Archive | April 2017

FASCYNUJĄCY ŻYDOWSKI INTELEKTUALISTA

FASCYNUJĄCY ŻYDOWSKI INTELEKTUALISTA

Walter Żelazny


W stulecie śmierci Ludwika Zamenhofa „Wirtualny Sztetl” przygotował dla Państwa szereg tekstów pióra prof. Waltera Żelaznego, kreślących sylwetkę tej wybitnej postaci o światowym rozgłosie.

Ludwik Zamenhof (1859–1917) jest znany w zasadzie wyłącznie jako twórca języka esperanto; takim rozsławili go esperantyści. Nieznany jest jako intelektualista, którego niektóre prace odnalezione po latach zdumiewają swą wizją. Należy pamiętać, że olbrzymia część jego dorobku spłonęła w archiwach rodzinnych w Warszawie, 25 września 1939 r., od wybuchu niemieckiej bomby. Język esperanto stworzył w 28. roku życia; nigdy język ten nie wymagał poprawek. Idee społeczne i religijne tworzył zaś przez pół wieku i wszystkie wielokrotnie poprawiał, nie kończąc myśli. Wskazane jest więc spojrzeć na Zamenhofa jako fascynującego intelektualistę.

Ludwik Zamenhof, fot. NAC

Zamenhof odrzucił wszystkie z programów żydowskich swej epoki i stworzył własny Hilelizm (nazwany tak w hołdzie dla Hillela), a następnie Humanitaryzm (w oryginale esperanckim Homaranismo), który:

nie wykorzeniając człowieka z jego ojczyzny, z jego języka i z jego wyznania, pozwoli mu pokonać wszelkie sprzeczności swego narodowo-religijnego podłoża i porozumieć się z wszystkimi ludźmi, wszelkich języków i religii na neutralnie ludzkim fundamencie, według zasady wzajemnej.

W każdym z ówczesnych programów rozwiązania kwestii żydowskiej Zamenhof widzi więcej wad niż zalet. Terytorialiści – jego zdaniem – nie zwołają w jedno miejsce kilku milionów Żydów, by stworzyć własne państwo, to niemożliwe. Odrzuca jidyszyzm. „Co prawda my, Żydzi wschodnioeuropejscy, mamy wspólny język (…) to żargon. (…) Ale taki naród, doskonalący germański dialekt w zonie rosyjsko-polskiej między Bałtykiem a Morzem Czarnym nigdy nieuznany by został przez żadne hebrajskie stronnictwo (…)”. Równocześnie Zamenhof zredaguje pierwszą w dziejach gramatykę jidysz. Dovid Katz (jeden z najwybitniejszych specjalistów od jidysz), olśniony po dziesięcioleciach odnalezioną gramatyką jidysz napisze: „nawet dziś, gdyby ją wydać, byłoby to historyczno-naukową sensacją”.

Najmocniej Zamenhof przeciwstawia się programom asymilacyjnym, w związku z tym również częściowo Haskali, pisze: „Nie wierzył w to, że same masy żydowskie, poddadzą się jakiejkolwiek reformie religijnej czy społecznej. To na inteligencji spoczywa obowiązek oświecenia mas”.

Grupa esperantystów: L. Zamenhof, A. Zakrzewski, A. B. Brzostowski, F. Zamenhof, K. Bein, A. Grabowski, L. Belmont, Robin, J. Günther, 1908, fot. Ignacy Matuszewski, Biblioteka Narodowa

Odrzuca ostatecznie również syjonizm: „Ale nawet gdyby wierzyć w cuda i założyć, że wszyscy Żydzi znajdą się w Palestynie, to analogicznie do trzech pozostałych wypędzeń, i tym bardziej dziś, gdy Palestyna jest rozpostarta na «wulkanie», doczekamy się po kilkudziesięciu, a może po setce lat… nowego, czwartego wygnania!”.

Zamenhof musiał zadać sobie pytanie w jaki sposób sam judaizm rozwiązuje kwestie narodowe oraz gdzie jest miejsce wszystkich innych narodów, które nie dostąpiły wybraństwa. Ostatecznie doszedł on do wniosku, że wybraństwo to nie wywyższenie, ale dodatkowy obowiązek dawania świadectwa, które Pan nakazał Żydom wobec nie-Żydów.

