Auschwitz launches a virtual film set of its grounds, and sparks an ethical debate
‘Picture from Auschwitz,’ a brick-by-brick digital reproduction of the Nazi camp created by the memorial, earns praise despite fears of AI-fueled distortion of Holocaust content
Dylematy edukacji i problemy z ponowoczesnością
Andrzej Koraszewski
Jak pisał w maju 2020 roku amerykański dziennikarz Jonathan S. Tobin:
Zwolennicy zniszczenia Izraela nie zawsze mówią równie otwarcie o tym celu, jak to robią przywódcy irańskiego rządu lub terroryści Hamasu. Niektórzy, jak redakcja The Harvard Crimson, po prostu mówią o swoim pragnieniu „wolnej Palestyny” i swoim poparciu dla antysemickiego ruchu BDS, nie wspominając, że celem tych wysiłków jest likwidacja państwa żydowskiego. Inni w społeczności międzynarodowej, jak wiele tzw. grup obrony praw człowieka lub Rada Praw Człowieka ONZ, która powołała stałą komisję śledczą mającą na celu poparcie kłamstwa, że Izrael jest „państwem apartheidu”, zaciemniają swoje ostateczne cele, robiąc wszystko, co w ich mocy, aby odizolować Izrael w nadziei, że się rozpadnie.
Siódmy października 2023 roku pokazał wyraźnie, że nie jest to tylko jakaś nadzieja na „rozpad” Izraela, ale nadzieja na kolejną Zagładę. Reakcja na tę masakrę zarówno świata muzułmańskiego, jak i świata zachodniego pokazuje, że można doskonale łączyć demonstrację miłości do już martwych Żydów z pragnieniem zagłady jeszcze żywych.
Można się długo zastanawiać nad pytaniem, czy mamy dziś na świecie więcej łajdackich kreatur w rodzaju Grzegorza Brauna, czy sierot po Andropowie i Kurcie Waldheimie, wspieranych przez sieroty po Jewsekcji?
„Gazeta Wyborcza” opublikowała 21 listopada pełen oburzenia artykuł jakiegoś Mikołaja Woźniaka z atakiem na prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, który odważył się publicznie powiedzieć, że oskarżanie Izraela o ludobójstwo jest nadużyciem. Ten „dziennikarz” tak zaczyna swoją tyradę:
Działania Izraela w Gazie to zbrodnie wojenne, które spełniają prawne kryteria działań ludobójczych – nie ma wątpliwości prof. Radosław Fiedler, zajmujący się polityką na Bliskim Wschodzie. Odpowiada na słowa Jacka Jaśkowiaka wypowiedziane podczas radiowej audycji.
Mało prawdopodobne, żeby utrzymujący się z „informowania” osobnik znał nazwiska i opinie takich autorów jak wykładowca z West Point, uważany za najlepszego dziś na świecie specjalistę od wojen w miastach – John Spencer, brytyjski emerytowany pułkownik Richard Kemp, sędzia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości Julia Sebutinde czy profesor prawa międzynarodowego Eugene Kontorovich. Pod tym odrażającym popisem (gazety, a nie tylko jednego „dziennikarza”) napisałem w komentarzu:
No cóż, definicja ludobójstwa jest jasna – sporządził ją, nawiasem mówiąc, polski prawnik Rafał Lemkin i znajdujemy ją w konwencji ONZ. Definicja zawiera stwierdzenie o intencji eksterminacji całości lub części narodu lub grupy etnicznej. „Gazeta Wyborcza” wkracza na grząski grunt, albo raczej raz jeszcze pokazuje, że jest wierna radzieckiej tradycji propagowania idei, że syjonizm to rasizm. Wierność nakazuje poszukiwanie specjalisty, który potwierdzi nieprawdę. Dziś o taki gatunek „specjalistów” łatwo, a obowiązek wierności jest nadrzędny nad uczciwością. Jaśkowiak nie powiedział niczego nowego. Tak, oskarżanie Izraela o ludobójstwo jest nadużyciem, antysemickim nadużyciem, a brak informacji, jak ta sprawa wygląda w debacie między prawdziwymi specjalistami, to zamierzona praktyka propagandystów antysemickiej nienawiści. Można by tylko dodać, że Jaśkowiak zupełnie niepotrzebnie wprowadza tu wątek izraelskich Arabów. Oskarżenia dotyczą sposobu prowadzenia wojny z nazistowską twierdzą Hamasu w Gazie. Jak dotąd żadna armia zachodnia w żadnym konflikcie zbrojnym nie wykazała takiej troski o życie cywilnej populacji wroga jak armia izraelska. Jest to rażąco sprzeczne z definicją ludobójstwa i zamiarem eksterminacji całości lub części jakiejś populacji. Ergo – oczywiste nadużycie, motywowane wyłącznie rasizmem i podpierane „specjalistami” do wynajęcia.
Wielu autorów zastanawia się nad pytaniem, czy obecne tsunami antysemityzmu można zatrzymać przez lepszą edukację o Holokauście. Prawdopodobieństwo skuteczności jest znikome. Sceptycyzm – uzasadniony.
