Archive | April 2017

Dlaczego antysemici nazywają ludzi “nazistami”?

Dlaczego antysemici nazywają ludzi “nazistami”?

Seth J. Frantzman
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Antysemityzm przechodzi do głównego nurtu, a towarzyszy temu wybielanie i rozwadnianie Holocaustu i zbrodni nazistowskich.
Demonstranci w Rotterdamie wykrzykiwali niedawno hasła o “rakowatych Żydach” podczas wiecu przeciwko rządowi holenderskiemu, który zakazał wygłaszania przemówień tureckim politykom prorządowym. Równocześnie politycy tureccy nazwali Holendrów „niedobitkami nazistowskimi” i oskarżyli ten kraj o „zachowanie nazistowskie”.

Byłoby ciekawe wypytać protestujących, którzy wykrzykują hasła antyżydowskie, a równocześnie niewątpliwie zgodziliby się, że Holandia jest krajem “nazistowskim”. Reprezentują oni narastającą rzeszę tych, którzy określają swoich wrogów mianem „nazistów”, a równocześnie żywią antyżydowskie i nazi-podobne poglądy.

Były premier Malezji Mahathir Mohamad, napisał w zeszłym roku post na blogu, w którym nazwał rywala politycznego, Najiba Razaka, „małym Goebbelsem”, czyli porównał go do ministra propagandy nazistowskiej. Co Mahathir myśli o Żydach? W przemówieniu z 2003 r., do Organizacji Konferencji Islamskiej powiedział: “1,3 miliarda muzułmanów nie może pokonać kilka milionów Żydów… Muzułmanie będą zawsze uciskani i zdominowani przez Europejczyków i Żydów… zdobyli oni teraz kontrolę nad najpotężniejszymi krajami i oni, ta maleńka społeczność, stali się mocarstwem świata. Nie możemy walczyć z nimi tylko siłą”. Według BBC to przemówienie spotkało się ze stojącą owacją.

Jest wiele przykładów ludzi, którzy wyrażają antyżydowskie poglądy, często podobne do teorii nazistowskich, a potem oskarżają innych o bycie “nazistami”. Palestyńskie media, politycy, pro palestyńscy działacze i rysownicy często porównują Izrael do nazistów. Na przykład, karykatura Carlosa Latuffa z 2009 r. pokazywała izraelski czołg właśnie miażdżący Gazę, którego cień był swastyką.

Jeśli jednak Palestyńczycy uważają swastykę za taką obrazę i uważają, że Izraelczycy zachowują się “jak naziści”, a syjonizm “kolaborował z nazistami”, jak twierdzi kilku pro-palestyńskich komentatorów, to dlaczego używają swastyki jako graffiti w dzielnicach palestyńskich, żeby szydzić z Żydów? Dlaczego trzeba było kilkakrotnie usuwać flagę ze swastyką z wsi Beit Ummar w 2014 r.? Jak może człowiek oglądać rano rysunek pokazujący żołnierza Izraelskich Sił Obronnych (IDF) ze swastyką, a potem narysować swastykę po południu i wymachiwać nią przed żołnierzami IDF? Albo popierasz nazistów, albo uważasz, że Izrael jest nazistowski. Ale oni chcą to mieć zarówno jako obelgę wroga, jak i własny symbol. Wymaluj swastykę i nazywaj swoich wrogów “Hitler”.

Były przywódca irański, Mahmoud Ahmadineżad był słynny z negowania Holocaustu, twierdząc w 2002 r., że nie było żadnych komór gazowych, że jest to “propaganda syjonistyczna” i “mit”. Twierdził, że jego zaprzeczanie odniosło sukces, łamiąc „tabu tematu, o którym nikomu na Zachodzie nie pozwalano mówić”. Ale Iran był gospodarzem wielu konkursów na karykatury o Holocauście, w których Izraelczycy byli porównywani do nazistów. Jeśli jednak Holocaust nigdy się nie zdarzył, to dlaczego „nazi” jest ostateczną obelgą? Dlaczego ludzie nazywają swoich przeciwników „Goebbels”, a potem wygłaszają przemówienia, które mógłby wygłosić Goebbels o Żydach rządzących światem? Powodem tych sprzeczności jest to, że „nazi” stało się uniwersalnie pejoratywne.

