Archive | February 2016

Egipcjanin broni Izraela i spotyka się z odrzuceniem

Egipcjanin broni Izraela i spotyka się z odrzuceniem

Dan Pine
tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 


Nie codziennie spotyka się urodzonego w Kairze Araba muzułmanina, indoktrynowanego od dziecka, by uważać Żydów za małpy i świnie, który oświadcza, że jest dumnym syjonistą.

Przedstawiam Husseina Mansoura. Mansour, prześladowany w swojej ojczyźnie za ośmielenie się szerzenia pozytywnego poglądu na Żydów i Izrael, starał się o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych. Zbudował tutaj nowe życie, orędując na rzecz Izraela i prowadząc kurs językowy w Northern California.

Jakiego języka uczy? Hebrajskiego.

Mający dziś 26 lat Mansour, opowiadał o swoim życiu na spotkaniu 27 stycznia w prywatnym domu w Berkeley. Wydarzenie to sponsorowała proizraelska organizacja StandWithUs i przyszło 30 zafascynowanych słuchaczy.Zaczął od opisu szczęśliwego dzieciństwa dziecka klasy średniej w Kairze. Kiedy dorastał, ten syn bankiera nasiąkał narracją, którą większość Egipcjan akceptuje jako fakt – że są częścią wielkiego narodu o wspaniałej historii i że wszyscy inni są gorsi. Jak opowiadał, 11 września 2001 r., jego rodzice radowali się, kiedy padły bliźniacze wieże i wykrzykiwali: “Potężny Allah karze niewiernych”.

“W tej narracji – mówił Mansour – jest nadrzędny złoczyńca, czyste zło, które chce zniszczyć świat: Żydzi. Szliśmy do meczetu i słyszeliśmy, jak Izrael próbuje zniszczyć świat muzułmański. Tak patrzyliśmy na życie. Nie miałem powodu, by to kwestionować”.

Jako bardzo młody nastolatek Mansour chciał przyczynić się do “tej wielkiej walki między dobrem a złem” i uwolnić świat od tego superzłoczyńcy. Ten, jak się sam określił, „tłusty kujon”, postanowił nauczyć się języka wroga, żeby móc “rozszyfrować jego niecne plany”. Zaczął uczyć się hebrajskiego.

Zwróciwszy się do Internetu, nie tylko zestawił sobie lekcje hebrajskiego, ale odkrył świat wykraczający poza jego własny. „Po raz pierwszy – mówi Mansour – zacząłem poznawać inne historie, inne relacje o Bliskim Wschodzie, Izraelu i Żydach, rzeczywistej grupie rdzennej. Te historie miały znacznie więcej sensu. Nie mogłem znaleźć niczego choćby trochę zbliżonego do tego, czego uczono mnie w dzieciństwie”.

Powoli doszedł do wniosku, że wszyscy wokół niego są w błędzie i że to on ma rację.

Po krótkiej próbie pracy w banku Mansour zapisał się na studia hebrajskiego i judaistyki na uniwersytecie w Kairze. Na tych studiach negowanie Holocaustu, oszczerstwo krwi i inne antysemickie mity były akceptowane jako fakty.

Pewnego dnia Mansour postanowił odwiedzić Izraelski Ośrodek Akademicki w Kairze, powszechnie ignorowany relikt traktatu pokojowego między Izraelem a Egiptem z 1979 r. Po raz pierwszy w życiu spotkał tam żywego Żyda i gorąco go przyjęto.

W kilka minut po wyjściu dopadł go personel służb bezpieczeństwa państwowego i nakazał, by znalazł sobie inne zainteresowanie w życiu. Nie mógł jednak tego zrobić. Badania żydowskiej kultury „zmieniło mnie całkowicie. Zdefiniowały mnie” – mówi.

Zaczął prowadzić blog, w którym kwestionował antysemickie dogmaty przenikające społeczeństwo muzułmańskie. To ściągnęło na niego dalsze kłopoty i okryło hańbą jego rodzinę. Mansour nie chciał się jednak wycofać. W 2010 r. był wielokrotnie aresztowany i trafił do więzienia wojskowego, gdzie torturowano go.