Muzeum Auschwitz-Birkenau udostępnia wyprodukowany przez ATM Virtual Studio film odtworzonej przy pomocy sztucznej inteligencji realnej scenerii tego obozu. Jak pisze dziennikarz „Times of Israel” Matt Lebovic:
Każda cyfrowa cegła to realne, utracone życie. Muzeum Auschwitz udostępnia wirtualny plan filmowy swojego terenu i wywołuje tym debatę etyczną. „Obraz z Auschwitz”, cyfrowa rekonstrukcja obozu stworzona cegła po cegle przez muzeum, zdobywa uznanie, ale budzi też obawy przed zniekształceniem treści o Zagładzie przez sztuczną inteligencję.
Mam wrażenie, że w tym przypadku to nie sama sztuczna inteligencja jest istotna, ale uzasadnione mogą być obawy, jak świetny materiał zostanie wykorzystany przez naturalną ćwierćinteligencję różnych artystów.
Lebovic pisze dalej:
Przez dekady na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau obowiązywał zakaz realizacji filmów fabularnych. Zakazu tego nie złamano nawet dla Stevena Spielberga podczas kręcenia „Listy Schindlera” w 1993 roku. Inni filmowcy również spotykali się z odmową.
Teraz jednak muzeum zaprasza producentów i reżyserów do realizowania filmów w tych budynkach – tyle że nie na terenie muzeum. Udostępnia bowiem szczegółową cyfrową replikę obozu, dostosowaną do potrzeb filmowych, której premiera odbyła się na początku tego roku.
Chętni masowo się zgłaszają, a to, jak wykorzystają udostępniony materiał, to pytanie, które warto dziś postawić – nawet jeśli mamy pewność, że użyją go również sieroty po Andropowie i Kurcie Waldheimie.
Książka Dary Horn nie znalazła zainteresowania żadnego polskiego wydawcy. Wzmiankę o jej angielskim wydaniu w „Gazecie Wyborczej” znalazłem tylko w refleksjach Joanny Tokarskiej-Bakir o tsunami antysemityzmu pod płaszczykiem antysyjonizmu (opatrzonej ostrzeżeniem redakcji: [Opinie publikowane w serwisie wyrażają poglądy osób piszących i nie zawsze muszą odzwierciedlać stanowiska całej redakcji]).
Ta znakomita autorka przedstawiła przegląd artystycznego przerabiania pamięci o Holokauście w oskarżenia jeszcze żywych Żydów. Cytuje wiele przykładów i nieliczne głosy sprzeciwu. Przywołuje między innymi słowa dziennikarki „Sunday Timesa” Hadley Freeman:
„Dzień Pamięci o Zagładzie (Holocaust Remembrance Day) przypada co roku 27 stycznia, w rocznicę wyzwolenia Auschwitz-Birkenau przez Sowietów. A jednak nie dotyczy on już 6 milionów Żydów zabitych w Holokauście, ale »wszystkich ofiar ludobójstwa«, a każdy Żyd na tyle głupi, by zakwestionować tę zmianę, jest przywoływany do porządku za wykluczanie. Prawdziwy problem z Zagładą polegał niestety na tym, że była ona niewystarczająco inkluzywna”.
Wróciłem dziś do tamtego artykułu Joanny Tokarskiej-Bakir, mając żywo w pamięci inny fragment czytanego przed rokiem tekstu, jakby wyjęty prosto z książki Dary Horn:
W Ameryce spędziłam ubiegły rok akademicki. Mój punkt widzenia chętnie nazwałabym uprzywilejowanym, skoro było nim Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. Tej jesieni był to jeden z bardziej niefortunnych adresów.
Przed gmach z piaskowca położony przy waszyngtońskim Mallu – zielonym obszarze z ważnymi instytucjami i pomnikami, stanowiącym pomnik amerykańskiej tożsamości sam w sobie – nadal tłumnie zajeżdżały szkolne wycieczki. A jednak na początku października budynek przypominał dom, w którym straszy. Windy muzeum, zaprojektowane tak, by przypominały komory gazowe, psuły się częściej niż zwykle.
Cień, jaki padł na tę instytucję po 7 października, wyraził się w czuwaniu dla uczczenia zabitych i porwanych przez Hamas. Wzięła w nim udział garstka przezroczystych starców, ocalałych z Zagłady. Po raz pierwszy w historii muzeum – amerykańskiej instytucji narodowej, ufundowanej w 1993 roku w celu „dokumentacji, badań i interpretacji dziejów Holocaustu” – z obawy o bezpieczeństwo podano tylko inicjały uczestników czuwania, jakby byli sprawcami, nie ofiarami.
Izraelski dziennikarz cytuje głosy zaniepokojenia. Wirtualna wersja scenerii obozu zachowuje i promuje historycznie ugruntowany obraz, nie może jednak zapewnić jego etycznego wykorzystania. Prawdopodobnie ta odtworzona sceneria będzie pojawiać się w wielu filmach, a dzień dzisiejszy skłania do ponurych refleksji na temat tego, jakie będą proporcje między uczciwością i propagandą antysemityzmu maskowanego fałszywym współczuciem, ignorancją i odwiecznymi uprzedzeniami.
Edukacja o Holokauście bywa ponowoczesna i często zawiera ukryty lub otwarty przekaz: więcej, więcej, więcej.
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com