„Zreformować” należy koncepcje narodowe, bowiem naród jest konstrukcją ideologiczną, a realne życie jednostki nie odbywa się w narodzie, lecz wśród sąsiadów, w mieście i na wsi, w regionie. Cóż jednostka jest winna, że urodziła się tu, a nie tam, że wychowano ją w tamtej, a nie tej religii, kulturze, że nauczono ją tego, a nie tamtego języka?

Właśnie na ten dylemat odpowiedzią miało być esperanto. Nowy, sprawiedliwy porządek społeczno-narodowy ma być gwarantowany zasadą ius sermonis, czyli używaniem neutralnego języka, który niweczy różnice etniczne, narodowe, językowe, a nawet kulturowe wielonarodowej i wieloetnicznej Europy. Esperanto odnosiło przed I wojną światową niewyobrażalne dziś sukcesy, ale jego rozwój pogrzebała Francja w 1922 r. w Lidze Narodów oraz później – wszelkie totalitaryzmy. Każdy inny język w podobnych okolicznościach, początkowo poddawany opresji psychicznej, dodatkowo bez mecenatu państwa, protekcji prawnej, subwencji – ginie. Esperanto zaś trwa!

 

W okresie formalnego nieistnienia państwa polskiego, esperanto było mocnym instrumentem przypominania Europejczykom o losie Polski. Polska ma w związku z tym pewien dług wdzięczności dla Zamenhofa i esperanta, powiedzmy szczerze – niespłacony.

W żadnym interesie narodowym nie było propagowanie „neutralnego” języka międzynarodowego typu esperanta, zaś te języki, które w historii uzyskiwały tę rangę, były w dużej mierze rezultatem sił ekonomicznych, wspartymi podbojami kolonialnymi.

Druga wojna światowa dokonała niewyobrażalnego ludobójstwa, zniszczeń i dehumanizacji. Pogrzebała najszlachetniejsze idee. Nikt nie przewidział jej skutków. Zamenhof był orędownikiem pacyfizmu jako środka politycznego. Zaraz przed śmiercią napisze: „Jeśli więc w moim domu ktoś inny wykorzystuje moją pracę na rzecz innej grupy etnicznej […] muszę pocieszyć się nadzieją, że ta nienormalna sytuacja wcześniej czy później zniknie, a moje dzieci będą mieć pełną motywację do pracy, czego mi los nie oszczędził”. Jak się okazało ów pacyfizm nie oszczędził jego dzieci, ani jego narodu, ani innych narodów, które giną w różnych proporcjach w Zagładzie.

Nie sposób przedstawić tu całego intelektualnego dorobku Zamenhofa, który jeszcze wymaga dopracowań. W konkluzji przywołam Agnieszkę Jagodzińską: „(…) czas tekstów Zamenhofa jest jeszcze czasem «przed» (…)”.


Bibliografia

  • Baudouin de Courtenay J. M., W sprawie języka sztucznego międzynarodowego w ogólności, a esperanto w szczególności, „Ilustrowany Kurier Codzienny” 1912, nr 187.
  • Boulton M., Zamenhof, Creator of Esperanto, London 1980.
  • Caubel A., La raison contre Babel, „Editions de l’Union rationaliste” 1987, nr 197.
  • Cherpillod A., Zamenhof et le judaïsme, Blanchetière 1997.
  • Clément M., L’homaranisme. De la sagesse d’Hillel aux lumières juives (IVe édition, revue et corrigée), Michel Clément Ph.D. [online] https://web.archive.org/web/20130726040447/http://www.adhuc.eu/Homaranisme.pdf [dostęp: 12.04.2017].
  • Janton P., L’espéranto, Paris 1989.
  • Jurkowski M., Od wieży Babel do języka Kosmitów (o językach sztucznych, uniwersalnych i międzynarodowych), Białystok 1986.
  • Korĵenkov A., Homarano. La vivo, verkoj kaj ideoj de d-ro L. L. Zamenhof, Kaliningrado – Kaunas 2009.
  • Künzli A., L. L. Zamenhof (1859–1917). Esperanto, Hillelismus (Homaranismus) und die „jüdische Frage” in Ost– und Westeuropa, Wiesbaden 2010.
  • Ludwik Zamenhof wobec „kwestii żydowskiej”, red. A. Jagodzińska, Kraków – Budapeszt 2002.
  • Mi estas homo. Originalaj verkoj de d-ro L. L. Zamenhof, red. A. Korĵenkov, Kaliningrad 2006.
  • Zamenhof L., Hillielizm. Projekt rieszenija jewriejskawo woprosa, Helsinki 1972.
  • Żelazny W., Les idées sociales et religieuses suscitées par le phénomène des langues dites artificielles (aspect interlinguistique et social), „Esperantologio / Esperanto Studies” 2001, nr 2.
  • Żelazny W., Ludwik Zamenhof. Życie i dzieło. Recepcja i reminiscencje. Wybór tekstów, Kraków 2011.

