Archive | February 2016

Odbudujemy wasze spalone kościoły

Odbudujemy wasze spalone kościoły

Andrzej Koraszewski


Prezydent Sisi pozdrawia chrześcijan podczas wigilii koptyjskiego
Bożego Narodzenia.

Prezydent Sisi pozdrawia chrześcijan podczas wigilii koptyjskiego Bożego Narodzenia.Prezydent Abdel Fattah al-Sisi nie należy do ulubieńców prezydenta Baracka Obamy. Prezydent Barack Obama preferuje prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, który jego zdaniem zbudował najlepszą demokrację w muzułmańskim świecie. W sumie to może być w jakimś sensie pozytywne, czasem poparcie wielkich tego świata wychodzi bokiem.

Prezydent Egiptu zdumiewa. W ubiegłym roku, po raz pierwszy w historii tego kraju prezydent brał udział w mszy bożonarodzeniowej w koptyjskiej katedrze. W tym roku zrobił to po raz wtóry.

W czasach popieranego przez prezydenta Baracka Obamę prezydenta Mursiego nasiliły się w Egipcie prześladowania chrześcijan i z cichym przyzwoleniem rządzącego wówczas Bractwa Muzułmańskiego mordowano ludzi i palono kościoły. Amerykański Departament Stanu milczał, amerykański prezydent milczał jeszcze bardziej.

W tym roku, w koptyjskie Boże Narodzenie, podczas odprawianej w kairskiej katedrze św. Marka przez papieża Tawadrosa II mszy, prezydent Abdel Fattah al-Sisi powiedział: „Odbudujemy wasze wszystkie spalone kościoły”. Chodzi o dziesiątki kościołów, ale również o budynki, w których były chrześcijańskie instytucje, oraz domy chrześcijan spalone podczas trwających przez dwa lata prześladowań egipskich chrześcijan.

Prezydent Sisi jest muzułmaninem. Należy jednak do gorszego sortu muzułmanów, którzy nie są mile widziani na amerykańskich i europejskich salonach. Od chwili wyboru na stanowisko prezydenta były generał wzywa do zrewolucjonizowania islamu i pogodzenia go z wartościami dzisiejszego świata. Wielokrotnie apelował do duchownych, ale nie ograniczał się do samych słów. Szerzące nienawiść meczety zostały zamknięte, najbardziej radykalnym imamom odebrano prawo wygłaszania kazań, państwo zastrzega sobie prawo kontrolowania tego, co dzieje się w świątyniach.

„Przy tej okazji – powiedział prezydent Sisi w koptyjskiej katedrze – chciałbym zaapelować, by nikt nie rozbijał naszej jedności. Nie spotka nas krzywda, ani krzywda nie stanie się naszej gospodarce, ani naszej polityce; póki jesteśmy razem, możemy przezwyciężyć wszystko.

Bóg stworzył nas różnymi, w religiach, zachowaniach, kolorze skóry, językach, obyczajach, oraz tradycjach i nikt nie zdoła nas wszystkich ujednolicić.”

Wydawać by się mogło, że to przesłanie egipskiego prezydenta powinni usłyszeć politycy i dziennikarze całego świata. Prezydent Obama najwyraźniej uznał, że tego rodzaju przesłanie nie należy do jego systemu wartości, o prezydencie Erdoğanie lepiej nie mówić, bo w Turcji ministerstwo religii traktuje takie wypowiedzi jako apostazję, która powinna być karana śmiercią.

Prezydenckiej obietnicy odbudowania ponad sześćdziesięciu spalonych kościołów towarzyszyły ubolewania, że egipscy chrześcijanie musieli czekać na to tak długo. Można się zastanawiać nad pytaniem, jak długo świat będzie czekał, żeby zauważyć uczciwe wysiłki tego prezydenta?

Ekstremizm w Egipcie nie został przezwyciężony, ma nie tylko setki tysięcy sympatyków we własnym społeczeństwie, ale Egipt jest nieustannie atakowany z zewnątrz. Na Synaju ciągle działają komórki ISIS, Turcja stała się siedzibą związanej z Bractwem Muzułmańskim egipskiej opozycji, Hamas jest zagrożeniem nie tylko dla Izraela, ale i dla Egiptu, zradykalizowani uchodźcy docierają nie tylko do Europy, ale infiltrują również takie kraje jak Egipt. Zagrożeniem jest Libia, w której Państwo Islamskie jest coraz potężniejsze.

