Archive | 2025/09/07

Trump i Rubio odrzucają narrację o palestyńskim cierpieniu

Amerykański Sekretarz Stanu Marco Rubio podczas konferencji prasowej w Jerozolimie 16 lutego 2025. Photo by Alex Kolomoisky/POOL via Flash90. 


Trump i Rubio odrzucają narrację o palestyńskim cierpieniu

Jonathan S. Tobin


Zapomnijmy o farsie w sprawie państwowości na forum ONZ. Palestyńska administracja, która dotuje terroryzm, oraz społeczeństwo indoktrynowane islamistyczną nienawiścią nie powinny być wpuszczane do Stanów Zjednoczonych.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio wywołał na całym świecie oburzenie, ogłaszając w zeszłym tygodniu, że Stany Zjednoczone zakazują urzędnikom Palestyńskiej Autonomii wjazdu na terytorium kraju w celu uczestnictwa w tegorocznym wrześniowym Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. Decyzja ta wywołała przewidywalną falę krytyki wobec prezydenta Donalda Trumpa ze strony tych, którzy uważają, że nie przestrzega on zasad międzynarodowego postępowania ustalonych przez środowiska zajmujące się polityką zagraniczną. Rozpętała także poważniejszą debatę na temat tego, czy decyzja ta nie narusza Umowy o siedzibie ONZ z 1947 roku, która została zatwierdzona przez Senat USA jako traktat, a zatem ma moc prawną.

Jednak cofnięcie wiz liderowi Palestyńskiej Autonomii Mahmudowi Abbasowi oraz reszcie jego skorumpowanej świty kleptokratów, którą co roku przywozi ze sobą, by wygłosić swoją rutynową tyradę z mównicy ONZ, to tylko część sprawy. Jak donosił dwa dni później New York Times, zakaz wjazdu dotyczy nie tylko nich. 18 sierpnia Departament Stanu USA wysłał do wszystkich ambasad i konsulatów amerykańskich na świecie instrukcję, by nie wydawały wiz odwiedzających osobom posiadającym paszporty wydane przez Palestyńską Autonomię.

Jak napisała Ruthie Blum, redaktorka JNS, rozporządzenie Rubio to gest mający na celu storpedowanie wysiłków krajów zachodnich – w tym Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii – by na forum ONZ forsować fikcję palestyńskiej państwowości, w której 89-letni Abbas, obecnie odbywający już 20. rok swojej czteroletniej kadencji, pełniłby funkcję głównego rekwizytu.


Kolejny „zakaz dla muzułmanów”?

Zakaz wjazdu dla wszystkich Palestyńczyków w celach innych niż legalna imigracja oznacza de facto wprowadzenie zakazu dla Palestyńczyków – nie tylko dla ich nieudolnych reprezentantów.

To z pewnością zostanie potępione jako akt uprzedzeń, podobnie jak miało to miejsce w przypadku tzw. „zakazu dla muzułmanów”, który Trump wprowadził w styczniu 2017 roku. Ówczesny dekret prezydencki obejmował jedynie osoby z Iranu, Iraku, Libii, Somalii, Sudanu, Syrii i Jemenu, a więc nie dotyczył ponad 80% światowej populacji muzułmańskiej. Pierwsza wersja zakazu została skutecznie zaskarżona w sądzie i zastąpiona bardziej precyzyjnym zapisem, który obowiązywał aż do jego zniesienia przez byłego prezydenta Joe Bidena w pierwszym dniu jego urzędowania.

Debata na temat tamtej decyzji była jak dialog głuchych. Trump i jego zwolennicy twierdzili, że chodziło o zapobieganie wjazdowi osób, które mogłyby stanowić zagrożenie terrorystyczne dla USA. Jego przeciwnicy, w tym niemal wszystkie główne media, uznali zakaz za przejaw nietolerancji i rasizmu, twierdząc, że tylko bigot mógłby wybrać takie kraje.

Można się spodziewać, że podobna retoryka powróci teraz w kontekście Palestyńczyków.

