Zingarella – Frida Schatz
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Zingarella – Frida Schatz
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Wspomnienie o Kolonii IzaakaEdward Horsztyński
Kolonia Izaaka pod Odelskiem (www.rodzima.net)

Choć Żydzi niemal zawsze mieszkali w miastach – z powodu istniejącego od średniowiecza zakazu nabywania ziemi rolnej przez starozakonnych – to jednak istniały wyjątki. Na Sokólszczyźnie takich wyjątków było trzy: Palestyna, Kolonia Chanan i Kolonia Izaaka, zwana też Izaakowem.
Kolonia Izaaka powstała w 1849 roku, kiedy to 26 najbiedniejszych żydowskich rodzin z Sokólszczyzny otrzymało od rosyjskiego Skarbu Państwa 422 hektary ziemi, dwa kilometry od Odelska. Trudne warunki, takie jak dowożenie wody z Odelska, budowanie i zagospodarowanie wszystkiego od zera sprawiły, że niemal połowa osadników wolała klepać biedę w miastach i miasteczkach. Ci, którzy zostali, ciężką pracą i wytrwałością, niemal z uporem maniaka tworzyli kwitnącą osadę zatopioną w zieleni.
Oprócz pól i ogrodów warzywnych, każde gospodarstwo posiadało sad, z których największy liczył aż tysiąc drzew. Nie brakowało też uli i zwierząt gospodarczych, z wyjątkiem świń.
Dary natury były sprzedawane w Sokółce. Sporą popularnością cieszyły się też małe serki śmietankowe, które osadnicy z Izaakowa sprzedawali na poniedziałkowym rynku. Ciężka praca przyniosła dobre owoce i nawet podczas I wojny światowej i przejścia frontu przez Sokólszczyznę, Kolonia Izaaka nie zaznała powszechnego w okolicy głodu. Oczywiście początkowe lata istnienia kolonii bywały ciężkie i zdarzał się okres marnych plonów, lecz wtedy osadnicy dostawali wsparcie w postaci nawozów, narzędzi czy pożyczki, na przykład na wykopanie studni od Żydowskiego Towarzystwa Kolonizacyjnego i od barona Maurycego de Hirsza, który wspierał żydowskie osadnictwo w zaborze rosyjskim.
Z czasem do osady sprowadziło się osiem rodzin chrześcijańskich: sześć katolickich i dwie prawosławne. Stosunki między sąsiadami były nadzwyczaj dobre i pomagano sobie nawzajem.

Wśród osadników przeważały poglądy syjonistyczne. Jako wykwalifikowani rolnicy byli oni idealnym materiałem do kolonizacji Palestyny. Sokólski rabin Cwi Hirsz Direktor planował połączyć osadników z Kolonii Izaaka i z kolonii Palestyna w grupę, która zostałaby wysłana do Ekron, czyli do osady założonej przez żydowskich rolników z kolonii Pawłowo na Grodzieńszczyźnie. Dziś to miasto Mazkeret Batja należące do państwa Izrael. Plan rabina nie został zrealizowany, a Żydzi z Izaakowa jeżeli już emigrowali, to przeważnie do Stanów Zjednoczonych. Okres największej emigracji to lata 30. Wtedy to do Palestyny wyjechała rodzina Menuchy Shmilovitz (z domu Eksztein).
Oto ich wspomnienia (źródło: „Sefer Sokółka”):
„Kolonia Izaaka była malutkim miejscem. Tak małym, że nigdy nie zasłużyła sobie na własne miejsce na mapie, nie tylko świata, ale i regionu. Szukalibyśmy jej na próżno. Ale naziści znaleźli ją i starli z powierzchni ziemi. Nie potrafili tolerować jej istnienia, lecz małe iskierki, które przetrwały z tej małej wsi, nadal rozświetlają mroczną przeszłość…
Miałam pięć lat, kiedy moi rodzice wyrwali swoje korzenie i emigrowali do ziemi naszych ojców w 1935 roku. W latach, które upłynęły od tego czasu, nigdy nie potrafiłam zdobyć się na odwagę, by przyznać się do mojego grzechu – wstydziłam się przyznać komukolwiek do bycia córką Kolonii. Gdy ktokolwiek pytał mnie, gdzie się urodziłam, odpowiadałam, że jestem z Białegostoku. Upierałam się przy tym, bo nie miałam siły przyznać się do moich tajemnic. Teraz spowiadam się: jestem córką Kolonii Izaaka!