Dla prezydenta Sisiego najpoważniejszym problemem jest jednak ekstremizm wewnątrz kraju. Ma wielu wrogów wśród duchownych, Bractwo Muzułmańskie jest nadal potężne i ma wiele uśpionych komórek. Reforma islamu nawet się nie zaczęła, chociaż jej zwolennicy czują się dziś znacznie silniejsi i coraz częściej zabierają publicznie głos. Pojawia się pytanie o reformę oświaty i, co być może jest najważniejsze, o reformy gospodarcze, bez których nic nie może się udać.

Egipt wydaje się być najciekawszym krajem zdominowanym przez islam. Prezydent Sisi działa ostrożnie, bez zbędnego pośpiechu. Jego intencje nie pozostawiają jednak wątpliwości.

Jego świąteczne życzenia w koptyjskiej katedrze to nie są tylko miłe słowa z okazji religijnego święta, to ważny sygnał dla egipskiego społeczeństwa, ale i dla reszty świata. Muzułmański terroryzm może się zakończyć tylko przez położenie tamy politycznemu islamowi. Amerykański prezydent i politycy europejscy robili jak dotąd wszystko, żeby ten polityczny islam wzmocnić. Nic dziwnego, że w ponad sześć lat po osławionym kairskim przemówieniu prezydenta Obamy muzułmański terroryzm jest stokrotnie silniejszy, a Bliski Wschód płonie w ogniu.

Z świątyń nieczęsto słyszymy słowa, które budzą nadzieję. Tym razem jest inaczej, chociaż wiele się musi stać, aby ta nadzieja nabrała solidnych podstaw.

Egipt oczywiście nie jest i długo jeszcze nie będzie krajem demokratycznym w zachodnim tego słowa rozumieniu. Tylko w roku 2015 sądy egipskie wydały 720 wyroków śmierci. Spowodowało to liczne protesty na Zachodzie. Trudno jednak doszukać się informacji na temat liczby wykonanych wyroków. W marcu londyński „Guardian” donosił o powieszeniu człowieka, który zepchnął nastolatka z dachu budynku. W maju sąd odroczył decyzję o wykonaniu kary śmierci byłego prezydenta Mursiego.

Rekordzistą jest Iran, gdzie według Al-Dżaziry w 2015 roku wykonanych wyroków śmierci było ponad tysiąc (wg. AI. tylko w pierwszym półroczu 2015 ponad 700).

Arabia Saudyjska – 157 wykonanych wyroków śmierci w 2015r.

Danych z Syrii i Iraku brak, ale w obydwu tych krajach stosuje się karę śmierci.

Karę śmierci stosuje się również w Autonomii Palestyńskiej i w Gazie, tu również danych za ubiegły rok brak mimo, iż wyroki były wykonywane.

W Egipcie trwa swego rodzaju wojna domowa. Sądy istotnie wydają setki wyroków śmierci. Fakt, że nie są one wykonywane, jest znamienny.

Źródło: Assyrian International News Agency, We will Rebuild Your Torched Churches.

P.S. Czy urzędujący prezydent kraju może być dysydentem? Interesujące pytanie. Mam wrażenie, że czasem to jest możliwe i że w przypadku tego prezydenta mamy do czynienia z takim dziwnym fenomenem


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Bus driver arrested over fatal crash – had crashed before

Bus driver arrested over fatal crash – had crashed before

Shoshana Miskin


Lethal bus crash near Modi'inInvestigation of deadly bus collision revealed that driver was previously involved in a similar accident.
Following a large-scale crash on Highway 1 which killed six people, the bus driver was arrested early Monday morning after being taken in for questioning on suspicion of causing death by negligence.

The initial investigation revealed that the bus driver had been involved in a similar accident that occurred a few years ago while driving the same route, 402, in the opposite direction from Bnei Brak towards Jerusalem. In the accident he collided with a truck near the Shoresh interchange causing several injuries.

Following that accident, the Egged bus company decided the driver would not travel on intercity routes and was assigned to local routes only. However, a few weeks ago, the driver resumed to travel on the Jerusalem-Tel Aviv highway.

The police investigation also revealed that the truck driver had to stop on the side of the road due to an oil leak. Shortly after he stopped in the shoulder, the bus traveling from Jerusalem veered off its lane and crashed into the right side of the truck.

