Archive | 2025/11/17

Trevor Phillips o muzułmańskich gangach gwałcicieli, które wybierały na ofiary wyłącznie „białe” dziewczęta


Trevor Phillips o muzułmańskich gangach gwałcicieli, które wybierały na ofiary wyłącznie „białe” dziewczęta

Hugh Fitzgerald


„Skrzyżowanie rasy i seksualnego drapieżnictwa.”

Sir Trevor Phillips to czarnoskóry dziennikarz, znana postać publiczna w Wielkiej Brytanii. Pisarz, prezenter telewizyjny, a przez wiele lat kierował Komisją ds. Równości Rasowej (Commission for Racial Equality), a następnie przewodniczył  – Komisji ds. Równości i Praw Człowieka (Equality and Human Rights Commission). Od dawna krytycznie wypowiada się o islamie i był w związku z tym oskarżany o „islamofobię” – zarzut, który odrzuca. Obecnie udzielił wywiadu stacji Times Radio, gdzie mówił o muzułmańskich gangach zajmujących się wykorzystywaniem seksualnym, które – jak podkreśla – polowały wyłącznie na białe dziewczęta. Pisał o tym obszernie Thomas Brooke, Remix News, 28 października 2025 r.

Wielokrotnie nagradzany prezenter, pisarz i były polityk Sir Trevor Phillips stwierdził, że muzułmańskie gangi gwałcicieli celowo wybierały „dziesiątki tysięcy” białych dzieci w całej Wielkiej Brytanii, określając skalę nadużyć jako „przemysłową” i chronioną przez polityczny strach.

W rozmowie z Times Radio Phillips powiedział, że trwające śledztwo w sprawie gangów pedofilskich jest utrudnione z powodu niechęci władz do zmierzenia się z powiązaniem między rasą a seksualnym drapieżnictwem.

– Mamy tu do czynienia z naprawdę ohydnym połączeniem, o którym nikt tak naprawdę nie chce mówić – skrzyżowanie rasy i seksualnego drapieżnictwa – powiedział. – Bądźmy szczerzy: w dużej mierze chodzi tu właśnie o to nieprzyjemne powiązanie.

Phillips oskarżył kolejne rządy oraz lokalne samorządy zdominowane przez Partię Pracy o zaniechania wynikające ze strachu przed podsycaniem napięć społecznych.

– Rząd wyraźnie nie chciał, by te dwa wątki zostały połączone – stwierdził. – Do większości tych przestępstw dochodziło na terenach zarządzanych przez lokalne samorządy będące w rękach Partii Pracy, a władze, które powinny nad tym czuwać – walczyć z tym, monitorować – nie robiły nic.

Zarówno władze lokalne, jak i centralne – a przede wszystkim policja – przez lata nie podejmowały żadnych działań wobec gangów gwałcicieli. Phillips twierdzi, że gdyby odpowiednio wcześnie zwrócono uwagę na tę sprawę i aresztowano muzułmańskich sprawców, władze musiałyby zmierzyć się z oskarżeniami o „rasizm” – a tego za wszelką cenę chciały uniknąć. Nawet za cenę cierpienia ofiar, które dalej były wykorzystywane przez gangi seksualnych drapieżców, polujących na bezbronne „białe dziewczynki”.

Phillips zaznaczył, że – w odróżnieniu od innych form wykorzystywania dzieci – te przestępstwa nie były specjalnie ukrywane.

– Różnica polega na tym, że w przypadku tych gangów wszystko dzieje się na oczach ludzi. Dziewczyny najpierw są uwodzone przez młodych mężczyzn z tych środowisk – drogimi samochodami, papierosami, narkotykami – a potem przekazywane są starszym mężczyznom – powiedział Phillips.

Odwołując się do dekad relacjonowania przypadków wykorzystywania dzieci, dodał, że ofiary były wybierane celowo – „ponieważ są białe i ponieważ znajdują się poza społecznością sprawców”.

