Archive | 2025/09/08

Globalny marsz islamu politycznego: talibowie, Iran, Europa i Afryka

Przedstawiciele Talibanu na pokojowych negocjacjach w Doha.


Globalny marsz islamu politycznego: talibowie, Iran, Europa i Afryka

Burak Can Çelik


Na przestrzeni Azji, Europy i Afryki ruchy dążące do zespolenia polityki z rygorystyczną interpretacją prawa islamskiego przekształcają społeczeństwa. W Afganistanie talibowie narzucili drakoński reżim. Kobiety i dziewczęta zostały niemal całkowicie wymazane z życia publicznego: to „jedyny kraj, w którym zakazano dziewczętom i kobietom edukacji w szkołach średnich i na uniwersytetach”. W państwie rządzonym przez talibów nawet samotny spacer czy podjęcie pracy stanowi ciężkie przestępstwo. Nowe prawo o „cnocie i występku” zmusza kobiety do zakrywania twarzy oraz zabrania im „śpiewania publicznie czy podnoszenia głosu”. Amnesty International informuje, że afgańskie kobiety stają się ofiarami tego, co określa jako „zbrodnię przeciwko ludzkości w postaci prześladowania ze względu na płeć” – pozbawione swobody poruszania się, edukacji powyżej szóstej klasy i dostępu do pracy w niemal każdej sferze publicznej. Krótko mówiąc, Afganistan to państwo apartheidu płciowego.

Represje talibów wykraczają daleko poza kwestie płci. Wolność słowa i sprzeciw są brutalnie tłumione. Human Rights Watch dokumentuje rutynowe zatrzymania dziennikarzy oraz zamykanie niezależnych mediów. Aktywiści są uciszani; pokojowi demonstranci aresztowani pod pretekstem naruszeń moralności. Programy informacyjne są zakazane lub ściśle kontrolowane – brak jakichkolwiek niezatwierdzonych pytań, brak wywiadów bez zgody talibów. Nawet intelektualiści są celem represji. Przykładowo, analitycy polityczni i pracownicy NGO zostali zatrzymani w ramach fali aresztowań tylko za krytykę reżimu. W marcu 2025 r. znany komentator afgański został zatrzymany za zakwestionowanie podatków talibów nałożonych na drobnych przedsiębiorców – wypuszczono go po cichu dopiero tydzień później. W latach 2023–2025 skutkiem jest duszenie społeczeństwa obywatelskiego.

Mniejszości religijne w Afganistanie nie mają się lepiej. Talibowie głoszą jeden, ultrakonserwatywny sunnicki model islamu, uznając każdego spoza tej wizji za podejrzanego. Human Rights Watch ostrzega, że „cała populacja jest zmuszana do życia według ultrakonserwatywnej interpretacji jednej gałęzi jednej religii”. Ahmadytów i ateistów traktuje się jak apostatów zasługujących na śmierć, a nawet małe społeczności hinduistów, sikhów czy chrześcijan muszą się ukrywać lub uciekać. Etniczni Hazarowie – głównie szyici – są terroryzowani przez ataki ISIS-K, a talibowie oferują im jedynie pozorne wsparcie. Wielu szyitów szeptem twierdzi, że reżim toleruje terror antyszyicki, o ile nie zagraża władzy talibów. W praktyce każda odchyłka od wąskiej teologii talibów jest niebezpieczna. ONZ stwierdziła, że kobiece protesty i nawet klaksony samochodowe dzieci spotkały się z „bezprawnymi zabójstwami” i torturami. Na początku 2024 r. śledczy ONZ stwierdzili, że irańskie siły zbrojne (udzielające pośredniego wsparcia talibom) dopuściły się „zbrodni przeciwko ludzkości” podczas tłumienia protestów – co jest ostrzeżeniem, czym staje się Afganistan.