Malutka wioska wyrasta z mgieł pamięci i domaga się, by połączyć kropki tworzące jej wyobrażenie, po to by odżyła; i oto jestem na jej „głównej ulicy”. I rzeczywiście była tam tylko jedna ulica, bez żadnych bocznych. Po obu stronach wysadzona rzędem strzelistych drzew, wyprostowanych jak Żydzi, którzy żyli w ich cieniu. Drzewo przed każdym domem. Cała wieś zanurzona w zieleni.
Na okolicznych wzgórzach rosły lasy, sięgające aż po zamglony horyzont. Napełniały mnie strachem; moi rodzice zawsze opowiadali historie o gojach, którzy tam mieszkali. Byłam dzieckiem, ale słowo „goj” już wtedy powodowało, że kuliłam się ze strachu. Wyjątkowy zapach dochodził z domu Wincentego – tak właśnie się nazywał – jedynego sąsiada goja, którego dobrze zapamiętałam.

Mieszkańcy jedynej ulicy w Kolonii – poza kilkoma gojami, którzy tam też mieszkali – byli tymi, którzy odcisnęli piętno na wsi. Żyli w niej wspaniali Żydzi, których korzenie wrastały głęboko w ziemię, a których oczy były zawsze zwrócone ku górze, ku ich Ojcu w niebie.
W pocie czoła zdobywali chleb, pracując na roli. Pola, które orali, obsiewali i z których zbierali plony, przynosiły im radość. Pokrytymi odciskami dłońmi zmieniali każdą grudkę ziemi w zakątek kwitnącej radości. W tych samych dłoniach trzymali księgę modlitw i prosili Boga w pełnej wierze, że sprawi, by ziemia obrodziła obficie.
Pamiętam zielone pastwiska, na które ojciec wypędzał nasze krowy. Lubiłam z nim iść, zrywać liście dzikiego szczawiu i leżeć na trawie. Godzinami słuchałam opowieści ojca o wojnach cara Mikołaja II, cudownych opowieści o bitwach, których nie potrafiłam zrozumieć.
W mojej wyobraźni wędruję jedyną ulicą Kolonii i widzę jej Żydów. Zbierają się wszyscy w mojej głowie, znam tylko kilku z nazwiska, ale wszyscy są mi bardzo bliscy. Widzę Hannę-Baszę, nie była moją krewną, ale urodziłam się w dniu, w którym zmarła jej matka, dlatego dostałam imię po tej ostatniej. Polubiłam ją, a ona była dla mnie bardzo miła. Czasami chowała w fartuchu kawałek cukru, który dawała mi, gdy przechodziłam obok jej domu. Czasami była to kromka kupionego w Sokółce białego chleba. Lubiła opowiadać mi o duchach i diabłach, o których wiele wiedziała.
Chodziliśmy do jej domu w długie zimowe wieczory, gdy nasi rodzice wyjeżdżali do Sokółki, by sprzedać produkty z gospodarstwa. Przypominam sobie życzliwość, jaką otaczała nas w burzowe wieczory. Gdy grzmiało, a błyskawice rozświetlały ciemne niebo, kładła nas do łóżka – wszystkie sześć dziewcząt w jej wielkim, szerokim łóżku – i czytała nam Shema. Znała specjalną modlitwę, którą odmawiała w takie właśnie dni, a my powtarzałyśmy za nią słowo za słowem. Na próżno szukałyśmy tej modlitwy w Siddur…
Spędziłam wiele dni wyglądając wozu moich rodziców, wracających z Sokółki, i kiedy już się pokazał z daleka, wybiegaliśmy im na spotkanie. Przywozili ze sobą różne rzeczy – solone ryby, świeże obwarzanki… Były też dni, kiedy na drodze czaiły się zagrożenia. Ich znakiem był dźwięk ciężarówek na drodze; wszyscy z nas – mali i duzi – biegli wtedy, by ukryć się w domu za zamkniętymi na klucz drzwiami. Dopiero gdy hałas ciężarówek ucichł w oddali i znów królowała cisza, wybiegaliśmy, by popatrzeć na ślady kół ciężarówek pozostawione na zakurzonej drodze… bojąc się, by oko „diabła” nas nie dostrzegło i w nas nie zamieszkało.