Phillips wyjaśnia, że jednym z powodów, dla których drapieżcy wybierali właśnie te ofiary, było to, że „są one spoza ich społeczności” – czyli, innymi słowy, „nie są muzułmankami”. Ale  Phillips wciąż nie potrafi powiedzieć tego wyraźnie.

Phillips, który w 1988 roku otrzymał nagrodę Królewskiego Towarzystwa Telewizyjnego za dokument o pedofilach, podkreślił, że ta forma nadużyć wyróżnia się nie tylko ogromną skalą, ale także współudziałem instytucji publicznych.

– Ci ludzie wiedzą, że są chronieni – powiedział. – Chronią ich względy polityczne, pracownicy socjalni, lokalna policja – bo wszyscy mówią: nie chcemy podsycać napięć w społeczności…

Aresztowanie tych ludzi – wszystkich będących muzułmanami – wywołałoby oskarżenia o „islamofobię” i „rasizm” ze strony ich współwyznawców. A kiedy zaczęłyby wychodzić na jaw wszystkie przerażające szczegóły, Anglicy również wpadliby w słuszną wściekłość – bo to ich córki były celem ataków, i to nie tylko dlatego, że były „białe”, jak argumentuje Trevor Phillips, ale – co jeszcze istotniejsze – dlatego, że nie były muzułmankami, pochodziły z rozbitych rodzin i szukały uczucia – były więc „łatwym łupem” dla muzułmańskich sprawców.

Na konferencji prasowej z liderem partii Reform U.K., Nigelem Faragem, w poniedziałek jedna z ocalałych, Ellie Reynolds, powiedziała dziennikarzom:

– Mediom zajęło dekady, by uznać, że gangi gwałcicieli przybywają i gwałcą nasze dzieci dlatego, że są białe…

Ale nawet ofiary nie dostrzegają, że kolor skóry to tylko część prawdy. Jeszcze ważniejsze jest to, że nie wyznawały muzułmańskiej religii. I to jest warunek konieczny. Żaden pakistański gang gwałcicieli nie wybierał na cel „białych” dziewcząt, jeśli były one muzułmankami.

Trevor Phillips złamał tabu. Jako czarnoskóry mężczyzna nie obawia się oskarżeń o „rasizm”, gdy mówi, że gangi gwałcicieli brały na cel wyłącznie „białe” Angielki. I ma rację. Ale teraz powinien pójść dalej i powiedzieć wprost: sprawcy to muzułmanie aich ofiary to wyłącznie niemuzułmańskie dziewczęta. Prawda musi wreszcie wyjść na jaw.


Link do oryginału: https://www.frontpagemag.com/trevor-phillips-on-muslim-grooming-gangs-targeting-only-white-girls/?utm_source=FrontPage+Magazine&;utm_campaign=fcb3550060-EMAIL_CAMPAIGN_2025_11_11_04_48&utm_medium=email&utm_term=0_57e32c1dad-fcb3550060-157132337&mc_cid=fcb3550060&mc_eid=c49162a98e

Jihad Watch, 11 listopada 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Dramaty Hanocha Levina

Gadi Dagon: Hanoch Levin, 1996 / Givon Art Gallery


Dramaty Hanocha Levina

Agata Dąbek


W Polsce na dramaty Levina wciąż patrzy się przez pryzmat jego polskiego pochodzenia. Tyle, że autorowi „Kruma” znacznie bliżej do tradycji Becketta, a wymiar polityczny jego sztuk otwierają dopiero izraelskie realia

O związkach Levina z naszym krajem mówi się niezwykle często. Nieustannie podkreślany jest fakt, że jego rodzice wychowali się w Polsce, a on sam, choć urodził się  w Izraelu, dorastał w społeczności polskich Żydów. Poznawał ich zwyczaje, wzajemne relacje, które następnie w formie karykaturalnej przedstawiał w swoich tekstach. Słuchając tych głosów, można odnieść wrażenie, jak gdyby ciągłe podkreślanie „genetycznej” przynależności sztuk Levina do „naszego podwórka” było jedynym sposobem, aby przekonać do nich polskiego czytelnika.

