Archive | March 2020

Are COVID-19 tests reliable?

Are COVID-19 tests reliable?

  ILTV Israel News



Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


29 LUTEGO.(mineła) ROCZNICA ŚMIERCI LUDWIKA STARSKIEGO

29 LUTEGO. (mineła) ROCZNICA ŚMIERCI LUDWIKA STARSKIEGO

Przemysław Batorski


36 lat temu zmarł Ludwik Starski, scenarzysta pochodzenia żydowskiego, jeden z najwybitniejszych polskich filmowców XX wieku. W jego dorobku jest scenariusz „Zakazanych piosenek” oraz teksty szlagierów takich jak „Już taki jestem zimny drań”.

Kadr z filmu „Zakazane piosenki” / Wikipedia

WCZESNA KARIERA LUDWIKA STARSKIEGO

Ludwik Starski urodził się jako Ludwik Kałuszyner 1 marca 1903 roku w Łodzi, w rodzinie inteligenckiej. Jego rodzicami byli Chaim Icyk (Ignacy – zginął z rąk Niemców podczas II wojny światowej) i Chaja (Helena) z domu Szpiro. Rodzina ojca prawdopodobnie pochodziła z Kałuszyna, matka urodziła się w Warszawie. Rodzina do początku lat 30. mieszkała w czteropiętrowej kamienicy przy ulicy Zielonej 48, wybudowanej przez dziadka Ludwika, handlarza skór Moszka Dawida Kałuszynera. (Budynek został zburzony w 2015 roku).

Ludwik Starski

Swoje pierwsze felietony i wiersze satyryczne z lat 20. Ludwik Kałuszyner podpisywał pseudonimami Julian Starski, Spleen czy nawet O.Kay. Pseudonimu Starski zaczął w końcu używać jako nazwiska. Uczcił w ten sposób „negatywnego” bohatera Lalki Bolesława Prusa, kobieciarza i aferzystę, który odbija pannę Izabelę Wokulskiemu.

Jako sekretarz redakcji łódzkiego dziennika „Express Wieczorny” Starski wydawał sensacyjne powieści w odcinkach: Szczury ŁodziTajemnice łódzkiego cmentarzaDemon „czarnej willi”. W latach 30. przeniósł się do Warszawy, gdzie zrobił karierę w przemyśle filmowym. Pisał piosenki, skecze i monologi do kabaretów literackich „Qui Pro Quo” i „Morskie Oko”, a także scenariusze do komedii i filmów muzycznych, między innymi Już taki jestem zimny drań z Eugeniuszem Bodo w roli tytułowej.

Wymyślanie zabawnych gagów, dialogów – to nam jakoś poszło, gorzej wyszły próby sklecenia fabuły. Materiał zaczął stawiać opór nie do pokonania. Nic się z niczym nie wiązało, nic z niczego nie wynikało. (…) Przychodziły dni puste straszące bielą nie zapisanego papieru – pisał o problemach ze scenariuszem filmu z Eugeniuszem Bodo. Znany aktor wpadł w szał i wrzeszcząc „Bydlę”, wyrzucił Starskiego ze swojego mieszkania.

Już przed wojną Starski współpracował z wieloma czołowymi twórcami epoki, między innymi z Julianem Tuwimem, Władysławem Szpilmanem czy reżyserem Leonem Trystanem, bratem poety Adama Ważyka. Filmy z jego dialogami należą do najlepiej ocenianych polskich produkcji filmowych epoki.

Po 1930 roku Starski przeszedł na katolicyzm i ożenił się z Marią Bargielską, tancerką Teatru Wielkiego w Warszawie, występującą także w kabarecie „Qui Pro Quo”.

WOJNA W UKRYCIU

We wrześniu 1939 r. Starski jak tysiące innych osób uciekł z Warszawy, powrócił do miasta po jego kapitulacji. W 1940 roku, podobnie jak wielu zasymilowanych Żydów, zignorował niemiecki nakaz przesiedlenia się do getta. Kiedy donosiciel ujawnił Niemcom jego adres, musiał ukrywać się po stronie „aryjskiej”. Schronienia udzielił mu Władysław Zawadzki-Moran, były partner taneczny żony, mieszkający przy ulicy Złotej, niedaleko muru getta. Żona, pozostała w mieszkaniu na ulicy Żelaznej, zaopatrywała Starskiego w jedzenie dzięki otwarciu lombardu. Podczas dwóch lat ukrywania się Starski musiał nieraz uciekać z mieszkania, obawiając się wścibskich sąsiadów, i ukrywać w lokalu przy ulicy Sosnowej.

