Archive | April 2015

Zdrajca czy bohater? Hetman Mazepa chciał niepodległej Ukrainy

Zdrajca czy bohater? Hetman Mazepa chciał niepodległej Ukrainy

Jakub Mielnik


Hetman Iwan Mazepa

Hetman Iwan Mazepa

Hetman Iwan Mazepa chciał niepodległej Ukrainy. Przyklejono mu łatkę zdrajcy, który zaprzedał się Zachodowi

Bracia, nasz czas nadszedł, powinniśmy zemścić się na Moskwie za lata brutalnej dominacji, powinniśmy bronić naszych praw i wolnej, niepodległej Ukrainy” – te słowa nie padły podczas zamieszek na kijowskim Majdanie ani na wiecu mobilizującym ochotników do walki z rosyjskimi wojskami w Donbasie. Wypowiedział je ponad 300 lat temu wykształcony na dworze polskiego króla ukraiński szlachcic Jan Kołodyński, znany szerzej jako Iwan Mazepa. Był październik roku 1708 i Ukraina stawała przed aktualnym i dziś wyborem: czy wbrew Rosji dążyć do Europy, czy też pozostać moskiewską kolonią. Mazepa, wówczas hetman i władca kraju podzielonego między cara moskiewskiego i króla Rzeczypospolitej, wybrał coś, co dziś nazwalibyśmy opcją europejską. Wtedy oznaczało to sojusz z armią szwedzkiego króla Karola XII i jego polskim sojusznikiem Stanisławem Leszczyńskim. Hetman z europejskimi ambicjami zapłacił za tę decyzję wysoką cenę, stając się symbolem zaprzedanego Zachodowi zdrajcy. Jego portrety najpierw wieszano na szubienicach, a potem spalono. Fundowane przez niego cerkwie jeszcze bolszewicy wysadzali ze szczególnym upodobaniem.

DWORZANIN IN FLAGRANTI

„Ździeliłem Mazepę w gębę” – chwalił się po całej Warszawie znany stołeczny pieniacz i pijaczyna o nazwisku Jan Chryzostom Pasek. Autor poczytnego później pamiętnika nie przepadał za ukraińskim pokojowym króla Jana Kazimierza. Mazepa przyczynił się kiedyś do aresztowania Paska, ujawniając jego udział w skierowanej przeciw królowi konfederacji.
Poza tym Pasek miał powody, by być zazdrosny o dworzanina. Syn podczaszego czernihowskiego, absolwent Akademii Kijowsko-Mohylewskiej i kolegium jezuickiego w Warszawie, został przez króla wysłany na kilka lat za granicę na studia. Wrócił pełen najnowszej europejskiej wiedzy, z biegłą znajomością niemieckiego i włoskiego, co dawało mu świetne perspektywy kariery w służbie dyplomatycznej Rzeczypospolitej. Tyle że na jego drodze znów pojawił się Pasek, który napadł go podczas wizyty na dworze i zaczął lżyć, na co Mazepa stracił cierpliwość i dobył szabli na kłótliwego szlachciurę. Pojedynki były surowo zakazane, więc królowi nie pozostawało nic innego, jak wysłać dawnego faworyta z misją dyplomatyczną na daleką Ukrainę.

Zawistny Pasek rozpuszczał potem plotki o tym, jakoby powodem wyjazdu Mazepy z Warszawy był skandal obyczajowy z żoną sąsiada w roli głównej. Przyłapany przez zazdrosnego męża in flagranti dworzanin został wywleczony nagi z łóżka, przywiązany do konia i puszczony na oklep przez chaszcze. Podobno gnał tak nago aż na Ukrainę, na spotkanie swojego przeznaczenia.

