Archive | December 2016

Son of Israeli Woman Killed in Berlin Truck-Ramming Attack

Son of Israeli Woman Killed in Berlin Truck-Ramming Attack Last Week Lights Menorah at Brandenburg Gate

Barney Breen-Portnoy


The Hanukkah candle lighting ceremony in Berlin on Tuesday. Photo: Channel 10 screenshot.The Hanukkah candle lighting ceremony in Berlin on Tuesday. Photo: Channel 10 screenshot.

The son of the Israeli woman who was killed in last week’s truck-ramming attack in Berlin lit the giant menorah at the Brandenburg Gate on Tuesday to mark the fourth night of Hanukkah.

Or Elyakim’s mother, 60-year-old Dalia, was one of the 12 victims of Tunisian-born Islamist terrorist Anis Amri, who was killed in a shootout with police in Italy four days after the attack at a popular outdoor Christmas market in the German capital.

Rami Elyakim, Or’s father, was seriously wounded in the attack and is still hospitalized in Berlin.

At Tuesday’s Hanukkah candle-lighting ceremony, Rabbi Yehuda Teichtal said, according to the Hebrew language Ynet news site, “The attack we experienced last week was a despicable act aimed at three religions alike; it was aimed at the democratic world and against values like peace and tolerance.”

“The attack was meant to perpetuate darkness,” he continued. “And today we celebrate Hanukkah, the essence of which is the complete opposite, since the message of Hanukkah is the victory of light and spirit over darkness. The Jews are well-versed in persecution. We were persecuted by the Greeks and we were persecuted right here in Germany 75 years ago, but we stand resolute and declare that darkness will never overcome light. Our answer to acts of terror and evil is the unity and solidarity we see here.”

In an interview with The Algemeiner a day after last week’s attack, Rabbi Teichtal said the atmosphere in Berlin was one of “total shock.”

“People are trying to come to terms with what happened, take the necessary security precautions and understand that there is a new reality,” he said.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Zachariasz Frankel i wrocławskie korzenie konserwatywnego judaizmu

Zachariasz Frankel i wrocławskie korzenie konserwatywnego judaizmu

KATARZYNA ANDERSZ


14. PUNKT SPISANEGO W LUTYM 1854 R. STATUTU ŻYDOWSKIEGO SEMINARIUM TEOLOGICZNEGO FUNDACJI FRÄNCKLA WE WROCŁAWIU MÓWI, ŻE NA JEGO DYREKTORA „MOŻE BYĆ POWOŁANY TYLKO RABIN UCZONY, POWSZECHNIE CENIONY ZA GŁĘBOKĄ ZNAJOMOŚĆ TEOLOGII ŻYDOWSKIEJ” ORAZ Z „OGÓLNYM NAUKOWYM WYKSZTAŁCENIEM, KTÓRY DZIĘKI SWOJEJ RELIGIJNOŚCI CIESZY SIĘ POWSZECHNYM ZAUFANIEM”. PRECYZUJE RÓWNIEŻ, ŻE WYBORU DYREKTORA DOKONUJE RADA KURATORÓW, KONSULTUJĄC SIĘ PRZY TYM Z RABINAMI Z TRZECH „NAJBARDZIEJ POWAŻANYCH GMIN IZRAELICKICH NIEMIEC”.

Historia zweryfikuje te założenia, bowiem tylko dwie osoby w ponad osiemdziesięcioletniej historii instytucji będą nosiły tytuł Seminardirektor. Już w 1879 roku po śmierci Leysera Lazarusa (kierującego placówką przez ledwie cztery lata), dyrektorskie obowiązki zostaną rozdzielone pomiędzy kadrę dydaktyczną, a nauczyciel Talmudu zwyczajowo będzie pełnił funkcje reprezentacyjne, tytułując się Seminarrabbiner.

DYREKTOR

Zachariasz Frankel / fot. WikipediaZachariasz Frankel / fot. Wikipedia

Rabin Zachariasz Frankel, pierwszy dyrektor seminarium (na stanowisku przez ponad dwie dekady), stanie się tym samym czołowym i najbardziej wpływowym liderem tej nowoczesnej szkoły kształcącej rabinów i nauczycieli religii żydowskiej. Sukces, który Frankel odniesie budując seminarium (stawiane później za wzór innym, zwłaszcza amerykańskim, instytucjom) całkowicie według własnej koncepcji, będzie solą w oku Abrahama Geigera. Wrocławski rabin liberalnej komisji kultowej liczył bowiem – i miał ku temu realne podstawy – na to, że to jemu przypadnie w udziale stworzenie od podstaw rabinackiej szkoły kształcącej w duchu liberalnego judaizmu.