Wiosna Arabska 2011 r. dała przebłysk nadziei, ale Mansour rozczarował się, kiedy Bractwo Muzułmańskie przechwyciło tę rewolucję. Kiedy rząd islamistyczny obalonego obecnie prezydenta Mohammeda Mursiego przejął władzę, represje nasiliły się. Mansour nie miał innego wyboru jak ucieczkę.

Rodzice wyrzekli się go, obawia się, że nigdy nie zobaczy już swojej rodziny ani swojej ojczyzny.

“Niezależnie od tego, jak jest to trudne – powiedział – udało mi się zrobić wszystko, przed czym próbowali mnie powstrzymać. Uczę hebrajskiego. Występuję na kampusach w obronie Izraela. Uważam, że edukacja jest jedynym sposobem rozwiązania najbardziej palącego problemu naszych czasów, radykalnego islamu”.

Mansour nigdy nie był w Izraelu, a z powodu restrykcji wobec ludzi starających się o azyl, może nie dostać pozwolenia na tę wymarzoną podróż jeszcze przez bardzo długi czas.

“Wiem, że Izrael nie jest doskonały – mówi. – Mam jednak nadzieję, że któregoś dnia Izrael będzie mógł przestać walczyć o swoje istnienie, o swoje przeżycie”.

Kiedy ktoś zapytał go, jak społeczność żydowska i proizraelska może pomóc w zwalczaniu nastrojów antyizraelskich i antyżydowskich, Mansour odpowiedział zwięźle: “Nie uciekając w milczenie”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


Polish move to strip Holocaust expert of award sparks protests

Polish move to strip Holocaust expert of award sparks protests

Alex Duval Smith


Princeton University professor Jan Tomasz Gross faces losing Order of Merit
Defeated Jewish families fleeing the Warsaw ghetto in 1943
Defeated Jewish families fleeing the Warsaw ghetto in 1943. Professor Jan Grosssaid Poles killed more ‘Jews than Germans during the war’. Photograph: Hulton-Deutsch Collection

Academics have rallied to the defence of one of the world’s leading Holocaust historians after reports that Poland intends to strip him of a national honour because he claimed that Poles were complicit in Nazi war crimes.

Princeton University professor Jan Tomasz Gross, 69, was awarded the Order of Merit of the Republic of Poland in 1996. He is best known for his 2001 book Neighbors, which describes in graphic detail the 1941 massacre by Polish villagers of up to 1,600 Jewish men, women and children. The book inspired Aftermath (Pokłosie), a 2012 film directed by Władysław Pasikowski.

A scene from the 2012 film Aftermath, based on Gross’s book. Photograph: Menemsha Films/Everett/Rex Shutterstock

The move against the historian comes as the nationalist Law and Justice government, elected in 2015, comes under European scrutiny for law changes that, critics say, threaten democracy. president Andrzej Duda signed into law a controversial move bringing the attorney general under the control of the justice ministry. Critics say this will put political pressure on the judiciary.

Intellectuals who in the past few days have signed two open letters in Gross’s defence say the Law and Justice government wants to rewrite history, expunging any suggestion of Polish complicity in past horrors.

“The government says Gross is unpatriotic. But he is a patriot who looks at both the darker and lighter periods in Polish history,’’ said University of Ottawa history professor Jan Grabowski, who is among 30 signatories of the first letter, published last week.

Professor Jan Tomasz Gross
Professor Jan Tomasz Gross, whose book “Neighbors” tells of the massacre of Jews in Jedwabne. Photograph: Czarek Sokołowski/AP

Gross was born in Poland but left the country in 1969 after an antisemitic purge on dissidents. Last September, in an article published in Germany’s Die Welt newspaper, he lamented eastern European countries’ reluctance to accept refugees and asserted that Poles killed more Jews than they did Nazis during the second world war. Prosecutors in Warsaw decided to investigate whether Gross had broken laws prohibiting the defamation of Poland.

“Gross is controversial, but it is stupid and harmful to consider removing his award,’’ said Dariusz Stola, director of Warsaw’s Polin Museum of the History of Polish Jews, who signed the second open letter, submitted to the Polish Press Agency on Friday.