 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Gazan cancer patient caught smuggling explosives into Israel: Shin Bet

Gazan cancer patient caught smuggling explosives into Israel: Shin Bet

Judah Ari Gross


The Shin Bet security service says Wednesday it foiled an attempt to smuggle explosives into Israel from the Gaza Strip through the Erez Crossing.

According to the agency, the explosive material was hidden inside tubes containing cancer medication.

The explosives were “sent by Hamas and it is believed that they were meant to be used to carry out attacks in Israel in the near future,” the Shin Bet says.

The explosives were in the possession of two women, sisters, who live in the Gaza Strip.

They received permits to enter Israel as one of the two sisters suffers from cancer and was traveling to an Israeli hospital for treatment.

The Shin Bet says the attempted smuggling was an attempt “to take advantage of the humanitarian aid and medical assistance that Israel gives residents of the Strip in order to conduct terror attacks in Israel.”

The explosives are found during a security check and are disposed of by police sappers, the Shin Bet says.

The two women are held for questioning by the Shin Bet.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


‘Today, the biggest problem is one of distortion’

‘Today, the biggest problem is one of distortion’

Yoni Kempinski


Arutz Sheva speaks to historian and Nazi hunter Dr. Efraim Zuroff about current attempts to distort the narrative of the Holocaust.

Arutz Sheva spoke at the Limmud FSU Conference in Moscow to historian and Nazi hunter Dr. Efraim Zuroff, Director of the Simon Wiesenthal Center office in Jerusalem.

Dr. Zuroff noted that today, the great dangert in terms of Holocaust remembrance in western countries is that of the distortion of the historical narrative of the Holocaust. “Today the biggest danger in terms of preserving the memory of the Holocaust is not Holocaust denial, but rather Holocaust distortion […] This refers to the efforts to rewrite the narrative of World War II and the Holocaust in such a way as to hide the responsibility of certain people or elements of society for participation in Holocaust crimes. “

“This is particularly problematic in Eastern Europe; only in Eastern Europe did collaboration with the Nazis include active participation in mass murder. These countries are trying to do two things: hide or minimize their own role in the crimes of the Holocaust, and convince the world that Communism was just as bad as Nazism – and that they, too, were victims during the ‘genocide’ of the peoples of Eastern Europe at the hands of the Communists.

Zuroff lamented the fact that former German President Joachim Gauck was invited by Israel to the closing Holocaust Remembrance Day ceremony at The Ghetto Fighters’ Holocaust and Jewish Resistance Heritage Museum in the western Galilee. Gauck, he said, was the only German to have signed the so-called “Prague Declaration” of 2008, “which basically says that there were two genocides – one of the Jews at the hands of the Nazis and one of Eastern Europeans at the hands of the Communists. This declaration undermines the uniqueness of the Holocaust […] this is the person you invite to Israel for Yom Hashoah?”