SŁUGA CARA, KRÓL UKRAINY

W drugiej połowie XVII w. Sobór Mądrości Bożej, kolebka chrześcijaństwa na Rusi, którego złocone bizantyjskie polichromie pamiętały wyprawę kijowską Bolesława Chrobrego, był w opłakanym stanie. Nadwerężony przez czas i kolejne najazdy, wymagał pilnego remontu, którego koszty chętnie pokrył szczodry hetman. Był nim nikt inny jak Jan Kołodyński, używający już powszechnie swojego ukraińskiego nazwiska Iwan Mazepa. Dawny pokojowy polskiego króla zrobił na Ukrainie błyskotliwą karierę. Najpierw został prawą ręką lojalnego wobec Rzeczypospolitej hetmana Doroszenki, który rządził Ukrainą na zachód od Dniepru. W czasie misji dyplomatycznej do Tatarów krymskich Mazepa został pojmany przez służących moskiewskim carom Kozaków ze wschodniej Ukrainy. Znający stosunki na dworze w Warszawie i wykształcony na Zachodzie szlachcic, którego matka pochodziła z rodziny najbliższych współpracowników hetmana Bohdana Chmielnickiego, okazał się cennym nabytkiem. Szybko został zausznikiem Iwana Samojłowicza, mianowanego przez Kreml hetmana wschodniej Ukrainy. W 1687 r. oskarżył Samojłowicza o próbę oderwania Ukrainy od Rosji i zajął jego miejsce. Sam książę Golicyn, faworyt carskiej regentki Zofii, udzielił mu poparcia.

Nowy hetman musiał być zręcznym politykiem, jeśli uratował głowę po politycznym upadku regentki Zofii i Golicyna. Nowy car Piotr był podejrzliwy i zrobił czystkę wśród ich dawnych protegowanych, ale bywały w świecie Kozak zachował stanowisko. Młody car był zafascynowany kozackim dowódcą, który – podobnie jak Piotr Romanow – łączył zamiłowanie do ucztowania i kobiet z szacunkiem dla zachodniej edukacji i pędem do reformowania prawosławnej Słowiańszczyzny. Mazepa dostał na Ukrainie wolną rękę i zaraz zaczął wprowadzać europejskie porządki. Chwycił za pysk kozacką szlachtę, zmuszając ją do rozwiązywania sporów w sądzie, a nie za pomocą szabli i nahajki. Zbuntowani atamani zaczęli słać donosy do cara, ale Piotr odsyłał je z powrotem Mazepie, który dla przykładu skazał na śmierć kilku wichrzycieli. Hetman zreformował system podatkowy, czyniąc Ukrainę głównym dostawcą danin dla cara. W nagrodę dostał od Piotra 20 tys. gospodarstw domowych, co uczyniło go jednym z największych posiadaczy ziemskich w Europie. Mazepa robił dobry użytek ze swojego majątku, wydając krocie na nowe cerkwie i katedry. W czasie prawie 20-letniego panowania postawił ich na Ukrainie blisko 30, przyczyniając się do powstania unikalnego stylu architektonicznego, nazwanego od jego imienia barokiem mazepińskim. Do dziś oczy zwiedzających Kijów cieszą odnowiony przez hetmana Sobór Mądrości Bożej, Ławra Pieczerska czy monastyr św. Michała.

Mazepa rozbudował też Akademię Kijowsko-Mohylewską, która stała się najważniejszą uczelnią prawosławnej Europy. To tu tłumaczono z łaciny i polskiego najnowsze dzieła europejskich uczonych i stąd, dzięki Mazepie, trafiały one na dwór Piotra I, dając mu podstawy do reformowania skostniałego państwa moskiewskich carów. Kozacy Mazepy zdobyli też dla cara tureckie twierdze nad Morzem Azowskim. Gdy August II Sas poprosił Rosję o pomoc w stłumieniu chłopskiej ruchawki na wschodnich kresach Rzeczypospolitej, Mazepa wysłał tam 30-tysięczny korpus kozacki, który zajął dla niego cały Wołyń i znaczną część Galicji. Po raz pierwszy od czasów Chmielnickiego władza nad Ukrainą po obu stronach Dniepru znalazła się w jednych rękach.

Kozacy ukuli nawet znane do dziś powiedzenie: „od Bohdana (Chmielnickiego) do Iwana (Mazepy) nie było hetmana”. Mazepa zachowywał się jak udzielny władca. W swojej siedzibie w Baturynie urządził dwór z etykietą i protokołem wzorowanym na warszawskich obyczajach, na którym działał pierwszy na Ukrainie teatr. Wraz z matką, która po owdowieniu wstąpiła do klasztoru jako Maria Magdalena i była uważana za szarą eminencję dworu Mazepy, hetman zaczął snuć plany pełnego uniezależnienia się od Rosji i stworzenia z Ukrainy silnego europejskiego państwa.