Poland plans to punish use of the phrase ‘Polish death camps’

Read more

Stola said Duda should bear in mind the broad context of Gross’s work, which included valuable studies of the German and Russian occupations of Poland. “He was awarded the Order of Merit for his scholarly work but also for his contribution, while in exile, to the democratic transition,’’ said Stola. “These are achievements you cannot take away.”

Gross is currently on sabbatical leave from Princeton and did not respond to a request for comment from the Observer. But at a recent talk, posted online by the University of Haifa last week, he described his work as “a confrontation with ghosts in the consciousness of Polish society’’. He said most Poles were still not aware that 3.5 million Jews had died in Nazi death camps. The Law and Justice government was, he said, “vested in martyrology’’.

He said to the students: “Historians write about what happened. What the consequences are is not your responsibility or business. Speaking and knowing the truth is a necessary step towards clarifying and setting relationships between groups on a path of mutual understanding.’’

Agata Bielik-Robson, professor of Jewish Studies at Nottingham University, said: “Gross is one of the world’s leading Holocaust historians. Any normal liberal democracy has to have a voice of inner criticism, speaking in the name of minorities and different interests. Gross is one of those voices for Poland.’’

Bielik-Robson, who is Polish and also signed the open letters, added: “Law and Justice want to eliminate voices like his, to produce a uniform historical perspective. The trend is deeply worrying.’’

An announcement on Gross’s Order of Merit is expected soon. Małgorzata Sadurska, a member of the presidential staff, told the state-run TV station TVP last Tuesday that 2,000 letters had been sent to the presidency calling for the historian to be stripped of his honour. She said Duda had requested an opinion from the Polish foreign ministry. The ministry, in turn, said its statement was ready and has been submitted to President Duda.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Alan Dershowitz just revealed the undeniable truth Israel-haters will never admit

Alan Dershowitz just revealed the undeniable truth Israel-haters will never admit

Allan Dershowitz, well known lawyer and Harvard law professor, explains the incredible bias of he UN and many organizations such as the BDS towards Israel. If Israel is the only country in the world to be constantly accused of human rights violations, the absolute opposite is true. The U.N. is not applying double standards, it has no standards. Anyone who is outraged by the “moral capital punishment” that is being dealt to Israel for protecting its Jewish, Muslim and Christian citizens, needs to stand up and tell the world that the emporor is wearing no clothes.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Łódzkie getto — największy obóz pracy

Łódzkie getto — największy obóz pracy

Żydowski Instytut Historyczny


76 lat temu, 8 lutego 1940 roku Niemcy utworzyli w Łodzi getto.

Wide lodz getto
Kładka w łódzkim getcie. Rok 1940. / Bundesarchiv, R 49 Bild-1733 / Holtfreter, Wilhelm / CC-BY-SA 3.0

76 lat temu, 8 lutego 1940 roku, Niemcy utworzyli w Łodzi getto, które od reszty miasta odizolowano już 30 kwietnia tego samego roku. Wiosną 1941 roku jeszcze bardziej wzmożono jej izolację poprzez ustawienie podwójnych zasieków i zwiększenie liczebności sił policyjnych, które miały strzelać do każdego zbliżającego się do granic getta, co – po likwidacji łączności pocztowej – doprowadziło z początkiem 1942 roku do całkowitej izolacji ludności tej części miasta w stopniu niespotykanym w innych gettach.

– Łódzkie getto stało się najbardziej niedostępnym gettem w Europie – pisze w swoich wspomnieniach uwięziona w nim z rodziną Eva Libitzki, której udało się przeżyć Zagładę. – Niemcy wyburzyli wszystkie otaczające je domy, zostawiając niebezpieczną strefę niczyją między płotem a stroną aryjską. W porównaniu, na przykład, z Warszawą, gdzie można było przynajmniej nawiązać jakiś kontakt z członkami Podziemia, po zamknięciu naszego getta nie przemycano do niego żadnej żywności ani broni. Praktycznie żadnym Żydom nie udało się też z niego uciec. Przez teren getta przebiegały dwie z najważniejszych arterii miasta – Zgierska i Limanowskiego. Jeżdżące po nich tramwaje woziły Polaków i Volksdeutsche’ów. Nas od tych ulic odgradzał drut kolczasty. Chcąc przejść na drugą stronę musieliśmy korzystać z drewnianych kładek biegnących niemal 8 metrów nad nimi. Zrobiono wszystko co można było, żeby odgrodzić nas od reszty łodzi. (…) Brak kanałów uniemożliwiał szmugiel i ucieczki, jak to miało miejsce w getcie warszawskim. [1]