Powołanie na dyrektora w 1854 r. nieco mniej postępowego Zachariasza Frankela, dodatkowo skonfliktowanego z Geigerem już od kilku lat, po raz kolejny wprowadzi zamęt we wrocławskiej gminie żydowskiej, w której echa toczącego się w latach 40. XIX wieku sporu między jej ortodoksyjną i liberalną frakcją jeszcze dobrze nie przycichły. Być może to dlatego też pisząc swój testament Jonas Fränckel zaznaczył, że fundacje powoływane na mocy jego testamentu nie mogą być w żaden sposób od gminy zależne.

Zachariasz Frankel urodził się w 1801 r. w Pradze, która w tamtym okresie skupiała jedną z największych żydowskich społeczności w Europie. Jego rodzice wywodzili się z rodzin o wysokiej pozycji społecznej. Ich przodkowie zasiadali w sądzie rabinackim, dziadek i pradziadek Zachariasza byli znanymi talmudystami. Nazwisko Frankel zostało w rodzinie ojca przybrane wskutek rozporządzenia nakazującego zmianę żydowskich na niemiecko brzmiące nazwiska (wcześniej nazywali się Koppelmann). Wszystkie zachowane źródła wskazują na to, że rodzina była pod każdym względem tradycyjna.

Zachariasz – najstarszy syn – jako pierwszy zdobył wykształcenie niereligijne, płynnie mówił również po niemiecku. W wieku 24 lat przeprowadził się do Pesztu, gdzie zdał egzamin maturalny i podjął studia uniwersyteckie (wśród wybranych przez niego przedmiotów była logika, matematyka, fizyka, historia i filologia klasyczna), a następnie, w wieku 29 lat zdobył stopień naukowy doktora.

Otrzymał również ordynację rabinacką, podążając tym samym typową dla żydowskich elit religijnych tamtej epoki drogą, która łączyła gruntowną edukację religijną i świecką na poziomie uniwersyteckim. We wrocławskim seminarium, którego dyrektorem został w wieku 53 lat, cała – chyba bez wyjątku – kadra także składała się z wykładowców posiadających uniwersyteckie wykształcenie. Ukończenia trzech klas gimnazjum wymagano również od studentów wydziału rabinackiego kierowanej przez Frankela instytucji, potem wielu z nich równolegle studiowało na wrocławskim Uniwersytecie.

DAR JĘZYKÓW

Obejmując w 1832 r. pierwszą po studiach posadę w Leitmeritz (dzisiejsze Litomierzyce w Czechach), Zachariasz Frankel został pierwszym na terenie Bohemii rabinem, który mógł poszczycić się nowoczesnym wykształceniem. Chcąc zwrócić na siebie większą uwagę, aplikując na to stanowisko, wysłał swoje zgłoszenie napisane aż w ośmiu językach. Choć brzmi to jak wymysł, mający na celu wyśmianie nadgorliwości Frankela, zdolności lingwistyczne przyszłego dyrektora seminarium i fakt wysłania tak absurdalnej liczby aplikacji został zbadany i potwierdzony przez Marcusa Branna, absolwenta seminarium, historyka i autora pracy o jego historii.

W momencie podjęcia pierwszej pracy Frankel był już zaręczony ze swoją przyszłą żoną, Rachelą Mayer (małżeństwo pozostało bezdzietne), która wkrótce zamieszkała z nim w pobliskich Litomierzycom Cieplicach (Treplitz). Będąc rabinem regionu Litomierzyc, Frankel zaczął wysuwać – bynajmniej nie nieśmiało, bo w źródłach historycznych zostały opisane kłótnie, w które się wdawał – propozycje unowocześnienia nabożeństw i sposobu nauczania religii żydowskiej. Daleki był jednak od propagowania drastycznych reform, a zwłaszcza uginania się pod naciskiem laikatu, który najbardziej chciał się zbliżyć do chrześcijańskiej części społeczeństwa i rozprawić się z rzekomymi „nadużyciami” judaizmu. Reformistyczna wizja Frankela jasno zakładała tylko takie zmiany, dla których można znaleźć naukowe, historyczne uzasadnienie.

