Archive | April 2016

From Gaza with Love

From Gaza with Love

Andrzej Koraszewski


Zrzut z ekranu z palestyńskiego musicalu „Dach autobusu wylatuje w powietrze”

Zrzut z ekranu z palestyńskiego musicalu „Dach autobusu wylatuje w powietrze”.

Już pierwsza zapowiedź mojej książki wywołała wiele reakcji, tak pozytywnych jak i negatywnych. Te pozytywne cieszą, gdyż jest ich znacznie więcej niż sądziłem, że będzie, te drugie są ze wszech miar spodziewane i mało zaskakujące. Jeden z czytelników napisał oburzony: „Propaganda. A czyj kraj okupują Żydzi?” Zadumałem się, zignorować, czy odpowiadać, bo pytanie samo w sobie jest interesujące. W pierwszym odruchu wyrzuciłem komentarz do kosza, a potem zacząłem się zastanawiać, co bym odpowiedział, gdybym sądził, że ten czytelnik uczciwie oczekuje odpowiedzi.

Państwa Palestyna nie było nigdy, a przynajmniej ani historycy, ani geografowie nigdy nie słyszeli o takim kraju. Obszar nazywany Palestyną, to obszar starożytnego Izraela przechrzczony przez Rzymian w drugiej połowie drugiego wieku naszej ery. W czasach nowożytnych, po pierwszej wojnie światowej, pojawia się jako „Mandat Palestyński”, przeznaczony decyzją Ligi Narodów na „dom Żydów”, którą to decyzję wykonać mieli Brytyjczycy. Nie spieszyli się z jej realizacją, Mandat Palestyński przetrwał drugą wojnę światową, zaś brytyjskie zabiegi o utworzenie w powierzonym mandacie „domu Żydów” sprowadzały się do ograniczania imigracji żydowskiej przed i podczas wojny i praktycznie pełnej swobody napływu nowej ludności arabskiej.

Tak czy inaczej owa Palestyna po upadku starożytnego Izraela nie była nigdy siedzibą żadnego państwa. Najpierw była rzymską kolonią, potem bizantyńską, potem przyszli muzułmanie, najpierw Arabowie, których na krótko wyparli krzyżowcy, a kiedy Arabowie powrócili, Palestyna była częścią Wielkiej Syrii, kiedy powstało imperium osmańskie, była kolonią turecką, częścią prowincji syryjskiej. Odpowiedź na pytanie: czyje państwo okupują Żydzi, jest bardziej złożona niżby przychodzący z organizacji „Free Palestine” czytelnik chciał to przyznać.

Ponieważ nie wiem, jak ów czytelnik sam odpowiada na pytanie „czyje państwo okupują Żydzi”, powróćmy do historii nowożytnej, czyli do Mandatu Palestyńskiego. Zacznijmy od dwóch innych mandatów ustanowionych równocześnie z mandatem Palestyńskim. Mandat iracki, został powierzony również Brytyjczykom, ale decyzja Ligi Narodów była tam realizowana jakby sprawniej. W 1921 roku ustanowiono monarchię i daleko posuniętą autonomię, w 1932 Irak uzyskał niepodległość i mandat został wygaszony. Dwie inne prowincje byłego imperium osmańskiego powierzone zostały Francuzom. Liban dość szybko miał autonomię, a w 1943 roku otrzymał pełną niepodległość. Mandat syryjski okazał się kłopotliwszy i Syria uzyskała niepodległość dopiero w 1945 roku. (Zarówno w Iraku, jak i w Syrii było ogromne poparcie dla nazistowskich Niemiec, ale denazyfikacji nie prowadzono, nie ścigano również w tych krajach nazistowskich zbrodniarzy, którzy znaleźli tam schronienie.)

Szukając dalej odpowiedzi na pytanie, czyj kraj okupują Żydzi, musimy zatem powrócić do Mandatu Palestyńskiego. No więc, Żydzi nie okupują Turcji, chociaż Palestyna była turecka, nie okupują Palestyny, bo żadnego kraju Palestyna nigdy nie było, nie okupują żadnego terytorium przyznanego przez Ligę Narodów Arabom. Palestyna jako obszar geograficzny to starożytny Izrael, a więc dzisiejszy Izrael oraz dzisiejsza Jordania. To były również granice Mandatu Palestyńskiego.

Ponieważ na terytorium przyznanym na „dom Żydów”, czyli na terenie Mandatu Palestyńskiego, mieszkało dużo Arabów, których znaczna część była pod wpływem propagandy nazistowskiej i islamistycznej (a pokojowo nastawieni Arabowie byli terroryzowani przez swoich rodaków), Brytyjczycy podjęli decyzję o rozwiązaniu w postaci dwóch państw. Utworzono królestwo haszymidzkie Transjordanii, czyli dom palestyńskich Arabów. Transjordania uzyskała pełną niepodległość i nic już nie stało na przeszkodzie do utworzenia domu Żydów na pozostałych niespełna 30 procentach Mandatu Palestyńskiego. Decyzja Ligi Narodów upoważniała Brytyjczyków do takiej decyzji. Żydzi nie protestowali, przeciwnie uznawali ją za słuszną. Protestowali Arabowie.