“I would say to Gauck, when he arrives in Israel: This is the place to say that the crimes of the Holocaust and those of Communism are not equal. The crimes of Communism, as terrible as they were, are not genocide. This is the place to say that he has decided to take his name off of the Prague Declaration.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce

Niechęci etniczne w służbie ratowania czytelnictwa w Polsce


Andrzej Koraszewski


Czystki nie było, ale książka się u nas świetnie sprzeda. O szczegółach za chwilę, zacznijmy od tego, że premier Izraela odmówił spotkania z Niemcem. Niemiec nie byle jaki, bo minister spraw zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec, który przyjechał do Izraela w poszukiwaniu kłamstw o Żydach, za których produkcję płaci bajońskie pieniądze. Awantura na cztery fajerki, ale Netanjahu oświadczył jednoznacznie, że nie będzie spotkań z dyplomatami spotykającymi się z Breaking the Silence. Co złego w takiej pięknej organizacji broniącej praw człowieka? No cóż, finansowana z zagranicy (głównie z Niemiec) organizacja ma na swoim koncie imponujący dorobek „informacji” mijających się z prawdą, w tym wiele noszących znamiona świadomych prowokacji. Zdumiewająca ufność wobec tego źródła i odmowa sprawdzania dostarczanego przez to źródło towaru skłania do uzasadnionych podejrzeń, że mamy do czynienia zaplanowanym poszukiwaniem zafałszowanego obrazu motywowanym zadawnioną niechęcią etniczną.

O tym jak trudno zrozumieć ten mechanizm pisał niedawno amerykański historyk Richard Landes, przywołując wypowiedź znanej i szanowanej dziennikarki francuskiej, Catherine Ney, która wskazując na zdjęcie palestyńskiego chłopca obwieściła, że ta śmierć wymazuje obraz małego żydowskiego chłopca stojącego z podniesionymi rękami przed grupą SS-manów w Warszawskim Getcie. Chodziło o śmierć dwunastoletniego Muhammada al-Durah, który podobno zginął od przypadkowej kuli w krzyżowym ogniu podczas incydentu strzelaniny wywołanego przez Hamas. Film był zmanipulowany i sprawa oparła się o francuski sąd, wszystko wskazuje na to, że chłopiec zginął od kuli wystrzelonej przez palestyńskich terrorystów. Nie to jest jednak ważne, kluczowym słowem jest owo wymazuje. Niemiecki minister spraw zagranicznych pojechał do Izraela po gumkę do wymazywania starych obrazów i bardzo chciał, żeby ta gumka miała napis “Made in Izrael”. Izraelski premier powiedział: dość, nie będziemy takich praktyk tolerować.

Mowa o nienowej praktyce, która w ostatnich latach niebywale się nasiliła, zapotrzebowanie na gumkę wymazującą stare i niewygodne obrazy rośnie w zastraszającym tempie, tak w Niemczech jak i w bardzo wielu innych krajach.

Przeglądając elektroniczne wydanie „Gazety Wyborczej” dostrzegłem krzyczący tytuł: Czystki etniczne u progu powstania Izraela. Ktokolwiek interesował się historią powstania Izraela, wie również o kontrowersjach otaczających nie tak odległe początki tego państwa i ma świadomość, że już tytuł jest w pełni świadomym i zamierzonym kłamstwem. Nie wiem ilu ludzi przegląda elektroniczne wydanie „Gazety Wyborczej”, ale mamy pewność, że dziesiątki tysięcy czytelników, w większości mało zainteresowanych historią, którym w podświadomości zostanie tylko ten tytuł, nie wywołując ani protestu, ani zainteresowania. Pierwszy cel został osiągnięty – tradycja etnicznej niechęci została podtrzymana i wzmocniona.