Czytaj dalej tu: Zdrajca czy bohater?


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Sprawiedliwi wśród narodu

Sprawiedliwi wśród narodu

Cezary Łazarewicz


Bogdan Jastrzębski z Częstochowy z portretem uratowanej Krystyny Geisler, swojej późniejszej żony

Bogdan Jastrzębski z Częstochowy z portretem uratowanej Krystyny Geisler, swojej późniejszej żony

– Nie było się czym chwalić – mówi Bocheński. – Ukrywanie Żydów przynosiło raczej ujmę niż chwałę. Jeden z sąsiadów ze wsi mówił nam, że bardzo źle zrobiliśmy, ratując tych Żydów, bo nie zasługują na naszą pomoc z powodu swojej religii.”

Ukrywali Żydów, dziś sami się ukrywają

W Polsce żyje 501 Sprawiedliwych, którzy w czasie wojny ratowali Żydów. Wielu z nich ukrywa się do dziś we własnych domach przed sąsiadami.

Na stronach internetowych nowojorskiej Żydowskiej Fundacji dla Sprawiedliwych można znaleźć biogramy 43 Polaków, którzy w czasie wojny z narażeniem własnego życia ukrywali Żydów. To jedynie niewielka część spośród żyjących w Polsce, którym Fundacja pomaga finansowo.

Większość nie godzi się na upublicznianie swoich danych, zdjęć i historii, dlatego jedynym do niedawna miejscem, gdzie można znaleźć ich nazwiska, była Ściana Sprawiedliwych w Instytucie Yad Vashem. Do niedawna, ponieważ od sierpnia 2009 r. nazwiska polskich Sprawiedliwych figurują na pomniku odsłoniętym w łódzkim Parku Ocalałych.

Yad Vashem daje tylko honorowe dyplomy i medale. Wsparciem zajmuje się Fundacja powołana w 1986 r. przez rabina Harolda Schulweisa. Jedną z pierwszych ośmiu podopiecznych Schulweisa była Irena Sendler, która uratowała w Warszawie setki żydowskich dzieci. Dziś Fundacja wspiera tysiąc osób z 23 krajów. W Polsce każdy z 501 Sprawiedliwych otrzymuje miesięcznie równowartość ok. 100 dol.

Jeżeli Sprawiedliwy potrzebuje pomocy, musi napisać do Fundacji w Nowym Jorku. W zasadzie wystarczy dołączyć dwa dokumenty: wyciąg emerytury i zaświadczenie o chorobach.

– W Polsce leki są tak drogie, że Sprawiedliwi, chociaż są ubezpieczeni, nie mogą się leczyć, bo mają bardzo małe emerytury – mówi Agnieszka Perzan z Fundacji. – Dlatego każda taka aplikacja jest zakwalifikowana do pomocy.

Z Nowego Jorku przeciętny polski Sprawiedliwy wygląda tak: jest stary (dobiega dziewięćdziesiątki), ubogi, schorowany i nie otrzymuje instytucjonalnej pomocy. Ma szczęście, jeśli mieszka w dużej aglomeracji takiej jak Warszawa lub Kraków. Ale jeżeli jest ze wsi, to żyje mu się znacznie gorzej.

– Często są w tragicznym stanie, klepią biedę i nie mają pieniędzy, żeby sobie węgiel na zimę kupić, więc siedzą w nieogrzewanych domach – mówi Agnieszka Perzan. – Jest mi przykro, że Polska o nich zapomniała i dostają pieniądze tylko od nas.

Sprawiedliwym mogłoby pomóc Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, gdyby samo nie stało na granicy bankructwa. Do PTSWNŚ należy około 400 osób, które otrzymały dyplomy i medale z Yad Vashem, ale większość z nich nie stać nawet na zapłacenie 5 zł składki. Ciężar utrzymania Towarzystwa Sprawiedliwych spadł więc na barki Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu.

W ubiegłym roku Towarzystwo zdobyło pewną popularność na świecie, gdy z okazji dnia Holocaustu gościli na Kapitolu u prezydenta USA Baracka Obamy. – Jeździliśmy wtedy po Stanach Zjednoczonych i opowiadaliśmy studentom na uniwersytetach, ile dobrego Polacy dla Żydów w czasie wojny zrobili – mówi prezes Towarzystwa Anna Bando, której rodzina przechowywała Żydów w dwupokojowym mieszkaniu na Żoliborzu.