The identities of four of the six victims have been cleared for publication: 27-year-old Ya’akov Meir Heshin, 26-year-old Yisrael Weinberg, 23-year-old Chaya Pasha Frenkel, and 17-year-old Levy Yitzhak Amdadi.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Salomea Palińska — rywalka Modrzejewskiej

Salomea Palińska — rywalka Modrzejewskiej

dr Mikołaj Getka-Kenig


W połowie XIX w. Salomea Palińska była czołową gwiazdą warszawskiej sceny teatralnej.

Palińska pod koniec życia, rycina wg zdjęcia Jana Mieczkowskiego, Tygodnik Ilustrowany, 1873, nr 304.

W połowie XIX w. Salomea Palińska była czołową gwiazdą warszawskiej sceny teatralnej – kres jej aktorskich triumfów nadszedł wraz z przybyciem do Warszawy Heleny Modrzejewskiej.

Salomea Palińska przyszła na świat w r. 1831 w Płocku, jako Sara Ryfka Adelschon, córka Dawida i Ajdli z Rupików. Wychowywała się w Warszawie, gdzie jako trzynastolatka wraz z resztą rodziny przyjęła katolicki chrzest, zmieniając nazwisko na Palińska, po swoim ojczymie, zamożnym kupcu, którego rozległe interesy handlowe sięgały aż Londynu (gdzie okresowo przebywał). Jej ojcem chrzestnym był rosyjski namiestnik Iwan Paskiewicz, a fakt ten wynikał ze starej polskiej tradycji dotyczącej neofitów, według której w takiej roli występował monarcha (w tym przypadku jego przedstawiciel), patronujący „nawróceniom”.

Jej żydowskość stanie się później dla wielu tajemnicą poliszynela, a ona sama – ze względu na uprzedzenia chrześcijańskiej większości społeczeństwa i tym samym obawy przed stygmatyzacją – będzie ukrywać swoje korzenie (czego przykładem posługiwanie się fałszywymi dokumentami urodzenia przy okazji zawierania związku małżeńskiego, nie tylko pomijającymi fakt konwersji ale i wskazującymi na Litwę jako rzekome miejsce urodzenia).

Pod tym względem jej historia przypominała los innych aktorek żydowskiego pochodzenia w ówczesnej Europie, ze słynną Sarą Bernhardt na czele.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy Palińska zapałała chęcią do pracy na scenie, już jednak w wieku szesnastu lat szkoliła się pod okiem wybitnej aktorki Leontyny z Żuczkowskich Halpertowej, żony dyrektora Warszawskich Teatrów Rządowych Borysa (nota bene, luteranina żydowskiego pochodzenia). Debiutowała w Warszawie w r. 1850, grając Celinę w komedii Stanisława Bogusławskiego Lwy i lwice. Początkowo otrzymała angaż, choć z nieznanych bliżej powodów (zapewne weszła w jakiś spór z władzami teatralnymi) opuściła Warszawę i przeniosła się do Wilna. Grała w tamtejszym teatrze do r. 1855, kiedy wróciła do rodzinnego miasta, tym razem z ustaloną pozycją godnej następczyni Halpertowej, przejmując jej główne role dramatyczne.

To właśnie grając w poważnych („seriodramatycznych”, jak pisał w r. 1924 historyk Józef Kotarbiński) sztukach osiągnęła największe uznanie publiczności. Krytyk Władysław Bogusławski (syn Stanisława i wnuk Wojciecha) nazwał ją nawet „ostatnim [prawdziwym] wcieleniem siły tragicznej na naszej scenie”.

Do jej największych popisów należała tytułowa rola aktorki Adrianny Lecouvreur w bardzo popularnej wówczas sztuce Eugène’a Scribe’a i Ernesta Legouvé’a, jak również rola Desdemony w Otellu Szekspira, grając obok amerykańskiego aktora Iry Aldridge’a (jako Otella), gościnnie występującego nad Wisłą – to ostatnie, szczególnie pamiętne w historii przedstawienie z r. 1862, stanie się w przyszłości kanwą dramatu Otello umiera autorstwa Macieja Karpińskiego (premiera: Teatr Wybrzeże w Gdańsku, 2002). Palińska nie tylko zresztą grała, ale i parała się tłumaczeniem sztuk francuskich i niemieckich, które później wystawiano w Warszawie.