Współcześni propalestyńscy aktywiści uwielbiają cztery mapki „Palestyny” ograniczonej do dzisiejszego Izraela, Zachodniego Brzegu i Gazy, na których na zielono zaznaczone są obszary zamieszkałe przez Arabów, a na biało obszary zamieszkałe przez Żydów. Jordania już „Palestyną” na tych mapach nie jest. (Pierwsza mapa jest z 1946 roku, czyli z roku w którym przyznano Jordanii niepodległość, a przyznanie, że Jordania jest państwem Arabów palestyńskich nie wchodzi przecież w rachubę).

Ligi Narodów w 1946 roku już nie było, zastąpiła ją Organizacja Narodów Zjednoczonych, której liczni członkowie oprotestowali zamiar zrealizowania decyzji Ligi Narodów o utworzeniu „domu Żydów” na niespełna 30 procentach przeznaczonego na ten cel terytorium. ONZ uchwaliła rezolucję (rezolucje są rekomendacjami, a nie wiążącymi decyzjami prawnymi) o dalszej redukcji „domu Żydów”, ograniczonego w tej rezolucji do trzech absurdalnych trójkątów i utworzeniu na terytorium Mandatu Palestyńskiego drugiego państwa Arabów palestyńskich. Palestyńscy Żydzi wyrazili zgodę, kraje arabskie odrzuciły tę propozycję. Głównym przeciwnikiem był Egipt, a szczególnie Bractwo Muzułmańskie mające swoje oddziały we wszystkich krajach arabskich, w tym, w (okrojonym już) Mandacie Palestyńskim.

Brytyjczycy nie zamierzali niczego (prócz ograniczenia imigracji żydowskiej) narzucać siłą, zaś Żydzi stawiali zbrojny opór wobec nasilającego się terroru arabskiego i wobec samych Brytyjczyków, (internujących uciekających z Europy i z krajów arabskich Żydów oraz coraz gwałtowniej przeciwstawiających się utworzeniu państwa żydowskiego). W maju 1948 roku Brytyjczycy zwinęli swoją flagę i odpłynęli. Żydzi ogłosili niepodległość i tego samego dnia pięć armii arabskich napadło na „dom Żydów”. (Armia egipska uzbrojona przez Brytyjczyków i mająca do pomocy doświadczonych oficerów SS, armia syryjska uzbrojona przez Francuzów, korzystająca również z fachowej pomocy niemieckich specjalistów, armia jordańska uzbrojona i dowodzona przez Brytyjczyków, oddziały irackie i saudyjskie były mniej liczne i nie warto o nich wspominać.) Uderzenie armii jordańskiej było najskuteczniejsze, zajęła ona Jerozolimę i Judeę i Samarię, czyli to co nazywane jest dziś Zachodnim Brzegiem. Nie zamierzano tam tworzyć jakiegoś drugiego państwa Arabów palestyńskich, zdobyte obszary zostały natychmiast anektowane.

Co prawda nikt poza Brytyjczykami nie uznał jordańskiej suwerenności na „Zachodnim Brzegu”, ale można naciągając prawo powiedzieć, że Izrael okupuje terytorium jordańskie. (Prawdopodobnie komentujący u mnie aktywista z organizacji Free Palestine nie to miał jednak na myśli.)

Próbując się dowiedzieć, co mógł mieć na myśli, zajrzałem do artykułu innej aktywistki tej organizacji, pani Wioletty Wilk-Reguły pisującej w naTemat. Autorka zapewnia, że miała rację i że Palestyna musi być wolna. Jest to polemika z Tomaszem Lisem, który wcześniej zarzucał jej, iż propaguje hasło Hamasu, Hamasu nie wymieniając. Aktywistka Free Palestine jest trochę oburzona tą insynuacją i stwierdza stanowczo, że Hamasu nie popiera, że jest zwolenniczką wolnej i niepodległej Palestyny. Gdzie jest zatem „Palestyna” i kto ją niewoli? Aktywistka nie zajmuje się geografią, możemy się zaledwie domyślać, że chodzi jej głównie o Judeę i Samarię. Tym razem Hamas jednak wspomina i się od niego odżegnuje. Pisze o jakichś enigmatycznych Palestyńczykach. Nie, nie tych Palestyńczykach mieszkających w Jordanii i pozbawionych praw przez swoich władców, nie tych mieszkających w Syrii, Libanie i innych krajach arabskich i w jeszcze większym stopniu pozbawionych praw ludzkich. Wolna ma być jakaś „Palestyna” i wszystko wskazuje na to, że chodzi o Autonomię Palestyńską, mającą godło w postaci mapy Izraela i Zachodniego Brzegu pokrytej flagą palestyńską. Aktywistka nie wspomina, że Autonomia Palestyńska odmawia negocjacji pokojowych, że odmawia realizacji porozumień z Oslo, że tylko trochę mniej energicznie niż Hamas podżega swoich mieszkańców do terroru, ani że ta okupowana autonomia ma własne siły bezpieczeństwa, prasę, sądy, więzienia, parlament i prezydenta. Autorka nie protestuje również, kiedy jej rodzima organizacja demonstruje pod hasłem „Palestine will be free from the river to the sea”. Jest tylko oburzona, że ktoś może ją podejrzewać o propagowanie hasła Hamasu.