Niestety Towarzystwo nie może się pochwalić podobnymi medialnymi sukcesami w Polsce. Trudno jest nawet odnaleźć warszawską siedzibę Sprawiedliwych, gdyż nie ma żadnego szyldu. – Wspólnota mieszkańców nie chce takiej tablicy na budynku – mówi Anna Bando i wspomina, że problemy zaczęły się już trzy lata temu, gdy wyszło na jaw, co to za biuro mieścić się będzie w kamienicy. Wtedy prezes Bando po raz pierwszy usłyszała, że sąsiedzi nie życzą sobie, by im się Żydówki kręciły po korytarzach (co wskazywało, że nie rozróżniają zbytnio Sprawiedliwych od Ocalonych).

* * *

Czytaj dalej tu: Sprawiedliwi wśród narodu


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ktoś w Białym Domu jest zagubiony

Ktoś w Białym Domu jest zagubionyTłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Ben-Dror Yemini

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Dwa dni po wyborach izraelskich Państwo Islamskie przeprowadziło zamachy samobójcze w dwóch meczetach w Sana, mordując około 150 ludzi. Dzień wcześniej bratnia organizacja Państwa Islamskiego przeprowadziła zamach terrorystyczny w Tunezji, w którym zginęły 23 osoby, głównie turyści.

Tylko w lutym dżihadystyczni terroryści zamordowali 1977 ludzi. W ostatnich dniach nadchodzą informacje o masakrach sił iracko-irańskich w irackim mieście Tikrit: muzułmanie szyici masakrują sunnitów po tym, jak sunnici, pod skrzydłami Państwa Islamskiego masakrowali szyitów w czerwcu 2014 r. Dowódcą masakrujących wojsk jest generał Kassem Soleimani, mega-terrorysta i dowódca brygady Al-Kuds Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu. Soleimani nadzoruje Hezbollah i Hamas jako część projektu zniszczenia Izraela.

W całym świecie muzułmańskim coraz więcej państw przestaje istnieć. Syria rozpadła się dawno temu. Libia jest rozczłonkowana, z częścią kraju pod kontrolą frontu islamskiego i miastem Derna w rękach Państwa Islamskiego. Części Nigerii dostała się w ręce Boko Haram, kolejnej gałęzi globalnego dżihadu.

Sytuacja w Afganistanie i niektórych prowincjach Pakistanu jest podobna. Somalia rozpadła się na kawałki lata temu. W ostatnich tygodniach także Jemen dołączył do tej listy. Dżihadyści panują na części egipskiego Półwyspu Synajskiego. Cztery kraje i/lub części krajów już są pod patronatem irańskim – Syria, Liban, Irak i Jemen.

Świat muzułmański przeżywa potężny wstrząs. Zanika tożsamość arabska. Wzrasta tożsamość islamska, plemienna i sekciarska. Śmierć i zniszczenie przybrały monumentalne proporcje.

Żaden z tych krwawych konfliktów nie ma nic wspólnego z Izraelem lub Palestyńczykami.

Najbardziej pokojowym miejscem na Bliskim Wschodzie jest kontrolowany przez Izrael Zachodni Brzeg. Przez ostatnich sześć lat zginęło tam 122 Palestyńczyków. Kiedy więc prezydent Barack Obama mówi o chaosie na Bliskim Wschodzie z powodu Izraela, wydaje się żyć w jakimś innym, własnym świecie.

Mając to wszystko na uwadze, czy założenie państwa palestyńskiego jest naprawdę realne?

Według telewizji Hamasu “chrześcijanie, komuniści i Żydzi muszą zostać wyeliminowani do ostatniego człowieka”. Hamas ma poparcie 61 procent Palestyńczyków.

Czy Obama to słyszy? Czy trudno mu zrozumieć, że państwo palestyńskie będzie z największym prawdopodobieństwem oznaczało kolejne państwo dżihadu i dalszy rozlew krwi? Co powoduje jego urojenie, że państwo palestyńskie będzie modelem stabilności? Gdzie jest stabilność pod władzą choćby jednego ruchu dżihadystycznego?