Europa wobec islamu politycznego

Ruchy polityczne inspirowane islamem wywierają wpływ również w Europie. We Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii debaty o religii i laicyzmie stają się coraz bardziej napięte. Urzędnicy otwarcie mówią o „islamie politycznym” jako o wyzwaniu dla zachodnich wartości. W Paryżu w maju 2025 r. raport rządowy wywołał szok, oskarżając Bractwo Muzułmańskie o realizację „długofalowego planu infiltracji instytucji państwowych”. Ujawniony dokument ostrzega, że grupy powiązane z Bractwem – w szczególności federacja „Musulmans de France” – zbudowały sieć meczetów, szkół i organizacji charytatywnych, tworząc „równoległe islamskie ekosystemy”, które zagrażają świeckiej Republice. Ministrowie spraw wewnętrznych mówią o ukrytej kampanii prowadzonej w dzielnicach francuskich miast w celu przesuwania społeczeństwa w stronę prawa szariatu. W odpowiedzi prezydent Macron przyspieszył działania przeciwko zagranicznemu finansowaniu meczetów oraz zaostrzył kontrolę nad szkołami i NGO o profilu islamskim. Krytycy twierdzą, że niektóre z tych działań bardziej uderzają w zwykłych muzułmanów niż w radykałów, ale raport paryski podkreśla jedno: w głównym nurcie rośnie obawa, że sześciomilionowa społeczność muzułmańska we Francji stanowi podatny grunt dla islamu politycznego.

Podobne napięcia występują w Niemczech. Dobrze ugruntowana organizacja Islamische Gemeinschaft in Deutschland ma korzenie sięgające postaci związanych z Bractwem – wygnanego duchownego Saida Ramadana (zięcia założyciela Bractwa) oraz jego synów, którzy stali się czołowymi kaznodziejami niemieckojęzycznymi. Wiele niemieckich meczetów finansowanych jest przez podmioty z Turcji lub Zatoki Perskiej, co skłania Berlin do monitorowania wpływów zagranicznych. W ostatnich latach Niemcy zakazały niektórych kazań islamskich w więzieniach i wprowadziły ściślejszy nadzór nad budową meczetów, by ograniczyć radykalne przekazy. Równocześnie uniwersytety i rząd finansują programy szkolące rodzimych imamów zgodnych z wartościami demokratycznymi.

Wielka Brytania również zmaga się z tym problemem. Brytyjscy przywódcy ostrzegali ostatnio, że liberalna demokracja kraju jest „podważana przez islamistycznych ekstremistów”. W marcu 2024 r. rząd zadeklarował dodatkowe fundusze na ochronę społeczności muzułmańskich po zamieszkach związanych z wojną w Gazie, jednocześnie proponując nowe ustawy antyekstremistyczne mające na celu blokowanie publicznego poparcia dla radykalnych organizacji. Z badań wynika, że jeden na trzech Brytyjczyków uważa, iż rządząca partia ma problem z islamofobią – co odzwierciedla napięcia między walką z ideologią ekstremistyczną a poszanowaniem dla zwykłych wyznawców islamu.

Społeczeństwo obywatelskie w Europie również nie jest odporne. Wiele krajowych rad muzułmańskich i organizacji charytatywnych lobbuje u polityków w sprawach edukacji, prawa rodzinnego czy arbitrażu na podstawie szariatu. Przykładowo, Federation of Islamic Organizations in Europe oraz European Council for Fatwa and Research promują agendę islamskich wartości w krajach UE. Kaznodzieje salaficcy zdobywają popularność na przedmieściach Paryża, Berlina i Londynu, promując konserwatywny ubiór i role płciowe. Te trendy pobudzają partie skrajnej prawicy i populistów, którzy wykorzystują strach przed „islamskim zagrożeniem”, pogłębiając podziały społeczne. Rządy zostały zmuszone do reakcji: Francja zakazuje zakrywania twarzy i zagranicznego finansowania meczetów, a Niemcy i Wielka Brytania stawiają na integrację i dialog. Jak zauważa komentarz w ISPI, „zarządzanie islamem politycznym w Europie ma daleko idące konsekwencje dla demokracji i spójności społecznej”.