Przypominanie, że Izrael zgadza się na drugie państwo palestyńskie na terenie byłego Mandatu Palestyńskiego pod warunkiem uznania prawa Izraela do istnienia, demilitaryzacji tego drugiego państwa Arabów palestyńskich, dyskusji o korektach granicznych i rezygnacji z prawa powrotu również wywołuje oburzenie. Można twierdzić, że są to bardzo wygórowane warunki, albo, że to tylko odmowa popełnienia samobójstwa. Nie wydaje się jednak, aby aktywistka organizacji Free Palestine, chciała dyskutować o tym, gdzie leży Palestyna, ani o tym, czy dwa państwa palestyńskie w Palestynie będą chciały żyć w pokoju z Izraelem i czy daje się rozmawiać inaczej niż tylko twierdząc, że wszystkiemu winni Żydzi. Pani Wilk-Rogala kończy swój artykuł słowami: „…gdyby premier Netanjahu, tak zapalczywy w swoich poglądach na sprawy palestyńskie, miał więcej dobrych chęci, to zrozumiałby, że od kija lepiej działa marchewka. A gdy jej nie ma tam gdzie być powinna, to się jej szuka wszędzie, nawet w Hamasie.”

No i wszystko się poplątało, nie tylko nie zdołałem odpowiedzieć sobie na pytanie czyje państwo okupują Żydzi, ale na domiar złego, przestałem rozumieć, gdzie leży i jaki obszar ma Palestyna.

Pierwsza zapowiedź mojej książki skłoniła również do protestu na łamach Studia Opinii doktora Pawła J. Dąbrowskiego, pracownika Holistycznego Instytutu Negocjacji i Przedsiębiorczości. Tego autora oburzyło moje stwierdzenie, że „świat konsekwentnie żąda proporcjonalności – ma ginąć tyle samo Żydów, ilu ludzi, którzy próbują ich zabić”. Pisze, że dużo czyta, ale niczego takiego nie czytał, żąda linku i przesyła link do własnego artykułu pod tytułem Nie będziemy ginąć za Izrael. Zajrzałem do polecanego artykułu i przeczytałem między innymi:

„Trudno jest zaakceptować tezę o „szeroko zakrojonych bombardowaniach Izraela przez Hamas”, gdy ich ofiarą padają dwie-trzy osoby, i o „starannie wymierzonych, ograniczonych i przeprowadzonych z chirurgiczną precyzją atakach ADF” (sic!) , których ofiarą padają dziesiątki i setki cywilnych ofiar. Ale nie sposób też zaakceptować krokodylich łez Hamas, gdy po ataku „bezbronnych” tłumów na Płot, czy na posterunki giną cywile… Bo niby co? Izraelscy żołnierze mieliby się dać zatłuc kamieniami???”

Wyważone i obiektywne. Ten autor używa słowa Hamas, a nawet uznaje jakieś prawo do samoobrony żołnierzy, ma tylko pretensje o brak proporcjonalności. Jakie tam szeroko zakrojone bombardowania, kiedy ginie zaledwie kilku Żydów? Holistyczne podejście tego specjalisty nie podpowiada mu, że wystrzeliwanie tysięcy rakiet na miasta w innym kraju to może być coś niewłaściwego, chodzi mu o skuteczność, te rakiety czynią tak mało szkód. Ten lament na niedostateczną skuteczność palestyńskich pokojowych wysiłków słychać w ONZ i w parlamencie Unii Europejskiej, w amerykańskim Departamencie Stanu, i na uniwersyteckich kampusach. Pan Dąbrowski nie musiał prosić o link, pozwalający na potwierdzenie mojej tezy. Podał go sam. Oczywiście Hamasowi, Islamskiemu Dżihadowi, Fatahowi zależy nie tylko na zabijaniu Żydów, oni jeszcze chcą, żeby było jak najwięcej ofiar wśród ich własnej ludności. Używają szpitali i szkół, bloków mieszkalnych jako zarówno składów broni i amunicji, jak i miejsc, z których przeprowadzane są operacje militarne. Krótko mówiąc organizacje te popełniają zarówno zbrodnię wojenną, jaką jest ostrzeliwanie ludności sąsiedniego kraju, jak i zbrodnię wykorzystywania własnej ludności jako żywych tarcz. Te zbrodnie są chętnie wybaczane lub kwitowane łagodnym napomnieniem, niewspółmiernym do potępienia zbrodni ochrony życia własnych obywateli przez Izrael. W szaleństwie działań Abbasa jest metoda, ale jeszcze bardziej zdumiewająca jest skuteczność metod Hamsu, który wydaje się wiedzieć, że może liczyć na ciche poparcie świata dla swoich działań. Jak opisać cel tych działań? No cóż oddajmy głos palestyńskim artystom, którzy chyba potrafili wyrazić to najlepiej. Proponuję obejrzenie palestyńskiego musicalu „Dach autobusu wylatuje w powietrze”. (Ponieważ film jest po arabsku, pomimo jego artystycznej wymowności podajemy najpierw transkrypt przekazywanych słów, a potem sam film, który naprawdę warto obejrzeć.)