W dniu naszej emigracji do Palestyny, o świcie, cała wieś wyszła nas odprowadzić. Szli z nami drogą do Sokółki za furmanką wyładowaną całą naszą rodziną i dobytkiem. W moich wspomnieniach o Kolonii zawsze wracam do Liwy, mojej kuzynki w tym samym wieku. W wieczór przed naszym wyjazdem odeszłyśmy od tłumu i usiadłyśmy na schodach naszego domu. I siedziałyśmy tak we dwójkę, smutne i rozmodlone. Życie było nieskomplikowane, a ludzie wspaniali na tej małej uliczce zwanej Kolonią Izaaka”.
Po wkroczeniu Niemców w 1941 roku Żydom z Izaakowa pozwolono zostać na miejscu, choć oczywiście zostali objęci zakazami i restrykcjami. Dopiero w listopadzie 1942 osada stworzona z takim trudem, została spalona, a jej mieszkańcy zostali wywiezieni do obozów zagłady.
Wspomina o tym Kazimierz Rabiczko (źródło: sztetl.org):

„Utkwiła mi w pamięci historia opowiadana przez mojego ojca Nikodema. Gdy na naszych ziemiach szalał terror niemiecki, nastąpiła pacyfikacja i tej wsi. Wszystkich Żydów wywieziono do obozu w miejscowości Kiełbasin koło Grodna. Furmanki jeżdżące do Grodna na targ przejeżdżały obok obozu przejściowego i ludzie rozpoznawali znajomych. Również mój ojciec odnalazł znajomego, który prosił go o chleb, ponieważ był bardzo głodny. Ten człowiek powiedział ojcu: „Ty jesteś wolny, a co z nami będzie, nie wiadomo. Pojedź do naszej wsi – tam zostały zgliszcza – i za ten chleb weź z mojej szopy imadło, bo ono pewnie nie spłonęło”. Tak też ojciec uczynił i przywiózł to imadło, które mamy do dziś. Czarnego chleba nie było już komu dać. Podczas następnego wyjazdu do Grodna ojciec dowiedział się, że Żydzi zostali wywiezieni do Treblinki. Taki był los Żydów z Kolonii Izaaka.”
Dzisiaj teren osady znajduje się nie tylko po białoruskiej stronie granicy, ale wręcz na pasie granicznym, gdzie wstęp ma jedynie białoruska straż graniczna. Wciąż jest tam brukowana droga i przy niej drzewa, wyschnięte studnie, zdziczały sad i fragmenty zabudowań.
Spacer po tej uliczce byłby jak patrzenie w przeszłość przez dziurkę od klucza. Kto ma bujną wyobraźnię, pewnie mógłby zobaczyć więcej, a kto nie, mógłby chociaż zadumać się nad dawnymi mieszkańcami tej dawnej wsi…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Z przyjemnością zawiadamiam, że “Der Sieg” Henryka Grynberga
Z przyjemnością zawiadamiam, że “Der Sieg” Henryka Grynberga(na którą złożyły się “Żydowska wojna”, “Zwycięstwo” plus “Ojczyzna”) byla w ten weekend rekomendowana przez slynny niemiecki Kwartet Literacki (Das Literarische Quartett) prowadzony obecnie przez Maximilliana Billera a dawniej przez Marcela Reicha-Ranickiego). Informacja i wideo ponizej.