W miarę jak przesłanie Holocaustu stało się uniwersalne, również sprawcy stali się uniwersalni.

Porównuje się prezydenta USA, Donalda Truma, do Hitlera; człowiek podający zupę w show telewizyjnym Seinfeld był “zupowym nazistą”; a nawet w Izraelu ultraortodoksyjni demonstranci często nazywają policję „nazistami”. Dobrze znany profesor izraelski ukuł termin „Judeo-nazi”.

Każdy jest nazywany „faszystą” i „nazistą” jako ostateczna obelga. W tym uogólnieniu słowo traci swoje specyficzne znaczenie.

Następnym krokiem jest, że ludzie, którzy istotnie żywią podobne do nazistów poglądy, szczególnie w kwestii nienawiści do Żydów, przejmują etykietkę nazizmu przeciwko swoim wrogom. Znaczy to, że sprawcy nie widzą sprzeczności między twierdzeniem, że rząd holenderski to „niedobitki nazistów”, a własnymi okrzykami „Żydzi są rakiem”.

Na trzecim etapie sprzeczności znajduje się negacja Holocaustu i twierdzenie, że Izrael jest państwem nazistowskim. Dlatego Mein Kampf sprzedaje się w krajach arabskich tym samym ludziom, którzy patrzą na karykatury Latuffa i mówią: „Izrael jest nazistowski”. Dlatego w Wielkiej Brytanii była seria incydentów, włącznie z wydarzeniem w Izbie Lordów, gdzie „Izrael był porównywany do Państwa Islamskiego i Żydów obwiniano o Holocaust”.

Ludzie coraz rzadziej widzą sprzeczność między nienawidzeniem Żydów a surowym ganieniem innych jako nazistów. Nie widzą sprzeczności między twierdzeniem, że Izrael jest krajem nazistowskim, a równoczesnym zaprzeczaniem Holocaustowi. Zakrywają swoją nienawiść wymówkami i odwracaniem uwagi, twierdząc, że „oczywiście ludzie potępiają antysemityzm, ale…” lub próbując kwestionować określenie „antysemityzm” twierdzeniami, że Arabowie także są Semitami. Twierdzą nawet, że swastyka jest „starożytnym symbolem religijnym”.

Środki masowego przekazu często ignorują niewiarygodnie powszechne uczucia antyżydowskie na Bliskim Wschodzie i wśród imigrantów w Europie.

Nie chcą pytać, dlaczego tłumy skandują slogany antyżydowskie, dlaczego Żydzi są obwiniani za wszystko, oskarżani zarówno o bycie komunistami, jak i o sojusz ze skrajną prawicą. Na przykład Hamas i były premier Malezji oskarżają Żydów o to, że stoją za komunizmem i socjalizmem.

Oskarżanie Żydów o to, że stali za Holocaustem, sprzymierzyli się z nazistami, twierdzenie, że Holocaust nigdy się nie zdarzył, ale powinien zdarzyć się raz jeszcze, jest czymś, do czego zdolnych jest zaskakująco wielu ludzi.

Powodem, dla którego ta nienawiść uchodzi niekwestionowana, jest to, że większość ludzi nie chce przyznać, iż ona w ogóle istnieje. Słyszą antysemickie skandowanie na meczu futbolowym lub na demonstracji i udają, że nie słyszeli. Pojawiły się filmy na wideo imamów, którzy wygłaszają kazania w Kanadzie, mówiąc: „zabij Żydów jednego za drugim”. Władze akceptowały różne wymówki dla tej nienawiści, ale nikt nie chciał zapytać, dlaczego w sali pełnej mężczyzn, którzy słuchali słów „zabij Żydów”, nikt nie powiedział ani słowa sprzeciwu. Z tego samego powodu sala pełna przywódców słuchała bez żadnych protestów malezyjskiego premiera, który głosił antysemickie poglądy, z tego samego powodu nie było protestów przeciwko Ahmadineżadowi.