Jak się okazało, najlepsza na polskim rynku gazeta oferowała towar rzadki, czyli przegląd nowości wydawniczych dla tych, którzy jeszcze książki czytają. Recenzent podpisał się tylko literkami MIM i prezentował trzy pozycje, wśród których na pierwszym miejscu była wydana przez wydawnictwo „Książka iPrasa”, książka Ilana Pappé. W pierwszych słowach swojej recenzji „Gazeta Wyborcza” dezinformuje:

„Izraelski historyk Ilan Pappé opisuje wydarzenia całe lata przemilczane w oficjalnej wersji historii Izraela, a mianowicie brutalne czystki etniczne dokonane u progu jego powstania przez żołnierzy Hagany. Ta syjonistyczna organizacja paramilitarna, fundament przyszłej armii izraelskiej, przez prawie 30 lat działała w brytyjskim Mandacie Palestyny. Początkowo zajmowała się ochroną żydowskiej ludności, ale uzbrojona i w dużej mierze wyszkolona przez Brytyjczyków w czasie II wojny światowej po jej zakończeniu stała się regularną armią walczącą o niepodległe państwo izraelskie.”

Najprawdopodobniej nie ma na świecie państwa, którego początki byłyby równie dokładnie przebadane i opisane, jak zbadane i opisane są początki Izraela. Historia miesza się z propagandą, ale dość łatwo rozpoznać co jest czym, jeśli pamiętamy, o metodach badań historycznych i sprawdzamy jak rygorystyczne jest przytaczanie dokumentów oraz na ile dany autor odcedza fakty od ich interpretacji, które z natury rzeczy zawierają elementy ocen subiektywnych.

Nazwany przez „GW” izraelskim historykiem autor utracił posadę na uniwersytecie w Hajfie w 2007 roku w związku z systematycznym fałszowaniem faktów historycznych i otwartym wzywaniem do bojkotu i zniszczenia Izraela. Wyjechał z Izraela i obecnie jest wykładowcą na uniwersytecie w Wielkiej Brytanii. Ilan Pappé należy do tak zwanych „nowych historyków izraelskich” ignorujących dotychczasowe badania historyczne, a swoje credo uczonego najlepiej streścił w wywiadzie dla „Le Soir” w listopadzie 1999 roku:

„W rzeczywistości walka toczy się o ideologię, a nie o fakty. Kto wie co to są fakty? Próbujemy przekonać tak wielu ludzi jak możemy, że nasza interpretacja faktów jest jedyną poprawną i robimy to z powodów ideologicznych, a nie dlatego, że jesteśmy poszukiwaczami prawdy. […] Nie ma na świecie historyka, który jest obiektywny. Nie tyle interesuje mnie co się wydarzyło, co jak ludzie widzą to, co się wydarzyło.”

W 2004 roku odpowiadając w „New Republic” na recenzję Benny Morisa z jego książki Pappé pisał:

„Debata między nami jest na jednym poziomie historyków wierzących, że są całkowicie obiektywnymi rekonstruktorami przeszłości, takimi jak Benny Morris i tymi, którzy twierdzą, że są subiektywnymi istotami ludzkimi dążącymi do tego, by opowiedzieć swoją wersję przeszłości, takimi jak ja”.

W tym samym artykule przyznając, że nie bardzo go interesuje co jest prawdą, a co nie, pisał, że obficie korzysta z relacji palestyńskich, które uważa za znacznie bardziej wiarogodne niż izraelskie. Nawiasem mówiąc, tą ideologią, która motywuje Ilana Pappego, jest komunizm, startował nawet kiedyś (bez powodzenia) na posła do izraelskiego Knessetu z ramienia będącej bardzo daleko na lewo partyjki komunistycznej.

Wróćmy jednak do recenzji opublikowanej przez “Gazetę Wyborczą”. A więc nie szacowny izraelski historyk, a mroczna postać wyrzucona z świata akademickiego, nie odkrywca faktów przemilczanych, tylko tuba propagandy arabskiej publikowanej i powtarzanej na Zachodzie dziesiątki tysięcy razy od 1949 roku, jego koncepcja rzekomych „czystek etnicznych” została wielokrotnie zdementowana, czego zresztą najlepszym dowodem jest powracanie do tej jednej jedynej sprawy Dajir Jasin, kiedy to jednostki nie Hagany, a Irgunu i Lehi, zabiły około stu Arabów, po tym jak mieszkańcy wsi aktywnie włączyli się do walk. (Żeby było ciekawiej, współcześnie propaganda arabska użyła zdjęcia z niemieckiego obozu zagłady jako rzekomego dowodu „masakry w Dajir Jasin”. Warto tu dodać, że historycy izraelscy odnotowali masakry ludności cywilnej przez oddziały izraelskie również we wsi Dawayima oraz Eilaboun. To była wojna.) Dalej zachęcając do czytania historycznego dzieła „Gazeta Wyborcza” pisze, że syjonistyczna Hagana tylko początkowo zajmowała się ochroną żydowskiej ludności, a potem została „uzbrojona i wyszkolona przez Brytyjczyków i stała się regularną armią walczącą o niepodległe państwo izraelskie”. Hagana (w odróżnieniu od Legionu Arabskiego) nie była ani uzbrojona, ani wyszkolona przez Brytyjczyków. Zgoła przeciwnie, szmugiel broni był ścigany, o żadnym szkoleniu nie było mowy, a regularną armią nie była nawet w początkach wojny o niepodległość.