W czerwcu 1940 roku w łódzkim getcie zamkniętych było ok. 200 tys. osób. Od 17 XI do 4 XII 1941 przybywały tam transporty Żydów z Niemiec (z Berlina, Düsseldorfu, Duisburga, Kolonii, Frankfurtu n. Menem, Hamburga), Austrii (głównie z Wiednia), Czech (z Pragi), Holandii i Luksemburga, oraz przywieziono 15 tys. robotników wykwalifikowanych z Kraju Warty.

Szef łódzkiego Judenratu, Chaim Rumkowski zwany „królem getta”, wprowadził rządy autorytarne, likwidując z czasem większość nie podlegających mu bezpośrednio struktur (m.in. komitety domowe, ziomkostwa przesiedleńców). Formalnie przyznany stosunkowo szeroki zakres autonomii, został wykorzystany m.in. na rozbudowę aparatu administracyjnego z policją, posiadającą nawet tajną służbę do zwalczania opozycji. W getcie łódzkim realizowano zasadę „sprawiedliwego podziału nędzy” i „ratowania się przez pracę na rzecz Niemców”.

– Rumkowski rozumiał w jak trudnej znaleźliśmy się sytuacji – pisze w swoich wspomnieniach Eva Libitzky. – Zawarł więc z Niemcami wyjątkowy układ, który obowiązywał przez kolejne cztery i pół roku: zaproponował, by getto z jego wieloma budynkami fabrycznymi i wykwalifikowanymi rzemieślnikami, stało się ośrodkiem produkcji na potrzeby Niemców. (…) Uważał, że nie ma innego sposobu, byśmy mogli przeżyć. »Naszą jedyną drogą jest praca«, powtarzał raz za razem. (…) Do pewnego stopnia mu się udało. W obliczu groźby śmierci staliśmy się jednym z największych ośrodków przemysłowych w Rzeszy, działającym jeszcze lata po likwidacji gett w Warszawie, Krakowie, Białymstoku i większości innych miast. [2]

Równocześnie powstała, związana z Rumkowskim, elita gettowa (jej członków nazywano „jachsenami”; por. jachsan), korzystająca z willi i pensjonatów w Marysinie. Getto stopniowo zmieniło się w największy obóz pracy. Na początku 1943 roku istniało w nim 119 zakładów przemysłowych, w których pracowało przeszło 89% ludności, liczącej wówczas ok. 87 tys. osób. Korzyści, jakich getto łódzkie przysparzało zaopatrzeniu armii i firmom niemieckim, oraz zyski, czerpane z getta przez administrację okupacyjną, sprawiły, że zlikwidowano je jako ostatnie getto w Polsce. Opór przeciwko Niemcom podjęła Komunistyczna Komisja Międzyzwiązkowa, przekształcona jesienią 1940 w Lewicę Związkową, którą tworzyli działacze lewicowych związków zawodowych (głównie członkowie Bundu i PS-L oraz byli członkowie KPP). Jej działania zogniskowały się na sabotażu pracy dla okupanta. Parokrotnie doszło też do akcji protestacyjnych i wystąpień ulicznych (30 VI 1940 roku; koniec sierpnia i 8 IX 1940 roku; styczeń i marzec 1941 roku).

Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń, jakie rozegrały się w łódzkim getcie było przemówienie Przełożonego Starszeństwa Żydów, Chaima Mordechaja Rumkowskiego, które wygłosił 4 września 1942 roku i jego tragiczne następstwa. Stojąc na zaimprowizowanej mównicy ustawionej na tzw. Placu Strażackim (przed siedzibą Oddziału Strażacko-Kominiarskiego w getcie) przy ul. Lutomierskiej 13 (wówczas Telegrafenstrasse) „Król łódzkiego getta” „wezwał mieszkańców getta, aby na żądanie Niemców oddali swoich najbliższych – dzieci i starszych ludzi:

– Na nasze getto spadło wielkie nieszczęście. Żądają od niego, by oddało najlepsze, co posiada – dzieci i starych ludzi. (…) Nigdy nie wyobrażałem sobie, że moje własne ręce będą musiały złożyć je jako ofiarę na ołtarzu. Na moje stare lata muszę wyciągnąć ręce i błagać: Bracia i Siostry, oddajcie mi je! Ojcowie i Matki, oddajcie mi wasze dzieci! (…)

Ja muszę przeprowadzić tę ciężką i krwawą operację. Muszę poświęcić członki, by ratować ciało. Muszę zabrać dzieci, gdyż inaczej, nie daj Boże, mogą zostać zabrani także inni.