Muzyczne wideo zatytułowane “Dach autobusu wylatuje w powietrze” zamieszczono w Internecie 7 lutego 2016. Piosenkarze z Al-Wa’ed Band tańczą na tle spalonego autobusu izraelskiego, chwaląc producenta bomb i jednego z przywódców Hamasu, Jahję Ajjasza, słowami: „Nie pozwoliłeś przejechać ani jednemu autobusowi bez kawałków autobusu i części ciał latającymi w powietrzu” i wzywając „posłańca dobrych wieści”, by „owinął pas wybuchowy wokół swojej talii”. W piosence są również następujące słowa: „Chcemy, by martwi wypełnili ulice i by krew nasilała ból” oraz „rozpal ogień, który ich ogarnie, zamień ich w kawałki ciała, smaż ich”.

“Dach autobusu wylatuje w powietrze” Al-Wa’ed Band dla „Sztuki Islamskiej”

“Dowódca Jahja Ajjasz”

Zdjęcie Jahji Ajjasza, pseudonim “Inżynier”, organizatora i producenta bomb, który stał za zamachami samobójczymi w latach 1990.

Śpiewacy wychodzą zza atrapy wysadzonego bombą autobusu izraelskiego

Bądź szczęśliwy, bracie Ajjaszu, bo Współczujący pobłogosławił cię, bo ładunki wybuchowe, które umieściłeś na ciele wroga, były takie żywe. Nie pozwoliłeś przejechać ani jednemu autobusowi bez kawałków autobusu i części ciał latających w powietrzu.

O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci.

Zdjęcia śpiewaków planujących zamach na autobus

O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci.

O poszukiwaczu męczeństwa, wysłuchaj wezwania meczetu Al-Aksa, uczyń, by wybuch bomby sięgał dalej i dalej. Uczyń, by Netanjahu uciekał w hańbie, niezdolny policzyć ofiar. Rozprosz ich, uderz strachem pośrodku ich ludu. Nie okazuj żadnej litości osadnikom. Wypraw ich do piekła. Nic ich nie oczekuje, poza grobem.

O poszukiwaczu męczeństwa, meczet Al-Aksa wzywa: O synu, dostąp męczeństwa! Wysadź się w powietrze, ty, który masz silną determinację. Obronimy ziemię czystego Al-Aksa.

Potencjalny zamachowca czyta książkę i obejmuje małego chłopca

O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci. O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci.

Śpiewacy tańczą debke

“Żydzi” czekają na autobus razem z potencjalnym zamachowcem

O poszukiwaczu męczeństwa, uczyń, by płakali. Rozpal ogień, który ich ogarnie. Zamień ich w kawałki ciała, smaż ich, wnosząc radość w serca niezłomnych ludzi.

“Żydzi” wsiadają do “izraelskiego” autobusu

O poszukiwaczu męczeństwa, jest twoim obowiązkiem obrona naszych ludzi. Jesteś naszym głosem honoru.

Zamachowiec przechodzi środkiem przez autobus

Twoim pasem wybuchowym obronimy nasze wolne kobiety. Chcemy, by martwi wypełnili ulice i by krew nasilała ból. Uczyń, by syjoniści cofnęli się przed gniewem moich mszczących się ludzi.

O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci. O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci.

Ujawnij swoje tajemnice Współczującemu. O poszukiwaczu męczeństwa, Pan cię wybrał. Nasz Prorok Mahomet będzie twoim sąsiadem. W Raju twój dom już się buduje. Wystąp i pomścij w imieniu swojej religii. Wysadź to w powietrze – obyś odniósł sukces. O ty, który nosisz pas wybuchowy, głowę trzymasz wysoko, kiedy przynosimy dobre wieści.

O poszukiwaczu męczeństwa, nałóż swój pas wybuchowy i eksploduj go. To jest twoja najwspanialsza godzina. Jak słodkie są twoje bomby i materiały wybuchowe. Wysadź w powietrze bezwstydnego syjonistę.

O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci. O nosicielu dobrych wieści, owiń pas wybuchowy wokół swojej talii. Historia Intifady zostanie opowiedziana, dopiero kiedy dach autobusu wyleci.

Zamachowiec sięga do pasa wybuchowego pod kurtką

Słychać eksplozję i ekran robi się czarny

Lista twórców wideo pokazuje się za scenami z produkcji, a u dołu płomienie obejmują obraz atrapy izraelskiego autobusu

(Żródło: Memri, Tłumaczenie z angielskiego przekładu: Małgorzata Koraszewska)

 

Czytaj dalej tu: From Gaza with Love


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Hezbollah said building missile base in Syria, to strike at Israel

Hezbollah said building missile base in Syria, to strike at Israel

Stuart Winer


In this May 22, 2010 file photo, a Hezbollah fighter stands behind an empty rocket launcher while explaining various tactics and weapons used against Israeli soldiers on the battlefield (AP/Hussein Malla)
In this May 22, 2010 file photo, a Hezbollah fighter stands behind an empty rocket launcher while explaining various tactics and weapons used against Israeli soldiers on the battlefield (AP/Hussein Malla)

The Lebanese terror group Hezbollah has reportedly been constructing a fortified base inside Syria that it may be using to store Iranian ballistic missiles with the range to hit Israel.