Antysemityzm przechodzi do głównego nurtu wraz z wybielaniem i rozwadnianiem Holocaustu i zbrodni nazistowskich do punktu, w którym nienawiść do Żydów zostanie zaakceptowana w dobrym towarzystwie, wraz z twierdzeniami, że inni, włącznie z Izraelczykami, są „nazistami”.

Pierwszym krokiem dla zatrzymania tego trendu byłoby, aby władze, które mają materiał zdjęciowy z demonstracji w Rotterdamie, aresztowały za mowę nienawiści tych, którzy krzyczeli “rakowaci Żydzi”, i postawiły ich przed sądem, gdzie można będzie pokazać, kim właściwie są. Zamiast tego w Europie nawet ludzie miejscowi, którzy posłali swoje prace na konkurs karykatur negujących Holocaust, są wychwalani jako nauczyciele i „krytycy”, a ich poglądy nigdy nie są kwestionowane.
Why do antisemites call people “Nazis”

Jerusalem Post, 14 marca 2017


Seth J. Frantzman

Publicysta “Jerusalem Post”. Zajmował się badaniami nad historią ziemi świętej, historią Beduinów i arabskich chrześcijan, historią Jerozolimy, prowadził również wykłady w zakresie kultury amerykańskiej. Urodzony w Stanach Zjednoczonych w rodzinie farmerskiej, studiował w USA i we Włoszech, zajmował się handlem nieruchomościami, doktoryzował się na Hebrew University w Jerozolimie


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Pence at AIPAC: President Trump and I Stand Without Apology for Israel and We Always Will

Pence at AIPAC: President Trump and I Stand Without Apology for Israel and We Always Will

Barney Breen-Portnoy


US Vice President Mike Pence speaks at the AIPAC conference in Washington, DC on Sunday. Photo: Screenshot.

“Under President Donald Trump, if the world knows nothing else, the world will know this — America stands with Israel,” US Vice President Mike Pence declared on Sunday.

In an address at the American Israel Public Affairs Committee’s annual policy conference in Washington, DC, Pence stated, “President Trump and I stand with Israel for the same reason every freedom-loving American stands with Israel — because her cause is our cause, her values are our values and her fight is our fight.”

“I say with confidence, to all gathered here, President Trump and I stand without apology for Israel and we always will,” Pence continued.

Trump, according to Pence, is giving “serious consideration” to moving the US Embassy in Israel from Tel Aviv to Jerusalem.

Furthermore, Pence said, “Under President Trump, the United States will no longer allow the United Nations to be used as a forum for invective against Israel.”

At the same time, the vice president noted, Trump is “invested in finding an equitable and just solution to the Israeli-Palestinian conflict” and “committed to forging a lasting peace in the Middle East.”

“And while there will undoubtedly have to be compromises, I can assure you all — President Trump will never compromise the safety and security of the Jewish State of Israel,” Pence went on to say.

Regarding Iran, Pence vowed the US would “no longer tolerate” the Tehran regime’s “efforts to destabilize the region and jeopardize Israel’s security.”

“Let me clear,” Pence emphasized. “Under President Donald Trump, the United States of America will not allow Iran to develop a nuclear weapon. This is a solemn promise to you, to Israel and to the world.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tad Taube, 86, is generous, strong-willed and determined to make his mark

Moving mountains: Tad Taube, 86, is generous, strong-willed and determined to make his mark

DAN PINE


Taube stands with his hand resting against the wallTaube stands with his hand resting against the wall

For a man with an office already ringed with awards, Tad Taube insists that winning the 2017 Distinguished Humanitarian Service Award for Lifetime Achievement from Jewish Family and Children’s Services is “very meaningful” to him.

But Taube’s lifetime of achieving is not over.

The Bay Area businessman and philanthropist will be honored at JFCS’ annual Fammy Awards gala to be held, coincidentally, on Taube’s 86th birthday, Saturday, April 1, at the Ritz-Carlton San Francisco.

“JFCS is an outstanding organization,” Taube said. “I’ve worked with them in almost every one of their professional endeavors: their emergency [services], their Russian émigré group, the Holocaust Center. I’ve been involved with [JFCS executive director] Anita Friedman for at least 25 years. I have a huge amount of respect for her.”

