Archive | December 2016

Czy Mahmoud Abbas będzie wypłacał pensje podpalaczom?

Czy Mahmoud Abbas będzie wypłacał pensje podpalaczom?

Itamar Marcus
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Pożar szaleje w centrum Hajfy, 24 listopada 2015. (Zrzut z ekranu: Haaretz)<br /> Pożar szaleje w centrum Hajfy, 24 listopada 2015. (Zrzut z ekranu: Haaretz)

Kiedy przywódca Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmoud Abbas, przyjmował pochwały za wysłanie palestyńskich strażaków, by pomogli ugasić pożary w Izraelu, ministerstwo finansów AP zajęte było przygotowywaniem papierów, by zacząć wypłacać pensje palestyńskim podpalaczom, aresztowanym za wszczęcie tych pożarów.

Jak dotąd Izrael aresztował 23 podejrzanych podpalaczy w związku z setkami pożarów, które szalały w całym Izraelu w ostatnim tygodniu listopada, niszcząc ponad 500 domów i około 15 tysięcy hektarów lasów i parków narodowych. Według prawa palestyńskiego udokumentowanego przez Palestinian Media Watch (PMW), każdy uwięziony za “opór wobec okupacji” otrzymuje wysoką pensję miesięczną. Dlatego wszyscy skazani i uwięzieni za podpalenia będą otrzymywać pensje od AP „od dnia aresztu do dnia uwolnienia”.

Oczywiście, nie tylko podpalacze otrzymują pensje od AP. Wszyscy Palestyńczycy, Arabowie izraelscy i arabscy terroryści z dowolnego innego kraju, którzy trafiają do więzienia, dostają od AP nagrody w postaci wysokich pensji. (Patrz PMW Special Report) Według prawa i praktyki AP “opór wobec okupacji” oznacza każdego Araba uwięzionego za atakowanie Izraelczyków jakimikolwiek sposobami, w tym rzucaniem kamieni w samochody, taranowaniem samochodem ludzi na przystanku autobusowym, budowaniem bomb dla zamachowców samobójców, by wysadzali w powietrze kawiarnie, lub strzelaniem i dźganiem nożami cywilów śpiących w swoich łóżkach. Ponieważ AP automatycznie włącza każdego, kto zaatakował Izraelczyków lub ich własność w szeregi „bojowników”, którzy stawiają „opór wobec okupacji”, nie ma uzasadnienia w prawie i praktyce palestyńskiej, by nie włączyć podpalaczy z listopada do „bohaterów” palestyńskich, którzy otrzymują miesięczne płace.

Ważne jest, że te płace dla terrorystów rosną, im dłużej terroryści są w więzieniu. Terroryści skazani za morderstwo na dożywocie osiągają wysoką pensję 12 tysięcy szkli miesięcznie – ponad czterokrotność przeciętnej płacy palestyńskiej.

AP już wypłaciła pięciu terrorystom z Hamasu, którzy zamordowali w październiku 2015 Eitama i Naamę Henkin na oczach ich czworga dzieci, 91 tysięcy szekli jako nagrodę za to morderstwo. Terrorysta Abdallah Barghouti już otrzymał 645 tysięcy szekli za zbudowanie bomb, które zabiły 67 Izraelczyków w pizzerii Sbarro, Sheffield Club, Moment Café, potrójnym zamachu bombowym w centrum handlowym Ben Yehuda, na uniwersytecie Hebrajskim i w autobusie nr 4 w Tel Awiwie.

Dzisiaj około 7 tysięcy więźniów palestyńskich znajduje się na liście płac AP. AP nagradza ich co miesiąc za terroryzm i ta hojność będzie kosztowała AP 488 milionów szekli tylko w 2016 roku (według opublikowanego budżetu AP).

Jeśli Abbas kiedykolwiek był poważny w sprawie zatrzymania trwającego wspierania terroryzmu, ma teraz doskonałą okazję, by coś w tej sprawie zrobić. Zamiast jedynie cieszyć się pochlebnymi nagłówkami i zdjęciami strażaków palestyńskich współpracujących z Izraelczykami, Abbas powinien zadekretować, że podpalacze nie będą otrzymywać pensji od AP.

Nawet mimo tego, że jest to sprzeczne z obecnym prawem i praktyką AP.