Czy Kasem Soleimani będzie siedział spokojnie i pozwoli, by rozkwitł pokój? I jaki można osiągnąć rodzaj porozumienia? Czy istnieje przywódca palestyński – choćby jeden – który jest skłonny zaakceptować propozycje pokojowe wysunięte przez Obamę, J Street lub lewe skrzydło partii Meretz? W końcu przez ostatnie dziesięciolecie lub dwa dziesięciolecia Palestyńczycy odrzucali każdą ofertę rozwiązania w postaci dwóch państw. O jakim więc porozumieniu mówi Obama?

Amerykańska polityka na Bliskim Wschodzie w ostatnich latach charakteryzowała się serią niepowodzeń. Kiedy administracja amerykańska nasila swój konflikt z Izraelem, wzmacnia równocześnie swoją współpracę z reżimem irańskim.

To jest ten sam Iran, który wspiera Huti, który rozdziera Jemen i obala tamtejsze proamerykańskie władze. Amerykański nacisk na Izrael wzmacnia palestyńskie dżihadystyczne tendencje. Nie promuje pokoju. Zachęca do radykalizacji wśród Palestyńczyków.

Potrzebna jest ponowna ocena sytuacji – zarówno w Waszyngtonie, jak w Jerozolimie. Trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość doprowadzi do oczywistego wniosku – że w obecnych okolicznościach geopolitycznych mówienie o państwie palestyńskim, które najprawdopodobniej stanie się państwem Hamasu, jest szaleństwem.

Palestyńczycy potrzebują horyzontu politycznego i nadziei – przy pomocy porozumienia, które będzie realizowane stopniowo i ostrożnie, zgodnie ze zmieniającymi się okolicznościami.

Czy znaczy to, że rację ma izraelska prawica? Wcale nie. Zamiast do państwa żydowskiego prawica prowadzi Izrael do stania się państwem dwunarodowym. Mieszanie populacji, która domaga się wyrażenia niepodległości narodowej, jest drogą do rozlewu krwi.

To właśnie dzieje się obecnie na wschodniej Ukrainie. To działo się w latach 1990. w Jugosławii. Braterstwo narodów jest sympatyczne tylko w teorii. Ale Jugosławia rozpadła się po latach rozlewu krwi na siedem części.

Potrzebujemy nowego kierunku. Nie jest to dłużej walka o państwo palestyńskie, ale raczej walka o trzecią opcję, która obejmuje częściowe spełnienie aspiracji palestyńskich: jednostronne oddzielenie z zachowaniem gwarancji bezpieczeństwa, zredukowanie tarć, ograniczona budowa tylko w ramach bloków osiedli, zatrzymanie Doliny Jordanu. Nie ma czasu na rozpacz.

Walka toczy się teraz nie o ustanowienie państwa Hamasu w obecnej Autonomii, ale jest to walka muzułmańska – i globalna – przeciwko rakowi dżihadu, sunnickiego i szyickiego, który w nim rośnie. Ktoś w Białym Domu jest zagubiony. Izrael nie jest wrogiem. Wrogiem jest dżihad.

Someone in the white house is confused

Ben-Dror Jemini

(ur. 1954 w Tel Awiwie) jest prawnikiem, historykiem i publicystą wielu izraelskich dzienników (m.in. Maariw, Jediot Achronot), a także wykładowcą, który zajmuje się m.in. wpływem antyizraelskiej propagandy.

Pochodzi z rodziny Żydów wypędzonych z Jemenu.

Ben-Dror Yemini jest zwolennikiem pogłębiania dialogu z Palestyńczykami. Od wielu lat opowiada się za niepodległym państwem palestyńskim. (Oryginał: Ynetnews)

 

Od Redakcji
P.S. Jak dowiadujemy się z Bagdadu iracka komisja, po zajęciu miasta Tikrit przez siły iracko-irańskie, rozpoczęła ekshumację masowych grobów żołnierzy irackich zabitych przez ISIS. Około 1700 żołnierzy próbowało uciec z bazy amerykańskiej przekazanej irackiej armii. Jedni zbrodniarze ujawniają zbrodnie innych zbrodniarzy. Skąd my to znamy?

