamskiego zabijali Palestyńczyków i obcinali im głowy w obozie dla uchodźców Jarmuk w pobliżu Damaszku, przywódcy palestyńscy raz jeszcze dowiedli, że delegitymizowanie i izolowanie Izraela jest dla nich ważniejsze niż dbanie o własnych ludzi.

Po siedmiu dniach walk Państwo Islamskie opanowałoniemal 90% obozu, który był kiedyś domem dla 150 tysięcy Palestyńczyków. Agenda Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNRWA) szacuje, że od początku wojny domowej w Syrii cztery lata temu populacja Jarmuk spadła do 18 tysięcy.

Autonomia Palestyńska (AP) i przywódcy Hamasu wyrazili głęboki niepokój wobec zajęcia Jarmuk przez Państwo Islamskie. W ostatnim tygodniu ci przywódcy codziennie wydawali oświadczenia ostro potępiające masakry w Jarmuk i wzywające do zakończenia walk. Powstrzymali się jednak przed prośbą o zwołanie nadzwyczajnego spotkania przywódców arabskich, by zatrzymać atak na obóz.

Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, zdecydował na początku tygodnia o wyprawieniu do Syrii przedstawiciela OWP na rozmowy, mające na celu zakończenie kryzysu i uratowanie życia pozostałych mieszkańców obozu.

W niektórych częściach Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy działacze palestyńscy przeprowadzili strajk okupacyjny i niewielkie wiece protestacyjne przeciwko „ohydnym zbrodniom” dokonywanym przez Państwo Islamskie wobec Palestyńczyków w Jarmuk.

Ale decyzja wysłania przedstawiciela OWP do Syrii i ograniczone protest na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy nie pomogą Palestyńczykom w Jarmuk. Ani też nie odstraszą Państwa Islamskiego od kontynuowania zbrodni.

Palestyńczycy w Jarmuk mają pecha, głównie dlatego, że są atakowani i zabijani przez muzułmanów, nie zaś przez Izrael. Izraelski atak na obóz wywołałby ogólnoświatowe potępienia i protesty, a przywódcy palestyńscy i arabscy błyskawicznie staraliby się o interwencję Rady Bezpieczeństwa ONZ i społeczności międzynarodowej.

Palestyńczycy w Jarmuk mają pecha, ponieważ ich przywódcy z Autonomii Palestyńskiej i Hamasu nadal zajęci są walką między sobą o władzę i pieniądze. Ta walka o władzę trwa od czasu, kiedy latem 2007 r. Hamas wygnał AP ze Strefy Gazy.

Mają także pecha, ponieważ przywódcy palestyńscy wydają się mieć inne rzeczy na głowie, takie jak kontynuowanie kampanii izolowania i delegitymizowania Izraela na każdym możliwym forum międzynarodowym. Dla przywódców AP pragnienie ukarania Izraela jest silniejsze niż chęć uratowania życia tysięcy Palestyńczyków zabijanych przez Państwo Islamskie i głodzonych przez armię syryjską, która oblega Jarmuk od ponad 700 dni.

Zamiast poświęcać energię i wysiłki na zatrzymanie masakr w Jarmuk, pracownicy Autonomii Palestyńskiej zajmowali się w zeszłym tygodniu przygotowywaniem nowej rezolucji do rozpatrzenia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, ustanawiającej plan zakończenia izraelskiej „okupacji”.

Oczywiście, proponowana rezolucja nie wspomina o tragedii Jarmuk. Arabscy ministrowie spraw zagranicznych, którzy spotkali się w Kairze na początku zeszłego tygodnia, żeby przedyskutować sposoby wsparcia nowej próby palestyńskiej, ignorowali Jarmuk, kiedy rozmawiali i popijali kawę. Palestyńczycy byli zaś masakrowani i zmuszani do ucieczki ze swoich domów w Jarmuk.

Zamiast tego, przedstawiciele AP podróżowali od jednego kraju do drugiego, by propagować swoją kampanię ukarania i izolowania Izraela.

Dżibril Radżoub, przewodniczący palestyńskiego związku piłki nożnej, był w Kairze, by żądać od Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) zawieszenia członkostwa Izraela. Radżoub nie widział powodu, by podróżować do Syrii i próbować pomóc swoim ludziom w Jarmuk.