Jak pokazał sam artykuł w Timesie, każda próba pociągnięcia Palestyńczyków do odpowiedzialności lub wyciągnięcia jakichkolwiek wniosków na ich temat postrzegana jest przez liberalne media nie tylko jako uprzedzenie, ale wręcz jako szczególna niesprawiedliwość wobec narodu, który tak bardzo cierpiał w ostatnim stuleciu. Ostatnie słowo w tekście oddano burmistrzowi Turmus Ayya, miejscowości w Samarii zamieszkanej przez wielu Palestyńczyków z obywatelstwem amerykańskim, który powiedział: „Czuję, że Palestyńczycy są zawsze traktowani niesprawiedliwie.”

Ale to właśnie ta narracja o palestyńskim cierpieniu jest przedmiotem sporu – i nie powinna pozostawać bez odpowiedzi.


Pociągnięcie Abbasa do odpowiedzialności

To, co zrobił Rubio, nie jest jedynie próbą storpedowania farsy, jaką jest promowana przez Francję, Wielką Brytanię, Kanadę i Australię kampania nadania Palestyńczykom państwowości – jako nagrody za zbrodnie popełnione przeciwko Izraelczykom 7 października 2023 roku oraz za wywołanie wojny, jaka po tym nastąpiła. Samo zablokowanie tych działań jest istotnym celem, ponieważ wydarzenia z 7 października jasno pokazują, co Palestyńczycy zrobiliby, gdyby przyznano im suwerenność nad Judeą, Samarią i Strefą Gazy.

Twierdzenie, że Abbas to umiarkowany przywódca pragnący pokoju, które stanowi fundament wysiłków na rzecz palestyńskiej państwowości, to mit – i to obraźliwy. Autonomia Palestyńska wciąż dotuje terrorystów poprzez swój program „nagród za zabijanie”, obejmujący także sprawców zbrodni z 7 października, jak i wcześniejszych aktów przemocy. Abbas może współpracować z izraelskimi siłami bezpieczeństwa, by chronić się przed Hamasem, ale również on sam odrzucił propozycje pokojowe, nie uznając legitymacji istnienia państwa żydowskiego – niezależnie od granic.

Abbas dopiero po 20 miesiącach i jedynie w liście do prezydenta Francji Emmanuela Macrona potępił masakrę z 7 października, i to w sposób niejednoznaczny. Nigdy nie zrobił tego w języku arabskim, kierując słowa do własnego narodu.

USA mają pełne prawo, by pociągnąć go do odpowiedzialności i odmówić udziału w przedstawieniu na forum ONZ, w którym odgrywa on rolę głowy nieistniejącego państwa – państwa, którego popieranie tylko zachęca Hamas do kontynuacji walki.


Odrzucenie medialnej narracji

Decyzja USA to coś więcej. To długo oczekiwane odrzucenie międzynarodowej narracji medialnej, przedstawiającej Palestyńczyków jako ofiary wojny, którą sami rozpoczęli i którą nadal popierają. Tak, cierpią – ale fakty zostały wypaczone przez globalną kampanię propagandową wymierzoną w Izrael.

Niestety, nie da się zaprzeczyć, że znaczna część palestyńskiego społeczeństwa została zindoktrynowana nienawiścią do Izraela i Ameryki poprzez propagandę płynącą z ich mediów i szkół. Dotyczy to zarówno tych, którzy żyją pod autorytarnymi rządami Abbasa na Zachodnim Brzegu, jak i pod władzą Hamasu w Gazie. Wydarzenia ostatnich dwóch lat, ich poparcie dla 7 października i 78-letnia historia odrzucania wszystkich propozycji państwowości mówią same za siebie.

Owszem, indywidualni Palestyńczycy mogą nie zgadzać się ze swoimi liderami i organizacjami terrorystycznymi, które zdominowały palestyńską politykę. Prawdą jest również, że w USA ogromna większość Palestyńczyków z obywatelstwem amerykańskim przestrzega prawa.

Ale nie jest niczym nieracjonalnym, by amerykańska administracja spojrzała na kulturę polityczną, która odrzucała wszystkie propozycje pokojowe, również te zakładające utworzenie państwa obok Izraela, i dodała do tego pokolenia krwawego terroryzmu, którego kulminacją były zbrodnie z 7 października – i wynikający z nich szczególny rodzaj ludobójczego antysemityzmu.