I am glad to announce that Henryk Grynberg’s “Der Sieg” was recommended last weekend by the renowned “Literary Quartet” (Das Literarische Quartett), presently under the leadership of Maximillian Biller, until recently led by Marcel Reich-Ranicki. Information and video below.
Congratulations, Henryk!!!
From: Hentrich & Hentrich Verlag
Date: Jun 27, 2016 4:19:54 AM
Subject: ‘Der Sieg’ on German TV
“[…] this is to let you know that the book ‘Der Sieg’ has been
recommended on German TV in one of the most popular literary programmes, ‘Das Literarische Quartett” by Maxim Biller.
The recommendation in German:
The link to the programme (the last 5 minutes):
Dorothy Mas
Hentrich & Hentrich Verlag Berlin
Inh. Dr. Nora Pester
Wilhelmstraße 118
D 10963 Berlin
Tel.: +49 – 30 – 609 23 865
Fax: +49 – 30 – 609 23 866
E-Mail: office@hentrichhentrich.de
www.hentrichhentrich.de
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
A short summary of our trip to Tuscany with Jewish heritage, June 2016 organized by Frida Schatz.
Written by: Lola Baral
Jewish presence in Tuscany can be traced back to the Early Middle Ages, although it was in the period of Medici rule that Jewish owned banks and moneylenders really began to grow. Artistic and historical testimonies of the Jewish culture and civilization stretch throughout the Tuscan territory in the form of synagogues, ritual places of life and religious and everyday life objects, as well as music, dance and culinary traditions.
The Italian Medici family of Florence was closely linked to the Jews of Florence, who have one of the oldest continuous Jewish communities in Europe. The community in Florence is also one of the largest and one of the most influential Jewish communities in Italy.
Day one there was a three hour walking tour to discover the numerous presence of Jewish history in Florence. We passed some of the most famous landmarks such as Duomo area and Baptistery’s Gates of Paradise with Tanach stories. Piazza della Republica, where the ghetto once stood. We visited the beautiful Moorish Synagogue and the Jewish museum, where we also were invited to a delicious Shabbat dinner.
The following day we visited The Uffizi Gallery – one of the most famous museums of paintings and sculptures in the world. Its collection includes masterpieces by Leonardo Da Vinci, Raphael, Michelangelo and Caravaggio. In the Academy Gallery we saw the famous sculptures by Michelangelo: the prisoners, the St. Matthew and the statue of David.
On the third day we visited Pisa and Livorno. The two cities are unique in Jewish history and were established by the Medici families which offered special economic advantages to Jewish people including never forcing them to live in ghettos and freedom to trade and worship.
In Livorno we visited the synagogue built in 1962. The original synagogue was long considered one of the most splendid religious monuments of the European Diaspora. The community decided to build a modern one. The archives and community offices are located next door. We also saw the Jewish Museum and Jewish cemetery.
During our stay in Pisa we visited, together with a specialized Jewish guide, the neoclassical synagogue on Via Palestro and the modern day cemetery near the Piazza del Duomo. The synagogue in Pisa has been the local point of the Jewish community since the late 16th century. The modern day cemetery is the fourth of a series of burial areas, with noteworthy tombstones; some of them show highly skilled workmanship.
Of course we also visited Piazza del Miracoli and saw the leaning tower.
Our next stop was to an exclusive olive oil tasting and lunch in the beautiful typical Tuscan villa Monte Oriolo. We were introduced to the different varieties of olive trees, olive harvest and olive oil production. Our hostess had prepared an outstanding lunch with excellent wine for the group.
We continued to San Gimignano – Tuscany’s Manhattan. The town rises on top of a hill and is clearly visible in the distance with its many towers. Today 13 towers remain of the 72 towers of the 14th century, when every affluent family built a tower to exhibit their economical power.