Po upadku powstania warszawskiego Starscy zdołali uniknąć rozdzielenia się. Wraz z półtorarocznym synkiem, urodzonym 1 stycznia 1943 roku Allanem, przeszli przez obóz dla uchodźców w Pruszkowie i schronili się w Skawinie pod Krakowem. Po 1945 r. Starski wrócił do pracy w kinematografii. Znów trafił do Łodzi, gdzie powstawało nowe środowisko filmowe. Napisał scenariusz do pierwszego powojennego filmu polskiego, słynnych „Zakazanych piosenek” (1947 r.) w reżyserii Leonarda Buczkowskiego. Produkcji zarzucano, że odmalowuje okupację w zbyt jasnych, nierealistycznych barwach, w związku z czym w 1948 r. powstała nowa wersja, w której zachowało się tylko około 1/3 pierwotnego filmu. Wśród piosenek napisanych przez Starskiego, wzorowanych na autentycznych utworach powstających podczas okupacji, znalazła się Warszawo ma:

Warszawo ma, o Warszawo ma
Wciąż płaczę gdy ciebie zobaczę,
Warszawo, Warszawo ma!

Tam w getcie głód, i nędza, i chłód,
I gorsza od głodu, od chłodu
Tęsknota, Warszawo ma!

W POWOJENNEJ POLSCE

Na początku lat 50. Ludwik Starski zaangażował się w socrealizm, a po jego upadku kręcił dalej głównie komedie, takie jak „Nikodem Dyzma” z 1956 r. na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. W latach 60. napisał scenariusz filmu o Januszu Korczaku, który chciał nakręcić Aleksander Ford, jednak po nagonce antysemickiej 1968 r. nie było szans na realizację filmu. Napisał liczne szlagiery, m.in. Umówiłem się z nią na dziewiątąJak przygoda to tylko w Warszawie czy Cyraneczka z filmu Buczkowskiego Przygoda na Mariensztacie. Jego ostatnim filmem był Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy z 1978 r.

Ludwik Starski był podobno mistrzem anegdot o polskim kinie, jednak zmarł przed ukończeniem książki wspomnieniowej. Jego młodszy o 10 lat brat Adam Ochocki (1913–1991) był dziennikarzem i satyrykiem, podobnie jak Ludwik, w latach 30. przyjął swój pseudonim jako nazwisko (chociaż twierdził, że nie czytał Lalki i tylko przez przypadek nazwał się jak jeden z jej bohaterów). Podczas wojny był więziony w sowieckich łagrach. Napisał książki: Raz, dwa, wziali! Wspomnienia z ZSRR 1939–1946 i Reporter przed konfesjonałem, czyli jak się w Łodzi przed wojną robiło gazetę. Ludwik Starski zmarł dzień przed 81. urodzinami, w „dodatkowy” dzień przestępnego roku 1984. Został pochowany na cmentarzu wojskowym na Powązkach.

Syn Ludwika, Allan Starski, został światowej sławy scenografem. Pracował przy takich filmach, jak Człowiek z marmuru i Danton Andrzeja Wajdy, Lista Schindlera Stevena Spielberga (za swoją pracę otrzymał Oscara) oraz Pianista Romana Polańskiego. Wspominał, że to ojciec nauczył go pracowitości: Sam reżyserem być nie chciał, choć mu to wielokrotnie proponowano. Twierdził, że reżyseria to ciężka praca fizyczna. On preferował działalność twórczą, czyli – jego zdaniem – taką, którą wykonuje się wówczas, gdy ma się na to ochotę. Ojciec ochotę miewał na przykład w nocy. Zresztą zwykle pracował nad swoimi tekstami rankiem albo późnym wieczorem. Jak nie szło mu – to się wściekał, jak szło, to siedział w swoim pokoju cicho i długo.


Źródła:

Milewski Barbara, Hidden in Plain View. The Music of Holocaust Survival in Poland’s First Post-War Feature Film, w: Music, Collective Memory, Trauma, and Nostalgia in European Cinema after the Second World War, red. Michael Baumgartner, Ewelina Boczkowska, Routledge, Nowy Jork 2020.

Patek Artur, Ludwik Starski, https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/ludwik-starski (dostęp 26.02.2020)

Starski. Droga do Oskara. Historia dwóch pokoleń filmowych, red. Stanisław Zawiśliński, Wydawnictwo Skorpion, Warszawa 1998.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


German police conduct nationwide raid on neo-Nazi Reichsbürger movement

German police conduct nationwide raid on neo-Nazi Reichsbürger movement

JERUSALEM POST STAFF


Police found on the premises numerous firearms and neo-Nazi propaganda, as raids occurred in 10 of the 16 states comprising Germany.

Neo-Nazi groups commemorate the “Day of Honor,” the breakout attempt by Schutzstaffel (SS) troops from Soviet-surrounded Budapest during World War Two, in Budapest / (photo credit: REUTERS)

German police conducted raids on the premises nationwide of a neo-Nazi and antisemitic far-right political movement called Reichsbürger (Citizens of the Reich) on Thursday, according to a report released by the BBC.