Dramatyczną reakcję zebranych na placu Żydów i później mieszkańców całego getta, w większości domyślających się, że dzieci pojadą na śmierć, przedstawił w swych wspomnieniach Michał Mosze Chęciński:

– Z piersi tysięcy ludzi wydobył się przejmujący krzyk, rozpacz matek i ojców była niemal fizycznie dotykalna. Tego dnia całe getto płakało i z każdego jego kąta płynęło wołanie do Boga. [3]

Jak pisze Andrzej Rukowiecki w dniach 5–12 września 1942 roku „do ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem, wywieziono 15 681 osób – dzieci do 10 roku życia, chorych i osoby starsze powyżej 65 roku życia”. [4] Akcji wysiedleńczej towarzyszył wydany przez Niemców zakaz opuszczania domów przez Żydów (niem. Allgemeine Gehsperre) nazywany „Wielką Szperą”.

Deportacje w 1942 ostatecznie załamały wszelkie formy oporu. W okresie eksterminacji pośredniej w getcie łódzkim, głównie z powodu głodu (choroba głodowa) i chorób, zmarło: w 1940 – 6 197 osób, w 1941 – 11 378 osób. W czasie Akcji Reinhard, od połowy stycznia do września 1942, ok. 116 tys. mieszkańców getta łódzkiego zostało zamordowanych w ośrodku zagłady w Chełmnie n. Nerem.

1 VI 1944 w getcie łódzkim znajdowało się jeszcze 76 701 osób, z których – od 2. połowy czerwca 1944 do września 1944 roku – 60 tys. wywieziono do Oświęcimia-Brzezinki, 5 tys. do obozów Stutthof i Ravensbrück. Była to akcja likwidacji ostatniego na ziemiach polskich getta. Na miejscu, w tzw. brygadzie porządkowej (niem. Aufräumungskommando) pozostało ok. 880 osób. Niemcy zamierzali wszystkich wymordować, lecz członkowie brygady w decydującym momencie ukryli się. 19 I 1945 roku, kiedy Armia Czerwona zdobyła miasto, było w nim 877 Żydów.


PRZYPISY

[1] Eva Libitzky, Fred Rosenbaum, Out on a Ledge. Enduring the Lodz Ghetto, Auschwitz, and Beyond, Wicker Park Press, River Forest 2010, s. 43–44.
[2] Ibidem, s. 44–46.
[3] Andrzej Rukowiecki, Łódź. 1939–1945. Kronika okupacji, Księży Młyn, Łódź 2012, s. 125.
[4] Ibidem.

Bibliogfrafia

Rafał Żebrowski, Getto łódzkie, w: Polski Słownik Judaistyczny.
Eva Libitzky, Fred Rosenbaum, Out on a Ledge. Enduring the Lodz Ghetto, Auschwitz, and Beyond, Wicker Park Press, River Forest 2010.
Andrzej Rukowiecki, Łódź. 1939–1945. Kronika okupacji, Księży Młyn, Łódź 2012.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Auschwitz survivors speak in Detmold on eve of new Nazi trial

Auschwitz survivors speak in Detmold on eve of new Nazi trial

Auschwitz survivors, and witnesses against former SS-member Reinhold H., gave a press conference ahead of a new trial of the former death camp guard. They insisted that this trial represents an important new legal step.

Auschwitz-Überlebende Erna de Vries Justin Sonder Leon Schwarzbaum Pressekonferenz Detmold
Auschwitz survivor Justin Sonder speaks in Detmold on Wednesday

Auschwitz survivors and their lawyers held a press conference in the western German town of Detmold on Wednesday, on the eve of the next trial of a former guard at the notorious Nazi death camp. The 94-year-old, named in the German media only as Reinhold H., was ruled fit to stand trial in a new medical assessment ordered last week by the state court.