Satellite images of an area on the northern Lebanese-Syrian border show that Hezbollah has been consolidating positions it conquered from Syrian rebels in June 2013, global intelligence company Stratfor said Wednesday.

Photos show several facilities in the region around Qusair, including one large compound surrounded by an earthen berm. Villages up to four kilometers (2.5 miles) from the base have been razed to enable clear observation of the territory, and tunnels have reportedly been dug back under the border and into Lebanon.

Other sources said there are long-range missiles at the base including Iranian-manufactured Shabab-1, Shabab-2, and Fateh-110 ballistic missiles, although there was no satellite confirmation to back up the claim.

“While these missiles could prove crucial in the event of a large-scale Israeli ground offensive against Hezbollah in Lebanon, they are not beyond the reach of the Israeli Air Force,” the report said. “Notably, imagery does not show significant underground facilities at the base capable of protecting this weaponry.”

The missiles are estimated to have ranges from 200 to at least 1,000 kilometers (125-625 miles), putting all of Israel within striking distance.

Several airstrikes in Syria, attributed to the Israeli Air Force, reportedly targeted advanced weapons shipments to Hezbollah. Although Israel has never publicly admitted to carrying out the strikes, it has vowed to prevent Hezbollah from obtaining any game-changing weapons.

One source said the plan is to also store Katyusha rockets, mortars, and howitzers at Qusair as well as to station some of Hezbollah’s 60 T-72 battle tanks at the base. Additional intelligence reported four munitions factories in the complex.

Satellite images showing allegedly Hezbollah fortifications in the area of Qusair on
the Lebanese-Syrian border. (Stratfor)

Satellite images showing allegedly Hezbollah fortifications in the area of Qusair on the Lebanese-Syrian border. (Stratfor)

Stratfor said the installation is part of a Hezbollah plan to keep a force of 3,000 fighters in Syria as well as provide a base of operations for its sponsor, Iran. An Iranian diplomatic source claimed officers from the Iranian Revolutionary Guards Corps make frequent visits to the positions near Qusair, Starfor said.

Hezbollah conquered the area while fighting on behalf of the Syrian government against rebels in the country’s civil war.

Based on information from diplomatic sources and those described as “close to Hezbollah,” Stratfor assessed that Hezbollah will strive to further increase its presence in Syria as a precaution against the possible ousting of President Bashar Assad’s regime by rebels.


Stuart Winer

Stuart Winer is a breaking news editor at The Times of Israel.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rifles without bullets

Rifles without bullets

Judith Bergman


Following the terrorist attacks in Brussels, it has been revealed just how incredibly lax and ill-prepared Belgium’s security authorities were. Belgian authorities had accurate advance warnings that terrorists planned to launch attacks at Brussels airport and in the subway system, yet failed to act.

One month prior to the Paris attacks in November 2015, Francoise Schepmans, the mayor of the Brussels district of Molenbeek, described by many as Europe’s “jihadi base,” received a list “with the names and addresses of more than 80 people suspected as Islamic militants living in her area,” according to The New York Times. The list was based on information from Belgium’s security apparatus, and included three of the terrorists behind the Paris attacks, including Salah Abdeslam. “What was I supposed to do about them? It is not my job to track possible terrorists,” Schepmans said. “That is the responsibility of the federal police.”

Given this attitude of Belgian authorities, it should not be a surprise that the security for the Jewish Belgian community is laughable.

Nevertheless, the embarrassing details of the show that passes for security around Jewish institutions is shocking in its extreme amateurishness. After the Brussels attacks, Brussels Rabbi Menachem Hadad told Israel Army Radio that soldiers, who were posted outside a synagogue and the city’s Chabad House following the terrorist attack in Brussels’ Jewish Museum in 2014, told him that for months, they used to guard the area with no bullets in their rifles. The English language does not contain a fitting combination of words to comment on such a spectacle.

Nevertheless, the spectacle continues. In Molenbeek, one of Schepmans’ security officials, a “guardian of the peace,” no less, Mohamed N., wrote on Facebook that “the word Jew itself is dirty. If I were in Israel, frankly, I would do to the Jews what they do with the Palestinians — slaughter each and every one of them.” Schepmans responded that she would dismiss him and that “the guardians of the peace assume a role of mediation in the community. They are the image of communal authority. His words shocked me. … I cannot tolerate such an attitude of a communal agent.”

One doubts whether Schepmans, who could not be moved to act when confronted with a list of nearly 100 potential terrorists living in her area of responsibility, was truly “shocked” at hearing that Muslim officials, “guardians of peace,” in her district wished to wipe Jews out.