Friedman returned the compliment, saying, “We’ve given this award out maybe three or four times. We only give it occasionally, when we think someone especially deserves recognition for their contributions. We felt Tad was especially deserving because of his contributions locally, nationally and internationally. He’s one of the individuals in the Jewish world uniquely focused on the future of the Jewish people.”

On the same day as the gala, Taube will step down from the board of the Koret Foundation, for which he has served as president and board member for more than 30 years, and will assume the title of president emeritus (Friedman today serves as co-president of the foundation). He will also step down from the boards of several other nonprofits.

But that’s as close to retirement as he gets.

Taube will continue to oversee his real estate investment business, Belmont-based Woodmont Companies, and his personal philanthropic endeavors, bundled under the umbrella Taube Philanthropies.

“People ask me about retirement,” he mused. “I couldn’t even if I wanted to. I have too many things I’m responsible for.”

Taube Philanthropies includes the Taube Family Foundation and the Taube Foundation for Jewish Life and Culture. Major grantees include the Taube-Koret Campus for Jewish Life in Palo Alto, the Taube Center for Jewish Studies at Stanford University, scores of Bay Area Jewish agencies and institutions and, perhaps closest to the heart of the Krakow-born Taube, the Jewish Heritage Initiative in Poland, which has helped boost the revitalization of Jewish life in a country that lost 90 percent of its Jews in the Holocaust.

Taube has also given millions to such non-Jewish recipients as the United Way, the Commonwealth Club of California, Notre Dame de Namur University in Belmont, Ronald McDonald House and the San Francisco Opera. And while at Koret, he oversaw the disbursement of tens of millions of dollars to grantees in the Jewish world, arts and education and Bay Area civic life, as well as to food banks.

All told, the Taube Philanthropies have granted some $200 million over the years.

“I accumulated enough in the way of wealth” — a term Taube notes dryly is “a dirty word” — “and decided to start my own philanthropic activities, which I’ve been fortunate to build on.”

Friends and colleagues, such as Zack Bodner, CEO of the Oshman Family JCC, located in Palo Alto on the Taube-Koret Campus for Jewish Life, attest to Taube’s dedication to philanthropy. “What I most admire about Tad is his ability to take something he cares about and make an impact,” Bodner said. “There are very few people these days who can move mountains. Tad Taube moves mountains.”

The strong-willed, hard-driving Taube has not been immune to criticism. He has drawn heat for, among other things, his hard-right conservative politics, particularly as they might influence funding decisions. During his tenure as president, the ostensibly non-ideological Koret Foundation gave to conservative organizations such as the Federalist Society and the Pacific Research Institute — $180,000 and $10,000, respectively, in 2015, a fraction of the nearly $30 million Koret disbursed that year.

And through his Taube Family Foundation, he has given to the American Enterprise Institute and the David Horowitz Freedom Center, a pair of conservative think tanks, and the Cato Institute, a libertarian think tank.

Mixing conservative politics with philanthropy was one of the objections raised in a civil case brought in San Francisco court last year, in which the Koret Foundation’s then-chair Susan Koret, widow of Joseph Koret, the foundation’s creator and a close friend of Taube’s, sued Taube and members of the Koret board for breach of contract, breach of fiduciary duty and other offenses.

Her legal complaint included a declaration that Taube “autocratically controlled the Koret Foundation as a personal piggy bank” to funnel millions of dollars to causes which were “politically and socially at odds with the core mission of the Foundation.”

Taube and the board counter-sued, launching an ugly, nearly two-year legal battle that was finally settled last September. Under the terms of that settlement, both Susan Koret and Tad Taube agreed to step down from the Koret board.

Having signed a confidentiality agreement, Taube will not comment on the settlement, other than to say he is glad to have the trial behind him.

Even at 86, he is inclined to look to the future.

read more: Tad Taube


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Premiera książki “Rejwach” Mikołaja Grynberga

Premiera książki “Rejwach” Mikołaja Grynberga

    Nisza


Mikołaj Grynberg

Muzeum POLIN i Wydawnictwo Nisza zapraszają na premierę najnowszej książki Mikołaja Grynberga “Rejwach”. To trzydzieści jeden opowieści o byciu Żydem w dzisiejszej Polsce. Ich narratorzy pozostają anonimowi.