Choć jego kandydatura o mały włos nie została odrzucona z powodu zbyt wygórowanych wymagań finansowych, w 1836 r. został rabinem Drezna. O zatrudnieniu zadecydowała jego pozycja, która była na tyle silna, że władze Saksonii nie wyobrażały sobie nikogo innego jako naczelnego rabina regionu i nawet dodatkowo podniosły kwotę wynagrodzenia. Frankel cieszył się poparciem ministerstwa edukacji i kultury – organy państwowe widziały go jako sprzymierzeńca w walce o reformę żydowskiego systemu edukacji – jego zdaniem podstawy udanej reformy judaizmu.

Gdy pełnił urząd naczelnego rabina, udało mu się przekonać organy państwowe do zamknięcia wszystkich prywatnych synagog w regionie, spowalniających, jego zdaniem, tempo zmian potrzebnych do całkowitej emancypacji. Obalił tym samym stare elity, które, jak twierdził, wykazywały się jedynie „apatią i posępnym brakiem nadziei”. W drezdeńskiej synagodze, która teraz zaczęła służyć całej społeczności, Frankel wygłaszał kazania po niemiecku. Rabin uważał, że nabożeństwo powinno być jednocześnie „nowoczesne i wzniosłe”, dlatego część modlitw (te najważniejsze) prowadzone były w języku hebrajskim, a tylko niektóre po niemiecku. Jednak zbyt daleko posunięte zmiany i upodobnienie do liturgii protestanckiej były dla niego nie do przyjęcia, ponieważ twierdził, że tradycja i religijno-narodowa tożsamość powinny być w dużym stopniu zachowane. To stanowisko odmienne od zdania bardziej postępowych zwolenników reformy (na czele z Geigerem).

WIZJA ZMIAN

Zarówno Frankel, jak i Geiger byli aktywnymi działaczami na rzecz reformy judaizmu i angażowali się w te same debaty dotyczące zmian (tych planowanych lub już zachodzących). Kiedy w 1842 r. wydano drugą edycję hamburskiego modlitewnika (Hamburg Gebetbuch), obaj byli mu w stanie wskazać wiele nieprawidłowości. Sidur, który eliminował pewne modlitwy i był w dużej części dwujęzyczny (hebrajsko-niemiecki), swoim kształtem nie zadowolił ani Frankela, ani Geigera. Zdaniem obu był pełen sprzeczności, brakowało w nim jasnych reguł, a forma wydawała się nieciekawa.

Geiger wyrażał zadowolenie z kierunku, jaki obrali jego twórcy, ale chciał, żeby języka hebrajskiego było jeszcze mniej. Frankel miał zdanie przeciwne: choć z punktu widzenia Halachy tłumaczenia modlitw były dozwolone, regularne stosowanie ich w synagodze byłoby zbyt dalekim odejściem od tradycji. Oprócz tego był rozgoryczony faktem, że w modlitewniku pominięto fragment porannej szabatowej modlitwy: „Zaświeć nowe światło na Syjonie i obyśmy wszyscy zasłużyli prędko na jego światłość”.

Geiger uważał, że Żydzi byli narodem, który łączyła wspólna wiara od czasów historycznych, ale który powinien wyrzec się nacjonalistycznych i politycznych dążeń, a tym samym fragmenty mówiące np. o powrocie na Syjon powinny być pominięte. Frankel z kolei nawoływał, żeby, mimo reformy, historyczny i nacjonalistyczny duch przetrwał.

W 1845 r. Frankel wywołał niemałą burzę, wysyłając do frankfurckiej gazety list. Ogłosił w nim swoje wystąpienie z konferencji rabinów zorganizowanej w tym mieście (brał w niej oczywiście udział także Geiger, w tamtym okresie rabin kongregacji liberalnej we Wrocławiu). Na tej konferencji okazało się, jak mocny jest rozłam między tradycjonalistami i liberałami. Frankel stał się przywódcą opozycji wobec Abrahama Geigera i Samuela Holdheima, domagając się sformułowania jasnej i jednoznacznej deklaracji zasad obowiązujących w praktykach religijnych, ale nie zdołał uzyskać formalnego poparcia innych rabinów. Do gazety napisał, że nie do przyjęcia jest dla niego współpraca z osobami, które uznają używanie języka hebrajskiego podczas nabożeństw za niepotrzebne, choć w rzeczywistości zostało przegłosowane tylko częściowe jego wyeliminowanie i to wcale nie przytłaczającą większością głosów.