Iran: represje klerykalne i rewolucyjne ambicje

Iran pod przywództwem najwyższego przywódcy Alego Chameneiego obrał kurs radykalnych represji wewnętrznych i ekspansji ideologicznej za granicą. Siły bezpieczeństwa brutalnie tłumią sprzeciw od 2022 r. Misja śledcza ONZ poinformowała, że tłumienie protestów wywołanych śmiercią Mahsy Amini obejmowało masowe mordy, tortury, gwałty i prześladowania ze względu na płeć – „zbrodnię przeciwko ludzkości w postaci prześladowania ze względu na płeć”. W latach 2022–2024 wiarygodne źródła donoszą o setkach ofiar śmiertelnych wśród cywilów, w tym kobiet i dzieci. Czołowe aktywistki na rzecz praw kobiet przebywają w więzieniach za udział w pokojowych demonstracjach, a policja moralności nadal aresztuje kobiety za drobne „wykroczenia” przeciwko zasadom ubioru i brutalnie traktuje mężczyzn broniących równości. Krótko mówiąc, Iran umacnia swój model teokracji: wszelki sprzeciw traktowany jest jako herezja. Jak stwierdzili sędziowie panelu ONZ: prawda jest „celowo zniekształcana” przez reżim, by uniknąć odpowiedzialności.

Za granicą władze Iranu realizują ekspansjonistyczną wizję inspirowaną rewolucją z 1979 r. Założyciele Republiki Islamskiej postrzegali ją jako projekt „ideologiczny”, nie tylko jako państwo narodowe – mieli obowiązek „eksportować” rewolucję. To pozostaje istotą polityki do dziś. Jak zauważają analitycy, „polityka Iranu, zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna, opiera się na ideologii rewolucji islamskiej”. Konstytucja wręcz nakazuje szerzenie szyickiego modelu Iranu poza granicami – to temat, który Chamenei porusza w około 80% swoich przemówień publicznych. Teheran wspiera więc sojusznicze milicje na całym Bliskim Wschodzie: przelewa fundusze i broń do libańskiego Hezbollahu, reżimu w Syrii, szyickich milicji w Iraku i jemeńskich Huti – wszystko pod hasłem obrony „uciskanego” świata muzułmańskiego. W obecnej wojnie w Gazie, na przykład, wspierany przez Iran Hezbollah ostrzelał Izrael, a bojownicy Huti uderzyli w statki na Morzu Czerwonym – działania powszechnie postrzegane jako pośrednia strategia Teheranu. Analiza Washington Institute ostrzega, że operacje te stanowią bezpośrednie ostrzeżenie wobec Izraela i USA – Iran pokazuje, że „jest gotów w pełni wykorzystać swoje proxy”, by odstraszyć potencjalnych przeciwników. Krótko mówiąc, regionalna agresja Iranu jest nierozerwalnie związana z jego teokratyczną ideologią: przywódcy reżimu jawnie przedstawiają wojny swoich pełnomocników jako część religijnej misji przeciwko Zachodowi i jego sojusznikom.


Powstanie Boko Haram w Nigerii

Tysiące kilometrów dalej, w Nigerii, długotrwała islamska rebelia nadal nęka tamtejszy rząd. Boko Haram (nazwa oznacza dosłownie „zachodnia edukacja jest zakazana”) toczy wojnę w północno-wschodniej części kraju od 2009 roku. Pomimo ofensyw wojskowych, grupa – wraz ze swoim odłamem ISWAP – wciąż przeprowadza krwawe ataki. We wrześniu 2024 r. podejrzani bojownicy napadli na wieś rolniczą w stanie Yobe – paląc domy i mordując dziesiątki cywilów. Szerszy obraz jest ponury: według danych ONZ w ciągu 15 lat rebelii zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a około 2 miliony osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. W ostatnich latach bojownicy Boko Haram zawiązali nawet sojusze z gangami bandytów w regionie, co wywołało nową falę rozlewu krwi.

Co istotne, Boko Haram usprawiedliwia swoją przemoc wprost religijną doktryną opartą na konserwatywnych naukach islamskich. Wczesne przywództwo grupy głosiło, że świeckie państwo nigeryjskie jest nieislamskie – co stanowi echo poglądów radykalnych jurystów z przeszłości. Rzecznicy Boko Haram sami twierdzą, że ich nazwa odzwierciedla fundamentalne przekonanie: utrzymują, że „zachodnia edukacja jest zakazana przez islam”, opierając się na klasycznej logice salafickiej, która łączy religię z codziennym życiem. Ideologia tej grupy łączy religijny ekskluzywizm (potępienie demokracji, konstytucji i wszelkich praktyk uznawanych za „antyislamskie”) z narracją o prześladowaniu. Boko Haram twierdzi, że mści się za rzekome dziesięciolecia ucisku muzułmanów w północnej Nigerii, argumentując, że każdy muzułmanin, który nie sprzeciwia się sekularyzmowi, zdradza wiarę. Te idee nie są marginalne – zostały zaczerpnięte z islamskiej myśli: przywódcy Boko Haram powoływali się na wersety Koranu i średniowiecznych uczonych, by domagać się prawa szariatu i ekskomunikować rywalizujące nurty islamu.