Tylko, że teksty Levina doskonale bronią się same i polska publiczność nie potrzebuje wcale zachęty krytyków, aby oglądać je w teatrze. Potwierdza to bez wątpienia wypełniona po brzegi widownia na dwóch wystawianych u nas sztukach Levina – „Krumie” i „Pakujemy manatki”. Zresztą sam wspomniany już sposób mówienia o twórczości izraelskiego dramatopisarza, wydaje mi się nieco problematyczny. Owszem – jak pisał Dani Tracz – Levin „dorastał wśród dźwięków języka polskiego” i dźwięki te nieustannie „wybrzmiewają” w jego sztukach. Pisząc dla sceny, często powracał też do (mitycznej) krainy dzieciństwa. Trudno jednak zaprzeczyć temu, że Levin – ogólnie rzecz ujmując – nie żył w kulturze polskiej, a w hebrajskiej i izraelskiej. I właśnie z myślą o tej kulturze tworzył swoje sztuki, nierzadko wymierzając w nią ostrze krytyki, zwłaszcza w  takich tekstach jak  „Morderstwo”, gdzie bezpośrednio odwoływał się do konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Dziś, jak sądzę, skuteczny wabik na polskich czytelników stanowić może nie tyle rzekoma swojskość czy „lokalność” sztuk Levina, o jakiej się powszechnie mówi, ile wpisany w nie „uniwersalizm”. 

Hanoch Levin „Ja i Ty i następna wojna:
Teatr życia i śmierci”, tłum. Irit Amiel,
Agnieszka Olek, Jacek Poniedziałek, Michał
Sobelman. ADiT, Austeria, Kraków 2009,
700 stron

Kim są bohaterowie sztuk Levina? Z pewnością cierpią na „samotność”. Choć łakną bliskości, to ze względu na pełnione role społeczne, a także uwikłanie w system finansowych zależności i zobowiązań, skazani są na „życie w pojedynkę” nawet przy boku drugiego człowieka. W zamieszczonych w antologii „komediach domowych”, takich jak „Szyc”, „Jakobi” i „Leidental”, czy „Sprzedawcy gumek”, miłosne tyrady zastąpione zostają scenami targowania się, a słowem-kluczem do serca kochanki/kochanka, męża/żony, czy dzieci staje się „czek”.

Ów „męski świat biznesu” zostaje oczywiście przez Levina dosadnie wykpiony – w jego teatrze to kobiety wydają się dominować nad mężczyznami, mamiąc ich wizją fizycznych rozkoszy. Sprowadzone przez mężczyzn do roli „zaspokajacza” cielesnych żądz, odpłacają im pięknym za nadobne. Poniżają ich i wystawiają na śmieszność, drwiąc z ich popędów, wieku, mankamentów fizycznych, stale zarzucają im impotencję. Sprowadzenie życia człowieka do zaspokajania potrzeb fizjologicznych uwypukla dosadność językowych sformułowań oraz zwrotów Levina, nasuwających skojarzenie z tradycją satyry spod znaku Arystofanesa, Rabelais czy Becketta.

Walcząc ze sobą, bohaterowie sztuk izraelskiego dramatopisarza toczą również zaciekły bój z losem – ze śmiercią (stały motyw, pojawiający się choćby w sztukach „Pakujemy manatki”, „Zimowy pogrzeb”, „Requiem” ), przemijaniem, stagnacją, cierpieniem. Dziwna to jednak wojna, gdyż właściwie nie ma w niej bitew. Człowiek w teatrze Levina, niczym postacie ze sztuk Czechowa, bezwolnie poddaje się losowi. To ktoś, kto pragnie wyjechać, ruszyć się z miejsca, by zmienić coś w swoim życiu, lecz zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, siada na walizce i siedzi na niej, dopóki nie przyjdzie po niego anioł śmierci. Kiedy anioł nadchodzi, człowiek ten nie potrafi uwierzyć, że ostatni pociąg do „krainy szczęścia” już dawno odjechał.