Frankel widział zainicjowany przez siebie nowy nurt judaizmu jako wyrastający z odłamu ortodoksyjnego; dążący do zmian, jednak nie tak daleko idących, jak te proponowane przez liberałów. Pisał, że opiera się na „racjonalnej wierze i dostrzega potrzebę podjęcia działań, ale domaga się również, żeby działania te nie były pozbawione duchowości i aby nie stały się mechaniczne, widoczne tylko w zmienionej formie”. Twierdził, że dąży do eliminacji „nieistotnych rytuałów, które nie wiążą się ze wzniosłymi ideami ani nie wywodzą się bezpośrednio z poszczególnych praw”. Szczególny nacisk kładziony był na historyczną wartość judaizmu, która nie mogła jednak być usprawiedliwieniem dla stagnacji i całkowitego braku zmian wymuszanych przez współczesność. Wyzwaniem dla rabinów miało być połączenie wierności prawu i dostosowanie się do okoliczności historycznych.

WROCŁAWSKIE SEMINARIUM

Umiarkowana wobec reform pozycja Frankela miała się wkrótce okazać jego dużym atutem. Kiedy bowiem zapadła decyzja utworzenia we Wrocławiu Seminarium Teologicznego kształcącego w nowoczesnym duchu i poszukiwano dyrektora do placówki, właśnie jemu złożono ofertę, a pominięto zbyt radykalnego w planach reformy Abrahama Geigera (choć to starania Geigera i jego przyjazne stosunki z Jonasem Fr?ncklem sprawiły, że ten bogaty kupiec i filantrop zdecydował się przekazać znaczną część swojego majątku na budowę szkoły; o Abrahamie Geigerze i kontrowersjach wokół wyboru dyrektora seminarium pisaliśmy we wrześniowym numerze „Chiduszu”). Wskazani przez testatora kuratorzy spuścizny Fränckela, po konsultacjach, zdecydowali się jednak zaufać doradcy Josephowi Lehmannowi i zaaprobowali wybór Zachariasza Frankela.

Co ciekawe, spisany już w lutym 1854 r., czyli pół roku przed oficjalnym otwarciem szkoły, statut mówił, że „według wyraźnej woli fundatora, seminarium powinno być matecznikiem dla rabinów i nauczycieli religii, którzy swój zawód mają budować na gruncie pozytywnego i historycznego żydostwa. To stanowisko jest decydujące dla nauczania i sposobu życia żydowskiego nauczyciela w seminarium”. Zapis ten w zasadzie jednoznacznie wskazywał, że dyrektorem może zostać tylko ktoś taki, jak Zachariasz Frankel, intelektualny prekursor nurtu nazywanego pozytywno-historycznym judaizmem, który wywarł ogromny wpływ na kształtowanie się konserwatywnego odłamu judaizmu (hebr. masorti).

Podstawowym założeniem szkoły pozytywno-historycznej było wierne przestrzeganie religijnych zasad judaizmu przy jednoczesnej możliwości historycznej i krytycznej analizy kanonicznych pism. Nie oznaczało to kategorycznego braku zgody na jakiekolwiek reformy. Nurt ten dążył do jak najdokładniejszego, naukowego poznania źródeł religii w celu zrozumienia etapów jej rozwoju. Dopiero taka analiza miała wykazać, że judaizm przez stulecia podatny był na wpływy otoczenia, w jakim Żydom przyszło żyć, a zatem zmieniał się, choć nie gwałtownie. Prawo żydowskie miało uniwersalny charakter, a częścią „pozytywnego” podejścia miała być troska o wierne przestrzeganie przykazań oraz o rozwój judaizmu we współczesnych czasach. Wprowadzanie pewnych modyfikacji, zależnych od historycznych okoliczności, było jednak konieczne. Takie stanowisko prezentowane było w redagowanym przez Frankela periodyku Monasschrift für die Geschichte und Wissenschaft des Judenthums oraz przyświecało działalności dydaktycznej od czasu powstania Żydowskiego Seminarium Teologicznego we Wrocławiu.