27 kwietnia (czwartek), 18:00, wstęp wolny

Lepiej nie być Żydem, bo sam pan widzi, że amatorzy nie ustawiają się do tego w dzikich kolejkach – radzi narrator Rejwachu, tytułowej historii opisanej w książce.

Niektórzy narratorzy wciąż się ukrywają, inni niedopuszczają myśli, że mogą być Żydami, jeszcze inni “w dobrej wierze” opowiadają antysemickie frazesy. Autor uważnie słucha. To wszystko normalnemu człowiekowi w głowie się nie mieści – mówi narrator innej historii. I zaraz dodaje: Trochę pan nawymyślał tych historii, co? Pewnie z połowa jest wymyślona, to znaczy, że pozostałe są prawdziwe, tak?

Tekstom towarzyszą zdjęcia Mikołaja Grynberga. Nieoczywiste – jak te historie.

Z Autorem rozmawiać będzie Justyna Dąbrowska.
Fragmenty książki przeczyta aktor Fabian Kocięcki.
Współorganizator: Wydawnictwo Nisza


Przypomnę, że w grudniu mieliśmy przyjemność gościć w Sztokholmie Mikołaja Grynberga. Rozmowę o spotkaniach, pisaniu, fotografowaniu oraz pracy nad książką wokół „Marca 1968” prowadziła Joanna Rose.
M. Grynberg przeczytał nam kilka opowiadań ze zbioru, który przygotowywał do wydania. Uczestnicy spotkania zapewne pamiętają jego atmosferę, która nam się udzieliła podczas czytania. Poprosiliśmy wtedy M. Grynberga, by wybrał jedno, abyśmy mogli je udostępnić czytelnikom. Obiecał, że to zrobi, tuż przed premierą książki.

Z radością informuję, że obietnicy dotrzymał, książka jest właśnie w druku, a jej premiera odbędzie się 27 kwietnia, czwartek, godz. 18 w MHŻP POLIN!
http://www.polin.pl/pl/wydarzenie/czytelnia-polin-premiera-ksiazki-rejwach-mikolaja-grynberga

pozdrowienia
Marta Prochwicz
Towarzystwo Przyjaciół MHŻP POLIN
promarta13@hotmail.com
T. 070 747 44 43

No automatic alt text available.

Następna świetna książka w druku: “Rejwach” Mikołaja Grynberga.

Tytułowa opowieść zaczyna się tak:
“Coś mi się dzisiaj wydaje, że łatwiejsze od bycia Żydem jest niebycie Żydem. Mam trochę lat i doświadczeń, chętnie panu opowiem cały ten rejwach.
Człowiek się rodzi i nie wie, kim jest. Urodzi się w lepszym domu, to mu lepiej, w gorszym, to gorzej. Początki człowieka są najprzyjemniejsze dla rodziców. Pan rozumie, o czym ja mówię? Same, samiutkie początki powstania człowieka bywają godne polecenia. Pójdą na spacer, potrzymają się za rączki, poleżą, a potem wstaną i człowiek gotowy. Mogliby pomyśleć zawczasu, coś zaradzić, ale oni wtedy, proszę pana, nie myślą. Oni mają już tylko w głowie iść poleżeć. O niczym nie myślą, nawet o tym, że świat będzie bogatszy o pana, znaczy o mnie, bo na panu to ja się nie znam, a na sobie ostatnio już całkiem, całkiem.
Trochę czasu mija i człowiek się rodzi, zupełnie jak w podręczniku położnictwa. U nas na leżąco, u innych na kucająco. Szkoda gadać, bo kiedy się już tym naszym mahoniowym powietrzem zaciągnie, to wpadł. Musi tu żyć aż do śmierci. Czy wyrośnie na mądralę, czy na szmoka, żyć musi, rady innej nie ma.
Gdy taki człowiek, powiedzmy Mironek, urodzi się u Izaaka i Nehumy, to nie to samo, co gdyby się urodził u Stanisława i Jadwigi. A niech pan jeszcze pomyśli, żeby za prosto nie było, że on się urodzi w kraju, który bardziej jest tego Stanisława i jego Jadwigi niż Izaaka i Nehumy. Tak myślą ci pierwsi i nie są jedynymi, więc ci drudzy, mimo że mieszkają tutaj od ośmiu albo więcej pokoleń, z tym nie dyskutują”.