W praktyce oznacza to, że Boko Haram narzuca twardą wersję szariatu na kontrolowanych przez siebie terenach. Zakazuje dziewczętom chodzenia do szkoły, chłosta osoby nieposłuszne wobec edyktów moralnych, a czasami atakuje nawet innych muzułmanów, którzy odmawiają podporządkowania się ich władzy. Propaganda grupy obarcza winą za ubóstwo skorumpowaną demokrację Nigerii i twierdzi, że tylko prawo Allaha może ocalić społeczeństwo. Jak zauważają badacze z Brookings Institution, grupa żąda, aby „muzułmanie wybrali pomiędzy islamem a zestawem rzekomo antyislamskich praktyk: demokracją, konstytucjonalizmem, sojuszami z niemuzułmanami i edukacją w stylu zachodnim”. W ten sposób Boko Haram przedstawia siebie jako kontynuatorów dawnych ruchów dżihadystycznych: postrzega swoją działalność jako religijny obowiązek (dżihad) i dąży do przekształcenia społeczeństwa zgodnie z własną interpretacją islamu. Skutki są brutalne. Obserwatorzy ONZ wskazują, że Boko Haram stosuje zamachy samobójcze i masowe porwania – od 2014 roku uprowadzono ponad 1600 dzieci – by szerzyć terror.



Zakończenie

Od Kabulu, przez Paryż i Teheran, po Maiduguri, wyłania się wspólny wątek: ruchy inspirowane islamską ideologią forsują swoją wizję porządku społecznego i politycznego. W Afganistanie duchowni talibscy otwarcie przepisują reguły codziennego życia według swojej wiary, tłumiąc sprzeciw i różnorodność. W Europie zarówno wieloletnie społeczności muzułmańskie, jak i nowi imigranci muszą zmierzyć się z żądaniami grup dążących do uczynienia islamu fundamentem ładu publicznego – co prowokuje burzliwe spory polityczne. W Iranie rewolucyjna teokracja brutalizuje własne społeczeństwo i wspiera sojusznicze ruchy dżihadystyczne za granicą, traktując to jako doktrynalny obowiązek państwa. W Nigerii kampania Boko Haram – choć na mniejszą skalę – również zmierza do przekształcenia społeczeństwa według surowych zasad szariatu.

Krytycy twierdzą, że zjawisk tych nie da się całkowicie oddzielić od samego islamu, skoro ich uczestnicy powołują się na religijną legitymację. Z pewnością każdy przypadek należy rozpatrywać w lokalnym i historycznym kontekście. Jednak nie sposób zaprzeczyć, że współczesny islam polityczny – niezależnie od tego, czy wdrażany przez reżimy, czy głoszony przez rebeliantów – reprezentuje bojową odmianę religii, która dysponuje realną siłą polityczną. Jak pokazują ostatnie wydarzenia, stanowi to wyzwanie dla praw człowieka, świeckiego ustroju i stabilności międzynarodowej. Rządy państw zachodnich dopiero zaczynają mierzyć się z szerokim zasięgiem tego ruchu: tu zakazując zagranicznego finansowania, tam uchwalając ustawy o integracji. Przed obywatelami i decydentami stoi zadanie obrony wartości demokratycznych i równościowych, przy jednoczesnym konstruktywnym dialogu z muzułmańskimi społecznościami. Niezależnie od tego, czy chodzi o ulice Kabulu, czy ratusze Paryża, ten globalny spór o rolę religii w życiu publicznym należy do najważniejszych wyzwań XXI wieku.


Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/09/political-islams-global-march-the-taliban-iran-europe-and-africa.  Jihad Watch, 1 września 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Izraelski Sąd Najwyższy rozstrzygnął, czy rząd głodzi palestyńskich więźniów. “Poważne wątpliwości”


Izraelski Sąd Najwyższy rozstrzygnął, czy rząd głodzi palestyńskich więźniów. “Poważne wątpliwości”

Michał Kokot


Protestujący żądają od gabinetu Netanjahu uwolnienia izraaelskich więźniów. Jerozolima, 6.09.2025. (Fot. REUTERS/Aviv Atlas)

Wubiegłym roku minister bezpieczeństwa obniżył warunki dla przetrzymywanych więźniów do “absolutnego minimum”.