Po przełknięciu gorzkiej pigułki – wykluczeniu z możliwości współtworzenia seminarium – Abraham Geiger wykorzystywał każdą okazję, aby ośmieszyć Frankela i odegrać się na nim: pytania ułożone przez Frankela na egzamin wstępny do seminarium opublikował z kąśliwym komentarzem krytykującym jego metody nauczania Talmudu. Frankel nie czuł się zobowiązany odpowiadać na zarzuty sformułowane przez Geigera i innych zwolenników bardziej radykalnych reform i przez dwadzieścia jeden lat kontynuował nauczanie w Seminarium. Był jego dyrektorem aż do śmierci w 1875 r.

Wrocławskie Żydowskie Seminarium Teologiczne stało się w tym czasie prężnie działającą i prestiżową instytucją, a pozytywno-historyczna szkoła zapoczątkowana przez Frankela była uważana przez niektórych za trafną odpowiedź na wyzwanie ery emancypacji. Szczególną popularność zdobyła w Stanach Zjednoczonych wśród emigrantów z Europy Wschodniej, którzy mieli problem z zaakceptowaniem postępowego nurtu judaizmu, a jednocześnie wstydzili się swojej staroświeckości i nie identyfikowali się z judaizmem ortodoksyjnym. Na początku XIX wieku nazwę „historyczny judaizm”, używaną w Stanach, wyparło określenie „judaizm konserwatywny”. W tym duchu i w oparciu o program oferowany przez wrocławskie seminarium kształciło studentów wiele seminariów rabinackich za oceanem. Nawiązując do tej tradycji w 2013 r. otwarto w Berlinie konserwatywne kolegium im. Zachariasza Frankela.

Czytaj więcej o Żydowskim Seminarium Teologicznym, Abrahamie Geigerze, Polemice: kim był Zachariasz Frankel?

29 październikaa 2014 – historia / CHIDUSZ 11 – 10/2014


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel expects more US-led moves at United Nations, official says

Israel expects more US-led moves at United Nations, official says

TIMES OF ISRAEL STAFF


Israeli official claims transcript in Egyptian press purporting to show how US worked with Palestinians on anti-settlements resolution is ‘tip of the iceberg’

United States Ambassador to the United Nations Samantha Power, left, Secretary of State John Kerry, second from right, and National Advisor Susan Rice, right, listen while US President Barack Obama speaks during the 68th session of the General Assembly at United Nations headquarters. (photo credit: AP/Seth Wenig)United States Ambassador to the United Nations Samantha Power, left, Secretary of State John Kerry, second from right, and National Advisor Susan Rice, right, listen while US President Barack Obama speaks during the 68th session of the General Assembly at United Nations headquarters. (photo credit: AP/Seth Wenig)

Israel expects more US-led maneuvers at the United Nations critical of the Jewish state, similar to the UN Security Council resolution condemning Israeli settlements in the West Bank and East Jerusalem which passed on Friday when the US refused to wield its veto power to nix it, and which Israel says the Obama administration orchestrated alongside the Palestinians.

“We expect more moves at the UN,” an Israeli official told the Times of Israel late Tuesday, hours after an Egyptian paper published what it claims are the transcripts of meetings between top US and Palestinian officials that, if true, would corroborate the Israeli accusations.

“The protocol that appeared in the Egyptian press tallies with what we know,” the official said. “It’s actually just the tip of the iceberg of US-Palestinian collusion.”

Quoting the Egyptian Al-Youm Al-Sabea newspaper, Israel’s Channel 1 TV reported Tuesday that in a meeting in early December with top Palestinian negotiator Saeb Erekat, US Secretary of State John Kerry told the Palestinians that the US was prepared to cooperate with the Palestinians at the Security Council

Also present at the meeting were US National Security Adviser Susan Rice, and Majed Faraj, director of the Palestinian Authority’s General Intelligence Service, according to the report.

Kerry is quoted as saying that he could present his ideas for a final status solution if the Palestinians pledge they will support the proposed framework. The US officials advised the Palestinians to travel to Riyadh to present the plan to Saudi leaders.

Israel fears that Kerry, who is slated to give a speech Wednesday on the subject, will then lay out his comprehensive vision for two-state solution at a Paris peace conference planned for January. Israel has refused to attend. Israel further fears that this Kerry framework could be enshrined in another UN Security Council resolution.