Jeśli Abbas doda uwięzionych podpalaczy do listy płac AP, jego hipokryzja wysłania kilku wozów strażackich do Izraela, będzie widoczna jak na dłoni.

Jeśli Abbas postanowi odmówić wypłat dla podpalaczy, może to wskazywać na początek fundamentalnej zmiany w postawie AP wobec terroryzmu. Nie starczy jednak, jeśli wstrzyma płace tylko dla podpalaczy. Jeśli powie światu, że AP nie będzie płacić pensji tym, którzy palą drzewa i domy, podczas gdy nadal będzie wypłacał pensje mordercom mężczyzn, kobiet i dzieci, jego wartości i zachowanie, które powodują, że wielu postrzega go jako przywódcę terrorystów, pozostaną niezmienione.

Jeśli gest Abbasa wysłania wozów strażackich na pomoc Izraelowi był szczery, wskazujący na to, że nie jest już przywódcą terrorystów, ma teraz wielką okazję, żeby to udowodnić.

Właśnie teraz, kiedy zdobył uwagę świata po zrobieniu tego małego gestu na rzecz pokoju, niechaj podejmie poważny krok. Abbas powinien oznajmić, że nie tylko podpalacze nie będą nagrodzeni, ale że zmienia prawo palestyńskie i likwiduje wypłaty dla uwięzionych terrorystów.

I nie ma lepszej okazji niż ogłoszenie tego na siódmym kongresie Fatahu.

Jeśli Abbas będzie nadal płacił pensje mordercom i podpalaczom, jego gest wysłania wozów strażackich do Izraela trzeba uznać wyłącznie za godną pogardy hipokryzję.


Itamar Marcus
Izraelski działacz, założyciel i dyrektor Palestinian Media Watch, instytutu, który zajmuje się badaniem stosunków w Autonomii Palestyńskiej poprzez analizę palestyńskich podręczników szkolnych, prasy i publikacji w mediach elektronicznych.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Warsaw’s Jewish Community Sues Jewish Museum for Copyright Violations

Warsaw’s Jewish Community Sues Jewish Museum for Copyright Violations

JTA


The lawsuit concerns translations of four fragments of historical Yiddish articles published on the community’s website, which were posted on the museum’s website.

In this Friday, Oct. 10, 2014 photo, a visitor walks through a gallery depicting a street scene typical of those found between 1919 and 1939 at the POLIN Museum of the History of Polish Jews in Warsaw, Poland.In this Friday, Oct. 10, 2014 photo, a visitor walks through a gallery depicting a street scene typical of those found between 1919 and 1939 at the POLIN Museum of the History of Polish Jews in Warsaw, Poland.

The Jewish Community of Warsaw is alleging that the Polin Museum of the History of Polish Jews violated its copyright on translations of historical texts.

According to the museum, the suit demands that IT remove fragments of translations of historical texts from the museum’s website, pay the Warsaw Jewish community $7,500 and issue a written apology.

Anna Chipczynska, president of the Jewish Community of Warsaw, asserts that the museum, which opened in 2014 to great fanfare, is overshadowing the activities of communities in presenting historical events to visitors. In a December 2015 interview for Plotkies, a Polish language magazine for emigres forced out of the country in 1968, she said that “there is a great risk that in the future, focusing on this educational institution as a Polish visiting card to the world  will lead to the collapse of (Jewish) communities or to an international scandal.”

Jakub Wozniak, head of the communications department of the Polin Museum, believes that the activities of the museum do not hamper the activities of Jewish communities. He said the museum supports the communities, for example, with a Virtual Shtetl website that catalogues the country’s lost Jewish communities and joint initiatives such as the “joint ticket to Jewish history,” which offers discounts on visits to exhibitions, a historic synagogue and a Jewish cemetery in Warsaw. “We have very good relations and maintain regular contact with representatives of the Jewish community in Poland,” Wozniak told JTA.

The lawsuit concerns translations by Anna Cialowicz and Aleksandra Geller of four fragments of historical Yiddish articles published on the community’s website, which were then posted on the website of the museum.

Wozniak told JTA that the community demands the removal from the museum’s website of one article translated by Cialowicz and removal of three films published on the Museum’s YouTube channel that use translations of three articles from the Jewish community’s website.