REJWACH, Mikołaj Grynberg, wyd. Nisza, kwiecień 2017

KRZESŁO
( z ksiażki )

Żydzi chcieli nam ostatnio zabrać krzesło. Krzesło jak krzesło, nawet za wygodne nie było, ale go nie oddamy.

Lata temu dziadek pokazał mi, że na spodzie siedziska jest zamazana pieczątka „Germany”. Stawiając je z powrotem na nogi, mrugnął do mnie. Nic nie powiedział, ale nić porozumienia została nawiązana. Pomyślałem, że pewnie jest to krzesło zdobyczne. Z dziadka jest chłop na schwał, więc kto wie, może to krzesło po prostu Niemcom ukradł. I może właśnie dlatego nikt na nim nie siadał. Stało w kuchni między szafką a oknem, wysunięty parapet zniechęcał do siadania na nim. Pełniło funkcję podstawki pod świeżo przyniesione zakupy. Czarne i brzydkie było, nie pasowało do pozostałych mebli. Za mojej pamięci nigdy nie dostąpiło zaszczytu zbliżenia się do stołu w jadalnym.

Stałoby tam sobie spokojnie, gdyby nie list, który przyszedł do dziadka z Hajfy. Babcia odebrała go od listonosza i położyła na szafce przy wejściu. Dziadek wrócił do domu, obejrzał list z każdej strony i odłożył. Przez pierwszy tydzień babcia kpiła, że pewnie jakaś Żydóweczka się w dziadku zakochała. Dziadek był twardy. Nie komentował, listu nie otwierał.

Nieotwarty list poleżał na moje oko dłużej niż miesiąc. Ja nie pytałem, siedziałem cicho. Mama naciskała na dziadka, żeby otworzył, ale on nie odpowiadał, tylko do mnie puszczał oczko. Też mrugałem, chociaż nie miałem zielonego pojęcia, o co chodzi.

W końcu mama nie wytrzymała i sama otworzyła izraelski list. Ku naszemu zdziwieniu był napisany po polsku.

Drodzy Państwo,
piszemy do Was, bo wreszcie, po tylu latach, udało nam się znaleźć Wasz adres. Jesteśmy wnukami błogosławionej pamięci Menachema, który wraz z dwiema siostrami znalazł w Waszym domu schronienie w latach 1942–1945. Jego siostry zostały zabite dwa dni po opuszczeniu Waszego domu, o czym pewnie nie wiecie. Nasz dziadek wiele nam o Was opowiadał. Od czasu opuszczenia Polski na początku 1946 roku nigdy tam nie wrócił. Rozumiemy, że jego doświadczenia z czasu Szoa nie pozwoliły mu na powrót, ale my bardzo chcielibyśmy Was poznać.

Gdyby nie Wy, nie byłoby nas!
Spotkajmy się!
Jeśli chcecie do nas przyjechać, wszystkie wydatki będą po naszej stronie. Napiszcie tylko, ile biletów, na kiedy i na jakie nazwiska kupić.
Czekamy na Was, drodzy polscy przyjaciele.
Rodzina Menachema

Dziadek wysłuchał, machnął ręką i poszedł na podwórko. Na wszystkie pytania odpowiadał: „Stare dzieje”.

Ani on, ani nikt z naszej rodziny nie wybrał się do Izraela.
Izraelczycy przyjechali do nas. Któregoś dnia zobaczyliśmy ich przy naszym płocie. Z daleka było widać, że nietutejsi. Syn Menachema z żoną i dorosłymi synem i córką stali przed naszym domem.