Kariera Palińskiej zaczęła chylić się ku zachodowi kiedy do warszawskiego zespołu teatralnego dołączyła w r. 1868 Helena Modrzejewska. Przybyła z Krakowa artystka obawiała się zresztą nie tyle talentu Palińskiej (który doceniała, lecz własny stawiała wyżej), ile przede wszystkim wpływów jej męża, dziennikarza Józefa Keniga, zwanego „potentatem opinii” i specjalizującego się m.in. w krytyce teatralnej.

Kenig okazał się jednak uczciwy w swoich opiniach, sprawiedliwie oceniając umiejętności Modrzejewskiej i przyczyniając się do utwierdzenia jej sukcesu jako pierwszej warszawskiej (i tym samym polskiej) gwiazdy.

Palińska co najmniej raz wystąpiła wspólnie z Modrzejewską, w kantacie „Widma” (inscenizacji fragmentu Dziadów), generalnie jednak coraz rzadziej udzielała się na scenie, co powiązane było także z pogarszającym się stanem zdrowia. Ostatni raz wystąpiła jako tytułowa Serafina w sztuce Victoriena Sardou we wrześniu r. 1873. Miesiąc później zmarła, pozostawiając owdowiałego męża i trójkę dzieci. Jej grób znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim.

Jak napisał po latach kronikarz warszawskiej sceny, Władysław Krogulski: „Palińska […] doszła przy wrodzonym, dużym talencie i temperamencie krańcowym do wyżyn, na których [jednak] się nie poznali współcześni, powiększyła więc grono … niedocenionych” – zresztą do dziś pamięta się ją bardziej jako przegraną rywalkę Modrzejewskiej, niż jako główną heroinę warszawskiej sceny połowy XIX w., tym mniej jako jedną z najważniejszych polskich artystek żydowskiego pochodzenia okresu zaborów.


Bibliografia:

Akt chrztu parafii św. Jana Chrzciciela w Warszawie, 1844, nr 144. Biogram Salomei Palińskiej w Polskim Słowniku Biograficznym, t. 25, 1980. Dzieje teatru polskiego, t. 3, Teatr polski od 1863 r. do schyłku XIX wieku, red. T. Sivert, Warszawa 1982. W. Krogulski, Notatki starego aktora, Kraków 2015.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rondo imienia Ulmów w Rzeszowie

Rondo imienia Ulmów w Rzeszowie

Krzysztof Bielawski


Rzeszowscy radni chcą jedno z rond nazwać imieniem Rodziny Ulmów. Decyzja zapadanie w marcu.

Wniosek dotyczy ronda u zbiegu ul. Lubelskiej z ul. Krogulskiego. Projekt uchwały złożyli radni klubu Prawa i Sprawiedliwości.

– Od początku wojny tysiące Polaków niosły pomoc Żydom i należy o tym głośno mówić i ciągle ten fakt przypominać – mówi Marcin Fijołek, jeden z pomysłodawców.

24 marca 1944 r., w wyniku donosu granatowego policjanta, w pobliskiej Markowej Niemcy rozstrzelali 8-osobową rodzinę Ulmów oraz ukrywanych przez nich Żydów Gołdę Grünfeld i Lejkę Didner z córeczką oraz Sula Goldmana i jego 4 synów.

Rodzina Ulmów (fot. archiwum rodzinne M. Szpytmy)

Przypomnijmy, że 17 marca w Markowej zostanie otwarte Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów.

Rondo przy ul. Lubelskiej jest na razie bezimienne. Przyjęcie nowej nazwy jest praktycznie pewne.

Więcej informacji o tragedii w Markowej znajdziesz na portalu www.sprawiedliwi.org.pl


Źródło: Gernand A., Rondo imienia rodziny Ulmów? Jest propozycja PiS-u [online] http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/1,34975,19594274,rondo-imienia-rodziny-ulmow-jest-propozycja-pis-u.html [dostęp: 11.02.2016].


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Od Hłaski do Olbrychskiego

Od Hłaski do Olbrychskiego

AGNIESZKA KRIZEL


Dżentelmen to – według słownika wyrazów obcych Kopalińskiego – „człowiek nienaganny zarówno pod względem etycznym, jak i form towarzyskich, taktowny, honorowy, godny zaufania, uprzejmy”.