This is not the only lawsuit related to alleged copyright violation by the Polin Museum. On Oct. 14 in District Court in Warsaw, a lawsuit by Cialowicz accuses the Polin Museum and Agora SA publisher of using her translations of Yiddish articles and omitting her name in a book they published, “Walking in Jewish Warsaw.” The next hearing in that case is scheduled for Jan. 24, 2017.

In recent years, various organizations have competed to represent the Polish Jewish community and be seen as its representative within the country and abroad. For Hanukkah this year, Polish Jewish organizations decided to organize separate events. Chabad Lubavitch, joined by the Jewish Social-Cultural Association in Poland, or TSKŻ, and the From the Depths organization is organizing a Hanukkah concert in the Polin Museum on Dec. 29. One day before, Chabad will hold, as it does every year, a Hanukkah candle lighting ceremony in the Polish parliament.

The Jewish community is planning to hold a Hanukkah Ball for its members and their families, but has not provided details due to security reasons.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


‘Free Zion’ coin minted 1,967 years ago unveiled

‘Free Zion’ coin minted 1,967 years ago unveiled

HERB KEINON


“The liberation of Jerusalem changed the city fundamentally.”

‘Free Zion’ coin minted 1,967 years ago.‘Free Zion’ coin minted 1,967 years ago. Photo By: CULTURE AND SPORT MINISTRY

Long before the “Free Palestine’slogan became popular – in fact about 1,967 years before – a “‘Freedom of Zion” coin was minted and circulated in Jerusalem.

Culture and Sport Minister Miri Regev unveiled that coin at Sunday’s cabinet as part of a presentation she gave about preparations for next year’s celebration of 50 years since the reunification of Jerusalem. The coin was uncovered during an excavation about a month ago of a recently uncovered road in Jerusalem. The excavation site will be opened to the public during Hanukka.

The ancient coin was one of a series minted during the Jewish revolt against the Romans that eventually led to the destruction of the Second Temple in 70. The flip-side of the coin bears the inscription, “Two years to the Great Revolt,” which dates it to the year 67.

“Exactly 1,900 years later, in 1967, the paratroopers entered Jerusalem’s Old City and renewed its freedom, and ours,” Regev said. “We restored Jewish sovereignty to Jerusalem. We threw into the dustbin of history the coin issued by Titus after his victory over the rebels: Judea Capta [Judea Captive].”

read more: ‘Free Zion’ coin minted 1,967 years ago unveiled


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Łączy nas Tora

Łączy nas Tora

MICHAŁ BOJANOWSKI


CHIDUSZ-KEVIN-HALE-SOFER-TORAH-TORA-DNI-WZAJEMNEGO-SZACUNKU

ROZMOWA Z RABINEM KEVINEM HALEM AMERYKAŃSKIM SOFEREM, KTÓRY PRZEŻYWAŁ WE WROCŁAWIU 75. ROCZNICĘ NOCY KRYSZTAŁOWEJ ORAZ NAPRAWIAŁ ZWOJE TORY ZNAJDUJĄCE SIĘ W SYNAGODZE POD BIAŁYM BOCIANEM.

MICHAŁ BOJANOWSKI: WYJAŚNIJMY MOŻE NA POCZĄTKU NASZYM CZYTELNIKOM, DLACZEGO RABIN ZNALAZŁ SIĘ WŚRÓD NAS PODCZAS OBCHODÓW ROCZNICY NOCY KRYSZTAŁOWEJ?

Kevin Hale: Kiedy pierwszy raz pomyślałem o uczestnictwie w pięciodniowym spotkaniu Dawanie Świadectwa zorganizowanym w Auschwitz przez Zen Peacemakers, postanowiłem powiedzieć El Malej Rachamim w intencji wszystkich moich przodków w miejscu, gdzie wraz z milionami innych osób, umarli. Jednakże kiedy uświadomiłem sobie, że zakończenie tego spotkania zbiega się w czasie z 75 rocznicą Nocy Kryształowej, a Wrocław, miasto, w którym urodziła się moja mama, jest zaledwie trzy godziny drogi od Oświęcimia, postanowiłem od razu skontaktować się z tutejszą gminą żydowską z zapytaniem, czy mógłbym opowiedzieć swoją historię. I choć urodziłem się w Nowym Jorku w 1961 roku, to historia życia mojej mamy, urodzonej w Breslau i ojca z Hamburga, którym szczęśliwie udało się uciec przed Szoa miała zasadniczy wpływ na moją żydowską tożsamość.