Jak na 76 wyrazów, które mamy w tym cytacie, to imponująca koncentracja niekompetencji lub złej woli.

Spójrzmy na kolejną porcję słów, może będzie lepiej:

„Gdy w 1947 r. ONZ dokonał podziału Mandatu Palestyny pomiędzy Arabów i Żydów, rozpoczęła się walka o jego ostateczny kształt. Hagana, na której czele stał urodzony w Płońsku David Ben Gurion, przyszły premier Izraela, na początku 1948 r. rozpoczęła zakrojoną na dużą skalę czystkę etniczną wśród ludności palestyńskiej zamieszkującej Mandat”.

Recenzent „Gazety Wyborczej” informuje czytelników, że w 1947 roku „ONZ dokonała podziału Palestyny…” Gdyby czytelnik chciał się dowiedzieć jak było musiałby sięgnąć raczej do innych źródeł, a nie do „GW”. Otóż ONZ przedstawiła rezolucję będącą zaledwie propozycją podziału, która aczkolwiek była nieprawdopodobnie niekorzystna dla Żydów, została przez stronę żydowską przyjęta i przez stronę arabską odrzucona. W kolejnym zdaniu udaje się autorowi recenzji napisać prawdę, Ben Gurion faktycznie urodził się w Płońsku, ale kontynuując pisze: „..na początku 1948 r. rozpoczęła [Hagana – A.K.] zakrojoną na dużą skalę czystkę etniczną wśród ludności palestyńskiej.” To nawet nie jest fałszerstwo, to kompletny wymysł (ale jak widać autor recenzji należy do tych, których „historykowi” udało się przekonać, a na samodzielną pracę nie miał ani sił ani nikt mu za taką pracę nie płacił.

Dalej „Gazeta Wyborcza” podaje jako historyczne fakty (nie informując, że jest to streszczenie słów Pappé):

„Przygotowywała się do niej (do tej czystki znaczy się – A.K.) zresztą od dawna, w latach 40. XX w. powstały aż cztery plany operacyjne określające jej założenia i techniczne szczegóły. Pierwsze trzy dość ogólnikowo określały, że Palestyńczycy muszą bezwzględnie odejść z terenów, które żydowski ruch narodowy przeznaczył dla przyszłego państwa izraelskiego. Ostatni, czwarty – plan „D”, czyli „Dalet” (czwarta litera hebrajskiego alfabetu), ostatecznie wcielony w życie – precyzyjnie wyznaczał metody i cele: Operacje można przeprowadzać następującymi sposobami: albo poprzez niszczenie wsi (podkładanie ognia, wysadzanie w powietrze, a później zaminowanie gruzów), zwłaszcza tych skupisk ludności, które trudno kontrolować stale, albo w formie akcji poszukiwawczo-kontrolnych wedle następującego schematu: okrążenie wsi, przeszukanie. W razie napotkania oporu oddziały zbrojne muszą zostać unieszkodliwione, a ludność wydalona poza granice państwa.”