Babcia ich ugościła ciastem drożdżowym i herbatą. Rozmawiało nam się trudno, bo tylko ten ich ojciec trochę mówił po polsku. Powiedział, że dokładnie wie, gdzie byli przechowywani jego ojciec i ciotki, ale musi wyjść z domu, żeby znaleźć to miejsce. Ojciec mu wiele razy opowiadał, jak chodził tam po ciemku.

Wyszliśmy przed chałupę i zaczęło się liczenie. Siedem kroków od progu, a następnie w lewo, w drzwi do kuchni. Dalej cztery kroki, obrócić się w prawo i jeszcze cztery. Schylić się i podnieść właz do piwnicy. Wszystko się zgadzało, właz był na swoim miejscu. Izraelski ojciec spojrzał pytająco na dziadka, a dziadek kiwnął głową. Cała rodzina

zeszła do piwnicy i zamknęli właz. Zapadła cisza. Po chwili dziadek nachylił się i mocnym ruchem podniósł klapę w podłodze. Wyszli w milczeniu, przerażeni.

Izraelski ojciec rozejrzał się po kuchni i zatrzymał wzrok na niemieckim krześle. „Czy to jest to krzesło, na którym mój ojciec siedział co noc, patrząc, czy nikt obcy się nie zbliża?” Na to dziadek odpowiedział: „To jest krzesło, które stawiałem na włazie, gdy przychodzili sąsiedzi. Siedziałem na nim, aż zamknęli za sobą furtkę.

Siedziałem i modliłem się, żeby już sobie poszli”.
Izraelczycy chcieli zabrać krzesło ich dziadka na pamiątkę, ale nie mogliśmy oddać, bo to było krzesło naszego dziadka. Proponowali, że je kupią, dziadek nawet nie podjął rozmowy na ten temat.

Kiedy odjechali, zaniósł krzesło do drewutni, porąbał je i powiedział: „Ja już się na nie napatrzyłem, a im też łatwiej będzie żyć bez niego”.


Mikołaj Grynberg – fotograf i pisarz, z wykształcenia psycholog. Prowadzi Pracownię Portretu w Związku Polskich Artystów Fotografików oraz grupy fotograficzne – “Osobiste Projekty Fotograficzne” w Warszawie, Sankt Petersburgu i Archangielsku. Jego zdjęcia były prezentowane niemal na całym świecie. Autor albumów „Dużo kobiet” (2009), „Auschwitz – co ja tu robię?” (2010), oraz książek „Ocaleni z XX wieku”, wyd. Świat książki 2012, „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”, wyd. Czarne 2014. Od lat zajmuje się problematyką Żydów w XX wieku. W całej swej twórczości przyjmuje szczególną perspektywę dialogu, koncentrując się na spotkaniu z innymi, otwarciu na ich osobiste przeżycia i historie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Palestinians get ‘right to return’ — to Jerusalem

Palestinians get ‘right to return’ — to Jerusalem

Daoud Kuttab


Houses are seen in Silwan, a Palestinian neighborhood close to Jerusalem’s Old City, June 29, 2016. (photo by REUTERS/Ammar Awad)

Al-Quds, the leading Palestinian daily, used bright red ink to highlight its March 17 headline. The Palestinian newspaper of record, published in East Jerusalem since 1951, did so to celebrate the March 16 decision by the Israeli High Court of Justice recognizing the “special” status of East Jerusalem Palestinians. “Jerusalemites ‘citizens by birth,’ not immigrants,” blared the headline.

The article that followed included extensive quotes from the court’s unanimous decision requiring the reissuing of permanent residency to Akram Abdel Haqq, a 59-year-old Palestinian from Jerusalem who had left for the US decades prior. Upon returning to his hometown, he was told that he would have the same status as a tourist; that is, he no longer had residency rights.

Abdel Haqq had been 9 years old when Israel captured and occupied East Jerusalem, in 1967. Three years later, in 1970, his family emigrated to the US. Abdel Haqq returned to Jerusalem in 1989 to discover his residency rights revoked.

Adi Lustigman, the Israeli lawyer who defended Abdel Haqq, told Al-Monitor that the case will guide Israeli Interior Ministry officials for years. “It is a precedent that Palestinians who have had their residency revoked or are worried about losing their residency should be very pleased with,” she said.