„Życie jest gdzie indziej” – powtarza smutno Krum, tytułowa postać sztuki Levina znanej już polskim widzom. Sprol, Cingerbaj i Berlo – bohaterowie „Sprzedawców gumek” – nieustannie uciekają przed męką ludzkiej egzystencji do kina czy teatru, bezskutecznie szukając tam pocieszenia. Bólu istnienia nie koi nawet myśl o wieczności. „Po drugiej stronie” jest przecież tylko nicość – czytamy w „Śniącym chłopcu” i „Mękach Hioba”.

Nie ma racji jednak ten, kto sądzi, że lektura antologii sztuk Levina może wywołać tylko gorzką refleksję i smutek. Shimon Levy, porównując te dramaty z twórczością Becketta, zwrócił uwagę na to, że Levin wykazuje „zaskakujący optymizm: na przekór wszystkiemu (…) wykraczając poza groteskę poniżonego ciała i cierpiącej duszy. Jest to optymizm walki”. Ta walka wyraża się w przemożnej tęsknocie bohaterów sztuk Levina za lepszym światem.


Agata Dąbek – Dramatolożka, teatrolożka, kierownik dramaturgów w Narodowym Starym Teatrze. Autorka książki „Polski Faust. Wątki faustyczne w polskiej dramaturgii XX wieku” (2007), współredaktorka monografii zbiorowych „Publiczność (z)wymyślana. Relacje widz – scena w polskiej praktyce dramatopisarskiej i inscenizacyjnej” (2009) oraz „Rzemiosło teatru. Etos – profesje – materia” (2015). Publikowała na łamach m.in „Dialogu”, „Didaskaliów”, „Teatru” oraz na portalu teatralny.pl.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


German leader vows to ‘stand with Israel’ as part of Western alliance


German leader vows to ‘stand with Israel’ as part of Western alliance

Canaan Lidor


German Chancellor Friedrich Merz spoke by phone with Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on Sunday.

Friedrich Merz celebrates after his Christian Democratic Union party wins elections on Feb. 23, 2025. Credit: Sandro Halank via Wikimedia Commons.

German Chancellor Friedrich Merz spoke by phone with Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu on Sunday, shortly after declaring in a speech that Berlin must “stand with Israel” as part of a renewed “Western alliance.”

The call was “good and friendly” and focused on “diplomatic and regional issues,” the Prime Minister’s Office said in a statement.

On Saturday, Merz referenced Israel in a speech to the Junge Union Deutschlands—the youth wing of his Christian Democratic Union party—in Rust, near Stuttgart in western Germany.

“The position of the Federal Republic of Germany must be clear, where we stand. In the Western alliance,” Merz said, before pausing. He then added, “At Israel’s side, dear friends. I have not forgotten that,” as thunderous applause resounded.

Successive German governments have described a commitment to Israel’s security as a core principle of their foreign policy, rooted in the legacy of the Nazi regime’s near annihilation of European Jewry. At the same time, Berlin has funneled millions of dollars to Palestinian and other organizations that critics say work to undermine Israel’s legitimacy and oppose Jewish statehood.

Germany’s government has adopted a friendlier posture toward Israel than many other European countries since Hamas’s Oct. 7, 2023, massacre, which prompted an Israeli retaliation that evolved into a regional war.

In June, Merz said Israel was “doing the world’s dirty work” by striking in Iran and targeting its nuclear program.

However, two months later, Merz halted the export of “offensive” weapons to Israel after Netanyahu’s Security Cabinet approved expanding the war against Hamas in Gaza.

Merz argued that Jerusalem’s decision to intensify its military operations “makes it increasingly difficult” for Berlin to pursue its “highest priorities” of securing a ceasefire.

A U.S.-brokered Israel-Hamas truce took effect on Oct. 10.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com