Surely, the idea of killing Jews could not be so terribly uncommon in her district, where Salah Abdeslam, who was one of the terrorists behind the Paris attacks in November, hid for months from the authorities with the help from a network of family, friends and neighbors.

Whether common or not, Belgians at any rate clearly appear to treat hatred of Jews and Israel as perfectly normal and acceptable. In a video captured by French RTL television of a vigil for the terror victims in Brussels at the Place de La Bourse, a hijab-wearing woman can be seen uninterruptedly replacing an Israeli flag with a Palestinian one and then proceeding to tear up the Israeli flag. Throngs of people surround her, yet no one intervenes. Another video of a Brussels vigil shows a man stepping on the Israeli flag and covering it with a Palestinian one, again unhindered by any bystanders.

Perhaps this is because their own state authorities teach Belgians that hating Israel is indeed perfectly normal and acceptable. In 2013, the Belgian Education Ministry website featured a virulently anti-Semitic cartoon, which first appeared at one of former Iranian President Mahmoud Ahmedinajad’s infamous Holocaust denial conferences in Tehran in 2009, unbelievably, as part of an exercise for trainee teachers. The cartoon showed a Jewish man impaled on the fence of a concentration camp next to a man wearing a keffiyeh — an Arab headress — their limbs arranged in the form of a Nazi swastika. The caption “never again” appeared above the image of the Jew and the words “over again!” were written at the Arab’s right foot. In the exercise, the teachers were asked to analyze the cartoon with one of three statements: “This is a Palestinian fleeing Jews”; “Jews want the entire area of Palestine back”; or “Jews call Palestine Israel.” This is what Belgium tells its teachers to teach Belgian children and then they feign “shock” when the results play out in the streets.

Similarly, ancient anti-Semitic tropes and blood libels are featured in the daily Belgian press. A leading Belgian daily, De Standaard, claimed in 2013 that Jews “sometimes poisoned Palestinian water wells.” In Molenbeek itself, also in 2013, a poster for a conference about Zionism titled “Let’s talk calmly about Zionism” organized by a local chapter of the Socialist Party, featured a caricature of a Jew so vile that it could have been taken straight out of Der Stuermer. The Belgians are mourning their dead, now that it is too late, but they contributed energetically themselves toward creating an enabling atmosphere of hatred, even right in the “jihadi base” of Molenbeek.

On Friday, anti-Semitic graffiti was found in a schoolyard in Braine-le-Comte near Brussels. It featured a swastika, a Star of David and the text: “Juden, Arbeit Macht Frei.”

Even if the Belgian police outside the Jewish institutions would have bullets for their rifles, it would make no difference by now. Belgium has already failed on too many levels for it to recover.


Judith Bergman is a writer and political analyst living in Israel.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


BDS: pomaganie Palestyńczykom czy promowanie nienawiści?

BDS: pomaganie Palestyńczykom czy promowanie nienawiści?

Sima Goel tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Ludzie, którzy twierdzą, że naprawdę leży im na sercu pomoc Palestyńczykom, zamiast tylko próbować zaszkodzić Izraelowi, powinni rozważyć, jak wesprzeć Palestyńczyków, których przywódcy wyprowadzają pieniądze pomocowe otrzymywane od innych krajów. Studenci mogliby zastanowić się, jak zakładać przemysł, który poprawiłby palestyński rynek pracy, zamiast bojkotowania firm izraelskich, które zatrudniają tysiące Palestyńczyków. (Zdjęcie: Takver/Wikimedia Commons)Ludzie, którzy twierdzą, że naprawdę leży im na sercu pomoc Palestyńczykom, zamiast tylko próbować zaszkodzić Izraelowi, powinni rozważyć, jak wesprzeć Palestyńczyków, których przywódcy wyprowadzają pieniądze pomocowe otrzymywane od innych krajów. Studenci mogliby zastanowić się, jak zakładać przemysł, który poprawiłby palestyński rynek pracy, zamiast bojkotowania firm izraelskich, które zatrudniają tysiące Palestyńczyków. (Zdjęcie: Takver/Wikimedia Commons)

Ruch Bojkot, Dywestycje, Sankcje (BDS) zajęty jest promowaniem antysemityzmu, a uniwersytety są w awangardzie tego rasistowskiego ruchu.

Niestety, studenci uniwersytetów, związki zawodowe i ludzie z przemysłu rozrywkowego, którzy wierzą, że inwestują swoją energię w poparcie dla narodu palestyńskiego, nie rozumieją, że w rzeczywistości wspierają polityków – zarówno z terytoriów palestyńskich, jak sponsorów terroryzmu – którzy używają Palestyńczyków jako pionki w grze w szachy, w której nagrodami są ropa naftowa, pieniądze i władza.

Tak, czuje się ból Palestyńczyków; tak rozumie się ich ciężkie położenie. Trzeba jednak zobaczyć także, jak studenci mogą być wykorzystywani przez polityków. Pod koniec lat 1970., kiedy Szach Iranu rządził jak dyktator, za wszelką cenę bronił swojej władzy. Nie istniała wolność słowa i zgromadzeń, co spowodowało, że intelektualiści i studenci zbuntowali się z okrzykiem „niech żyje wolność”. Studenci byli młodzi i idealistyczni; popierali tego, kogo postrzegali jako słabszego.