To właśnie zostało rozmyte przez upowszechnienie propagandy Hamasu i oszczerstw krwi kierowanych przeciwko Izraelowi – oskarżeń o „ludobójstwo” w Gazie czy celowe głodzenie Palestyńczyków. Właściwą odpowiedzią na tę narrację, w której Palestyńczycy przedstawiani są jako ofiary wojny po 7 października, jest przypomnienie, że rozpoczęła się ona orgią masowych mordów, gwałtów, tortur, porwań i bezmyślnego zniszczenia, których dopuścili się nie tylko bojownicy Hamasu, lecz także zwykli Palestyńczycy. Jak dowiadujemy się od zakładników, którzy zostali odbici lub uwolnieni w ramach wymiany, większość z nich była przetrzymywana przez cywilnych Palestyńczyków, a nie przez bojowników Hamasu.

Twierdzenia Bidena na temat tej wojny — a także wypowiedzi wielu Izraelczyków i Żydów, którzy wolą ignorować prawdę — głoszące, że jest to konflikt wyłącznie między państwem żydowskim a organizacją terrorystyczną, która zawłaszczyła palestyńską sprawę i wprowadziła ludzi w błąd, są po prostu błędne. To wojna między dwoma narodami, a nie jedynie z terrorystami.


Zachodnia projekcja

Zachodni sposób myślenia zakłada, że inne kultury są lustrzanym odbiciem ich własnej – bez względu na to, jak bardzo rzeczywistość temu przeczy. Narzucamy własną wrażliwość i oczekiwania wobec systemów wierzeń, które opierają się na zupełnie innych założeniach. W efekcie większość Amerykanów i Europejczyków podchodzi do konfliktu żydowsko-arabskiego o ziemię Izraela tak, jakby można go było rozwiązać kompromisem. Wielu Izraelczyków również uległo tej iluzji. Ignorują przy tym smutny fakt, że Arabowie zawsze postrzegali jakiekolwiek dzielenie suwerenności nad obszarem, który kiedykolwiek znajdował się pod panowaniem muzułmańskim, jako nie do przyjęcia — a wręcz jako niewybaczalne upokorzenie godności zbiorowej, którego nie są w stanie zaakceptować.

Dlatego właśnie izraelski mąż stanu Abba Eban mylił się, mówiąc, że „Palestyńczycy nigdy nie przegapiają okazji do przegapienia okazji” — bo oni po prostu nie postrzegali proponowanych kompromisów jako szans.

To także tłumaczy, dlaczego przez 30 lat procesu pokojowego poprzedzającego 7 października nie udało się osiągnąć pokoju. Tłumaczy też, dlaczego całkowite wycofanie się Izraela z Gazy latem 2005 roku — ewakuacja wszystkich osadników, żołnierzy i społeczności żydowskich — doprowadziło do powstania państwa terrorystycznego i budowy podziemnej twierdzy wielkości nowojorskiego metra, która umożliwiła kontynuację trwającej już ponad sto lat wojny, zamiast stworzyć podwaliny pod pokój.

I właśnie dlatego Amerykanie powinni spojrzeć na tych, którzy to wszystko zrobili — palestyńskie przywództwo, w tym Abbasa i jego partię Fatah, Hamas i Palestyński Islamski Dżihad, a także przytłaczającą większość palestyńskiej populacji, która ich popiera — i uznać, że nie jest to coś, co chcielibyśmy sprowadzać do Stanów Zjednoczonych.


Lewicowe złudzenia o imigracji

Wielu ludzi lewicy, zwłaszcza liberalnych Żydów, uważa, że imigracja do Ameryki powinna być podstawowym prawem dla każdego. Błędnie utożsamiają masową imigrację z końca XIX i początku XX wieku oraz próby ucieczki Żydów przed zagładą w nazistowskiej Europie z czymś, co w istocie stanowiło inwazję milionów nielegalnych imigrantów za prezydentury Bidena. Dla nich każde działanie Trumpa mające na celu egzekwowanie obowiązującego prawa imigracyjnego to oznaka autorytaryzmu.

Tymczasem podejście Trumpa było rozsądną odpowiedzią na poważny problem, który zagraża dobrobytowi i bezpieczeństwu wielu społeczności. To także uzasadnione działanie na rzecz ochrony interesów klasy pracującej, którą Demokraci porzucili.