In Siena we met with our guide specialized in Jewish Heritage. Siena is famous for the cultural contribution of its scholars and rabbis as well as the mix of rites that made up the community here. Although the Jewish population of Siena dwindled with time, there are plenty of Jewish landmarks. We visited the synagogue, which dates back to 1786, with its anonymous façade typical of synagogues built before Emancipation, which gives the visitors insight into worship during the time of the ghetto. We also visited the Jewish cemetery, with tombs from the 16th century.
The tour continues to the beautiful Tuscan city Pitigliano, dubbed as “Piccola Gerusalemme” – Little Jerusalem – for its bustling Jewish life until the mid 19th century, as well as for the shape and color of its hills. Up until Emancipation, the Jewish population in Pitigliano counted for thirty percent of the local population. Still today Pitigliano offers historical evidence of its Jewish past as well as shops offering kosher goods. The synagogue is also the site where the ghetto was finally set up in 1622 by the Medici.
We also had a guided tour to the Jewish cemetery with its unusual tombs and to Palazzo Orsini which owns its name to the Orsini family that protected the Jewish community to flourish.
The last day we spent relaxing at the spa in Val d’Orcia in the enchanted countryside. Enjoying the views of the southern Tuscan and with a farewell dinner, with lots of warm speeches and thanks to Frida for planning a wonderful adventure.
by: Ilan Goldberg
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Jews in the Red Army, 1941–1945 About the ProjectJulian Better jest autorem ponizszego dodatku, do artykulu ktory pojawil sie 2016-06-23 na Blogu Reunion68.
Kilka uzupełnień do artykułu. 500 000 Żydów walczyło w szeregach Armii Czerwonej, zginęło 40%. To liczba niesłychana, nie mająca swojego odpowiednika w innych armiach. W 1938 roku w wyniku czystek w armii (1937) do szkół oficerskich zaczęto przyjmować Żydów ze względu na wyższy stopień wykształcenia, wynikiem tego 30% Żydów w armii miało stopień oficerski włącznie do marszałka (Malinowski), zjawisko niespotykane w historii wojen. W roku 1942 wyszedł tajny rozkaz Stalina o oszczędnym nagradzaniu Żydów orderami. Rekomendacje o nagrodzeniu Złotą gwiazda Bohatera Związku Radzieckiego podpisywali dowódcy frontów. Pomimo tego w wielu wypadkach Stalin odmawiał swojego podpisu.
Wkład Żydów nie ogranicza się do czynnej służby wojskowej. Kolosalne znaczenie miał udział Żydów w konstrukcji broni: Katiusze, T-34, niemal wszystkie typy samolotów i artylerii to dzieło żydowskich konstruktorów.
Temu kto jest zainteresowany wkładem Zydow w walce z Niemcami polecam Jewrejskij szczit SSSR (Zydowska tarcza ZSSR), Nie wiem, czy istnieje angielskie wydanie książki.
Bardzo polecam.
“Jews – Heroes of the Soviet Union” / Courtesy: Eynikayt, June 25, 1943

From 1941 to 1945 between 350,000 and 500,000 Jews served in various roles in the Red Army during the Soviet-German war of 1941-1945. During the first months of the war a large number of Jews, especially members of the intelligentsia and students, served in the Narodnoe opolchenie (National Guard or militia), the irregular military units whose task was to slow and, hopefully, halt the Wehrmacht assaults on major Soviet cities. The majority of those in the Narodnoe opolchenie, who were poorly trained and poorly armed, were killed in the first months of the war. In the Red Army itself the estimates of the number of Jews killed during the war range from 120,000 to 142,000.
Jews were represented in significant numbers in many of the types of military units that operated in modern warfare – in tank forces, in the artillery, in the air force, and in the submarine fleet. Many Jews served in the ranks of military translators, physicians, military correspondents, and political officers who were attached to the various types of forces. Their noticeable presence in these military professions reflected the high educational level of Soviet Jews. However, the largest representation of Jews was in the 16th Lithuanian and the 201st (from October 1942 – 43rd) Latvian Infantry Divisions formed mainly from former residents of those republics; at certain times the percentage of Jews in those units reached 33 and 17 percent respectively. Nevertheless, initiatives to establish separate Jewish military formations did not yield any results – creation of Jewish units did not correspond to Soviet propaganda purposes of the war period. Jews also served in Cossack units, including as officers up to the rank of commanders of regiments. This situation challenged traditional views about permanently hostile relations between Jews and Cossacks. In 1943 and 1944 many Jewish partisans, as well as young Jews who had survived the Holocaust under false identification documents or in shelters, jointed the Red Army right after the liberation of Soviet territories.