Reżim, który zastąpił Szacha, był jednak jeszcze bardziej represyjny. Islamska Republika Iranu kontrolowała każdy aspekt życia każdego Irańczyka. Irańczycy zostali użyci i zdradzeni. Wielu niewinnych ludzi użyczyło swojego głosu grupie, która nie miała dla nich żadnego szacunku, ale użyła ich głosów do przeprowadzenia własnych planów politycznych.

W Iranie studenci protestowali przeciwko Szachowi w imię wolności i nieświadomie pomogli wynieść do władzy ajatollaha Chomeiniego. Kiedy Chomeini narzucił hidżab wszystkim kobietom, także chrześcijanki, Żydówki i inne musiały go nosić. Kontrolował każdy aspekt życia każdego człowieka. Dopiero później wielu Irańczyków zorientowało się, że zostali użyci i po sfałszowanych wyborach 2009 r. narażali życie – albo idąc do więzienia, albo ginąc – kiedy próbowali protestować przeciwko reżimowi, który wynieśli do władzy.

Podczas gdy politycy palestyńscy próbują wygrać walkę o opinię publiczną, Palestyńczycy są tymi, którzy nieustannie cierpią.

Zwolennicy BDS szybko wskazują palcem na Izrael jako przyczynę nieszczęsnego stanu Palestyńczyków. Nie potrafią dostrzec, że to przywódcy palestyńscy winni są korupcji i nieudolnych rządów. Nie potrafią także zobaczyć, że Izrael jest jedyną funkcjonującą demokracją na Bliskim Wschodzie, jedynym krajem w olbrzymim regionie, którego wszyscy obywatele – Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie – są równi wobec prawa i mają te same przywileje.

W skutek tego nie mam żadnego współczucia dla tych, którzy popierają ruch BDS: są ślepi na to, co reprezentuje ruch BDS. Ruch ten stroni od polepszenia życia Palestyńczyków; dostarcza jedynie legitymacji represyjnym przywódcom palestyńskim, którzy pod wieloma względami przypominają swoich irańskich odpowiedników.

Zamiast promować BDS, idealiści o dobrych intencjach mogliby rozważyć, jak wesprzeć Palestyńczyków, których przywódcy wyprowadzają pieniądze pomocowe otrzymywane od innych krajów. Studenci mogliby zastanowić się, jak zakładać przemysł, który poprawiłby palestyński rynek pracy, zamiast bojkotowania firm izraelskich, które zatrudniają tysiące Palestyńczyków. Mogliby uczynić wysiłek zrozumienia rzeczywistej sytuacji i pracować na rzecz trwałego pokoju, zamiast pogarszać los Palestyńczyków.

Pokój wymaga empatii; ruch BDS, ze swoim tajnym celem zniszczenia wolnego i demokratycznego narodu, nie promuje niczego poza urazą, podziałami i nienawiścią.


Sima Goel

Pochodząca z Iranu Kanadyjka mieszkająca w Montrealu. Napisała wspomnienia z Iranu Fleeing the Hijab: A Jewish Woman’s Escape from Iran.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Europe can’t seem to forgive the Jews for the Holocaust

The Big Lie: Anti-Semitism and the ‘Occupied Palestinian Territories’

Ziva Dahl


Israeli settlers protest outside their settlement of Kiryat Arba in the southern West Bank after a suspected Palestinian attacker stabbed to death a woman at her home in the Otniel settlement on January 17, 2016. A Palestinian broke into a West Bank Jewish settlement and stabbed Dafna Meir, a hospital nurse and mother of six, to death in her home, the Israeli army said, the first such incursion in a months-long wave of violence. Israeli settlers protest outside their settlement of Kiryat Arba in the southern West Bank after a suspected Palestinian attacker stabbed to death a woman at her home in the Otniel settlement on January 17, 2016. A Palestinian broke into a West Bank Jewish settlement and stabbed Dafna Meir, a hospital nurse and mother of six, to death in her home, the Israeli army said, the first such incursion in a months-long wave of violence.

In January, U.N. Secretary-General Ban Ki-Moon made the outrageous assertion that the slashing of innocent Israeli civilians by knife-wielding Palestinians is justifiable as a response to “the weight of a half century of (Israeli) occupation.” This contemptible statement from the head of the U.N. reflects years of vicious propaganda against the Jewish state.

The canard that Israel is illegally occupying land belonging to “indigenous Palestinian Arabs” has been repeated so relentlessly, for so many years, in so many international venues, that it is now accepted as a fundamental truth.

When you hear the words “occupied territory,” you’re conditioned to think only of the fictitious Israeli “occupation of Palestinian land.” You’re not reminded of the occupation of northern Cyprus by Turkey or the Western Sahara occupation by Morocco. Why not? Because the international community obsessively promotes the idea of Israeli occupation to defame Israel’s legitimacy. It is the leitmotif of the bien-pensants, echoing through the halls of the U.N., in chambers of government, in academia and the press.