Wyrok, który w niedzielę (7.09) wydał Sąd Najwyższy, dotyczył pozwu, jaki wniosło Stowarzyszenie na Rzecz Praw Człowieka w Izraelu (ACRI). Organizacja twierdzi, że po wybuchu wojny w Gazie Izrael obniżył standardy żywieniowe w więzieniach, co w skrajnych przypadkach prowadziło do śmierci głodowych przetrzymywanych tam więźniów palestyńskich.

W tej chwili w izraelskich więzieniach osadzonych jest ok. 9 tys. Palestyńczyków, w tym kobiet i dzieci. Według organizacji pozarządowych są w systemowy sposób upokarzani i głodzeni.

Sąd w Izraelu: “poważne wątpliwości”, czy więźniowie są odpowiednio żywieni

Sąd Najwyższy zobligował izraelski rząd do poprawy jakości żywienia, która zapewni im „podstawowy poziomu egzystencji”.

Sędziowie w wydanym wyroku stwierdzili, że istnieją przesłanki „wskazujące, że obecne wyżywienie więźniów nie jest w dostatecznym stopniu zgodne z normami prawnymi”. A także, że mają „poważne wątpliwości” co do tego, czy więźniowie mają zagwarantowany odpowiedni poziom wyżywienia.

ACRI wezwała rząd do natychmiastowego wcielenia wyroku w życie. Stwierdziła, że „izraelskie więzienia zamieniły się w obozy tortur”.

Państwo nie powinno głodzić ludzi, niezależenie od tego, co zrobili

– napisała organizacja w oświadczeniu. Przypomnijmy, że w marcu tego roku z niedożywienia w więzieniu umarł 17-letni Palestyńczyk. Według izraelskiej organizacji pozarządowej B’Tselem tylko w pierwszym roku wojny w izraelskich więzieniach umarło co najmniej 60 osób.

Rząd Izraela o wyroku sądu. “Hańbi naszych żołnierzy”

Minister bezpieczeństwa Itamar Ben-Gvir określił wyrok sądu jako „hańbiący” izraelskich żołnierzy. Według niego sędziowie bronią bojowników Hamasu, podczas gdy nie ma żadnej instytucji, która mogłaby pomóc zakładnikom przetrzymywanym w Strefie Gazy przez Hamas. Zapowiedział, że polityki „minimalnych warunków w więzieniach”, której wprowadzeniem chwalił się jeszcze w ubiegłym roku, nie będzie zmieniał.

Ben-Gvir jest przywódcą jednej z niewielkich skrajnie prawicowych partii, od których zależy los Benjamina Netanjahu jako premiera Izraela. I to one sprzeciwiają się najbardziej wprowadzeniu zawieszenia broni w Strefie Gazy.

Trump naciska na zawarcie pokoju w Strefie Gazy

W niedzielę Donald Trump napisał na swojej platformie społecznościowej Truth Social, że izraelski rząd miał zaakceptować (bliżej nieznane) warunki rozejmu w Strefie Gazy, jakie przedstawił prezydent USA. Wezwał również Hamas do zrobienia kroku w stronę zwolnienia zakładników, stwierdzając, że to jego „ostatnie ostrzeżenie”. Organizacja odpowiedziała, że jest gotowa natychmiast siąść do stołu rokowań, by omówić uwolnienie wszystkich zakładników „w zamian za oświadczenie o zakończeniu wojny, całkowite wycofanie się ze Strefy Gazy i utworzenie komitetu niezależnych Palestyńczyków do zarządzania Strefą Gazy”.

Wcześniej Netanjahu odrzucał taką możliwość, zapowiadając przejęcie kontroli nad całą Strefą Gazy. Od Hamasu domagał się bezwzględnej kapitulacji.