US Secretary of State John Kerry (R) and Palestinian chief negotiator Saeb Erekat wave before a meeting with Palestinian Authority President Mahmoud Abbas at the presidential compound in the West Bank city of Ramallah January 4, 2014. (Issam Rimawi/Flash90)US Secretary of State John Kerry (R) and Palestinian chief negotiator Saeb Erekat wave before a meeting with Palestinian Authority President Mahmoud Abbas at the presidential compound in the West Bank city of Ramallah January 4, 2014. (Issam Rimawi/Flash90)

The Egyptian report fits with Israeli claims that it had received “ironclad” information from Arab sources that Washington actively helped craft last week’s UN resolution declaring Israeli settlements illegal.

“We have ironclad information that emanates from sources in the Arab world and that shows the Obama administration helped craft this resolution and pushed hard for its eventual passage,” said David Keyes, spokesman for Prime Minister Benjamin Netanyahu.

The Egyptian report did not detail whose transcripts of the meeting it had obtained or how it had obtained them.

According to the Egyptian report, the US diplomats expressed their mistrust of Netanyahu, saying he wanted to destroy the two-state solution and was only interested in maintaining the status quo between Israel and the Palestinians.

The transcript showed Kerry and Rice advising the Palestinians not to make any provocative moves when US President-elect Donald Trump takes office on January 20, calling him dangerous.

They warned against such steps as ending security cooperation with Israel, pursuing legal action against Israeli officials in the ICC, or dissolving the Palestinian Authority.

They also said Trump’s administration was likely to adopt a policy on the Israel-Palestinian conflict that would be totally different to that of previous administrations going back to 1967.

Responding to a question about the Al-Youm Al-Sabea report on Tuesday, State Department Spokesman Mark Toner denied that the US discussed the language of the resolution with Erekat or in a meeting with officials from New Zealand.

The Obama administration has denied it was behind the resolution, saying that it only decided not to veto it after reading the final text.

Since the resolution passed, Netanyahu has taken a series of measures against the states that supported the resolutions, minimizing ties with some and calling in their envoys for rebuke.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Niemcy oddają dokumenty więźniów obozów zagłady

Niemcy oddają dokumenty więźniów obozów zagłady

PAP


Rzeczy osobiste ok. 700 byłych polskich więźniów obozów koncentracyjnych Dachau i Neuengamme, m.in. ich dokumenty, zdjęcia, listy, zegarki, biżuterię, chce zwrócić właścicielom lub ich krewnym Międzynarodowa Służba Poszukiwań (ITS) w Bad Arolsen w Niemczech.

Bildresultat för Foto: Wikimedia Commons/Public Domain dachauW Dachau znajdowało się 41 tys. polskich obywateli i stanowili oni najliczniejszą grupę narodowościową więźniówFoto: Wikipedia Commons/Public Domain

 – To bardzo ważna inicjatywa, dzięki której niezwykle wartościowe w sensie symbolicznym przedmioty mogą wrócić do swoich właścicieli lub niestety – ze względu na upływ czasu – już tylko do ich najbliższych krewnych. Z naszego doświadczenia wynika, że dla rodzin byłych więźniów są to czasami jedyne rzeczy, jakie po nich pozostały; tym większą wówczas mają wartość – powiedział Dariusz Pawłoś, prezes Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, która wspiera przedsięwzięcie ITS.

Dariusz Pawłoś To bardzo ważna inicjatywa, dzięki której niezwykle wartościowe w sensie symbolicznym przedmioty mogą wrócić do swoich właścicieli lub niestety – ze względu na upływ czasu – już tylko do ich najbliższych krewnych.
3,5 tys. przedmiotów

W najbliższym czasie Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie, która pozostaje w ścisłym kontakcie ze środowiskami b. więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, otrzyma od ITS listę 700 b. polskich więźniów, których rodziny mogą starać się o zwrot osobistych rzeczy.
Lista ta trafi do prowadzonej przez fundację bazy danych związanej z programem “Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką”.
Międzynarodowa Służba Poszukiwawcza informuje, że chodzi o te przedmioty, które zostały zagrabione więźniom tuż po ich przybyciu do obozów koncentracyjnych.