Warto zanotować, że przewodniczący FIFA, Sepp Blatter powiedział, że jest przeciwny tej propozycji palestyńskiej. „Zawieszenie w Federacji z jakiegokolwiek powodu jest zawsze czymś, co szkodzi całej organizacji” – powiedział. Trudno zrozumieć, jak zawieszenie członkostwa Izraela w FIFA miałoby pomóc jakimkolwiek Palestyńczykom, szczególnie tym, którzy umierają z głodu i są masakrowani przez armię syryjską i Państwo Islamskie.

Podczas gdy w Jarmuk trwały walki, prezydent AP, Mahmoud Abbas, poleciał do Dohy na rozmowy z emirem Kataru. Oficjalna agencja informacyjna OWP doniosła, że Abbas i emir dyskutowali o “stosunkach dwustronnych i najnowszym rozwoju sytuacji dotyczącej sprawy palestyńskiej”. Także tutaj nie wspomniano o losie mieszkańców Jarmuk Później okazało się, że Abbas był w Katarze, by prosić o pożyczkę w wysokości 100 milionów dolarów.

Chociaż rządząca frakcja Abbasa, Fatah, wyraziła zatroskanie tragedią Jarmuku w serii lakonicznych oświadczeń opublikowanych w ciągu ostatnich kilku dni, Fatah dowiódł raz jeszcze, że rzeź Palestyńczyków, głodzenie ich na śmierć i wyganianie z domów nie są ważniejsze niż ukaranie i izolowanie Izraela.

Zamiast mówić o zbrodniach wojennych Państwa Islamskiego i Syrii przeciwko Palestyńczykom, Fatah nadal przechwala się, że przewodzi kampanii przeciwko Izraelowi w Międzynarodowym Trybunale Karnym.

Oto, co miał do powiedzenia rzecznik Fatahu Osama Kawassmeh, podczas gdy trwały walki w Jarmuk: „Kierownictwo palestyńskie jest zdecydowane na kontynuację wysiłków prowadzących do sądzenia Izraela za zbrodnie wojenne. Przedstawimy Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu wszystkie niezbędne dokumenty, które obciążają izraelskich przestępców wojennych”.

Ministerstwo informacji Autonomii Palestyńskiej także wydaje się być bardziej zatroskane “maratonem osadników” niż życiem Palestyńczyków w Jarmuk.

W oświadczeniu wydanym w Ramallah ministerstwo potępiło planowany maraton osadników jako “agresję przeciwko terytoriom palestyńskim i kontynuację izraelskiej arogancji” Ministerstwo wezwało instytucje międzynarodowe i grupy praw człowieka, by „skupili się na terrorze osadników, którzy tym razem przebrani są w stroje sportowe”.

Czytaj dalej tu: Palestyńczycy w Jarmuk mają pecha


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The largest Buddhist settlement: 40,000 monks and nuns

The largest Buddhist settlement: 40,000 monks and nuns

Becky Pemberton


The largest Buddhist settlement in the world: Inside the village where 40,000 monks and nuns are segregated and televisions are banned… but iPhones are allowed

  • The Larung Gar Buddhist Academy in China has basic amenities for the 40,000 monks and nuns who stay there
  • The secluded location is 370 miles from Chengdu and has grown dramatically since its creation
  • TVs are banned, and the huts of monks and nuns are segregated by a winding road through the middle
Larung Gar Buddhist Academy is home to 40,000 monks and nuns, who travel to the settlement of Sertar to study Tibetan Buddhism

Larung Gar Buddhist Academy is home to 40,000 monks and nuns, who travel to the settlement of Sertar to study Tibetan Buddhism

Larung Gar Buddhist Academy is home to 40,000 monks and nuns, who travel to the settlement of Sertar to study Tibetan Buddhism

Among the green rolling hills in the Larung Gar Valley in China, the last thing you would expect to see in the countryside are thousands of red wooden huts that have been built in a massive cluster. Despite its secluded location it is home to the Larung Gar Buddhist Academy, the world’s largest Buddhist settlement. A vibrant splash of red, this colourful settlement has sprung up in the 1980s and is now a haven for over 40,000 monks and nuns.

The red and brown houses are nearly identical, with one to three rooms per hut and no heating or toilets installed

The red and brown houses are nearly identical, with one to three rooms per hut and no heating or toilets installed

See more: … 40,000 monks and nuns


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com