Przed trzema dniami izraelskie media obiegły zdjęcia jednego z przetrzymywanych zakładników, który był wieziony w samochodzie pomiędzy zniszczonymi budynkami w Strefie Gazy. Na filmie wzywał rząd Netanjahu do tego, by cofnął swój rozkaz w sprawie inwazji na miasto Gaza. Film powstał pod koniec sierpnia, a przemawiający na nim zakładnik został zidentyfikowany jako 22-letni Izraelczyk, który został porwany przed trzema laty, posiadający izraelski i niemiecki paszport.

Izrael nadal bombarduje Strefę Gazy

Izrael zbombardował i zniszczył w niedzielę kolejny wieżowiec, w którym – jak utrzymuje izraelska armia – działali terroryści Hamasu, szpiegują stamtąd izraelskich żołnierzy. W pobliżu mieli zastawić pułapki z minami. Wiadomości tych nie da się niezależnie zweryfikować, a Izraelskie Siły Obronne nie przedstawiły dowodów na potwierdzenie tej tezy.

Od początku inwazji w Strefie Gazy zginęło już ponad 63 tys. Palestyńczyków. Hamas w październiku 2023 r. zabił 1,2 tys. Izraelczyków i porwał ponad 200 osób. Kilkadziesiąt z nich wciąż znajduje się w niewoli Hamasu.


Redagował Michał Olszewski


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


UK Museum Criticized for Postponing Jewish Heritage Exhibit Due to Concerns of ‘Incidences of Hate Crime’


UK Museum Criticized for Postponing Jewish Heritage Exhibit Due to Concerns of ‘Incidences of Hate Crime’

Shiryn Ghermezian


The front of the Russell-Cotes Art Gallery & Museum in Bournemouth, Dorset. Photo: Wikimedia Commons

An art gallery and museum in Bournemouth, England, has been accused of cowering to threats from an “antisemitic mob” following its decision to postpone an exhibition on Jewish heritage.

The Russell-Cotes Art Gallery & Museum was scheduled to host an exhibit from Nov. 25-March 15, 2026, about the history of the city’s Jewish community as part of a project funded by the National Heritage Lottery Fund and researched by the Jewish Communities in Bournemouth, according to the BBC.

The museum recently announced that it will reschedule the exhibit for a later, unconfirmed date because of the “potential risks at a sensitive time.”

“Russell-Cotes Art Gallery and Museum is an important heritage asset housing culturally significant art,” a spokesperson for the museum said in a statement cited by The Telegraph. “In planning all exhibitions, we carefully assess any potential risks. We recognize this is a sensitive time and due to requirements related to this event, the museum has decided to postpone the exhibition and is working with the organizers to reschedule it for a later date.”

In a statement, the museum also referred to concerns it has regarding unspecified “incidences of hate crime” in the area, according to the BBC.

In Bournemouth’s East Cliff area last month, a Jewish man was shot with an air rifle and there were several reports of swastika graffiti, including one painted on the side of a house owned by a rabbi.

The Campaign Against Antisemitism (CAA), a British charity, called the museum’s decision to postpone the exhibit “utterly shameful” and accused the institution of choosing to “extinguish Jewish culture in the face of threats from an antisemitic mob.”

“At a time when British Jews are facing unprecedented levels of antisemitism and families are hiding their identity for fear of abuse or even violence, British institutions should be standing firm in support of Jewish life, not silencing it,” the organization said.

Britain has experienced a historic surge in antisemitism in the wake of the Hamas-led Oct. 7, 2023, massacre across southern Israel, amid the ensuing war in Gaza. Last month, the Community Security Trust (CST), a nonprofit charity that advises Britain’s Jewish community on security matters, published a report showing there were 1,521 antisemitic incidents in the UK from January to June of this year. It marks the second-highest total of incidents ever recorded by CST in the first six months of any year, following the first half of 2024 in which 2,019 antisemitic incidents were recorded.

In total last year, CST recorded 3,528 antisemitic incidents for 2024, the country’s second worst year for antisemitism and an 18 percent drop from 2023’s record of 4,296.

“When British Jews cannot celebrate and share their history in peace, what does that say about Britain today?” CAA added. “When British institutions cower to threats from a mob over the rights of law-abiding communities to share their stories and celebrate their positive contribution to British life, what has happened to British values?”

The Russell-Cotes Art Gallery & Museum did not respond to The Algemeiner‘s request for comment about CAA’s accusations and the museum’s decision to postpone the exhibit.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com