The “occupied Palestinian territory” is neither “occupied” nor “Palestinian.”

For the international community, occupation refers to Israel’s control of territories it obtained during its defensive 1967 Six-Day war, fought against multiple Arab armies to preserve its survival. Palestine has never existed as a distinct political entity. Since Solomon and David ruled the Jewish kingdoms, this area was always part of empires from Roman times to the Ottomans, who lost this territory in WWI.

The 1917 British Balfour Declaration provided for a Jewish national homeland in the area called Palestine. In July 1922, the League of Nations, recognizing “the historical connection of the Jewish people with Palestine,” gave Britain the Mandate for Palestine, including the responsibility to encourage the establishment of a Jewish national home within territory which included today’s Jordan, Israel, the “West Bank” and Sinai. Before the Mandate was finalized in 1923, 75 percent of the land designated for the Jewish homeland was taken away and given to Transjordan, now called Jordan.

Between the world wars, the Arabs in the region fiercely opposed the presence of Jews on what they considered “sacred Muslim territory,” committing continuous terrorism against the local Jewish communities.


Today’s 21st century propagandists employ
the very same Nazi propaganda tactic for
the same purpose—to destroy Jews.


The U.N., whose Charter recognizes the Jewish rights under the League’s Mandate for Palestine, passed Resolution 181 in 1947, recommending a partition of Mandatory Palestine into two states: one Jewish, the other Arab. The Jews accepted partition and, in May 1948, declared their independence.

The Arabs rejected partition, and five Arab armies invaded the nascent Jewish state. An armistice agreement was signed; Egypt controlled Gaza and Jordan controlled the “West Bank” and eastern Jerusalem. Jordan ruthlessly expelled all Jews and obliterated all historical vestiges of Jewish presence in that land. For 19 years, there was no international pressure to end Jordan’s rule.

In 1967, with Arab armies massing on Israel’s borders, threatening to destroy the Jewish state, Egypt blockaded the Straits of Tiran to Israeli shipping, cutting off Israel’s main supply route for oil. President Lyndon Johnson described this act as the casus belli justifying Israel’s defensive war against Egypt, Syria, Iraq and Jordan. The subsequent Israeli control of land was not a consequence of some grand expansionist scheme, but rather was incidental to Israel’s success in defending itself against an Arab attempt to destroy it.

The Oslo Accords of 1993 and 1995, legal agreements signed by the Palestine Liberation Organization and Israel, provided for Palestinian self-rule in the majority of the “West Bank.” In 2005, Israel withdrew its military and all civilians from Gaza, giving complete control to the Palestinians. Today, most Arab-Palestinians live under Palestinian jurisdiction.

Under international law (Hague Regulations 1907, Articles 42,43; Fourth Geneva Convention), when the military forces of one nation take control of the sovereign territory of another nation (a foreign territory), that situation is legally called “occupation” and the nation taking control is termed an “occupier.” Because the West Bank and Gaza, under international law, were never legal sovereign entities or sovereign territories of any other state, there is no legally recognized owner of these territories to which the land can be returned. Today, the status of the territories remain “in dispute,” subject to the outcome of future permanent status negotiations.

Therefore, it is incorrect to characterize Israel as an occupier and the West Bank and Gaza as occupied territory. So why do the U.N., The New York Times, TV talking heads, government officials and the mass media claim Israel is occupying Palestinian land?

Within the context of the Israeli-Palestinian conflict, “occupier” and “occupation” have become political terms applied only to Israel, without regard for their legal meaning. The emotionally charged word “occupation” reduces complex situations of competing claims and legal rights to two categories—right and wrong—clearly implying that occupation (and Israel) is wrong. The term “occupation” has become a pejorative used to vilify the Jews. Branding Israel an “occupier” equates it with brutal military occupations such as Nazi Germany’s occupation of European countries and the Soviet Union’s occupation of Eastern Europe. This “big lie” is exploited to claim that Israel is responsible for the welfare of the Palestinians. It denies Israel’s right of self-defense against Palestinian terror and relieves Palestinians of responsibility for their actions.

In our multicultural world, consumed with Western guilt and third world victimhood, the hostility to Jews and Israel is directly linked to the Left’s disdain of the West and its values. Grossly distorting the facts, the Left views Israel as a Western colonizer, not as a nation achieving self-determination in their historical homeland.

Europe, awash in remorse over its behavior during WWII, cannot seem to forgive the Jews for the Holocaust—a perverted transference of guilt from the perpetrator to the victim that absolves the former of evil-doing.

Hitler’s Minister of Propaganda, Joseph Goebbels, knew that “if you tell a lie big enough and keep repeating it, people will eventually come to believe it.” Today’s 21st century propagandists employ the very same Nazi propaganda tactic for the same purpose—to destroy Jews.


Ziva Dahl is a fellow with the Haym Salomon Center with a Master of Arts degree in public law and government from Columbia University and an A.B. in political science from Vassar College. Her bylines appear in the New York Daily News, the Observer, and The Hill.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com