Police found numerous firearms and neo-Nazi propaganda on the premises, as raids occurred in 10 of the 16 states comprising Germany.

Members of the Reichsbürger movement share the belief that the current arrangement of the German state is that of an illegitimate entity, claiming that the German federal republic is a type of private company. The movement has also been known for their calls for the reestablishment of the pre-WWII German Reich, or Empire, and for Holocaust denial.

The far-right movement is estimated to have about 19,000 members in Germany, and those targeted in the raids have been known to spread racist propaganda and threats.

In response to the raids, Interior Ministry spokesman Steve Alter said that racism “even in times of crisis” will be fought, in an apparent reference to the ongoing coronavirus epidemic impacting much of Western Europe.
The raids come following repeated crackdowns by the German government on various far-right and neo-Nazi organizations operating in the country and throughout its institutions, including the military.

In some cases, raids on neo-Nazi organizations have become violent. In October 2017, a Bavarian court sentenced a member of Reichsbürger for the killing of a German policeman during a raid on his house in 2016.

Last month, a gunman professing far-right conspiracy theories murdered nine people of foreign ancestry in Hanau. It was also reported that German authorities have placed the far-right political party Alternative for Germany (AfD) under surveillance, while the violent neo-Nazi organization Combat 18 was banned earlier this year.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Head of Spielberg’s Holocaust foundation tells Amazon to drop ‘Hunters’

Head of Spielberg’s Holocaust foundation tells Amazon to drop ‘Hunters’

CNAAN LIPHSHIZ/JTA


‘Jews never gassed Nazis. Period. That I must even make this point is proof enough how perilous this slippery slope can become.’

Al Pacino and Logan Letman in ‘Hunters’ / (photo credit: CHRISTOPHER SAUNDERS/AMAZON STUDIOS/TNS)

The director of the Holocaust foundation founded by Steven Spielberg has called on Amazon Prime not to produce a second season of “Hunters,” its fictional show about a crew of Nazi hunters in 1970s America.

“Survivors of the Shoah sought justice, not revenge,” Stephen Smith, who heads the USC Shoah Foundation Institute, the archive of survivor testimonies initiated by Spielberg in 1994, wrote in an op-ed published Thursday by the Jewish Journal. By blurring the difference, he wrote, the show “collapses all meaningful differences between victim and perpetrator.”

Smith, a renowned British scholar on the Holocaust, cited one scene in the pilot in which the vigilante avengers of a protagonist portrayed by Al Pacino gas a former Nazi chemist in her shower.

“Jews never gassed Nazis. Period. That I must even make this point is proof enough how perilous this slippery slope can become,” Smith wrote. “Amazon must not renew it for a second season.

“By blurring the line between fact and fiction, Hunters muddies the historical record, disrespects those who perished, and provides ammunition to those who seek to deny the truth of the Holocaust,” he also wrote.

If the filmmakers “had taken the time and trouble to listen to some real experiences,” he added, “the flashbacks to the Holocaust in the series could have been real things that happened to real people, rather than the fantasies of scriptwriters.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Biografia Leopolda Tyrmanda

Biografia Leopolda Tyrmanda

PREZENTACJA


Państwo Tyrmandowie, lata 70. Archiwum Mary Ellen Tyrmand

„Twoja śmierć będzie taka jak Twoje życie” – miała napisać słynna astrolożka, w zrobionym na zamówienie horoskopie. I jest to wróżba sformułowana bardzo sprytnie, bo w obliczu życia Leopolda Tyrmanda, można się było po tej śmierci spodziewać dosłownie wszystkiego.

Król bikiniarzy, playboy, guru jazzu i kontestator komunistycznej władzy, a przede wszystkim autor Złego, stały bywalec salonów i gwiazda warszawskich kręgów artystycznych lat pięćdziesiątych – taki obraz Leopolda Tyrmanda szersza publiczność zna bardzo dobrze. W dużej mierze jest on zgodny z prawdą, ale jednocześnie jest obrazem fragmentarycznym – to zaledwie wycinek nadzwyczaj bogatej, trwającej sześćdziesiąt pięć lat, opowieści, której akcja toczy się w kilkunastu państwach, na tle burzliwej historii dwudziestego wieku. Marcel Woźniak w nowej Biografii Leopolda Tyrmanda nie pomija niczego.

Z detektywistyczną dokładnością śledzi losy pisarza – od narodzin po nagłą śmierć. A nawet nieco dłużej.Początki tej opowieści sięgają końca osiemnastego wieku, kiedy austriacki cesarz nakazuje żydom przyjąć nowe, niemiecko brzmiące nazwiska. Los zadecydował, że to nadane przodkom polskiego pisarza wymyślił inny literat – pracujący wówczas jako urzędnik, E.T.A. Hoffmann – autor bajki Dziadek do orzechów. To jedynie ciekawostka, w kontekście historycznego śledztwa, które przeprowadził Woźniak. I chyba można mu pogratulować skuteczności, skoro samemu Tyrmandowi, który nieraz zastanawiał się nad pochodzeniem i znaczeniem swojego nazwiska najprawdopodobniej nigdy nie udało się tej zagadki rozwikłać.