Całość tego opisu jest całkowitą fabrykacją. Nie było nigdy żadnego takiego planu. To znaczy istniało coś takiego jak obronny Plan Dalet, którego dokumenty znajdują się w archiwach i są dla każdego dostępne, ale nie ma on wiele wspólnego z tym co wymyślił Pappé. A podpalenia i napady były, ale nie żydowskich organizacji na Arabów, a arabskich na osiedla żydowskie. Oczywiście nieprzygotowany czytelnik nawet nie zauważa brakujących elementów, a więc tego, że arabskie pogromy ludności żydowskiej były przed i podczas istnienia Mandatu Palestyńskiego, że autor recenzji niechcący użył wcześniej określenia, iż Hagana utworzona została dla obrony ludności żydowskiej, że podczas wojny główna organizacja Arabów palestyńskich ściśle współpracowała z nazistowskimi Niemcami, a jej przywódca przebywał w Belinie, a wreszcie że w dniu ogłoszenia niepodległości na Izrael napadło pięć armii państw arabskich, które wezwały ludność arabską do chwilowego wycofania się z terenów walk dopóki teren nie zostanie całkowicie oczyszczony z Żydów.

Zdaniem „Gazety Wyborczej”:

„Pappé obala mit o pokojowych początkach państwa izraelskiego lansowany całe lata w jego oficjalnej polityce historycznej. Dowodzi też, że czystki etniczne w Palestynie nie zakończyły się wraz z powstaniem Izraela, ale z większym lub mniejszym natężeniem trwają do dziś”.

Czytając wiele książek o początkach Izraela nie natrafiłem nie tylko na mit o pokojowych początkach Izraela, ale nawet na wzmiankę o takim początku. Izrael powstał w wyniku rozpadu imperium osmańskiego, ruch syjonistyczny wyłonił się w odpowiedzi na antysemityzm europejski, któremu odpowiadał równie silny acz mniej skuteczny antysemityzm muzułmański, Żydzi z Europy uciekali przed nazizmem, a dziś ponad połowę żydowskiej ludności Izraela stanowią uciekinierzy i potomkowie żydowskich uciekinierów z krajów arabskich. Wiadomo o pogromach Żydów w Hebronie i Jerozolimie w 1929 r. i o pogromach, które rozlały się po całym kraju w latach 1930. Są to rzeczy udokumentowane i to nie Żydzi zabijali w tych pogromach, ale byli zabijani. Mit o czystce etnicznej ludności arabskiej pozostaje jednak mitem. Być może autor recenzji znalazł w książce izraelskiego „historyka” przekonujące dowody czystki etnicznej Arabów i dowody owych planów na dokonanie takiej czystki, być może Pappé dorzucił nowe dowody do polskiego wydania, bo te, które pokazał w angielskim wydaniu, zostały przez historyków rozbite w puch. Być może jednak autor recenzji zaufał swojemu pragnieniu uwierzenia i przekazuje teraz zmyślenia, w które uwierzył jako fakty historyczne.

Recenzja z tej książki nie jest odosobniona, znalazłem ich w Internecie wiele, bo książki o Izraelu są nadal czytane, w szczególności te, które wymazują i zamazują. Oczywiście „Gazeta Wyborcza” to nie polskie wydanie „Le Monde Diplomatique”, więc mógłby człowiek oczekiwać elementarnej przyzwoitości. Może jej charakter spowodowany był brakiem przygotowania pracownika i brakiem kontroli produktu w dziale, który ze względu na spadek czytelnictwa utracił swoje znaczenie, a może ta recenzja była zgodna z linią generalną, która o Izraelu każe pisać na podstawie doniesień izraelskiej gazety „Haaretz” (której co prawda w samym Izraelu prawie nikt nie czyta, ale w Europie jest popularna we wszystkich redakcjach), na podstawie raportów Breaking the Silence (bez informowania o znalezionych w nich „nieścisłościach”) oraz na podstawie dzieł historyków obalających historię, których pod żadnym pozorem nie należy dyskredytować.

Informacja o tej znakomitej książce trafiła również na wykop a internautka podpisująca się
@panna-Wanda trybuna.eu #swiat #polityka #izrael #palestyna #czystki
informowała:

„Masowe zbrodnie i brutalne czystki etniczne na prawie 200 tysiącach Palestyńczykach. Tak Europa stworzyła Izrael”.