CZY W DOMU OPOWIADANO O ŻYCIU W BRESLAU?

Wyobraź sobie, że trzech spośród czwórki moich dziadków pochodziło ze Śląska! Moja mama nazywała się Ilse Lewin, jej brat Franz był utalentowanym kompozytorem, którego muzyczne korzenie mocno łączyły się z Wrocławiem. Wychowali się tuż na przeciwko kościoła św. Elżbiety, nad sklepem z wyrobami cukierniczymi, pod adresem Rynek 77/78. Franz będąc nie tylko kompozytorem ale również inżynierem był zachwycony interakcjami, w jakie muzyka wchodziła w tym czasie z techniką. Wspominał, że gdy słuchał transmisji radiowej z kościoła św. Elżbiety rozkoszował się opóźnieniem jakie powstawało pomiędzy biciem dzwonu słyszanym przez okno a tym transmitowanym przez radio. Ponadto był miłośnikiem opery, choć tylko dwa razy odwiedził Operę Wrocławską zanim weszła ustawa zakazująca Żydom przychodzenia do teatru. Na zawsze zapamiętał specyficzny zapach panujący w tym wyjątkowym miejscu.

PRÓBOWAŁ RABIN ODSZUKAĆ GROBY SWOICH BLISKICH?

Tak, byłem we wszystkich miejscach, o których słyszałem, że są tam pochowani nasi przodkowie. Jednakże najbardziej zapamiętałem wizytę na Nowym Cmentarzu na wrocławskim Kozanowie. Kilka lat temu mojej rodzinie nie udało się odnaleźć tam grobów naszych bliskich. Na szczęście postęp prac na cmentarzu sprawił, że możliwe było zlokalizowanie miejsca, gdzie stał, jak się później okazało, zniszczony przez wandali, grobowiec mojej rodziny. Zachowane fragmenty inskrypcji awinu oraz chajim wskazywały, że prawdopodobnie jest to miejsce pochówku mojego pradziadka Jehudy Chajima. Tak jak na innych cmentarzach, odmówiłem El Malej Rachamim, mając świadomość, że w tym wypadku zdarzyło się to pierwszy raz od 75 lat.

JAK CZUJE SIĘ CZŁOWIEK, KTÓRY PO TYLU LATACH SŁUCHANIA OPOWIEŚCI O DALEKIM BRESLAU SAM NIE TYLKO FIZYCZNIE DOŚWIADCZA TEJ RZECZYWISTOŚCI, ALE RÓWNIEŻ – CHOCIAŻBY ODKRYWAJĄC GRÓB PRADZIADKA – SAM TĘ PRZESTRZEŃ PAMIĘCI TWORZY?

Ta podróż obfitowała właśnie w takie drobne odkrycia fizycznie istniejących miejsc, o których tak wiele słyszałem – to było niezwykle poruszające i wiele dla mnie znaczyło! Opowiem jeszcze o czymś. Wpatrywałem się w hostel nad Mleczarnią i przypominałem sobie szkołę, do której uczęszczała moja mama. Poczułem ogromny smutek za tym straconym światem. Wspominała to miejsce, chociaż uczęszczała zazwyczaj do Nowej Synagogi, widocznie możliwość przychodzenia tutaj zaraz po nocy kryształowej zapadła jej mocno w pamięci. Szkoła mojego wuja Franza, Am Anger Acht przy Nowej Synagodze po pogromie nie została na nowo otworzona, z czego trzynastoletnie dziecko mogło być dość zadowolone. Zaś ich ojciec, przebywający w Gdańsku, tuż po powrocie do Breslau został aresztowany. Do końca życia moja mama pamiętała pukanie do drzwi w środku nocy, gdy dziadka zabrano do
Buchenwaldu.

WASZA HISTORIA JEDNAK ZAKOŃCZYŁA SIĘ SZCZĘŚLIWIE.

Dzięki mojej odważnej babci, której udało się go uwolnić z obozu. Przedstawiła bilet na pociąg do Szanghaju i obiecała, że opuszczą Niemcy. Wycieńczony wrócił z obozu, nie chcąc mówić o tym, co go tam spotkało. W końcu udało się naszej rodzinie dopłynąć do Kuby na jednym z ostatnich statków z uchodźcami. Cieszyli się, że będą mogli zacząć nowe życie w Nowym Jorku.

