Deborah Lipstadt: Obawiam się, że rewizjoniści Holocaustu wkrótce powrócą
Małgorzata Steciak
Prof. Deborah Lipstadt (fot. materiały prasowe)
Kiedy słyszę, że Donald Trump jest jak Hitler, myślę: ”To nie jest takie proste” – mówi nam Deborah Lipstadt, oskarżona o zniesławienie przez człowieka, który zanegował Holocaust. Rozmawiamy z nią nie tylko o sądowej batalii o prawdę o Zagładzie, ale i postprawdzie oraz rosnącej w siłę prawicy.
W 1998 roku David Irving, publicysta, autor książek historycznych, jeden z czołowych rewizjonistów Holocaustu, pozwał amerykańską historyk Deborah Lipstadt i jej wydawcę Penguin Books o zniesławienie. Lipstadt w swojej książce “Denying the Holocaust: The Growing Assault on Truth and Memory” oskarżyła Irvinga o szerzenie kłamstw na temat Zagłady Żydów. Prawie 20 lat po tamtych wydarzeniach wchodzi do kin film “Kłamstwo” Micka Jacksona z Rachel Weisz i Timothym Spallem, który przybliża kulisy sądowej batalii o prawdę na temat Holocaustu.
Małgorzata Steciak: Skąd bierze się w człowieku potrzeba wypierania prawdy?
Deborah Lipstadt: – Istnieje coś takiego jak koncepcja teorii spiskowych, przekonanie, że oficjalna wersja wydarzeń to wyłącznie przykrywka dla wielkiego spisku, który jest trzymany przed światem w tajemnicy. Antysemityzm jest jedną z najsłynniejszych teorii spiskowych. To forma uprzedzenia, podobnie jak rasizm, ale jej źródło nie leży w przekonaniu, że Żydzi są słabsi albo gorsi, tylko że są potężni i niebezpieczni. Ludzie są niewyobrażalnie podatni na tego typu bzdury, szczególnie w Stanach Zjednoczonych.
Rewizjonizm Holocaustu powstał w oparciu o taki mechanizm?
– Rewizjonizm Holocuastu jest teorią spiskową. To antysemityzm, któremu nazistowska ideologia dała kształt i sens. Jest niebezpiecznym połączeniem uprzedzeń i wiary w nazistowskie teorie o czystości rasy z przekonaniem, że Żydzi są w istocie potężni i podstępni. I to oni wyrządzili Niemcom niewyobrażalną krzywdę, zrzucając na nich winę za zbrodnie, których ci nie popełnili. Trzecia Rzesza nie była wcale taka zła, a właściwie to może naziści byli całkiem kulturalnymi, miłymi ludźmi?
Jeżeli ktoś ma tak spaczone spojrzenie na rzeczywistość, nie przekonają go nawet tysiące stron niezbitych dowodów. On będzie wiedział lepiej.
Pani do walki z Davidem Irvingiem, jednym z czołowych negacjonistów, została niejako zmuszona. W “Kłamstwie” w jednej ze scen Irving wdziera się na pani wykład i obiecuje tysiąc dolarów nagrody za namacalny dowód, że Holocaust miał naprawdę miejsce. Jak walczyć z takimi populistami?
– To było dla mnie największe wyzwanie. Kompletnie nie wiedziałam, jak się zachować. Jak dyskutować z antysemitą, rasistą, homofobem? Jak zmierzyć się z kimś, kto bezczelnie kłamie? Zwracając uwagę na negacjonistę, robisz mu niepotrzebną reklamę. Walcząc z nim, kwestionując jego słowa, dodajesz jego argumentom mocy, sprawiasz, że stają się przedmiotem akademickiej dyskusji. Z drugiej strony, jeśli zdecydujesz się na zignorowanie kłamcy, mimowolnie doprowadzasz do sytuacji, w której mówienie nieprawdy uchodzi komuś na sucho.
Prof. Deborah Lipstadt (z prawej) i wcielająca się w jej rolę w filmie ”Kłamstwo” Rachel Weisz (fot. materiały prasowe)”
Co pani czuła, kiedy Irving pozwał panią o zniesławienie?
– Kiedy spotkałam się z moim prawnikiem Anthonym Juliusem w jego biurze jeszcze przed procesem, powiedziałam mu, że chcę zniszczyć tego człowieka. Byłam tak wściekła. A on powiedział mi wtedy: “Deborah, to nie jest takie ważne”. Nie mogłam tego zrozumieć. Pytałam: “Anthony, pracujesz nad tą sprawą za darmo, poświęcasz jej swój czas i energię, jak możesz mówić, że to nie jest ważne?”. A wtedy on powiedział coś, co mi utkwiło w pamięci na całe życie: “Pomyśl o walce z Davidem Irvingiem jak o wdepnięciu w gó*no na ulicy. Ta kleista, śmierdząca maź nie ma większego znaczenia, chyba że nie zmyjesz jej z butów od razu, wniesiesz ją do domu i pobrudzisz sobie nowy dywan w salonie. Kiedy w twoim domu są ślady gó*na, masz problem. Musisz wyczyścić podłogę, oddać dywan do pralni albo go wyrzucić. To jest nieprzyjemny i czasochłonny proces. Można go uniknąć, jeśli wytrzesz gó*no z butów, zanim wejdziesz do domu”. Te słowa towarzyszyły mi podczas całego procesu.
To prawda, że zachęcano panią, by rozwiązać tę sprawę poza sądem? Pójść na ugodę?
– Namawiała mnie do tego grupa brytyjskich Żydów – w Wielkiej Brytanii toczył się proces. Oni mieli swoje powody. Byli przestraszeni. Brytyjska społeczność żydowska jest bardzo mała i stara się nie wchodzić nikomu w drogę. Oni nie kłócą się, nie wywyższają. Idą na nie zawsze wygodne kompromisy, by zaskarbić sobie czyjąś przychylność albo po prostu mieć święty spokój. Bali się, że Irving zyska zainteresowanie mediów i dzięki procesowi wypromuje się. Przekonywali mnie, że nie jest tego wart, że nawet jeśli przegra, zdobędzie to, na czym mu zależy, czyli rozgłos.
Do ugody namawiali mnie też moi koledzy po fachu, wybitni historycy, którzy uważali, że proces jest po prostu stratą czasu. Twierdzili, że wszyscy wiedzą, że Irving jest kłamcą i należy go zignorować. Ja jednak nie mogłam sobie na to pozwolić.
Davida Irvinga w ”Kłamstwie” zagrał Timothy Spall (fot. materiały prasowe)
czytaj dalej tu: Obawiam się, że rewizjoniści…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com