Among the Soviet troops were a relatively large number of Jewish women. The majority of them were doctors, nurses, or translators. Often Jewish women were among the medics who evacuated the wounded from the battlefield or served in other unites whose members were also often in battle zones. A special category was composed of those Jewish women who participated directly in combat – as pilots or navigators in the Soviet air force, or in artillery units.
Many Jews were awarded government recognition for their military endeavors. According to official Soviet data, as of January 1944 more than 32,000 Jews received such awards. In that respects the Jews were fourth in the country, after the Russians, Ukrainians, and Belarusians although they were seventh in the USSR in terms of total population. The number of Jews who were awarded the title of Hero of the Soviet Union, the highest level of distinction, was over 100. However, this statistic is evidently understated since, for various reasons, Jews were sometimes listed on their identity papers as Ukrainians, Lithuanians, Tatars, etc.
The very fact of the award, i.e., of official recognition of the military prowess of Jews was important for Soviet Jews, both at the front and in the rear. The poet Alexander Gitovich noted:
“When I read the lists of those honored, I always look to see if there are any Jewish names and I am very happy when there are.” Such knowledge helped Soviet Jews challenge antisemitism (that was increasing during the war among the people and members of the Soviet bureaucracy), which included the view that Jews were “bad soldiers.”
A particular role in circulating information about the participation of Jews in combat and about Jewish heroism was played by the Jewish Anti-Fascist Committee (JAC), which began operating in the spring of 1942. Approximately one third of all the publications prepared by or with the JAC dealt with Jews on the front lines. Some of them were published in the Committee’s Yiddish newspaper Eynikayt, the first issue of which appeared in June 1942. Hundreds of other materials were sent to Jewish telegraphic agencies and Jewish newspapers abroad. These articles not only recounted the military exploits of Jews but often put the accounts into their more general ethnic context. The materials stressed the ethnic origin of the heroes and their following of the ancient Jewish heroic tradition, as embodied by Samson, the Macabbees, Bar Kochba etc. Many of the articles were intended to make the point that, in addition to the war they shared with the other Soviet peoples, Soviet Jews had their own war, their own score to settle with the Nazis. In 1942 the Soviet Yiddish prose writer Dovid Bergelson wrote that the Soviet Jews were fighting “Far zayn foterland un zayn yidishn folk,” i.e., for their [Soviet] homeland and their Jewish people. As the details of the Nazi mass murder of Jewish civilians became increasing known during the war, the ethnic consciousness of a large proportion of Jewish soldiers and officers grew and increasingly motivated them in their fighting.
The 100 accounts of Jews in the Red Army that are included in the present project highlight those who received formal recognition, primarily as Heroes of the Soviet Union, of their military achievements. However, there are also many biographies of those whose services did not receive such a high level of recognition. Among those included on our website are generals, officers, and privates; tank crew members, submariners, pilots, translators and doctors; men and women; very young people who had recently left their childhoods behind and middle-aged people. These people acted on different fronts: they defended Moscow, took part in the battle for Stalingrad, liberated Ukraine and Belorussia, fought against Axis troops in Lithuania, Latvia, Estonia, Poland, Romania, and Czechoslovakia, and participated in the capture of Berlin. The stories tell about their pre-war experience as members of the intelligentsia, professional military men, or factory workers and – for those who survived the war – about events of their post-war life. Such an approach allows us to better understand the effect the war had on Jewish Red Army personnel.
Their biographies, included in the project in alphabetical order, often contain quotations from wartime articles and letters, as well as post-war memoirs. These texts cast light on the Jewish identity of these people and their reaction to the Holocaust.
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com