Bohaterowie książki Emilii Padoł to nie tylko aktorzy czy pisarze, ale przede wszystkim mężczyźni z krwi i kości, prawdziwi dżentelmeni czasów, w jakich przyszło im żyć. Były to czasy dziwne, czasem bolesne, pełne wszechobecnej szarości, kurtuazji, odbudowywania się. Zbuntowani amanci PRL-u w życiu prywatnym znacznie odbiegali od wizerunku, jaki kreowali na scenie czy w swoich książkach.

Dziewięciu wspaniałych: Tyrmand, Cybulski, Hłasko, Niemczyk, Olbrychski, Mikulski, Zelnik, Łapicki, Nowicki. Amanci, do których wzdychały rzesze fanek, kochanek i kobiet pragnących spełnić się u ich boku w roli żon. Każdy inny, każdy będący odrębną częścią składową świata, w którym panowały ściśle określone zasady.

Autorka podzieliła książkę na cztery rozdziały, w których przedstawione zostały sylwetki poszczególnych postaci. Najciekawsza jest część pierwsza – wynika z niej, że choć bycie dżentelmenem było w modzie, to bohaterowie tego rozdziału niekoniecznie wpisywali się w obowiązujące trendy. Nadal mam przed oczyma przywołany przez autorkę obraz Tyrmanda: awangardowego, w kolorowych skarpetkach, wyróżniającego się swoim specyficznym wyczuciem chwili. Interesujący jest również życiorys Cybulskiego, którego psychikę w znacznym stopniu ukształtowała bolesna przeszłość. Ciągle czymś zajęty, cięgle czegoś szukał, kręcił się w kółko, zbierał jakieś mało ważne karteczki. Na ekranie doskonale wpasowywał się w graną przez siebie rolę, ale szybko zapominał tekstu.

A Hłasko? Autor Pięknych dwudziestoletnich to człowiek sukcesu i już za życia wielka legenda, „buntownik bez powodu” a` la Humhrey Bogart, czy też „młody gniewny” stylizowany na Jamesa Deana. Łatwo popadał ze skrajności w skrajność. Nie lubił kobiet, za to one wręcz wieszały mu się na szyi. Szybko wydoroślał, w wieku szesnastu lat podjął pierwszą pracę. Miał znakomity zmysł obserwacji. Zawsze stał gdzieś z boku, podpierał ściany, lekko przygarbiony, z tlącym się papierosem w ustach, niepozorny, nie ściągający na siebie uwagi. Obserwował, a potem zapisywał.

Każdy z nas nosi w sobie jakąś historię. Scharakteryzowanych w książce dżentelmenów łączyło wiele: zgubny wpływ używek, w których się zatracali; niezliczone rzesze kobiet i jakiś prozaiczny, oderwany od rzeczywistości stosunek do nich; ślepy zachwyt powiewem zachodniego luksusu, na który musieli ciężko zapracować. Jednym przychodziło to łatwo, inni zaś robili wszystko, by błyszczeć nie tylko na ekranie.

Własną wartość znał na pewno Daniel Olbrychski. Za młodu był amantem, który przesadnie dążył do doskonałości. Aktorstwo, kobiety, życie towarzyskie – we wszystkim chciał być najlepszy. Na własnej skórze przekonał się o zgubnym wpływie alkoholu (z którym zresztą do dziś ma problem), ale nie ulega wątpliwości, że stworzył mnóstwo niezapomnianych i wielkich kreacji.

Książka może nie byłaby wiarygodna, gdyby nie to, że zawiera wypowiedzi bliskich, znajomych, a także członków rodzin opisywanych bohaterów. Napisana została prostym stylem, w sposób przemyślany i zrozumiały.

A oni? Dżentelmeni? Czy faktycznie wpisywali się w ramy określone w przywołanej na początku definicji? Wszechobecni na szklanych ekranach, porywający w rolach, jakie społecznie sprawowali, amanci, bożyszcza kobiet, uwikłani w wiele związków. Dusze towarzystwa, dobrzy koledzy. Prywatnie zaś często oddzieleni grubą szybą, zamknięci, wyalienowani. Jacy byli, są naprawdę? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba sięgnąć po książkę. Wcale nie trudną. Ciekawą.


Emilia Padoł, Dżentelmeni PRL-u, Prószyński i MediaWarszawa 2015.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com