MÓWIMY TUTAJ O NIEMIECKIM BRESLAU, O ROCZNICY NOCY KRYSZTAŁOWEJ W POLSKIEJ GMINIE ŻYDOWSKIEJ WE WROCŁAWIU, O NOWYM ŻYCIU W NOWYM JORKU.

A jednak wszystko się łączy! Na koniec mojego wystąpienia w waszej synagodze pokazałem stary zwój Tory, napisany w Jemenie przed 275 laty. Wspólnota żydowska nie przetrwała, ale Księga jest w naszych rękach. Tora, którą niemieccy Żydzi czytali w Nowej Synagodze, jest tą samą, którą czytacie teraz wy w Synagodze pod Białym Bocianem. Wszyscy tworzymy wielką wspólnotę żydowską! Dla mnie pięknym symbolem tego był fakt, że moja mama, dziecko gminy w Breslau, urodziła w Ameryce sofera, który przyjechał do Wrocławia, żeby naprawić zwoje Tory z waszej, przepraszam, naszej Synagogi Pod Białym Bocianem!

MOŻE TO DOBRY MOMENT, ABYŚMY POROZMAWIALI O NAPRAWIANIU ZWOJÓW WE WROCŁAWIU.

Gdy dotarłem do Szulu, Jerzy Kichler oprowadzał tam grupę protestantów, poprosili mnie o zaprezentowanie mojej pracy, oraz zaintonowanie fragmentu Tory. Rozwinąłem więc zwój na pierwszym dniu stworzenia, a gdy zapytałem, czy potrzebne jest tłumaczenie, usłyszałem od Jerzego, że „oni są protestantami, znają swoją Biblię!”. Wyjaśniłem im, że w judaizmie jest 613 przykazań zawartych w Torze, i że ostatnim z nich jest nakaz „napisania tej pieśni dla siebie”, tak więc micwa ręcznego przepisywania Tory związana jest już z początkiem naszej tradycji.

CZYLI TO JEDEN Z NAJSTARSZYCH ELEMENTÓW TRADYCJI ŻYDOWSKIEJ?

Rzeczywiście, tradycja przepisywania jest o wiele starsza niż obecność w naszym świecie rabinów, profesjonalnych skrybów, czy nawet publicznego czytania Tory! Jeżeli chodzi o waszą gminę, to planowałem poświęcić jedno popołudnie na sprawdzenie czterech zwojów Tory, które rabin Herberger pokazał mi w szabatowe popołudnie. Spośród dwóch najczęściej używanych, zdołałem pracować nad mniejszym, o co zresztą poprosił mnie Jerzy Kichler. W pojedynczym zwoju znajduje się 304 805 liter i jeżeli choć jedna jest nieczytelna, cały zwój jest pasul, tj. niekoszerny i nie można go używać podczas nabożeństw aż do momentu naprawienia. Warto dodać, że tych samych narzędzi, materiałów i rytuałów używamy zarówno do kompletnych zwojów Tory jak również do tych mniejszych, zawartych w mezuzach i tfilin.

TRZEBA WIĘC SPRAWDZIĆ KAŻDĄ LITERĘ Z OSOBNA?

Samo słowo sofer dosłownie oznacza przecież tego, który liczy – przebadałem cały zwój znajdujący się w Szulu i wszystkie litery okazały się czytelne. Poświadczają to liczne miejsca, gdzie tusz nadal lśni – co oznacza, że w ostatnich dwudziestu latach doszło do przepisywania zwoju. W wielu jednak miejscach szwy były zniszczone i jerijot, fragmenty koszernego pergaminu mogłyby się całkowicie od siebie oddzielić. Poświęciłem więc cały mój czas na zszywanie szwów, używając do tego gidin, koszernych nici wykonanych ze ścięgien tego samego zwierzęcia, z którego został wykonany pergamin, oraz specjalnej posrebrzanej igły. Dzięki temu po moim odjeździe przynajmniej ten jeden zwój Tory będzie bezpieczny do użycia oraz do podniesienia podczas hagbaha.