Tyrmand i Picasso, Wrocław 1948

Skrupulatność i reporterska wnikliwość pozwoliły autorowi Biografii… odpowiedzieć na wiele pytań, które frapowały nie tylko Tyrmanda, ale też rodzinę pisarza i badaczy jego twórczości. Jak mówi w przedmowie do książki Matthew, syn Leopolda: „Marcel odnalazł tak wiele: zdjęcia i wspomnienia z Wilna, listy więźniów obozu, cenne dokumenty i korespondencję”, a co więcej te wyjątkowe znaleziska potrafił bardzo zręcznie złożyć we wciągającą całość. Chociaż Biografia… jest naszpikowana skanami dokumentów i rękopisów, cytatami z listów i wypowiedzi na panelach dyskusyjnych tekst czyta się bardziej jak dobrze skonstruowaną powieść niż beznamiętną, naukową publicystykę. Przy tym nie można książce odmówić rzetelności i precyzji tej drugiej. Każdy trop pociągnięty jest do końca, nawet ten, który okazuje się bezowocny – chociażby prześledzenie roczników „Sportu Polskiego”, by dotrzeć jedynie do przypuszczenia, że za pseudonimem relacjonującego mecz Polska-Francja Lou-Lou kryje się Tyrmand. Wbrew pozorom te ślepe zaułki i stawiane w ich obliczu hipotezy nie tworzą poczucia jałowości podjętych przez Woźniaka wysiłków. Dają czytelnikowi pewność, że żaden wątek nie został przedwcześnie porzucony czy potraktowany po macoszemu, a o kwestiach w książce nierozwiązanych po prostu jednoznacznie orzec się nie da. Z drugiej strony dzięki tej szczegółowości z Biografii Leopolda Tyrmanda wyłania się niezwykle plastyczny i niemal namacalny obraz świata, którego już nie ma. Co rusz pojawiają się wzmianki o języku jakim posługiwali się przedwojenni gimnazjaliści, fotograficzne opisy warszawskich ulic, tak dobrze znane wielbicielom Złego, a wszystko nie po to by zasypać czytelnika ogromem faktów, ale pozwolić mu zobaczyć co kształtowało świat wewnętrzny Leopolda Tyrmanda i zrozumieć go w najprostszy, ludzki sposób.

Leopold Tyrmand

Znajdą się też w książce wątki kontrowersyjne, które przyjaciołom i fanom pisarza często niełatwo było zrozumieć, jak rzekomy „zwrot w prawo”, który warszawski bon vivant miał wykonać po przeprowadzce do USA czy kwestia współpracy Tyrmanda z prosowiecką gazetą, jeszcze w czasie wojny. Woźniak nie unika trudnych pytań i próbuje na nie odpowiedzieć. Nie rości sobie przy tym praw do ostatecznych rozstrzygnięć, a co najważniejsze – niezależnie od treści formułowanych wniosków, próbuje zrozumieć. Analizuje kontekst, śledzi rozwój poglądów na przestrzeni lat, szuka spisanych uzasadnień samego pisarza, jednocześnie sprawdzając ile w tych tłumaczeniach autokreacji i przekory – dostarcza wszelkich danych by myśli i działania Tyrmanda dostrzec wyraźnie i w całym bogactwie odcieni. To niezwykle cenne, bo chociaż książka skupia się na jednostce jest też świadectwem historii, która często czarno biała nie jest. Przez pryzmat Tyrmanda obserwujemy losy XX-wiecznej Europy. To historia Żyda, który przeżył drugą wojnę światową, konspiratora, gwiazdy warszawskiej inteligencji lat 50-tych, wroga publicznego prześladowanego przez SB, polskiego pisarza na emigracji i krytyka kultury masowej.

Biografii Leopolda Tyrmanda nie brakuje lekkości. To opowieść wielowymiarowa, w której historie wojenne opisywane są równie rzetelnie co anegdoty o początkach rodzimej sceny jazzowej. Dzięki temu czytelnik poznaje nie tylko fakty, poznaje przede wszystkim człowieka. Pełnego sprzeczności i pytań, ale też uwielbienia dla życiowego detalu, którego los raz prowadzi do obozu jenieckiego pod Oslo, a innym razem… na koncert Duke’a Ellingtona w Paryżu. A po latach znalazł się ktoś, kto postanowił, że trzeba o tym opowiedzieć. O życiu i śmierci, która miała być taka jak życie: zapisana.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com