Lustigman noted, however, that Palestinians wishing to regain their residency will need to resettle in Jerusalem before applying to regain their rights. “But they will not have to live there for a long time,” she said.

Lustigman added that the decision should provide more security to many Palestinians from Jerusalem now living elsewhere on the West Bank. She said, “Israeli Interior officials can no longer easily revoke the residency rights of East Jerusalemites, and this for sure includes Palestinians who are living in the West Bank.” Between 1967 and 2014, Israel revoked the residency permits of more than 14,000 Palestinians from East Jerusalem for not continually living in the city or for living elsewhere for more than seven years, regardless of the reason.

Sani Khoury, a Palestinian lawyer specializing in Jerusalem citizenship issues, told Al-Monitor that the decision is a step forward, but also warned against prematurely celebrating. “We have to wait and see whether this will be followed up by any changes in guidelines or dealings with the problems facing Jerusalemites,” he said.

Khoury shared that he was worried about a note the chief justice of the Supreme Court attached to the ruling. He wrote, “Miriam Naor, the Supreme Court president noted that in the future, similar petitions will be treated on a case-by-case basis, which means that this is not necessarily a major precedent.” Khoury did, however, concede that the ruling is a much stronger commitment than the one made by former Interior Minister Natan Sharansky.

In March 2000, Sharansky submitted an affidavit to the High Court about Israeli policy on residency for Palestinians. The Israeli human rights organization B’tselem reported the gist of it as, “All East Jerusalem Palestinians who return to extend their permits on time and maintain a ‘proper affiliation’ with the State of Israel would retain their status as permanent residents, even those living in Jordan or in other countries.”

One possible reason for Khoury’s cautioning against celebrating could be his knowledge about newly appointed members of the Israeli Supreme Court. Israel’s right-wing justice minister, Ayelet Shaked, announced the appointment of four new justices Feb. 23. One was David Mintz, a Jerusalem District Court judge who lives in an Etzion bloc settlement, south of Bethlehem. The Israeli journalist Amira Hass pointed out in a March 20 column for Haaretz that the ruling in Abdel Haqq’s case reversed a ruling by none other than Mintz, the settler just sworn in as a Supreme Court justice.

Daniel Seidemann, an Israeli lawyer specializing in issues related to Jerusalem and its residents, told Al-Monitor that the residency issue for Palestinians in East Jerusalem has been left vague by a collective Israeli decision-making process. “In 1967, Israel neither offered nor imposed its citizenship on Palestinian East Jerusalemites,” Seidemann explained. “Instead, they were deemed permanent residents under the Entry into Israel Law, as if they were alien residents newly arrived rather than an indigenous population with roots thousands of years old.”

The Israeli lawyer called the high court’s ruling courageous, but of limited impact. “It acknowledges for the first time the absurdity of viewing the Palestinians as ‘newcomers,’ and the devastating impact such a view has,” Seidemann remarked. “It makes the thread by which the residency rights of Palestinians hang somewhat thicker. It will help an indeterminate number of vulnerable individuals. It will make occupation more bearable at times, but it in no way makes Israel less of an occupier.”

While the Palestinians of East Jerusalem have no political rights, they are not without other rights, including rights to property, residency, health care, and so on. Seidemann argued, “These are not the inalienable rights of the citizen, but the ‘alienable’ rights extended by the ‘magnanimity’ of an occupier. These rights always hang by a thread.”

The Israeli High Court decision providing some relief to Palestinians in East Jerusalem deals with a reality that is too little acknowledged in the rest of the world, namely, that East Jerusalem is an occupied city. As such, Palestinians can never be considered immigrants in their own city. Palestinians did not immigrate to Israel. Rather, Israel, with its military occupation, came to the Palestinians in Jerusalem.

While the final status of Jerusalem must be resolved in negotiations, after 50 years of occupation, it is important that basic rights, such as the Palestinians’ right to live in the city of their birth and of their ancestors, not be considered a gift from a “benevolent” occupier but an inalienable right that cannot and should not be taken away.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com