 

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


The ICC Has Decided Not to Prosecute ISIS for War Crimes

The ICC Has Decided Not to Prosecute ISIS for War Crimes

isis beheads 21 egyptian coptic christians

ISIS beheads 21 egyptian coptic christians

The International Criminal Court said on Wednesday that it would not yet open a probe into alleged crimes committed by the Islamic State group in Iraq and Syria, including genocide, as it lacks jurisdiction, AFP reports.

Iraq and Syria have not signed the ICC’s founding Rome Statute that would give the court jurisdiction, but the ICC could prosecute some of the thousands of foreign ISIS fighters who are nationals of countries that have signed up.

Crimes of “unspeakable cruelty” including mass executions, sexual slavery, rape, torture and mutilation have been reported and genocide alleged, chief prosecutor Fatou Bensouda said in a statement.
As a result, her office has been assessing the prospect of exercising “personal jurisdiction” over foreign ISIS fighters, including from Tunisia,

Jordan, Britain, France, Germany, Belgium, the Netherlands and Australia, she said.

However, the ISIS group is “primarily led by nationals of Iraq and Syria… thus, at this stage, the prospects of my office investigating and prosecuting those most responsible… appear limited.”

“I have come to the conclusion that the jurisdictional basis for opening a preliminary examination into this situation is too narrow at this stage,” Bensouda said.

The United Nations Security Council could refer the situation in Iraq and Syria to the ICC, as happened with Libya in 2011, Bensouda said, and countries with nationals who are ISIS terrorists could also launch their own prosecutions.

The prosecutor said in an interview in November that she was weighing bringing war crimes charges against Islamic State jihadist fighters, saying she had received files from several countries.

Islamic State terrorists have carried out a wave of abuses in areas they control in Iraq and Syria, including public beheadings, mass executions, enslavement and rape.

ISIS not under jurisdiction…but non-state PA is?

The ICC’s decision not to prosecute ISIS contrasts sharply with its decision to prosecute Israel for alleged “war crimes” in the Palestinian Authority (PA) – even though the latter is not technically a state.
But the move has also paved the way for the PA to bear the legal brunt of its terrorism against Israel – and the evidence and condemnations have accumulated.

Since the declaration, Shurat HaDin – Israel Law Center has already launched lawsuits against Abbas and Hamas leaders at the ICC.

Many have noted that by joining the ICC the PA has opened itself up to lawsuits – every missile fired on Israel by the PA’s unity partner Hamas, and indeed by PA chairman Mahmoud Abbas’s Fatah, constitutes a war crime.

Specifically, a Palestinian Arab source admitted to the possibility of the ICC bid backfiring while speaking to Maariv last week, noting “Palestinians can make a claim against the settlements, but it’s doubtful that a claim regarding the recent war in Gaza won’t bring about a counter-suit from Israel, which is preparing for this.”

“The Israelis have prepared stacks of paperwork on conduct during Operation Protective Edge, including claims of Hamas rocket fire and Palestinian groups shooting from schools and other civilian buildings. This could lead to a suit against Hamas leaders who control the Gaza Strip,” the source added.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


High time for Poland to confront its past

High time for Poland to confront its past

By DANIEL SCHATZ


Print Edition

Photo by: REUTERS

No viable solution has yet been found to resolve the critical issue of restitution for the Polish victims of the Holocaust nor the 1968 pogrom.

My childhood was full of magical, well-known tales about characters like Tevye the Milkman, as well as tales of love and joy and everyday life in the shtetls of Poland, told with warmth and wit by my grandparents. Some of these characters became my childhood heroes.

As a little boy yet unaware of Auschwitz, I wondered about my grandmother’s sadness: Even when telling funny stories, she seemed to laugh with one eye and cry with the other. I don’t remember when I found out that all the characters, so alive in these vivid stories, were murdered in Auschwitz.

In recent years I have had several opportunities to visit former Polish shtetls, including the town of Zamosc, where my grandmother’s family lived before the Holocaust. These villages are places where Jewish memory has been turned into history. On a one-lane street leading to a small house on Ulica Gesia in Zamosc, I found the house where the Zalcman family once lived. It was from this house that my relatives were deported to the death camp of Belzec, just a few dozen kilometers away, in July 1942.