Ochrona granic USA

Wysiłek włożony w zabezpieczenie amerykańskich granic — co Trump osiągnął w krótkim czasie po czterech latach polityki otwartych granic i zaniedbań ze strony Bidena — dotyczy także pytania, jakich ludzi należy legalnie wpuszczać do Stanów Zjednoczonych.

Z tej perspektywy odmowa wydawania wiz to opóźniona, lecz całkowicie uzasadniona reakcja na stuletnią palestyńską kulturę nienawiści i nietolerancji, w której wojna przeciwko Żydom stała się nieodłącznym elementem tożsamości narodowej. Sprowadzanie do USA populacji, dla której odrzucenie Zachodu i antysemityzm są tak istotne, to szaleństwo. Tak samo, jak pozwalanie dużej liczbie osób z tej grupy na przyjazd do USA na studia, gdzie mogą uczestniczyć w przekształcaniu uczelni wyższych w bastiony nienawiści do Żydów i wrogości wobec zachodniej cywilizacji.

Cokolwiek można powiedzieć o niespójności pierwotnego „zakazu dla muzułmanów”, który nie obejmował krajów równie zagrożonych islamizmem, zakaz wizowy skierowany konkretnie do Palestyńczyków jest w pełni uzasadniony.

Co więcej — powinien on zapoczątkować uczciwsze spojrzenie na osoby objęte zakazem wjazdu zgodnie z rozporządzeniem Rubio.

Wielu Palestyńczyków to niewinne ofiary obecnej wojny. Ale jako całość, palestyńska populacja arabska wybrała wojnę i terror. Hamas nie mógłby utrzymać kontroli nad Gazą przez 17 lat, przeznaczając miliardy dolarów pomocy na cele terrorystyczne, gdyby nie miał na to przyzwolenia społeczeństwa. A Abbas odmawia przeprowadzenia kolejnych wyborów w Judei i Samarii, ponieważ wie, że wygrałby je Hamas.

Zakaz wjazdu Palestyńczyków do Stanów Zjednoczonych to nie tylko rozsądna decyzja wynikająca z rozpoznania faktu, że przyznanie im państwa oznaczałoby możliwość powtórki zbrodni z 7 października. To także uznanie rzeczywistości palestyńskiej kultury politycznej, która świadomie dąży do kolejnej nakby – katastrofy podobnej do tej z listopada 1947 roku, gdy odrzucono ofertę utworzenia państwa arabskiego obok żydowskiego i rozpoczęto wojnę mającą na celu zniszczenie nowo powstałego państwa żydowskiego.

To odrzucenie narracji medialnej, która przedstawia ludobójczą wojnę rozpoczętą przez Palestyńczyków 7 października jako element ich męczeństwa — zamiast jako niepodważalny dowód, że stanowią zagrożenie dla Zachodu i Izraela, dopóki nie przejdą gruntownej przemiany, która pozwoli im zaakceptować pokój.

Dla amerykańskiej administracji uznanie tych faktów nie jest przejawem uprzedzeń, rasizmu ani islamofobii. To po prostu zdrowy rozsądek.


Jonathan S. Tobin jest redaktorem naczelnym Jewish News Syndicate (JNS).


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Spanish chess tournament bans Israeli flags, global body overrules


Spanish chess tournament bans Israeli flags, global body overrules

YOAV ETIEL


A ban on Israeli flags at a Spanish chess tournament brings Israeli chess player Erez Kupervaser back to Oct. 7 and memories of his sister who was murdered by Hamas terrorists at Nova music festival.

Chess players from Russia and Israel play at the 31st Abu Dhabi International Chess Festival in Abu Dhabi, United Arab Emirates, August 21, 2025. / (photo credit: REUTERS/Raghed Waked)

Israeli chess players were informed on Friday that they would not be allowed to compete under the Israeli flag at a tournament scheduled to take place in Spain’s Basque region, and they would have to play under the neutral flag of FIDE, the World Chess Federation.According to the organizers, participants who refused would be disqualified and expelled from the tournament, which is scheduled to take place between September 12th and 18th.

The Israeli participants include Erez Kupervaser, who lost his sister, Shani, on October 7, when she was murdered by Hamas terrorists while attending the Nova music festival.