Jak widać potrzebę wymazywania zauważa się nie tylko w Berlinie. Podobno tylko 36 procent dorosłych Polaków przeczytało w ubiegłym roku jedną książkę. „Gazeta Wyborcza” wydaje się proponować swoim czytelnikom Ilana Pappé jako kandydata na tę jedną książkową lekturę w 2017. Gratulacje, świetny wybór.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


UK Jewish Groups Celebrate Unexpected Defeat of ‘Antisemitic’ Incumbent NUS President Malia Bouattia

UK Jewish Groups Celebrate Unexpected Defeat of ‘Antisemitic’ Incumbent NUS President Malia Bouattia

Rachel Frommer


Malia Bouattia. Photo: Facebook.

Major UK Jewish groups are celebrating the Wednesday defeat of Malia Bouattia — the National Union of Students (NUS) president who has faced allegations of antisemitism — in her bid for reelection.

The Board of Deputies of British Jews (BoD) and the Union of Jewish Students (UJS) both published statements congratulating Shakira Martin — previously the NUS vice president of further education — on her unexpected landslide victory over Bouattia by a vote of 402 to 272 at the NUS National Conference being held this week (a third candidate gained 35 votes).

Jonathan Arkush and Marie van der Zyl — president and vice president of the BoD — stated, “For the last year, Malia Bouattia has made the NUS a hostile place for Jewish students and it is welcome that students of all faiths across the country have chosen to reject divisive and bigoted attitudes in favor of a welcoming environment for all.”

UJS wrote on Facebook that “Shakira’s election demonstrates a rejection of the divisive rhetoric used by [Bouattia], whose past antisemitic comments have remained problematic for Jewish students for over a year.”

Israel education group StandWithUs (SWU) said on Twitter that they “look forward to working” with Martin, with Michael Dickson — the British-born executive director of SWU Israel — noting that the election means, “Jewish students will be breathing a sigh of relief for an NUS that includes them.”

Martin, a single mother of two, said following her win, “I am honored and humbled to have been elected…I take this as a vote of trust that our members believe I can lead our national movement to be the fighting and campaigning organization we need it to be, representing the breadth of our diverse membership.”

“During my term in office, I want to spend my time listening, learning and leading,” she added.

Martin is perceived as having made an effort to connect with the Jewish community, including attending the UJS annual awards dinner last month and traveling to both Israel and Poland (ahead of Holocaust Remembrance Day) with the Jewish student group.

According to The JC, before her visit to Israel, Martin wrote on Facebook that she “originally made the decision not to attend this trip…to avoid the bullying that I anticipate coming from those within the movement, and those who may have different views,” but changed her mind after deciding it was “essential I listen to the voices of my membership and educate myself on particular issues such as Israel and Palestine to ensure that I make informed decisions as a leader.”

She added that the trip would “provide me with the opportunity to speak to both Israeli and Palestinian people who have lived these experiences. I go in with no preconceptions, I genuinely want to understand views from all sides — Palestinian and Israeli.”

Martin is understood to have far-left politics, telling The Guardian in a 2015 interview, “politics isn’t ready for me. People think Jeremy Corbyn is radical!”

The election at last year’s NUS conference of Bouattia — a woman who previously called the University of Birmingham a “Zionist outpost” because of the size of its Jewish community, and, while serving as NUS president, attended a conference funded in part by a Hamas apologist — left Jewish students reeling, with many considering severing ties with the NUS because of the result.

The NUS has faced numerous antisemitism scandals over the last months, including revelations in the lead up to this week’s conference of at least three student delegates writing “horrific”comments about Jews on social media. In December 2016, the British government officially endorsed a report by the House Affairs Select Committee charging the NUS under Bouattia with “failing to take [the antisemitism phenomenon across university campuses] sufficiently seriously.”

Wednesday — the second day of the NUS conference — also saw the approval of a motion titled “It’s Time to Combat Antisemitism” — which includes the adoption of the international definition of antisemitism that recognizes a Jewish right to self-determination (a clause anti-Zionists had attempted to excise) — and the election of Jewish-rights advocate Izzy Lenga to the position of vice president of welfare.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com