O wiele więcej można by wykonać pracy, szczególnie mam na myśli łatanie miejsc przedartych kawałkami koszernego pergaminu, wymiana pasków wzmacniających pomiędzy jerijot, dogłębne czyszczenie, oraz inne czynności zabezpieczające. Jednakże te czynności byłyby już odrestaurowaniem zwoju, natomiast jego przeznaczenie, tj. odczytywanie – jest koszerne. Czasami zdarza się, że kiedy dokonuję pracy restauratorskiej, trwa ona długimi miesiącami. Nie będę tutaj wszystkiego opowiadał, część informacji można znaleźć na mojej stronie internetowej, do której obejrzenia gorąco zachęcam www.assiyah.com .

NIE POZOSTAJE MI NIC INNEGO, JAK JESZCZE RAZ PODZIĘKOWAĆ ZA WSPANIAŁE SŁOWA I TAK KONIECZNĄ DLA NASZEJ GMINY PRACĘ.

Właściwie to ja chciałbym podziękować. Dzięki waszej gminie mój przyjazd nie był tylko wspominaniem tego, co było, ale również udaną próbą przyłączenia się do budowania nowej wspólnoty żydowskiej we Wrocławiu! 9. listopada przyjechałem tutaj jako pielgrzym poszukujący swoich korzeni, a kilka dni później odjeżdżałem jako przyjaciel, w pewnym sensie, jako członek tej wspólnoty – i za to dziękuję.

14 listopadaa 2013 – religia / społeczeństwo / CHIDUSZ 02 – 02/2013


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Settled in Sweden, the Man Who First Booked Dylan

Settled in Sweden, the Man Who First Booked Dylan

REBECCA ROSMAN


Israel Young, known as Izzy, at his store in Stockholm. Mr. Young arranged Bob Dylan’s first concert in New York City in 1961./Casper Hedberg for The New York Times

STOCKHOLM — Bob Dylan won’t be visiting Sweden this week to accept the Nobel Prize in Literature, though he has sent a speech in his absence. The news of his no-show at the ceremony on Saturday disappointed fans — as well as one resident here who has old ties to rock’s poet laureate: Israel Goodman Young, the man who gave Mr. Dylan his first New York concert.

Mr. Young was the folk enthusiast who made possible the $2 tickets to Mr. Dylan’s Nov. 4, 1961, gig at Carnegie Chapter Hall; only about 50 people attended, but the event has earned its place in rock ’n’ roll history as Mr. Dylan’s first big break.

Mr. Young has lived in Sweden for more than 35 years and, at 88, takes a bus and a train every day to reach his Folklore Centrum in the Södermalm neighborhood of Stockholm. Part performance space, part treasure trove of memorabilia, this modest shop could be mistaken for an old living room, with dust blanketing the used hardcovers lining the shelves. This emporium is his second act; its first iteration on Macdougal Street was the epicenter of Greenwich Village’s 1960s folk music scene.

Mr. Young, known as Izzy, said that he didn’t regret being associated with that seminal show, but that he wished people’s memories of his career went beyond it.

Bob Dylan “is the only thing people remember me for,” he said with a shrug as he recounted their relationship one recent afternoon at his store.

Mr. Dylan was a regular customer at Mr. Young’s original Folklore Center, and his little-known song “Talking Folklore Center” described the lure of the place.

“His voice was like a bulldozer and always seemed too loud for the little room,” Mr. Dylan wrote of Mr. Young in his 2004 memoir, “Chronicles.” “Izzy was always a little rattled over something or other. He was sloppily good-natured. In reality, a romantic.”

Two years ago, when John Schulman, a book collector in Pittsburgh, sought rare archives documenting the 1960s New York folk scene, he contacted Mr. Young to see if he would sell some items he had collected — perhaps books, manuscripts, photographs or tape recordings — to the Library of Congress.

But then, a friend of Mr. Young’s intervened.

“I said, listen, that’s not what’s valuable here,” recalled Edward Bromberg, who first met Mr. Young in Stockholm more than 30 years ago. Mr. Bromberg told Mr. Schulman of Mr. Young’s diaries, which included details from that folk scene that are otherwise inaccessible. “He’s the Samuel Pepys of the Village,” Mr. Bromberg said.

Mr. Young, around 1960, at his Folklore Center at 110 Macdougal Street in Greenwich Village./David Gahr, via Library of Congress

read more: Settled in Sweden, the Man Who First Booked Dylan


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com