“I think about how my sister was murdered just for being Israeli. And how the world treats us now, after so much suffering. I immediately thought of Shani. It was harsh, a painful feeling. I was deeply saddened and angry at the organizers,” Kupervaser said after learning about the new rule.

>Eventually, after pressure from the Israeli Chess Federation and extensive talks held by its CEO, Gil Boruchovsky, and chairman Zvika Barkai, as well as senior FIDE officials, the global body required the organizers to allow the Israeli flag to be displayed next to Israeli players competing in Spain.

Chess board (credit: ISRAELI CHESS ASSOCIATION)

FIDE steps up for Israel and against discrimination

FIDE had no prior knowledge of this decision, did not make any ruling on this, nor was it consulted by the organizers,” read an official statement by the organization.

They also said, “FIDE strongly condemns any form of discrimination, including on the basis of nationality and flag. The same rules apply to Israel and its players as to all other member federations that are not under any form of sanctions.”

We have sent a formal request for detailed information to the tournament organisers and will take all necessary actions to ensure our rules and principles are respected at all events.”

Barkai welcomed FIDE’s position: “We appreciate its firm stance against any attempt to discriminate against Israeli chess players. We invite all chess players worldwide, including Spaniards, to attend the international championship we will hold in November in Israel’s capital, Jerusalem.”

>FIDE’s statement sends an important message to the international community and reminds us that chess, as the most noble and ancient game, must remain above all political disputes. The Israeli Chess Federation calls on all parties to maintain a sporting spirit, fairness, and the unity of the global chess community.”

“It’s frustrating. I’ve played in many tournaments abroad and was never discriminated against. Here, in this particular place in Spain, they made the wrong decision. I’m glad it was resolved,” Kupervaser commented.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Macron’s Meeting with American Jewry ‘Won’t Happen’ Amid Palestinian Recognition Drive, Surge in Antisemitism 


Macron’s Meeting with American Jewry ‘Won’t Happen’ Amid Palestinian Recognition Drive, Surge in Antisemitism

i24 News and Algemeiner Staff


French President Emmanuel Macron speaks during a press conference in Paris, France, June 12, 2024. Photo: REUTERS/Stephane Mahe

French President Emmanuel Macron attempted to set up a meeting with American Jewish leaders later this month on the sidelines of the United Nations General Assembly.

i24NEWS has learned that the meeting won’t happen, firstly because Macron was only available for the meeting ahead of the UN General Assembly during Rosh Hashanah, and yet, a person invited to meet with Macron and who has knowledge of the discussions told i24NEWS the sit-down simply wasn’t going to happen, anyway.

“I think the organizations, for the most part, would not have participated,” the person said, adding that AIPAC, the Anti-Defamation League and the American Jewish Committee would have likely received invitations, among other entities.

“The guy has a 15% popularity rating in France. It’s not our job to help him out,” the person said.

Asked by i24NEWS whether Macron’s push for greater Palestinian state recognition or his lack of action in tackling antisemitism at home led to the stance of organized American Jewry, the person said it’s more of “the climate” which allows one to say ‘Look, the American Jews met with me,’ regardless of the content.”

The person said they are sure, if a meeting would have happened, that everybody in the room would have taken a hard line with Macron, including his “statements on Israel, the failure to respond to antisemitism” and France’s announcement this summer that it will recognize a Palestinian state later this month, and is leading an effort to get more countries to do the same.

But, the person told i24NEWS they are convinced that, in the end, while no final decision actually had to be taken, there was enough pressure that a consensus would have been reached to decline the meeting.

Of the timing of Rosh Hashanah allowing for leadership to not be forced to officially say no to Macron, the person said “G-d saves us every time.”

Another source familiar with the matter noted that it cannot be ruled out that Macron may eventually succeed in arranging a meeting with certain representatives, as the organizations are not a single unified body. However, he is unlikely to be welcomed by the overwhelming majority of groups representing American Jewry.

i24NEWS has also learned that French President Emmanuel Macron explored the possibility of visiting Israel ahead of the convention, but was advised by the Prime Minister’s Office that the timing was inappropriate. The message came as Macron continues to push for recognition of a Palestinian state, a move Israel strongly opposes. Sources further told i24NEWS that Israel is weighing additional retaliatory measures against Macron, including the potential closure of the French consulate in Jerusalem, which primarily serves Palestinians in the West Bank.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com