On another street in Katowice, I found the house where my grandparents found refuge after surviving the war in Stalin’s gulags. From here, they were expelled in 1968 following the Polish communist government’s anti-Semitic campaign. These events resulted in the forced exodus of the country’s last remaining 20,000 Jews, a mere 25 years after Nazi Germany had carried out the Holocaust on Polish soil.

There are no Jews in Zamosc and no sizable community in Katowice today. No sign of a once-thriving Jewish life is present. The only memories left of Tevye the Milkman and my own family’s legacy – as well as thousands of other Jews – are their seized and nationalized properties.

It is estimated that there are more than 170,000 private properties held in Poland that were wrongfully seized from Jewish victims of the Holocaust and communist terror. The properties have an estimated value of billions of dollars, according to a comprehensive report drawn up by experts from the business sector, nonprofit and nongovernmental organizations at the request of the Israeli government.

Despite the 70th anniversary of the liberation of Auschwitz, no viable solution has been found to resolve the critical issue of restitution for the Polish victims of the Holocaust nor the 1968 pogroms.

Poland was among the main victims of Nazi Germany: Six million of its citizens – half of them Jews – were murdered by the Germans. Since regaining its independence in 1989, joining NATO and entering the European Union, Poland has established itself as a model for free and democratic states in Eastern Europe and throughout the world. The free Polish Republic has established exceptionally close and constructive diplomatic relations with Israel and the United States.

Poland’s reputation as a force for moral good would be made greater by reaching a just settlement, acceptable to all parties, on the issue of restitution of private property seized from Polish Jews.

The president of the Polish Republic, Bronislaw Komorowski, stated during the opening of the Museum of the History of Polish Jews in Warsaw that one of the central themes in Poland’s drive to freedom was to put right the account of history that had been corrupted during the communist era. As stressed by the country’s former Foreign Minister Wladyslaw Bartoszewski, every post-1989 government of independent Poland has discussed the issue of property restitution, but lacked the determination or political will to finalize and pass these legislative efforts.

Whereas most Central and Eastern European countries have adopted legislation to provide for the restitution of or compensation for confiscated property, Poland still stands out for its failure and lack of political will to fulfill and recognize its responsibility to the victims. Poland must revise this approach by passing comprehensive legislation providing for the complete restitution of assets stolen by the Nazis and the Communist governments. The advanced age of remaining Holocaust survivors makes the matter all the more urgent and the need to act all the more pressing.

The international standards are clear. The overriding principle that emerged in the immediate postwar period in Western Europe and was enacted in Allied decrees and legislation that has continued to this day (see the German Property Law 1990) is that property that was taken from Jewish owners and their heirs must be returned, with interest, to their former Jewish owners. A wrong was committed; the wrong must be remedied.

The European Convention of Human Rights (1953), which the Republic of Poland has ratified, states in Article 1 that “Every natural or legal person is entitled to the peaceful enjoyment of his possessions.” The convention makes it absolutely clear that “no one shall be deprived of his possessions except in the public interest and subject to the conditions provided for by law and by the general principles of international law.”

These principles were reinforced in the Terezin Declaration of June 2009, ratified by 46 countries including Poland, which established clear guidelines for the restitution of private and communal assets forcibly seized during the Holocaust. The declaration stresses the utmost importance of resolving “private property claims of Holocaust victims concerning immovable property of former owners, heirs or successors, by either in rem restitution or compensation, as may be appropriate, in a fair, comprehensive and nondiscriminatory manner consistent with relevant national law and regulations, as well as international agreements.”

The remaining ghosts of the past must be fought and old offenses must be compensated. It is high time that Poland honors the memory of those who were murdered during the Nazi tyranny, and brings justice to the survivors and their heirs by rectifying the wrongful expropriations of property by the Nazi and Communist regimes.

By intensifying efforts to return the confiscated properties to their rightful owners and by honoring the memory of the past, we safeguard the fundamental principles of tolerance, freedom and democracy – and help ensure that no child in the future will have to learn his childhood heroes were annihilated.

* The author is a political scientist, writer and expert on European politics. He has served as a Visiting Fellow at Harvard University, Stanford University and the Hebrew University of Jerusalem. [Daniel Schatz – is the son of Frida Schatz]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com