“This trial should have happened 40, 50 years ago,” said 90-year-old Justin Sonder, a German who survived Auschwitz in his youth. “But now it is not too late to show what once happened.”

The guard has been charged with 170,000 counts of accessory to murder for being stationed at the death camp from January 1943 to June 1944. He is alleged to have been a member of the 3rd SS Division Totenkopf (sometimes called the “Death’s Head Division” because of its skull-and-crossbone insignia), which was in charge of administering concentration camps.

Christoph Heubner, executive vice president of the Berlin-based International Auschwitz Committee, said this case marked an important new development after last July’s conviction in Lüneburg of Oskar Gröning, another former Auschwitz guard who was sentenced to four years in prison.
Oskar Gröning was sentenced to four years in prison last July
Deutschland Prozess Oskar Gröning in Lüneburg Urteil“A state prosecutor has for the first time explained in the indictment that the entire system in Auschwitz was a murder system,” Heubner told DW. “That murder not only took place through gas, but through starvation, through forced labor, through living conditions. And that is new, that it has been explained so clearly.”

Nor does Heubner believe that this trial will be the last of its kind. “I think the courts will continue to investigate as long as SS men are still alive – that is their legal duty,” he said.

The ‘Hungary Operation’

The prosecution argues that, as an Unterscharführer (junior squad leader), Reinhold H. would have been responsible for guarding transports of people entering the camp.

But a key part of the case against him is that he was at the death camp for what became known as the “Hungary Operation,” the three-month period from May to July 1944 when over 430,000 Hungarian Jews were deported to Auschwitz and over 300,000 were gassed on arrival.

Even by the standards of the Holocaust, it was an unprecedented acceleration in the rate of deaths. The operation was the first time the camp began working round the clock, and arguably the moment that Auschwitz acquired its iconic notoriety among all of the Third Reich’s concentration camps.

Concentrating on the Hungary Operation has become a prosecution tactic in the recent round of Holocaust trials. Gröning was also convicted – on 300,000 counts of accessory to murder – exclusively for his participation in the operation, even though he spent over two years stationed at Auschwitz.

This is partly down to the fact that it is easier, both logistically and legally, for the prosecution to isolate the Hungary Operation as a single crime – distinct from the enormity of the Holocaust, but still part of it and representing both the size of the crime and its impersonal, “industrialized” nature.

Legal turning point

Reinhold H.’s attorney, Johannes Salmen, told the AP news agency that his client acknowledges serving at the Auschwitz I part of the camp complex in Nazi-occupied Poland, but denies serving at Auschwitz II, the Birkenau section, where most of the 1.1 million victims were killed.

Around 300,000 people were murdered as part of the ‘Hungary Operation’

Auschwitz-WachmannProsecutor Andreas Brendel countered that this would not have exempted him from duty, especially during the acceleration. “We believe that these auxiliaries were used in particular during the so-called Hungarian action in support of Birkenau,” Brendel said.

The question that always plagues late Holocaust trials remains: why now, so late? How does punishing a man of over 90, whose role in the Holocaust was relatively minor, serve justice? The answer is that many believe the German justice system has failed to punish active participants in the Nazi genocide. The historian Andreas Eichmüller once counted only 49 convictions from the 6,500 SS officers who were stationed at Auschwitz and survived the war.

In part, this was largely down to the legal problem suggested above: under German law, participation in the Holocaust was not a crime, and defendants could only be convicted for a specific provable act of murder or torture. But the way the mass executions were carried out virtually absolved everyone involved of a specific prosecutable act – at least according to the interpretation of most post-war German state prosecutors. It was only with the conviction in 2011 of John Demjanjuk – a former guard at the Sobibor death camp – that this interpretation changed.

Heubner also insisted on the continued importance of Auschwitz trials – even in the face of arguments that Germany has raked over its Nazi history often enough. “The legal reappraisal of the history has not yet been finished – a social reappraisal is something very different,” he said. “This is also a description of a historical situation that shows how quickly a society can slip into the loss of freedom, the loss of human rights, and that’s why it’s very, very topical and politically charged.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com