W sumie w archiwum ITS znajduje się obecnie 3,2 tys. takich przedmiotów-pamiątek, które należą do byłych więźniów wszystkich narodów okupowanych przez nazistowskie Niemcy.
Zwracane pamiątki z dwóch obozów

Według ITS 700 takich przedmiotów należy do Polaków, jednak z powodu słabego nagłośnienia tej sprawy urzędowi udaje się przekazywać rodzinom byłych więźniów tylko kilka pamiątek rocznie.

Prezes FPNP tłumaczył, że upublicznienie listy byłych polskich więźniów z Dachau w pobliżu Monachium i Neuengamme w Hamburgu jest bardzo ważne, ponieważ w wielu przypadkach jest bardzo trudno ustalić, czy żyją jeszcze ich bliscy, a jeśli tak, to w jakim kraju.
Wyjaśnił też, że zwrot dotyczy tylko dwóch obozów koncentracyjnych, ponieważ w pozostałych obozach osobiste rzeczy więźniów zostały bezpowrotnie zniszczone. – Nie tylko przez Niemców, ale również przez Rosjan, którzy w 1945 r. opanowali wschodnie Niemcy – mówił Pawłoś.
Jak odzyskać przedmiot?

Procedura zwrotu danego przedmiotu wymaga wejścia na stronę internetową ITS www.its-arolsen.org/pl/, która prowadzona jest w języku polskim.

Umieszczona na niej jest wyszukiwarka nazwisk właścicieli rzeczy przechowywanych w archiwum, która zawiera: nazwisko, imię oraz datę urodzenia byłego więźnia. W przypadku, gdy ktoś odnajdzie nazwisko krewnego i chce odzyskać po nim pamiątkę musi o tym poinformować ITS.

Udowodnienie prawa do otrzymania pamiątek leży po stronie odbiorcy. Wymagane jest m.in. przedstawienie dowodu osobistego, podanie stopnia pokrewieństwa lub przedłożenie pełnomocnictwa.

Jakub Deka Pracownicy ITS są przygotowani na udzielanie odpowiedzi osobom nie tylko z Polski, ale też z Rosji lub Ukrainy

rekomendował
Leon Rozenbaum
– Warto również zgłaszać się bezpośrednio telefonicznie do organizacji w Bad Arolsen. Nawet jeżeli ktoś nie zna języka niemieckiego lub angielskiego będzie w stanie uzyskać informacje, ponieważ rozmowa będzie mogła być przekierowana do osoby, która przekaże informacje w języku polskim. Pracownicy ITS są przygotowani na udzielanie odpowiedzi osobom nie tylko z Polski, ale też z Rosji lub Ukrainy – zapewnił Jakub Deka z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

“To ważne dla polskiej pamięci narodowej”

Stanisław Zalewski, który był więźniem Auschwitz-Birkenau, a także Mauthausen-Gusen ocenił w rozmowie z PAP, że inicjatywa ITS może okazać się bardzo ważna nie tylko dla jeszcze żyjących więźniów oraz ich rodzin, ale także dla polskiej pamięci narodowej.
– Gdyby okazało się, że te rzeczy nie mogą trafić do prawowitych właścicieli lub ich spadkobierców, to i tak powinniśmy starać się o to, by wróciły z Niemiec do Polski. Po powrocie należałoby umieścić je w godnym miejscu, np. w placówce muzealnej, ale pod warunkiem, że będą tam właściwie eksponowane – powiedział PAP Zalewski.

Podkreślił też, że kierowany przez niego Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych zaangażuje się – na miarę swoich możliwości – w docieranie z informacją o akcji ITS do dawnych więźniów obozów koncentracyjnych.
Pamiątki po byłych więźniach dostępne są w internecie; można je oglądać na stronie internetowej ITS.
 

Międzynarodowa Służba Poszukiwań (International Tracing Service – ITS) to centrum dokumentacji losów ofiar reżimu III Rzeszy Niemieckiej.
W istniejącym od 1955 r. archiwum ITS znajduje się blisko 30 mln dokumentów, zawierających informacje na temat 17,5 mln osób – więźniów obozów koncentracyjnych, gett, robotników przymusowych oraz innych nieniemieckich ofiar hitlerowskiego systemu represji i deportacji.
Archiwum ITS pozwala m.in. na prowadzenie zajęć edukacyjnych i badań naukowych; organizacja ta współpracuje z innymi miejscami pamięci, archiwami i instytucjami prowadzącymi badania naukowe.
iz


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com